Dodaj do ulubionych

Nie do wiary

16.01.04, 15:40

Nie jest to, bynajmniej, nawiazanie do programu na TVN, ktory pojawia sie w
niedziele wieczorem. Pragne jedynie, aby wszyscy mogli tu zamieszczac
rozne, czasem zabawne, zdumiewajace badz niesamowite historie, ktore
przydarzyly sie wam w krajach arabskich, a ktore nie mieszcza sie pod
innymi watkami. Mozna tu tez zamieszczac historie, ktore przydarzyly sie
znajomym Arabom w krajach niearabskich. Ja i moi znajomi, zwlaszcza maz
mielismy takich smiesznych sytuacji bardzo wiele. Stopniowo postaram sie je
opowiedziec.

Obserwuj wątek
    • joanna_xx Przerwa na zakupy 16.01.04, 15:43
      To, jak sie jezdzi w krajach arabskich (wyciagniecie reki zamiast wlaczonego
      kierunkowskazu dla oznajmienia innym, ze sie skreca; jazda pod prad, itp) i
      jakie gruchoty (czesto wlasnej roboty -jedyne i niepowtarzalne egzemplarze)
      tam jezdza, chyba kazdy z nas wie. Ja jednak chce opowiedziec o tym jak
      wyjatkowi sa w Syrii policjanci z drogowki. Takich smiesznych historii
      przydarzylo sie nam wiele z udzialem wspomnianej drogowki. Oto jedna z nich:
      Moja szwagierke naszla nagle chec kupna czegos, wsiadlysmy wiec do samochodu
      I udalysmy sie do pewnego sklepu (w miejscowosci Douma, czy Harasta kolo
      Damaszku), w ktorym ow towar sie znajdowal. Pech chcial, ze w poblizu sklepu
      nie bylo wolnych miejsc parkingowych. Na dodatek pewien policjant nas
      zauwazyl, jak parkowalysmy w niedozwolonym miejscu i do nas podszedl. Na to
      szwagierka:”Niech pan bierze kluczyki, I zrobi z moim samochodem co pan chce;
      ja musze wejsc do tego sklepu I juz.” Policjant spytal:”Jak dlugo beda panie w
      tym sklepie?” “Chwilke”- odpowiedzialysmy I udalysmy sie na zakupy. Przy
      okazji wstapilysmy tez do kilku innych sklepow, zapomniawszy o samochodzie,
      policjancie, itp. Wrocilysmy po pol godzinie. Policjant oddal nam grzecznie
      kluczyki; nie bylo najmniejszych konsekwencji, a i samochod przez caly czas
      byl w dobrych rekach (choc z drugiej strony w Syrii nie slyszy sie o
      kradziezach I jest duzo bezpieczniej niz w tzw cywilizowanych krajach ).

    • joanna_xx Syryjskie uniwersytety, namioty i wielblady 16.01.04, 15:47
      Tym razem jest to historia, ktora przydarzyla sie mojemu mezowi kiedys w
      Szwecji. Dopiero zaczal tu mieszkac, rozpoczal nowa prace I od samego poczatku
      ludzie zadawali mu glupie pytania. Czesto nie mogl sie nadziwic, jaka tu
      panuje propaganda na temat krajow arabskich (wynikalo to pewnie z tego, ze w
      owych czasach Szwedzi nie czesto mieli do czynienia z Arabami; tych ostatnich
      nie bylo tu wtedy tyle co dzisiaj, wiec nie mozna bylo skonfrontowac tego, co
      tu mowiono o mieszkancach BW z rzeczywistoscia). Po kilku niemilych spieciach
      stwierdzil, ze to walka z wiatrakami I postanowil na takie glupie pytania
      odpowiadac TAK. Wszak inteligentny czlowiek takich pytan nie bedzie zadawal, a
      glupiego I tak sie nie przekona.
      W pracy, mojego meza poczatkowo traktowano jako egzotyczne zjawisko (nie kazdy
      tez wtedy wiedzial w jaki sposob maz dostal ta prace I podchodzil do niego
      raczej nieufnie); nie obylo sie tez bez glupich pytan, choc wydawac by sie
      moglo, ze pracownicy takiej firmy, z takim wyksztalceniem powinni zaliczac sie
      do ludzi inteligentnych. Jeden taki wspolpracownik spytal kiedys meza:”A wy
      macie tam w tej Syrii jakies uniwersytety? Przeciez mowi sie, ze Arabowie to
      sami analfabeci. “ Na to maz odpowiedzial krotko:”Mamy”. “A jak one wygladaja?
      my tu w Szwecji mamy takie specjalne budynki z salami wykladowymi, itp. A wy,
      gdzie sie uczycie? W namiotach?” “Tak”- odpowiedzial maz. “A jak dojezdzacie
      do tych namiotow? Na wielbladach?” “Tak”- znowu odpowiedzial maz. Na tym
      zakonczyla sie glupia rozmowa. Jednak maz czesto pomagal wspolpracownikom w
      ich projektach, obliczeniach, itp. Kiedys ten sam osobnik, ktory zadawal te
      glupie pytania byl w podobnej potrzebie I po otrzymaniu pomocy spytal:”Jak to
      mozliwe, ze ty jestes z Syrii, gdzie sa przeciez inne technologie, poza tym
      pracujesz tu od niedawna I wiesz wiecej od nas?” Na to maz:”Widzisz, my
      dojezdzamy do naszych uniwersytetow w namiotach na wielbladach I mamy wyzszy
      poziom od was.” Wspolpracownikowi zrobilo sie niezmiernie glupio. Potem maz
      opowiedzial prawde, jak w rzeczywistosci jest na uniwersytetach w Syrii, ze
      nie ma zadnej roznicy, itp. Delikwent zdobyl sie na przeprosiny, po czym nigdy
      wiecej nie zadawal glupich pytan; stal sie nawet dobrym kolega meza.
      • joanna_xx Re: Syryjskie uniwersytety, namioty i wielblady 16.01.04, 15:53
        Zapomnialam dodac, przy okazji tej historii, ze maz nie tylko powiedzial, ze
        syryjskie uniwersytety sa normalne, ale i dojezdza na uniwerek samochodem-
        wtedy Garbusem. Wielblady zas widzial tylko w zoo.
    • joanna_xx Syryjska uczynnosc 18.01.04, 20:32
      Swego czasu mieszkalam ze szwagierka, gdyz maz siedzial wtedy caly czas w
      Szwecji. A ona miala w tym czasie mieszkanie w malej miejscowosci pod
      Damaszkiem na IV pietrze. Nadszedl czas, ze musialam ja opuscic i na zlosc nie
      bylo zadnego mezczyzny, by pomogl mi z bardzo ciezka walizka. Ani ja ani ona
      ze wzgledow zdrowotnych nie moglysmy nic dzwigac. Czesto jednak mlodzi chlopcy
      15- 18 letni pomagaja za nieznaczna oplata. Wystarczy tylko zadzwonic czy
      poprosic "z ulicy" a chetnie pomoga. Jednak zadnego ze znanych chlopakow,
      ktorzy zwykli robic nam zakupy, itp. nie bylo w domach. Mialysmy wiec problem.
      Zeszlysmy na dol, a pod blokiem tez nie bylo zywej duszy. Nagle zauwazylysmy
      po przeciwnej stronie jezdni (jak wygladaja w wiekszosci ulice arabski, jakie
      sa szerokie i przedzielone betonowym murkiem, chyba wiadomo) dwoch
      rowerzystow, jakies 200m od nas. Szwagierka zaczela machac reka i krzyczec.
      Szczerze powiedziawszy bylam zdumiona, bo w Polsce w takiej sytuacji pewnie
      kazdy by ja wysmial. Ja przynajmniej bym sie na taki gest nie odwazyla. Jeden
      z panow zsiadl z roweru i podszedl do nas. To byl zupelnie obcy facet!
      Powiedzialysmy o walizce na IV pietrze, i zeby nam ja zniosl. On sie bez
      najmniejszego problemu zgodzil. Przygotowalam symboliczna sumke, by mu
      wynagrodzic pozniejszy bol w krzyzu (z pewnoscia go mial, bo ledwie te walizke
      niosl). On jednak nie wzial NIC! Bylam w szoku.
      Wkrotce opowiem wiecej podobnych historii. Pozdrawiam
    • joanna_xx Dziewczyny w Syrii a dziewczyny w Szwecji 18.01.04, 20:34
      Ta historia wydarzyla sie niegdys mojemu mezowi. Dopiero co zaczal nowa prace
      w obcym kraju i pozostali wspolpracownicy zaprosili go do Sztokholmskiego
      Tivoli na kawe, tak dla przelamania pierwszych lodow. Siedzieli sobie i
      rozmawiali na rozne luzne tematy, az kolo ich stolika przeszla mloda
      niebrzydka dziewczyna w mini. Jeden ze Szwedow powiedzial wtedy z usmieszkiem
      na ustach:”Tam w Syrii takich nie macie, tylko same zakryte.” Maz chcial
      powstrzymac sie od komentarza, gdy wtem ktos przy stoliku obok zaczal klac: ”O
      k….,ch.. z tym.” Po czym maz odpowiedzial koledze:”Wiesz co, w Syrii to my
      mamy rozne dziewczyny: mamy zakryte, mamy duzy odsetek odkrytych, jak ta, co
      przed chwila przeszla, choc Syryjki sa o wiele ladniejsze. Ale takiego
      chamstwa w miejscu publicznym, gdzie pelno dzieci, to my nie mamy.”
    • buggi Re: Nie do wiary 19.01.04, 18:12
      :):):) Bede mówic za Iran, ale wydaje mi sie, ze to co napisze dotyczyc bedzie
      równiez panstw arabskich. Otóz nie do pomyslenia jest i biada takiemu
      delikwentowi, z ust uktórego w miejscu publiczbym poplyna kalumnie i pomsty.
      Równiez nie do pomyslenia jest, by na zwrócenie uwagi mezczyznie przez
      kobiete, ta zostala przez niego obrzucona obelgami, jak to w Polse (niestety i
      z przykroscia to pisze) sie zdarza. A Twój maz Joanno musi miec sporo finezji,
      bo przednio odpowiedzial temu Szewdowi. Brawo!!!
      • monachijka Re: Nie do wiary 19.01.04, 20:11
        Bede mowic tylko o komentarzach rzucanych w Egipcie, i to nie po arabsku, a po
        angielsku: otoz wlasnie w tym arabskim/islamskim kraju po raz pierwszy i jak na
        razie ostatni zostalam nazwana (cyt.) bitch, bo nie chcialam rozmawiac z jakims
        typem. Wiec moze nie moze nie do konca jest niestety tak, jak sobie Allah
        zazyczyl - respektowane sa Arabki/ muzulmanki, pozostale kobiety niestety nie
        (az tak).
        • buggi Re: Nie do wiary 19.01.04, 21:02
          O tym nie pomyslalam, ale hmmmmm.... masz racje. Kobiety nie-muzulmanki sa
          faktycznie postrzegane w krajach islamskich jako "latwe", wiec rozwiazle,
          grzeszne, a tym samym zaslugujace na pogarde. Nigdy nie bylam
          swiadkiem "oplucia" o jakim piszesz i mam nadzieje nigdy nie bede. To przykre:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka