Dodaj do ulubionych

SZPROTOKÓŁ (I) Z DN.13.11.2003 W PABIANICACH

    • lolik2 SZPROTOKÓŁ Z 19.04.05 W TRAMWAJU 19.04.05, 20:15
      obecni:
      Lolik, Mama z Synkiem na kolanach

      Synek: a gdzie tramwaje?
      Mama: po torach
      Synek: a gdzie samochody?
      Mama: po ulicy
      Synek: a gdzie ludzie?
      Mama: po chodniku
      Synek: a gdzie drzewka?
      Mama: na trawce
      Synek: a gdzie rycerze?
      Mama: tez na trawce
      Synek: nieeee, rycerze są w zamku! i tam jedzą maliny i piją wino. Ja jestem za
      maly, żeby pic wino.
      Mama: zdecydowanie!
      Lolik: PLUM!
      Synek (uradowany): PLUM! PLUM! :)
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.22.04.2005 (IMIENINY MOOSTANKA) 23.04.05, 13:23
      Obecni: SzprotAard, Huan, Moostank, Keri, Zoe04, Ola, Paulina, Katastrofa
      Motto: „Krwi...?” © all_do_zdechu

      Z CYKLU: A HUAN POWIEDZIAŁ…
      -Powinni nakręcić małoobrazkowy film o Big Brotherze.
      -Czy policjanci piją na komendę?
      -Punkt widzenia zależy od dupy strony. To takie rzyciowe.
      -Ciekawe, czy tata zebry bije dzieci paskiem.
      -Gorniczo-hutnicza orkiestra dęta robi nam papa-ratzing.
      -Czy człowieka z żelaza przepowiedział Nostradamus z FeRatu?
      -No Heming, no way.
      -Ciekawe, czy motyle walą ściemę.
      -Ind-ex. Myślał o niedzieli.
      -Sąd statecznik.


      Szprota: -Też żałuję, że się Zamkowi nie ułożyło. Ile by to spraw rozwiązywało...

      Aard: -A KotRedów nie będzie?
      Szprota (obolała z braku netu): -Mnie pytasz...?!
      Moostank: -To ty Hejtreda znasz najdłużej!

      [w trakcie dyskusji o niemożności przyjmowania komunii będąc po rozwodzie]
      Aard: -My nie mamy o tym pojęcia. Jesteśmy z innej parafii.

      Aard (wobec człowieka zakładającego groźnym ruchem gitarę na ramię): - O
      cholera, będzie dym!
      Huan: -Czarny czy biały?

      Z CYKLU „CZERWONY JAK CEGŁA OGÓREK NA BIEGUNACH” (czyli abderyckie karaoke)
      „W ciemnej tej celi na zgniłym posłaniu...”
      -„Muszę ją mieć!”

      („Bohemian rapsody”): „Is this konklawe, is this just fantasy...
      -“Smoke on the water!”

      “Między kliszą a kliszą
      zdjęcia się kołyszą
      kadry martwe i żywe
      nie do końca prawdziwe”

      Katastrofa_Nadfioletu: -Cze, giwera czyli pożegnanie z bronią.

      Katastrofa: -Nie przejmuj się, i tak wszyscy zmartwychwstaniemy podczas sądu
      ostatecznego. A jeśli kto będzie miał pecha umrzeć właśnie wtedy, i tak
      pozostanie wskrzeszony za pomocą zupy cebulowej, z czego wynika prosty wniosek,
      że niebagatelny wpływ na zbawienie mają zdrowe nerki, jak głosi witryna
      bożemiłosierdzie.com.

      Szprotkanie urozmaiciły:
      -instalacje z rękawiczek chirurgicznych
      -wpędzające grawitację w depresję kliniczną instalacje ze wszystkiego, co na stoliku
      -performęsy popełniane przez lesbiątka siedzące przy stoliczku obok, a
      polegające na podawaniu krzyżowego ognia papierosom
      • huann Re: SZPROTOKÓŁ Z DN.22.04.2005 (IMIENINY MOOSTANK 23.04.05, 15:39
        latające dywany nie istnieją. to zbiorowy rosomak!
      • h8red Ja wiedziałęm, że tak będzie :))) 25.04.05, 11:53
        Zdarzyło się, że padły takie zdania:

        > Aard: -A KotRedów nie będzie?
        > Szprota (obolała z braku netu): -Mnie pytasz...?!
        > Moostank: -To ty Hejtreda znasz najdłużej!

        <rotfl>
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.23.04.2005 W STEREO 24.04.05, 13:21
      Obecni: Szprota, Kitana, Dziewczyna_Mickiewicza, Aric, H8red
      okoliczności przyrody: koncert zespołu Freeks
      powered by "WIĘCEJ SZATANA W PUZONIE"
      motto: "Oni są zbyt profesjonalni, a Szatan tkwi w nieprofesjonalizmie" (C)Aric
      Hejt: -Im krótszy, tym lepszy.
      Szprota: -Ale to a propos czego? Bo chciałabym wiedzieć, skąd się wzięła ta teoria.
      Aric: -Z ust Hejta.

      Aric: -A wiecie, co przynosi szczęście w domu? Krzyż odwrócony do góry nogami.
      Szprota: -Dobrze, postaram się to jakoś wytłumaczyć mojej mamie.

      [podczas brawurowej wersji "Kaczki Dziwaczki"]
      Aric: -Czy to jest cover?
      Hejt (zatykając sobie uszy): -Tak. Let's cover & don't listen!

      Wokalistka (dodajmy, mocno nietęga, jeśli chodzi o umiejętności, do któregoś z
      muzyków): -Co mnie dotykasz?!
      Szprota: -A co, ma cię słuchać?!

      [na Pojezierskiej, w samym środku niczego, wisi banner z napisem "Naprawa rowerów"]
      Szprota: -Trochę mikra ta naprawa.
      Hejt: -Widocznie dopiero się rozkręcają.

      Hejt (in statu disputandi): -A druga strona medalu, którą sobie ukułem...
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.29.04.2005 W ZAPIECKU 07.05.05, 00:58
      Obecni: Szprota, Moostank, b00g13, BlackDragon, Moony, Matic (+qpa stałych bywalców)
      Matic: -Ja jestem dorosły, umiem wiazać sznurówki i nie boję się już masła.
      Chociaż dzisiaj mam wsuwane buty, bo nie chciało mi się myśleć.
      Szprota: -Ja tam nagotuję na trzy dni i nie potrzebuję myśleć.

      b00g13: -Ja gram na gitarze jak Saddam Husajn: B, A, G, D, A, D.

      b00g13 (słuchając wokaliz Moostanka do "Wild Nights"): -Zrobiła się z tego
      szanta. Z syreną okrętową.

      b00g13 (podsumowując trzeciego seta występów): -Przegląd piosenki artystycznej
      "Zamknięci w piwnicy 2005"
      Matic: -No, trzydziesta druga edycja.

      b00g13 (udowadniając piromanię <rotfl>, z opętańczym śmiechem): -Ha! Ha! Ha!
      Będę sikał w nocy!!!

      Moostank (przedstawiajac zespół): -Za każdym razem nazywamy się zupełnie
      inaczej, więc dzisiaj zupełnie spokojnie możemy się nazywać "Zapchajdziury".
      b00g13: -Miałeś mówić o zespole, nie o swoim hobby.

      Moostank (w kontekscie ostatnich rozmów o często powtarzanych zwrotach):
      -Generalnie ja mam wszystko w dupie i to jest mój kolejny przyruch.

      Szprota (do Matica, omawiając nagłośnienie koncertu): -To, że dochodzisz jako
      drugi jest komplementem, ale to, że jesteś z przodu, już nie.

      BlackDragon: -Dziwne rzeczy można znaleźć wpisując w wyszukiwarkę "Black
      Dragon". Np. skórzaną zbroję. Chyba sobie taką zrobię, tylko skąd ja wezmę tyle
      skóry?
      b00g13: -Wpadnij na Marmurową.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z 4.05.2005 NA PEDOFILOWIE 07.05.05, 01:01
      Obecni: Szprota, Moostank, Mysza, MoTłoh, Kajer

      MoTłoh: -To były stare, dobre czasy.
      Mysza: -Nie takie dobre. Byliśmy już małżeństwem.
      Moostank: -A myśmy już się rozwiedli.

      MoTłoh (głosem stentorowym): -W kraju, w którym nie produkuje się motocykli, za
      sprowadzenie motocykla płaci się czterokrotny podatek!!! To jest chore!
      Kajer (cichutko): -Ale produkuje się rowery...
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.7.05.2005 W STEREO I ZAPIECKU 08.05.05, 01:25
      Obecni: Szprota, Zamek, Kotbert, H8red, Katastrofa Nadfioletu, Majkel

      powered by "...przenosimy się...?" (i nieco wymuszony* performęs polegający na
      przesiadaniu się co chwila)

      [podczas rozmowy o tym, jak to KotRedy przywiozły w ramach prezentu znajomemu
      antenę satelitarną i ów znajomy wszędy z tąże biegał]
      Szprota: -I co, odbierał coś?
      Hejt: -Tak, mowę ludziom.

      [zaległe, przywiezione przez KotRedy]
      Magda: -Noga mnie boli.
      Konrad: -To kulej.

      *[wobec faktu, że nie ma gdzie usiąść w Zapiecku]
      Katastrofa: -To może usiądziemy przy schodach i będziemy wszystkim przeszkadzać?
      Zamek: -Albo pobierać myto. Albo niemyto i zostawiono brudno.
      Katastrofa: -Co złego, to nie myto.

      K_N: -I dostajesz plam na skórze?
      Zamek: -Nie, na słońcu.
      Szprota: -A gdzie masz słońce?
      Zamek: -Tam, gdzie nie dochodzi.

      Zamek: -Widziałem dzisiaj stolik za 15 złotych.
      Szprota: -I co ci powiedział?
      Zamek: -Że może by, go kupił. Ale nie wiem, czy będzie za niski...NIE będzie za
      niski.
      Szprota: -Ale to dobrze, bo ten aktualny jest za wysoki.
      Zamek: -Ale mam w planach pożyczyć duży, to może się dogadają i uśrednią stanowisko.
      Szprota (z nadzieją): -...i się rozmnożą?
      Zamek: -Drewno z plastikiem? i to tapicerowanym?
      Szprota: -Wiesz, drewno się rżnie... zaraz. Tapicerowany plastik?
      Zamek: -tak!
      Szprota: -Nie mogę sobie tego wyobrazić...
      K_N: -Ten stołek powinien być bez klamek.
      Zamek: -Jest bez klamek i jest tapicerowany w bardzo newralgicznym miejscu.
      K_N: -Na rogu?
      Zamek: -Nie, pod dupą.
      Szprota: -Ma róg na dupie?
      Zamek: -Dupy na rogu to tak bardziej na południe.
      Szprota: -Znaczy, na Zachodniej?

      [dzieło zbiorowe]: -Uśmiech popromienny i mina przeciwczołgowa.

      Szprota: -Wyglądasz lepiej niż w zeszłym tygodniu.
      Majkel: -Myśmy się widzieli w poprzednim tygodniu?
      Szprota: -Tak, na koncercie Jeży.
      Majkel: -A w przyszłym tygodniu będziemy się widzieć?
      Szprota: -Bardzo prawdopodobne.
      Majkel: -To może będę wyglądał lepiej niż dzisiaj.

      [podczas czytania repertuaru kina Cytryna]
      Hejt: -Dziewczyna z perła na przedzie.
      Szprota: -A przed nią bieży wieprzek?
      Hejt: -Nie, doborowe towarzystwo.

      Zamek: -Salwa z okrętu podwodnego: bul, pal!

      Zamek: -Ja wczoraj oglądałem anioła, ale usnąłem.
      K_N: -Bo to był anioł stróż.
      Szprota: -Nocny.

      K_N: -Loteria infantowa dla małych dzieci.

      Zamek: -Coś mi dzwoni. Zygmunt.

      Szprota: -Diabeł krwi w szczegółach.
      Zamek: -Diabeł szczy w pigułach. Świszczypała.
      Szprota: -Komu?
      Zamek: -Nigdy nie pytaj, komu świszczy pała, albowiem świszczy ona tobie.

      Zamek: -Ja mieszkam zewsząd otoczony cmentarzami.
      Kotbert: -Żyć nie umierać.

      Majkel (o jakichś badaniach): -...no i dano tym świniom alkohol.
      K_N: -Napoleona?

      Kotbert: -Ostatnio byłam na poczcie.
      Szprota: -Ty wiesz, że ja też? Kurczę, tyle nas łączy.
      Kotbert: -...i tam stała taka ty plus ja, jeśli chodzi o wzrost, a za to mówiła
      takim cieniutkim głosikiem. Oczu nie mogłam oderwać.
      Szprota (czepliwie): -Po co oczy, skoro mówiła głosikiem?
      Kotbert (skonsternowana): -No patrz.

      Zamek (czytając książkę kucharską, nie wiedzieć czemu z pretensją): -Dlaczego
      przy kluskach śląskich jest gwiazdka?
      Szprota (w trakcie generowania szprotokołu, bez namysłu): -Bo podaje się je na
      Wielkanoc?

      szprotkanie urozmaiciły:
      -podejrzanie dobry humor Majkela (uśmiech do wgladu na bloxie)
      -tworzenie napisów z gotowców na paczce papierosów i programu cytryny (jw)
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.8.05.2005 W ZAPIECU 10.05.05, 01:17
      Na koncercie Voo Voo.
      Obecni: Szprota, Moostank, Katastrofa, Matic, Jacuś, Kądziel

      POEZJE ŻEBRANE WOJTUSIA
      Kądziel: -Dowiedziałem się wczoraj, że jestem dżezi. Bo tak: po pierwsze, mam
      czterdzieści lat - najlepszy wiek dla mężczyzny. Pod drugie, jestem łysy. Po
      trzecie, jestem singlem i nawet nie mam dzieci. Po czwarte, jeżdżę na rowerze, i
      to nie byle jakim, bo na starym holendrze rocznik '68. Po piąte zaś, i to mnie
      zaskoczyło najbardziej, jestem dżezi, bo noszę podwinięte spodnie od Calvina
      Kleina i buty Pumy. Powiedziała mi to wczoraj jedna z entuzjastycznych akolitek.
      No jak tak, to mówię jej, wsiadaj na siodełko, jedziemy do mnie. A ona na to, że
      może tylko do dwunastej. To ja pytam, a potem co, zarasta ci się?

      Kądziel (o tejże akolitce): -...wypiła dwa piwa i stała się samoprzylepna.

      Kądziel: -Tak się budzę codziennie koło południa, wypijam pierwszą, dobrze
      osłodzoną herbatę, zaglądam w kalendarz i stwierdzam: "kurwa, znowu rozrywka".

      [w czasie koncertu zapadła w pewnym momencie brzemienna cisza, podczas której
      Wojtek z Mateuszem zastanawiali się, co by tu nam zagrać]
      ktoś z publiczności (pełnym otuchy głosem): -Śmiało!

      Szprota: -Uwielbiam reklamy telewizyjne za ich przewidywalność.
      Kądziel: -To czemu nie oglądasz obrazu kontrolnego?

      konferansjer: -Co zagra Voo Voo, bedzie w dużej mierze zależało od tego, jak
      publiczość się bawi...
      Kądziel: -...i którą ręką.

      [w autobusie, podczas zaskakującej konstatacji, że widać obłoczki pary unoszące
      się z ust]
      Szprota: -Ale są białe.
      Moostank: -Habemus papa ratzi?
    • aard SZPROTOKÓŁ Z DN.28.04-8.05.2005 W PAKLENICY 10.05.05, 09:19
      Obecni: Wiedźmun, Misha#, Marcin#, aard

      Motto #1: "Ding din' din' ding ding!!" (ćwierćnuta, dwie ósemki, dwie
      ćwierćnuty, tempo ok. 120) (by Crazy Frog on Viva.de, a potem all do zdechu)
      Motto #2: "To niemiecka nowa fala (echo: nowa fala), która wszystkich
      napierdala (echo: napiedala), to niemiecka nowa fala (echo: nowa fala)
      napierdala!" (by Marcin inspired by Viva.de, a potem all do zdechu)

      Powered by: konkurs na najgłupszą powszechnie znaną melodię, która się
      wszystkim przyczepi i będzie się non-stop nuciła w myślach. Zwycięzca, który
      zaszczepi innym najbardziej upierdliwy kawałek, w nagrodę dostanie wpierdol.

      Marcin# (komentując "Neue deutsche Welle" on Viva.de): -Ale kolesie, o ile
      wyglądają chujowo, to trochę lepiej niż nasi dresiarze. Te ich dresy są jakieś
      takie... lepsze.

      Misha#: -Pytałem cię, czy bierzesz jutro kurtkę?
      Marcin#: -Tak.
      Misha#: -Bierzesz jutro kurtkę?
      Marcin#: -Nie.

      Misha# (podczas dyskusji o elektrowniach wodnych): -Jak turbina popełnia
      samobójstwo?
      Wiedźmun: -Przekręca się.

      Misha# (o niezbadanych są kolejach brydża): -Można nie mieć nic i wziąć w chuj
      i można mieć w chuj i wziąć nic.

      Wiedźmun (do discmana, z pretensją): -Jak to kurwa nie? Co on mi pisze, że nie
      widać płyty? Ja widzę, że jest płyta w środku, a on nie widzi??!

      Misha# (ostatniego dnia, po raz kolejny usiłując zastać panią gospodynię celem
      za kwaterę zapłacenia): -Następnym razem idzie kto inny!
      Wiedźmun i aard (unisono): -Za rok, może dwa!
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.10.05.2005 (DOMÓWKA U HEJTA) 12.05.05, 01:01
      Obecni: KotRed, Szprota
      motto: "Ja jestem popierdolona, ale jestem tolerancyjna!" (c) Kotbert

      [rzecz była o tym, że Hejt został zaproszony na wesele nie jako osoba
      towarzysząca Kotbertu, lecz z imienia i nazwiska]
      Kotbert: -A jakbym się z nim do czasu wesela rozstała?
      Szprota: -To kogoś podstawisz. Mam w pracy kolesia, który nazywa się tak samo
      jak Hejtuś. Co prawda, jest tylko o pół głowy wyższy ode mnie...
      Kotbert: -Nie podoba mi się ta rezerwa.
      Szprota: -Fajny jest! Jego brat się wspina.
      Kotbert: -On też musiałby się wspinać.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z ZAMKOWYCH WŁOŚCI 12.05.05, 01:05
      Zamek: -Oglądałem transmisję z uroczystości zakończenia wojny w Holandii.
      Szprota: -To w Holandii była jakaś wojna?
      Zamek: -Była. I przyjechał z wizytą Bush, bo z reguły, jak gdzieś jest wojna, to
      musi być Bush.

      Zamek: -Dzwoniła do mnie idea.
      Szprota: -Nie może być, na kocie?
      Zamek: -Nie, na pingwinie. A nie, oni nie mają pingwina.
      Szprota: -No może jeden się znalazł.
    • aard NOTAARDKA SŁUŻBOWA Z DN. 13.05.2005 13.05.05, 11:52
      Obecni: aard, Ewa, Ela, Krzyś

      aard (cytując maila od kierowniczki do aarda): -"bardzo dziękuję Państwu za
      szczegółową analizę dokumentów oraz terminowe wykonanie pracy."
      Ewa: -Dlaczego ona pisze do ciebie "Państwu"?
      aard: -Państwo to ja. Ludwika używam do zmywania naczyń.
    • huann SZPROTOKOŁU Z OBECNOŚCI HUANNA NIE TU NIE BĘDZIE. 16.05.05, 23:21
      bo nie ma o czym, za żyjątkiem glonu, ale to nieprawda. wszystkie glony są
      nieprawdą, nieprawdą, nieprawdą, jan sebastian morszczyn.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z PIĄTKU TRZYNASTEGO 17.05.05, 01:07
      Obecni: SzprotAard, Zamek, Kotbert, Hejt, Lolik, Moostank, Wiedźmun, Justyna,
      Maginiak, Yavorius, Eyemakk, Majkel, Rosomak
      motto "hit me, baby, one more time" by_all_do_zdechu
      powered by prawdziwe, żywe, genuine JAKTO?????!!! by Lolik

      Hejt (na widok spadającego zegara): -Ale ten czas leci...

      Eyemakk: -Są tu myszy?
      Kotbert: -A co, chciałbyś zapolować?

      Aard: -...i wtedy nastąpiła licytacja getta.

      Zamek (w ataku gościnności): -Komuś coś zrobić?
      Kotbert (prowokująco): -Zrób mi krzywdę!

      Moostank: - :P
      Hejt: -A ty mnie!
      Moostank: -Ja ciebie też!
      Hejt: -A ja ciebie i twoją rodzinę.
      Moostank: -A ja ciebie i twoich przyjaciół na literę M.
      Hejt: -Zaczekaj, pomyślę, czy się obrazić.

      Rosomak: -Komu bije koń?

      Rosomak: -Noe Ze Dong.
      Maginiak: -Ale jeszcze nie wszystek umarł.

      Maginiak (difoltowo, czyli wylewnie): -Przynieś te dobre, paprykowe. Mają kilka
      małych papryczek i mają paprykowy smak.

      Rosomak: -B00gszpan13.

      Szprota (dręczona wyrzutami sumienia, że podsiadła Hejta i tym samym rozstała
      KotReda): -Jak wy jesteście tacy rozdzieleni, to ja was może zdzielę, co?

      Hejt: -Onan barbarzyńca.

      Hejt (serdecznie do Szproty): -Pisz, dziwko.

      Rosomak: -Milczenie jest złotem owiec.

      (niewiemkto) -Jak statek tonie, to robi ból, bul. Bo ten water go kill.
      Szprota: -Ten water czy ta water?
      Yavorius (zadzwoniwszy do swojej siostry (była jakaś 2.00 w nocy)): -To water.
      Hejt: -Jebane obojniaki.

      Zamek: -Na nagrobku...
      Rosomak: -Czapka gore.
      SzprotAard: -Czacha dymi.
      Zamek: -Na nagrobku żołnierza Armii Krajowej.
      Szprota: -TombAK!
      Aard: -A na grobie francuskiego policjanta jest kepitafium.

      Yavor: -Kochaj albo żuj.

      [rzecz była o jakimś bractwie, co to jednocześnie szyje z łuku, jeździ konno i
      para się japońszczyzną - chcieliśmy ustalić, co w tym japońskiego]
      Aard (dociekliwie): -...czy japońskie konie...
      Zamek: -...mnie słyszą?
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z 14.05.2005 W BIBLIO 17.05.05, 01:27
      Obecni: SzprotAard, Lolik, KotRed, Rosomak, Majkel, Wiedźmun, Justyna, Misha

      Rosomak: -Najlepszą karmę mają psy.

      [w pewnym momencie wszyscy siedzieliśmy po jednej stronie stołu, drugą, z
      niewiadomych przyczyn, zostawiwszy nieobsadzoną]
      Majkel: -Jest historia o tym, skąd się wzięło powiedzonko "puścić pawia". To
      znaczy ja ją właśnie wymyślam. Wyobrażam sobie faceta, który jest na górze, na
      przykład na czwartym piętrze i jakiegoś drugiego na dole. I ten na górze mówi do
      tego na dole, że mu puści pawia z góry. Takiego ptaka, bo nie miał jak inaczej
      podać. I to wszystko ogląda trzeci facet, który ma taką chorobę, że nie
      rozpoznaje zwierząt. Wiecie, jest taka choroba, że się nie rozpoznaje twarzy.
      Jeden człowiek to nawet pomylił swoją żonę z kapeluszem. My też na nią cierpimy,
      bo nie wierzę w to, że nikt naprzeciwko nas nie siedzi, a przecież nikogo nie
      widzę. I mózg ma tak, że jak czegoś nie widzi, to sobie dobiera elementy
      sąsiadujące. No i ten facet z góry puszcza temu facetowi z dołu tego pawia, a
      ten trzeci go nie widzi. I ten na dole nie łapie tego pawia, tylko dostaje nim w
      głowę i doznaje wstrząśnienia mózgu, tak medycznie. Jak jest wstrząśnienie, to
      są wymioty, więc ten na dole zaczyna wymiotować, co widzi ten na górze. Wiecie,
      jak to jest z dziećmi na karuzeli, zaczyna wymiotować jedno i reszta się
      przyłącza. Tutaj było podobnie i ten na górze też się przyłączył. I ten trzeci
      to widział, i pomyślał, że skoro tamten najpierw powiedział, że rzuci pawia, a
      potem zwymiotował, to to musi właśnie to oznaczać.


      [podczas snucia wspomnień studenckich]
      Misha: -Sweterki to styl matematyczny, bo fizycy to raczej w polarach.

      Szprota: -Kategoria: choroba, hasło: syndrom doła.
      Aard: -O jeden chromosom za daleko.

      Wiedźmun: -...kończy się na "ja"? Coś mi mówi, że nie będzie to troll.

      Aard: -Kategoria: zbiór.
      Wiedźmun (bez namysłu): -Dzierżbór!
      • lolik2 Re: SZPROTOKÓŁ Z 14.05.2005 W BIBLIO 17.05.05, 08:35
        ha! to już wiem, o co chodziło z pawiem, bom usłyszała tylko drugą część opowieści na żywo :)
        • oto_nowy_login Re: SZPROTOKÓŁ Z 14.05.2005 W BIBLIO 17.05.05, 17:18
          lolik2 napisała:

          > ha! to już wiem, o co chodziło z pawiem, bom usłyszała tylko drugą część opowie
          > ści na żywo :)

          No to gratuluję. Możliwości precepcyjnych i wytrzymałości słuchania. Ten debil
          jak coś wymyśli to te jego www.receopadaja.prv.pl razem z majtkami. Co za
          koleś... Wstydu trochę kolego!
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN,15.05.2005 WE WRO I ZELOWIE 17.05.05, 01:35
      Obecni: (mobilnie) Szprota, Zamek, Lolik, Wojtek, Srootootoo

      Szprota: -Tak się przyzwyczaiłam mówić "śluski kląskie", że jak mówię inaczej,
      to mam wrażenie, że jest niepoprawnie.
      Zamek: -Wszystkie śluzki kląszczą w jeziorze. Wszystkie dłonie klaszczą.
      Szprota: -A jedną ręką?
      Zamek: -A to już zen.
      Szprota: -Zen krwi.
      Zamek: -Facet, który uprawia zen to Zenon.
      Szprota: -A dziecko uprawiające zen to zenit.

      Szprota: -Nigdy tego nie robiłam w hotelu.
      Zamek: -Ja tak połowicznie.
      Szprota: -Znaczy co, masturbowałeś się w hotelu?

      [po ustaleniu, jak ma na imię Blenda]
      Zamek (w ciężkim zamyśleniu): -To kto ma na imię Blanka? (po rzetelnym namyśle)
      Aha. Blanka.

      Strootootoo: -Papa Ratzinger otworzył okno. Papa Ratzinger zamknął okno. Papa
      próbował powiedzieć coś po polsku, ale mu nie wyszło i powiedział "spasiba".
      Papa cierpi na wiatry. Od wschodu.
      • lolik2 Re: SZPROTOKÓŁ Z DN,15.05.2005 WE WRO I ZELOWIE 17.05.05, 08:34
        no pacz, chciałam Ci jeszcze wysłać dzwonek do gazu, coby się znalazł, bo piekny, ale coś mi zdjęcia wyjść ode mnie nie chciały...
    • aard NOTATKA SŁUŻBOWA ZE SZPROTKANIA ROBOCZEGO W STAJNI 18.05.05, 09:52
      Obecni: CallB, Moostank, aard
      Okoliczności przyrody: rozważanie projektu "biznesowego" związanego z pewną
      telewizją.
      Motto: "Przede wszystkim światło musi być rozproszone i tak dalej. ZWŁASZCZA i
      tak dalej" (by Moostank kładący niesamowity nacisk na słowo "zwłaszcza")

      aard (czytając ulotkę telewizji): -Nasz target mieszka w dużym mieście, jest
      młody, uczy się lub pracuje.
      Moostank (niewinnie): -Ora et labora.

      CallB (oglądając capoeirę w telewizji i słuchając o pierwszym objawie opętania:
      poceniu się): -Ja mam często nogi opętane!

      aard (podczas rozmowy o kobietach): -Ja swoją Marylkę poznam w Bibliotece!

      aard (z przejęciem relacjonując pewne przypadkowe spotkanie): -A właśnie byłem
      z Wiedźmunem, który był tam ze mną.
    • zamek NOTATKA SŁUŻBOWA Z DN.16.05.2005 U MNIE 18.05.05, 10:27
      Obecni: Kurier z Pizzą, Zamek
      Powered by: Zamek ma banknot, z którego Kurier nie ma wydać. Jest 22.15.

      Kurier: To może znajdzie Pan jakieś drobne?
      Zamek (przetrząsnąwszy portfel): Niestety, żadnych szans, mam tylko stówę.
      Kurier: To co zrobimy?
      Zamek: Pan uczciwie wygląda. Może podjedzie Pan na stację benzynową na Wojska
      Polskiego i rozmieni?
      Kurier: Nie, ja na to nie mam czasu, bo mam następne zlecenie.
      Zamek: To ja już nie wiem.
      Kurier: A nie może Pan zadzwonić do kogoś z sąsiadów i rozmienić?
      Zamek (tłumiąc ROTFLa): Ale o tej porze? Poza tym ja tu nikogo nie znam, bo
      mieszkam od ledwie paru tygodni i pierwszy raz bym się z jakąś prośbą zwracał do
      sąsiada.
      Kurier: To może ja zadzwonię?

      (w rezultacie jestem winien pizzerii na Lumumby 1,42 zł)
      • huann Re: NOTATKA SŁUŻBOWA Z DN.16.05.2005 U MNIE 18.05.05, 12:38
        zamek napisał:

        (w rezultacie jestem winien pizzerii na Lumumby 1,42 zł)

        szkoda, że nie na odwrót, bo byś mógł odebrać w naturze! ;P
    • szprota SZPROTOKÓŁ DN.20.05.2005 W BIBLIO 22.05.05, 01:22
      Obecni: SzprotAard, Katastrofa, Huan, Majkel i Zamek
      powered by Zamek Trzy Czkawki (oraz wykonanie hymnu brytyjskiego ze słowami z
      hjuman trafik)
      motto: Lord Zaleter - Jasna strona Mocy (c) Huaś


      Huan: -Chciałbym być dentystą. Oni zawsze mają coś na ząb.

      Aard: -...nawet taka ilość jest niebezpieczna dla kierowców i kobiet w ciąży.
      K_N: -Czy to znaczy, że kobiety w ciąży się źle prowadzą?

      Aard: -Nie był Murzynem. To znaczy mógłby być, ale nie w tamtych czasach.

      [w trakcie geogry udało się rozszyfrować, że chodzi o jakiś płyn ustrojowy z
      zawartością soli]
      Szprota: -Ale co, sperma?
      Huan: -A ty od razu z grubej rury...

      Zamek (zamochwalczo): -Jestem nieprzywidywalny w swojej sklerozie.
      Huan: -Nawet Alzheimer tego nie przewidział. Miał kataraktę.

      Zamek: -Kategoria: przybory do pisania, hasło: gówno dla ciebie.
      Aard: -Węgiel?

      Huan: -Jak pyta b00g13, gdy zamawia coś do jedzenia? Flory da?

      Huan: -W nocy wszystkie jeże są niemyte.
      [tekst powstał przy wybitnym współudziale Aarda, który jednak kapryśnie
      stwierdził, że go nie śmieszy i namaścił Huana na autora]

      Zamek: -Luc KajWalker.
      Szprota: -Czyli takie śląskie quo vadis.
    • latajacy_rosomak NOTKA Z DN. 21-24.05.05 W CELESTYNOWIE 24.05.05, 22:14
      Obecni: Mateusz, Tobix, Kuba, Robak, Rosomak, Szymon, Michał

      Motto: Prawdziwy killer nie [...].

      Mateusz: Możemy pojechać do Bądkowa.
      Szymon: Tam mieszka James Bądek?

      Robak (tańcząc z nożem, ostrze kierując w stronę brzucha): Hare krishna...
      Rosomak: Hare krishna. Harakiri.
      Robak: Hare rama.
      Rosomak: Hare krishna. Harry Potter.

      Robak (oglądając nietypowe ubranie): Arkadiusz. Sezon lato/zima.

      Robak (siedząc na polu): Tu jest mrówków jak mrówków.

      Kobieta_z_telewizora: Przez żołądek do serca.
      Kuba: Chyba przez członek do serca.

      Mateusz: Idę coś zjeść...
      Szymon: Prawdziwy killer nie je.
      Rosomak: Przywdziwy Lepper nie je.
      Tobix: Istna lepperiada.
      Michał: Prawdziwy Lepper nie jada.

      Mateusz: Nie wiem czy kobiety to w ogóle nie srają?
      Kuba: Mają obieg zamknięty.

      Kuba: On chce nas ogołocić... w 53 sekundy.

      Mateusz: Moja nauczycielka w gimnazjum miała na imię Arabska.
      Kuba: A na imię Guma?
    • szprota NOTATKI SŁUŻBOWE SPOMIĘDZY 28.05.05, 02:08
      OBECNI przeważnie Szprota i Zamek, chyba że inaczej, to wtedy wymienię

      Zamek (cierpiąc na dizajnerskiej imprezie w Dublinie): -O, panie, to ty na mnie
      spojrzałeś, twoje usta wyrzekły hit me baby one more time.

      Szprota (rozglądając się wokół i przeżywając swoją babską chwilę mąk zawiści):
      -Trzeba tu Aarda zabrać na polowanie.
      Zamek (starając się zapanować nad pracowicie rozbieżnym zezem): -Faktycznie,
      sporo towaru. Nie twierdzę, że rzucili.
      Szprota: -Racja. To one mogły rzucić.
      Zamek (popadając w urzędową zadumę): -Ja się rozwijam. Ostatnio to ja rzuciłem.

      Szprota: -Przypomniała mi się koleżanka z timu, niejaka Paula, na wyjeździe
      timowym. Pierwszego wieczora położyłam się dość wcześnie, bo towarzystwo się
      popiło. W jakiś czas później dotarła do domku Paula, trzeba przyznać, nagrzana
      jak stodoła. Chyba chciała pogadać. Zamieniłyśmy parę słów i ona nagle w pewnym
      momencie powiedziała coś, co było wierszem, maksymą, jakąś złotą myślą,
      wyjaśniającą w kilku słowach, o co chodzi w życiu. Tylko że ni chuja nie
      pamiętam, co ona wtedy powiedziała...
      Zamek (ze zrozumieniem): -...i od tej pory nie wiesz, o co chodzi w życiu.

      Zamek (w pomięszaniu cytatów): -Co ja z tą motyką?!
      Szprota: -Na słonie z tym!

      Zamek (potulnie): -Dzisiaj jestem w stanie się zgodzić na wszystko.
      Szprota (kapryśnie): -Łe.
      Zamek (jeszcze potulniej): -Nie podoba ci się to?

      Szprota (opowiadając o wizji snutej przez kolegę z timu): -W Apokalipsie to
      przynajmniej czterech jeźdźców sprawę zapowiada, a tu znienacka, uszczelka zalana...
      Zamek (w rotflu nad zalaną uszczelką, serdecznie): -Pisz, kurwa.
      Szprota (po chwili skupionego szelestu): -Na czym stanęliśmy?
      Zamek (pokładając się w pozie aniołka Rafaela na kanapie): -A myśmy stali?
      Szprota (zajmując analogiczną pozycję): -Na czym się położyliśmy?
      Zamek: -Na katastrofach.
      Szprota: -Znowu?
      Zamek: -No, niestety... (dodając otuchy) Ale ładnie się opaliłaś.

      Szprota (dociekliwie): -To jak ze mną jest?
      Zamek: -No, tak jak z tobą.
      Szprota (niecierpliwie): -Wiem, że ze mną jest tak jak ze mną, bo nie może być
      inaczej. Ale jak?
      Zamek (defensywnie): -Dobrze.
      Szprota: -Aha (chwila rzetelnej myślawy)... A dlaczego?
      Zamek: -A dlaczego lampa świeci i jak się rozmnaża recepcjonistka?
      Szprota (z nielekką pretensją): -Nie wiem, dlaczego lampa świeci, jak się
      rozmnaża recepcjonistka!

      Zamek (gościnnie): -To może ja włączę wodę?
      Szprota: -A co, nie działa?

      Zamek (omal w stanie alfa): -A jakbym sobie postawił tutaj na dywanie dzwon
      Zygmunta.
      Szprota: -Jeden? Nie lepiej dwa?
      Zamek: -Jeden. A jak się zabił Zygmunt? O dzwon?
      Szprota: -A wiesz, jak się ludzie o dzwony zabijają? I potem noszą?
      Zamek: -Do ludwisarza?
      Szprota: -Tak, bo dzwony to on.

      Szprota: -Nie bij poduszki!
      Zamek: -Przepraszam, pięść mi spadła.
      Szprota: -Do oka?
      • huann Re: NOTATKI SŁUŻBOWE SPOMIĘDZY 28.05.05, 02:16
        szprota napisała:


        -W Apokalipsie to przynajmniej czterech jeźdźców sprawę zapowiada



        mówisz i masz:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=24234860&a=24418581
      • aard Re: NOTATKI SŁUŻBOWE SPOMIĘDZY 29.05.05, 18:57
        szprota napisała:

        > Szprota (rozglądając się wokół i przeżywając swoją babską chwilę mąk zawiści):
        > -Trzeba tu Aarda zabrać na polowanie.

        Właśnie. Gdzie to było?
        • szprota w Dublinie [poza tym nie polecam] 29.05.05, 22:48

    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN. 27.05.2005 NA ZAMKU I W ZELOWIE 28.05.05, 02:26
      Obecni: Szprota, Zamek, Tulka, por. Borewicz, Micin, Srootootoo
      powered by spontaniczny wypad do Zelowa

      por. Borewicz: -Myśmy spłaszczyli monitor, co się bardzo korzystnie odbiło na
      naszym biurku.

      Tulka: -Gdybym była dzieckiem Kukulskiej, miałabym światłowstręt.

      Zamek (czytając drogowskazy): -O, 10 Łask.
      Szprota: -Zbytek łaski.
      por. Borewicz: -A teraz już 7 Łask.
      Szprota: -W takim razie ubytek.

      por. Borewicz (parając się czynnością jw): -O, Szczerców!

      por. Borewicz (cierpiąc przy emitowanej z radia Glorii Estefan): -Siekę bary,
      siekę bary...
      Zamek: -To jest piosenka o rzeźniku.
    • szprota totally hot 28.05.05, 02:41
      Szprota: -Nie wiem, jak ty, ale robi się trzecia.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN. 28.05.2005 W ZELOWIE 29.05.05, 23:01
      Obecni: Szprota, Zamek, Huan, Micin i Strootootoo

      powered by "tamtatam" (zagadka Zamka w kategorii zespół muzyczny) i remis z
      czymś tam coś (w którym udział wzięła drużyna Strootoota)

      Zamek: -Zakrzywienie wartości?
      Huan: -Za krzewienie czasu i przestrzeni.

      Uer (via esemes do Huasia): -Z cyklu: Trzy słowa są mądrością narodu w biedzie,
      gdzie się najlepszych przyjaciół pozna i je: na pohybel każda koza wskoczy
      dopóki jej się ucho nie urwie.

      Z CYKLU: A HUAN POWIEDZIAŁ...
      -Czy wystrychnąć to znaczy dachować?
      -Sprzedam przetwerminowane wafelki. Podpisano: z archiwum Twix.
      -Najpierw oglądamy serial tasiemcowy, a później glistę przebojów.
      -Czy łzy to kap ok?
      -Odnalazłem Kluczbork, by zepsuć Malbork.
      -Czy blada to śniada-nie?
      -Czy Kociszew to Król Lew?
      -Tłustych czwartków to my mamy na pączki!
      -Taki radosny księżyc - moon durowy.

      Srootootoo (widząc Huana i Zamka pochylonych nad sztabówką Huasia): -A to Polska
      właśnie!

      szpleniączy_pan_ż_szaszetką (widząc, że mapa, nad którą są pochyleni Huan i
      Zamek jest mapą li tylko regionu łódzkiego): -Może pan poszuka w kieszeni, może
      ma pan całą Polskę...?

      Z CYKLU: NA ŚWINIE Z TYM!
      Słynne świnie: Warchłęsa i PigCasso
      potrawa: pigos
      pliki zapisuje się w jotpigach albo pigieefach

      Zamek: -Jak jest biedronka po angielsku?
      Micin: -Ale ta tutaj? Jeronimo Martis?

      Micin (w trakcie dyskusji o zapominaniu haseł do nicków): -Mam kochankę Aarda. I
      ni chuja!
      • aard Re: SZPROTOKÓŁ Z DN. 28.05.2005 W ZELOWIE 30.05.05, 12:51
        Micin ponoć powiedziała:

        > Mam kochankę Aarda.
        > I ni chuja!

        No właśnie :/
    • latajacy_rosomak NOTKA Z DN. 29.05.2005 NA RADOGOSZCZU 30.05.05, 01:17
      Obecni: Marcin, Radek, Rosomak, Mama_Rosomaka

      Radek (widząc Marcina wynoszącego beczkę z kiszonymi ogórkami): Co? Dzieci?

      Rosomak (kładąc beczkę przed Mamą_Swoją): Dzień dobry. Jestem z ośrodka
      adopcyjnego. (przystawiając ucho do beczki) O! Kopnęło!
    • aard NOTATKA SŁUŻBOWA Z HOELLENTALU W DN. 22-28.05.2005 30.05.05, 12:47
      Obecni: Makar, Maciek, Łukasz, aard
      bez motta
      powered by: wspin do zdechu :D

      Maciek (w zadumie i w odpowiedzi na aarda przelaźliwe walenie w drzwi od kibla,
      za którymi siedział Maciek): -Wiesz, że jakby tutaj siedziałjakiś Niemiec, to
      by się zesrał ze strachu? (po chwili namysłu): -pomógłbyś mu!

      Maciek: -Piękne słonka dziś na niebie
      aard: -Maciek zaraz Was...
      Maciek (komentując z niesmakiem aarda fazę na rymowanie): -Zamiast w kółko
      gadać bzdury, lepiej rzuć mi jabłko.
      aard: -Z góry.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka