Dodaj do ulubionych

Arafat nie żyje

11.11.04, 12:05
Arafat zmarł w wieku 75 lat w szpitalu wojskowym w Paryżu w nocy ze środy na
czwartek o godz. 3.30.
Izraelskie rozgłośnie radiowe przerywając bieżące programy poinformowały o
śmierci Jasera Arafata, przewodniczącego Autonomii Palestyńskiej. Źródła
palestyńskie w Ramalli podały, że uroczystości żałobne odbędą się jutro w
Kairze, na lotnisku międzynarodowym. Z Kairu ciało Arafata zostanie
przewiezione do Ramalli na Zachodnim Brzegu Jordanu i złożone w
przygotowywanym mauzoleum na terenie kwatery Mukata. Tam Arafat spędził
ostatnie trzy lata, w warunkach aresztu domowego, nałożonego przez Izrael.

pi, IAR 11-11-2004, ostatnia aktualizacja 11-11-2004 11:28

Obserwuj wątek
    • gajasirocco Re: Arafat nie żyje 11.11.04, 12:28
      Palestyńczycy stracili przywódcę...a tak bardzo wierzyli w cud. Lecz tym razem
      się nie udało- odszedł największy bojownik o niepodległość Palestyny. Narazie
      nie spełni się marzenie Jasera Arafata o pochówku w Jerozolimie, w meczecie al-
      Aksa, lecz może kiedyś, gdy nastanie pokój na Bliskim Wschodzie prochy zostaną
      przeniesione- Inszaalah.
      • stanrick Re: Arafat nie żyje 11.11.04, 13:05
        Czy można nazwać największym bojownikiem o niepodległość kogoś kto organizował
        m.in.zamachy na samoloty pasażerskie,czyli zabijając na ślepo kogo popadnie?
        Kogoś kto zdeponował na prywatnych kątach wielkie pieniądze z pomocy
        zagranicznych przeznaczonych dla narodu?Kogoś którego własna rodzina żyje w
        luksusach i bezpieczeństwie podczas gdy dzieci palestynskie żyją w nędzy i
        przymierają głodem w obozach? Osobiście mam co do tego wielkie wątpliwości.
        • raja1 Re: Arafat nie żyje 11.11.04, 13:27
          stanrick napisał:

          > Czy można nazwać największym bojownikiem o niepodległość kogoś kto
          organizował
          > m.in.zamachy na samoloty pasażerskie,czyli zabijając na ślepo kogo popadnie?
          > Kogoś kto zdeponował na prywatnych kątach wielkie pieniądze z pomocy
          > zagranicznych przeznaczonych dla narodu?Kogoś którego własna rodzina żyje w
          > luksusach i bezpieczeństwie podczas gdy dzieci palestynskie żyją w nędzy i
          > przymierają głodem w obozach? Osobiście mam co do tego wielkie wątpliwości.



          Tak jak podczas naszej wojny I i II, odbywaly sie kontrowersyjne wydarzenia i
          poswiecenia dla narodu, tak nie mnie jest to oceniac.
          Tu jest jeden link: Arafat z drugiej strony.
          www.honestreporting.com/arafat
          • stanrick Re: Arafat nie żyje 11.11.04, 13:33
            Coż tyle że na osobę publiczną patrzy się przez pryzmat tejże
            działalności.Wszak oprawcy z obozów koncentracyjnych po przyjezdzie do domu
            byli przykładnymi ojcami,mężami.
            • gajasirocco Re: Arafat nie żyje 11.11.04, 13:55
              Palestyńczycy są w żałobie- proszę to uszanować i przynajmniej dzisiaj nie
              nawoływać do nienawiści. Zmarł przywódca narodu palestyńskiego- uszanujmy ich
              smutek!
    • beduinka ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] 11.11.04, 13:53
      niech spoczywa w pokoju
      umarł wielki człowiek
      bez niego świat nie będzie już taki sam
      • joanna_xx Re: ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] [ 11.11.04, 14:16
        Peace be upon Him.
        ['] ['] [']
        • kasiaa10 Re: ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] [ 11.11.04, 15:43
          Umarl Czlowiek,ktory zmienil historie swiata,dawal nadzieje na powstanie
          suwerennego palestynskiego panstwa.Mial charyzme.Oby nie umarla razem z nim
          jego idea walki o sluszna sprawe.Do historii przeszedl jako Bohater!
    • beduinka księga kondolencyjna 11.11.04, 16:11
      od dzisiaj w ambasadach palestyńskich na świecie (a w Polsce ze względu na
      dzisiejsze święto niepodległości od jutra) wyłożone są księgi kondolencyjne, do
      których można wpisywać swoje wyrazy uszanowania dla zmarłego Prezydenta
      Palestyny Jasera Arafata

      Ja złożę swoje kondolencje w ambasadzie jutro ok. godz. 11

      • gajasirocco Re: księga kondolencyjna 11.11.04, 19:51
        Ja również postaram się być na spotkaniu pożegnalnym w Ambasadzie.
    • beduinka na ostatnią drogę Arafata zagrano Chopina 12.11.04, 00:05
      PAP, MD /2004-11-11

      Francja pożegnała Arafata



      Francja pożegnała w czwartek Jasera Arafata z najwyższym ceremoniałem
      wojskowym, uroczystością w bazie lotniczej Villacoublay pod Paryżem. Samolot z
      trumną ze zwłokami palestyńskiego przywódcy po południu odleciał stamtąd do
      Kairu.

      Trumnę, przykrytą palestyńską flagą, przewieziono do bazy śmigłowcem z
      podbliskiej kliniki w Clamart, gdzie Arafat zmarł w czwartek nad ranem.

      W ceremonii w Villacoublay wziął udział premier Francji Jean- Pierre Raffarin,
      francuski szef dyplomacji Michel Barnier i jego palestyński odpowiednik Nabil
      Szaath, a także wdowa po przywódcy, Suha Arafat, która nie kryła łez.

      Podczas gdy ośmiu żandarmów, niosąc na ramionach trumnę, maszerowało po płycie
      lotniska, honory wojskowe oddał pododział Gwardii Republikańskiej. Orkiestra
      odegrała hymny Autonomii Palestyńskiej i Francji, a potem marsz żałobny
      Fryderyka Chopina. Nie było przemówień.

      Tuż po godz. 17.30 rządowy samolot z trumną Arafata, a także Suhą Arafat i
      przedstawicielami palestyńskich władz, wystartował do Kairu. W piątek odbędą
      się tam oficjalne uroczystości żałobne z udziałem szefów dyplomacji ze świata.

      Odlot samolotu obserwowali zza ogrodzenia bazy lotniczej zwolennicy Arafata,
      płacząc i machając palestyńskimi flagami.

      Francuskie media zgodnie podkreślają niezwykle podniosły charakter wojskowej
      ceremonii w Villacoublay. Ich zdaniem, Francja pokazała, że do ostatniej chwili
      traktowała Arafata jako szefa państwa, i jako szefa państwa go żegna.

      Prezydent Jacques Chirac, który osobiście podjął decyzję o przyjęciu Arafata na
      leczenie we Francji, nie wziął udziału w ceremonii w Villacoublay. Wczesnym
      popołudniem oddał hołd Arafatowi w klinice w Clamart. Jak informują media, przy
      jego trumnie spędził samotnie kilkanaście minut.
    • beduinka Ważniejsze daty 12.11.04, 00:09
      Ważniejsze daty
      źródło: PAP, mat



      Życie Jasera Arafata, prezydenta Autonomii Palestyńskiej, który w czwartek nad
      ranem zmarł we francuskim szpitalu wojskowym, jest całkowicie związane z
      historią narodowego ruchu palestyńskiego. Oto wielkie daty w życiu Arafata:

      1929 - 4 sierpnia: w Kairze urodził się Rahman Abd-el Rauf Arafat al- Kudwa al
      Husajni.

      1950-1956 - studia w Kairze.

      1959 - Arafat w Kuwejcie formuje ugrupowanie palestyńskie Fatah.

      1964 - 31 grudnia: Fatah rozpoczyna zbrojną walkę z Izraelem, organizując
      pierwszą akcję wojskową.

      1967 - czerwiec: w rezultacie arabskiej porażki z Izraelem w Wojnie
      Sześciodniowej, Arafat przez dwa lata działa w podziemiu jako Abu Ammar, po
      czym znów pojawia się publicznie.

      1969 - 4 lutego: zostaje wybrany na przewodniczącego Komitetu Wykonawczego
      Organizacji Wyzwolenia Palestyny, utworzonej pięć lat wcześniej.

      1970 - wrzesień: ścigany w Jordanii przez wojska króla Husajna, przenosi
      kwaterę główną OWP do Bejrutu w Libanie.

      1974 - 26 października: na szczycie przywódców arabskich w Rabacie (Maroko)
      Arafat otrzymuje zapewnienie, że OWP "jest jedynym uznanym reprezentantem
      narodu palestyńskiego".

      - 13 listopada: przemówienie w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych w
      Nowym Jorku: "Przyniosłem gałązkę oliwną oraz karabin rewolucjonisty, nie
      pozwólcie gałązce wypaść z mojej ręki".

      1975- kwiecień: rozpoczyna się wojna domowa w Libanie. Arafat angażuje się w
      walki z libańską prawicą chrześcijańską.

      1982 - 30 sierpnia: Arafat i jego oddziały ewakuują się z oblężonego przez
      wojska izraelskie Bejrutu; ustanawia centralną siedzibę OWP w Tunisie (Tunezja).

      1983 - 24 czerwca: zostaje wydalony z Syrii. - 20 grudnia: opuszcza Trypolis
      (północny Liban), gdzie został oblężony przez jednostki Fatah, współpracujące z
      siłami syryjskimi.

      1987 - grudzień: początek pierwszej intifady (antyizraelskiego powstania
      palestyńskiego).

      1988 - 15 listopada: symboliczna proklamacja niepodległego państwa
      palestyńskiego z Arafatem jako prezydentem przez Palestyńską Radę Narodową
      (parlament palestyński na uchodźstwie) w Algierze (Algieria).

      1989 - 2 maja: Arafat ogłasza "nieważność" karty OWP, która potwierdzała walkę
      zbrojną jako jedyną drogę wyzwolenia Palestyny.

      1991 - styczeń: ślub ze swoją 28-letnią współpracownicą Suhą Tawil, pochodzącą
      z chrześcijańskiej rodziny. W 1995 z tego związku rodzi się córka Zahwa. -
      kwiecień: Arafat wychodzi cało z katastrofy lotniczej na pustyni libijskiej.

      1993 - 13 września: w Białym Domu ma miejsce historyczny uścisk ręki Arafata z
      premierem Izraela Icchakiem Rabinem oraz podpisanie deklaracji zasad w sprawie
      Autonomii Palestyńskiej, potajemnie negocjowanej z Izraelem w Oslo.

      1994 - maj: Arafat podpisuje w Kairze warunki autonomii dla Jerycha (na
      Zachodnim Brzegu Jordanu) i Strefy Gazy. - 1 czerwiec: powraca do Palestyny po
      27 latach uchodźstwa. W Gazie tworzy niezależny rząd. - październik: wraz z
      Icchakiem Rabinem oraz Szimonem Peresem otrzymuje Pokojową Nagrodę Nobla.

      1995 - wrzesień: zawarcie porozumienia w sprawie rozszerzenia Autonomii
      Palestyńskiej na cały Zachodni Brzeg Jordanu.

      1996 - 20 stycznia: w wyniku pierwszych wyborów powszechnych na terytoriach
      palestyńskich Arafat zostaje prezydentem Autonomii Palestyńskiej.

      1999 - 5 września: Arafat podpisuje w Szarm-el-Szejk w Egipcie wraz z izraelski
      premierem Ehudem Barakiem porozumienie o rozpoczęciu negocjacji w sprawie
      ostatecznego uregulowania pokojowego.

      2000 - 25 lipca: niepowodzenie rozmów pokojowych w Camp David w USA Arafat-
      Barak. - koniec września: początek drugiej intifady.

      2001 - 3 grudnia: po serii palestyńskich zamachów samobójczych Izrael izoluje
      Arafata w Ramalli, na Zachodnim Brzegu.

      2002 - 29 marca: w dwa dni po kolejnym palestyńskim zamachu samobójczym w
      Hajfie podczas żydowskiego święta Paschy, który spowodował ponad 30 ofiar,
      armia izraelska rozpoczyna największą od czasów wojny w 1967 roku operację na
      Zachodnim Brzegu i niszczy częściowo kwatery głównej Arafata w Ramalli. Arafat
      de facto przebywa w areszcie domowym. - noc z 1 na 2 maja: armia izraelska
      zaprzestaje oblężenia siedziby Arafata. - 24 czerwca: amerykański prezydent
      George W. Bush uzależnia od zmiany kierownictwa palestyńskiego, w praktyce
      odejścia Arafata, utworzenie niezależnego państwa palestyńskiego.

      2003 - 14 lutego: pod silną presją międzynarodową, przede wszystkim USA i UE,
      Arafat zgadza się utworzyć stanowisko premiera. - 6 marca: Arafat na stanowisko
      premiera proponuje Mahmuda Abbasa. - 30 kwietnia: Mahmud Abbas premierem. - 6
      września: po ponad czteromiesięcznej próbie sił, Arafat przyjmuje dymisję
      Abbasa. - 7 września: Arafat proponuje stanowisko premiera przewodniczącemu
      Palestyńskiej Rady Ustawodawczej Ahmedowi Korei, który 10 września zgadza sie
      utworzyć nowy rząd. - 11 września: władze izraelskie podejmują decyzję o
      wydaleniu Jasera Arafata z Ramalli, ale odkładają jej realizację. Lider
      Autonomii Palestyńskiej odpowiada, że "nikt go nie wygna" z terytoriów
      okupowanych".

      2004 - 2 kwietnia: Premier Izraela Ariel Szaron potwierdza w wielu wywiadach
      dla izraelskiej prasy, że Arafat nie ma "żadnej gwarancji" na życie i nie
      wyklucza jego likwidacji. Równocześnie potwierdza, że jeżeli Arafat opuści
      Ramallę, nie będzie mógł powrócić na terytoria palestyńskie. - 17 czerwca:
      Arafat unika kryzysu rządowego, pozostawiając premiera, który w proteście
      przeciwko chaosowi w sferze bezpieństwa podał się do dymisji. - 26/27
      października: władze Palestyny dementują wszystkie pogłoski na temat złego
      stanu zdrowia 75-letniego Jasera Arafata i wykluczają jego hospitalizację.
      Jednocześnie oskarżają Izrael o szerzenie pogłosek na temat stanu zdrowia
      Arafata. Według palestyńskich źródeł rządowych Arafat miał badanie endoskopowe,
      które nie wykazało żadnych zmian odbiegających od normy. - 27 października:
      stan Arafata uległ nagłemu pogorszeniu i określono go jako krytyczny. - 29
      października Arafat zostaje przewieziony na badania do Francji.
    • beduinka Palestyńczycy opłakują swego prezydenta 12.11.04, 00:28
      Obejrzyjcie zdjęcia Palestyńczyków żegnających swojego przywódcę

      serwisy.gazeta.pl/fotografie/5,35077,2282417.html?x=0
    • beduinka Narodziny Jasera i Arafata 12.11.04, 00:29
      PAP, MD /2004-11-11 20:29:00

      Narodziny Jasera i Arafata



      Jaser i Arafat - takie imiona otrzymały bliźnięta, narodzone w Gazie w dniu
      śmierci palestyńskiego przywódcy. Lekarze nie byli zaskoczeni, spodziewają się,
      że jeszcze niejedno palestyńskie dziecko zostanie tak nazwane.

      Bliźnięta, dwaj synowie, urodzili się w rodzinie 32-letniego, palestyńskiego
      krawca Rafika Omara. Gdy jego żona, Safra, jechała do szpitala rodzić, nie
      wiedzieli, że będą mieli dwojaczki. Jakby przyszedł na świat syn, mieli go
      nazwać Jaser. Gdy okazało się, że synów będzie dwóch, błyskawicznie podjęli
      decyzję.

      Obaj chłopcy są zdrowi, ważą po ok. 2 kg. W domu czekają już na nich 7-letnia
      siostra i 5-letni brat.

      "Jestem taka dumna, że imię Jasera Arafata będzie stale obecne w naszym domu,
      tak jak zawsze będzie w domu każdego Palestyńczyka" - wyznała pani Safra. "Mam
      nadzieję, że moje dzieci dorosną w pokoju i doczekają chwili, gdy spełnią się
      marzenia Jasera Arafata" - dodała.
      • raja1 Relacja na zywo na BBC World 12.11.04, 09:45
        JAK ktos ma BBC World to moze obejrzec relacje pozegnania Arafata na zywo z
        Kairu
        • beduinka Re: Relacja na zywo na BBC World 12.11.04, 10:03
          na tvn 24 też
          • gajasirocco Re: Relacja na zywo na BBC World 12.11.04, 10:24
            A ja za chwilę wyjeżdżam do ambasady i pozwolę sobie złożyć kondolencje w
            imieniu nas wszystkich- po powrocie oczywiście zdam relacje.
            • beduinka Re: Relacja na zywo na BBC World 12.11.04, 10:28
              dodam, że jedziemy razem
              • gajasirocco Re: Relacja na zywo na BBC World 12.11.04, 13:56
                Byłyśmy w Ambasadzie, złożyłyśmy wpis kondolencyjny. Pan Ambasador przyjął nas
                bardzo mile, chociaż wszyscy byli bardzo , bardzo smutni...przeżywali śmierć
                swojego prezydenta.
                A jako ciekawostka- pierwszy wpis w księdze kondolencyjnej jest po chińsku!
                • beduinka Re: Relacja na zywo na BBC World 12.11.04, 15:15
                  Przed Ambasadą wisi zdjęcie Prezydenta Arafata, pod którym palą się znicze.
                  Stoją tam Palestyńczycy w Arafatkach przerzuconych przez ramiona, pojawiają się
                  dziennikarze.
                  W środku w ambasadzie wpisują się ludzie do księgo kondolencyjnej -
                  przedstawiciele władz, ambasad, różnych organizacji, lecz także zwykli ludzie
                  oddają hołd temu Wielkiemu Człowiekowi
    • beduinka sonda na sky news 12.11.04, 20:04
      na stronie sky news www.sky.com/skynews/home
      znajduje się sonda nt. tego - jak zapamiętamy Arafata - jako terorystę czy jako
      wojownika o wolność
      No i niestety jak narazie głosy kształtują się w następujący sposób:
      Terrorist 64.52% (24,213 votes)
      Freedom Fighter 35.47% (13,313 votes)

      Zagłosujcie - tak jak uważacie
      • michaues Re: sonda na sky news 12.11.04, 23:08
        Dlaczego niestety? Może ludzie mają lepszą pamięć...
        Zagłosuję tak, jak uważam.

        pzdr
        MS
    • beduinka Palestyńczycy: Arafat nigdy nie umrze! 12.11.04, 22:06
      Palestyńczycy: Arafat nigdy nie umrze!

      źródło: gazeta.pl
      Robert Stefanicki, Ramallah 12-11-2004

      Był pot, były łzy, prawie obeszło się bez krwi. Ojciec narodu palestyńskiego
      żegnany przez setki tysięcy swoich dzieci spoczął w Ramallah na Zachodnim
      Brzegu Jordanu

      Zmarłego w czwartek w Paryżu Arafata przewieziono najpierw do Kairu, gdzie
      wczoraj rano odbyły się uroczystości żałobne z udziałem dygnitarzy państwowych.
      Na Terytoriach Okupowanych taka ceremonia byłaby trudna z powodów politycznych
      i ze względu na niemożność zapewnienia bezpieczeństwa dyplomatom. Po południu
      egipskie helikoptery przewiozły trumnę na Zachodni Brzeg.

      Czekając na Abu Amara

      Od rana na placu przed mukatą, siedzibą Arafata w Ramallah, gromadziły się
      tłumy. Ludzkie mrowie obsiadło mury, sąsiednie budynki, drzewa, a nawet
      latarnie. Ściany domów, samochody i sami żałobnicy obwieszeni byli plakatami z
      wizerunkiem Arafata. Wszędzie powiewały czerwono-biało-zielono-czarne flagi
      palestyńskie. Paletę barw dopełniała żałobna czerń, zieleń transparentów z
      wersetami z Koranu oraz czarno-białe arafatki.

      Mijały godziny, a tłum czekał, pocąc się w słońcu. Wodzirej z megafonem bez
      większego powodzenia zagrzewał do skandowania haseł: "Wrócimy do
      Jerozolimy!", "Krwią i duszą popieramy cię, Abu Amarze!" (Abu Amar to przydomek
      Arafata).

      Nagle rozległ się gwizd. Ludzie zadzierali głowy, pokazywali palcami wypatrzony
      chyba siłą woli punkcik na niebie - helikoptery! "Jaser, Jaser!" - poczęli
      skandować żałobnicy. Rozległy się strzały w powietrze z pistoletów i
      kałasznikowów. Gwizd i huk stały tak donośne, że gdyby witane w ten sposób
      ptaki były żywe, a nie stalowe, przestraszyłyby się i uciekły.

      Powrót do domu

      W końcu dwie maszyny dostojnie okrążyły plac i usiadły pośrodku ludzkiego
      morza, wzbudzając tumany kurzu. O ściany odbił się okrzyk "Allah Akbar!" - Bóg
      jest wielki. Podczas gdy ci stojący za blisko zaczęli się wycofywać, ci z
      oddali biegiem ruszyli w kierunku śmigłowca wiozącego trumnę. Porządkowi
      zaczęli tracić kontrolę. Kogoś stratowano, ktoś zasłabł, wolontariusze
      Czerwonego Półksiężyca biegali w tę i z powrotem z noszami. Po półgodzinie
      ludzie rozstąpili się na tyle, że zamknięci w helikopterze dygnitarze
      zdecydowali się otworzyć wrota. Trumna przykryta flagą Palestyny wywędrowała
      ponad ludzkie głowy.

      Dopiero teraz na niektórych twarzach, i męskich, i kobiecych, dało się dostrzec
      łzy. Przez blisko dwa tygodnie śmiertelnej choroby wodza Palestyńczycy
      najwyraźniej zdążyli się oswoić z jego nieuchronnym odejściem. Pożegnanie było
      niemal radosne, jak gdyby Arafat wracał do domu po zagranicznej
      rekonwalescencji.

      "Jaser Arafat nigdy nie umrze!" - skandowano. - "Jego płomień zawsze będzie się
      palić w nas!".

      Tymczasem trumna wyruszyła w ostatni etap podróży z Paryża - do grobu wykutego
      w skale pod murem mukaty, betonowego bunkra, w którym prezydent, oskarżany
      przez Izrael o podżeganie do terroryzmu i praktycznie trzymany w areszcie
      domowym, spędził ostatnie 30 miesięcy życia. Za trumną ruszyli ludzie, depcząc
      świeżo zasadzone drzewka oliwne. Duchowny odprawiający ostatnią posługę
      odczytał modlitwę i rzucił do grobu ziemię z Jerozolimy. Jeden z policjantów
      ukląkł i ucałował trumnę. Ochroniarze tonęli we łzach.

      Palestyński negocjator Saeb Erekat, który towarzyszył trumnie Arafata w drodze
      z Kairu, mówił potem w BBC, że bał się, iż helikoptery nie będą mogły wylądować
      i że jest zawstydzony chaosem, jaki zapanował na pogrzebie. Jednak wziąwszy
      poprawkę na ogrom zgromadzenia, trzeba przyznać, że Palestyńczycy zachowywali
      się odpowiedzialnie - poza kilkoma drobnymi ranami nikomu nic się nie stało.
      Zresztą Erekat przyznał, że Arafatowi taki pokaz szczerych emocji mógłby się
      spodobać. Do starć doszło tylko w Jerozolimie, gdzie wmieszał się Izrael -
      wojsko "w obawie przed zamieszkami" nie dopuściło palestyńskich mężczyzn na
      piątkowe modły do meczetu al Aksa.

      Tymczasowo w Ramallah

      Miejsce pochówku Arafata wyznaczono kompromisowo. Palestyńczycy chcieli, by
      wódz spoczął na jerozolimskim Wzgórzu Świątynnym, podczas gdy rząd Izraela
      najchętniej pogrzebałby go w Strefie Gazy, którą i tak ma zamiar oddać. Wszyscy
      na pogrzebie mówili, że spoczynek Arafata w Ramallah jest tymczasowy, do czasu
      odzyskania części Jerozolimy, wymarzonej stolicy wymarzonego państwa
      palestyńskiego. Wymarzonego przez Arafata, który jednak swej śmiałej wizji nie
      zdołał urzeczywistnić.

      - Zrobił, co mógł - tłumaczy mi w drodze powrotnej Nidal, który na uroczystość
      zabrał dwójkę swoich dzieci. - Do zgody potrzeba dwóch chętnych, a Izrael nigdy
      poważnie nie myślał o pokoju. Arafat był wielkim liderem i jego śmierć jest
      wielką stratą Palestyńczyków. Jego następcy to szanowani politycy, ale każde
      porozumienie z Izraelem, jakie ośmieliliby się podpisać, może zostać
      zakwestionowane. To mógł zrobić tylko Abu Amar.

      - Arafat wytyczył ścieżkę, którą będą podążać inni liderzy - dodaje Abed Naser,
      urzędnik w ministerstwie gospodarki. I uspokaja: - Zmiana władzy odbędzie się w
      spokoju, bez przemocy.

      Ze świecą szukać kogoś, kto teraz powie złe słowo na Arafata. Chyba nie tylko
      dlatego, że o zmarłych (zwłaszcza w dniu pogrzebu) źle się nie mówi. Za życia
      wodzowi można było wypominać autorytaryzm, nepotyzm, korupcję, choć raczej
      mówiono, że winne jest jego otoczenie. Po śmierci Arafat przestał być
      człowiekiem, stał się legendą, ostatnim z proroków. Ci, którzy lubią załamywać
      ręce, odpowiedzą, że Palestyńczykom została już tylko legenda. Inni przyznają,
      że łatwiej jest żyć legendą, niż stawić czoło trudnej rzeczywistości.

      W dniu śmierci Arafata Palestyna ogłosiła 40-dniową żałobę. To okres
      przejściowy, w którym powinno się wyjaśnić, jak zostanie rozdzielona polityczna
      scheda po wodzu. Jeżeli najbliżsi mu politycy, którzy przejęli rządy siłą
      rozpędu, pójdą w ślady Arafata i będą chcieli całą władzę zachować dla siebie,
      Palestyńczycy mogą rzucić się sobie do gardeł. Może jednak postąpią inaczej -
      zorganizują uczciwe wybory, na które wszyscy tu czekają.
      • raja1 Obchody 12.11.04, 22:43
        Ale go chowali, wszyscy chcieli dotknac trumny, nie dawalo sie utrzymac tlumu.
        Palestynczycy chyba juz maja taki nieokielznany temperament.
    • beduinka Kilka zdjęć arafata 14.11.04, 22:37
      www.aljazeera.net/mritems/streams/2004/11/12/1_509865_1_43.swf
    • beduinka Muzeum Arafata 16.11.04, 21:01
      Muzeum Arafata
      IAR, 2004-11-16


      Palestyńczycy chcą utworzyć muzeum Jasera Arafata, by uczcić pamięć zmarłego w
      ubiegłym tygodniu przywódcy.

      Izraelska agencja informacyjna Itim poinformowała, że w muzeum ma się znaleźć
      między innymi mundur i nakrycie głowy Arafata - słynna arafatka (kefijja).
      Zwiedzający mogliby oglądać zdjęcia palestyńskiego przywódcy od chwili jego
      urodzin i dokumenty, jakie podpisywał z Izraelem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka