moooni 22.09.06, 00:48 Całuję Was gorąco i pozdrawiam! Nqadal za kanałem siedzę, piję piwo z miodem, studentuję i odpoczywam. Narra :) M. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ernest_pinch Re: Hello, Ziomy :) 22.09.06, 10:06 Ale Ci dobrze :) A tu co sie nie zacznie czytac czy sluchac to wszedzie o Sniadym Jędrku i krajowe/lokalne "bicie piany" bleee Odpowiedz Link
moooni Re: Hello, Ziomy :) 22.09.06, 22:26 ernest_pinch napisał: > Ale Ci dobrze :) > A tu co sie nie zacznie czytac czy sluchac to wszedzie o Sniadym Jędrku i > krajowe/lokalne "bicie piany" bleee Tutaj też o Jędrku głośno. Sławny jest, nie ma co! M. Odpowiedz Link
roman_j Re: Hello, Ziomy :) 24.09.06, 17:29 A my nadal siedzimy w kanale, pijemy tanie wina, wiedzę czerpiemy z coraz durniejszych mediów publicznych no i oczywiście nie mamy czasu odpoczywać. :-)) Odpowiedz Link
moooni Re: Hello, Ziomy :) 02.10.06, 18:52 hiubi napisał: > a na długo zagaramanice wyemigrowałaś? Tego nie wiem. Jestem tu drugi miesiąc i żałuję decyzji... Niby wszystko fajnie, ale jednak to nie jest szczyt marzeń. Tęsknię okrutnie za bliskimi, ale muszę zacisnąć zęby. Posłałam tu syna do szkoły, niech skończy przynajmniej ten rok, potem się zobaczy. Albo przywyknę, albo ucieknę :) M. Odpowiedz Link
roman_j Re: Hello, Ziomy :) 02.10.06, 19:22 Jeśli zdecydujesz się uciekać, to nie tutaj, bo to byłoby jak wpadnięcie z deszczu pod ryn...sztok. ;-)) Odpowiedz Link
moooni Re: Hello, Ziomy :) 07.10.06, 19:29 roman_j napisał: > Jeśli zdecydujesz się uciekać, to nie tutaj, bo to byłoby jak wpadnięcie z > deszczu pod ryn...sztok. ;-)) Ooo, oto słowa prawdziwego patrioty, hehe. Oczywiście, że do Polski wrócę, znajdę sobie pracę za 1000 zł, albo lepiej za 800, a i tak będzie o tysiąc razy lepiej niż w Anglii. Serio mówię. M. Odpowiedz Link
roman_j Re: Hello, Ziomy :) 07.10.06, 20:02 moooni napisała: > Ooo, oto słowa prawdziwego patrioty, hehe. Ja jestem raczej patriotą-idotą, bo wciąż siedzę w tym kraju i próbuję, tak jak potrafię, pracować dla jego dobra, zamiast dać nogę zagranicę, gdzie przynajmniej u władzy są normalni ludzie. :-)) > Oczywiście, że do Polski wrócę, znajdę sobie pracę za 1000 zł, albo lepiej za > 800, a i tak będzie o tysiąc razy lepiej niż w Anglii. > Serio mówię. Widocznie źle trafiłaś. Spróbuj w Irlandii. Łukasz wyjechał i nie narzeka. ;-)) Odpowiedz Link
intruder Re: Hello, Ziomy :) 07.10.06, 20:39 Poczulem sie wywolany do tablicy, powiem wiec jak to jest u mnie. Moze najpierw praca, wydatki, poziom zycia. Generalnie stosunek placa/wydatki jest zdecydowanie koszystniejszy tutaj. Praca moja nie jest szczytem moich marzen, ale pracodawca jest rozpoznawalny i powinno to dobrze wygladac w CV. Mam finansowane przez firme szkolenie co jest dodatkowa sprawa na tak, wprawdzie kurs ten nie jest jakos szeroko rozpoznawany na swiecie, ale w dzialce, ktora mnie interesuje, wiec przynajmniej przez ten czas pozostane z tym pracodawca. Potem we wlasnym zakresie zajme sie bardziej prestizowym kursem. Czas na kwestie samopoczucia. Bylem jakis czas temu na imprezie miedzynarodowej, poznalem przede wszystkim Polakow ale i Irlandczykow tez troche bylo, a takze Polak z Australii :) Tego mi trzeba bylo, ciezko jest z mala iloscia znajomych na emigracji.. Nie chce byc ckliwy, ale musze po prostu wiecej sie udzielac w roznych rzeczach poza praca bo Ci moi Polacy z pracy to jacys izolujacy sie sa troche. Im wiecej bede sie zajec imal poza praca tym wiecej ludzi poznam, tym lepiej mi tu bedzie, bede mial z kim pojsc na piwo czy gdziekolwiek. Zdaje sie, ze Naka i Maciek na Zjezdzie 100-lecia stwierdzili, ze juz raczej nie wroce, ale ja nie wiem jeszcze. Posiedze tu pewnie kilka lat, potem moze wroce, moze przeniose sie do innego kraju, moze na inny kontynent? Odpowiedz Link
roman_j Re: Hello, Ziomy :) 07.10.06, 21:03 Dużo zależy od charakteru człowieka. Niektórzy potrzebują liczniejszego grona przyjaciół, inni mniej licznego. Ja mogę sie podzielić doświadczeniem 5 miesięcy pobytu w obcym kraju. Nie było źle. Było inaczej. Znajomych Polaków nie miałem. Poznałem jednego, ale szybko się ten kontakt urwał, a potem spotkaliśmy się jeszcze raz przypadkiem. Ze znajomych Niemców sporadycznie spotykałem się z dwoma dziewczynami, które znałem z Polski, a nieco więcej czasu spędzałem z gościem, który był moim opiekunem. Teoretycznie miał się opiekować tylko moją praca przejściową, ale praktycznie był moim kumplem, z którym spędzałem wolny czas, jeśli nie miałem akurat co robić. Nie miałem w tym czasie ani telewizora, ani radia, a mieszkałem w pokoju o powierzchni 8 m2 ze wspólną łazienką i kuchnią dla całego piętra. Miasteczko, w którym nocowałem (i spędzałem weekendy), było z gatunku tych, gdzie psy dupami szczekają. Większą atrakcją, niż łażenie po nim, był spacer po lesie. Dlatego często zapuszczałem się do lasu. A jeśli nie spacerowałem po lesie, to czytałem. Bardzo dużo czytałem. Także po niemiecku (głównie bajki, bo zwykle są pisane prostszym językiem i literaturę fachową, któej potrzebowałem do napisania pracy). Jeśli brakowało mi towarzystwa, to jednej konkretnej osoby, która zresztą miała mnie odwiedzić. I choć nie odwiedziła, to i tak dobrze zniosłem ten pobyt. A nawet żałowałem trochę, kiedy się skończył. Ale oczywiście tak było w tym jednym konkretnym przypadku. Być może w innym miejscu i w innych okolicznościach czułbym się źle. Poza tym nie byłem aż tak daleko od domu, bo jedynie nieco ponad 1000 km. :-)) Odpowiedz Link
ernest_pinch Re: Hello, Ziomy :) 07.10.06, 21:08 Czytam, czytam i jakbym przeniosl sie w inny wymiar... M. i I. gdzies poza granicami wykorzystujacy swoj potencjal zamiast w kraju, R. zupelnie jak nauczyciel Kawka z Syzyfowych prac; w kraju w ktorym pieniactwo bierze gore nad racjonalizmem... Odpowiedz Link
roman_j Re: Hello, Ziomy :) 07.10.06, 21:35 ernest_pinch napisał: > R. zupelnie jak nauczyciel Kawka z Syzyfowych prac; Jak Kawka, powiadasz? No niby trochę pasuje: "(...) Chodził niegdyś na uniwersytet i często chełpił się z tego powodu, wygłaszał wolnomyślne mniemania wśród osób, które na żaden sposób wolnomyślnością przejąć się nie mogły." Żebym tylko jak on nie był zszedł z tego świata na suchoty i nie było z tego podobnych kłopotów: "(...) W Pyrzogłowach i wogóle na sąsiadującym z niemi świecie wiedziano jedynie, że był to i umarł taki, co wcale nie chodził do kościoła. Z pogrzebem były pewne korowody, gdyż księża tamtejsi nie chcieli zmarłego chować na cmentarzu katolickim. Dopiero w ostatniej chwili zdecydowano się pokropić trumnę wodą święconą i odwieźć na mogiłki." ;-)) Odpowiedz Link
ernest_pinch Re: Hello, Ziomy :) 07.10.06, 22:54 :DDDDDDDDDDDDDDD Musze od nowa przeczytac "S.p." bo Kawka wkodowal mi sie jako intelektualista ktory nie dosc ze kierowal sie zasada: pojdz o dziecie, ja cie uczyc kaze, to jeszcze dzialal 'non profit" ;) Odpowiedz Link
roman_j Re: Hello, Ziomy :) 08.10.06, 09:04 Dobrze Ci się Kawka wkodował. Tyle, że "non-profit" uczył on tylko Andrzeja Radka, a potem jeszcze dokładał do jego edukacji z pieniędzy, które zarobił na korepetycjach dla dworskich synów. :-)) Odpowiedz Link
moooni Re: Hello, Ziomy :) 08.10.06, 17:22 roman_j napisał: > Widocznie źle trafiłaś. Spróbuj w Irlandii. Łukasz wyjechał i nie narzeka. ;-)) Nie o to chodzi, Roman. Nie narzekam na brak gotówki, dobrej pracy czy innych namacalnych rzeczy. Ja tęsknię za DOMEM, za RODZINĄ, za MOIMI KOTAMI... Teraz rozumiesz? Lepiej mi było, gdy miałam to, co miałam, ale byłam TAM. Tutaj mam dużo więcej, a jednak nic. Nie umiem się tym cieszyć :( UK jest fajne, na tydzień, dwa, pozwiedzać, zrobić zakupy... Potem trzeba wracać, przynajmniej w moim przypadku. Wszystko zależy od charakteru człowieka. Tutaj też mam duży dom z ogrodem, auto do dyspozycji, mam zajęcia w szkole, kilkoro nowych znajomych. Nie mieszkam na kupie, nie odliczam, nie planuję każdego funta... A jednak czegoś kurde brak :/ Podziwiam Intrudera, że planuje kilkuletni pobyt w IR. Ja wróciłabym chociażby i dzisiaj. M. M. Odpowiedz Link
roman_j Re: Hello, Ziomy :) 08.10.06, 21:14 moooni napisała: > Nie o to chodzi, Roman. Nie narzekam na brak gotówki, dobrej pracy czy innych > namacalnych rzeczy. Ja tęsknię za DOMEM, za RODZINĄ, za MOIMI KOTAMI... > Teraz rozumiesz? Rozumiem. Odpowiedz Link
hiubi Re: Hello, Ziomy :) 04.11.06, 14:42 Mam przyjaciółkę w Londynie. Juz chyba ze 4 lata tam siedzi. Najpierw na pytania kiedy wraca mówiła, że za pół roku, rok. Rok temu mówiła, że już sama nie wie a teraz mówi wprost, że może za 5-10 lat... Ale ona ma trochę inaczej bo pojechała tam prosto po studiach i z chłopakiem, pracuje w zawodzie etc. Więc do Polski jej az tak dużo nie ciągnie niestety :-( Odpowiedz Link
roman_j Re: Hello, Ziomy :) 04.11.06, 16:32 No cóż. Nie da się ukryć, że atmosfera poza granicami naszego kraju jest dużo zdrowsza i jeśli ktoś nie ma za czym tęsknić lub potrafi tę tęsknotę przezwyciężyć, to nic dziwnego, że woli siedzieć tam niż tutaj. Mnie też myśl o emigracji nie jest obca. Na razie poważnie o tym nie myślę, choć nie wykluczam, że w przyszłości zmienię zdanie. Ernest coś wspominał kiedyś o wyjeździe na Kubę. No cóż, może to jest dobry pomysł?. Fidel dogorywa, a jak kipnie, to ten zacofany kraj będzie się tak rozwijał, jak azjatyckie tygrysy. A do tego cygara, rum i gorące Kubanki... ;-)) Odpowiedz Link