aniouek1 25.04.05, 09:55 ...nasza ...JEDYNA DOBRA DROGA... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aniouek1 DOBRA… co znaczy że…JEST DOBRA? 25.04.05, 10:02 Czy…równa, wygodna, szeroka, bezpieczna, krótka - starczy by znaczyć, że JEST DOBRA? Czy…dla KAŻDEGO może być tak samo DOBRA i jest DOBRA tak samo? A może…najważniejsze by prowadziła bezpiecznie do celu pod warunkiem, że ten cel jest pożądanym DOBREM? Tylko czy…dla KAŻDEGO to samo jest …POŻĄDANYM DOBREM? Czy to, iż przez KAŻDEGO może być pożądanym dobrem, a nawet coś bywa jako powszechnie pożądane dobro postrzegane znaczy, że…prawdziwie JEST DOBREM? Co znaczy... co prawdziwie DOBRO znaczy? Odpowiedz Link
aniouek1 DOBRE lekarstwo rzadko bywa smaczne 07.04.06, 19:35 bo DOBRE znaczy SKUTECZNE i to...jest najistotniejsze w DOBRE Odpowiedz Link
kendo Re: DOBRE lekarstwo rzadko bywa smaczne 07.04.06, 19:45 aniouek1 napisała: > bo DOBRE znaczy SKUTECZNE i to...jest najistotniejsze w DOBRE oby tak wszystkie medycyny funkcjonowaly w to DOBRO Odpowiedz Link
mala20033 Re: DOBRA… co znaczy że…JEST DOBRA? 09.05.06, 20:20 Ostatnio sie troche pogubilam..jaka jest naprawde dobra??? Odpowiedz Link
aniouek1 Jedyna…NASZA …dobra droga 25.04.05, 10:05 „Pewien ojciec rodziny miał dwóch synów, których tak samo miłował. Chciał być dla nich w równej mierze dobroczyńcą. Oprócz domu, w którym mieszkali synowie, ojciec ten miał też posiadłość. Były w niej ukryte wielkie skarby. Synowie wiedzieli o tych skarbach, ale nie znali drogi prowadzącej do nich. Ojciec bowiem z jakichś powodów - i to przez wiele, wiele lat – nie wyjaśniał synom, jak do nich dojść. Któregoś dnia wezwał jednak dwóch synów i powiedział im: „Dobrze będzie, jeśli odtąd będziecie wiedzieć, gdzie są skarby odłożone dla was przez waszego ojca, abyście – kiedy wam to powiem – mogli tam dojść. Poznajcie więc drogę do nich i drogowskazy, które umieściłem, abyście nie zeszli z właściwej drogi. Posłuchajcie. Bogactwa nie są na równinie, gdzie stoją wody, gdzie pali upał, pył niszczy, ciernie i chwasty zagłuszają roślinność, gdzie mogą przyjść złodzieje, aby z łatwością je ukraść. Skarby znajdują się na szczycie tej wielkiej góry: wysokiej i kamienistej. Umieściłem je tam, na szczycie. Tam na was czekają. Na górę prowadzi nie jedna, lecz wiele ścieżek. Jednak TYLKO JEDNA JEST DOBRA. Niektóre z nich prowadzą do przepaści, inne do grot bez wyjścia, inne do rowów z błotnistą wodą, inne do kryjówek żmij, inne do kraterów z rozpaloną siarką, jeszcze inne do ścian nie do przebycia. Ta JEDYNA dobra ścieżka jest wprawdzie męcząca, lecz dochodzi się nią do szczytu bez natrafiania na przepaście lub inne przeszkody. Abyście mogli ją rozpoznać, postawiłem tam na całej długości, w regularnych odstępach, dziesięć kamiennych pomników. Są na nich wyryte te trzy słowa, ułatwiające rozpoznanie: „miłość, posłuszeństwo, zwycięstwo”. Idźcie tą ścieżką, a dotrzecie do miejsca skarbu. Ja pójdę inną drogą, którą tylko sam znam, i otworzę wam bramy, abyście byli szczęśliwi”. Dwóch synów pożegnało ojca, a on, kiedy jeszcze mogli go usłyszeć, powtórzył: „Idźcie drogą, o której wam powiedziałem. Jest dla waszego dobra. Nie pozwólcie się pociągnąć przez inne, nawet jeśli wydadzą się wam lepsze. Utracilibyście skarb, a wraz z nim – mnie”. c.d.n. ---------- M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga czwarta, 144, Katowice 1999, wyd. Vox Domini Odpowiedz Link
aniouek1 Człowiecze wędrowanie 25.04.05, 10:10 I oto przybyli do stóp góry. Pierwszy pomnik znajdował się u jej podstawy, dokładnie na początku ścieżki, która była pośród szeregu innych, prowadzących w górę w różnych kierunkach. Dwóch braci zaczęło wspinaczkę dobrą ścieżką. Na początku była jeszcze wygodna, chociaż bez odrobiny cienia. Z wysokości nieba słońce paliło, zalewając ją światłem i żarem. Biała skała, w której była wykuta, czyste niebo ponad głowami, żar słońca, otaczający ich ciała – oto, co bracia widzieli i odczuwali. Ale ożywiani dobrą wolą, wspomnieniem ojca i jego poleceń, podążali radośnie ku szczytowi. Oto drugi pomnik... potem – trzeci. Ścieżka stawała się coraz bardziej męcząca, opustoszała, paląca. Nie było widać innych ścieżek, z trawą, drzewami, czystą wodą, mniej stromych i wyżłobionych nie w skałach, lecz w ziemi, i umożliwiających przez to mniej męczącą wspinaczkę. „Nasz ojciec chce nas doprowadzić do śmierci” – powiedział jeden syn, dochodząc do czwartego pomnika. I zaczął zwalniać kroku. Drugi zachęcał go do kontynuowania, mówiąc: „On nas kocha jak samego siebie i bardziej jeszcze, bo w tak cudowny sposób ocalił dla nas skarb. Tę ścieżkę w skale, która bez zbaczania wiedzie z dołu ku szczytowi, sam wyżłobił. Te pomniki-drogowskazy sam zbudował, ażeby nas poprowadzić. Zastanów się, mój bracie! On, on sam uczynił to wszystko, z miłości! Aby nam to dać! Aby nam pomóc dotrzeć bez możliwości [popełnienia] błędu i bez niebezpieczeństwa”. Szli jeszcze dalej. Ale ścieżki pozostawione w dolinie zbliżały się do ścieżki wykutej w skale. Były coraz bliższe, gdy bliższy był wierzchołek góry, a ścieżka prowadząca na szczyt – węższa. A jak były piękne, zacienione, nęcące!... -„Poszedłbym chętnie jedną z nich – powiedział niezadowolony [syn], docierając do szóstego pomnika. – Przecież też prowadzi na szczyt”. -„Nie możesz tak twierdzić. Nie widać przecież, czy się pnie w górę, czy schodzi w dół...” [– odpowiedział mu brat.] -„Widać ją tam, w górze!” -„Nie wiesz, czy to jest ta sama. Poza tym ojciec polecił nam nie schodzić z dobrej drogi...” Zniechęcony syn szedł dalej opieszale. Przy siódmym pomniku powiedział: -„Jeśli o mnie chodzi, to idę swoją drogą.” -„Nie czyń tego, bracie!” Szli ścieżką naprawdę teraz bardzo trudną, lecz szczyt był już tak bliski... Oto ósmy pomnik i całkiem blisko – przylegająca do niego inna ścieżka, porośnięta kwiatami. -„O! Widzisz? Być może nie w linii prostej, ale tędy idzie się w górę.” -„Nie wiesz przecież, czy to ta sama ścieżka.” -„Tak. Rozpoznaję ją.” -„Mylisz się.” -„Nie. Odchodzę.” -„Nie rób tego. Pomyśl o ojcu, o zagrożeniach, o skarbie.” -„A niechże wszystko przepadnie! Cóż zrobię ze skarbem, jeśli umrę po dotarciu na szczyt. Jakie niebezpieczeństwo jest większe od tej ścieżki? I jaka nienawiść jest większa od ojcowskiej? On z nas zakpił pokazując tę ścieżkę po to, abyśmy umarli. Żegnaj! Przybędę przed tobą i będę żył...” I rzucił się ku ścieżce przylegającej, i – wykrzykując z radości – znikł za drzewami dającymi cień. Drugi, smutny, szedł dalej... O! Ostatni odcinek drogi był naprawdę przerażający! Wędrowiec już nie mógł iść dalej. Był jak pijany ze zmęczenia, od słońca! Przy dziewiątym pomniku zatrzymał się, dysząc. Oparł się o kamień, czytając machinalnie wyryte na nim słowa. W pobliżu biegła ścieżka, a na niej był cień, woda, kwiaty... -„Chętnie, chętnie... Ale nie! Nie. Tu pisze – a napisał to mój ojciec – ‘miłość, posłuszeństwo, zwycięstwo’. Muszę wierzyć. W jego miłość, w jego prawdę. Muszę być posłuszny, żeby okazać moją miłość... Dalej... Miłość mnie podtrzyma...” Oto dziesiąty pomnik... Wędrowiec, wyczerpany, spalony słońcem, szedł pochylony jak pod jarzmem... To było miłosne i święte jarzmo wierności, którą jest miłość, posłuszeństwo, męstwo, nadzieja, sprawiedliwość, roztropność, wszystko... Zamiast się oprzeć, upadł. Usiadł, chroniąc się przed słońcem, w tej odrobinie cienia, którą dawał pomnik. Wydawało mu się, że umiera... Od strony sąsiedniej ścieżki dochodził odgłos strumyka i zapach lasu... „Ojcze, ojcze, pomóż mi swoim duchem, w pokusie... pomóż mi być wiernym aż do końca!” Z daleka dobiegł go roześmiany głos brata: -„Chodź, czekam na ciebie! Tu jest raj... Przyjdź....” -„Może tam pójdę?...” [ale zastanowił się] i głośno zawołał: „Czy tamtędy naprawdę wchodzi się na szczyt?” -„Tak, chodź. Tu jest chłodny tunel prowadzący w górę. Przyjdź! Już widzę szczyt ponad tym tunelem, w skale...” -„Iść? Nie iść?... Kto mi dopomoże?... Idę...” Oparł ręce, żeby się podnieść. Czyniąc to spostrzegł, że wyryte słowa nie były wyraźne jak te, które [widział] na pierwszym pomniku: „Na każdym pomniku słowa były mniej widoczne... Tak jakby wyczerpanemu ojcu trudno było je wyryć... I... spójrz!... Tu również znajduje się taki czerwonobrązowy ślad, który był już widoczny od piątego pomnika... Ale tu wypełnia wyżłobienie każdego słowa i płynie, znacząc skałę jak ciemne łzy, jak... krew...” Zdrapał [ten ślad] palcem tam, gdzie plama była szeroka na dwie ręce. I plama zeszła, pozwalając odkryć nowe słowa: „Tak właśnie was ukochałem... aż do przelania mojej krwi, aby was doprowadzić do Skarbu”. -„Och! O! Ojcze mój! A mnie nachodziła myśl, że nie mam postępować zgodnie z twoim poleceniem! Przebacz, mój ojcze! Przebacz”. Syn płakał przy skale, a krew, która wypełniała [wyżłobienia] słów, odzyskała świeżość, błyszczała jak rubin. Łzy stały się pokarmem i napojem dla dobrego syna i jego siłą... Wstał... z miłości zaczął wzywać swego brata, głośno, bardzo głośno... Chciał mu powiedzieć o odkryciu... o miłości ojca... powiedzieć mu: „Wróć”. Nikt mu jednak nie odpowiedział... Młodzieniec udał się w dalszą drogę niemal na kolanach, po rozpalonych kamieniach, gdyż ze zmęczenia ciało było u kresu sił, ale jego duch był pogodny. Oto szczyt... c.d.n. ---------- M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga czwarta, 144, Katowice 1999, wyd. Vox Domini Odpowiedz Link
aniouek1 Oto szczyt… 25.04.05, 10:12 Oto szczyt… I oto ojciec. -„Mój ojcze!” -„Synu drogi!” Młodzieniec oparł się o pierś ojca. Ojciec zaś przyjął go, okrywając pocałunkami: -„Jesteś sam?” -„Tak... ale mój brat wkrótce tu przyjdzie...” -„Nie. Już nie przyjdzie. Porzucił drogę dziesięciu pomników. Nie wrócił po pierwszych ostrzegawczych rozczarowaniach. Chcesz go zobaczyć? Oto on. W przepaści ognia... I trwa zacięty w swym grzechu. Przebaczyłbym mu jeszcze i czekałbym na niego, gdyby – po uznaniu swego błędu – powrócił na ścieżkę i gdyby choć z opóźnieniem poszedł drogą, którą miłość przeszła jako pierwsza. Ona cierpiała dla was aż do rozlania swej najlepszej krwi – tego, co było w niej najcenniejsze.” -„On tego nie wiedział”. -„Gdyby spoglądał z miłością na słowa wyryte na dziesięciu pomnikach, odczytałby ich prawdziwe znaczenie. Ty odczytywałeś je od piątego pomnika i dałeś mu to do zrozumienia. Powiedziałeś mu przecież: „Tu ojciec musiał się zranić!” I odczytywałeś to na szóstym, siódmym, ósmym, dziewiątym pomniku... coraz wyraźniej... aż instynktownie odkryłeś, co było [ukryte] pod moją krwią. Czy wiesz, jakie jest imię tego instynktu? ‘Twoje prawdziwe zjednoczenie ze mną’. Włókna twego serca, złączone z moimi, zadrżały i powiedziały: „Tu posiądziesz miarę miłości, jaką kocha cię ojciec”. Teraz wejdź w posiadanie Skarbu i mnie samego – ty, serdeczny, posłuszny, zwycięski na zawsze.” ---------- M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga czwarta, 144, Katowice 1999, wyd. Vox Domini Odpowiedz Link
aniouek1 Oto przypowieść... 25.04.05, 10:20 Dziesięć pomników to dziesięć przykazań. Wasz Bóg wyrył je i umieścił na ścieżce prowadzącej do wiecznego Skarbu. I cierpiał, żeby was wprowadzić na tę ścieżkę. Cierpicie? Bóg także. Musicie się skłaniać do wysiłku? Bóg także. Czy wiecie, do jakiego stopnia? Cierpiąc z powodu oddzielenia się od Siebie samego i przymuszając się do poznania bytu ludzkiego z jego wszystkimi nędzami, jakie natura ludzka nosi: narodziny, cierpienie chłodu, głodu, zmęczenia, szyderstw, zniewag, nienawiści, zasadzek i w końcu – śmierci, przelewając całą Swą Krew, aby wam dać Skarb. Oto, co cierpi Bóg, który zstąpił, żeby was zbawić. Oto, co znosi Bóg na wysokościach Nieba, pozwalając samemu Sobie cierpieć. Zaprawdę mówię wam, że żaden człowiek – choćby nie wiem jak była uciążliwa jego ścieżka, którą dojdzie do Nieba – nigdy nie pójdzie ścieżką bardziej męczącą i boleśniejszą niż ta, którą idzie Syn Człowieczy, zdążając z Nieba do ziemi, a na ziemi – do Ofiary, aby otworzyć wam bramy do Skarbu. ”Moja Krew jest już na tablicach Prawa. Moja Krew jest na drodze, którą dla was znaczę. To pod naporem Mojej Krwi otwierają się bramy Skarbca. Wasza dusza staje się czysta i silna dzięki obmyciu i karmieniu się Moją Krwią. Ale żeby nie została przelana na darmo, musicie iść za niezmiennym Prawem dziesięciu przykazań.” ---------- M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga czwarta, 144, Katowice 1999, wyd. Vox Domini Odpowiedz Link
kendo Re: droga?? ,jakze dla kazdego inna .... 25.04.05, 10:25 bo kazdy ma inne cele i sposoby ich osiagniecia. Odpowiedz Link
kendo Re: no tak Kendo...jak ktoś się uprze to... 26.04.05, 09:36 i znam takich ludzikow, co swiadomi nieracji "zycia" ida w zaparte( Odpowiedz Link
aniouek1 ...i mnie się zdarza...z DOBREJ DROGI zbaczać :( 27.04.05, 08:30 i żadnym to dla mnie pocieszeniem jest, że...zdarza się nie tylko mnie... Odpowiedz Link
mala20033 Re: JEDYNA DOBRA DROGA 27.04.05, 16:52 Nie badz zbyt slodkim bo Cie wyliza Nie badz zbyt gorzkim bo Cie wypluja. Nie krzywdz Blizniego swego,chyba ze sie bronisz albo stoisz po slusznej stronie. Nie krzywdz jak nie musisz... Odpowiedz Link
aniouek1 ...nie krzywdź...jednak...co tzn. krzywdzić? 02.05.05, 23:11 mala20033 napisała: > Nie krzywdz Blizniego swego,chyba ze sie bronisz > albo stoisz po slusznej stronie. co to znaczy "słuszna strona"??? > Nie krzywdz jak nie musisz... i...co to znaczy "krzywdzić bliźniego"??? ----- Człowiek chory bardzo, na szpitalnym łóżku,ze spalonymi gorączką ustami, błaga o łyk wody, która gdy podana...zabije go... Odpowiedz Link
mala20033 Re: ...nie krzywdź...jednak...co tzn. krzywdzić? 03.05.05, 01:10 To chyba temat rzeka..poczawszy na krzywdach w pracy a skonczywszy na krzywdach w czasie wojny.. Odpowiedz Link
kendo Re: ...nie krzywdź...jednak...co tzn. krzywdzić? 03.05.05, 10:11 aniouek1 napisała: > mala20033 napisała: > > > Nie krzywdz Blizniego swego,chyba ze sie bronisz > > albo stoisz po slusznej stronie. > > co to znaczy "słuszna strona"??? > > > Nie krzywdz jak nie musisz... > > i...co to znaczy "krzywdzić bliźniego"??? > > ----- > Człowiek chory bardzo, na szpitalnym łóżku,ze spalonymi gorączką ustami, > błaga o łyk wody, która gdy podana...zabije go... > usch...nie lubie zadnej przemocy:fizycznej czy psychicznej, niewiadomo ,ktora jes´t bardziej bolesna( ?? Odpowiedz Link
aniouek1 Kendo wrzuciła pierwszy "kamyczek" 03.05.05, 10:37 do "tematu rzeki" Malenkiej Myślę, że warto o tym porozmawiać. Napisałaś kendo, że ...przemoc, psychiczna, fizyczna... to chyba jednak zaledwie czubek góry lodowej w tej "temacie rzece" jak Malenka napisała wcześniej... i że w pracy i podczas wojny. nie się czasem zdaje, że krzywdzenie człowieka jest znacznie powszechniejszą praktyką codzienną niż prawdziwe czynienie mu DOBRA Odpowiedz Link
kendo Re: czynienie dobra i zla..... 04.05.05, 08:56 czy to nie wyplywa czasami z zalozen politycznych?(moze powinnam napisac inaczej,ale nie moge znalesc odpowiedniego slowa teraz), nierowe dochody sprawiaja,ze w wielu domach powstaja rozlamy, ktore bezposrednio wiaza sie z zalozeniami politycznymi, coz moze zrobic czlowiek,gdy mimo dobrego wyksztalcenia brak pracy co wiaze sie z brakiem utrzymania rodziny ,co pozniej wszyscy czlonkowie rodzin staja sie zbuntowani/zawiedzeni/zfrustrowani/nieopanowwani-i czesto dochodzi do podjecia decyzji,ktre krzywdza nie tylko najblizszych .....( powstaje lancuszek,gdzie peknie jedno ogniwo,rozsypuje sie calosc. Organizacje pomocy,ktore powstaja,to kropla w morzu,skape fundusze na pomoc najbardziej potrzebujacym....sa zamale i wyszlo mi,ze obwiniam rzady krajowe....ale tak to widze mieszkajac tu,mam skale poruwnawcza . Odpowiedz Link
aniouek1 Kendo...politycy to także ludzie 04.05.05, 11:05 Myślę, że w naszej rozmowie nie możemy się "spotkać" i wciąż jakby szukamy do siebie drogi, bo...jakby nie rozmawiamy o TYM SAMYM. Każdy skutek ma pierwotną jakąś przyczyne. Nie uważam by było słuszne za każde zło,za każdą krzywdę, którą ja wyrządzam - czy to sobie samej czy komukolwiek innemu - odpowiedzialni byli politycy czy musiał być odpowiedzialny jakikolwiek człowiek poza mną sama. Nie mam ambicji naprawiacza wszechświata. Owszem...chciałabym sama być choć troszku lepszym człowiekiem niż jestem. Bywa, że mam problem by pojąć, by zrozumieć na czym to BYCIE DOBRYM ma prawdziwie polegać. Chętnie więc sięgam do różnych źródeł by gasić pragnienie, by się DOWIEDZIEĆ. Ja wiem, że ...określona jest JEDYNA DOBRA DROGA i wyznacza ją 10 "kamieni", jednak...bywa, że czuję w głębi swojej duszy, że nie potrafię DOBRZE odczytać tego, co na tych kamieniach napisano... dla mnie to także zostało NAPISANE, więc... niepokoi mnie, czy przez własne słabości nie próbuję ponad dozwolone PRAWO "przesuwać" tych "kamieni", obchodzić ich i przeskakiwać. Potrzebuję DOBREJ ROZMOWY o prawach i granicach mojej własnej wolnej woli, bo wolność to przecież możliwość wyboru. W jakich granicach TEN WYBÓR mieści się jeszcze na JEDYNEJ DOBREJ DRODZE? Myśle, że nie jest to jedynie mój problem... Odpowiedz Link
kendo Re: Kendo...politycy to także ludzie /oj Aniele 04.05.05, 18:25 i znow niewiem czy dobrze zrozumialam, czy obawiasz sie opini publicznej za Twe dzialanie, ze obejdziesz dekalog nie robiac nikomu krzywdy? bo tak tez mozna ....nie wszystko mozna brac sobie do serca i zyc strikt do paragrafu,one sa po to by je omijac jak mozna sobie coa zmienic, nie ,ze jestem tu egoistyczna,ale przeciez rozne sa przypadki,ze musimy tak postapic a nie inaczej. Odpowiedz Link
aniouek1 uuuu Kendusiu... :( 04.05.05, 21:40 kendo napisała: > i znow niewiem czy dobrze zrozumialam, > czy obawiasz sie opini publicznej za Twe dzialanie, > ze obejdziesz dekalog nie robiac nikomu krzywdy? Nie Kendo. Ja już jestem duża dziewczynka i - choć to może "nieładnie" to... nie jest dla mnie najistotniejszą kwestią i weryfikatorem moich zamiarów czy czynów opinia publiczna, ale moja własna opinia, która można i sumieniem nazwać, a temu z Bogiem i Jego prawami chce się po prostu być w zgodzie i już! Inna rzecz, że...być może mam zbyt małą wyobraźnię i zbyt słabe oczy, jednakże...nie widzę takiej możliwości by móc obejść jakikolwiek "paragraf" dekalogu nie czyniąc KOMUŚ krzywdy. > bo tak tez mozna ....nie wszystko mozna brac sobie do serca No cóż? ...różnimy się więc w tej sprawie wyraźnie, bo ja sądzę, że z WYŻSZEGO PRAWA nie tyle nawet "nie wszystko można" co... KONIECZNIE TRZEBA brać sobie do serca. Dla mnie... TO prawo - rzecz święta. > i zyc strikt do paragrafu,one sa po to by je omijac jak mozna sobie coa > zmienic, ...tu akurat...nie mogę się z Toba zgodzić... Jest PRAWO i są PARAGRAFY, których żadną miarą i pod żadnym pozorem omijać się nie godzi,jeśli świadomie podjęło sie decyzję o przynależeniu... Wiesz...to...bywa trudne, ale...jest jak sądzę prawdziwie JEDYNĄ DOBRĄ DROGĄ i...nie tylko dla mnie. > nie ,ze jestem tu egoistyczna,ale przeciez rozne sa przypadki,ze musimy tak > postapic a nie inaczej. Jest jeden jedyny sposób by ZMUSIĆ człowieka by zrobił, czego zrobić nie chce - trzeba sprawić by CHCIAŁ ...choćby wbrew swojemu sumieniu, przekonaniom...itd. Wykroczeniem (czyt.: grzechem) jest jednakże to, co ...świadomie i dobrowolnie...czynimy a jest niezgodne z PRAWEM... Widzisz więc, że...to ..obchodzenie...choć się zdarza.. nie jest koniecznością, a gdy pod przymusem, bądź nieświadomie...nie jest grzechem żadnym. Odpowiedz Link
aniouek1 i co Kendusiu Ty na moje "uuuuuuu" ? 17.05.05, 16:01 nico? A myślało mi się, że jednak cósik i, że będziemy rozbierały ten problem na czynniki pierwsze a tu.... cichośc nastała nie wiedzieć czemu Odpowiedz Link
aniouek1 Zło = wynik egoizmu człowieka 04.05.05, 10:41 Zło = wynik egoizmu człowieka - " miłość siebie aż do odrzucenia Boga" = Amor sui usque ad contemptum Dei .. ( Jan Paweł II ) Zapomnijcie o Bogu a każdy z was pogrąży się w bezdennej otchłani własnej pychy i potępienia /~Katherine, 2005-05-04 09:58/ tygodnikforum.onet.pl/1,11,8,11933726,33500119,1569032,0,forum.html Odpowiedz Link
kendo Re: Zło = wynik egoizmu człowieka 04.05.05, 18:28 moze nie do konca tak jest.... Odpowiedz Link
mala20033 Re: Zło = wynik egoizmu człowieka 06.05.05, 16:24 Czasem trzeba sie bronic.A wtedy krzywdzimy choc to nie lezy w naszej naturze... Odpowiedz Link
aniouek1 zła złem nie naprawisz ... 17.05.05, 15:58 sprawiane, mnoży się i na powrót wraca ze zwiększona potęgą...niestety Odpowiedz Link
kendo Re: zła złem nie naprawisz ... 19.05.05, 11:03 "" Codzienna praca twoja mozesz wszystko dobre na tym swiecie zepsuc i wszystko zle naprawic"" Maria Dabrowska Odpowiedz Link
mala20033 Re: zła złem nie naprawisz ... 19.05.05, 14:47 Piekno i brzydota,tkliwosc i okrucienstwo,dobro i krzywda..wszystko to splatane,poplatane..zycie.. Odpowiedz Link
majenka3 Re: JEDYNA DOBRA DROGA 02.10.05, 18:36 Czasami tak trudno znaleźć, ustalic samej ze soba co jest tą jedyna dobrą drogą...Żadna droga, nawet, wydawałoby sie ta najbardziej równa, gładka nie jest idealna...Może np biec przez pustynię..i pomimo, że wygodna wydaje sie nam ..okropna.. Rozmyślałam dzisiaj ... dobrze, że taki piekny dzień był. Odpowiedz Link
kendo Re: JEDYNA DOBRA DROGA 02.10.05, 19:17 usch...drogi,drogi zycia, zeby czlek wiedzial ,ktora jets ta najlepsza poszewedrowal by nia) Odpowiedz Link
majenka3 Re: z TEJ strony... 02.10.05, 20:44 ..a z tamtej strony..dowiedzenie się tego...nic nam nie da...chyba, żeby kolejne życie i my bogatsi o tutejsze błędy.. hmmm.. "błądzic jest rzeczą ludzką"...i to pewnie dlatego te przedziwne ściezki, kręte drogi, drogi do nikąd, ślepe zaułki..wszystko to do wyboru do koloru..dla nas.. Odpowiedz Link
mir-elka na szczęście... 02.10.05, 21:20 życie to układanka z wielu dróg. A my mamy zdolność uczenia się... mamy...? czasem mam wątpliwości, mówię wyłącznie o sobie No i ocena. Dobra droga... moja dla mnie? czy moja dla innych? To chyba... ślepy zaułek, te rozważania Odpowiedz Link
kendo Re: na szczęście... 03.10.05, 09:46 zawsze sie ma jakis znak zapytania, przed wyborem wlasnej drogi, niemniej jak zauwazylam ostanio,wiele ludzi kieruje sie egoistycznie wybierajac swa droge, moze to i dobrze,zalezy z jakiego punktu na to patrzymy. Odpowiedz Link
aniouek1 Re: na szczęście... 17.12.05, 11:21 kendo napisała: > moze to i dobrze,zalezy z jakiego punktu na to patrzymy. Prawdziwie DOBRO nie zależy od punktu widzenia...jest ponad subiektywizm będąc ABSOLUTEM Odpowiedz Link
aniouek1 Mir-elko... na szczęście... 17.12.05, 11:26 mir-elka napisała: > To chyba... ślepy zaułek, te rozważania Ślepy...jeśli się nie chce ...zamknąć oczu by wyraźniej zobaczyć, usłyszeć... A... "nie chce się" ...bo...bywa, że milsze bywają złudzenia, niż PRAWDA... Odpowiedz Link
kendo Re: z TEJ strony... 03.10.05, 09:43 mir-elka napisała: > drogi nie da się tego ocenić, > niestety... > mir-elko ale "sliczna" ta samotnosc) Odpowiedz Link
aniouek1 Kendo....JEDYNA DOBRA DROGA 17.12.05, 11:34 kendo napisała: > usch...drogi,drogi zycia, > zeby czlek wiedzial ,ktora jets ta najlepsza > poszewedrowal by nia) ...jesteś optymistka... Bóg wiedział, że nie wystarczy człowiekowi wiedzieć i...podarował nam krzyż, byśmy po nim mogli się wspinać, by DROGĘ JEDYNĄ DOBRĄ zobaczyć...a mimo to... Kto z nas potrafi TĄ JEDYNĄ DOBRĄ DROGĄ wiernie kroczyć nie szukając "skrótów" i złudnego dobra w tym co milsze, wygodniejsze - zda się - i łatwiejszym bywa? Odpowiedz Link
kendo Re:Aniouek....JEDYNA DOBRA DROGA 17.12.05, 11:39 oj!!,jak te drogi na sktorty kusza i mania.... nazywam je" scieszkami grzechu",chyba kazdy chce choc raz w zyciu wejsc na podobna"sciezke",doswiadczyc przezyc...to chyba jakis rodzaj na sprawdzenie siebie samego,jak daleko mozna na niej zajsc i co mozna znalesc na niej. Odpowiedz Link
aniouek1 Re:Aniouek....JEDYNA DOBRA DROGA 17.12.05, 11:44 kendo napisała: > oj!!,jak te drogi na sktorty kusza i mania.... > nazywam je" scieszkami grzechu",chyba kazdy chce choc raz w zyciu wejsc na > podobna"sciezke",doswiadczyc przezyc...to chyba jakis rodzaj na sprawdzenie > siebie samego,jak daleko mozna na niej zajsc i co mozna znalesc na niej. Przyznaję....miałam takowe podejrzenie, a teraz mam pewność. Ty jesteś OPTYMISTKA! Mówisz, że "każdy chce choć raz w życiu wejść na podobną ścieżynę"... hihihi... jakby nie był na takowej niemalże co chwilę...i to nie, że nieświadom i że pod przymusem... Ot..świadomie i dobrowolnie ulega pokusie bo...chce mu się Odpowiedz Link
aniouek1 Re: JEDYNA DOBRA DROGA 12.01.06, 17:15 krzyżowa, cierniowa, wyboista i pod górkę...ale JEDYNA NASZA... szczęście, że NASZA Odpowiedz Link
kendo Re: JEDYNA DOBRA DROGA 13.01.06, 15:33 oj z ta droga.... zeby to czlek wiedzial w ktora strone skrecic ,uczynilby to natychmias Odpowiedz Link
aniouek1 Kenduniu...już sam Pitagoras powiedział, że... 17.02.06, 22:47 "Niełatwo iść przez życie kilkoma drogami równocześnie" Odpowiedz Link
aniouek1 Zaufałem drodze 29.01.06, 09:11 Zaufałem drodze Wąskiej takiej na łeb na szyję z dziurami po kolana takiej nie w porę jak w listopadzie spóźnione buraki i wyszedłem na łąkę stała święta Agnieszka - Odpowiedz Link