Gość: Jędrzej
IP: *.dynamic.chello.pl
11.07.15, 05:49
Sensacyjna finalistka i pogromczyni naszej Agnieszki w tegorocznym Wimbledonie, Garbiñe Muguruza, przedstawiana jest w polskiej prasie jako kolejna ball-basher, tenisistka opierająca swą grę o potężne uderzenie. Padają porównania do Madison Keys, a nawet Sereny Williams. Ja postanowiłem sprawdzić, jak faktycznie Garbiñe prezentuje się pod tym względem na tle reszty czołówki. Korzystając z podawanych na stronie www turnieju statystyk meczowych wyliczyłem średnią prędkość pierwszego podania* dla każdej z ćwierćfinalistek turnieju. Oto wyniki (w km/godz.):
1. S.Williams 177
2. M.Keys 174
3. C.Vandeweghe 172
4. M.Szarapowa 164
5. W.Azarenka 162
G.Muguruza 162
7. T.Bacsinszky 157
8. A.Radwańska 149
Wyodrębniają się trzy grupy zawodniczek. Na czele zestawienia trzy Amerykanki serwujące z prędkością średnią większą niż 170 kmph. Potem cztery zawodniczki europejskie ze wskaźnikiem około 160 kmph. I na samym końcu, jako klasa dla siebie, nasze chucherko z wynikiem poniżej 150 kmph. Garbiñe jest w grupie środkowej: jej przewaga nad Agnieszką jest znaczna, ale dystans do Amerykanek podobnie duży. Jak widać, Hiszpanka jest tenisową siłaczką tylko dla naszej Agi; Serena bać się jej "potężnego uderzenia" nie ma najmniejszego powodu.
--------------
* Mówiąc ściśle, jest to średnia ze średnich meczowych