11.11.06, 15:51
Warto zerknac na ten archiwalny watek:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10440&w=11874417&v=2&s=0
i spojrzec z perspektywy 2 lat, czy w zapatrywaniach kazdego z nas cos sie
zmienilo.
Ja nadal uwazam, ze cala ta "awantura" byla Polsce niepotrzebna. Dzis w radiu
uslyszalem rano o kolejnym przerwanym polskim istnieniu zolnierza, a
wczesniej byly prezydent Kwasniewski (bodajze Aleksander) udzielil wywiadu w
ktorym mowil jakoby wprowadzono wtedy polskich decydentow od wyslania wojsk w
blad itd. Pewnie teraz uznano Rumsfelda za kozla ofiarnego dymisjonujac go.
Niestety skutki tej tragicznej pomylki istnieja do dzis. I dzis kolejny
Prezydent mowi ze nasz obecnosc tam, to polska racja stanu itd. Tylko co ma
powiedziec?
Ja was przepraszam? Przepraszam te 18 polskich istnien i kilkaset powiazanych
z nimi wiezami krwi, milosci, przyjazni, kolezenstwa ludzi...
Pewnie nie.
Bo latwiej isc w zaparte i dalej ciagnac "szczytna" misje....
Obserwuj wątek
    • roman_j Re: Irak 11.11.06, 17:18
      Gdyby oceniać po skutkach interwencji, to chyba mało kto powie, że warto było.
      Ale na tym polega ryzyko podejmowania takich decyzji, że skutków nie da się z
      góry przewidzieć. Zresztą podtrzymuję to, co napisałem wtedy, że po wejściu do
      Iraku popełniono wiele błędów i nadal wiele błędów się popełnia.
      Ale muszę tez napisać, że jak przeczytałem o "kolejnym przerwanym polskim
      istnieniu żołnierza" to mam ochotę napisać: "Ernest, przestań pieprzyć jak
      populistyczny polityk, bo o ile wiem, na żadne stanowisko nie kandydujesz".
      Jeśli chcemy, żeby nasi żołnierze nie ginęli, to najlepiej rozwiążmy armię, bo
      dopóki ją mamy i dopóki na świecie są wojny, zawsze jest ryzyko, że jakiś polski
      żołnierz zginie na polu walki. Ewentualnie możemy wystąpić z NATO i przyjmiemy
      doktrynę zakładającą samowystarczalność i izolacjonizm. I z takim programem
      możesz wystąpić w wyborach parlamentarnych za 3 lata. I myślę, że masz szansę na
      znaczące poparcie. ;-)))
      • ernest_pinch Re: Irak 11.11.06, 21:33
        Hmmm, nie chce tu wywlekac swojej osobowosci, ale kojarzac mnie z checia
        politykowania popelniasz blad, polegajacy na tym, ze mnie ta smierc "uwiera" z
        racji pewnej wrazliwosci.
        Oczywiscie mozna powiedziec ze gdyby tych ktorzy zgineli w Iraku tam nie bylo,
        to mogliby zginac na poligonie, czy "prywatnie" w wypadku samochodowym i skutek
        bylby taki sam. Tylko ze ktos o wyslaniu tam zolnierzy zadecydowal. I jakos
        widze ze ta odpowiedzialnosc jest "rozmyta". Bo rzekomo sprawca jest "polska
        racja stanu". Moze mam skleroze, lub cos przeoczylem, ale zaczelo sie od tego
        ze najpierw w I. pojawila sie grupa jednostek specjalnych, a pozniej ni z tego
        ni z owego oddzialy polskiego wojska.
        Nie musimy rozwiazywac armii, wystarczy ze bedziemy pilnowali wlasnego ogrodka
        zerkajac na ogrodki blizszych i dalszych sasiadow. Ja tylko jakos nie widze
        realnego zagrozenia ze strony Iraku. Tam siedza okupanci i tyle. A co
        powiedzialbys na "bratnia" pomoc ZSRR, NRD, CSRS w Polsce w doby "stanu
        wojennego". To taki sam uklad, gdy "swiatli" probuja uszczesliwic na sile.
        • roman_j Re: Irak 12.11.06, 16:17
          ernest_pinch napisał:

          > Hmmm, nie chce tu wywlekac swojej osobowosci, ale kojarzac mnie z checia
          > politykowania popelniasz blad, polegajacy na tym, ze mnie ta smierc "uwiera" z
          > racji pewnej wrazliwosci.

          Bynajmniej nie odmawiam Ci wrażliwości, ale jeśli reagujesz tak na każdą śmierć,
          o jakiej się dowiadujesz, to może jednak warto tę wrażliwość nieco stępić, bo
          tak rozwinięta może bardzo utrudnić Ci codzienne funkcjonowanie.

          > Oczywiscie mozna powiedziec ze gdyby tych ktorzy zgineli w Iraku tam nie bylo,
          > to mogliby zginac na poligonie, czy "prywatnie" w wypadku samochodowym i
          > skutek bylby taki sam. Tylko ze ktos o wyslaniu tam zolnierzy zadecydowal.

          To prawda, że ktoś o wysłaniu naszych żołnierzy do Iraku zadecydował, ale z
          drugiej strony założenie jest takie, że wyjeżdżają tam tylko ochotnicy. Tak więc
          każdy z tych żołnierzy pojechał tam, bo sam podjął taką decyzję.

          > I jakos widze ze ta odpowiedzialnosc jest "rozmyta". Bo rzekomo sprawca jest
          > "polska racja stanu". Moze mam skleroze, lub cos przeoczylem, ale zaczelo sie
          > od tego ze najpierw w I. pojawila sie grupa jednostek specjalnych, a pozniej
          > ni z tego ni z owego oddzialy polskiego wojska.

          Nie pamiętam dokładnie, jak przebiegały przygotowania do wkroczenia polskich
          wojsk do Iraku, ale pozostało mi przynajmniej takie ogólne wrażenie, że wszystko
          odbywało się przy podniesionej kurtynie.

          > Nie musimy rozwiazywac armii, wystarczy ze bedziemy pilnowali wlasnego ogrodka
          > zerkajac na ogrodki blizszych i dalszych sasiadow. Ja tylko jakos nie widze
          > realnego zagrozenia ze strony Iraku.

          I słusznie, bo zagrożenia ze strony samego Iraku nie ma. Zagrożeniem jest brak
          stabilizacji w tym kraju. Nie chcąc przeprowadzać tutaj całego postępowania
          dowodowego napiszę jedynie, że skutki takiej destabilizacji mogą prowadzić do
          tego, co nie tak dawno zdarzyło się w Londynie, a wcześniej w Madrycie. I może
          przypomnę, że polscy żołnierze pojechali do Iraku pomóc w stabilizacji sytuacji
          w kraju. W momencie ich wysyłania nie nikt nie miał wiedzy na temat dzisiejszych
          efektów tej operacji, które są mizerne.

          > Tam siedza okupanci i tyle. A co powiedzialbys na "bratnia" pomoc ZSRR, NRD,
          > CSRS w Polsce w doby "stanu wojennego". To taki sam uklad, gdy "swiatli"
          > probuja uszczesliwic na sile.

          Z mojego punktu widzenia popełniasz co najmniej dwa błędy.
          Po pierwsze, żeby mówić o okupacji, muszą być spełnione dwa warunki: zbrojne
          zajęcie terenu państwa i objęcie nad tym terenem władzy. Obecnie w Iraku nie
          jest spełniony drugi warunek, bo funkcjonują w nim władze pochodzące z wyboru
          samych Irakijczyków, dlatego obiektywnie nie można mówić okupacji Iraku. Ale
          oczywiście można probować takiego chwytu w dyskusji, bo wiadomo, że słowo
          "okupacja" wywołuje prawie wyłącznie negatywne konotacje.
          Po drugie użyte przez Ciebie porównanie uważam za co najmniej niecelne. Różnica
          między Polską AD 1981 a Irakiem AD 2003 jest zasadnicza, bo Polska we wspomniany
          okresie miała funkcjonujący rząd, stabilne struktury państwowe, wojsko, policję,
          administrację, itp. Tego wszystkiego nie można było powiedzieć o Iraku. Bardziej
          adekwatne byłoby porównanie do Niemiec w 1945 roku i z tej perspektywy ja dla
          odmiany zapytam Ciebie, czy sojuszniczą okupację Niemiec po II wojnie światowej
          uważasz za równie nieuzasadnioną i karygodną? Oczywiście masz prawie mieć takie
          zdanie, a ja je uszanuję. A pytam tylko dlatego, żeby poznać trochę lepiej Twój
          światopogląd. Może bogatszy o tę wiedzę następnym razem nie będę polemizował
          uznając, że różni się on nieco bardziej od mojego niż obecnie zakładam. :-))
          • ernest_pinch Re: Irak 13.11.06, 22:50
            roman_j napisał:


            > Bynajmniej nie odmawiam Ci wrażliwości, ale jeśli reagujesz tak na każdą śmierć
            > ,
            > o jakiej się dowiadujesz, to może jednak warto tę wrażliwość nieco stępić, bo
            > tak rozwinięta może bardzo utrudnić Ci codzienne funkcjonowanie.

            Ba, zeby to bylo latwe. Generalnie osobom wrazliwym jest "ciezej" zyc. Albowiem
            takich "szarpie" 1000 roznych dylematow, ktore nie istnieja dla osobnikow o
            zhartowanej psychice (pomijam ekstremalny przyklad tepych machos). :)


            > To prawda, że ktoś o wysłaniu naszych żołnierzy do Iraku zadecydował, ale z
            > drugiej strony założenie jest takie, że wyjeżdżają tam tylko ochotnicy. Tak więc
            > każdy z tych żołnierzy pojechał tam, bo sam podjął taką decyzję.

            No tak, tylko w glowie zakielkuje zawsze mysl: "bo stworzono im taka mozliwosc".
            Moze na bazie niepelnych informacji, niedopowiedzen. No chyba ze bylo jak w
            "Demonach wojny": "zolnierzu, qrwa,co masz w reku? to jest karabin i wojna,
            rozumiesz?"

            > Nie pamiętam dokładnie, jak przebiegały przygotowania do wkroczenia polskich
            > wojsk do Iraku, ale pozostało mi przynajmniej takie ogólne wrażenie, że wszystk
            > o odbywało się przy podniesionej kurtynie.

            Ale bez "blogoslawienstwa" ONZ :)


            > I słusznie, bo zagrożenia ze strony samego Iraku nie ma. Zagrożeniem jest brak
            > stabilizacji w tym kraju. Nie chcąc przeprowadzać tutaj całego postępowania
            > dowodowego napiszę jedynie, że skutki takiej destabilizacji mogą prowadzić do
            > tego, co nie tak dawno zdarzyło się w Londynie, a wcześniej w Madrycie. I może
            > przypomnę, że polscy żołnierze pojechali do Iraku pomóc w stabilizacji sytuacji
            > w kraju. W momencie ich wysyłania nie nikt nie miał wiedzy na temat dzisiejszych
            > efektów tej operacji, które są mizerne.

            Wiec warto by wskazac, kto "zawalil". Bo przeciez zapewne ktos planowal, cele,
            efekty, narzedzia.


            > Z mojego punktu widzenia popełniasz co najmniej dwa błędy.
            > Po pierwsze, żeby mówić o okupacji, muszą być spełnione dwa warunki: zbrojne
            > zajęcie terenu państwa i objęcie nad tym terenem władzy. Obecnie w Iraku nie
            > jest spełniony drugi warunek, bo funkcjonują w nim władze pochodzące z wyboru
            > samych Irakijczyków, dlatego obiektywnie nie można mówić okupacji Iraku. Ale
            > oczywiście można probować takiego chwytu w dyskusji, bo wiadomo, że słowo
            > "okupacja" wywołuje prawie wyłącznie negatywne konotacje.

            Ale z calym szacunkiem, czy te wladze to nie taki "August II Mocny" na tronie
            polskim? Niby tez wybrany, a jakos przy uzyciu narzedzi malo sympatycznych.
            Sadze ze te nowe wladze bede realizowaly polityke jaka zazyczy sobie mozny
            Protektor. No i chyba pacjentowi przeszczepiono nie ten narzad (demokracje),
            jemu sluzylby kacyk. Wiec sadze ze przeszczep bedzie odrzucony.

            > Po drugie użyte przez Ciebie porównanie uważam za co najmniej niecelne. Różnica
            > między Polską AD 1981 a Irakiem AD 2003 jest zasadnicza, bo Polska we wspomniany
            > okresie miała funkcjonujący rząd, stabilne struktury państwowe, wojsko, policję
            > administrację, itp. Tego wszystkiego nie można było powiedzieć o Iraku. Bardzie
            > j
            > adekwatne byłoby porównanie do Niemiec w 1945 roku i z tej perspektywy ja dla
            > odmiany zapytam Ciebie, czy sojuszniczą okupację Niemiec po II wojnie światowej
            > uważasz za równie nieuzasadnioną i karygodną? Oczywiście masz prawie mieć takie
            > zdanie, a ja je uszanuję. A pytam tylko dlatego, żeby poznać trochę lepiej Twój
            > światopogląd. Może bogatszy o tę wiedzę następnym razem nie będę polemizował
            > uznając, że różni się on nieco bardziej od mojego niż obecnie zakładam. :-))

            Ale w P. tez byl dyktator (jak twierdzi wielu), rzadzila junta wojskowa, ogolny
            chaos i rozpieprzona gospodarka. Taki kraj w cywilizacji "europejskiej" to jawny
            wrzod, ktory nalezaloby wyciac :)
            Niemcy to jednak inna (jak by to nazwac) skala :)
            • roman_j Re: Irak 17.11.06, 09:58
              ernest_pinch napisał:

              > Ba, zeby to bylo latwe. Generalnie osobom wrazliwym jest "ciezej" zyc.
              > Albowiem takich "szarpie" 1000 roznych dylematow, ktore nie istnieja dla
              > osobnikow o zhartowanej psychice (pomijam ekstremalny przyklad tepych machos).
              > :)

              Niewątpliwie osobom wrażliwym jest trudniej żyć. Wiem coś o tym i dlatego jako
              człowiek, który nie patrzy na to zjawisko z zewnątrz, ale zna je z autopsji nie
              mam skrupułów, żeby napisać, że nadmierna wrażliwość to raczek skaza charakteru
              niż zaleta. Ale to w ogóle temat na oddzielny wątek i oddzielną dyskusję, od
              której się bynajmniej nie uchylam. :-))

              > > Nie pamiętam dokładnie, jak przebiegały przygotowania do wkroczenia polskich
              > > wojsk do Iraku, ale pozostało mi przynajmniej takie ogólne wrażenie, że
              > > wszystko odbywało się przy podniesionej kurtynie.
              >
              > Ale bez "blogoslawienstwa" ONZ :)

              Tu muszę się przyznać, że nie wiem, jak wyglądała i wygląda obecnie sytuacja.
              Sądzę, że sama interwencja w Iraku nie miała aprobaty ze strony ONZ, ale co do
              misji stabilizacyjnej, takiej pewności nie mam. Zresztą fakt, że wzięło w niej
              udział tak wiele państw oznacza, że nawet jeśli jako organizacja ONZ nie
              "pobłogosławiło" tej misji, to nie oznacza to, że misja ta spotkała się z
              międzynarodową dezaprobatą.


              > Wiec warto by wskazac, kto "zawalil". Bo przeciez zapewne ktos planowal, cele,
              > efekty, narzedzia.

              Tego, kto zawinił, chyba dość łatwo wskazać. Mózgiem tej operacji są USA i moim
              zdaniem zawiniła administracja Busha.

              > Ale z calym szacunkiem, czy te wladze to nie taki "August II Mocny" na tronie
              > polskim? Niby tez wybrany, a jakos przy uzyciu narzedzi malo sympatycznych.

              Czy wybory powszechne to narzędzie mało sympatyczne? Ja nie znam lepszego.

              > Sadze ze te nowe wladze bede realizowaly polityke jaka zazyczy sobie mozny
              > Protektor.

              Ale jeśli ta polityka nie spodoba się Irakijczykom, to w następnych wyborach
              będą mogli pokazać czerwona kartkę zbyt uległemu Amerykanom, według nich, rządowi.

              > No i chyba pacjentowi przeszczepiono nie ten narzad (demokracje), jemu
              > sluzylby kacyk. Wiec sadze ze przeszczep bedzie odrzucony.

              A wiesz, że w tym punkcie Twoje myślenie jest zbieżne z wnioskami, do jakich
              obecnie dochodzą Amerykanie zastanawiający się nad sposobami uzdrowienia
              sytuacji w Iraku? Mnie się ten pomysł nie podoba.

              > Ale w P. tez byl dyktator (jak twierdzi wielu), rzadzila junta wojskowa,
              > ogolny chaos i rozpieprzona gospodarka. Taki kraj w cywilizacji "europejskiej"
              > to jawny wrzod, ktory nalezaloby wyciac :)

              Przed wprowadzeniem stanu wojennego (a przypominam, że wtedy groziła nam
              interwencja bratnich państw, a nie po jego wprowadzeniu) w Polsce był
              dyktator??? Rządziła nami junta wojskowa??? Co do ogólnego chaosu toteż bym
              polemizował. Może zgodziłbym się jedynie z opinią na temat gospodarki, ale z
              tego powodu chyba nigdzie na świecie nikt nikogo nie najechał. Z tym wrzodem to
              też chybione porównanie, bo wycinać bynajmniej nie chcieli ci, którzy wspominaną
              cywilizację europejską reprezentowali. :-))

              > Niemcy to jednak inna (jak by to nazwac) skala :)

              Na szczęście Irak to nie Niemcy Hitlera. Ale kto wie, czy podobnej roli wkrótce
              nie odegra Iran. I może znów zabraknie stanowczości, jak Europie przed 1939
              właśnie ze względu na krytykę tego, co się stało i dzieje w Iraku.
              • ernest_pinch Re: Irak 18.11.06, 00:31
                roman_j napisał:

                > Tu muszę się przyznać, że nie wiem, jak wyglądała i wygląda obecnie sytuacja.
                > Sądzę, że sama interwencja w Iraku nie miała aprobaty ze strony ONZ, ale co do
                > misji stabilizacyjnej, takiej pewności nie mam. Zresztą fakt, że wzięło w niej
                > udział tak wiele państw oznacza, że nawet jeśli jako organizacja ONZ nie
                > "pobłogosławiło" tej misji, to nie oznacza to, że misja ta spotkała się z
                > międzynarodową dezaprobatą.

                Czyli uwierzytelniamy rozbiór Polski, bo Rosja, Prusy, Austria, bez sprzeciwu
                państw europejskich; jedynie Wielka Porta nie uznała rozbiorów. Tak to wyglada.
                Silni rzadza, bez wzgledu na to co wczesniej Liga Narodow czy obecnie ONZ uchwali.


                > Ale jeśli ta polityka nie spodoba się Irakijczykom, to w następnych wyborach
                > będą mogli pokazać czerwona kartkę zbyt uległemu Amerykanom, według nich, rządowi.

                Zakladajac nawet ze w wyniku wyborow rzad proamerykanski bylby wykopany, to
                ciezko mi uwierzyc ze USA zaakceptuja sobie nieprzychylny rzad. Wtedy po prostu
                przekresliliby poniesione ofiary.


                > A wiesz, że w tym punkcie Twoje myślenie jest zbieżne z wnioskami, do jakich
                > obecnie dochodzą Amerykanie zastanawiający się nad sposobami uzdrowienia
                > sytuacji w Iraku? Mnie się ten pomysł nie podoba.

                Ale czemu nie szanowac tradycji danego narodu? Czy ktos powazny probuje zniesc
                monarchie w GB? Skoro na pustyni rzadzi arcyszejk, to nie ma co aplikowac obcych
                rozwiazan.


                > Przed wprowadzeniem stanu wojennego (a przypominam, że wtedy groziła nam
                > interwencja bratnich państw, a nie po jego wprowadzeniu) w Polsce był
                > dyktator??? Rządziła nami junta wojskowa??? Co do ogólnego chaosu toteż bym
                > polemizował. Może zgodziłbym się jedynie z opinią na temat gospodarki, ale z
                > tego powodu chyba nigdzie na świecie nikt nikogo nie najechał. Z tym wrzodem to
                > też chybione porównanie, bo wycinać bynajmniej nie chcieli ci, którzy
                wspominaną cywilizację europejską reprezentowali. :-))

                Zle sie poprzedni wyrazilem. Chodzi o to, ze np. na arenie miedzynarodowej ktos
                zrobilby krzyk o dyktatorze, juncie. I jest pretekst. Trzeba im "pomoc". Jest
                dogodny "medialny" pretekst ktory mozna latwo "modelowac". I ja wlasnie sadze,
                ze taki chwyt zastosowano w Iraku :)
    • roman_j Jeszcze coś dodam... 11.11.06, 17:43
      ernest_pinch napisał:

      > 18 polskich istnien i kilkaset powiazanych z nimi wiezami krwi, milosci,
      > przyjazni, kolezenstwa ludzi...

      Po pierwsze 22 ofiary, bo zginęli tam nie tylko żołnierze.
      Po drugie, w Polsce statystycznie codziennie na drogach ginie 14 osób. Czyli w
      dwa dni jest więcej ofiar (w tym kobiet i dzieci) niż w ciągu ok. 110 tygodni
      pobytu polskich żołnierzy w Iraku, gdzie przecież trwa wojna. W tym czasie na
      polskich drogach zginęło prawie 11.000 ludzi. I każda z tych ofiar miała pewnie
      rodzinę, przyjaciół, kolegów...
      Po trzecie, choć uważam, że wejście polskich wojsk do Iraku miało sens, to
      uważam też, że w obecnej sytuacji ich dalsza tam obecność nie ma sensu. Ich
      misją miała być stabilizacja sytuacji, a ta zamiast się stabilizować, tylko się
      zaostrza. Ale też nie domagam się ich natychmiastowego wycofania. I gdyby
      pojawiła się realna szansa, na zakończenie tego konfliktu, ale potrzebne byłoby
      przedłużenie obecności polskich wojskowych w Iraku, to byłbym za takim
      rozwiązaniem. Dziś takiej szansy nie widać.
      • ernest_pinch to i ja dodam 11.11.06, 21:48
        roman_j napisał:

        > ernest_pinch napisał:
        >
        > > 18 polskich istnien i kilkaset powiazanych z nimi wiezami krwi, milosci,
        > > przyjazni, kolezenstwa ludzi...
        >
        > Po pierwsze 22 ofiary, bo zginęli tam nie tylko żołnierze.
        > Po drugie, w Polsce statystycznie codziennie na drogach ginie 14 osób. Czyli w
        > dwa dni jest więcej ofiar (w tym kobiet i dzieci) niż w ciągu ok. 110 tygodni
        > pobytu polskich żołnierzy w Iraku, gdzie przecież trwa wojna. W tym czasie na
        > polskich drogach zginęło prawie 11.000 ludzi. I każda z tych ofiar miała
        pewnie
        > rodzinę, przyjaciół, kolegów...


        Zgrupowanie Armii Czerwonej kapalo sie w jeziorze. Nagle jeden zolnierz zaczal
        sie topic. Na oczach kolegow towarzyszy. Pewien obserwator zapytal:dlaczego go
        nie ratujecie??? Rozesmiany zoldak odpowiedzial: nas mnoga...
        • roman_j Re: to i ja dodam 17.11.06, 10:01
          ernest_pinch napisał:

          > Zgrupowanie Armii Czerwonej kapalo sie w jeziorze. Nagle jeden zolnierz zaczal
          > sie topic. Na oczach kolegow towarzyszy. Pewien obserwator zapytal:dlaczego go
          > nie ratujecie??? Rozesmiany zoldak odpowiedzial: nas mnoga...

          A jak to się ma do tematu? :-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka