beduinka Odpowiedzialność zbiorowa 23.11.04, 01:49 Odpowiedzialność zbiorowa Andrzej Ancygier, Wrocław Publikacja: czerwiec 2003, Hatikvah - Mahazyn Kultury Żydowskiej Na potępienie zasługują zamachowcy, próbujący zabić jak największą liczbę niewinnych ludzi. Na potępienie zasługują oni, ale nie całe ich rodziny i społeczności, w których żyli. Izrael uważa inaczej, stosując odpowiedzialność zbiorową zakazaną m.in. w Art. 33 Czwartej Konwencji Genewskiej z 1949 dotyczącej ochrony osób cywilnych w czasie wojny. Jednym z najpopularniejszych i jednocześnie najczęściej stosowanych metod uprzykrzenia życia Palestyńczykom jest burzenie domów. Jeden taki przypadek miał miejsce 6 kwietnia 2002 roku w Jeninie, kiedy to wojska izraelskie zburzyły dom z 6 osobami w środku. Zeznania Palestyńczyków zostały potwierdzone przez izraelskiego dziennikarza Yediot Ahronot, Rona Leshema. Nie był to przypadek odosobniony - wiele takich działań miało miejsce w czasie masakry w obozie dla uchodźców w Jeninie miesiąc wcześniej, gdzie pod ruinami zginęło kilkaset osób (od 100 do 500). Inny miał miejsce 22 czerwca także w Jeninie, gdzie wojska izraelskie zniszczyły dom siedmioosobowej rodziny. Pod ruinami zginął 12 letni Fares al.-Sa’adi. 3 dni wcześniej 2 domy zostały wysadzone w powietrze, a kilka sąsiednich poważnie uszkodzonych, jako forma ukarania rodziny zamachowca. Często takie działania są usprawiedliwiane twierdzeniami, jakoby zburzone mieszkania zostały wybudowane bez zezwolenia. W takiej sytuacji należałoby pogratulować żołnierzom izraelskim troskliwości o naród Palestyński – tylko mogliby wcześniej ostrzec mieszkańców tych domów, które zamierzają zrównać z ziemią. Do niedawna mieszkańcy zburzonych domów – przynajmniej ci, którzy przeżyli – mogli próbować złożyć skargę do Izraelskiego Sądu Najwyższego. Teraz już takiej możliwości nie mają - w sierpniu 2002 Sąd Najwyższy uznał za zgodny z prawem artykuł 119 Regulacji Wyjątkowych, pochodzący jeszcze z wojny w 1948, który mówi, że „dowódca wojskowy może rozkazać zajęcie jakiegokolwiek domu, struktury na podstawie przypuszczenia, że wystrzelono stamtąd z jakiejkolwiek broni (...) albo jakiegokolwiek innego domu, budowli czy ziemi położonej na jakimkolwiek obszarze, wsi, miasteczka, czy dzielnicy. Mieszkańcy tych obiektów, co do których jest on przekonany, że popełnili oni albo próbowali popełnić, lub też podburzali albo pomagali w popełnieniu jakiegokolwiek wykroczenia przeciwko Regulacjom Wojskowym, używając przemocy lub zastraszania albo jakiegokolwiek wykroczenia podlegającego osądowi wojskowemu. I po zajęciu jakiegokolwiek domu, budowli lub ziemi dowódca wojskowy może zniszczyć dom, strukturę i wszystko, co rośnie w ziemi.” Inną formą realizacji odpowiedzialności zbiorowej (specjalizuje się w niej zwłaszcza obecny premier Izraela, Ariel Szaron) są blokady. Ponad 3 miliony ludzi w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu Jordanu jest dotkniętych w mniejszym lub większym stopniu blokadami; prawie każda droga do miasta lub wsi jest zablokowana. Zwykle są to betonowe bariery, ale także usypane góry ziemi, jak również druty kolczaste. Przekroczenie takiej blokady zależy w znacznej mierze od dobrej woli wojskowych, którzy pilnują tych przejść – a tejże dobrej woli nigdy nie okazywali oni w nadmiarze. Palestyńczycy nie mogą korzystać z głównych dróg ani specjalnych przejść - te są przeznaczone dla osiedleńców izraelskich. Blokady te wywierają ogromny wpływ na ważny aspekt życia na terytoriach okupowanych: ograniczenia w transporcie towarów – głównie produktów rolnych. Poza tym nauczyciele i uczniowie nie mogą dojechać do szkół, zwykli Palestyńczycy do pracy, natomiast karetki do szpitali albo chorych. Przez większą cześć rządów Ariela Szarona na Terytoriach Okupowanych trwa „godzina policyjna”. W reakcji na zamachy terrorystyczne kilku desperatów Izrael zwykle odpowiada uwięzieniem kilkuset tysięcy Palestyńczyków w ich własnych domach. Przez znaczną część czasu trwa tam 24 godziny na dobę godzina policyjna. Nie można w tym czasie wychodzić z domu, a żołnierze izraelscy nadają sobie prawo strzelania do każdego, kto ośmiela się wyjść na zewnątrz, np. do sklepu. Raz albo dwa razy w tygodniu godzina policyjna jest zawieszana na kilka godzin, ale i wtedy nie można czuć się bezpiecznie. Doświadczył tego na własnej skórze 60–letni Palestyńczyk i dwoje dzieci w wieku 11 i 6 lat, którzy wyszli z domu na rynek, kiedy dowiedzieli się, że godzina policyjna została zawieszona. Zostali oni zastrzeleni z pobliskiego czołgu. Jakkolwiek dowództwo armii oświadczyło, że popełniono błąd, nie wiadomo, czy ktokolwiek zostanie pociągnięty do odpowiedzialności. Palestyńczycy są nie tylko zamykani w swoich domach, ale także bez jakiegokolwiek wyroku przetrzymywani w specjalnych obozach, jak np. obozy Ofer i Ketziot na pustyni Negew, gdzie zaraz po przyjeździe dostają oni namioty (jeden na około 50 osób). W czasie operacji Mury Obronne jednego tylko dnia aresztowano ponad 4000 Palestyńczyków w wieku pomiędzy 15 a 45 lat. Raporty o łamaniu palców w obozach internowania skłoniły cztery organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka do zaapelowania do Izraelskiego Sądu Najwyższego o zapobieżenie takim działaniom. Jednakże takie zdarzenia nadal mają miejsce. Oto relacja ich bezpośredniego uczestnika: „Izraelskie Wojska Obronne (Israeli Defense Forces) weszły do mojego domu o 6 rano 8 marca. Zebrali oni wszystkich, razem 3 rodziny w jednym pokoju gdzie przebywaliśmy do 10 rano, kiedy to przeprowadzono nas do innego domu (...). Wtedy zostaliśmy zabrani do szkoły, gdzie przebywaliśmy 3 albo 4 dni z zasłoniętym oczami i związanymi rękoma. Zebrali nasze dowody osobiste i próbowali podzielić nas na grupy. (...) Kiedy prosiliśmy o wyjście do toalety, odmawiali.” Jednakże dramat tych ludzi to nie wszystko. Należy również uwzględnić niepewność i obawy, w jakich żyją rodziny zatrzymanych, często nie będących pewnymi, czy ich dzieci, bracia i ojcowie jeszcze żyją... Wielu z nas oglądało scenę, kiedy to jeden z czołgów wkraczających do palestyńskiego miasta w reakcji na kolejny zamach, jadąc dość szeroką drogą, zjechał na pobocze, aby przejechać po palestyńskim samochodzie – jednym z niewielu zresztą. Wielokrotnie także oglądamy sceny, w których tłumy Palestyńczyków opasani sztucznymi (na razie) ładunkami wybuchowymi maszerują w antyizraelskich demonstracjach gotowi z radością wysadzić każdego Żyda, jakiego napotkają na swojej drodze. To ilustruje wzajemną nienawiść istniejącą po obu stronach. Górę po obu stronach wzięła chęć odwetu i zabicia albo poniżenia możliwie największej liczby osób. Obecni przywódcy po obu stronach – Jaser Arafat, który zmarnował swoją szansę w Camp David w 2000 i Ariel Szaron – doświadczony ludobójca jeszcze z czasów wojny w Libanie i masakry w Sabra i Shatila nie są na tyle silni i odważni, aby zatrzymać to koło przemocy. Poniżeni Palestyńczycy będą starali się odzyskać swój honor, wysadzając się w centrum Jerozolimy, a Izraelczycy wyślą swoje wojska, aby poniżyć Palestyńczyków jeszcze bardziej. Prędzej czy później nastąpi katastrofa – łatwo jest przeoczyć plecak z substancją znacznie bardziej zabójczą niż dynamit tak samo, jak łatwo jest wysłać wojska i zamordować tysiące Palestyńczyków – świat przecież milczał, kiedy takie przypadki miały miejsce w przeszłości. Lont się pali – czy po którejś ze stron pojawi się w końcu przywódca, który zdoła go ugasić? Odpowiedz Link
beduinka Seruv - rozłam w izraelskiej armii? 23.11.04, 01:52 Seruv - rozłam w izraelskiej armii? Maksymilian Fras, Wrocław Publikacja: grudzień 2003, Hatikvah - Mahazyn Kultury Żydowskiej Izraelskie siły zbrojne, jako jeden z filarów żydowskiego państwa, przez wiele lat unikały krytyki. Wypełnianie rozkazów było czymś więcej niż wojskową, biurokratyczną procedurą – było aktem żywego patriotyzmu. Siły Obronne Izraela (Israeli Defence Force - IDF) powstały 26 maja 1948, zaledwie dwa tygodnie po ogłoszeniu niepodległości państwa izraelskiego. Od tego czasu, IDF pełniły znaczącą rolę w rozwoju państwa. W czasie wszystkich wojen toczonych przez Izrael, wojsko zapewniało bezpieczeństwo, a czasem chroniło przed unicestwieniem przez sąsiadów. Obowiązkowa służba wojskowa była i wciąż jest honorową powinnością Izraelczyków1. Zarówno mężczyźni jak i kobiety poświęcają długie miesiące, aby bronić ojczyzny2. Przełom W 2000 roku, gdy zaczynała się II Intifada, nic nie zapowiadało zmiany tej sytuacji. IDF, przynajmniej w opinii swojego dowództwa, wypełniały swoje obowiązki, chroniąc obywateli i ich państwo. Okazało się jednak, że IDF nie są już monolitem. Od września 2000 pojawiło się kilka przypadków odmowy służby na Terytoriach Okupowanych (TO). Prawdziwy przełom nastąpił w styczniu 2002. Wtedy to opublikowany został list otwarty „Odwaga odmowy”. Podpisało go kilkudziesięciu oficerów IDF, a list opublikowały izraelskie media. W liście czytamy m.in. „My, oficerowie IDF, wychowani zgodnie z zasadami syjonizmu, (...) którzy zawsze służyli na linii frontu (...); my, którzy czujemy jak rozkazy wydawane nam na Terytoriach Okupowanych niszczą wszystkie wartości, które przyjmowaliśmy, dorastając w tym kraju; my, którzy rozumiemy, że ceną okupacji jest utrata ludzkiego charakteru IDF i zepsucie społeczeństwa izraelskiego; my, którzy wiemy, że Terytoria Okupowane to nie Izrael i wszystkie osiedla [żydowskie] będą musiały zostać ewakuowane, niniejszym deklarujemy, że nie będziemy kontynuować tej Wojny Osiedleńczej, nie będziemy walczyć poza granicami z 1967 roku w celu zdominowania, wypędzania, głodzenia i upokarzania całego narodu [palestyńskiego]; niniejszym oświadczamy, że będziemy kontynuować służbę w IDF w każdej misji, która służy obronie Izraela”3. Powyższy list zapoczątkował ruch świadomego oporu, znany jako Seruv (po hebrajsku „odmowa”). Do 2 maja 2003, 534 izraelskich żołnierzy dołączyło do ruchu, podpisując list. Zawiera on tylko podstawowe poglądy sygnatariuszy. Motywacja Po podpisaniu wspólnego listu, wielu żołnierzy publikowało własne listy, wyjaśniające, dlaczego zdecydowali się przyłączyć do ruchu. Najszerzej komentowany był list Asafa Orona, opublikowany w marcu 2002. Izraelski oficer pisze: „Dziś (...) znalazłem się w stanie nieubłaganej konfrontacji z armią. Przeważająca część społeczeństwa mnie atakuje, a prawica nazywa zdrajcą, który stroni od udziału w świętej wojnie u wrót Izraela. Polityczne centrum wytyka mnie palcami jako tego, który osłabia demokrację i upolitycznia armię. A lewica? Ta nowoczesna lewica, która jeszcze wczoraj zabiegała o mój głos w wyborach, również odwraca się do mnie plecami. Kiedy zostałem powołany do wojska, nie czułem entuzjazmu i nie cieszyłem się ze służby, wymagającej odwagi i ofiarności. Czy 19-latkowi, który zamiast wykonywać świętą misję, musi deptać nogami godność drugiego człowieka - doprawdy nie wolno zadać pytania: Czy to nie jest ponad moje siły? Dlaczego mam kroczyć ulicami jak król, napastować przechodniów, obrażać ich, a przy tym jeszcze czuć się bohaterem, który broni swojej ojczyzny? (...) Protest izraelskich rezerwistów ma odległą genezę. Być może trzeba jej szukać aż w Biblii. (...) Naszym celem - wyjaśniali organizatorzy protestu - jest, by za każdym razem, gdy rząd postanawia zrównać z ziemią dzielnicę palestyńską lub bombardować jakieś obiekty w pobliżu szkoły, zdawał sobie sprawę, że wśród wojskowych są tacy, którzy mają inne ideały niż posłuszne wykonywanie takich rozkazów. (...) Ja jestem już ojcem dwóch synów i wiem, że nikt nie będzie troszczył się o to, aby i oni nie musieli kiedyś pełnić służby na terenach okupowanych. Będę musiał spojrzeć im w oczy i opowiedzieć, co robiłem. (...) Gdy półtora roku temu rozpoczęła się obecna Intifada, było dla mnie jasne: tym razem się w to nie włączę. Z początku była to tylko moja decyzja, podjęta w cichości ducha. Gdy jednak rósł ten obłęd, nienawiść i liczba zabitych, gdy generałowie przeistaczali izraelską armię w organizację terrorystyczną, moja decyzja musiała stać się decyzją publiczną: Jeżeli wy nie widzicie, że tutaj dokonuje się wielka zbrodnia, to wy jesteście ślepi, a nie ja! Wtedy odkryłem coś, co można porównać do życia na innych planetach: nie byłem sam! (...)”. Racjonalne argumenty Poza listem „Odwaga odmowy” oraz osobistymi listami, publikowanymi przez żołnierzy, członkowie ruchu przywołują całą paletę argumentów, aby bronić swoich racji. Argumenty te można podzielić na dwie zasadnicze części: religijną i „świecką”. Argumenty religijne, przy których członkowie Seruv powołują się nawet na Pismo Święte, to m.in. przypomnienie o zasadzie zakazu stosowania kar zbiorowych („O, nie dopuść do tego, aby sprawiedliwi zginęli z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu!(...)”, „Ojcowie nie poniosą śmierci za winy synów, ani synowie za winy swych ojców. Każdy umrze za swój własny grzech.” [4]), zakaz krzywdzenia niewinnych oraz panowania nad wrogim sobie narodem. Inny z argumentów religijnych kwestionuje „ślepą wierność swemu państwu”, co może brzmieć sprzecznie wobec jednego z podstawowych obowiązków obywatelskich Państwa Izrael. Członkowie Seruv argumentują, że posłuszeństwo państwu nie jest „prawdziwie” żydowską zasadą. Powołują się przy tym na wywodzącą się z halachy zasadę stanowiącą, że prawo państwa jest przestrzegane, tylko gdy nie stoi w sprzeczności do prawa żydowskiego. A dla odmawiających służby żołnierzy – IDF ani nie respektuje żydowskiego prawa, ani nie chroni już nikogo – stara się tylko kontrolować Palestyńczyków, co więcej – upokarzać ich, używając wszelkich metod, nie zawsze legalnych. Wśród „świeckich” argumentów, których używają członkowie Seruv pierwszym i zasadniczym jest prawo do odmowy wykonywania czynności „niedemokratycznych”, nawet tych przeprowadzanych w imieniu państwa. Są rzeczy, których obywatel demokratycznego państwa czynić nie może. Poza tym, członkowie ruchu uważają, że służba na Terytoriach Okupowanych to nie obrona kraju, lecz akt podboju i okupacji. Echa protestu Co ważne, członkowie Seruv nie chcą być bohaterami jednego dnia i nie protestują tylko we własnym imieniu. Chcą, aby ich protest był zauważony. Jeden z nich napisał – „Odmawiam, bo chcę żeby moja odmowa była zauważona, chcę pobudzić innych do działania (...) może to będzie miało jakiś efekt. Tylko [duże] liczby są wstanie zmienić stan rzeczy, a tam gdzie jest zorganizowany protest, tam są i [duże] liczby”5. I rzeczywiście, opublikowanie listu „Odwaga odmowy” oraz listów poszczególnych żołnierzy były szeroko komentowane w mediach izraelskich i światowych6. Komentarze były bardzo różne. Większość z nich wyrażała poparcie dla zachowania sygnatariuszy listu. Jeden z pierwszych gestów poparcia to także list, podpisany w styczniu 2002 przez pracowników izraelskich uniwersytetów (325 podpisów). W kwietniu biskup Desmond Tutu z RPA, laureat pokojowej nagrody Nobla, wyraził swoja solidarność i zrozumienie dla determinacji członków Seruv7. W tym samym tonie wypowiedziały się również izraelskie orga Odpowiedz Link
beduinka c.d. Seruv - rozłam w izraelskiej armii? 23.11.04, 01:53 Echa protestu Co ważne, członkowie Seruv nie chcą być bohaterami jednego dnia i nie protestują tylko we własnym imieniu. Chcą, aby ich protest był zauważony. Jeden z nich napisał – „Odmawiam, bo chcę żeby moja odmowa była zauważona, chcę pobudzić innych do działania (...) może to będzie miało jakiś efekt. Tylko [duże] liczby są wstanie zmienić stan rzeczy, a tam gdzie jest zorganizowany protest, tam są i [duże] liczby”5. I rzeczywiście, opublikowanie listu „Odwaga odmowy” oraz listów poszczególnych żołnierzy były szeroko komentowane w mediach izraelskich i światowych6. Komentarze były bardzo różne. Większość z nich wyrażała poparcie dla zachowania sygnatariuszy listu. Jeden z pierwszych gestów poparcia to także list, podpisany w styczniu 2002 przez pracowników izraelskich uniwersytetów (325 podpisów). W kwietniu biskup Desmond Tutu z RPA, laureat pokojowej nagrody Nobla, wyraził swoja solidarność i zrozumienie dla determinacji członków Seruv7. W tym samym tonie wypowiedziały się również izraelskie organizacje działające na rzecz porozumienia z Palestyńczykami, m.in. Shalom Achshav (Pokój Teraz) oraz Yesh Gvul (Są Granice) oraz wiele innych. Jeśli chodzi o izraelską scenę polityczną, tu również list nie przeszedł niezauważony. Najwięcej głosów poparcia Seruv zebrał od lewicowej opozycji. Tamar Gozansky, członek Knessetu z Demokratycznego Frontu Pokoju i Równości (Hadash), uznał odmawiających służby żołnierzy za „uczciwych ludzi, którzy nie chcą znaleźć się w »piekielnej« sytuacji”8. Opinie pochodzące z Partii Demokratycznego Izraela (Meretz) nie były już tak pozytywnie nastawione do ruchu. Parlamentarzysta z Meretz, Mossi Raz zasadniczo poparł Seruv, krytykując IDF za zbrodnie wojenne, ale inny z członków partii, Ran Cohen uznał protest za „nieproduktywny”9. Odezwały się również głosy krytyki. Prezydent Izraela, Mosze Kacav potępił działania Seruv. A członek Knessetu z ramienia prawicowej Unii Narodowej (Israel Beteynu), Uri Ariel stwierdził, że akcja Seruv spowoduje „rozłam w armii oraz rozłam w narodzie”10. Najostrzejsza krytyka spotkała Seruv ze strony rządzącego Likudu. Yuval Steinitz, parlamentarzysta z Likudu skrytykował media za zajmowanie się sprawą, która wcale nie jest nowa; „część żołnierzy odmawiała służby w Libanie (...) trwa obecnie wojna z terroryzmem (...) nagle jacyś ludzie odmawiają walki, a izraelskie media, zamiast potępić, popierają ich”11. Jeden z krytyków Seruv z zagranicy jest wart uwagi. Francuski ekstremista, Jean-Marie Le Pen w swoim wywiadzie dla izraelskiego dziennika Ha’aretz wypowiedział się przeciw prawu żołnierzy do odmowy wypełniania rozkazów i nazwał ich zdrajcami12. Najbardziej kontrowersyjny przykład krytyki Seruv przyszedł jednak z samego Izraela. Rabin Szlomo Aviner, jeden z czołowych rabinów Zachodniego Brzegu, w artykule opublikowanym w czasopiśmie „W miłości i wierze” (B’ahava u’bemuna), rozprowadzanym w synagogach, napisał, że żołnierzy odmawiających wykonania rozkazu powinno się traktować jak zdrajców i mogą oni być karani na miejscu przez dowódców, z karą śmierci włącznie. „Jesteśmy w stanie wojny i nie wolno źle mówić o armii”, napisał rabin. Tezy Avinera zostały natychmiast potępione przez większość izraelskich mediów, organizacji i osób publicznych. Organizacja „Pokój Teraz” zażądała nawet, aby Prokurator Generalny wszczął śledztwo z sprawie słów rabina – „żądamy, aby Aviner stanął przed sądem”, napisali członkowie organizacji13. Pomimo tego, że tezy rabina nie znalazły poparcia w opinii publicznej, wydają się odzwierciedlać punkt widzenia przynajmniej części społeczeństwa – osadników z Terytoriów Okupowanych. Członkowie Seruv odmówili ochraniania ich, a nawet krytykowali ich za brak współpracy z armią i szkodzenie jej. Jednak z drugiej strony sygnatariusze listu „Odwaga odmowy” dawali prawo do odmowy także innym żołnierzom, którzy z powodów ideologicznych nie chcieliby ewakuować osadników z TO. Konsekwencje Uczestnictwo w Seruv pociągało za sobą także konsekwencje prawne. Już 10 kwietnia 2002, 21 z odmawiających służby żołnierzy było przetrzymywanych w więzieniach wojskowych. Większość z nich dostała kary 14 i 28 dni więzienia, jednak niektórzy z nich musieli spędzić w nich aż 196 dni.14 Ponieważ Seruv narodził się stosunkowo niedawno i wciąż się rozwija, trudno przewidzieć długofalowe skutki, które wywoła. Liczebność ruchu wciąż wzrasta. Oczywiste jest, że postawa armii względem członków ruchu nieprędko się zmieni. Bieżące wydarzenia konfliktu palestyńsko – izraelskiego pokazują, że główny problem – obecność Sił Obronnych Izraela na Terytoriach Okupowanych – prędko się nie rozwiąże. Rezultaty ostatnich wyborów parlamentarnych w Izraelu nie dają szansy na zmianę polityki rządu w sprawie konfliktu z Palestyńczykami. Można mieć tylko nadzieję, że fale „obywatelskiego nieposłuszeństwa”, takie jak Seruv przyczynią się do przybliżenia zarówno Izraela, jak i Palestyńczyków, do długo oczekiwanego pokoju. Przypisy 1) zob. Daniella Ashkenazy The Military in the Service of Society and Democracy: The Challenge of the Dual-Role Military– editor; Greenwood Press, Westport, USA 1994, s. 32 i in. 2) Wiek poborowy to 18 lat; mężczyźni służą przez 3 lata, kobiety przez 21 miesięcy. 3) Tłumaczenie własne autora, List „Odwaga odmowy”, www.seruv.org (25.03.03). 4) Biblia Tysiąclecia, Księga Rodzaju 18:25, Księga Powtórzonego Prawa 24:16. 5) Seruv – Pytania i Odpowiedzi, www.seruv.org (02.03.03). 6) zob. La Stampa (Włochy), 04.01.02, Marianne (Francja) 11-17.03.02, Forum 8- 14.04.2002. 7) zob. Apartheid in the Holy Land, The Guardian, 29.04.2002. 8) zob. We will not continue to fight..., Jerusalem Post, 01.02.2002. 9) ibidem. 10) ibidem. 11) ibidem. 12) Le Pen – the French embarrassment, Ha’aretz, 18.04.2002. 13) Settler rabbi: Commander may execute soldier refusing to serve; www.indymedia.org.il/imc/israel/webcast/33144.html (20.02.03). 14) Refuser Solidarity Network; www.refusersolidarity.net/default.asp? content=courtmartials (01.03.2003). Odpowiedz Link
beduinka Strefa strachu i nadziei 23.11.04, 01:56 Strefa strachu i nadziei Mgr Joanna Czernek, Wrocław Publikacja: listopad 2003, Hatikvah - Magazyn Kultury Żydowskiej Strefa Gazy. Długa na 40 km a szeroka zaledwie na 6 km. Mówi się, że jest to jeden z najgęściej zaludnionych skrawków na ziemi. Położona nad Morzem Śródziemnym, „graniczy” z terytoriami Izraelskimi od północy i zachodu, zaś krótki odcinek granicy południowej, sąsiaduje z Egiptem. W wyniku wojny izraelsko – arabskiej (nazwanej przez Izraelczyków „wojną o niepodległość”) w 1948 roku tysiące Palestyńczyków straciło dach nad głową. Nie wszyscy Arabowie z Palestyny opuścili swoje domy, niektórym udało się zostać - dziś zaliczani są oni do tzw. Izraelskich Arabów. Pozostali to uchodźcy. Ten status przylgnął do nich na ponad 50 lat i nic nie wskazuje na jego zmianę. Największe skupisko uchodźców palestyńskich roku ’46 znajduje się właśnie w Strefie Gazy. Zamieszkują oni przeważnie obozy dla uchodźców, rozlokowane w sąsiadujących z Izraelem państwach arabskich: Jordanii, Syrii, Libanie oraz na terytoriach o trudnym do ustalenia międzynarodowym statusie, czyli na Zachodnim Brzegu Jordanu i w Strefie Gazy. W samej Strefie Gazy znajduje się 8 dużych obozów, z czego największy to położony na północy Jabalia, zamieszkały przez ponad 100 000 uchodźców. Obóz w Jabalii Jabalia jest miastem niczym nie przypominającym typowej europejskiej miejscowości. Zatłoczona, brudna, po wąskich uliczkach posuwają się stare, sześciodrzwiowe, żółte taksówki z zielonymi, palestyńskimi tablicami rejestracyjnymi, dziwnej konstrukcji pojazdy do których zaprzężony jest osiołek i od czasu do czasu białe, renomowanych marek, nowe samochody z dobrze widocznymi napisami - UN (ONZ), TV lub z dużym czerwonym krzyżem. Największą powierzchnię mieszkalną zajmuje w mieście właśnie obóz, którego mieszkańcy stanowią najuboższą część społeczności miasta. Jak powiedział mi jeden z oenzetowskich pracowników: „Obóz w Jabalii jest obok obozu w Rafach miejscem, gdzie ubóstwu można zajrzeć w oczy.” Tak jest faktycznie - ci najbiedniejsi, którzy stanowią 8% populacji Gazy, nie są w stanie wyżywić swojej rodziny, zapewnić jej podstawowych do prawidłowej egzystencji warunków sanitarnych i zadbać choćby w najmniejszym stopniu o edukację. Palestyńscy pracownicy agendy Niemalże od momentu opuszczenia przez Arabów swoich domów w tragicznych warunkach wojny, z pomocą przyszła społeczność międzynarodowa. Już w roku 1950 powstała specjalna agenda ONZ – UNRWA (specjalnie stworzona, by pomóc palestyńskimi uchodźcom). Dzisiaj oprócz decyzyjnego personelu „międzynarodowego”, pracownikami UNRWA są sami Palestyńczycy – uchodźcy. Jednym z nich był mój przewodnik po Jabalii – Hussam. Przed południem pojechaliśmy z siedziby głównej UNRWA w centrum Gazy do punktu dystrybucji żywności w obozie w Jabalii, gdzie każdego dnia rozdawana jest mąka, ryż, fasola, mleko, oliwa oraz 40 szekli (ok. 46 zł), do której każdy zarejestrowany uchodźca ma prawo raz w miesiącu. Po żywność przychodzą przeważnie kobiety, wkoło kręci się kilkunastu chłopaków w wieku ok. 15-17 lat pomagających przy dystrybucji. Na placu przed halą z zapasami żywności stoi kilka wspomnianych wcześniej pojazdów zaprzężonych w osiołka. Dzieci w centrum Oprócz pomocy w postaci żywności, UNRWA prowadzi również centra medyczne i szpitale. Centrum medyczne, odwiedzone przez nas w Jabalii, prowadzi dr Jamel Mustafa An-najar – również „dziecko obozu”, jak sam siebie nazwał. Wychował się tutaj, z pomocą finansową całej rodziny skończył studia w Liverpoolu i „wrócił by pomagać tym, którym zawdzięcza wszystko, co ma”. Dr Jamel oprowadził nas po centrum, opowiadając o tym, się ono zajmuje. Odwiedziliśmy centrum szczepień i profilaktyki w opiece nad rodziną, laboratorium, salę fizjoterapeutyczną, w której trwała rehabilitacja. Sześcioletni Fedi - w wyniku głębokiego urazu psychicznego doznał paraliżu twarzy, stało się to kiedy kilka tygodni temu na jego oczach izraelscy żołnierze zastrzeli jego ojca i wujka – od kilku dni przychodzi do centrum i pod okiem specjalistów jest rehabilitowany. Obok Fedi leżała 3 letnia dziewczynka – Miriam. W jej maleńkie delikatne, poparzone ciało, rehabilitanta wcierała jakąś maść. Jak nam wyjaśniła matka dziecka, kiedy ona udała się po przydział żywności do punktu dystrybucyjnego, Miriam została ze starszym rodzeństwem i nie upilnowana wylała na siebie wrzątek. Na koniec razem z doktorem wstąpiliśmy do sali, w której leżała młoda palestyńska kobieta, a obok niej maleńki chłopczyk, który na świat przyszedł trzy godziny temu. Komentując to wydarzanie, dr Jamel mówił: - Cieszymy się z każdego nowego życia, ale musimy myśleć perspektywicznie. Dlatego prowadzona jest nowa akcja planowania rodziny – uczymy, jak zapobiegać ciąży nie tylko kobiety, ale również mężczyzn. Tylko w tym roku z pomocy poradni skorzystało 4000 osób. Generalnie każdego dnia 80-cio osobowy personel (w tym 6 lekarzy), udziela pomocy około 700 pacjentom. W przeciwieństwie do placówek pozostających pod kontrolą administracji palestyńskiej, gdzie każda porada kosztuje 3 szekle, pomoc ta jest bezpłatna. Białe wstążki we włosach Ostatnim punktem wyprawy do Jabalii była wizyta w prowadzonej i sponsorowanej przez UNRWA szkole podstawowej. Ta, którą odwiedziliśmy w Jabalii, jest jedną z 174 szkół, jakie w Strefie Gazy prowadzi ONZ. W szkołach tych uczy się prawie 190 000 uczniów. Ta, którą odwiedziliśmy działa od 1952 r., niemalże od początku pracuje na dwie zmiany, zatrudniając 44 nauczycieli, ucząc 1317 dziewczynek (tylko na jednej zmianie) od 1 do 10 klasy. Dzieci uczą się w języku arabskim, mają matematykę, historię, język angielski. Nauczycielki, z którymi rozmawialiśmy, skarżyły się, że ze względu na napiętą sytuację dzieci nie przychodzą regularnie do szkoły, ponieważ matki po prostu nie wypuszczają dzieci z domu, kiedy w mieście jest izraelskie wojsko. Dyrektorka szkoły zabrała nas na jedną z lekcji. Dziewczynki ubrane w jednakowe mundurki z białymi wstążkami we włosach zaraz po naszym wejściu wstały i przywitały nas w języku arabskim. W skromnej ale czystej klasie, w potrójnych ławkach siedziało ok. 40 –45 dziewczynek w wieku 8 lat. Wizyta skończyła się na krótkiej rozmowie z nauczycielką. W drodze powrotnej mój przewodnik ubolewał trochę nad sytuacją, która od momentu wybuchu II Intifady (palestyńskiego powstania o charakterze antyizraelskim) w 2000 r. każdego dnia staje się coraz gorsza. Mówił: - Zamknięto kina, ludzie stali się bardziej religijni. Kiedyś jeszcze na ulicach Gazy nie trudno było spotkać palestyńskie kobiety z odkrytymi głowami, teraz jeśli takie pojawiają się na ulicy, wiadomo, że są nie stąd. Wojna i bieda popychają ludzi do ekstremizmów. Polski akcent Tego dnia, późnym popołudniem spotkałam się również z grupą Polek, mieszkających w Gazie. Od lat już funkcjonuje w mieści Gaza - Towarzystwo Polsko-Palestyńskie, gdzie co niedzielę spotykają się Polki, które podobnie jak moja przyjaciółka Basia, wyszły za mąż za Palestyńczyków. Najstarsza doczekała się już wnuków, najmłodsza polska Tatarka, Alicja z Białegostoku przyszła na spotkanie z kilkutygodniową córeczką. Głównym tematem zazwyczaj są: dzieci, praca i Polska. Basia jest w Gazie od trzech miesięcy, niedługo wraca do Polski, ale myśli o przeprowadzce tutaj na stałe. To już jej drugi pobyt w Gazie. Wcześniej, tuż po ślubie, przez sześć miesięcy mieszkała w obozie dla uchodźców w Rafach, i jak sama mówi „dom był zawsze pełny i tłoczny, Odpowiedz Link
beduinka c.d. Strefa strachu i nadziei 23.11.04, 01:58 Polski akcent Tego dnia, późnym popołudniem spotkałam się również z grupą Polek, mieszkających w Gazie. Od lat już funkcjonuje w mieści Gaza - Towarzystwo Polsko-Palestyńskie, gdzie co niedzielę spotykają się Polki, które podobnie jak moja przyjaciółka Basia, wyszły za mąż za Palestyńczyków. Najstarsza doczekała się już wnuków, najmłodsza polska Tatarka, Alicja z Białegostoku przyszła na spotkanie z kilkutygodniową córeczką. Głównym tematem zazwyczaj są: dzieci, praca i Polska. Basia jest w Gazie od trzech miesięcy, niedługo wraca do Polski, ale myśli o przeprowadzce tutaj na stałe. To już jej drugi pobyt w Gazie. Wcześniej, tuż po ślubie, przez sześć miesięcy mieszkała w obozie dla uchodźców w Rafach, i jak sama mówi „dom był zawsze pełny i tłoczny, ale Józek, nasz syn, miał się z kim bawić, a teściową mam super”. Teraz jej mąż Tarek, który skończył studia prawnicze na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach i kilka lat temu bronił tytułu doktora, wykłada na jednym z trzech Uniwersytetów w Gazie – Otwartym Uniwersytecie Al. – Quts. Dlatego tym razem mieszkają w mieście Gaza, choć bez wątpienia ważnym czynnikiem jest bezpieczeństwo – „Rafach to miejsce w którym nie ma tygodnia bez zabitych”. Tarek, jak nie trudno się domyślić, również ma status uchodźcy – dom rodzinny jego rodziców 60 lat temu był w Hebronie na Zachodnim Brzegu Jordanu. Mieszkanie Basi i Tarka, które mieści się na obrzeżach obozu uchodźców SZATA (wybrzeże), jest bardzo przytulne. Problemem jest brak pitnej wody, którą trzeba przynosić ze specjalnych zbiorników na zewnątrz budynku - z kranu leci prawie słona, morska woda. Podczas mojej pierwszej wizyty w sobotni poranek o 8 rano obudziły mnie trzy następujące po sobie wybuchy. Wyszłyśmy z Barbarą na balkon, na niebie zawieszone cztery helikoptery kończyły akcję, jeszcze przez kilkanaście sekund słychać było serie z karabinu maszynowego, w odległości ok. 200 metrów unosił się z pomiędzy ciasno rozlokowanych zabudowań dym. Helikoptery powoli wycofywał się w stronę morza. Tarek, krótko po wybuchach powiedział, że musiał zginąć ktoś z Hamasu, ponieważ w około godzinę po akcji w meczecie kilka przecznic od nas, znanego z tego, że gromadzi zwolenników Hamasu i często przemawia tam duchowy ojciec Hamasu - Szejk Yassin, słychać było modlitwę. Okazało się, że celem operacji izraelskiej armii był samochód, którym jak co dzień na Uniwersytet Islamski w Gazie jechał dr Ibrahim Makatma, lider politycznego skrzydła Hamasu. Na ulicę Gazy wszedł tłum, kolejny strajk, kolejna demonstracja, okrzyki wznoszone przez młodych Palestyńczyków, zielone flagi z symbolem Hamasu – tak tego dnia wyglądały ulice Gazy. Basia w czasie jednej z rozmów powiedziała: „Chcę być z mężem, ale boi się o syna, który teraz ma dopiero 5 lat i jeszcze nawet nie zaczął szkoły”. Są jednak Polki, które mieszkają już w Gazie od lat. Pani Teresa ma dwie córki i syna. Wszystkie dzieci urodziły się w Polsce. Dzisiaj wszystkie chodzą do szkoły w Gazie. Najstarsza, Fatma jest właśnie w klasie maturalnej, kilka miesięcy temu zrobiła prawo jazdy (jak z uśmiechem mówi jej mama: „Jest bardzo dobrym kierowcą”), a w najbliższej przyszłości planuje studia informatyczne w Polsce. Młodsza, Nadia uczy się w dziesiątej klasie, do matury zostało jej jeszcze 2 lata. Też chciałaby uczyć się w Polsce. Najmłodszy członek rodziny to syn Omar. Pani Teresa jest bardzo aktywna zawodowo, pracuje w aptece, w Poznaniu skończyła farmację, tam tez poznała męża, który studiował medycynę. Dzisiaj mąż Pani Teresy pracuje w największym szpitalu w Gazie, jest anestezjologiem. Całą rodzinę co dwa lata jeździ na prawie 3 miesiące do Polski. Ostatnia podróż była bardzo męcząca. Nie mogąc skorzystać z izraelskiego lotniska Ben Gurion, oddalonego zaledwie o 100 km od Gazy, musieli jechać do Kairu. Mieszkańcy Gazy bowiem nie mogą przekraczać granicy z Izraelem. Pomimo że cała rodzina posiada polskie obywatelsko, sprawę komplikuje ich stałe zameldowanie w Gazie. Życie w Strefie Gazy jest ciężkie, pozbawione wygód i rozrywek, ludzie obcują na co dzień z nędzą, korupcją i zagrożeniem życia. Trwająca od dwóch lat wojna, odebrała wielu mieszkańcom resztki nadziei na normalne życie. Pomimo wszystko, ludzie w Gazie są serdeczni, gościnni i otwarci. Drobne gesty sprawiają, że są szczęśliwi, jak kiedy z okazji Dnia Kobiet Tarek zabrał nas do restauracji na obiad. Odpowiedz Link
beduinka List z Abu Gosh,gdzie Żydzi i Arabowie żyjąWpokoju 04.12.04, 10:46 List z Abu Gosh, gdzie Żydzi i Arabowie żyją w pokoju Andrzej Niziołek 04-12-2004 Kilka tysięcy lat temu była tu wioska, w której przechowywano Arkę Przymierza Z Jerozolimy do Abu Gosh (13 km w kierunku północno-zachodnim) jedzie się dziesięć minut autostradą środkiem rozległej doliny, na której zbocza wspinają się jasne domy wioski. Wioski wyjątkowej - całkowicie arabskiej, otoczonej przez wianuszek żydowskich. Arabowie i Żydzi żyją tu w zgodzie, nierzadko robiąc wspólne interesy. Mieszkańcy Abu Gosh zawsze tacy byli, począwszy od pierwszej wojny arabsko-izraelskiej w 1948 r., kiedy nie chcieli walczyć z Żydami. Restauracyjki obwieszone są szyldami i reklamami w języku hebrajskim, a Izraelczycy chętnie tu przyjeżdżają. Znacznie mniej jest turystów. *** Właściwie trudno nazwać Abu Gosh wioską. To raczej miasteczko: rozbudowana siatka ulic, w centrum piętrowe domy, ok. 5 tys. mieszkańców. Tutejsi Arabowie twierdzą, że wszyscy pochodzą od jednej czerkieskiej rodziny, która przed wiekami przywędrowała z Kaukazu. Abu Gosh to po arabsku Ojciec Grzmotu. Tak ponoć nazywał się szejk, który za otomańskich czasów pobierał opłatę od karawan zdążających do Jerozolimy. Nie on jeden - przez wieki wioska utrzymywała się z taks od podróżnych i oferowanych im usług. Choć muzułmańska Abu Gosh postała dopiero w 1520 r., ma znacznie starszą, biblijną historię. Kilka tysięcy lat temu była tu żydowska wioska Kiriat Jearim (Miasto Lasów), w której przez 20 lat Izraelici przechowywali Arkę Przymierza, nim król Salomon zbudował dla niej świątynię w Jerozolimie: "Przybyli mieszkańcy Kiriat Jearim, zabrali Arkę Pańską i wprowadzili ją do domu Abinadaba na wzgórzu" (Stary Testament, Pierwsza Księga Kronik 13, 7-8, Pierwsza Księga Samuela 7, 1). Dziś na miejscu domu Abinadaba (jak twierdzą niektórzy) od 1924 r. stoi kościół w stylu neobizantyjskim i klasztor Notre Dame de l'Arche d'Alliance. Kiedy wjeżdża się do Abu Gosh, z daleka widać statuę Madonny z Dzieciątkiem nad jego dachem. Nie wiadomo, czy rzeczywiście tu był dom Abinadaba. Wiadomo, że w pierwszych wiekach chrześcijaństwa stał tu kościół bizantyjski, z którego zachowały się mozaiki na podłodze. *** Abu Gosh warto odwiedzić przede wszystkim dla drugiego kościoła i klasztoru znajdującego się pośrodku wsi tuż obok meczetu. Od połowy XIX w. mają tu siedzibę francuscy benedyktyni. Za wysokim kamiennym murem otaczającym klasztor stoi surowa bryła XII-wiecznego kościoła, niewielkiego, ale jednego z najlepiej zachowanych i najpiękniejszych, jakie postawili w Ziemi Świętej krzyżowcy. Jego oficjalna nazwa to Eglise de la Resurrection (Emmaus des Croisés), gdyż krzyżowcy uznali tę miejscowość za nowotestamentowe Emaus, w którym Chrystus w dniu Zmartwychwstania dał się poznać dwóm swoim wyznawcom. Z tamtych czasów pozostało w podziemiach (do których można zejść) bijące źródło. W I w. po Chrystusie znajdowały się tutaj rzymskie cysterny wodne i prawdopodobnie warownia. Dziś w pustych kryptach przy studzience można obejrzeć m.in. trumnę ze szczątkami rzymskiego żołnierza, a w zewnętrznej ścianie kościoła inskrypcję sławnego X Legionu. Krzyżowcy zbudowali tu świątynię nie tylko z powodów religijnych. Abu Gosh miało ważne znaczenie wojskowe, więc kościół był zarazem koszarami. Po upadku Królestwa Jerozolimskiego aż do 1859 r. służył jako schronisko dla zwierząt i popadał w ruinę. Wtedy wykupił go od muzułmanów rząd francuski, oddając pod opiekę benedyktynom. *** Do środka wchodzi się z brzydkiego placu-parkingu, przy którym jest przystanek autobusowy. Po naciśnięciu domofonu furta w murze otwiera się i... znajdujemy się w czarodziejskim ogrodzie pełnym palm, kwitnących krzewów i kwiatów, śpiewających ptaków. Świątynia z bladożółtego kamienia pozbawiona jest ozdób. W środku surowe, masywne mury, potężne filary oddzielające nawy i resztki fresków sprzed 900 lat na ścianach, ławki, proste, nowoczesne lampy, ołtarz oraz złoty równoramienny krzyż na ścianie prezbiterium. Mimo surowości grubych, kamiennych murów wnętrze jest ciepłe i przyjazne. Panuje cisza i spokój. Nie zawsze tak jest. Dwa razy w roku w kościele krzyżowców od lat 50. XX w. odbywają się festiwale muzyki wokalnej i liturgicznej - w czerwcu w okolicach żydowskiego święta Szawuot i chrześcijańskiego Zesłania Ducha Świętego, w październiku z okazji żydowskich świąt Sukot. Izraelscy i zagraniczni soliści, zespoły i orkiestry wykonują tu dzieła renesansu i baroku. Na koncerty przyjeżdżają melomani z całego Izraela. Ściąga ich nie tylko renoma zespołów i program, ale i znakomita akustyka sali, w której mieści się 300 osób. Koncerty odbywają się też w krypcie pod kościołem oraz w ogrodzie. Europejczyk może trafić na mszę w języku hebrajskim - w Abu Gosh mieszkają chrześcijanie pochodzenia żydowskiego. W zeszłym roku opat benedyktynów o. Jean Baptiste Gourion (pochodzący z żydowskiej rodziny) został biskupem pomocniczym katolickiego patriarchy Jerozolimy. *** Po zwiedzeniu kościoła krzyżowców nie spieszmy się z wyjazdem z Abu Gosh. Nie ma tu więcej ciekawych zabytków, za to jest mnóstwo arabskich restauracyjek. Jadłem bardzo dobry humus (pasta z ciecierzycy z oliwą i orzeszkami piniowymi, w której macza się pitę) oraz falafel (smażone w głębokim oleju kulki z ciecierzycy, obtoczone w sezamie), do tego kiszone ogórki (inne niż nasze) i cebula. Pycha. Całość, z kawą z kardamonem, za 17-18 szekli, czyli mniej więcej tyle samo złotych. Inne specjały tutejszych knajpek to nadziewane warzywa, mięsa z grilla, bakłażany w occie z orzechami, czy tahini - pasta z nasion sezamu. Restauracja, w której jadłem była ok. 50 m od kościoła. Po drugiej stronie ulicy jest druga, większa. Właściciele obu twierdzą, że są uczniami Abu Shukriego (nieżyjący już, legendarny arabski restaurator z jerozolimskiego Starego Miasta) i serwują jego oryginalny, najprawdziwszy humus. Ostra konkurencja doprowadziła niedawno obu restauratorów do bójki i interwencji policji, czego świadectwem są wiszące na ścianach "mojego" lokalu artykuły prasowe oprawione przez właściciela w ramki. W końcu wszystko może być reklamą. Tak czy inaczej, humus był naprawdę świetny. Z Jerozolimy do Abu Gosh najłatwiej dojechać autobusem nr 185 linii Egged z głównego dworca autobusowego przy Jaffa Rd. 208, jeżdżą co godzinę od 6 do 23, bilet (10 szekli) można kupić u kierowcy. Uwaga: w szabat, czyli od piątkowego do sobotniego zmierzchu, komunikacja miejska w Jerozolimie nie działa. Nieco droższe są szerut (mikrobusy), które odjeżdżają m.in. spod hotelu Caesar przy Jaffa Rd. Są też taksówki (50 szekli): białe - żydowskie, żółte - arabskie Odpowiedz Link
beduinka Częstochowa i Betlejem - bratnie miasta 07.12.04, 21:35 Częstochowa i Betlejem - bratnie miasta IAR, 2004-12-07 18:20:11 Częstochowa i Betlejem zawarły umowę o współpracy partnerskiej. W Centrum Pokoju w Betlejem umowę o nawiązaniu partnerskich stosunków podpisali: prezydent Częstochowy Tadeusz Wrona i mer Betlejem Hanna Nasser. Uczestnikami ceremonii byli między innymi palestyński minister turystyki, radni Betlejem i przedstawiciele różnych kościołów, oraz delegacja Częstochowy. Oba miasta, będące światowymi centrami chrześcijaństwa, będą współpracować w zakresie rozwoju turystyki pielgrzymkowej, wymiany młodzieży i kulturalnej, oraz podejmować inicjatywy na rzecz pokoju w Ziemi Świętej. Prezydent Częstochowy zapowiedział promocję Betlejem w europejskim stowarzyszeniu miast-sanktuariów. Mer Betlejem zaapelował z kolei o powrót polskich pielgrzymów do Ziemi Świętej. W ubiegłym tygodniu prezydent Częstochowy podpisał podobną umowę o współpracy z Nazaretem. Odpowiedz Link
beduinka Jerozolimska Caritas apeluje o pomoc dla Palestyńc 16.02.05, 15:45 Jerozolimska Caritas apeluje o pomoc dla Palestyńczyków (KAI) Jerozolima, 14.12.2004 Apel o pomoc dla palestyńskich rodzin zarówno muzułmańskich, jak i chrześcijańskich, znajdujących się w krytycznej sytuacji, wystosowała Caritas w Jerozolimie. Znajduje się on w raporcie o sytuacji gospodarczo–społecznej ludności palestyńskiej na Zachodnim Brzegu Jordanu i w Strefie Gazy, ogłoszonym w przededniu świąt Bożego Narodzenia. W apelu podkreśla się, że sytuacja Palestyńczyków pogorszyła się dramatycznie w ciągu ostatnich czterech lat ich powstania – intifady i zbrojnego konfliktu izraelsko–palestyńskiego. Caritas stwierdza, na podstawie szacunków własnych i organizacji humanitarnych ONZ, że odsetek ludzi biednych wzrósł w Autonomii Palestyńskiej w latach 2000–04 z jednej piątej do blisko połowy (47 proc.). Milion czterysta tysięcy Palestyńczyków potrzebuje codziennie pomocy żywnościowej. W Strefie Gazy, która jest najbardziej zagęszczonym rejonem świata, dwie trzecie mieszkańców żyje w stanie ubóstwa, a jedna czwarta w warunkach krytycznej biedy. 24 tysiące mieszkańców Strefy straciło dach nad głową po podejmowanych przez izraelskie wojsko licznych akcjach burzenia ich domów. Bezrobocie wynosi od jednej trzeciej na Zachodnim Brzegu do ponad 40 proc. w Strefie Gazy. W ciągu ostatnich czterech lat dramatycznie obniżył się poziom oświaty i służby zdrowia. Według Caritas, bez pomocy z zewnątrz sami Palestyńczycy nie są w stanie wydobyć się ze stanu kryzysu ekonomicznego i stagnacji społecznej. Nie wystarczy obecna pomoc humanitarna i społeczna udzielana przez Caritas i agendę ONZ – Wysoki Urząd ds. Uchodźców Palestyńskich. Jerozolimska Caritas udziela Palestyńczykom pomocy żywnościowej i odzieżowej, prowadzi trzy szpitale na Zachodnim Brzegu i jeden szpital ruchomy w Strefie Gazy. Pomaga szkołom, udziela pomocy materialnej i prowadzi doradztwo socjalne, a także funduje stypendia dla palestyńskich uczniów. mar (Tel Awiw) źródło: www.caritas.pl/, Data publikacji: 21.12.2004 r. - Odpowiedz Link
beduinka Polska placówka dyplomatyczna w Ramallah 16.03.05, 18:28 Mamy placówkę w Ramallah IAR, 2005-03-16 17:54:37 Szef polskiej dyplomacji otworzył przedstawicielstwo polskie przy władzach Autonomii Palestyńskiej. W uroczystości uczestniczyli członkowie palestyńskiego rządu. Minister Adam Rotfeld przedstawił też władzom palestyńskim szereg propozycji współpracy. Placówka polska przy narodowej władzy palestyńskiej to jeszcze nie ambasada, ale krok w tym kierunku. Po wizycie ministra Adama Rotfelda ma ona spełniać rolę pośredniczącą w kontaktach między władzami palestyńskimi i polskimi. Już dziś toczą się też rozmowy na temat współpracy. Polska występuje przy tym jako przedstawiciel Unii Europejskiej. Choć dyplomaci nie mówią tego oficjalnie, to wśród propozycji składanych Palestyńczykom są chociażby takie jak przebudowa struktur bezpieczeństwa, policji i wojska, a także pomoc w rekonstrukcji gospodarki i budowie struktur państwa. Szczególny nacisk kładzie się tu na księgowość. Chodzi o to, aby Palestyńczycy potrafili rozliczać się z międzynarodowej pomocy finansowej i zdawali sobie sprawę jak ważne to jest dla pozyskania kolejnych środków. Szefem nowej placówki dyplomatycznej jest hebraista Piotr Puchta - niegdyś wieloletni radca ambasady polskiej w Izraelu. Polska dołączyła do więszości państw - członków Unii Europejskiej, utrzymujących już swoje placówki dyplomatyczne w Autonomii Palestyńskiej. Przedstawicielstwo polskie w Ramallah będzie przede wszystkim koordynowało programy pomocy dla Palestyńczyków. Rozwijana ma byc współpraca w dziedzinie zarządzania, infrastruktury, bezpieczeństwa i kontaktów społeczno - kulturalnych. Odpowiedz Link
beduinka Zapewne najmniejsza na świecie Polonia 02.05.05, 20:38 Zapewne najmniejsza na świecie Polonia IAR, 2005-05-02 W Strefie Gazy żyje najmniejsza zapewne na świecie Polonia. Tworzy ją kilkanaście mieszanych rodzin palestyńsko-polskich. Palestyńczycy studiujący w Polsce wracali do Strefy Gazy z polskimi żonami. Polonia ta żyje w bardzo trudnych warunkach zbrojnego konfliktu palestyńsko- izraelskiego. Z tego powodu nasze rodaczki - mimo że mają też polskie paszporty - nie mogą praktycznie opuścić Strefy Gazy z powodu izraelskich restrykcji wojskowych. W sprawach wyjazdowych i rodzinnych z pomocą spieszy im ambasada Polski w Tel Awiwie. Polonia w Strefie Gazy zorganizowana jest w Stowarzyszeniu Przyjaźni Palestyńsko-Polskiej. Palestyńskie Polki prowadzą ożywioną działalność społeczną i edukacyjną. Podtrzymują kontakty z Ojczyzną, uczą swoje dzieci języka polskiego, organizują w ciągu roku kilka imprez kulturalnych. Palestyńsko-polskie rodziny w Strefie Gazy należą do elity tamtejszych mieszkańców - są wśród nich lekarze, farmaceuci, inżynierowie. Dziś po raz czwarty obchodzimy Światowy Dzień Polonii i Polaków za Granicą. Został ustanowiony w 2002 roku uchwałą Senatu Rzeczypospolitej Polskiej. Odpowiedz Link
beduinka Izraelscy ekstremiści szykowali się do zamachu 16.05.05, 17:40 PAP, JP /2005-05-16 Izraelscy ekstremiści szykowali się do zamachu na meczet Al-Aksa Izraelska policja poinformowała w poniedziałek o aresztowaniu Izraelczyków, którzy planowali zamach na meczet Al-Aksa na Wzgórzu Świątynnym (przez muzułmanów nazywanym Esplanadą Meczetów) we wschodniej, arabskiej Jerozolimie. Aresztowania miały miejsce miesiąc temu. Według AP, objęły one dwóch żydowskich ekstremistów, a według AFP - więcej osób, którzy planowali ostrzelanie w lecie pociskami przeciwpancernymi meczetu, aby sprowokować falę gniewu w świecie arabskim i storpedować wycofanie Izraela ze Strefy Gazy. Zostali oni zwolnieni, i nie zostaną skazani, ponieważ nie zrealizowali żadnej części swojego planu i wyrazili skruchę podczas przesłuchań - podało izraelskie radio. Odpowiedz Link
beduinka Chcieli zniszczyć al-Aksa 16.05.05, 17:44 Chcieli zniszczyć al-Aksa IAR, 2005-05-16 Izraelska służba bezpieczeństwa ujawniła, że aresztowała grupę żydowskich ekstremistów podejrzanych o planowanie zamachu na meczet Al-Aksa w Jerozolimie. Informacja ta była dotąd blokowana przez wojskową cenzurę. Izraelskie radio podało, że policjanci i funkcjonariusze Szin Bet aresztowali w zeszłym miesiącu 9 żydowskich radykałów. Po przesłuchaniu i ujawnieniu szczegółów planowanego ataku, podejrzani zostali warunkowo zwolnieni. Żydowscy radykałowie planowali ostrzelać meczety pociskami przeciwpancernymi. Potem mieli obrzucić granatami interweniujących policjantów, a następnie popełnić samobójstwo. W celu realizacji planu próbowali nielegalnie zdobyć broń i przeprowadzili wizję lokalną miejsca akcji. Atak na meczet Al Aqsa miał być protestem przeciwko rządowemu planowi likwidacji żydowskich osiedli w Strefie Gazy i wycofania stamtąd wojska. Od kilku miesięcy jerozolimska policja zwiększyła ochronę Wzgórza Świątynnego, aby zapobiec akcjom żydowskich radykałów. Odpowiedz Link
ra.kr Re: Chcieli zniszczyć al-Aksa 14.04.06, 12:57 Dziecko o czym ty piszesz, jesli znasz chodz troche religie mojzeszowa to zakazuje ona samobojstwa . Ja mieszkam w Izraelu i o niczym takim nie slyszalem pozatym nie istnieje cos takiego jak narod i panstwo palestyna. Odpowiedz Link
xrobertx Re: Chcieli zniszczyć al-Aksa 14.04.06, 13:51 To wskazuje tylko i wylacznie na Twoja ignorancje... Odpowiedz Link
tetys Re: Chcieli zniszczyć al-Aksa 14.04.06, 15:02 Narodu nie można zniszczyć ustawą czy decyzją - państwo owszem... Odpowiedz Link
ra.kr Re: Chcieli zniszczyć al-Aksa 15.04.06, 20:43 jezeli twierdzisz ze istnieje narod palestyjski podaj mi HISTORYCZNE dowody na istnienie ich panstwowosci, mowie o PANSTWIE I NARODZIE PALESTYNSKIM, a nie o prowincji cesarstwa rzymskiego Palestyna. Jezeli sa narodem to jaki jest jego rodowod, chetnie o tym poslucham tetys napisał: > Narodu nie można zniszczyć ustawą czy decyzją - państwo owszem... Odpowiedz Link
tetys Re: Chcieli zniszczyć al-Aksa 15.04.06, 21:29 Nie zamierzam robić Ci wykładów, bo nie jestem osobą do tego kompetentną. Odsyłam Cię do źródeł historycznych. Wiedz tylko, że Palestyna stała się częścią rzymskiej prowincji Judea dopiero w 6 r.n.e - a musielibyśmy sięgnąć pamięcią dużo wstecz, bo np. Jerycho istniało już w okresie początków neolitu. Nie wiem, czy znaczy dla Ciebie to, że w nawet Biblii występowało pojęcie Filistinów, i to właśnie od nich ustalono nazwę Palestyna. Zupełnie nie wiem co sugerujesz... że od zawsze istniało tylko jedno państwo - Izrael? Odpowiedz Link
schnitzell Re: Chcieli zniszczyć al-Aksa 18.04.06, 15:24 Naród ? A czy nazywanie obywateli USA "narodem amerykańskim" nie jest pomyłką? Rozumiem, że można ludzi urabiać, wmawiając im, że są NARODEM, który w tej syntetycznej postaci ma ledwie ponad 200 lat historii, w dodatku zbudowanej na odebraniu ziemi rdzennym mieszkańcom Ameryki - Indianom. Tak powstały twór, po drodze jeszcze zaprawiony niewolnictwem przywożonych mieszkańców Afryki, dziś chętnie nazywa się kolebką wolności. Palestyńczycy są bez wątpienia rdzennymi mieszkańcami Palestyny, (Żydzi także) nawet jeśli ich solidarność społeczna była mocniejsza wobec plemienia, niż jakiejś globalnej pojmowanej państwowości. Jasne, jeśli przyjmiemy logikę osadników sprzed 200 lat, to dziś na drodze Izraela stoi dziś 'ostateczne rozwiązanie kwestii' palestyńskiej. Zanim uzależnimy się całkiej od łatwoprzyswajalnych papek, od których w efekcie papki robią nam się w głowach, to może powinniśmy się nad tym zastanowić? Odpowiedz Link
schnitzell Re: Chcieli zniszczyć al-Aksa 18.04.06, 15:32 ra.kr napisał: > jezeli twierdzisz ze istnieje narod palestyjski podaj mi HISTORYCZNE dowody > na istnienie ich panstwowosci, mowie o PANSTWIE I NARODZIE PALESTYNSKIM Ra.kr, w takim razie, może, analogicznie, Ty znajdziesz dowody na istnienie PAŃSTWA I NARODU INDIAŃSKIEGO ? Oni też żyli w drobniejszych skupiskach, bez wyraźnych tendencji do zbijani się w imperia. Czy to upoważnia do eksterminacji i zagarniania ziemi ? Pozdrawiam. Odpowiedz Link
ra.kr Re: Chcieli zniszczyć al-Aksa 18.04.06, 22:56 stary kto pierwszy komu te ziemie zabral? my im czy oni nam? PALESTYNCZYCY nie potrafia zyc w pokoju, dostali w 1948 r swoje panstwo i wyciagneli lapy po wiecej bo Israel nie mial jeszcze armii i sie przejechali wiec teraz maja co chcieli. Odpowiedz Link
schnitzell Re: Chcieli zniszczyć al-Aksa 19.04.06, 00:31 >stary kto pierwszy komu te ziemie zabral? >my im czy oni nam? >PALESTYNCZYCY nie potrafia zyc w pokoju, dostali w 1948 r swoje panstwo i >wyciagneli lapy po wiecej >bo Israel nie mial jeszcze armii i sie przejechali wiec teraz maja co chcieli. No właśnie ra, ja chetnie sie dowiem od Ciebie co o tym wiesz, interesuje mnie to. Nie chce sie tu bawic w malolata, ktory w ramach ksztaltowania sobie wlasnego ja, ma zamiar obrzucac kogos obelgami, lub droczyc sie ot tak dla jaj, dlatego traktuje nasze spotkanie tutaj jak okazje to nie doklewania oliwy do ognia antagonizmow i rzucenia jakiegos zalazka ku checi wzajemnego rozumienia sie. Nie wiem, czy latwo bedzie ustalic kto byl pierwszy, to pewnie troche problem jajka i kury, znasz? Ale o ile wiem, to zajecie zachodniego brzegu Jordanu, strefy Gazy i Wschodniej czesci Jerozolimy bylo naruszeniem ustalen i rezolucji ONZ. Powiedz mi czego Ciebie "uczono", a ja powiem, czego mnie, moze obaj przymujemy jakas papke? Pozdrawiam. Odpowiedz Link
schnitzell Re: Chcieli zniszczyć... 19.04.06, 01:06 Na pewno, nie jest milo zyc w miejscu, w ktorym w kazdej chwili zagraza Ci rozerwanie bomba, ale tak wyglada spirala przemocy, w nakrecaniu ktorej maja udzial obie strony. A intifada i to co sie dzieje w ostatnich latach wyglada bardziej na krzyk rozpaczy Palestynczykow, niz na robienie sobie sadystycznych jaj. Polityka 'twardej reki' Izraela troche sobie chyba podhodowala taki ekstremizm Palestynczykow, jaki widac dzis. Byc moze, gdy w tej atmosferze rodzic sie beda dalsze pokolenia, na pokojowe rozwiazania bedzie juz za pozno, bo dojdzie do adaptacji niemalze 'genetycznej'. Wg mnie, nie mozna kogos tak po prostu wyrzucic z miejsca, w ktorym mieszkal od dziada-pradziada i jednoczesnie oczekiwac, ze ten ktos odda wszystko pokornie ze spuszczona glowa nie probujac sie bronic we wszelki dostepny mu sposob. Wiedomo, ze dochodzilo i nadal dochodzi do okrucienstw z obu stron, i jednako mi zal wszystkich ofiar , jednak dla mnie, jako Slowianina, Polaka, ktory wychowal sie przy centarlnym ogrzewaniu, obraz, w ktorym pokazuje sie jedynie sluszne i ucywilizowane racje Izraela, a Palestynczykow ukazuje sie jako pozbawiony czlowieczenstwa motloch, nie jawi sie wiarygodnie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
ra.kr Re: Chcieli zniszczyć... 20.04.06, 14:13 wole mieszkac w niejscu gdzie moze mnie rozerwac bomba, po pierwsze dlatego ze mam mozliwosc sie przed tym obronic (wiadomo do kogo strzelac), po drugie wolno mi urzyc sily w obronie wlasnej (nikt mnie nie ukarze z zranienie lub zabicie kogos kto targnal sie na moje mienie i zycie), po trzecie co do tego czy wojna 67 roku byla pogwalceniem rezolucji ONZ tak byla ale nie do konca na zachodniem brzegu i jerozolimie nie bylo panstwa Palestynskiego tylko gotujaca sie do wojny Jordania, ktorej wojska dowodzone byly z Kairu, w wyniku operacji z 6.6.67 w Al Arish zdobyto dokumenty nakazujace 7.6.67 woska arabskim uderzenie na Izrael. W pierwszej kolejnosci mialy byc niszczone miasta w drugiej cele wojskowe. A dlaczego mowie o obronie 3 dni temu moja znajoma zostala napadnieta na srodku skrzyzowania, ukradziono jej torebke nie uzyla broni ktora miala (paralizatora) poniewaz bala sie poznijszej odpowiedzialnosci. Wiec pytam gdzie jest bezpieczniej ? Odpowiedz Link
schnitzell Re: Chcieli zniszczyć... 20.04.06, 19:58 Owszem, nie w tym dziwnego, ze wolisz mnieszkac tak, gdzie czujesz sie bezpieczniej, choc przyznam, ze nie do konca rozumiem, jak mozna skutecznie sie obronic przez rozerwaniem bomba, Mozna temu zapobiegac, z rozna skutecznoscia, bo przeciez z daleka nie koniecznie musi byc widac do kogo strzelac, a kiedy ten ktos dopiero z bliska wyglada podejrzanie, jego palec pociagajacy za sznurek ma duza szanse byc szybszym, niz reakcja osoby chcacej oddac do niego celny strzal. Poza tym odpadaja tu negocjacje i pozniejszy poscig, bo dla zamachowca ma to byc ostatnia akcja w zyciu, wiec juz niczego nie da sie wrzucic na szale przetargowa. Co do bezpieczenstwa publicznego i przypadku Twojej znajomej sprzed 3 dni (nie pisales, ale przyjmuje w domysle, ze mialo to miejsce w Polsce) to powiem Ci, ze w Egipcie czulem sie bezpieczniej, niz w moim rodzimym miescie Krakowie. Zyczylbym sobie mieszkac kiedys w warunkach, gdzie moglbym bez stanu "pogotowia psychicznego" uskuteczniac przechadzki wieczorno-nocne. Zgodzilbym sie nawet na ograniecznie pewnych moich swobod na rzecz realnej poprawy bezpieczenstwa, (np. kontrole, okazywanie dokumentow, itp.) Lamanie przeroznych rezolucyj i ujawnianie dokumentow, planow uderzen, itp. to jedno, a drugie to granice obrony. Gdy eskalacja nienawisci postepuje, nikna z oczu pierwotne przyczyny i wtedy juz wszyscy czuja sie upelnoprawnieni do obrony oraz do ataku dla obrony oraz do ataku w imie prewencji obronnosci, itd. Nie wiem, gdzie jest globalnie bezpieczniej, a gdzie miejscowo, gdyby chciec porownac Polske i Izrael, a moze - o ironio - najbezpieczniej jest w arabskich czesciach Palestyny, bo mieszkancy Izraela nie dokonuja tam atakow samobojczych. widze nic dzwinegoto zrozumiale, wole mieszkac w niejscu gdzie moze mnie rozerwac bomba, po pierwsze dlatego ze mam mozliwosc sie przed tym obronic (wiadomo do kogo strzelac), po drugie wolno mi urzyc sily w obronie wlasnej (nikt mnie nie ukarze z zranienie lub zabicie kogos kto targnal sie na moje mienie i zycie), po trzecie co do tego czy wojna 67 roku byla pogwalceniem rezolucji ONZ tak byla ale nie do konca na zachodniem brzegu i jerozolimie nie bylo panstwa Palestynskiego tylko gotujaca sie do wojny Jordania, ktorej wojska dowodzone byly z Kairu, w wyniku operacji z 6.6.67 w Al Arish zdobyto dokumenty nakazujace 7.6.67 woska arabskim uderzenie na Izrael. W pierwszej kolejnosci mialy byc niszczone miasta w drugiej cele wojskowe. A dlaczego mowie o obronie 3 dni temu moja znajoma zostala napadnieta na srodku skrzyzowania, ukradziono jej torebke nie uzyla broni ktora miala (paralizatora) poniewaz bala sie poznijszej odpowiedzialnosci. Wiec pytam gdzie jest bezpieczniej ? Odpowiedz Link
ra.kr Re: Chcieli zniszczyć... 21.04.06, 13:23 KOlego zakonczmy ta dyskusje na temat bezpieczenstwa, ty mnie nie przekonasz a ja ciebie przekonywac nie mam zamiaru. a co do bezpieczenstwa w arabskich czesciach zobaczymy z akilka tygodni jak CAHAL wejdzie na terytoria i zrobi pozadek. Odpowiedz Link
schnitzell Re: Chcieli zniszczyć... 21.04.06, 22:28 Nie zamierzam Cie przekonywac, masz swoje wlasnie upodobania. Jak dotad, kolejni przywodcy Izraela wykorzystywali obietnice o bezpieczenstwie jako kielbase wyborcza. To oczywiste, ze zaden rzad nie da rady tego zapewnic. Proba 'ostatecznego rozwiazania kwestii' palestynskiej, spowodowuje jeszcze wieksza eskalacje przemocy i w efekcie pogorszenie bezpieczenstwa swoich obywateli, ktorzy i tak maja juz dosyc, a ze ich potrzeba bezpieczenstwa nie jest zaspokojona, popra kazdego, kto roztoczy przed nimi nawet najbardziej klamliwe wizje, nie wazne czy bedzie syjonistycznym ideologiem, czy dawnym architektem masakry w Deir Jassin. Odpowiedz Link
ra.kr Re: Chcieli zniszczyć... 21.04.06, 23:59 Stary ja sie nie czepiam w zaden ideologiczny sposob arabow, stwierdzam tylko ze nie potrafia nic sami stworzyc, jezeli nie maja nadzoru i pomocy z Europy lub Azii nie daja sobie rady z niczym, a jak juz mowimy o ideologii to niewiem czy wiesz ze palestynczycy swego czasu oglosili bojkot produktow Izraelskich, a potem ten kto je kupowal uwazany byl za kogos kto ma pieniadze i go stac, a pozatym powiedz mi skad jest cement na mor ktory budije sie wokol terytoriow Palestynskich? Odpowiedz Link
schnitzell Re: Chcieli zniszczyć... 22.04.06, 10:21 No to stary, rzuciłeś teraz argument na poziomie, w dodatku iście antysemicki, bo przecież skierowany przeciw Arabom - narodom pochodzenia semickiego. Gdyby tak od urodzenia zamienić Cię miejscem z jakimś nie potrafiącym nic stworzyć Palestyńczykiem, ciekawe jakim wtedy byłbyś twórcą ? Mówienie, że Arabowie nie potrafią nic sami stworzyć, pachnie takim samym nazistowskim bąkiem, jak twierdzenie, że Polacy to złodzieje, a Żydzi to kolaboranci - no chyba, że i z tym się zgadzasz. Jakoś, poki co, Arabowie żyli w Palestynie bez Izraela, i obchodzili się bez jego pomocy i twórczości, z powodu której zostali wypędzeni. Odpowiedz Link
ra.kr Re: Chcieli zniszczyć... 22.04.06, 11:03 Widzisz djametralnie sie od siebie ruznimy z 2 powodow ja mieszkam w miejscu o ktorym pisze a ty znasz je tylko z opisow w prasie telewizii i krotkich bytnosci, jezeli arabowie sa tacu=y wspaniali to czemu w zarzadach wiekszosci firm arabskich mozemy znalezc ludzi z Europy, czemu wiekszosc z nich ucieka do Europy lub Ameryki? Moze zamkniemy ta dyskusje stwierdzeniem moje dobrego przyjaciela z Nazaretu Araba - " wole zyc w Izraelu nawet nie majac pelnych praw obywatelskich niz w jakimkolwiek panstwie arabskim a juz napewno nie w Palestynie jesli kiedykolwiek powstanie" ten czlowiek ma dobra prace - pracuje w firmie zajmujacej sie opracowywaniem nowych technologii skonczyl Uniwersytet Hebrajski w Jerozolilmie wiec nie jest to pierwszy lepszy czloweczek z ulicy on WIE CO MOWI Odpowiedz Link
schnitzell Re: Chcieli zniszczyć... 22.04.06, 12:47 Jasne, zgoda, nigdy nie byłem w Izraelu, nie znam też chyba żadnego Żyda osobiście. Przecież nie uzurpuję sobie prawa do wiedzenia lepiej tego, co Ty masz w życiu na codzień i zapewne, różnimy, ale różnica ta dotyczy też być może podejścia do człowieka. Z tego co piszesz, odnoszę ogólne wrażenie, że jeśli ktoś wychował się bez bieżącej wody i w oderwaniu od kultury europejskiej, to nie koniecznie należy traktować go jak człowieka, a jeśli jest 'pierwszym lepszym człowiekiem z ulicy', to nie koniecznie WIE CO MÓWI. Poza tym sam przyznałeś, że Twój przyjaciel, Arab skończył Uniwersytet Hebrajski, więc chyba nie jest tak całkiem nietwórczy mimo arabskiego pochodzenia. Nie zmierzam do tego, by piać hymny pochwalne na cześć arabszczyzny, a negować wszystko, co izraelskie, ale przyznaję, że nie z Twoich wypowiedzi wypływało dla mnie coś więcej niż tylko chęć bycia obiektywnym - odnoszę wrażenie, że słyszę w Twoim głosie nuty pogardy, że niejako czujesz się kimś lepszym od ludzi, którzy są również autochtonami w Palestynie. Jeśli w istocie tak jest, zapewne masz swoje powody. Odpowiedz Link
beduinka IZRAEL. Palestyński chłopiec jako żywa tarcza 24.05.05, 13:39 IZRAEL. Palestyński chłopiec jako żywa tarcza ap, ricz 23-05-2005, 20:18 Żołnierze izraelscy użyli 17-letniego Palestyńczyka jako żywej tarczy, osłaniając się przed napastnikami obrzucającymi kamieniami budynek ich posterunku w wiosce Dura na Zachodnim Brzegu - poinformował 10. kanał telewizji izraelskiej. W reportażu pokazanym przez telewizję widać, jak wojskowi wyprowadzają chłopca na balkon budynku, a jeden z żołnierzy zza jego pleców celuje z karabinu do napastników. Sąd Najwyższy Izraela potępił używanie Palestyńczyków jako żywych tarcz. Władze wojskowe nie komentują incydentu. Odpowiedz Link
beduinka URGENT APPEAL- PLEASE FORWARD WIDELY 22.08.05, 11:24 >URGENT APPEAL- PLEASE FORWARD WIDELY > >Dear friends, > >I've recently received word that the family of a close friend in Jenin >refugee camp is experiencing a crisis and I write this in the hopes of >generating some practical support for his family. > >Khaled is a camp resident whose family showed consistent hospitality to >international activists who visited Jenin.He has worked as a volunteer with >a number of grassroots projects in the camp and is deeply respected in >Jenin. In the aftermath of the April 2002 massacre in which his two younger >brothers were killed and his family home demolished, Khaled volunteered >with the Red Crescent, digging bodies out from underneath the rubble- an >experience which continues to haunt everyone who witnessed it.He is the >father of seven children and one of his youngest daughters is now seriously >ill and the family cannot afford her treatment. Seven year-old Sabrine >needs continual kidney dialysis and, because of a lack of facilities at the >camp hospital, she is receiving private,very expensive care. > >Khaled was too embarassed to ask me for help directly and it was only >recently when I met up with a delegation from Jenin in France that I >learned that Khaled's family cannot afford- at this stage of Sabrine's >treatment and their debt-to eat and that they are surviving on the weekly >U.N.R.W.A. rations distributed in the camp- which are staples such as >sugar,flour and oil- and not enough to sustain a growing family. Khaled has >been unemployed for the past two years(as are an estimated 70% of the West >Bank's highly educated, capable work force) and has no savings. There is no >welfare system or safety nets in Palestine. > >Huriya, Khaled's wife, and two of their daughters feature in a documentary, >"Visit Palestine", that I recently helped to edit and narrate.Watching it >last night I was struck, again, by the eloquence of their interviews. >Huriya speaks of their desire for freedom, and to live in peace without the >precarity and fear of living in a completely unpredictable situation. She >talks about grief- of both Palestinian and Israeli mothers mourning their >dead and how the only resolution is an immediate end to the occupation. We >interviewed her daughter, Radwan, at night. We climbed a hill overlooking >the camp by the light of a full moon, and sat under a grove of olive >trees, and asked her to speak about the massacre. Her interview was >haunting as she described the massacre and her pain and loneliness >following the deaths of her two uncles.A younger Sabrine is also seen in >the footage, sitting in the ruins of a partially-demolished house with her >sisters.They are one of the most hospitable, compassionate and resiliant >families I met during my time in Palestine. > >Aid or charity is never a solution to conflict or injustice and sending >money to community-based grassroots projects in Palestine is generally a >more sustainable way of supporting Palestinians' struggle to live in >freedom and security. However, sometimes families need direct financial >support to help them remain able to maintain the level of resiliance >necessary to survive the low-intensity military, economic, emotional and >psychological warfare being waged against them. I am in the process of >researching medical and human rights N.G.O.s who might be able to >facilitate more long-term funding for Sabrine's dialysis, such as Doctors >Without Borders and the U.P.M.R.C. and therefore am hoping to raise only >enough money to pay the medical bills and to keep the family in food until >a more long-term solution can be found. > >Any once-off donations, of any amount will be greatly appreciated. If >anyone could undertake to organise local collections or benefits I can >forward on pictures of Sabrine and her family and also Western Union >details in Jenin. For individual donations ( as Western Union charges a >hefty fee per transfer), listed below are my bank account details. I am >travelling to the Middle East next week and am in the process of waiting >for a new passport and hence have no I.D. with which to open a separate >account specifically for this purpose. However, as I am now based mainly in >London and no longer use my Irish account, any money that enters it from >now on will presumably be in response to this call-out and will either be >transferred or Western- Unioned to Jenin. > >I'll also be meeting and working with grassroots civil society groups and >trade unions in Lebanon, Egypt and Iraq over the coming months so if anyone >would like to add their e-mail addresses to my mailing list for ( >occasional!) updates, please let me know. > >Thanking you all in advance, > >In solidarity, > >Caoimhe Butterly > > >Account details for (the temporary) Sabrine Support Fund: > >Caoimhe Butterly >Bank of Ireland >32 South Mall,Cork >Account number: 41818255 >Sorting code:902768 Odpowiedz Link
gajasirocco Re: PALESTYNA 12.02.06, 21:26 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=687&w=33946317 Odpowiedz Link
gajasirocco Re: PALESTYNA 13.02.06, 08:32 Hamas ogłosił, że wycofuje się z walki zbrojnej (info z Radio3-13.02.) Odpowiedz Link
gajasirocco Re: PALESTYNA-Trybuna 13.02. 13.02.06, 12:38 Zamrożony pat IZRAEL - PALESTYŃCZYCY • Sprzeczne programy Rozwiewają się nadzieje, że palestyńsko-izraelski proces pokojowy ulegnie odmrożeniu. Spowodował to m.in. pełniący funkcje premiera Izraela Ehud Olmert. Zadeklarował on bowiem, że trzy zwarte obszary skupiające na palestyńskim Zachodnim Brzegu osiedla żydowskie założone po 1967 r. oraz cała wschodnia Jerozolima zostaną wcielone do państwa Izraela. Ponadto Olmert zastrzegł, że utrzymana będzie okupacyjna kontrola w Dolinie Jordanu. Główny palestyński negocjator Saeb Erekat, ustosunkowując się do tych ekspansjonistycznych zamierzeń, powiedział agencji AFP, że zapowiadają one „jednostronne działania oraz dyktat w oparciu o fakty dokonane". Podkreślił też: „jeśli Olmert chce pokoju, powinien zdać sobie sprawę, że można go osiągnąć jedynie powracając do granicy z 1967 r.". To samo w rozmowie z Reuterem oznajmił Chaled Meszal - lider Hamasu, ugrupowania, które zapewne wkrótce utworzy rząd Autonomii. Dodał, że jedynie akceptacja przez Izrael tej granicy umożliwi długoterminowy rozejm z Izraelem. To zaś stworzy warunki dla znalezienia przez społeczność międzynarodową rozwiązań wszelkich problemów tego regionu. Zabrała głos również sekretarz stanu USA Condoleezza Rice, która odrzuciła jednostronne wytyczanie przez Izrael granicy z Palestyńczykami. Jednakże Rice przypomniała słowa prezydenta Busha, który mówił, że należy uznać realia w terenie. Oznacza to, że sektory Zachodniego Brzegu z osiedlami żydowskimi mogą być zagrabione Palestyńczykom i oddane Izraelowi. Tak więc maleją szanse na to, by Kadima, nowa partia, którą przed swoją chorobą założył premier Ariel Szaron, dokonała pokojowego przełomu, jeśli zwycięży w wyborach 28 marca br. (wiecej w Trybunie Odpowiedz Link
gajasirocco Re: PALESTYNA-GW 13.02. 13.02.06, 16:52 serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3160867.html Odpowiedz Link
gajasirocco Re: PALESTYNA-Trybuna 14.02.(ZS) 14.02.06, 09:20 Szef rządu z Hamasu PALESTYŃCZYCY • Co zrobią Izrael i Zachód? Na czele rządu Autonomii stanie przedstawiciel Hamasu - stwierdził rzecznik tego ugrupowania Muszir al-Masri. Odmówił jednak podania nazwiska, tłumacząc to względami bezpieczeństwa - rakiety izraelskie odpalane ze śmigłowców nieustannie kierowane są w pojazdy i mieszkania działaczy Hamasu. W ten sposób zginęli już dwaj poprzedni przywódcy. Zdaniem korespondenta Reutera, najpewniej premierem zostanie przewodniczący frakcji parlamentarnej Hamasu Ismail Hanije. Jednakże tak Izrael, jak i rządy wielu innych państw, w tym USA i krajów Unii Europejskiej, zapowiedziały, że nie uznają władz wyłonionych przez Hamas, dopóki nie uzna on państwa żydowskiego i nie wyrzeknie się przemocy. Z tego powodu źle przyjęto zaproszenie do Moskwy przedstawicieli Hamasu, co uznane zostało jako przerwanie politycznej blokady tego ugrupowania. Nie wiadomo, czy rosyjskie zaproszenie stanowi próbę przejęcia kluczowej roli w rokowaniach bliskowschodnich i podkopania amerykańskiego monopolu w tym regionie, czy też jest to przejaw realizmu i pragmatyzmu - Hamas wygrał w demokratycznych wyborach i poza nim nie ma teraz z kim rozmawiać. Przyjmując ofertę Kremla, polityczny lider Hamasu Chalid Meszal podkreślił: - Ustanowienie dobrych stosunków z Moskwą daje Hamasowi cenną szansę pchnięcia do przodu procesu pokojowego. To właśnie dlatego zrobimy wszystko co możliwe, by utrzymać i rozwijać współpracę z Rosyjską Federacją... Hamas nie godzi sięna MApę Drogową, tym bardziej, ze już wczesniej prezydent Bush akceptował zagarnięcie przez Izrael części terytorium palestyńskiego. Odpowiedz Link
gajasirocco Re: PALESTYNA 15.02.06, 11:41 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=36829509&a=36842406 Odpowiedz Link
gajasirocco Re: PALESTYNA-TRybuna 15.02. Plan obalenia Hamasu 15.02.06, 12:33 "Zapłacą Palestyńczycy"- USA i Izrael chcądoprowadzić do upadku rządu Hamasu- pisze wtorkowy "New York Times". Wg dziennika, ma to nastapić przez odcięcie nowych władz palestyńskich od źródeł finansowania, aby wywołać gniew ludności z powodu pogorszenia warunków zycia.... Amerykańasko-izraelski scenariusz może przynieść odwrotne skutki- gniew zostanie obrócony nie przeciw Hamasowi, lecz przeciw Ameryce i państwu żydowskiemu. Ponadto wątpliwości budzi plan, który ma doprowadzić do jeszcze większego zubożenia Palestyńczyków.(PAP) Odpowiedz Link
gajasirocco PALESTYNA-GW 15.02."Plan: zagłodzić Hamas" 15.02.06, 13:26 serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3163725.html Odpowiedz Link
gajasirocco Re: PALESTYNA-Trybuna 17.02. 17.02.06, 09:01 Izrael dusi Autonomię PALESTYŃCZYCY • Zemsta na Hamasie W przeddzień ukonstytuowania się parlamentu palestyńskiego, w którym przeważającą liczbę foteli zajmują przedstawiciele Hamasu, Izrael zaplanował „bank sankcji" przeciwko mieszkańcom Autonomii Palestyńskiej. Rozpatrywane jest m.in. zakłócenie dostaw energii elektrycznej i wody, zablokowanie przejść granicznych i zamknięcie terenu Izraela przed pracownikami palestyńskimi. Szczegóły „banku", przygotowane przez dowództwo sił zbrojnych (w tym szefa wywiadu wojskowego), zostaną w piątek zatwierdzone przez p.o. premiera Ehudai Olmertę. - Ponieważ Autonomia Palestyńska nie produkuje mleka w proszku i środków medycznych, zamknięcie przejść granicznych może spowodować katastrofalne pogorszenie się warunków życia ludności palestyńskiej - stwierdza witryna internetowa dziennika „Maariw" w relacji zatytułowanej „Izrael dusi Autonomię". Odpowiedz Link
gajasirocco Re: PALESTYNA-Przegląd nr 7 "Monachium" 19.02.06, 12:21 www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=opinie&name=90 -"Krzywda Palestyńczyków, krzywda Żydów" -w konflikcie izraelsko-palestyńskim racje są równorzędne. Nie ma dobrych wyjść. Odpowiedz Link
gajasirocco Re: PALESTYNA-Przegląd nr 7 "Monachium" 19.02.06, 12:29 Todd M. Endelman(jeden z kanadyjskich badaczy): „Obwiniając Żydów za cierpienia Palestyńczyków i obsadzając ich w rolach nazistów, Europejczycy zapominają, że gdyby nie własna nietolerancja, nie byłoby potrzeby tworzenia państwa żydowskiego. Impulsem syjonizmu było po pierwsze niepowodzenie emancypacji Żydów, niezdolność Europejczyków końca XIX i początku XX w. do tego, by przekroczyć stare uprzedzenia i nienawiści i zaakceptować obecność Żydów między sobą. Gdyby europejscy Żydzi cieszyli się równymi prawami i społeczną akceptacją, nie musieliby spoglądać poza Europę w poszukiwaniu miejsca schronienia, ucieczki i wybawienia”. Odpowiedz Link
gajasirocco Re: PALESTYNA-info z Rzecz 20.02. 20.02.06, 09:43 2006.02.20 02:47 Siły izraelskie zabiły działacza Dżihadu Armia izraelska zabiła szefa regionalnej organizacji bojowej radykalnego palestyńskiego ugrupowania Islamski Dżihad - poinformowały palestyńskie służby bezpieczenstwa, cytowane przez AFP. Operację likwidacji działacza Dżihadu przeprowadzono w Nablusie w Cisjordanii, czyli na należącym do Autonomii Palestyńskiej Zachodnim Brzegu Jordanu, okupowanym od wielu lat przez Izrael. Odpowiedz Link
gajasirocco Re: PALESTYNA-Rzeczpospolita 20.02. 20.02.06, 09:46 "Izrael chce złamać Palestyńczyków" rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060220/swiat/swiat_a_1.html sirocco.turystyka.net krajearabskie.prv.pl Odpowiedz Link
gajasirocco Re: PALESTYNA-ŻW 22.02. 22.02.06, 10:00 "Premier Hamasu buduje rząd"- prezydent M.Abbas oficjalnie powierzył misję utworzenia palestyńskiego rządu przywódcy radykalnej oranizacji Hamas, Ismailowi Hanije... Odpowiedz Link
gajasirocco Re: PALESTYNA- PAP 22.02. 22.02.06, 17:24 Fatah "zasadniczo" zgadza się współrządzić z Hamasem PAP 22-02-2006, ostatnia aktualizacja 22-02-2006 13:02 Przedstawiciel Al-Fatah potwierdził w środę, że jego partia "zasadniczo" zgodziła się na udział w tworzeniu z Hamasem nowego palestyńskiego rządu, jeśli oba ugrupowania uzgodnią wspólny program - poinformowała w środę agencja France Presse Odpowiedz Link
gajasirocco Re: PALESTYNA-"Hamas próbuje stworzyć koalicję" 23.02.06, 15:11 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060223/swiat/swiat_a_5.html Odpowiedz Link