gajasirocco
24.12.05, 13:58
Wróciłam z miasta -więzienia otoczonego przez Izraelczyków wysokim murem.
Wiele czasu spędziłam z Palestyńczykami, młodzieżą, dziećmi...Ci ludzie są
odcięci od świata, sfrustrowani, przepełnieni strachem. A dramat Betlejem
jest dramatem całego narodu palestyńskiego. Tutaj dzieci nie rodzą się w
stajenkach, jak Jezus, lecz na poboczach dróg przy punktach kontrolnych, w
rowach, bo rodzące matki nie przepuszczono przez mur...
Turyści zachwycają się miejscem narodzin Chrystusa, lecz zamykają oczy na los
ludzi zyjących w ciągłej niepewności, codziennie doświadczających przemocy
izraelskiej. Palestyńczycy z Betlejem chcacy odwiedzić krewnych, znajomych w
Jerozolimie muszą przejść przez "mur bezpieczeństwa", potem przez kontrolę
paszportową i dokładną rewizję. Lecz Ci ludzie nadal mają nadzieję na
normalne życie...
Na zdjeciach z Betlejem, które dla Was w nocy skanowałam nie będzie świętych
miejsc z Bazyliki, lecz przede wszytkim młodzież, cudowne dzieciaki, które
marzą o spokojnym życiu, bez przemocy, widoku karabinów, ginących ojcach,
braciach. Marzą o bezpieczeństwie!!!