zermatt
11.11.04, 21:48
byłem przez 5 lat dziennikarzem, odszedłem na własną prośbę po totalnym syfie
w redakcji. To nie zawód, to misja - tak myślałem i... zostałem wyśmiany,
wyszydzony. Najlepsi ludzie odeszli z redakcji, zostały same miernoty, poziom
gazety spadł do zera. Ale... jak mawiał mój już nieżyjący szef, nie ma ludzi
niezastąpionych. Wszystko w naszym życiu publicznym jest umoczone,
śmierdzące, chore. Dzienikarz, jak prawdziwy polityk, ksiądz, nauczuciel
powinien cuc swoją misję, tymczasem panoszy się bylejakość, cwaniactwo i
cynizm. Zgozę czuję, gdy widzę w kioskach pierwsze strony "Faktów"
czy "Superekspresu". I dlatego mamy takich polityków, jakioch mamy. Dno,
kompletne zero... Rzygać się chce!