lolik2 SZPROTOKÓŁ Z 19.04.05 W TRAMWAJU 19.04.05, 20:15 obecni: Lolik, Mama z Synkiem na kolanach Synek: a gdzie tramwaje? Mama: po torach Synek: a gdzie samochody? Mama: po ulicy Synek: a gdzie ludzie? Mama: po chodniku Synek: a gdzie drzewka? Mama: na trawce Synek: a gdzie rycerze? Mama: tez na trawce Synek: nieeee, rycerze są w zamku! i tam jedzą maliny i piją wino. Ja jestem za maly, żeby pic wino. Mama: zdecydowanie! Lolik: PLUM! Synek (uradowany): PLUM! PLUM! :) Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.22.04.2005 (IMIENINY MOOSTANKA) 23.04.05, 13:23 Obecni: SzprotAard, Huan, Moostank, Keri, Zoe04, Ola, Paulina, Katastrofa Motto: „Krwi...?” © all_do_zdechu Z CYKLU: A HUAN POWIEDZIAŁ… -Powinni nakręcić małoobrazkowy film o Big Brotherze. -Czy policjanci piją na komendę? -Punkt widzenia zależy od dupy strony. To takie rzyciowe. -Ciekawe, czy tata zebry bije dzieci paskiem. -Gorniczo-hutnicza orkiestra dęta robi nam papa-ratzing. -Czy człowieka z żelaza przepowiedział Nostradamus z FeRatu? -No Heming, no way. -Ciekawe, czy motyle walą ściemę. -Ind-ex. Myślał o niedzieli. -Sąd statecznik. Szprota: -Też żałuję, że się Zamkowi nie ułożyło. Ile by to spraw rozwiązywało... Aard: -A KotRedów nie będzie? Szprota (obolała z braku netu): -Mnie pytasz...?! Moostank: -To ty Hejtreda znasz najdłużej! [w trakcie dyskusji o niemożności przyjmowania komunii będąc po rozwodzie] Aard: -My nie mamy o tym pojęcia. Jesteśmy z innej parafii. Aard (wobec człowieka zakładającego groźnym ruchem gitarę na ramię): - O cholera, będzie dym! Huan: -Czarny czy biały? Z CYKLU „CZERWONY JAK CEGŁA OGÓREK NA BIEGUNACH” (czyli abderyckie karaoke) „W ciemnej tej celi na zgniłym posłaniu...” -„Muszę ją mieć!” („Bohemian rapsody”): „Is this konklawe, is this just fantasy... -“Smoke on the water!” “Między kliszą a kliszą zdjęcia się kołyszą kadry martwe i żywe nie do końca prawdziwe” Katastrofa_Nadfioletu: -Cze, giwera czyli pożegnanie z bronią. Katastrofa: -Nie przejmuj się, i tak wszyscy zmartwychwstaniemy podczas sądu ostatecznego. A jeśli kto będzie miał pecha umrzeć właśnie wtedy, i tak pozostanie wskrzeszony za pomocą zupy cebulowej, z czego wynika prosty wniosek, że niebagatelny wpływ na zbawienie mają zdrowe nerki, jak głosi witryna bożemiłosierdzie.com. Szprotkanie urozmaiciły: -instalacje z rękawiczek chirurgicznych -wpędzające grawitację w depresję kliniczną instalacje ze wszystkiego, co na stoliku -performęsy popełniane przez lesbiątka siedzące przy stoliczku obok, a polegające na podawaniu krzyżowego ognia papierosom Odpowiedz Link
huann Re: SZPROTOKÓŁ Z DN.22.04.2005 (IMIENINY MOOSTANK 23.04.05, 15:39 latające dywany nie istnieją. to zbiorowy rosomak! Odpowiedz Link
h8red Ja wiedziałęm, że tak będzie :))) 25.04.05, 11:53 Zdarzyło się, że padły takie zdania: > Aard: -A KotRedów nie będzie? > Szprota (obolała z braku netu): -Mnie pytasz...?! > Moostank: -To ty Hejtreda znasz najdłużej! <rotfl> Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.23.04.2005 W STEREO 24.04.05, 13:21 Obecni: Szprota, Kitana, Dziewczyna_Mickiewicza, Aric, H8red okoliczności przyrody: koncert zespołu Freeks powered by "WIĘCEJ SZATANA W PUZONIE" motto: "Oni są zbyt profesjonalni, a Szatan tkwi w nieprofesjonalizmie" (C)Aric Hejt: -Im krótszy, tym lepszy. Szprota: -Ale to a propos czego? Bo chciałabym wiedzieć, skąd się wzięła ta teoria. Aric: -Z ust Hejta. Aric: -A wiecie, co przynosi szczęście w domu? Krzyż odwrócony do góry nogami. Szprota: -Dobrze, postaram się to jakoś wytłumaczyć mojej mamie. [podczas brawurowej wersji "Kaczki Dziwaczki"] Aric: -Czy to jest cover? Hejt (zatykając sobie uszy): -Tak. Let's cover & don't listen! Wokalistka (dodajmy, mocno nietęga, jeśli chodzi o umiejętności, do któregoś z muzyków): -Co mnie dotykasz?! Szprota: -A co, ma cię słuchać?! [na Pojezierskiej, w samym środku niczego, wisi banner z napisem "Naprawa rowerów"] Szprota: -Trochę mikra ta naprawa. Hejt: -Widocznie dopiero się rozkręcają. Hejt (in statu disputandi): -A druga strona medalu, którą sobie ukułem... Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.29.04.2005 W ZAPIECKU 07.05.05, 00:58 Obecni: Szprota, Moostank, b00g13, BlackDragon, Moony, Matic (+qpa stałych bywalców) Matic: -Ja jestem dorosły, umiem wiazać sznurówki i nie boję się już masła. Chociaż dzisiaj mam wsuwane buty, bo nie chciało mi się myśleć. Szprota: -Ja tam nagotuję na trzy dni i nie potrzebuję myśleć. b00g13: -Ja gram na gitarze jak Saddam Husajn: B, A, G, D, A, D. b00g13 (słuchając wokaliz Moostanka do "Wild Nights"): -Zrobiła się z tego szanta. Z syreną okrętową. b00g13 (podsumowując trzeciego seta występów): -Przegląd piosenki artystycznej "Zamknięci w piwnicy 2005" Matic: -No, trzydziesta druga edycja. b00g13 (udowadniając piromanię <rotfl>, z opętańczym śmiechem): -Ha! Ha! Ha! Będę sikał w nocy!!! Moostank (przedstawiajac zespół): -Za każdym razem nazywamy się zupełnie inaczej, więc dzisiaj zupełnie spokojnie możemy się nazywać "Zapchajdziury". b00g13: -Miałeś mówić o zespole, nie o swoim hobby. Moostank (w kontekscie ostatnich rozmów o często powtarzanych zwrotach): -Generalnie ja mam wszystko w dupie i to jest mój kolejny przyruch. Szprota (do Matica, omawiając nagłośnienie koncertu): -To, że dochodzisz jako drugi jest komplementem, ale to, że jesteś z przodu, już nie. BlackDragon: -Dziwne rzeczy można znaleźć wpisując w wyszukiwarkę "Black Dragon". Np. skórzaną zbroję. Chyba sobie taką zrobię, tylko skąd ja wezmę tyle skóry? b00g13: -Wpadnij na Marmurową. Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z 4.05.2005 NA PEDOFILOWIE 07.05.05, 01:01 Obecni: Szprota, Moostank, Mysza, MoTłoh, Kajer MoTłoh: -To były stare, dobre czasy. Mysza: -Nie takie dobre. Byliśmy już małżeństwem. Moostank: -A myśmy już się rozwiedli. MoTłoh (głosem stentorowym): -W kraju, w którym nie produkuje się motocykli, za sprowadzenie motocykla płaci się czterokrotny podatek!!! To jest chore! Kajer (cichutko): -Ale produkuje się rowery... Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.7.05.2005 W STEREO I ZAPIECKU 08.05.05, 01:25 Obecni: Szprota, Zamek, Kotbert, H8red, Katastrofa Nadfioletu, Majkel powered by "...przenosimy się...?" (i nieco wymuszony* performęs polegający na przesiadaniu się co chwila) [podczas rozmowy o tym, jak to KotRedy przywiozły w ramach prezentu znajomemu antenę satelitarną i ów znajomy wszędy z tąże biegał] Szprota: -I co, odbierał coś? Hejt: -Tak, mowę ludziom. [zaległe, przywiezione przez KotRedy] Magda: -Noga mnie boli. Konrad: -To kulej. *[wobec faktu, że nie ma gdzie usiąść w Zapiecku] Katastrofa: -To może usiądziemy przy schodach i będziemy wszystkim przeszkadzać? Zamek: -Albo pobierać myto. Albo niemyto i zostawiono brudno. Katastrofa: -Co złego, to nie myto. K_N: -I dostajesz plam na skórze? Zamek: -Nie, na słońcu. Szprota: -A gdzie masz słońce? Zamek: -Tam, gdzie nie dochodzi. Zamek: -Widziałem dzisiaj stolik za 15 złotych. Szprota: -I co ci powiedział? Zamek: -Że może by, go kupił. Ale nie wiem, czy będzie za niski...NIE będzie za niski. Szprota: -Ale to dobrze, bo ten aktualny jest za wysoki. Zamek: -Ale mam w planach pożyczyć duży, to może się dogadają i uśrednią stanowisko. Szprota (z nadzieją): -...i się rozmnożą? Zamek: -Drewno z plastikiem? i to tapicerowanym? Szprota: -Wiesz, drewno się rżnie... zaraz. Tapicerowany plastik? Zamek: -tak! Szprota: -Nie mogę sobie tego wyobrazić... K_N: -Ten stołek powinien być bez klamek. Zamek: -Jest bez klamek i jest tapicerowany w bardzo newralgicznym miejscu. K_N: -Na rogu? Zamek: -Nie, pod dupą. Szprota: -Ma róg na dupie? Zamek: -Dupy na rogu to tak bardziej na południe. Szprota: -Znaczy, na Zachodniej? [dzieło zbiorowe]: -Uśmiech popromienny i mina przeciwczołgowa. Szprota: -Wyglądasz lepiej niż w zeszłym tygodniu. Majkel: -Myśmy się widzieli w poprzednim tygodniu? Szprota: -Tak, na koncercie Jeży. Majkel: -A w przyszłym tygodniu będziemy się widzieć? Szprota: -Bardzo prawdopodobne. Majkel: -To może będę wyglądał lepiej niż dzisiaj. [podczas czytania repertuaru kina Cytryna] Hejt: -Dziewczyna z perła na przedzie. Szprota: -A przed nią bieży wieprzek? Hejt: -Nie, doborowe towarzystwo. Zamek: -Salwa z okrętu podwodnego: bul, pal! Zamek: -Ja wczoraj oglądałem anioła, ale usnąłem. K_N: -Bo to był anioł stróż. Szprota: -Nocny. K_N: -Loteria infantowa dla małych dzieci. Zamek: -Coś mi dzwoni. Zygmunt. Szprota: -Diabeł krwi w szczegółach. Zamek: -Diabeł szczy w pigułach. Świszczypała. Szprota: -Komu? Zamek: -Nigdy nie pytaj, komu świszczy pała, albowiem świszczy ona tobie. Zamek: -Ja mieszkam zewsząd otoczony cmentarzami. Kotbert: -Żyć nie umierać. Majkel (o jakichś badaniach): -...no i dano tym świniom alkohol. K_N: -Napoleona? Kotbert: -Ostatnio byłam na poczcie. Szprota: -Ty wiesz, że ja też? Kurczę, tyle nas łączy. Kotbert: -...i tam stała taka ty plus ja, jeśli chodzi o wzrost, a za to mówiła takim cieniutkim głosikiem. Oczu nie mogłam oderwać. Szprota (czepliwie): -Po co oczy, skoro mówiła głosikiem? Kotbert (skonsternowana): -No patrz. Zamek (czytając książkę kucharską, nie wiedzieć czemu z pretensją): -Dlaczego przy kluskach śląskich jest gwiazdka? Szprota (w trakcie generowania szprotokołu, bez namysłu): -Bo podaje się je na Wielkanoc? szprotkanie urozmaiciły: -podejrzanie dobry humor Majkela (uśmiech do wgladu na bloxie) -tworzenie napisów z gotowców na paczce papierosów i programu cytryny (jw) Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.8.05.2005 W ZAPIECU 10.05.05, 01:17 Na koncercie Voo Voo. Obecni: Szprota, Moostank, Katastrofa, Matic, Jacuś, Kądziel POEZJE ŻEBRANE WOJTUSIA Kądziel: -Dowiedziałem się wczoraj, że jestem dżezi. Bo tak: po pierwsze, mam czterdzieści lat - najlepszy wiek dla mężczyzny. Pod drugie, jestem łysy. Po trzecie, jestem singlem i nawet nie mam dzieci. Po czwarte, jeżdżę na rowerze, i to nie byle jakim, bo na starym holendrze rocznik '68. Po piąte zaś, i to mnie zaskoczyło najbardziej, jestem dżezi, bo noszę podwinięte spodnie od Calvina Kleina i buty Pumy. Powiedziała mi to wczoraj jedna z entuzjastycznych akolitek. No jak tak, to mówię jej, wsiadaj na siodełko, jedziemy do mnie. A ona na to, że może tylko do dwunastej. To ja pytam, a potem co, zarasta ci się? Kądziel (o tejże akolitce): -...wypiła dwa piwa i stała się samoprzylepna. Kądziel: -Tak się budzę codziennie koło południa, wypijam pierwszą, dobrze osłodzoną herbatę, zaglądam w kalendarz i stwierdzam: "kurwa, znowu rozrywka". [w czasie koncertu zapadła w pewnym momencie brzemienna cisza, podczas której Wojtek z Mateuszem zastanawiali się, co by tu nam zagrać] ktoś z publiczności (pełnym otuchy głosem): -Śmiało! Szprota: -Uwielbiam reklamy telewizyjne za ich przewidywalność. Kądziel: -To czemu nie oglądasz obrazu kontrolnego? konferansjer: -Co zagra Voo Voo, bedzie w dużej mierze zależało od tego, jak publiczość się bawi... Kądziel: -...i którą ręką. [w autobusie, podczas zaskakującej konstatacji, że widać obłoczki pary unoszące się z ust] Szprota: -Ale są białe. Moostank: -Habemus papa ratzi? Odpowiedz Link
aard SZPROTOKÓŁ Z DN.28.04-8.05.2005 W PAKLENICY 10.05.05, 09:19 Obecni: Wiedźmun, Misha#, Marcin#, aard Motto #1: "Ding din' din' ding ding!!" (ćwierćnuta, dwie ósemki, dwie ćwierćnuty, tempo ok. 120) (by Crazy Frog on Viva.de, a potem all do zdechu) Motto #2: "To niemiecka nowa fala (echo: nowa fala), która wszystkich napierdala (echo: napiedala), to niemiecka nowa fala (echo: nowa fala) napierdala!" (by Marcin inspired by Viva.de, a potem all do zdechu) Powered by: konkurs na najgłupszą powszechnie znaną melodię, która się wszystkim przyczepi i będzie się non-stop nuciła w myślach. Zwycięzca, który zaszczepi innym najbardziej upierdliwy kawałek, w nagrodę dostanie wpierdol. Marcin# (komentując "Neue deutsche Welle" on Viva.de): -Ale kolesie, o ile wyglądają chujowo, to trochę lepiej niż nasi dresiarze. Te ich dresy są jakieś takie... lepsze. Misha#: -Pytałem cię, czy bierzesz jutro kurtkę? Marcin#: -Tak. Misha#: -Bierzesz jutro kurtkę? Marcin#: -Nie. Misha# (podczas dyskusji o elektrowniach wodnych): -Jak turbina popełnia samobójstwo? Wiedźmun: -Przekręca się. Misha# (o niezbadanych są kolejach brydża): -Można nie mieć nic i wziąć w chuj i można mieć w chuj i wziąć nic. Wiedźmun (do discmana, z pretensją): -Jak to kurwa nie? Co on mi pisze, że nie widać płyty? Ja widzę, że jest płyta w środku, a on nie widzi??! Misha# (ostatniego dnia, po raz kolejny usiłując zastać panią gospodynię celem za kwaterę zapłacenia): -Następnym razem idzie kto inny! Wiedźmun i aard (unisono): -Za rok, może dwa! Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.10.05.2005 (DOMÓWKA U HEJTA) 12.05.05, 01:01 Obecni: KotRed, Szprota motto: "Ja jestem popierdolona, ale jestem tolerancyjna!" (c) Kotbert [rzecz była o tym, że Hejt został zaproszony na wesele nie jako osoba towarzysząca Kotbertu, lecz z imienia i nazwiska] Kotbert: -A jakbym się z nim do czasu wesela rozstała? Szprota: -To kogoś podstawisz. Mam w pracy kolesia, który nazywa się tak samo jak Hejtuś. Co prawda, jest tylko o pół głowy wyższy ode mnie... Kotbert: -Nie podoba mi się ta rezerwa. Szprota: -Fajny jest! Jego brat się wspina. Kotbert: -On też musiałby się wspinać. Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z ZAMKOWYCH WŁOŚCI 12.05.05, 01:05 Zamek: -Oglądałem transmisję z uroczystości zakończenia wojny w Holandii. Szprota: -To w Holandii była jakaś wojna? Zamek: -Była. I przyjechał z wizytą Bush, bo z reguły, jak gdzieś jest wojna, to musi być Bush. Zamek: -Dzwoniła do mnie idea. Szprota: -Nie może być, na kocie? Zamek: -Nie, na pingwinie. A nie, oni nie mają pingwina. Szprota: -No może jeden się znalazł. Odpowiedz Link
aard NOTAARDKA SŁUŻBOWA Z DN. 13.05.2005 13.05.05, 11:52 Obecni: aard, Ewa, Ela, Krzyś aard (cytując maila od kierowniczki do aarda): -"bardzo dziękuję Państwu za szczegółową analizę dokumentów oraz terminowe wykonanie pracy." Ewa: -Dlaczego ona pisze do ciebie "Państwu"? aard: -Państwo to ja. Ludwika używam do zmywania naczyń. Odpowiedz Link
huann SZPROTOKOŁU Z OBECNOŚCI HUANNA NIE TU NIE BĘDZIE. 16.05.05, 23:21 bo nie ma o czym, za żyjątkiem glonu, ale to nieprawda. wszystkie glony są nieprawdą, nieprawdą, nieprawdą, jan sebastian morszczyn. Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z PIĄTKU TRZYNASTEGO 17.05.05, 01:07 Obecni: SzprotAard, Zamek, Kotbert, Hejt, Lolik, Moostank, Wiedźmun, Justyna, Maginiak, Yavorius, Eyemakk, Majkel, Rosomak motto "hit me, baby, one more time" by_all_do_zdechu powered by prawdziwe, żywe, genuine JAKTO?????!!! by Lolik Hejt (na widok spadającego zegara): -Ale ten czas leci... Eyemakk: -Są tu myszy? Kotbert: -A co, chciałbyś zapolować? Aard: -...i wtedy nastąpiła licytacja getta. Zamek (w ataku gościnności): -Komuś coś zrobić? Kotbert (prowokująco): -Zrób mi krzywdę! Moostank: - :P Hejt: -A ty mnie! Moostank: -Ja ciebie też! Hejt: -A ja ciebie i twoją rodzinę. Moostank: -A ja ciebie i twoich przyjaciół na literę M. Hejt: -Zaczekaj, pomyślę, czy się obrazić. Rosomak: -Komu bije koń? Rosomak: -Noe Ze Dong. Maginiak: -Ale jeszcze nie wszystek umarł. Maginiak (difoltowo, czyli wylewnie): -Przynieś te dobre, paprykowe. Mają kilka małych papryczek i mają paprykowy smak. Rosomak: -B00gszpan13. Szprota (dręczona wyrzutami sumienia, że podsiadła Hejta i tym samym rozstała KotReda): -Jak wy jesteście tacy rozdzieleni, to ja was może zdzielę, co? Hejt: -Onan barbarzyńca. Hejt (serdecznie do Szproty): -Pisz, dziwko. Rosomak: -Milczenie jest złotem owiec. (niewiemkto) -Jak statek tonie, to robi ból, bul. Bo ten water go kill. Szprota: -Ten water czy ta water? Yavorius (zadzwoniwszy do swojej siostry (była jakaś 2.00 w nocy)): -To water. Hejt: -Jebane obojniaki. Zamek: -Na nagrobku... Rosomak: -Czapka gore. SzprotAard: -Czacha dymi. Zamek: -Na nagrobku żołnierza Armii Krajowej. Szprota: -TombAK! Aard: -A na grobie francuskiego policjanta jest kepitafium. Yavor: -Kochaj albo żuj. [rzecz była o jakimś bractwie, co to jednocześnie szyje z łuku, jeździ konno i para się japońszczyzną - chcieliśmy ustalić, co w tym japońskiego] Aard (dociekliwie): -...czy japońskie konie... Zamek: -...mnie słyszą? Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z 14.05.2005 W BIBLIO 17.05.05, 01:27 Obecni: SzprotAard, Lolik, KotRed, Rosomak, Majkel, Wiedźmun, Justyna, Misha Rosomak: -Najlepszą karmę mają psy. [w pewnym momencie wszyscy siedzieliśmy po jednej stronie stołu, drugą, z niewiadomych przyczyn, zostawiwszy nieobsadzoną] Majkel: -Jest historia o tym, skąd się wzięło powiedzonko "puścić pawia". To znaczy ja ją właśnie wymyślam. Wyobrażam sobie faceta, który jest na górze, na przykład na czwartym piętrze i jakiegoś drugiego na dole. I ten na górze mówi do tego na dole, że mu puści pawia z góry. Takiego ptaka, bo nie miał jak inaczej podać. I to wszystko ogląda trzeci facet, który ma taką chorobę, że nie rozpoznaje zwierząt. Wiecie, jest taka choroba, że się nie rozpoznaje twarzy. Jeden człowiek to nawet pomylił swoją żonę z kapeluszem. My też na nią cierpimy, bo nie wierzę w to, że nikt naprzeciwko nas nie siedzi, a przecież nikogo nie widzę. I mózg ma tak, że jak czegoś nie widzi, to sobie dobiera elementy sąsiadujące. No i ten facet z góry puszcza temu facetowi z dołu tego pawia, a ten trzeci go nie widzi. I ten na dole nie łapie tego pawia, tylko dostaje nim w głowę i doznaje wstrząśnienia mózgu, tak medycznie. Jak jest wstrząśnienie, to są wymioty, więc ten na dole zaczyna wymiotować, co widzi ten na górze. Wiecie, jak to jest z dziećmi na karuzeli, zaczyna wymiotować jedno i reszta się przyłącza. Tutaj było podobnie i ten na górze też się przyłączył. I ten trzeci to widział, i pomyślał, że skoro tamten najpierw powiedział, że rzuci pawia, a potem zwymiotował, to to musi właśnie to oznaczać. [podczas snucia wspomnień studenckich] Misha: -Sweterki to styl matematyczny, bo fizycy to raczej w polarach. Szprota: -Kategoria: choroba, hasło: syndrom doła. Aard: -O jeden chromosom za daleko. Wiedźmun: -...kończy się na "ja"? Coś mi mówi, że nie będzie to troll. Aard: -Kategoria: zbiór. Wiedźmun (bez namysłu): -Dzierżbór! Odpowiedz Link
lolik2 Re: SZPROTOKÓŁ Z 14.05.2005 W BIBLIO 17.05.05, 08:35 ha! to już wiem, o co chodziło z pawiem, bom usłyszała tylko drugą część opowieści na żywo :) Odpowiedz Link
oto_nowy_login Re: SZPROTOKÓŁ Z 14.05.2005 W BIBLIO 17.05.05, 17:18 lolik2 napisała: > ha! to już wiem, o co chodziło z pawiem, bom usłyszała tylko drugą część opowie > ści na żywo :) No to gratuluję. Możliwości precepcyjnych i wytrzymałości słuchania. Ten debil jak coś wymyśli to te jego www.receopadaja.prv.pl razem z majtkami. Co za koleś... Wstydu trochę kolego! Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z DN,15.05.2005 WE WRO I ZELOWIE 17.05.05, 01:35 Obecni: (mobilnie) Szprota, Zamek, Lolik, Wojtek, Srootootoo Szprota: -Tak się przyzwyczaiłam mówić "śluski kląskie", że jak mówię inaczej, to mam wrażenie, że jest niepoprawnie. Zamek: -Wszystkie śluzki kląszczą w jeziorze. Wszystkie dłonie klaszczą. Szprota: -A jedną ręką? Zamek: -A to już zen. Szprota: -Zen krwi. Zamek: -Facet, który uprawia zen to Zenon. Szprota: -A dziecko uprawiające zen to zenit. Szprota: -Nigdy tego nie robiłam w hotelu. Zamek: -Ja tak połowicznie. Szprota: -Znaczy co, masturbowałeś się w hotelu? [po ustaleniu, jak ma na imię Blenda] Zamek (w ciężkim zamyśleniu): -To kto ma na imię Blanka? (po rzetelnym namyśle) Aha. Blanka. Strootootoo: -Papa Ratzinger otworzył okno. Papa Ratzinger zamknął okno. Papa próbował powiedzieć coś po polsku, ale mu nie wyszło i powiedział "spasiba". Papa cierpi na wiatry. Od wschodu. Odpowiedz Link
lolik2 Re: SZPROTOKÓŁ Z DN,15.05.2005 WE WRO I ZELOWIE 17.05.05, 08:34 no pacz, chciałam Ci jeszcze wysłać dzwonek do gazu, coby się znalazł, bo piekny, ale coś mi zdjęcia wyjść ode mnie nie chciały... Odpowiedz Link
aard NOTATKA SŁUŻBOWA ZE SZPROTKANIA ROBOCZEGO W STAJNI 18.05.05, 09:52 Obecni: CallB, Moostank, aard Okoliczności przyrody: rozważanie projektu "biznesowego" związanego z pewną telewizją. Motto: "Przede wszystkim światło musi być rozproszone i tak dalej. ZWŁASZCZA i tak dalej" (by Moostank kładący niesamowity nacisk na słowo "zwłaszcza") aard (czytając ulotkę telewizji): -Nasz target mieszka w dużym mieście, jest młody, uczy się lub pracuje. Moostank (niewinnie): -Ora et labora. CallB (oglądając capoeirę w telewizji i słuchając o pierwszym objawie opętania: poceniu się): -Ja mam często nogi opętane! aard (podczas rozmowy o kobietach): -Ja swoją Marylkę poznam w Bibliotece! aard (z przejęciem relacjonując pewne przypadkowe spotkanie): -A właśnie byłem z Wiedźmunem, który był tam ze mną. Odpowiedz Link
zamek NOTATKA SŁUŻBOWA Z DN.16.05.2005 U MNIE 18.05.05, 10:27 Obecni: Kurier z Pizzą, Zamek Powered by: Zamek ma banknot, z którego Kurier nie ma wydać. Jest 22.15. Kurier: To może znajdzie Pan jakieś drobne? Zamek (przetrząsnąwszy portfel): Niestety, żadnych szans, mam tylko stówę. Kurier: To co zrobimy? Zamek: Pan uczciwie wygląda. Może podjedzie Pan na stację benzynową na Wojska Polskiego i rozmieni? Kurier: Nie, ja na to nie mam czasu, bo mam następne zlecenie. Zamek: To ja już nie wiem. Kurier: A nie może Pan zadzwonić do kogoś z sąsiadów i rozmienić? Zamek (tłumiąc ROTFLa): Ale o tej porze? Poza tym ja tu nikogo nie znam, bo mieszkam od ledwie paru tygodni i pierwszy raz bym się z jakąś prośbą zwracał do sąsiada. Kurier: To może ja zadzwonię? (w rezultacie jestem winien pizzerii na Lumumby 1,42 zł) Odpowiedz Link
huann Re: NOTATKA SŁUŻBOWA Z DN.16.05.2005 U MNIE 18.05.05, 12:38 zamek napisał: (w rezultacie jestem winien pizzerii na Lumumby 1,42 zł) szkoda, że nie na odwrót, bo byś mógł odebrać w naturze! ;P Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ DN.20.05.2005 W BIBLIO 22.05.05, 01:22 Obecni: SzprotAard, Katastrofa, Huan, Majkel i Zamek powered by Zamek Trzy Czkawki (oraz wykonanie hymnu brytyjskiego ze słowami z hjuman trafik) motto: Lord Zaleter - Jasna strona Mocy (c) Huaś Huan: -Chciałbym być dentystą. Oni zawsze mają coś na ząb. Aard: -...nawet taka ilość jest niebezpieczna dla kierowców i kobiet w ciąży. K_N: -Czy to znaczy, że kobiety w ciąży się źle prowadzą? Aard: -Nie był Murzynem. To znaczy mógłby być, ale nie w tamtych czasach. [w trakcie geogry udało się rozszyfrować, że chodzi o jakiś płyn ustrojowy z zawartością soli] Szprota: -Ale co, sperma? Huan: -A ty od razu z grubej rury... Zamek (zamochwalczo): -Jestem nieprzywidywalny w swojej sklerozie. Huan: -Nawet Alzheimer tego nie przewidział. Miał kataraktę. Zamek: -Kategoria: przybory do pisania, hasło: gówno dla ciebie. Aard: -Węgiel? Huan: -Jak pyta b00g13, gdy zamawia coś do jedzenia? Flory da? Huan: -W nocy wszystkie jeże są niemyte. [tekst powstał przy wybitnym współudziale Aarda, który jednak kapryśnie stwierdził, że go nie śmieszy i namaścił Huana na autora] Zamek: -Luc KajWalker. Szprota: -Czyli takie śląskie quo vadis. Odpowiedz Link
latajacy_rosomak NOTKA Z DN. 21-24.05.05 W CELESTYNOWIE 24.05.05, 22:14 Obecni: Mateusz, Tobix, Kuba, Robak, Rosomak, Szymon, Michał Motto: Prawdziwy killer nie [...]. Mateusz: Możemy pojechać do Bądkowa. Szymon: Tam mieszka James Bądek? Robak (tańcząc z nożem, ostrze kierując w stronę brzucha): Hare krishna... Rosomak: Hare krishna. Harakiri. Robak: Hare rama. Rosomak: Hare krishna. Harry Potter. Robak (oglądając nietypowe ubranie): Arkadiusz. Sezon lato/zima. Robak (siedząc na polu): Tu jest mrówków jak mrówków. Kobieta_z_telewizora: Przez żołądek do serca. Kuba: Chyba przez członek do serca. Mateusz: Idę coś zjeść... Szymon: Prawdziwy killer nie je. Rosomak: Przywdziwy Lepper nie je. Tobix: Istna lepperiada. Michał: Prawdziwy Lepper nie jada. Mateusz: Nie wiem czy kobiety to w ogóle nie srają? Kuba: Mają obieg zamknięty. Kuba: On chce nas ogołocić... w 53 sekundy. Mateusz: Moja nauczycielka w gimnazjum miała na imię Arabska. Kuba: A na imię Guma? Odpowiedz Link
szprota NOTATKI SŁUŻBOWE SPOMIĘDZY 28.05.05, 02:08 OBECNI przeważnie Szprota i Zamek, chyba że inaczej, to wtedy wymienię Zamek (cierpiąc na dizajnerskiej imprezie w Dublinie): -O, panie, to ty na mnie spojrzałeś, twoje usta wyrzekły hit me baby one more time. Szprota (rozglądając się wokół i przeżywając swoją babską chwilę mąk zawiści): -Trzeba tu Aarda zabrać na polowanie. Zamek (starając się zapanować nad pracowicie rozbieżnym zezem): -Faktycznie, sporo towaru. Nie twierdzę, że rzucili. Szprota: -Racja. To one mogły rzucić. Zamek (popadając w urzędową zadumę): -Ja się rozwijam. Ostatnio to ja rzuciłem. Szprota: -Przypomniała mi się koleżanka z timu, niejaka Paula, na wyjeździe timowym. Pierwszego wieczora położyłam się dość wcześnie, bo towarzystwo się popiło. W jakiś czas później dotarła do domku Paula, trzeba przyznać, nagrzana jak stodoła. Chyba chciała pogadać. Zamieniłyśmy parę słów i ona nagle w pewnym momencie powiedziała coś, co było wierszem, maksymą, jakąś złotą myślą, wyjaśniającą w kilku słowach, o co chodzi w życiu. Tylko że ni chuja nie pamiętam, co ona wtedy powiedziała... Zamek (ze zrozumieniem): -...i od tej pory nie wiesz, o co chodzi w życiu. Zamek (w pomięszaniu cytatów): -Co ja z tą motyką?! Szprota: -Na słonie z tym! Zamek (potulnie): -Dzisiaj jestem w stanie się zgodzić na wszystko. Szprota (kapryśnie): -Łe. Zamek (jeszcze potulniej): -Nie podoba ci się to? Szprota (opowiadając o wizji snutej przez kolegę z timu): -W Apokalipsie to przynajmniej czterech jeźdźców sprawę zapowiada, a tu znienacka, uszczelka zalana... Zamek (w rotflu nad zalaną uszczelką, serdecznie): -Pisz, kurwa. Szprota (po chwili skupionego szelestu): -Na czym stanęliśmy? Zamek (pokładając się w pozie aniołka Rafaela na kanapie): -A myśmy stali? Szprota (zajmując analogiczną pozycję): -Na czym się położyliśmy? Zamek: -Na katastrofach. Szprota: -Znowu? Zamek: -No, niestety... (dodając otuchy) Ale ładnie się opaliłaś. Szprota (dociekliwie): -To jak ze mną jest? Zamek: -No, tak jak z tobą. Szprota (niecierpliwie): -Wiem, że ze mną jest tak jak ze mną, bo nie może być inaczej. Ale jak? Zamek (defensywnie): -Dobrze. Szprota: -Aha (chwila rzetelnej myślawy)... A dlaczego? Zamek: -A dlaczego lampa świeci i jak się rozmnaża recepcjonistka? Szprota (z nielekką pretensją): -Nie wiem, dlaczego lampa świeci, jak się rozmnaża recepcjonistka! Zamek (gościnnie): -To może ja włączę wodę? Szprota: -A co, nie działa? Zamek (omal w stanie alfa): -A jakbym sobie postawił tutaj na dywanie dzwon Zygmunta. Szprota: -Jeden? Nie lepiej dwa? Zamek: -Jeden. A jak się zabił Zygmunt? O dzwon? Szprota: -A wiesz, jak się ludzie o dzwony zabijają? I potem noszą? Zamek: -Do ludwisarza? Szprota: -Tak, bo dzwony to on. Szprota: -Nie bij poduszki! Zamek: -Przepraszam, pięść mi spadła. Szprota: -Do oka? Odpowiedz Link
huann Re: NOTATKI SŁUŻBOWE SPOMIĘDZY 28.05.05, 02:16 szprota napisała: -W Apokalipsie to przynajmniej czterech jeźdźców sprawę zapowiada mówisz i masz: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=24234860&a=24418581 Odpowiedz Link
aard Re: NOTATKI SŁUŻBOWE SPOMIĘDZY 29.05.05, 18:57 szprota napisała: > Szprota (rozglądając się wokół i przeżywając swoją babską chwilę mąk zawiści): > -Trzeba tu Aarda zabrać na polowanie. Właśnie. Gdzie to było? Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z DN. 27.05.2005 NA ZAMKU I W ZELOWIE 28.05.05, 02:26 Obecni: Szprota, Zamek, Tulka, por. Borewicz, Micin, Srootootoo powered by spontaniczny wypad do Zelowa por. Borewicz: -Myśmy spłaszczyli monitor, co się bardzo korzystnie odbiło na naszym biurku. Tulka: -Gdybym była dzieckiem Kukulskiej, miałabym światłowstręt. Zamek (czytając drogowskazy): -O, 10 Łask. Szprota: -Zbytek łaski. por. Borewicz: -A teraz już 7 Łask. Szprota: -W takim razie ubytek. por. Borewicz (parając się czynnością jw): -O, Szczerców! por. Borewicz (cierpiąc przy emitowanej z radia Glorii Estefan): -Siekę bary, siekę bary... Zamek: -To jest piosenka o rzeźniku. Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z DN. 28.05.2005 W ZELOWIE 29.05.05, 23:01 Obecni: Szprota, Zamek, Huan, Micin i Strootootoo powered by "tamtatam" (zagadka Zamka w kategorii zespół muzyczny) i remis z czymś tam coś (w którym udział wzięła drużyna Strootoota) Zamek: -Zakrzywienie wartości? Huan: -Za krzewienie czasu i przestrzeni. Uer (via esemes do Huasia): -Z cyklu: Trzy słowa są mądrością narodu w biedzie, gdzie się najlepszych przyjaciół pozna i je: na pohybel każda koza wskoczy dopóki jej się ucho nie urwie. Z CYKLU: A HUAN POWIEDZIAŁ... -Czy wystrychnąć to znaczy dachować? -Sprzedam przetwerminowane wafelki. Podpisano: z archiwum Twix. -Najpierw oglądamy serial tasiemcowy, a później glistę przebojów. -Czy łzy to kap ok? -Odnalazłem Kluczbork, by zepsuć Malbork. -Czy blada to śniada-nie? -Czy Kociszew to Król Lew? -Tłustych czwartków to my mamy na pączki! -Taki radosny księżyc - moon durowy. Srootootoo (widząc Huana i Zamka pochylonych nad sztabówką Huasia): -A to Polska właśnie! szpleniączy_pan_ż_szaszetką (widząc, że mapa, nad którą są pochyleni Huan i Zamek jest mapą li tylko regionu łódzkiego): -Może pan poszuka w kieszeni, może ma pan całą Polskę...? Z CYKLU: NA ŚWINIE Z TYM! Słynne świnie: Warchłęsa i PigCasso potrawa: pigos pliki zapisuje się w jotpigach albo pigieefach Zamek: -Jak jest biedronka po angielsku? Micin: -Ale ta tutaj? Jeronimo Martis? Micin (w trakcie dyskusji o zapominaniu haseł do nicków): -Mam kochankę Aarda. I ni chuja! Odpowiedz Link
aard Re: SZPROTOKÓŁ Z DN. 28.05.2005 W ZELOWIE 30.05.05, 12:51 Micin ponoć powiedziała: > Mam kochankę Aarda. > I ni chuja! No właśnie :/ Odpowiedz Link
latajacy_rosomak NOTKA Z DN. 29.05.2005 NA RADOGOSZCZU 30.05.05, 01:17 Obecni: Marcin, Radek, Rosomak, Mama_Rosomaka Radek (widząc Marcina wynoszącego beczkę z kiszonymi ogórkami): Co? Dzieci? Rosomak (kładąc beczkę przed Mamą_Swoją): Dzień dobry. Jestem z ośrodka adopcyjnego. (przystawiając ucho do beczki) O! Kopnęło! Odpowiedz Link
aard NOTATKA SŁUŻBOWA Z HOELLENTALU W DN. 22-28.05.2005 30.05.05, 12:47 Obecni: Makar, Maciek, Łukasz, aard bez motta powered by: wspin do zdechu :D Maciek (w zadumie i w odpowiedzi na aarda przelaźliwe walenie w drzwi od kibla, za którymi siedział Maciek): -Wiesz, że jakby tutaj siedziałjakiś Niemiec, to by się zesrał ze strachu? (po chwili namysłu): -pomógłbyś mu! Maciek: -Piękne słonka dziś na niebie aard: -Maciek zaraz Was... Maciek (komentując z niesmakiem aarda fazę na rymowanie): -Zamiast w kółko gadać bzdury, lepiej rzuć mi jabłko. aard: -Z góry. Odpowiedz Link