Dodaj do ulubionych

34 -rb13 II

30.07.04, 16:04
Och uzbierało mi sie trochę poetycznych wypocin ,więc pozwalam dla
łatwiejszego czytania otworzyć nowy watek - rb13-II
Obserwuj wątek
    • rb13 chwila rozstania 30.07.04, 16:05


      chwila rozstania
      czai się za drzwiami
      lękiem napełniając duszę
      bezgłośnie śmiejąc się
      drwiącym chichotem


      wabiąc nieznanym
      pamięć rozmywa
      w niepamięć czasu
      blaskiem świec
      wypełnia zgasłe oczy

      bez czasu na pożegnanie

      Ryś B. Kraków 229.07.2004 r. godz. 0124


    • rb13 Re: 34 -rb13 II 30.07.04, 16:06

      • rb13 Jesienna miłość 30.07.04, 21:02

        Z kalendarza zrywam jesienny liść czasu
        Bez żalu patrząc na cały życia bezsens
        W twoich oczach szukam miłości znaków
        Wpatrując się w cień wywiniętych rzęs

        Lato, a ciała listopadowy chłód przenika
        Zapach zwiędłych kwiatów,zniczy swąd
        Ubrana w kolorowy płaszcz października
        Szepnęłaś - Do mroku zimy daleko stąd

        Za oknem szarpią padlinę stada wron
        Do drzwi puka postać w białej opończy
        We włosach w pasmami bieleje szron
        W jesieni czas - miłość wciąż nas łączy

        Ryś B. Kraków 27.07.2004 r. godz.852

      • rb13 Beztroski sen dzieciństwa 30.07.04, 21:03


        Noc napływała smutkiem posępnej jaskini
        Niedotykalną grozą
        Ciszą
        Całunem czerni,
        Oczy chcąc pochłonąć lęk
        wpatrzone w bezmyślności przestrzeń
        szukają iskry światła
        przenikając ciemność
        rozjaśnianą pełnią księżyca
        rzucającego upiorne cienie
        spoza krawędzi chmur
        Ciemność pełną błędnych światłocieni.
        Zasnąć , a sen nie nadchodzi
        Zamknięte ciasno oczy widzą

        Płyną
        Potwory skłębione
        Bezkształtne nimfy z bagien
        Posępne stwory z baśni braci Grimm
        Diabły z piekielnych czeluści
        malowane słodkimi słowami
        siostry Matyldy na lekcjach religii
        wykrzywiają twarz
        świecąc czerwienią rogów
        Pobrzękując łańcuchami
        krzeszą czerwone iskry trójzębem.
        Piekielny ogień przez kołdrę pali ciało

        Wieczorną ciszę
        Rozdarł krzyk
        Mamo
        Zlana potem twarzyczka
        trwożliwie otwierała oczy
        porażone światłem żarówki
        Mamo, mamusiu
        Przytulona do piersi
        z cichym westchnieniem
        z niedowierzaniem otwierając
        wciąż przelękłe oczy
        pogrążała się w beztroski sen

        Ryś B. Kraków 26.07.2004 r. 1657


      • rb13 Łeb ogoliłem na gołą pałę 30.07.04, 21:04


        Łeb ogoliłem na gołą pałę
        Wypakowałem klatę i bicepsy
        Krzyż ramieniu wydziergałem
        Na nogach chińskie esy floresy

        Na ścianie bloku ma ksywa
        Namalowana czarnym sprayem
        Lśni rażąc po oczach dewotki
        Na tynku ciemnym liszajem

        Wystarczy w nocy dla obciachu
        Ryknę z brachami - Cracovia
        Już każdy „porządny” ze strachu
        W cieniu zasłony łeb chowa

        Szalik w klubowych barwach
        Górą barwa biało-czerwona
        We fladze nunczako ukryte
        Cracovia - nas nikt nie pokona

        Za rogiem zbrojne w strzelby
        Psy się czają tchórzliwie
        Spadają plastikowe krzesełka
        Lecą w nich słowa urągliwe

        Blizny - żadna rana nie boli
        Nieraz me ciało pochlastał
        Dziryt wiślackich kiboli
        Teraz boi się mnie pół miasta

        Już mi mój „Stary”skóry nie złoi
        Po prostu przede mną pęka
        On naprawdę się mnie boi
        Mrucząc -taka za życie podzięka

        Ryś B. Kraków 22.07.2004 r.godz.1650


      • rb13 nieważne co mówisz 30.07.04, 21:05

        nieważne co mówisz
        przecież znam
        nasze rozmowy bez sensu
        bez dojścia do punktu stycznego
        dwustronne monologi ,
        słowa klucze
        pełne niedomówień
        wyrzucane w pustkę przestrzeni
        powracające echem
        raniące duszę
        piekące oczy
        ściśnięte gardło
        co mówisz?
        ech tam
        i tak nie chce mi się z tobą gadać

        Ryś B. Kraków 17.07.2004 r.godz.1842


      • rb13 Mgła nad Giewontem 30.07.04, 21:06

        Mgła nad Giewontem
        ( Widok na grań Giewontu z Myślenickich Turni)

        Szeroko rozwarte dwa ramiona
        W dole Kondracka ciszą uśpiona
        Brązowa ścieżka - wężowy zygzak
        Wytycza na grań Giewontu szlak

        Wapienny stożek w niebo wystrzela
        Krzyż skrzydła szeroko rozpiera
        Na skrzydłach metalu dzwoni wiatr
        Ostatni promień światłem spadł

        Nad Kopą szarych mgieł pajęczyna
        Wolno widmowy taniec rozpoczyna
        Jeszcze ostatni promień słońca lśni
        Mgła osnuwa szczyt szarością ćmy

        Ryś B. Zakopane 12.07.2004 r.godz.1750


    • rb13 Nokturn na krawędzi mostu 01.08.04, 08:23

      W półmroku nabrzeżnych lamp
      oblepiony mułem zniechęcenia
      pozostał bagaż doświadczeń
      Przeszłość smakuje goryczą
      z metalicznym posmakiem słodyczy
      Bezdroża życia kończą się
      na krawędzi mostu
      zimnem parzącym stopy .
      Poniżej rzeka z cichym westchnieniem
      wabi otchłanią
      kusząco rozchylając ramiona.


      Drabina utkana z rzecznych mgieł
      z niemym wyrzutem czeka na zejście
      Wypłukane z rozmiękłej tektury
      kolejne wspomnienia gasły w odmęcie
      Przez szklistą zasłonę
      roztańczony kalejdoskop
      gwiaździstych lampionów
      zaprasza do ostatniego tańca
      W stopę uwiera główka nitu.
      Zostało jeszcze ostatnie spojrzenie

      Każdy krok oznacza wolność
    • rb13 Szła dziką plażą 01.08.04, 08:25

      Szła dziką plażą
      Niesiona porywem rozpaczy
      Zawodząc krzykiem białej mewy
      Roniła bursztynowe łzy
      Kalecząc stopy na ostrzach muszelek
      Przekrzykując wiatr
      Wolała o miłość

      Wodorosty pieściły stopy
      Igły zimnej wody parzyły dotykiem
      Fale otworzyły swe ramiona
      Otuliły ciało ogniem
      Zamknęły usta pocałunkiem
      Ciszy
      Kojąc cierpienie

      Ryś B. Kraków 06.06.2004 godz.2135

    • rb13 Nowy poemat dla dorosłych 01.08.04, 08:26
      Nowy poemat dla dorosłych


      Motto
      Ze wsi, z miasteczek wagonami jadą
      zbudować hutę, wyczarować miasto,
      wykopać z ziemi nowe Eldorado,
      armią pionierską, zbieraną hałastrą

      Poemat dla dorosłych Adam Ważyk


      Tu miasto powstanie z robotniczej woli
      Junak spocona twarz o rękaw wyciera
      Nie widział dotąd tak urodzajnej roli
      Z niedowierzaniem na czarnoziem spoziera
      Gdzież te sławne podkrakowskie żółte piaski
      Babiny z za płotów proszą łagodnie
      Panocki bójta się boga ,dopraszamy łaski
      Toż do zbiorów zostały dwa ,trzy tygodnie

      Niczym hordy Hunów kosami batożą
      Już gdzie niegdzie zlotawe zbóż łany
      A stalince pracowicie dziurę w ziemię orzą
      Co tam zboże - my realizujemy plany
      Naprzód młode socjalistyczne plemię
      Nam nie straszna imperializmu buta
      Gołymi rękami przeoramy tę ziemię
      W tym miejscu powstanie - Nowa Huta

      W Arkadii bawi się robotnicza gwardia
      Co- o zgrozo- brudzi bruk Starego Miasta
      Przybyła z zapadłych małopolskich wsi
      Krakowskie matrony mówią - hałastra
      Co w znoju i brudzie nie licząc nocy i dni
      Za słona rybę ,tanie wino i garść pieniędzy
      Co dzień mamiona wzniosłymi hasłami-
      Tyko my was wyrwiemy z pańskiej nędzy
      Bierut, Lenin ,Stalin - partia jest z Wami

      Flaszka i cztery śledzie w śmietanie
      Panie inżynierze pij pan z robotniczą klasą
      Jeszcze cztery - śledź niech już pozostanie
      Pan myśli – chamy, jesteście ciemną masą
      Panu to już kierowniczy stołek się śni
      Pan - zapomniał lat niecałe temu sześć
      Jak z zapadłej podrzeszowskiej wsi
      Z tekturową walizka w ręce - pan uciekł

      Nie mina cztery godziny po nocnej zmianie
      Jak pokażę się w tatusinej chacie
      Biała koszula i spinki posrebrzane
      Krawat na gumce ,garnitur w granacie
      Ciemny jak zwykły dzień na koksowni
      Za moje piniądze wszyćtko to kupione
      I czarne buty – ależ leją do kantek spodni
      Widzi mi się ,że ze wsi przywiozę tez żonę
      W lustrze widać jaki chłop ze mnie na chwat
      Tera zadna dzołcha na wsi mi się nie opse
      Bom jo juz pon z miasta ,a nie wiejski dziod



      Ten nareszcie skończył siedem klas
      Tamten już rozpoczął czerwone studia
      Socjalizm - to nie tylko dla ciemnych mas
      Ułuda - Nie wiedzą jeszcze jaka złudna
      Ciemnota tłocząca się w hotelach bez liku
      Za kilka lat nasycona socjalizmu oparami
      W pijąca bełty do rana barakach Meksyku
      Bronić będzie na C1 drewnianego krzyża
      W ludową milicję rzucając kamieniami

      Towarzysze - dlaczego Wy nie chcecie
      Jednej z tysiąca szkół na tysiąclecie
      Już w budynku DRN szyby wypadły z hukiem
      Lud rzucał kamieniami z gniewnym pomrukiem
      To nasz krzyż i nasza i ojców - to wiara
      Od poświeconego miejsca – precz ,wara
      Gaz gryzie w oczy ,łzy płyną ,petard huk
      Wleką robotników do milicyjnych suk

      Pokazują ci zdjęcia - gęba na kłódkę
      Pamiętaj - nikogo nie poznajesz
      W pracy piłeś z majstrem wódkę
      Za to My cię z roboty wylejemy
      Co nic wiochmenie ,nic - nie panimajesz
      Nu kochany ,a My wszystko wiemy
      Powiedz co z innymi pod krzyżem robiłeś
      Milczysz, a My i tak wszystko możemy
      Ot ty , ty taki zetemesowiec - ty durak ,
      ,Co mówisz - co ,że krzyża broniłeś
      K…wa ,ale z ciebie jednak wiejski burak

      Minęło kolejnych dobrych kilkanaście lat
      Poznań, Radom - miejscowości nie zliczę
      W ten czas - gdy wreszcie cały świat
      Poznał socjalizmu prawdziwe oblicze
      W pamiętny mrożny grudniowy poranek
      W jednym szeregu przy hutniczej bramie
      Z sekretarzem pop co legitymacją rzucił
      Posiwiały -Ten co walczył o krzyż stanie
      By socjalizm z ludzka twarzą powrócił


    • rb13 Na skrzydłach wiatru szeleszcząca p 08.08.04, 20:39



      Na skrzydłach wiatru szeleszcząca pieśń
      Wyśpiewują wyniosłych turzyc susze
      Niczym rozwiane chorągwie powiewają
      Trzcinowisk rudo-brązowe pióropusze

      W kawowej wodzie rudawo-zielone liście
      Wstążnic wiją się niczym włosy Meduzy
      Na zmarszczkach fal leniwie kołyszą się
      Kremowe lilie z odcieniem bladej róży

      Tnie fale zaskroniec płynący zygzakiem
      Pomiędzy liśćmi bezszelestnie jak kot
      Złowieszczo zatańczyły liście nenufarów
      Struchlałych żab umilkł krzykliwy rechot

      Wśród kożuchów roztańczonej rzęsy
      Stara łódka w kleszczach mułu tkwi
      Ponad szuwarami komarów chmara
      Pląsa -zaraz ruszy na łów żądna krwi

      Ryś B. Kraków 27.06.2004 godz.1030

    • rb13 Bezpióry Anioł 08.08.04, 20:40

      W mdły poranek oczy zasnuły granatem chmury
      Spowity w jedwabne pieluszki ,woda ciszą śpiewa
      Otulony mgłami Wąwóz Kraków wabił swoim dnem
      Pędziłem wprost w ramiona przydrożnego drzewa
      Przy przydrożnej kapliczce stał Anioł bezpióry
      Nie ma ucieczki zabito okna .Czy to było tylko snem

    • rb13 **** 02.09.04, 22:26

      Do pociągu bez torów
      Próbujesz wejść ze mną
      Bilet dzierżąc w ręku
      ( Bez daty) – nadaremno
      Pospiesznym odjechałem
      Na wieczne wakacje
      Przepraszam .
      Już zdaję - z życia relację

      Ryś B. Kraków 02.09.2004 r. godz.1014


    • rb13 Pałac w Gorzanowie 02.09.04, 22:27
      Pałac w Gorzanowie
      Z cyklu „Kotlina Kłodzka 2004”

      Otoczony zdziczałym drzewostanem
      Na wzgórzu stoi wielki pałac ni to zamek
      Nad bramą wjazdową wspina konia
      Święty Jerzy- co zaraz smoka pokona

      Odór nieczystości z wiatrem leci
      Bezpańskie psy buszują wśród śmieci
      Z oficyny karlica na nas patrzy
      My- tylko pałac chcemy zobaczyć

      Upiornym chichotem się zaniosła
      Pałac – toż to ruina zielskiem zarosła
      To oglądać - to trzeba źle mieć w głowie
      Do tego tam straszy -tyle wam powiem

      Wchodzimy- przez niczym wiejskie wrota
      Sczerniałe ,ze złuszczonego drewna
      Nędzne niczym wyleniałe futro kota
      Gdzieś tu będzie zaczarowana królewna

      Na dziedzińcu wita nas trawa olbrzymia
      Oplot z dzikiej róży w spoistości trzyma
      Ganek ,a przy sieni na sznurze uwiązany
      Łaciaty kundelek ujada jak opętany

      Fasady przepiękne - pełne ornamentów
      Wokół smród kocich ekskrementów
      Szyby z cegieł kryją przed wzrokiem
      Plafony pokryte czasu pomrokiem

      Kopulasta wieża z zatrzymanym czasem
      Zgarbiona życiem z kluczem za pasem
      Zaczarowana królewna okrzykiem wita
      Czego zamek bez zezwolenia nachodziła

      Ryś B. Bystrzyca Kłodzka 27.08.2004 r. godz. 2331
    • rb13 Smutne Sedlo (Smutna Dolina) 08.09.04, 14:18


      Przez Smutne Sedlo
      Słońca ostatnie promienie
      Rdzawymi barwami
      Malują szare kamienie
      Jeszcze po niebie
      Mieniąc się barwami tęczy
      Płyną pierzaste łodzie
      Nad krawędzią przełęczy

      Już szarością malując
      Trawy i kosodrzewinę
      Rohacze czarnym płaszczem
      Spowiły dolinę
      Stawów gasząc toń
      W kolorze chryzoprazu
      Mrok rozwieszając
      W tym smutnym pejzażu

      Ryś B. Kraków 08.09.2004 r. godz. 1315
    • rb13 A liście spadają z drzew 13.09.04, 08:53

      Twoją śpiącą twarz z jesieni nalotem
      Głaszczę spojrzeniem
      Usta ,rzęsy i czarne brwi

      Senny uśmiech

      Moja twarz owinięta rąk oplotem
      Z cichym westchnieniem
      Podglądasz moje sny?

      Patrzeć - to grzech?

      Ciało błyszczące jesiennym złotem
      Ogarnia miłosne drżenie
      Oczy zasnuwają mgły

      Łkanie ni to śpiew

      Chociaż zima czai się za płotem
      Rozpalasz płomienie
      I znów pachną bzy

      A liście spadają z drzew

      Ryś B. Kraków 06.09.2004 r godz.1237


    • rb13 Na Hali na Stołach 10.10.04, 20:46
      Lekki wietrzyk po niebie
      Pierzaste chmurki pędzi
      Głuchy szum przynosząc
      Z Kościeliskiej krawędzi

      Trzy poczernione czasem
      Szałasy na rudziejącej hali
      Z tyłu Kominiarski Wierch
      W sinej majaczy dali

      W oddali bielą oczy Giewont
      Słońcem razi wykapany
      Z boku Czerwonych Wierchów
      Widać przepaściste ściany

      Cisza .Nagle wiatr wpadnie
      Przez szpary w brewionach
      Zagwiżdże, zaśwista, cichnąc
      W szparach gontów skona

      Cisza Wtem na kamieniach
      Żmija złowrogo zasyczy
      A ze szczytu wiatr niesie
      Głuchy pomruk niedzwiedzicy

      Jeszcze w poszum traw
      Wdarł się krzyk sokoła
      I znów cisza zaległa
      Na Hali na Stołach
    • rb13 Budze się obsypany dreszczem 10.10.04, 20:47
      Budzę się obsypany dreszczem
      Leżąc w pościeli cały spocony
      Niczym zmoczony deszczem
      Snem o śmierci przerażony

      Przez okno szklaną poświatą
      Sączy się światła migotliwy pęk
      Otulony wilgoci mgielna watą
      Z daleka płynie płaczliwy dźwięk

      Już prześwituje poświata blada
      Szarość konturów wyzwala lęk
      Za oknem do snu noc się układa
      Uczucie strach budzi dzwonu jęk

      W blasku latarni krople migocą
      To rozbłyskując to znów gasnąć
      Niczym świetliki czerwcowa nocą
      A ja nie mogę ponownie zasnąć

      Ryś B. Kraków 17.09.2004 r. godz. 0057
    • rb13 Dno 10.10.04, 20:48
      Dno albo mielizna
      Strzelę za świata zło
      Cholera - co za pustka
      U ciebie też widać dno

      Brudny proszek
      Sina żyła i kropla krwi
      Popieprzony świat
      Zatrzasnę przed nim drzwi

      Ryś B.20.09.2004 r godz.1050
    • rb13 Jesienny poranek 12.10.04, 09:03
      Za oknem światło latarni
      Świeci mglistą poświatą
      Mdły poranek sączy się
      Obleczony mleczną watą

      Zamilkł śpiew ptaków tylko
      Krakanie niesie się wron
      W podmuchach wiatru
      Żółte liście sieje klon

      Z trudem blade słońce
      Prześwituje przez chmury
      W pierwszy dzień jesienni
      Szary, mglisty ,ponury

      Ryś B. Kraków 23.09.2004 r. godz. 1234
    • rb13 Lekcja francuskiego 12.10.04, 09:04

      Je t'aime
      Dyskretny dotyk
      Wyzwala pochód mrówek
      Tu parles…gardłowe er
      Gaśnie w uszach
      Zamykam oczy
      Czując delikatne muśnięcia
      Oddycham zbyt głośno
      J'ai chaud
      Ściągam nocną koszulę
      J'adore
      Tonąc w wilgoci
      Czekam na uwolnienie

      Ryś B. Kraków 24.09.2004 r.godz.1934
    • rb13 Na bolących kolanach 26.10.04, 13:12


      Na bolących kolanach
      Z cyklu „Kotlina Kłodzka 2004”

      Na bolących kolanach
      z rękami wzniesionymi w górę
      kreśląc krzyże w powietrzu
      w huku wambierzyckich, dzwonów
      zwiastujących powrót Króla
      skundlony wydrwigrosz
      z twarzą Liczyrzepy
      prosząc co łaska
      sprzedawał swą twarz
      na schodach wiodących
      do nadziei

      Ryś B. Wambierzyce 24.08.2004 r. godz.195

    • rb13 Wspomnienia minionego czasu 26.10.04, 13:13


      Jak dawniej drzwi strychu powitały mnie
      przeraźliwym skrzypnięciem.
      Lepka kurtyna przyssawszy się
      mackami do twarzy oplotła ciemnością
      W mroku otoczonym zapachem melancholii
      rozerwałem sieć utkaną z pajęczych nitek
      Porażając żrenice - pod dachem
      zapaliły się punktowe reflektory
      niczym kocie oczy wyławiając
      z półmroku wspomnienia

      Chłodny podmuch kłócił się
      z ciepłem bijącym z komina
      Wertowane przed laty
      Z wypiekami na twarzy
      Książki z pożółkłych kartkach
      ubrane w pokutne habity
      szamerowane złotym gotykiem
      leżały w kącie usypane w wątły stos
      oczekując na oczyszczający ogień

      Opudrowana pyłem szafa
      pamiętająca kalendarz
      z datą kiedy nie było tu Polski
      beznamiętnie przyglądała się
      w rozbitym lustrze
      twarzy o posiwiałych włosach
      z trudem przywołując obrazy z młodości
      Ach to Ty co w moich mrokach
      poznawałeś tajemnice smaku ust
      dziewczęce krągłości ,delikatność mchu
      cierpki zapach wilgoci owinięty wokół palców

      Ciszę przerwał przeciągły Gwizd pociągu
      przed laty namiętnie tulacego ciało cioci
      idącej na spotkanie z przeznaczeniem
      Przez poręcz zamarłego w bezruchu
      bujanego fotela smutno zwisała
      dziadka biała koszula z dopinanym kołnierzem
      w kolorze szaro-żóltej cery.
      Spokój spływal z rozsypanych karek
      książeczki do nabożeństwa
      Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie

      W stropowych belkach
      gruchały kołatki „memento mori „.
      .Bez znieczulenia zamieniając
      zmurszałe włókna drewna w złoty proch .
      Raz po raz porcja nicości
      mieniąc się złotem pląsała
      takt muzyki słońca danse macabre
      Ze starej komody
      lalka z oczami niemowlaka
      z sardonicznym uśmiechem
      wpatrywała się w trudem zasuwane drzwi

      Zastygła w bezruchu twarz starego zegara
      wskazywała miniony czas



    • rb13 zostawiłem we włosach 26.10.04, 13:14


      łapiąc oddech
      zostawiłem we włosach
      splecione wyznania
      gubiąc szept
      Wyniosę Cię nad chmury
      delikatnym ruchem
      rozchyliłem wrota tajemnicy

      drżące palce
      błąkając się po omacku
      grały na klawiaturze wilgoci
      pachniało morską bryzą
      z nutą dusznych aromatów
      pytałaś
      Czy zapomnę?


      Ryś B. 01.10.2004 godz. 0022


    • rb13 W zabierzowskim kamieniołomie 05.11.04, 09:44



      Niebieska woda , błękitnego nieba pas
      Białe kamienie - nad nimi grabowy las
      Wśród jesiennej zieleni lśniły złociście
      Pomalowane rudo-czerwienią liście

      Na przeciw ścian oprawnych w złocie
      Nurzając korzenie w czarnym błocie
      Znikał w pomrokach ciemniejącej toni
      Długi szereg bladością obleczonych pni

      Jeszcze na chwilę zabłąkany promień
      Rozświetlił wodę w kamieniołomie
      Już przedwieczorny mrok kładzie cienie
      Gasząc malowane oranżem wapienie

      Ryś B. Zabierzów k/Krakowa 05.10.2004 r. godz. 1715


    • rb13 na skrzydłach grzechu 05.11.04, 09:45



      na skrzydłach grzechu
      szukając tchu
      w ciemności dnia
      skowycząc
      wywiesiłem biała flagę

      w sennej pustce
      widziałem jak
      w chusteczce dłoni
      z ironicznym uśmiechem
      przesiewałaś miedzy palcami
      mleczne krople

      Ryś B. Kraków 06.10.2004 r. godz.2343


    • rb13 Życia kres 06.11.04, 16:09

      Gdzieś byłem
      Witano mnie śpiewem

      Czy śniłem
      Wciąż nie wiem

      Wróciłem
      Skąpany w morzu łez

      Gdzie byłem
      Tam gdzie życia kres


    • rb13 Tu gdzie juz karłowata sosna rośnie 06.11.04, 16:10

      Tu gdzie już karłowata sosna rośnie
      (Widok z Główniaka w masywie Babiej Góry)

      Tu gdzie już karłowata sosna rośnie
      Roznosi się woń sosnowego kadzidła
      Szalony wiatr chłoszcze bezlitośnie
      Stulone kosodrzewin iglaste skrzydła

      Jakby okręt wynurzył pokład bladolicy
      Tonąc w bezkresie zielonego odmętu
      Na stromej krawędzi skalnego występu
      Starym złotem błyszczy czoło Sokolicy

      Przed nami - Diablak kamieniste wzgórze
      Na nim ruiny jakby starego zamczyska
      Słońce przebłyska przez dziury w murze
      Wiatr na nich pieśni to wyje to śwista


      W oddali tatrzańskich szczytów korona
      Stopy moczy w zasłonie z mleka
      Mdły księżyc w blasku słońca kona
      Podhalańską dolinę zaś mgła powleka

      Ryś B. Kraków 09.10.2004 r.godz.1846

    • rb13 Lustro 09.11.04, 12:40
      Lustro
      Z cyklu „ Wspomnienia minionego czasu”

      Twarz starego zegara
      wskazywała miniony czas
      Zapomniane obrazy rozpierzchły się
      po wąskich uliczkach zagraconego strychu
      Kawałek zaśniedziałego lustra
      w pozłacanej ramie
      patrzył kpiąco w mą twarz.
      Pamiętasz ?

      Poranek obudził się z piżamą
      pochylona nad twarzą.
      Spod śmiesznych pluszaków
      drażnił oczy zarys dziewczęcych piersi .
      Z palcem na ustach kręte schody
      prowadziły rozespane oczy
      do przedsionka poznania

      W roztańczonym kurzu
      zapach swojskiej kiełbasy
      wiszącej u powały drażnił powonienie
      Drżąc niczym w febrze
      ciało paliło gorączką .
      Stargane podmuchem namiętności
      pofrunęły latawce z bluz
      w paski i w pluszowe misie .

      Skrzypiące deski drżały
      pod nieśmiałymi pieszczotą.
      Opaska z gumy paliła nadgarstek .
      Milimetr po milimetrze
      kolejne zapory z atłasu
      pękały z cichym rozdarciem .
      Zakazany owoc pachniał
      kwaśnym mlekiem
      zmieszany z nutą kwiatów wrotycza

      Kleszcze ud z cichym jękiem
      rozbiegały się w szpagat po chwili
      zaciskając dłoń jak imadle.
      Ostatnią przeszkodę
      przed otwartymi ramionami
      starej kanapy było
      lustro w złoconej ramie


      Dotknięte splecionymi ciałami
      rozbiegło się z hukiem
      na tysiąc kawałków.
      Drewniany koń parsknął
      na ostrych odłamkach
      kołysząc się lubieżnie.
      Skrzekliwy głos ciotki
      Co wy tam robicie?
      spalił namiętność.

      Ryś B. Kraków 15.10.2004 r godz.2215
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka