Dodaj do ulubionych

1 - Marucha1

13.03.03, 15:55
Marucha1 - bardzo proszę! smile
Twoja własna szufladkowa "przegródka" na smutki, troski, a - nade wszystko -
nadzieje i radości smile
Obserwuj wątek
    • aniouek1 Wiesz,bylem dzisiaj w tym klubie....-22-02-2003 13.03.03, 16:04
      Wiesz,bylem dzisiaj w tym klubie....
      Autor: marucha1@NOSPAM.gazeta.pl
      Data: 22-02-2003 23:17 + dodaj do ulubionych wątków


      ...gdzie Cie pierwszy raz zobaczylem.Tam na Laziennej gdzie czesto chodzilem
      aby posluchac bluesa.Nie wiem czemu nie potrafie Cie zapomniec.A wiesz co
      pamietam najbardziej? Jak palilas papierosa.Nie moglem wtedy oderwac od
      Ciebie oczu.Sposob w jaki bralas papierosa ,zapalalas go...A wiesz na co
      czekalem? Czekalem na pierszy oblok dymu wychodzacy z Twoich ust.Ten zapach
      dymu tytoniowego zmieszany z delikatnym zapachem Twego ciala byl dla mnie
      czyms tak nowym i ekscytujacym,ze gdybys wowczas wyciagnela do mnie reke i
      powiedziala mi:-Chodz ze mna..Poszedl bym z Toba chyba na koniec swiata a
      moze i dalej?Ale nie powiedzialas tego.Usmiechnelas sie tylko delikatnie tak
      jakby wiedzac o wrazeniu jakie na mnie zrobilas.I tak spedzilismy ta godzinke
      przy stoliku w klubie jazzowym na Laziennej nie zamieniajac ani slowa...
    • aniouek1 Rozmowa z En. -24-02-2003 13.03.03, 16:12
      Rozmowa z En.
      Autor: marucha1@NOSPAM.gazeta.pl
      Data: 24-02-2003 05:21 + dodaj do ulubionych wątków


      - Powiedz mi jak wygladasz?
      - Przeciez znamy sie tak dlugo.
      - Znam tylko Twoje posty,Twoje cieple literki.
      - To wiesz juz o mnie tak wiele.
      - Chcialbym wiedziec wiecej.
      - To popatrz na mnie.
      - Nie widze Cie!Gdzie jestes?
      - Tu jestem.Wyciagnij reke.Czujesz mnie?
      - To tylko ekran.
      - Gluptas!Jestes jak wszyscy mezczyzni!Zamknij oczy aby mnie zobaczyc.Sprobuj
      jeszcze raz!
      - Jestes ciepla.Czuje Twoj oddech.Masz takie aksamitne wlosy.
      - Musze juz isc.
      - Zaczekaj.Prosze!
      - Wroce.
    • aniouek1 Rozmowa z ............ -02-03-2003 13.03.03, 16:19
      Rozmowa z ............
      Autor: marucha1@NOSPAM.gazeta.pl
      Data: 02-03-2003 22:58 + dodaj do ulubionych wątków


      Tak dlugo Cie juz tu nie bylo.Tesknie za Toba.
      -.............................................
      Dlaczego tak mowisz?Ja tak czuje.
      -................................
      Przeciez wiesz dlaczego do Ciebie pisze.
      -.......................................
      Prosze.Nie sprawiaj mi bolu.Nie wiesz co mysle naprawde.
      -.......................................................
      U mnie za oknem pada deszcz.Lubie deszcz.
      -........................................
      Wiesz? Ciesze sie na jutro.Moze znow sie odezwiesz?
      -.................................................
      Nie oczekuje tego.Lubie czytac Twoje posty nawet gdy nie sa tylko do mnie.
      -.........................................................................
      Mozesz to nazwac jak chcesz.Dla mnie to jest piekne.
      -...................................................
      Przeciez nie zadam niczego w zamian.
      -...................................
      Jesli tak jest,to sprawiasz mi tym wielka radosc.
      -................................................
      Nie powiem Ci tego.Zamknij oczy to zobaczysz wiecej.
      -...................................................
      Przeciez to prawda.
      -..................
      Ty czujesz moja obecnosc.Wiesz,ze pisze wlasnie do Ciebie.
      -..............................................................
      Znam Twoje imie.
      -...............
      Moze kiedys Ci powiem.
      -.....................
      Jesli musisz,to zycze Ci dobrych snow ....
      -...................
    • marucha1 Tesknota 19.06.03, 16:07
      Jestes moja tesknota.A coz to znaczy?
      Jestes moja kazda mysla,moim spojrzeniem i oddechem.
      Wiesz,ze jestes tez moim talerzem i filizanka kawy ktora pije.
      Mieszkasz w moim sercu i mojej duszy.
      Otwieram Ci okna w moim domu z moich snow i marzen.Jestes wolnym ptakiem.
      Nie chcesz pofrunac.Tulisz sie do swojego domu i radujesz moje serce.
      Jestes wiatrem halnym.Jestes burza i sztormem.
      Jestes bochenkiem wiejskiego chleba.Takim cieplym i dobrym.
      Jestes moim usmiechem i moja radoscia.Jestes tez mym smutkiem i lza.
      Pragne dotknac Twoja dlon.Uslyszec Twoj smiech.
      Chodz,pojdziemy na pyszne lody...
      Albo na spacer aby milczec do siebie.Mamy sobie tyle do pomilczenia..
      Tesknie za Toba.


















    • aniouek1 {...} ....z 02.02.2004 08:11 02.02.04, 10:19
      Re: Cud-miód i..PONIEdziaaa...smile
      Autor: marucha1
      Data: 02.02.2004 08:11 + dodaj do ulubionych wątków
      --------------------------------------------------------------------------------
      Dzien dobry majenka3,dzien dobry wszystkie moje dobre
      duszki.Widze,ze "duszkownia" nam sie znacznie powiekszyla od mojej ostatniej tu
      wizyty.Cieszy sie moje serduszko bo to jednak milo gdy wiadomo,ze coraz wiecej
      dobrych,cieplutkich ludkow.Nawet mie wiem czy bylem aby wam zyczenia noworoczne
      zlozyc.Jesli nie to czynie to teraz.Zycze Wam wszystkim Aby bylo Nas jak
      najwiecej.Aby to co dobre w czlowieku bylo bardziej widoczne niz to co ukrywac
      skrzetnie by trzeba.Zycze Wam abysmy poznawali sie po usmiechu i
      serdecznej,dobrej i szczerze wyciagnietej dloni ktora zawsze gotowa przyniesc
      ulge w klopotach i smutkach.A smutki?.....One sa.Wiemy to wszyscy.I niech beda
      byle nie zjadaly naszych dusz i serc.Dzielmy sie nimi z przyjaciolmi bedzie ich
      mniej.Dzielmy sie naszymi radosnymi chwilami - bedzie ich wiecej.Jestescie mi
      bardzo potrzebni.Nawet gdy niezbyt czesto widac mnie tu ja jestem.Tak dlugo jak
      ostatni duszek nie zniknie ze stron naszej "szufladki" tak dlugo nie strace
      wiary w to,ze dobro musi zwyciezyc.Przytulam Was do serduszka.Czujecie?
      Wasz Marucha1
    • aniouek1 od Maruchy prezent dla WSZYSTKICH 26.09.04, 16:59
      Dwa pudełka

      Trzymam w dłoniach dwa pudełka, dostałem je od Pana Boga.
      On powiedział: "Wszystkie swoje smutki włóż do czarnego, zaś wszystkie radości
      do złotego".
      Posłuchałem Jego słów i napełniałem oba pudełka moimi smutkami i radościami.
      Chociaż złote pudełko co dzień stawało się coraz cięższe, czarne ważyło ciągle
      tyle samo.
      Chciałem dowiedzieć się, dlaczego tak jest.
      Z ciekawości więc otworzyłem to czarne pudełko i zobaczyłem w dnie pudełka
      dziurę - moje smutki wypadły przez nią.
      Pokazałem dziurę Panu Bogu i głośno się zastanawiałem: "Ciekawe, gdzie się
      podziały wszystkie me smutki".
      Pan uśmiechnął się do mnie czule "Moje dziecko, wszystkie twe smutki są tutaj,
      ze Mną".
      Spytałem: "Panie Boże, dlaczego dałeś mi te pudełka: jedno złote, a drugie
      czarne i dziurawe?"
      "Moje dziecko, złote jest po to, by policzyć dane Ci łaski, czarne jest po to,
      byś pozbył się smutków".
    • aniouek1 Zycze Ci dobrej drogi.... z 17.01.2005 23:34 19.01.05, 16:58
      Zycze Ci dobrej drogi....
      Autor: marucha1
      Data: 17.01.2005 23:34
      -----------------------------
    • marucha1 Re: 1 - Marucha1 17.10.10, 12:54
      Znalazlem Aniouku swoja przegrodke. bede z niej teraz czesciej korzystal.Wlasnie cos ladnego znalazlem:
      Znalazlem cos bardzo pieknego i chce sie z Wami podzielic........
      (M. Buber, „Droga człowieka”wink : „Kto źle postąpił i mówi o tym, i myśli o tym przez cały czas, ten nie wypala ze swoich myśli niegodziwości, którą popełnił. A że cokolwiek się myśli, tym się jest – albowiem cała dusza człowieka zawiera się w jego myślach – zatem człowiek w niegodziwości pozostaje. Z całą pewnością nie będzie on zadowolony z dokonania zwrotu, bo jego dusza staje się coraz bardziej chropawa, a serce zatwardziałe. A jakby tego było mało, może go jeszcze ogarnąć przygnębienie. Co można poradzić? Czy się gnój odgarnie w tę, czy w tamtą stronę, zawsze pozostanie gnojem. Zgrzeszyłem czy nie zgrzeszyłem – cóż to daje Niebu? Dokładnie wtedy gdy nad tym rozmyślam, powinienem raczej nawlekać sznury pereł Niebu ku rozkoszy! Dlatego zostało napisane: 'Porzuć zło i czyń dobro' – odwróć się całkowicie od złego, nie zatrzymuj się nad nim, i czyń dobro. Źle postąpiłeś? Możesz zadośćuczynić przez czynienie dobrze”.
      • marucha1 Re: 1 - Marucha1 17.10.10, 13:03
        Nie wiem z kad wzial sie ten"wink"??? . Moze dlatego, ze zrodlo tego cytatu jest nie do konca poprawne. Powinno byc, ze powiedzial to w swoim kazaniu na Dzień Pojednania Rabbi z Ger, a cytat pochodzi z ksiazki Martina Bubera" Droga czlowieka".
        smile Teraz jest dobrze.
    • marucha1 Re: 1 - Marucha1 29.10.10, 11:03
      Poranek Swira

      Wstal swir o 3:33 jak na swira przystalo, spogladnal w okno i nie uwierzyl wlasnym swirskim oczom. Za oknem byl Aniol. Taki prawdziwy….Ze skrzydlami i jedna noga. Popatrzyli sobie krotko w oczy. – Ej! Ty tam!....Odezwal sie Aniol swoim nieco zachrypnietym, aczkolwiek anielskim glosem…Moze bys mnie tak laskawie wpusil? Dlugo jeszcze mam tak wisiec za oknem jak swiateczny zajac?
      Swir popatrzyl na aniola i odpowiedzial: Pogielo cie? Przylec po 5-tej. Teraz musze sie ogolic. A jak taki Aniol jestes, to se przeniknij..... Zazartowal z wrodzona sobie finezyjna zlosliwoscia.
      Szorujac maszynka do golenia po 4-dniowym zaroscie pomyslal: Ja to jednak jestem swir. Przeciez moglem sobie z nim troche pogawedzic…Pewnie sie obrazil i juz nie przyleci do mnie. Kto by chcial gadac z ogolonym swirem przed 6-ta rano? Zrobil sobie kawy i z tesknota patrzyl w okno. Aniola nie bylo.... Przeniknal go tylko dziwny smutek.
      • marucha1 Re: 1 - Marucha1 02.11.10, 18:09
        Sen Swira 1

        Swir postanowil zmienic swiat. Zabral sie do tego z zapalem i ochota.
        Najpierw napisal odezwe do calego swiata. Brzmiala ona tak: „Jedno slonce, jedna ziemia, jeden ksiezyc. Badzmy sobie bracmi i siostrmi”.( Zachowana oryginalna swirska pisownia).
        Porozsylal gdzie mogl i.... czekal cierpliwie. Po chwili zaczelo dziac sie cos bardzo dziwnego.
        Czegos takiego swir jeszcze nie widzial .Z ekranu komputera zaczela wylewac sie dziwna, gesta i jak po chwili stwierdzil dotykajac ja palcem – lepka masa.
        „ Coz to takiego?” zastanawial sie swir. Gdy masa przebyla juz odleglosc polowy biurka swira i zaczela sie zblizac niebezpiecznie do jego krawedzi, dolecial do niego delikatny, znajomy, budzacy slodkie skojarzenia zapach. Swir nachylil sie i wciagnal spora porcje tego zapachu. „ Toz to przeciez miod!” wykrzyknal i jednym, naglym ruchem wyciagnal wtyczke z gniazdka, zapobiegajac nieszczesciu. Miod przestal wyplywac z ekranu.
        Przez otwarte okno dochodzily do uszu swira nieznane mu odglosy. Podszedl wiec do okna i zamarl w przerazeniu. Ulica przebiegajaca opodal swirskiego domu podazaly auta z ptasiego mleczka. Po chodnikach zwawym krokiem maszerowaly bezy z bita smietana w kapeluszach z marmolady, a jadaca po szynach wielowarstwowa, wielokolorowa i wielosmakowa galaretka posypana cukrem, miala okragly szyld z marcepana i wypisanym lukrem numerem 132. Po rzece z malinowego soku plynely czekoladowe barki wypelnione po brzegi slodkimi figami i daktylami kandyzowanymi w cukrze.
        Wrocil swir na fotel. Przerazenie i strach malowaly sie na jego inteligentnym obliczu. Zalkal rzewnie a na jego twarzy pojawily sie lepkie, slodkie lzy.
        Nagly dzwiek budzika wyrwal go z glebokiego snu. Zerwal sie zlany potem , usiadl na wyrku i szeroki usmiech rozjasnil jego twarz. Z sasiedniego mieszkania dochodzily znane mu odglosy malzenskiej klotni. Blizni mieszkajacy pietro nizej wiercil wlasnie 3457 dziure przy pomocy mlotko-wiertarki. Na ulicy warczaly jak zwykle samochody i wyly pozbawione tlumikow motory. Z wlaczonego telewizora dochodzily odglosy kolejnego zbrojnego konfliktu w nieznanym blizej afrykanskim kraju, kojac koszmar wlasnie zakonczonego snu.
        Swir wstal z lozka, zsunal ze stolu ukradziny egzemplarz „Bild Zeitung” ze zdjeciem ociekajacej krwia glowa jakiegos straconego zakladnika i siegnal po ostatni kiszony ogorek, zapomniany w sloiku po wczorajszej suto zakrapianej libacji.
        Kot przechodzac ugryzl go bez powodu w piete. „Jak dobrze byc u siebie” pomyslal swir i usmiechnal sie do swoich czarnych mysli. Zasypiajac ujrzal jeszcze tylko jedynie smutna twarz oddalajacego sie Aniola.
        • marucha1 Zaginiona dusza 12.12.10, 07:59
          Moja dusza wyszla sobie ze mnie.
          Nie, zebym chcial sie jej pozbyc. Nawet nie posprzeczalismy sie ostatnio.
          Zylismy , jakby to powiedziec, w „ wzglednej harmonii“.
          Ja staralem sie zapewnic jej codzienne utrzymanie a ona....No coz... Czasem byla nie za bardzo wdzieczna i uwierala troche jak niewygodny but.
          Przywyklem jednak do jej zachowan i nawet czasem bylo mi przykro, ze nie czuje sie we mnie jak w Domu.
          Bardzo staralem sie zapewnic jej troskliwe cieplo i zainteresowanie.
          Czasem nawet zwracano mi uwage, ze zbyt troszcze sie o dusze, a zbyt malo o swoja zewnetrznosc.
          Nie moge jednak z cala stanowczoscia stwierdzic, ze byla niewdzieczna. Nie...Wrecz przeciwnie.
          Bardzo czesto dostarczala mi duchowych doznan, ktore byly dla mnie bardzo wazne i bardzo pomagaly mi przetrwac to, co dzialo sie wokol mnie.
          Bardzo jest mi potrzebna. Jest mnie teraz jakby pol...A moze nawet cwierc?
          Gdybyscie gdzies ja spotkali w swojej wedrowce przez swiat....Prosze...Powiedzcie jej, ze bardzo za nia tesknie. Jest mi bardzo potrzebna. Nigdy nie myslalem,ze bedzie mi bez niej tak zle.
          Moze siedzi gdzies teraz zmarznieta na jakims zasniezonym polu? Moze jest glodna?
          Dajcie jej prosze troche cieplej strawy i okryjcie ja nadzieja.
          Poproscie ja, aby wrocila do Domu.
    • marucha1 Jezeli nie ma.... 02.01.11, 21:15
      "Jeżeli Boga nie ma,
      to nie wszystko człowiekowi wolno.
      Jest stróżem brata swego
      i nie wolno mu brata swego zasmucać,
      opowiadając, że Boga nie ma."

      Czeslaw Milosz "Jezeli nie ma"
    • aniouek1 Poranna modlitwa lekarza 20.05.12, 17:20
      Autor: marucha1 18.05.12, 18:39


      To trochę nie na temat, ale....trochę jednak dotyczy zdrowia.
      Ucząc się trochę o życiu Majmonidesa, wspaniałego filozofa, talmudysty i znakomitego lekarza żyjącego w 12 wieku. (był naczelnym lekarzem wezyra Kairu) - znalazłem ułożoną przez Niego poranna modlitwę lekarza.
      Postanowiłem Wam to skopiować, bo to jest tak piękne i chyba na tyle ponadczasowe, ze byłoby z cala pewnością ozdoba wielu lekarskich gabinetów. Bez względu na wyznawana wiarę czy tez jej brak.



      Poranna modlitwa Lekarza

      Niech mnie ożywia miłość do sztuki i do Twoich tworów.

      Nie dopuść, ażeby żądza zysku, gonienie za sławą, zaszczytami, wzięły udział w zatrudnieniu moim; ci nieprzyjaciele prawdy i miłości ludzi mogą łatwo mnie zwieść i usunąć od przeznaczenia wielkiego czynić dobrze dzieciom Twoim.

      Wzmocnij siły serca mojego, ażeby ono gotowe było służyć jednakowo biednemu i bogatemu, dobremu i złemu, przyjacielowi i wrogowi.

      Obym w cierpiącym widział tylko człowieka; niech duch mój u łoża chorego zawsze zapanuje nad sobą i niech go myśl obca nie rozprasza, niech mu zawsze towarzyszy wszystko, co nauczyły go doświadczenie i badanie; albowiem zbawienne i wielkie jest badanie w ciszy tego, co ma utrzymać dobro i życie stworzeń.

      Udziel chorym zaufania do mnie i do sztuki mojej i ażeby słuchali moich przepisów i wskazówek.

      Oddal od łoża ich wszelkich szarlatanów i całą armię radzących krewnych i przemądrych posługaczek; jest to bowiem lud straszny, który z próżności udaremnia najlepsze zamiary sztuki i twory Twoje często prowadzi do śmierci.

      Gdy nieświadomi mnie ganią i wyszydzają, niech miłość do sztuki uczyni ducha mojego niedostępnym dla zranień jak pancerz, ażeby pozostał przy prawdzie nie zważając na sławę, wiek i znaczenie jego wrogów.

      Udziel mi, o Boże, łagodności i cierpliwości przy chorych upartych i obrażających mnie, udziel mi umiarkowania we wszystkim, tylko nie w poznaniu; w nim niech będę nienasycony i niech daleka będzie ode mnie myśl, że wszystko wiem i potrafię.

      Daj mi siłę, wolę swobodę i sposobność rozszerzania wiedzy mojej, aby duch mój mógł poznać i odkryć błędy w umiejętności, których wczoraj nie przeczuwał; sztuka jest wielka, lecz rozum ludzki sięga coraz dalej.

      Rabin Mosze ben Majmon.
      • marucha1 Taka sobie bajeczka, o mijajacm czasie. 20.05.12, 18:27


        Taka sobie bajka, o mijajacym czasie.

        Obudzilem sie, spojrzalem w okno – pada. Ciezkie, sine chmury wiatr przepedzal ponad dachami domow i wierzcholkami drzew, jakby gdzies bardzo mu bylo spieszno. Wydawalo sie, ze sa na wyciagniecie reki. Krotko mowiac - dzien nie zachecajacy do dlugich spacerow.
        Przyrzadzilem sobie poranna kawke, i jeszcze w szlafroku usiadlem przy biurku aby przegladnac najnowsze wiadomosci ze swiata i poczte.
        Cos cicho zastukalo. Podnioslem sie z krzesla i podszedlem do okna.
        Tylko krople deszczu rozbijaly sie zalosnie o szyby. Uchylilem je lekko, przez niewielka szpare wpadlo kilka kropelek deszczu.

        Szybko! Szybko! Szybko! Zawolaly kropelki.
        Dokad sie tak spieszycie? Zapytalem z autentycznym zainteresowaniem.
        Szybko! Szybko! Nie mamy czasu! Chmury nas popedzaja! Odpowiedzialy kropelki i polecialy z wiatrem w dal.

        Szkoda - pomyslalem. Fajnie by bylo zamienic z nimi kilka slow. Przymknalem okno i wrocilem do przerwanych zajec. Juz mialem otworzyc w komputerze program poczty elektronicznej, gdy do moich uszu doszlo lekkie szuranie. Odwrocilem sie, i zobaczylem malenka ciemna chmurke zagladajaca do mojego pokoju. Znow uchylilem okno i zaprosilem ja do srodka.

        Wejdz prosze, poprosilem niesmialo. Moze odsapniesz chwilke? Zapytalem.
        Predko! Predko! Predko! Odpowiedziala mi chmurka.
        Zostan chwilke – poprosilem. Przeciez jestes taka malutka. Napewno jestes zmeczona.
        Predko! Predko! Nie mam chwili do stracenia! Wiatr nas pogania! Odpowiedziala chmurka
        i wyfrunela nie mowiac nawet „zegnaj“.

        Zrobilo mi sie jakos tak przykro. W taka pogode chetnie zamienilbym z kims sympatycznym kilka slow. Moze jakos cieplej zrobiloby sie na sercu? Zarowno kropelki jak i chmurka, wydawaly mi sie milymi goscmi. Niestety, nie pozostal juz po nich nawet slad. Wiatr dalej popedzal chmury po szarym niebie, a kropelki deszczu wystukiwaly nieregularny rytm na szybie.
        Trudno – pomyslalem i kontynuowalem przegladanie poczty.
        Nagle, silny podmuch wiatru otworzyl szeroko okno w pokoju i zaczal szalec, wydmuchujac z wszelkich zakamarkow resztki kurzu. Robiac zamieszanie wsrod porozkladanych na biurku kartek z notatkami i przewracajac pluszowe maskotki oraz stojace na polce ksiazki.

        Zwolnij nieco! Poprosilem, lekko poirytowany perspektywa sprzatania pokoju.
        Nie mam czasu! Nie mam czasu! Zaswistal wiatr i nadal pedzil jak oszalaly.
        Gdzie ci tak spieszno? Zapytalem. Popedzasz deszcz i chmury. Usiadz na chwilke.
        Nie mam ani chwili do stracenia! Predko! Predko! Zaszumial pedzacy wiatr, wysypujac przy tym kosz z papierami i rozwiewajac je po podlodze.
        A ktoz cie tak goni? Zapytalem zdziwiony. Deszcz gonia chmury. Chmury pogania wiatr. A ty? Ty jestes niezalezny. Za toba juz nikt nie biegnie – probowalem go przekonac.
        Jak to nikt!? Oburzyl sie wiatr. A noc? A dzien? Pory roku? Lata?
        To znaczy, ze wszystko tak pedzi? Zapytalem, chyba troche glupio, naiwnie oczekujac negatywnej odpowiedzi.
        Wiatr spojrzal na mnie z politowaniem, i nie mowiac nic wyfrunal, pozostawiajac lekki chlod i nieporzadek.




        Zamknalem okno. Posprzatalem po ostatniej wizycie i usiadlem na krzesle przy biurku.
        Lyknalem sobie zimna juz kawe i pomyslalem: „ Jak dobrze, ze nie jestem deszczem, chmurka ani
        wiatrem. Moge sobie przymknac oczy i napic sie spokojnie kawy. Poczytac ulubiona ksiazke. Pomyslec o przemijaniu. O czasie ktorego brakuje kropelkom, chmurkom i wiatrowi. Pedza gdzies teraz na zlamanie karku, aby wrocic znow na to samo miejsce z ktorego rozpoczely swoja wedrowke“.
        Bo z jakiego punktu ziemi bysmy nie wystartowali. Z kad bysmy nie wyszli, wybiegli, wypelzli czy wyjechali. Bez wzgledu na to jak dlugo, czy tez krotko trwalaby nasza podroz przez czas. Zawsze wrocimy tam, z kad wyszlismy. Powrocimy zawsze do miejsca, gdzie zaczelismy nasza podroz. Niezaleznie od czasu jej trwania i kierunku ktory sobie, mniej lub bardziej swiadomie obralismy.

        Warto bylo tak pedzic?




    • aniouek1 .. 02.02.13, 17:21
      ..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka