Dodaj do ulubionych

Ayrton Senna poleca

    • lolik2 tak... 14.03.05, 08:10
      niewątpliwie coś mi się śniło...
      niewątpliwie było to nader skomplikowane

      tylko co to było?...
    • h8red A ja dzisiaj 14.03.05, 09:45
      rzucałem do siebie toporami. Taka zabawa jak to w zwyczaju mieli Wikingowie.
      Chyba nawet przeżyłem :)))
    • huann Huann nie poleca 14.03.05, 23:18
      spałem godzinę, pracowałem - 10.
      i to nie był sen, niestety.
    • maginiak To było straszne i wyglądało to tak 15.03.05, 09:47
      Do mojego mieszkania wtargnął kolega z podstawówki, Mariusz S. wraz ze swą mamą
      rodzicielą. Przeszukiwali mieszkanie w przekonaniu że mnie tam nie ma.
      Obserwowaliśmy ich z Yavoriusem z ukrycia i gdy w „odpowiednim czasie” ich
      nakryliśmy zaczęli się tłumaczyć że oni wcale nie chcieli i właściwie to
      niczego nie szukają jeno zwiedzają. Zaczęliśmy ich jednak mocno naciskać i ci,
      nie mając słusznych argumentów przyznali się, że zostali nasłani przez
      organizację założoną przez Aarda. Aard organizował bojówki walczące z osobami
      zaangażowanymi w ruchach społecznych, kościelnych i politycznych, czyli mniej
      generalnie rzecz ujmując, z tak zwanym proletariatem (?) zaangażowanym
      wszelako. I trzeba Wam wiedzieć, że były to bojówki par excellance a
      nastawienie ich do nas miłym nam nie było. Było to coś na kształt młodzieży
      wszechpolskiej, tyle że daleko bardziej strrrraszniejszej. Po jakimś czasie
      który upłynął nam w niemałym starchu nadszedł Aard w jego własnej osobie wraz
      ze swoją asystentką Szprotą (no jak bubcykcyk tak było!!!) i z całą świtą
      przeróżnego elementu który począł się panoszyć gdzie tylko miał chęć. No i tu
      zaczęły się już zupełnie mało przyjemne rzeczy. Otóż, moi drodzy, zostaliśmy
      związani, przytwierdzeni do kaloryfera i zaczęły się przesłuchania. Aard
      twierdził że działałam aktywnie w jakimś ruchu o którym było mi wiadomo nic a
      Szprota zgodnie ze swą rolą asystowała mu dzielnie, strasząc mnie czymś na
      kształt wierzbowej witki, że to wszystko się dobrze nie skończy. Trwało to czas
      jakiś i wierzajcie mi, nie było to miłe. Ja próbowałam przekonać tegoż Aarda,
      że to co mówi to kłamstwo i nieprawda ale ten był nieugięty i śmiał mi się w
      twarz. I wierzajcie mi, nie było to miłe. I tak minął dzień i minęła noc a my
      (bo i Yavor uwięzionym został) zaprzeczaliśmy Aardowi bez końca a Aard
      zaprzeczał nam i ciągle i wciąż. Jednak w końcu stało się co się stać musiało.
      Napłynęły informacje o naszej niewinności.
      No i tenże sam Aard jął się zarzekać i przepraszać, a Szprota w płacz. Ale ja
      byłam nieugięta. Zapowiedziałam że już nigdy w życiu nie napiszę ani jednego
      posta.
      • szprota śliczne :D <niwitki> 15.03.05, 10:30

      • aard To ja przepraszam... /:p 15.03.05, 10:54

      • huann Re: To było straszne i wyglądało to tak 15.03.05, 12:59
        piękny scenMariusz dla zorganizowania Urodzin. to co kochani?? ;P
        • aard O kurwa, Chułłan ma rację!!! 15.03.05, 13:10
          Jestem ZA!!! :-DDDDD
          • huann to tak /Jak ze śniegiem (jest śnieg) 15.03.05, 13:19
            hasło przewodnie zabrzmieć mogłoby zaś wtedy:

            wCielamy sny w czyny! (NaKrowyNaKrowy!!!!!!!!!!!!)

            eWędualnie:
            Czapka z Kłowy i Witka!
            (SłoniePaluszki!!!!!!!!!!!)
            • maginiak Re: to tak /Jak ze śniegiem (jest śnieg) 15.03.05, 13:47
              huann napisała:

              > wCielamy sny w czyny! (


              ja Wam kurwawcielę!!!
              • huann Re: to tak /Jak ze śniegiem (jest śnieg) 15.03.05, 13:51
                maginiak napisała:

                > huann napisała:
                >
                > > wCielamy sny w czyny! (
                >
                >
                > ja Wam kurwawcielę!!!

                poczuliśmy poWołanie - czy to Byk??
                • benzoesan.sodu Wy Miona! /aniraciczki 15.03.05, 14:07

              • aard Nie podoba Ci się...? :/ 15.03.05, 14:24
                Taki fajowy pomysł :)
      • aard No to może 01.07.06, 10:49
        skoro rozważamy szprotkanie w Wawie, to i scernariusz rozwazymy?
        Czy ktoś ma namiar na Mariusza S.?
        • szprota wszystko pięknie 01.07.06, 10:55
          ale zauważ, że ryzykujemy tym, że Maginiak nie napisze ani jednego posta.
    • szprota ten wątek 16.03.05, 00:31
      to takie nasze hibernakulum.
    • aard Wspinanie w wapieniu 16.03.05, 08:54
      Rysa Trzech Andrzejów była ostatnim wyciągiem dość długiej drogi w jakichś
      stricte wapiennych górach (Alpy Julijskie?) i pusciła zadziwiająco łatwo. Za to
      wcześniej były jaja typu asekuracja z drewnianego kołka wbitego w trawę...
      :)

      ŁOJENIA!!!!!!!!!!!!!!
    • aard Śniło mi się 17.03.05, 16:55
      że grałem w koszykówkę przeciwko dość mocno otyłemu Bartuchowi :p
      • lolik2 to był 17.03.05, 17:52
        Shaq atak!
      • szprota hehe 17.03.05, 19:10
        trzeba skądinąd przyznać, że Bartuszysko istotnie nabrało powagi :D (ale
        generalnie dzierżbór dziennikarze sportowi i o.)
    • h8red Ależ ja dzisiaj... 22.03.05, 08:24
      ... spałem jak zabity.
    • aard To był długi i skomplikowany sen 22.03.05, 10:38
      Niewiele pamiętam (nawet nie jestem pewien, czy śniłem go ostatniej czy
      poprzedniej nocy).
      Były jakieś kraby, dużo czarnych krabów popierdalających bokiem po piasku plaży
      i wysokie fale przyboju, które rozprzyskiwały nam się na głowach wplatając
      kraby we włosy i rzucając dziesiątki ich pod stopy.
      Było szybowanie w szponach wielkiego ptaka, chyba kondora i zero strachu, że
      upuści.
      Był loch w kształcie szerokiej studni (dolnej częście okrągłej wieży?) ze
      ścianami z otoczaków i wszędzie te pierdolone kraby.
      • lolik2 Re: To był długi i skomplikowany sen 22.03.05, 11:02
        ...kraby kraby
        cztery kraby...
    • aard Niedawny sen Cioci_Lei 22.03.05, 12:38
      Sala sejmowa. Nagle cała prawa strona (konkretnie wszyscy posłowe LPRu) pada na
      kolana przy swoich fotelach i zaczyna się modlić. A na samej górze (na koronie
      stadionu?) siedzi Romek G. i z zadowoleniem kiwa głową widząc ich religijny
      zapał.
    • aard Na pewno było o wspinaniu 23.03.05, 12:47
      chyba zacznę więcej spać :)
    • aard Śniła mi się E. 30.03.05, 11:57
      Dostała bóle porodowe :/
    • latajacy_rosomak ja wcale nie chcę być dziwką! 30.03.05, 20:00
      Zgierska pokryta była wodą i po jej tafli można było się ślizgać z zawrotną
      prędkością używając dowolnej części ciała (jak na nartach wodnych ciągniętych
      przez motorówkę, tylko nie było ani nart, ani motorówek).
      W bibliotece powiedzieli mi, że rewersy realizują tylko co godzinę, więc jak
      oddam zamówienie o 16:05, to zrealizują mi je dopiero o 17.
      Później była jakaś Japonia i skakanie po dziwnym torze przeszkód w hali ciasnej
      jak u Kafki.
      A na końcu dałem anons, że oddaje się za pieniądze. W ogłoszeniu napisałem, że
      jestem kobietą i zastanawiałem się jak ukryć penisa. Między telefonami od
      przyszłych klientów zadzwoniła moja mama i zapytała się czemu to robię. Nie
      wiedziałem. I do teraz, cholera jasna, nie wiem dlaczego chciałem się
      prostytuować?! Co na to Freud? [glup!]

      Jak się obudziłem to się przeraziłem...
    • huann mój odjechany niemiecki sen autostopowy z psuciem 05.04.05, 13:37
      imobilizera:

      jadąc w Alpy(?)/do Rzymyu(??) z (we śnie koleżanką) Huannitą złapaliśmy na
      stopie w Niemczech superextrafajoską terenówkę, ale superextrafajoską naprawdę i
      w kolorze ciemnej butelkowej zieleni metalic.
      kierowcą okazał się Niemiec co płynnie mówił po polsku, w naszym wieku,
      strasznie ekstrasuperwertyczny i puszczający na cały regulator chyba rammstein,
      machający rękami i robiący różne dziwne rzeczy z deską rozdzielczą, co będzie
      ważne dla drugiej części snu.
      zapruwaliśmy autostradą do jego miasta - Norymbergi - przy wjeździe do miasta
      dopalał się 10-cio piętrowy albo i wyższy jeden z wielu wieżowców dla Murzynów i
      Arabów. nasz kierowca mówił, że to tutaj normalne, bo ich mieszkańcy obkładają
      sobie ściany i to od zewnątrz słomą i sitowiem, żeby po pierwsze się lepiej czuć
      (jak w afrykańskiej wiosce), a po drugie by mieć cieplej.
      wieżowce więc wyglądały trochę jak misie z filmu 'miś'. wjechaliśmy do centrum i
      nim dotarliśmy do jego domu (zaprosił nas na nocleg za darmo!), jego siostra,
      która jechała z nami rozgadała się (też po polsku), że mają wielką posiadłość
      pod... Darłowem i zapraszają na wczasy i przepraszają, że tu tak skromnie. było
      mi tak super, że po wysięściu z wozu i wejściu do mieszkania napisałem list, że
      się jej oświadczam i wręczyłem.

      kolejna odsłona snu okazała sie już nie tak piękna. otóż goszcząc nas, nasz
      kierowca w pewnym momencie przyniósł ze swojego wozu coś, co wyglądało na
      połamany przezroczysty wieszak i stwierdził żeśmy mu popsuli... imobilizer.
      połamali. konkretnie ja. i musimy teraz za to zapłacić. i wycenił w jeszcze
      markach, a po przeliczeniu wyszło... 12 000 zł.
      zaszokowany próbowałem tłumaczyć, że po pierwsze to on coś ciągle manipulował
      przy desce rozdzielczej (połamany imobilizer wyciągnął ze schowka!), a ja tylko
      zasłaniałem u góry przy przedniej szybie taką klapkę, żeby mi słońce nie
      świeciło prosto w oczy w trakcie jazdy, a po drugie przecież jedziemy stopem
      właśnie dlatego, że nie mamy pieniędzy!
      za nami poniekąd ujęła się mama naszego kierowcy, mówiąc, że skoro są biedni i
      jeśli zechcą się przyznać do winy, to niech jako zadośćuczynienie zapłacą
      podatek za cały rok za ów samochód. wynosiło to po przeliczeniu tylko 50 zł, ale
      nasz kierowca strasznie w międzyczasie się na nas wkurwił i powiedział, że nie
      ma mowy!
      było nam strasznie wstyd, że taki obraz narodu polskiego w niemieckim narodzie
      kształtujemy. jednak w tym czasie zaczęła się całonocna impreza w domu
      gospodarza. zrobił się pijany i sentymentalny i zaczął opowiadać jak to bez
      grosza przy duszy jeszcze parenaście lat wcześniej jeździł stopem nad Solinę.
      próbowałem go naciskać więc w kwestii niepłacenia, ale był jeszcze za mało
      pijany. w końcu wszyscy się popili, szepnąłem Huannicie: 'zmykamy, ale na
      Stuttgart!' (żeby w razie pogoni zmylić tropy - nasz kierowca wiedział, że
      jedziemy W Alpy/do Rzymu - a nie na zachód!), odżałowałem siostrę kierowcy, do
      której napisałem wszak oświadczyny i... się obudziłem :)))
      • maginiak rotfl/ a oto mój ostatni 05.04.05, 14:20
        Przeprowadziłam się do Łodzi do wielkiego mieszkania w starej kamienicy.
        Mieszkało tam jeszcze kilku studentów a każdy miał swój pokój. Właścicielka
        mieszkania miała do mnie nie wiedzieć czemu wielkie zaufanie i poprosiła żebym
        popilnowała jej dziecko bo ona idzie załatwiać sprawunki a ja się zgodziłam nie
        wiedzieć czemu ochoczo. Dziecko okazało się być małą ośmiorniczką. Ośmiorniczka
        była dość poważnie denerwująca, strasznie się cały czas miotała, była bardzo
        pobudzona. Chciałam ją jakoś zająć, uczyłam ją chodzić trzymając za dwa z wielu
        odnóży, które jak to ośmiorniczka, posiadała w ilości sztuk, niekoniecznie
        jednak ośmiu. Ta jednak nie dawała za wygraną i wpełzywała mi ciągle pod rękaw
        albo do nogawki spodni a ja musiałąm jej tam szukać. W pewnym momencie
        przycisnęłam ją trochę za mocno, no i wyciągnęłam. Była trochę rozmaślona i
        zdecydowanie mniej pobudzona. Ruszała się jednak trochę i bardzo się ucieszyłam
        że udało mi się ją wreszcie uspokoić :))
        • yavorius ponowny rotfl /:* 05.04.05, 14:37

        • aard aż nie wiem, który lepszy /obafrojdowskie /rotfl! 05.04.05, 15:02

          • huann rotfl/rotfl! 05.04.05, 15:03
            rotfl
        • lolik2 trzeba było ją zjeść na żywca 05.04.05, 15:42
          jak w Oldboyu :)
    • huann Sen był sylwestrowy. 09.04.05, 13:13
      Sen był sylwestrowy.
      W noc samą, ale już po północy zostałem discdżokejem w radio. za szybą wszyscy
      tańczyli i byli zachwyceni, ale i tak nikt nic nie słyszał z moich zapowiedzi,
      bo mikrofon był popsuty. Potem zabawa się już skończyła, ale jeszcze na ulicy
      odstawiano „tajski taniec z szblami” polegający na rzucaniu się w strojach
      orientalnych (wirując jednocześnie jak derwisz) na przejeżdżające Żuki z
      plandekami i wbijaniu szabel w plandeki połączone ze słynnym tajskim jak mniemam
      okrzykiem wojennym „Kurwa, nie w Żuki, bo będą wysokie koszta!”.
    • huann Sen był scifijowy. 13.04.05, 13:22
      W śnie mieszkałem na niewielkiej planecie. Miała ona kilka, może kilkanaście km
      średnicy. Większą jej część zajmowało duże osiedle domków jednorodzinnych i
      rezydencji, położonych wśród zieleni na niewielkich wzgórzach, połączonych
      siecią uliczek osiedlowych. na skraju miasteczka stał mój domek.
      Miasteczkiem, czyli planetą (tereny poza miasteczkiem były pagórkowatymi
      pustkowiami) rządziła rada. Właśnie zbliżały się wybory, więc trwała walka
      wyborcza między dwoma głównymi stronnictwami. Przedmiotem zażartego sporu było
      (chyba z braku innych) to, czy otwierać pewną tajemniczą grotę-piwniczkę,
      położoną trochę za miastem. Miała ona metalowe drzwi i do tej pory nikt tam nie
      zaglądał, bo nikt nie potrafił tych drzwi otworzyć. Stronnictwo będące za ich
      otwarciem twierdziło, że jest tam na pewno coś bardzo cennego, jakaś super broń,
      albo historyczne dokumenty świadczące o nieznanej mieszkańcom planety początkach
      ich historii (a podejrzewaliśmy o założycielstwo naszej kolonii samego... S.
      Lema!). Stronnictwo ‘otwieraczy’ nigdy nie miało większości w radzie, gdyż
      drugie stronnictwo, opowiadające się za pozostawieniem w spokoju być może
      mrocznych i niebezpiecznych spraw ukrytych wszakże prawdopodobnie nie bez powodu
      zawsze stanowiło większość w radzie. Poza tym wszak nie wiadomo było jak
      piwniczkę można otworzyć, ponieważ wszystkie próby podejmowane po cichu przez
      zwolenników ‘partii otwieraczy’ kończyły się niepowodzeniem. Ja sam – pamiętam -
      byłem ciekaw świata, więc optowałem za otwarciem piwniczki.
      Tak się jednak podczas kampanii wyborczej zdarzyło, że na czele ‘partii
      otwieraczy’ stanął jakiś ktoś niezwykły i z wielką charyzmą, który przekonał
      większość mieszkańców o tym, że trzeba spróbować jeszcze raz z otwieraniem – i
      to przed wyborami, bo jeśli się to uda wreszcie zrobić i w środku będą jakieś
      niezwykłe, drogocenne rzeczy, to planeta odtąd będzie pławić się w luksusie i
      potędze.
      Podeszliśmy w kilkadziesiąt osób pod drzwi jaskini-piwniczki i po silnym
      szarpnięciu z głośnym zgrzytem drzwi ustąpiły.
      W środku dostrzegliśmy dziwny twór. Zdawał się być ożywionym światłem
      składającym się w swym centrum ze światła białego, a gdy zaczął powoli (jakby
      budząc się) wypełzać niby-mackami świetlnymi poza dotychczasowe schronienie,
      macki zaczęły się mienić poplątaniem czerwieni i głębokiego, ciemnego błękitu.
      Większość spośród zgromadzonych padła na klęczki przed owym zjawiskiem oddając
      mu cześć w ten sposób. Ponieważ ja byłem strasznie ciekaw, co będzie za
      drzwiami, więc podczas otwierania drzwi stałem tuż przy nich. Gdy się otworzyły
      (w moim kierunku), częściowo schowałem się za nimi. To mnie uratowało. Patrzyłem
      bezsilnie jak czerwono-błękitne macki wypełzając z jaskini porywają wszystkich i
      wrzucają w oślepiający środek potwora. Szybko wydostałem się z piwniczki jakimś
      bocznym wejściem i pobiegłem na miasto alarmować mieszkańców. Z piwniczki,
      widocznej teraz ze względu na jej niezwykłe oświetlenie w całym praktycznie
      miasteczku zaczęły wypełzać powoli coraz większe ilości macek ze światła.
      Potwór, pokrzepiwszy się po wiekach zamknięcia i niepożerania moimi
      towarzyszami, wyraźnie zaczął wzrastać w siłę i wielkość. Całe miasteczko zalało
      zmieszane, błękitno-czerwone światło, od którego ludzie zaczęli od razu źle się
      czuć, chorować i umierać. A potwór wyciągał coraz dalej swe macki promieniujące
      owym światłem i pożerał wszystkich, których spotkał po drodze.
      W trybie natychmiastowym zebrała się rada miasta, która postanowiła od razu
      przystąpić do budowy bomby atomowej, którą zamierzano zrzucić na planetę, wpierw
      wysyłając wszystkich mieszkańców miasta statkami kosmicznymi na bezpieczna
      odległość w przestrzeń. Jedyna hala produkcyjna mogąca posłużyć takim celom
      znajdowała się bardzo blisko siedziby potwora, więc w wielkim pośpiechu i przy
      ogromnym poświęceniu ewakuowano sprzęt i elementy hali na miejsce
      najbezpieczniejsze, a więc na antypody piwniczki, gdzie w pośpiechu zaczęto
      konstruowanie bomby. Tymczasem ja przemykałem uliczkami miasteczka od cienia do
      cienia, unikając jak tylko można było niebezpiecznej poświaty i starając się
      dotrzeć do domu, na szczęście dość oddalonego od centrum nieszczęścia, aby
      zaalarmować rodziców. Dotarłem do celu, nacisnąłem domofon i... się obudziłem,
      bo niestety to w rzeczywistości ktoś dzwonił domofonem do mnie.
      • lolik2 ja bym miała dylemat 13.04.05, 13:42
        czy ciąć czerwony czy niebieski kabelek??!!
        • huann Re: ja bym miała dylemat 13.04.05, 13:45
          to nie były kabelki! to były takie macki ze światła! z przyssawkami jak u
          świecącej ośmiornicy!
          • lolik2 tym bardziej 13.04.05, 13:47
            ciachnąć je!!!!

      • aard Rewelacja! 13.04.05, 14:06
        Zaczątek opowiadania jak znalazł! :D
    • maginiak Następny proszę! 28.04.05, 09:58
      Uczestniczyłam w obrzędowym przyjęciu na cześć afrykańskiego wodza. No i raz
      obserwowałam ceremonię w telewizorze, a raz byłam na miejscu, czyli też w
      telewizorze. Czarni tańcowali kowianeczka, szczególnie zaś ów wódz tańcował a
      co czas jakiś się oblizywał. Wódz obracał się w kółko po lewej stronie
      platformy znajdującej się na wysokości około metra nad wielkim wiklinowym
      koszem - platforma była właściwie czymś na kształ trampoliny o szerokości
      dwóch metrów. Po jakimś czasie, kiedy już się wytańczono do woli, na platformie
      zaczęto układać ludzkie głowy, które jednakowoż mimo odcięcia dopływu krwi (lub
      czasopism) niestety nadal żyły. Panikowały te głowiny strasznie i przewracały
      oczami, bo już biedniuchne wiedziały co je za chwil kilka czeka. Otóż wódz miał
      je skonsumować, z okazją czy bez. Głowy się głowiły jak by tu zwiać a ja
      zachodziłam w głowę jak to do cholery możliwe, że takie rzeczy pokazują w
      telewizji - była to bezpośrednia trasmisja na żywo a głowy sobie nadal żyły i
      nadal rozglądały się w panice swymi zamglonymi oczami. I wkrótce dokonał się
      finał. Człowiek w stroju kata począł wrzucać krzyczące wniebogłosy głowy do
      kosza a następnie polewać je krwią, żeby one lepiej temu wodzu smakowały. No i
      się obudziałam, zaraz jak bajka się skończyła.
    • huann dni temu parę miałem kościelny sen ślubny [N4R(?)] 17.05.05, 01:34
      i to jeszcze nim się dowiedziałem o koń-kurach yaviniacznych!

      można zadem stwierdzić, że był to sen (na szczęście tylko! - patrz dalej)
      częściowo proroczy, zwła szcza, że polegał na mszy i wszystko byłoby jak na
      obrazku, gdyby nie to, że wszyscy miast siedzieć na twardych drewnianych ławach
      kościelnych - siedzieli na indywidualnych białych porcelanowych miskach
      klozetowych wyściełanych po obwodzie miękuchną różową gąbeczką. zadem każdy też
      musiał mieć opuszczone gatki, ale zado mógł się opierać o klapę. poza tym było
      całkiem zwyczajnie, więc właściwie gdyby nie te szcze góły powyższe, sen mógłby
      zostać (s)pu szczony w niepamięć...

      śnijcie więc Wy-dalej o bis kupach na stolcu!:D
      • aard Widzę, że Ci się Bunuel 17.05.05, 11:37
        zlał z kwaterą w Terskole :-)
        • huann zlał się 17.05.05, 11:40
          do kupy.
    • h8red A mi się dziś śniło 17.05.05, 12:24
      że się obudziłem. I cóż... faktycznie tak było.
    • aard aardowi w Hoellentalu się śniło, 29.05.05, 18:34
      a trzeba wam wiedzieć, że był tam siedem nocy chudych i siedem nocy tłustych,
      Wiele Kobiet.
      Nie wszystkie się śniące kobiety pa-mięta. Na pewno była wśród nich Kotbert.
      Była też jedna była, ale taka, co jej aard nie kojarzy, kto to. W każdym razie
      siedział sobie u niej aard w mieszkaniu i mu się zachciało kupę. No to usiadł w
      kibelku, a tu się okazuje, że kibelek jest połączony z salonem i mama_byłej
      nakrywa stół do obiadu, wszyscy zasiadają do jedzenia i mówią, żeby sobie aard
      na tym kibelku nie przeszkadzał. No dobrze, ale jak tu dupę podetrzeć??!
      • latajacy_rosomak ROTFL:D 29.05.05, 18:52
        Gówno warty taki sen.
    • szprota jakieś takie kurwa to zakręcone 31.05.05, 12:32
      najpierw Aard mi przysłał esemesa, bardzo długiego zresztą, że bardzo
      przeprasza, ale może się ze mną umówić tylko do świnksa, ale na polowanie
      wybierze się sam, żebym go źle nie zrozumiała, ale celem polowania nie jest to,
      żebym się na nie wybrała razem z nim, strasznie dużo było tych wyjaśnień
      niepotrzebnych i przestałam je czytać w połowie, a potem się umówiłam z
      przyjaciółkami z liceum i Soszka mnie jak zwykle wkurwiła i miałam wyrzuty
      sumienia, że palę przy Dagmarze, która miała już strasznie duży brzuch i była w
      szóstym miesiącu ciąży (rzeczywiście jest w tymże), chociaz ona zapewniała, że
      mogę, a w miedzyczasie się zeszłam z Maćkiem i było nam dobrze w uszku.
      • aard Owczrek Agipski wyjaśnia 31.05.05, 12:43
        Oczekujesz od aarda tłumaczenia się. Nadaremno.
        • szprota nadinterpretujesz 01.06.05, 01:25
          ewidentnie sumienie cię gryzie
          ja od Aarda tłumaczenia nie oczekuję, bo ja jestem inteligentna dziewczyna i
          dużo sobie umiem wytłumaczyć sama :P
    • huann przez chwilę, gdy przysnąłem 01.06.05, 09:51
      śnił mi się 'Critical Error On My PC'.
      padł twardy dysk, który po owegóż wyjęciu okazał się być dynamem rowerowym.
    • aard Oglądałem pornola 01.06.05, 10:21
      leżąc na łóżku wśród naręczy kwiatów i owoców egzotycznych (uczta a la Neron)
      wraz z ciekpłokwristym i przelewającym się stworzeniem w kształcie w
      przybliżeniu ryby naturalnych rozmiarów, które na mnie nalegało.
      • lolik2 w następnym odcinku 01.06.05, 10:50
        Profesorek Nerwosolek spotka Ryba Wieloryba
      • szprota nie wiem, co na to Mastier Frojdo 01.06.05, 15:39
        ale mnie się podoba :P
    • huann Podbijam Kotu Sennę, a przy okazji... 04.06.05, 11:18
      ...jechałem pociągiem przez ogromne lasy do Kijowa. byłem tak głodny, że
      zjadałem różnokolorowe piłeczki kauczukowe, które w smaku były jak owocowe
      żelki, ale zdecydowanie bardziej łykowate.

      • kotbert W takim razie 04.06.05, 12:12
        Śniły mi się upiory. Też inne rzeczy i zdarzenia, ale one nie mają znaczenia.
        Najgorsze było to, że co jakiś czas wchodziłam do mojego pokoju i zanim
        weszłam, zawsze widziałam czyjś cień, a potem się okazywało, że zawsze w tym
        samym miejscu ktoś stoi. wyglądali jak normalni ludzie, ale to były osoby,
        które już dawno umarły. ale udawałam przed sobą i nimi, że wierzę, że jeszcze
        żyją, jak się rozpoznało osobę i powiedziało coś miłego, to wychodziła i już
        więcej nie wracała. za którymś razem stała tam kobieta, której nie rozpoznałam,
        stała i stała i patrzyła, a potem jej twarz zaczęła się wykrzywiać w okropną
        maskę i poszła w stronę drzwi. wtedy z innego pokoju wyszedł jeszcze jeden cień
        i się okazało, że to moja mama - ona też jest upiorem. uświadomiłam sobie, że w
        takim razie też nie żyje i w tym momencie się na szczęście obudziłam. o 6
        rano :/
        • aard WOW 04.06.05, 13:27
          ja poproszę taki sen. Tylko trochę wcześniej, żeby po przebudzeniu jeszcze
          ciemno było...
          • kotbert chętnie 04.06.05, 14:21
            odstąpię ci gratis te okropieństwa z całą ich sugestywnością
            • aard biorę! 06.06.05, 10:36
              w zamian mogę zoferować sny erotyczne, których nie mam
    • szprota Re: Ayrton Senna poleca 04.06.05, 12:41
      a ja miałam skriny z koncertu Lecha oglądanego z ramion Mirosława :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka