Forum Sport Tenis
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Papuzi Szlem

    IP: *.dynamic.chello.pl 03.09.16, 12:47
    Przez pierwsze cztery z okładem dni najbardziej przykuwały uwagę kanarkowo papuzie stroje w wersjach żałobnych i weselnych, przez które z trudem, albo bez, przebijały się świecące amaranty w wersjach od light, po hard, również kiepskich zestawach z elementami geometrycznymi, po pełną purpurę Stana Wawrinki.
    Cały ten kolorystyczny kociokwik przebijają warianty Królowej, na czele z przebojowo wystylizowaną wersją Wampa, który w zamyśle krew wypije, a resztę czernią przykryje.
    Normalsów broni co najwyżej blask, sztuczny lub własny, a Djokovic na tle nowojorskiego karnawału wedle miary błysku i blasku, nie ma prawa na dłuższą metę zaistnieć.
    Póki co marazm tenisowy ożywiała brawura starych i nowych walczaków kanarkowych, Evansa, Edmunda i Socka, przebojowo i w dobrym stylu wymiatających faworyzowanych rywali. Panów E czeka jednak teraz ostry sprawdzian i słaba nadzieja by w komplecie przetrwali.
    Naturalny blask nadają turniejowi niewątpliwie Del Potro, Rafa, Siostry W i panny K.
    Reszta trzyma się w lepszych, lub gorszych standardach, ale w fazach finałowych pewnie będą niespodzianki, do których nie zaliczam możliwej i prawdopodobnej porażki Nole.
    Obserwuj wątek
      • phi.ona Re: Papuzi Szlem 03.09.16, 20:40
        ci w barwach kanarka - dostaja kilka punktow za sam stroj... :/ nie jest to gra fair. WTA i ATP powinni cos z tym zrobic. Albo- niech wszyscy sie zpapuzia.
        Aga grala dzis przeciw Garcii, w kolejnosci - bedzie rowniez zolta Konjuh... ktora tylko dlatego wygra z Lepczenko.
        • Gość: Wybitny Ekspert Re: Papuzi Szlem IP: 46.76.67.* 03.09.16, 21:13

          jakie papuzie? odblaskowe energetyczne stroje bardzo mi się podobają. trzeba mieć po prostu dobrą telewizję, a nie przejaskrawione kolory w aparacie. ja mam telewizor skalibrowany profesjonalnie i barwy naturalne. to co zrobił adidas to jest jednak niewybaczalne. Nike bardzo dobre kolory daje. tragiczne to są stroje na Wimbledonie albo to co zakładał często Federer. Edmund, Del Potro wyglądają bardzo korzystnie.


          • Gość: Luka Re: Papuzi Szlem IP: *.dynamic.chello.pl 03.09.16, 22:37
            Też mi się niektóre papugi i kanary podobają, a mojego telewizora się nie czepiaj, bo mam świetny. Ja mam ochotę czepić się i pojechać zdrowo po ES, który z premedytacją nie pokazuje Portka z Ferkiem, na szczęście daje się oglądać nawet z przyjemnością Włocha z Murkiem, bo Makaroniarz wnosi na kort chociaż miejscami coś ciekawego.
            Takich, co tu cokolwiek wnieśli nowego, choćby do swojego tenisa, nie jest za wielu, raczej ze świeczką szukać, a papugi i kanary same do oczu się cisną.
      • Gość: Luka Re: Jeszcze testowanie, potem gra IP: *.dynamic.chello.pl 04.09.16, 11:03
        Mało komu znany 34 letni Włoch, porządnie przetestował formę pretendenta do tytułu.
        Test wypadł pozytywnie dla Szkota. Takich trochę anonimowych testerów jest, a właściwie było więcej i dzięki im dało się jeszcze niektóre mecze oglądać.
        W sumie fajno, że nawet bez Fedka i Nole, jakiś poza kanarkowo – papuzim, koloryt ten Szlem ma.
        Dzisiaj będą co najmniej dwa ciekawe mecze panów i przynajmniej jeden pań.
        Najatrakcyjniej zapowiada się pojedynek Jacka z Tsongą i Karoliny z Key`s.
        W obu każde rozstrzygnięcie jest możliwe.

        • andy_lt Re: Radwańska w 4 rundzie 04.09.16, 12:47
          Gość portalu: Luka napisał(a):

          > W sumie fajno, że nawet bez Fedka i Nole, jakiś poza kanarkowo – papuzim, kolor
          > yt ten Szlem ma.

          Niektórym hejterom wygrana Radwańskiej i przegrane Kyrgiosa i Cilica tak mocno namieszały
          w głowie,że już nawet Djokovica wykreslili z drabinki.Ale trzeba zrozumieć ich
          rozgoryczenie.
          Twój Anioł Stróż.
          • Gość: Luka Re: Radwańska stęka, ale jeszcze zipie IP: *.dynamic.chello.pl 04.09.16, 14:07
            I modli się o dużą kupę.
            Nole też nikt z drabinki nie wykreśla, niewiele gra, to jakby go na ten czas nie było i staraj się bardziej Aniele Stróżu mój.
            • andy_lt Re: Panny K już nie stękają ani nie zipią 04.09.16, 22:24
              Staram się jak mogę
      • phi.ona Re: Papuzi Szlem 04.09.16, 18:07
        wygrywac sie powinno - gra, nie kolorami, psiakrew. To wyglada na pojedynek firm- Nike zafundowala swoim zolte - z par dziewczyn - zawsze wygrywala ta w zoltej kiecce, z wyjatkiem meczu Agnieszka- Garcia.
        Szczerze - to denerwuje. Promowanie cwaniactwa.
        Azarenka - stosowala zreszta oba chwyty - wyla i ubierala sie na zolto.

        • Gość: Luka Re: Kolory mówią, a nawet krzyczą IP: *.dynamic.chello.pl 05.09.16, 14:23
          Nie tylko wygląda, ale to jest pojedynek firm, które chcą żyć, zarabiać, dawać po oczach, wygrywać i żeby się o nich dużo mówiło. W taki właśnie sposób, jak widać osiągają swoje cele, a pomagają im w tym zawodnicy do których należy ostateczny wybór wzoru i koloru z danej kolekcji.
          Mądry zawodnik wybierze zawsze tylko taki wzór i kolor, w którym się będzie dobrze czuł, bo wtedy on będzie się lepiej czuł na korcie. Mam na myśli tych zawodników, którzy grają, żeby wygrać turniej, a nie tylko zagrać, bo zagrać można w byle czym.
          Dokonywane wybory sporo mówią o osobie, może nawet niekoniecznie i nie tylko o guście, ale o preferencjach, dyspozycji psychicznej, a niekiedy strój może, czy ma być ważnym elementem wspomagającym.
          Bywało, że Federer wychodził na kort po Szlema w kremowym ancugu, czyli garniturku z błyszczącymi wyłogami i lampasami, a nawet z torebką. Jak już nie był taki pewny, to było znacznie skromniej. Nie wspomnę już o przypadkach, kiedy wpływ na wybór miała Mirka.
          Warto zauważyć, że kostium spełnia bardzo różne funkcje, które mają, lub mogą mieć wpływ na grę, a nawet pośrednio na wynik.
          Jaskrawy kostium w zależności od koloru podłoża na korcie, w pewnych warunkach może ułatwiać orientację rywalowi, dlatego niektórzy celowo wolą wtapiać się w tło. Niby drobiazg, a niekoniecznie.
          Błyszczący, jaskrawy, pomaga zaakcentować poczucie dominacji.
          Jak popatrzeć ilu tu jest chętnych dominatorów, to oczy bolą, ale w NY mają boleć, kolory mają wrzeszczeć razem z widownią, tu wszystko ma być ful wypas.
          Zresztą ten Szlem jest doskonałym materiałem do różnych i bardzo drobiazgowych analiz, niemal z dokładnością Patryka Mouratoglou i całe szczęście, ze żaden odważny Komisarz się tego nie podjął.
          Ale są też osoby przesądne, co za żadne pieniądze się nie wychylą, wolą boczkiem do słoninki i ze ślepymi o kolorach nie dyskutują.

      • Gość: Luka Re: W USO jeszcze kolorowo, staro i nowo IP: *.dynamic.chello.pl 07.09.16, 16:53
        Kolory jeszcze grają, jeszcze się nie dają, chociaż powoli wykruszają.
        Podobnie jak wcześniej w szlemach Czeszki, czy Rumunki, teraz Francuzów trójca wdarła się do ćwierćfinału. Teoretycznie wyglądało fantastycznie, a realia szybko sprowadziły na ziemię. Tsonga potrafi jeszcze zachwycić, tyle że na krótko, głowy nie zresetuje i nic już nie zmieni.
        Coś zmienił Gael Monfills, najpierw trenera, potem głowę, począwszy od myślenia, a skończywszy na fryzurze i póki co, na zdrowie i nie tylko, mu to wychodzi.
        Jak długo i na ile jeszcze wyjdzie, to się dopiero okaże, a okazja będzie jutro w walce z Liderem o finał.
        Pouille to niewątpliwie odkrycie i rewelacja tego Szlema i wcale nie dlatego, że wygrał z Rafą, tylko jak wygrał i w jakim stylu. Strzeżcie się różne Thiemy i teamy, bo nie znacie dnia, ani godziny.

        Wypada co nieco o paniach, chociaż zestaw finału zdaje się być od początku przesądzony, ale też nie musi. U pań też było bardzo kolorowo, staro i nowo. Z nowych dla mnie odkryciem jest Larson, Szwedka, która potrafi bardzo dużo.
        Kerber gra kapitalny tenis, w Karolinę wstąpiło nowe życie, tak nie grała nawet jak była Nr 1.
        Halep wyraźnie popracowała nie tylko nad głową, a Serena wyciągnęła wnioski z doznanych niepowodzeń.
        Pliskowa, to dla mnie pewne zaskoczenie i kłopot. Ma doskonałą technikę, podziwiam lekkość uderzeń generujących niesamowitą prędkość i siłę i lubię oglądać te uderzenia, ale nie lubię jej tenisa, który z jakichś trudnych do zdefiniowania powodów, po prostu mi się nie podoba. Natomiast podoba mi się jeszcze bardzo daleki od doskonałości tenis Any Konjuh i uprzedzając kulawe domniemania Stróża, nie ma nic do rzeczy, że to ona właśnie wywaliła pańcię, bo to potrafi zrobić co najmniej dwadzieścia innych zawodniczek.
        Podoba mi się jej sposób myślenia, wyciąganie wniosków, odwaga, bezkompromisowość, usposobienie, charakter, uroda i urok.
        Zważywszy, że ma dopiero 18 lat, są szanse, że obok paru innych młodych zdolnych, będzie z czasem kreować przyszłość damskiego tenisa i to napawa optymizmem.


        • Gość: Luka Re: W USO mniej kolorowo IP: *.dynamic.chello.pl 08.09.16, 22:13
          Takiego zestawu półfinałów pań i panów, chyba nikt nie przewidywał.
          Że Angee, Serena, Nole, to było oczekiwane i raczej oczywiste, reszta znacznie mniej, najmniej obie Karoliny, a już Woźniacka kompletnie nie była rozważana poważnie.
          Z drugiej strony w NY dosyć często jakiś diabeł lubi wyskoczyć z pudełka, a życie pokazuje, że niczego już z całą pewnością nie można wykluczyć. Złośliwie można powiedzieć, nawet tego, że Nole skreczuje w finale, czego w żadnym wypadku mu, ani nikomu nie życzę.
          W komplecie pań, brakuje mi Wenus, która pokazała tutaj w meczu z Pliszką najlepszy tenis i pozostaje liczyć, by jeszcze jakiś mecz w wydaniu pań, był tutaj na chociażby zbliżonym poziomie. Zresztą cała czwórka zameldowała się tu absolutnie zasłużenie, czego do końca nie można powiedzieć np. w odniesieniu do Nole. Takiego kuriozum, aby dojść do połówki w szlemie zaliczając dwa wygrane mecze, jednego walkowera i dwa krecze, to żaden jeszcze szlem nie widział. Serb oczywiście nie miał na to wpływu, ale akurat w jego sytuacji, było mu to wyjątkowo na rękę, ramię, nadgarstek, może na szczęście, a może Nemezis !
          Chociaż jakoś trudno mi w to ostatnie uwierzyć.
          Bardzo by się chciało wierzyć, że w tych ostatnich meczach zaiskrzy, że nie będą nudne i po bożemu, że jakiś duch, albo cud, jeszcze coś ciekawego wywinie.
          • Gość: Luka Re: Co ma wisieć, nie utonie IP: *.dynamic.chello.pl 11.09.16, 16:31
            Wprawdzie utonęła po drodze Wielka Królowa, a ściślej mówiąc utopiła ją Pliszkowa, ale jest Nowa i to z naszego Puszczykowa. Żeby nie było marudzenia, Andzelika Kerber od razu przypieczętowała Nr 1 i cały znakomity sezon drugim tytułem WS. Zrobiła to w świetnym stylu, gratuluję i bardzo się cieszę wraz z Dziadkiem, bliskimi, fanami i całym Puszczykowem.

            Dzisiaj ostatni już akt, ostatniego w tym roku Szlema, więc więcej o Panach.
            Nie będę oryginalny oczekując w tym zestawie wygranej Stana.
            Moje preferencje nie wynikają z powodów personalnych, tylko z obrony własnej filozofii widzenia wartości szlema i tytułu WS. Jeśli ten tytuł ma wartość i wiele znaczy, a dotąd tak było, to moim zdaniem musi być zdobyty w grze na równych zasadach i warunkach, a w tym przypadku, przebieg konkurencji został drastycznie zaburzony i skrajnie nie wyrównany.
            W taki sposób ewentualnie / nie wierzę, ze realnie/ osiągnięty tytuł, dla mnie nie będzie przedstawiał należnej wartości. Mam przy tym świadomość, że taki sposób myślenia, może być krzywdzący dla Nole, bo nie miał wpływu na walkowera, ani krecze rywali, ale też wiem jak niszczącą moc, może mieć taki precedens.
            W tenisie drzewiej różne rzeczy się działy, teraz też się zdarzają. Najłatwiej jest w wyniku prostego oglądu, wydać prosty sąd, potępić w imię domniemanych oczywistości człowieka, pastwić się nad zawodnikiem i widzami, prymitywnymi ocenami.
            Tak uczyniła para komentatorów Domański i Olejniczak, wyżywając się w niewybredny sposób na Monfilsie, w meczu z Djokovicem. Gaela znamy od lat i przez te wszystkie lata widzieliśmy jak potrafi i uwielbia grać, że bardziej kocha grać, niż wygrywać, czerpać radość i dawać widzom, na korcie zostawiać zdrowie i serce.
            W półfinale z Serbem zaczęło się inaczej i było inaczej, nie wiemy dlaczego.
            Przyczyn mogło być wiele i mogły być bardzo różne, bo różnie w życiu zdarza się, a w meczu o wysoką stawkę, też zdarzyć się może.
            Banalnie podrzucę, może przed meczem dostał podłego, albo dramatycznego SMS-a, może wilgotność powietrza, albo jakaś dolegliwość sprawiły, że zupełnie nie mógł wejść w mecz, a może nieudolnie szukał sposobu koncentracji, albo uwolnienia się od czegoś, co go uwierało.
            Za to się nie zabija, a tym bardziej nie powinni robić tego komentatorzy, którzy pewnie widzieli sporo dużo marniejszych półfinałów WS, tłuczonych do jednej bramki, kompletnie pozbawionych spektakularnych fragmentów, czy zagrań na jakie zdobył się w końcu Francuz.

            Kiedyś, ktoś wbił nóż w plecy tenisistce, żeby ułatwić swojej idolce wygranie szlema.
            Teraz nie używa się ostrych narzędzi, bo i po co, skoro można bardziej subtelnie, nawet słowem, również publicznie i jeszcze skasować za to pieniądze.


            • Gość: Wybitny Ekspert Re: Co ma wisieć, nie utonie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.09.16, 20:42

              do niedawna wydawało mi się że jesteś kibolem Nadala nie Murzyna.

              ile musiałeś słuchać Domańskiego a do tego Olejniczaka żeby zauważyć jakie brednie wygadują. jeden z bardziej zasłużonych meczów Mofnilsa postawą, która udowadnia że w walce o stawkę nie musi się starać. nie jestem fanem typa bo głównie biega a nie gra, ale w wielkim szlemie bardzo podoba mi się taka postawa, tylko że mam przeczucie że nie była to postawa do końca przed meczem zamierzona. dobrze się gra w pierwszych rundach a potem niech sobie kto inny wygrywa, tak jak Tsonga który nie musi się zniżać do ogrywania w półfinałach jakiegoś Ferrera.

              Olejniczak już błysnął tekstem o najlepszym meczu Cibilkowej z Radwańską, Grannolersa z Murrayem, oraz tym że powinno się dobry przykład dawać.

              Radwańska to obiektywnie najgorsza tenisistka w WTA, ale trzeba jej oddać że kiedyś dobrze oceniła tego grajka.

              • andy_lt Re: Co ma wisieć, nie utonie 11.09.16, 21:18
                Wybitny Ekspert napisał(a):

                > Radwańska to obiektywnie najgorsza tenisistka w WTA, ale trzeba jej oddać że ki
                > edyś dobrze oceniła tego grajka.

                I miała rację,bo Monfils to taki sam grajek jak Fognini.
                Po przegraniu dwóch setów patrzył błagalnym wzrokiem na Djoka,aby ten go dobił
                już w trzecim.Nole sam był zdziwiony postawą Francuza i trochę się zdekoncentrował
                Przegrał seta,ale przy okazji trochę odpoczął,aby w czwartym pokazać już swoją
                wyższosć.Dobitnie o tym swiadczą wyniki poszczególnych setów.


                • Gość: Wybitny Ekspert Re: Co ma wisieć, nie utonie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.09.16, 20:01

                  uprasza się o czytanie ze zrozumieniem słów Wielkiego Eksperta.

                  grajek to Olejniczak.

            • Gość: Luka Re: Co ma wisieć, nie utonie IP: *.dynamic.chello.pl 12.09.16, 11:32

              Tak właśnie broni się tenis, bronią się szlemy, w których tytułu nie zdobywa się za frico.
              Nowak i tak może być zadowolony, że z taką formą przyfarcił finał, a Stan zmienił gacie w kratę na purpurę, pokazując że nie burak.
              Finał był bardzo dobry, tylko bez sensu zamulony dziadowską obsadą komentatorską.
              Niepojęte, jak można mając do dyspozycji Sidora i Stopę, powierzyć finał takiej miernocie i
              tym sposobem niedorobione papugi, niechlubnie wpisały się w papuzi szlem.

              Stan The Man zdobył NY najlepszym backhandem jednoręcznym na świecie i zrobił to w wielkim stylu, w bezpośrednim pojedynku z Liderem i głównym faworytem.
              Myślę, więc jestem i się liczę, tym znakiem firmowym kwitował swoje firmowe zagrania.
              Poza kortowych zagrań Nowaka nie chce mi się komentować. Na korcie prezentował grę daleką od laboratoryjnej perfekcji, ale zaciętą i na innych rywali pewnie wystarczającą.

              Co ma wisieć, nie utonie. Wielki Szlem, to najlepszy tenis i wielki sukces, tytułu za darmo, albo przypadkiem się nie zdobywa, trzeba wywalczyć nie w zwyczajny, ale w nadzwyczajny sposób, tak jak zrobił to Stan Wawrinka i chwała Mu za to!

              • Gość: Wybitny Ekspert Re: Co ma wisieć, nie utonie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.09.16, 20:15

                Stopa powiedział o Riosie :

                "genialny tenisista ale paskudny charakter"

                Sidor powiedział o Riosie

                "zasłynął tym że został nr.1 po tym jak odpadł w 1 rundzie wielkiego szlema, to były czasy"

                jak oceniasz kompetencje tych komentatorów po takich wypowiedziach?

                jaki Wawrinka ma najlepszy bekhend na świecie??!!!!! a o Gasquetcie słyszałeś?????????????

                Wawrinka to fuksiarz który 2 razy w finale dostał kontuzjowanego zawodnika, i miał Djokovica za głównego przeciwnika. przypominam że Gonzalez ma z Djokovicem do 0 bilans spotkań!!! tylko jak Gonzalez, Blake, Haas, Gasquet, Tsonga, nie wspominając o Safinach, Robredach i innych Ljubicicach, mieli najlepszy okres w swojej karierze to po drugiej stronie mieli odbijającego każdą piłkę Federera i Nadala, albo na Wimledonie serwującego 50% asów Roddicka. Olejniczak odkrył Amerykę że Wawrinka jak gra na swoim najwyższym poziomie jest najlepszym zawodnikiem na świecie, tylko że tak gra przez krótki czas. no właśnie, na ten krótki czas gra ciągle kilku lepiej niż Wawrinka ale ilu tak grało kiedyś tam.

                nie ma dobrego komentatora!

                • Gość: Luka Re: Co ma wisieć, nie utonie IP: *.dynamic.chello.pl 12.09.16, 22:30
                  Stopa powiedział prawdę, a Sidorowi nie wiem o co chodziło, ale nie jest kretynem i nawet jak coś palnął, to każdemu może się zdarzyć. Szanuję obu, chociaż ze Stopą często się nie zgadzam. Bezdyskusyjnie są obecnie najlepsi, nawet jeśli nie są najlepsi z najlepszych.

                  Z Rafą to Stan miał trochę fuksa, ale tylko trochę, resztę musiał załatwić sam.
                  Wczoraj wcale lekko nie miał, a zagrał jak na Mistrza WS przystało.
                  Cały myk polega na tym, że jak się ma po drugiej stronie odbijającego wszystko Federera i Nadala, to trzeba znaleźć jakiś sposób, żeby tak łatwo nie odbijali wszystkiego.
                  Stan wczoraj znalazł i pokazał taki sposób na Serba, który nazywa się jednoręczny backhand.
                  Tylko sam sposób nie załatwia sprawy, musi być autor i wykonanie z najwyższej półki, czyli poziom mistrzowski
                  Taką Radwańską, może załatwić z powodzeniem zawodniczka z końca setki, z drugiej setki i wcale nie potrzebuje kwalifikacji mistrzowskich. W męskim tenisie na poziomie top 5 tak nie ma, bez nadzwyczajnych argumentów nie wygrywa się szlema.

                  • Gość: Wybitny Ekspert Re: Co ma wisieć, nie utonie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 13.09.16, 15:19

                    to znaczy uważasz że z innym charakterem Rios byłby lepszym zawodnikiem niż najlepszy zawodnik w historii tenisa, albo Fognini miałby lepszy stosunek niż ma zawodnik z obecnie najlepszym stosunkiem do grania zawodowego w tenisa. proponuję się udać na korepetycje z logiki.

                    z założenia że Rios był najlepszy w historii tenisa bo grał najlepiej w tenisa wynika że miał najlepszy charakter, jeden z nielicznych nie-dzieciaków i prawdziwych mężczyzn w męskim tourze, całkowicie bezkompromisowa postać, i dlatego najbardziej niepowarzalny i bezkompromisowy tenis. oczywiście opcjonalnie

                    Sidor nigdy nie powiedział że Rios był najlepszy w historii tenisa, ani że Gonzalez jest lepszy od Federera, więc to że da się go słuchać bo czasem sympatycznie zagada nie znaczy że jak nie gada to dzieje się jakaś tragedia. po co komu tak nieobiektywny i niezgodny z faktami komentarz.

                    Rios miał najlepszy charakter z zawodników grających odkąd oglądam tenis, i ten charakter jednocześnie wyjaśnia dlaczego nie chciał za długo grać czy jak grał wszystkiego wygrywać.

                    umiał pokazać na czym polega wyższość tenisa nad pacanowatymi zasadami rządzącymi rozgrywkami.

                    że też wykrztuszał z siebie te podziękowania dla sponsorów to jestem po dziś dzień pełen szacunku i uznania dla Mistrza.

                    i trzeba pamiętać, że gdyby nie Rios i jego wpływ to nie byłoby Massu i Gonzaleza. na nich też przeszła ta charyzma.

                    tylko na tak grającego Federera i Nadala nie dało się znaleźć sposobu chyba że na innej nawierzchni niż ziemna na Nadala, co Gonzalez i Blake chociażby pokazywał, albo grając jak Canas. przy podobnym stylu Federer zoptymalizował tenis z mniejszą ilością ryzyka i trzeba by rzeźbić jak on żeby wygrywać, czyli chociażby przejść ewolucję Federera z 2004 na to co w 2006 już grał. a na Djokovica Gonzalez od zawsze sposób miał i piszę że jest 3 do 0!!!!!!! a na tego samego Djokovica już dawno poobijanego i ledwo dyszącego weterana, Wawrinka ledwo musi zagrać tenis życia żeby facet któremu odpada noga, ramię, nadgarstek i ręka w 4 przegrał w czwartym nie mogą już na nogach stać.

                    wolę tenis Wawrinki niż Djokovica ale taki tenis prezentowało kilkunastu zawodników na przestrzeni ostatnich 10 lat, dodajmy że minimalnie taki, tylko nie mieli tyle szczęścia. już 30 lat ma jego generacja i generacja obecnego lidera, a i tak daleko jej do tej Federera. korzystają na brakach w młodszych rocznikach. ile miałeś kreczy w tej edycji szlema?




                    • Gość: Luka Re: Co ma wisieć, nie utonie IP: *.dynamic.chello.pl 13.09.16, 22:52
                      Z innym charakterem /nie mylić z temperamentem/ Rios byłby pewnie lepszym człowiekiem, a takiemu łatwiej, bo ma mniej trudów do pokonania, może skupić się na pozytywach, budowaniu, a nie rozpraszać, tracić energię w wybrzydzaniu na świat i okolice.
                      Mogę zgodzić się z tym, że są osoby czerpiące energię z negatywnych emocji.
                      W sporcie to często działa, nawet pomaga, tyle że incydentalnie i na krótką metę.
                      Natomiast prawie nie zdarza się na miarę ekstra mistrzowską, a to prawie, to przypadek Riosa.
                      Pomijając klasyków, co nieco z tego miał młody Murek, chociaż staremu też potrafi się czkawką odbić. Nie wiem jak, ale Lendl wytłumaczył coś w swoim czasie Szkotowi, wyspecyfikował listę wskazań i warunków, które jeśli zaakceptuje i wypełni, pomoże mu być gotowym do zdobycia tytułu WS.
                      Jako że Murkowi bardzo, ale to bardzo zależało, wręcz cierpiał, Andy zagryzł zęby, kupił to z dobrodziejstwem inwentarza i na dzisiaj parę tych tytułów ma.
                      Casus Murka, chociaż u Stana też by coś się znalazło, to taka tylko mikroskala w temacie roli charakteru w drodze po światowy sukces. Bez mocnego, takiego, czy innego szanse są zerowe. To charakter ma wpływ na grę, a nie odwrotnie.

                      Gra Riosa działała na wyobraźnię i na pewno miała wpływ na Massu i Gonzaleza, ale nie tylko tych dwóch..

                      Jednak na tak grającego Federera, Nadal receptę znalazł. Inna rzecz, ze skóra cierpła, jak cofał się pięć metrów za baseline do odbioru. Sztuką było tak odegrać, żeby nie miał szansy w drugim uderzeniu skończyć i wszystko się sprowadza do sztuki.

                      Ja też wolę tenis Wawrinki, niż Djokovica, chociaż grę Nole z przyjemnością śledzę i często podziwiam, a młodzi niech się uczą, najlepiej na cudzych błędach, ale muszą szukać własnej drogi, antybiotyki już słabo działają i wychodzą z mody.
                      • Gość: Wybitny Ekspert Re: Co ma wisieć, nie utonie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.09.16, 22:32

                        oczywiście że Rios by więcej osiągnął gdyby szedł na większe kompromisy ale chodzi o to żeby umieć sobie radzić wówczas kiedy będziemy sobie wszystko najbardziej utrudniać i komplikować bo to większa sztuka.

      • Gość: Luka Re: Papuzi Szlem IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.16, 21:55
        USO 2016 przeszło do historii razem z nowymi Mistrzami, dachem nad główną areną, świetnym meczem Rafy z Pouillem, motylem, ćmą i krzykliwymi kolorami.
        Trudno będzie przebić te kolorki, zostaje już tylko srebro, złoto i ciekawe wzorki.

        Ten Szlem nie był ani bardzo fascynujący, ani szczególnie imponujący, ale był przynajmniej fragmentami ciekawy, do końca nieprzewidywalny, a nieczęsto się tak zdarza.
        Bici Faworyci, zostali pobici nie przez faworytów do pobicia.
        Zaskoczeniem był wypad Szkota, który grał naprawdę świetne mecze i wydawał się Faworytem Nr 1, a poległ z Japońcem, którego już nie lubię, dość banalnie, prawie jak za dawnych dobrych lat.
        Podobnie poległa Królowa, którą załatwiła niespodziewanie Pliskowa, damskie odkrycie tego Szlema. Potencjał Czeszka ma zupełnie niewyobrażalny, ale jej gra wydaje się na ten moment trochę za uboga i jeszcze za surowa. Kwestią czasu i to niedługiego będzie trwałe zadomowienie się w ścisłej czołówce i pierwszy tytuł WS.
        Pewnie dużo trudniej będzie o takie sukcesy męskiemu odkryciu tego turnieju, jakim objawił się młody Pouille, ale to też tylko kwestia czasu.

        Tak się w tym szlemie ułożyło, ze akurat te mecze, po których można było więcej sobie obiecywać i daleko więcej oczekiwać, totalnie rozczarowały, ale na szczęście nie finały, które jakąś jakość miały i poziom trzymały. Tak naprawdę, to finały tego Szlema uratowały.


        • Gość: Wybitny Ekspert Re: Papuzi Szlem IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.09.16, 22:26

          skończcie z tym Pouille.

          Nadal grał tak słabo że nawet Granollers by go w tym dniu pokonał.

          lepszy mecz obok rozgrywał Chardy do 4 seta, jak mu się energia skończyła, a to cień zawodnika który miał kiedyś odświeżyć łagodny wizerunek francuskiego tenisa. Pouille wrzucił wszystko co miał i możliwe że więcej takiego spotkania nie rozegra.

          było trochę dobrych spotkań w pierwszych rundach, ale nikt z tego towarzystwa nic w końcówce nie ugrał, chociaż Evans może powiedzieć że był piłkę od ogrania zwycięzcy tego szlema.

          najlepsi zawodnicy tego turnieju:

          Kyrgios - bioderko czy inna sprawa
          Tsonga - kontuzja kolana
          Tiafoe - trafienie na strzelającego Isnera

          do turnieju wielkoszlemowego trzymającego poziom ponadto zabrakło dobrej formy:
          Gasqueta, Thiema, Tomica, Fogniniego, Goffina, Dolgopolova.

          w zasadzie tylko anglosasi mogą się cieszyć z incydentalnych sukcesów: gra Donaldsona, Evansa, Edmunda, Socka, Harrisona.

          Wawrinka okiełznał trochę to swoje rozmemłanie, dzięki temu że często wcześnie odpada i się za bardzo nie przemęcza może w jakimś turnieju czasem odpalać korzystając na słabszej formie faworyta i ma jakiś energetyczny zapas. właściwie jedyny dobry turniej tego tenisisty z tego roku jaki ja pamiętam to Genewa.

          no i mimo wszystko zapamiętam z tego turnieju powrót Tipsarevica. w sumie wiele jego gra od tego co grał 5 lat temu nie odbiega

          • Gość: Luka Re: Papuzi Szlem IP: *.dynamic.chello.pl 15.09.16, 11:44
            Nie obejrzałem wszystkich meczy, które pewnie było warto, niestety siła wyższa, ale Sock bardzo ciekawie w tym szlemie zaistniał i z całą pewnością zasługuje na wyróżnienie.
            Pouille mnie ujął bogactwem gry, umiejętności, dojrzałością i głową.
            Cztery w jednym, to bardzo dużo i z tego musi się coś ciekawego urodzić.
            Nie będzie lekko, ale ważne, że wyraźnie rysuje się interesujące i relatywnie liczne zaplecze, które już ma wysokie aspiracje, argumenty i możliwości. Towarzystwo to sukcesywnie się poszerza i już toczy również między sobą walkę o pozycje wyjściowe do skoku na sukces.
            Najciekawsze jest to, że w tym towarzystwie jest paru, a nawet sporo takich zawodników, którzy gen zwycięzcy mają zakodowany w DNA, jak na ten przykład Pouille i on to już sygnalizował nie raz, a potwierdził w NY.
            Nawet daleko z tyłu widzę jeszcze paru, którzy już w przyszłym roku chyba dadzą znać o sobie. To obiecujący urodzaj, bo to też rokuje, że jakość tenisa nie zmarnieje rażąco, albo i wcale. Podobnie dzieje się zresztą wreszcie u pań. Ogólnie jest to ostre wyzwanie dla ścisłej czołówki Mistrzów WS, z których każdy, jakiś ból głowy po tym szlemie ma.
            Nadto sukcesy Kerber i Wawrinki, zawodników którzy nie urodzili się z genem do walki i wygrywania, całe lata żmudnie pracowali w cieniu sukcesów wielkich rodaków, siłą rzeczy muszą być inspirujące dla całej rzeszy mniej, czy bardziej utalentowanych tenisistów.
            Czy się to komu podoba, czy nie, krajobraz tenisowej czołówki będzie się zmieniał, już się zmienia i chyba tenisową pustynią straszyć nie będzie, przynajmniej na to się nie zanosi, a to znaczy dużo.
      • Gość: Wybitny Ekspert Re: Papuzi Szlem IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.09.16, 15:01

        mamy powtórkę z Federera. między pokoleniem Nadala a nową generacją nic specjalnie nie ma, nie ma jednego dominującego pokolenia. i rodzi się nowa fala która nie jest poprzednikami przyćmiona. tak samo było u Federera. był tam Schuettler, Grosjean, Clement, Kiefer, Moya, Puerta, Marokańczycy, Johansson, kontuzjowany Norman, Rios, czy Philippoussis, najgroźniejszych zjadła kontuzja. było trochę Callerich, Massu i tym podobnych, ale nie stanowili zwartego frontu. już za ich życia pojawiły się Safiny, Hewitty, Ferrera które tą czy inną metodą do swojego dochodziły a potem cała reszta z ery Federera. mieli ATP w konsystencji masła do którego mogli spokojnie wbijać.

        teraz jest tak samo. ostatnim ogniwem kończącym epokę Nadala i zaczynającym erę tego czego nie ma, to Del Potro który trochę poodpoczywał więc może pogra tyle co np Haas czy Moya. poza tym mamy podstarzałego Cilica wieżowca, a tak Nishikori, Raonic (coś jak Ferrero i Philippoussis), kontuzjowany Janowicz, oferma Dimitrov, Goffin, jakieś takie błyski w stylu Paire, zaraz całkiem sypnie się obecna konkurencja Djokovica. a z tyłu już czekają ci po 18 mają, i nowi się pokazują. na razie to trochę trwa ale zmiana to będzie okres najbliższych 2 lat.

        w tym czasie może z opóźnieniem błysnąć jakiś taki przykładowy Harrison czy Evans. i zaraz przyjdzie następna generacja, która o dziwo wygląda na podobnie wszechstronną do tej Samprasa czy Federera, chociaż póki co nie wydaje się żeby była tak samo ciekawa.

        • Gość: Luka Re: Papuzi Szlem IP: *.dynamic.chello.pl 15.09.16, 19:35
          Mniej więcej podobnie to postrzegam. Nowe pokolenie nie ma Bogów, ani bożków i nie ma zamiaru przed nikim klękać. Sami chcą być Bogami.
          Del Potro nie dał się w swoim czasie wciągnąć w czarną dziurę, zawsze w jakiś magiczny sposób wyrastał ponad standardy chleba powszedniego i wygląda, że zamierza jeszcze rosnąć.
          I dobrze, bo z przyjemnością się ogląda tego tenisowego intelektualistę.
          Tak naprawdę, to coraz bardziej interesują mnie młodzi, bo trudno oprzeć się wrażeniu, że starsi, co mieli dokonać, dokonali, pokazali, jeszcze okopują się na pozycjach obronnych, ale świata raczej nie zadziwią, bo niby czym. Chociaż Rafy nie skreślam nigdy.

          Sam czasem się zastanawiam kto z młodych będzie pierwszy po Bogach i jak się to poukłada.
          Za dużo jednak zmiennych, niewiadomych, więc wiem, że niewiele wiem.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka