• rb13 **** 18.07.03, 14:34
      Motto
      Ostatni listek wstydu
      Już dawno odrzuciłam
      Sunrise 1@gazetaa.pl


      ****

      Pokazałaś mi ciało
      Pokaż może więcej
      Pokaż swoje wnętrze
      Naturę pierwotną
      Swą duszę ulotną

      Z rozchylonymi płatkami
      Twą różę ujrzałem
      Spłakaną perłowymi łzami
      Zerwać jej nie chciałem
      Nie mogłem
      Więc kłamałem !

      Dawałem Ci duszę
      Nie mogłem dać więcej
      W moich oczach łzy
      Dziś w mojej ręce
      Kwiat róży tylko drży

      Ryś B. Kraków 18.07.2003 godz. 1317
    • rb13 To tylko był sen ? 21.07.03, 14:47
      To tylko był sen ?

      Z kąta pokoju wypełza smutek siny
      Łoskot wskazówek odmierza godziny
      Towarzyszem mu cisza grobowa
      W sinościach mgielnych giną słowa
      Szeptem strachu wypowiedziane
      O niedotykalnym ,o tym co nie znane
      Czuję to, widzę w kącie jakieś cienie
      Są coraz bliżej , nie - to nie złudzenie

      Ciało me oplatają mgielne opary
      Zimne ,oślizłe i północ biją zegary
      Krzyk strachu zamiera mi na ustach
      Ta postać - spowija ją czarna chusta
      I ta poświata – blade światła lśnienie
      Śmierć nadchodzi ,czy to złudzenie
      Już blisko zimno ,coś mnie dotyka
      Ręka ze strachem szuka wyłącznika

      Ostrze światła kłuje po oczach igłami
      Pustka, znajome ściany, znikły omamy
      Co za ulga - nie ma tu przecież nikogo
      Koszmary znikły - och jak mi błogo
      Cóż tam na ścianie jakaś smuga cienia
      Znów w obraz w pokoju się zmienia
      Rośnie, przekształca się i kołysze
      Wypełza i jakiś okropny jęk słyszę

      Jęk przeciągły, straszny i wibrujący
      W korę mózgową się wkręcający
      Napędza nowym koszmarem sen
      Nie wiem ktoś ty - czyj jęk jest ten
      Ręka odruchowo tłumi terkot budzika
      Otwarte oczy ,jęk ścichł , zanika...
      Przez okno przesącza się blady dzień
      Boże - jaka ulga. To tylko był sen ?


      Ryś B. Kraków 21.07.2003 r. godz.0108
    • rb13 Wspomnienia cień 21.07.03, 14:48
      Wspomnienia cień

      Napis wyryty już trochę zbladł
      Z epitafium został tylko ślad
      Już tylko brzozy srokaty pień
      Rzuca wspomnienia szary cień
      Nad grobem anioł skrzydlaty
      Patrzy na zwiędnięte kwiaty
      Na znicz zapomnienia wypalony
      Na grób szarością zakurzony
      Minęło ponad pięćdziesiąt lat
      W pamięci nawet nie został ślad


      Kraków Ryś B. 21.07.2003 r. godz. 1200
    • rb13 Noca wyciągam ku Tobie... 22.07.03, 13:14

      Motto
      Nocą wyciągam ku sobie trwożliwe dłonie
      Józef Baran
      Ostra pieśń miłosna

      Nocą wyciągam ku Tobie trwożliwe dłonie

      Co nas jeszcze łączy
      Znaki zapytania
      Wypalony żar miłości
      Więc tak to się kończy ?
      Prócz wspólnego mieszkania
      Pozostała pamięć
      Fornirowanych mebli
      Pokrytych kurzem zapomnienia
      Dni kiedy nosiłem Cię na rękach
      Szeptając sprośne słowa
      Odgłosów wersalki
      Znowu
      Daj spokój boli mnie głowa

      Zostały
      Ulotne wspomnienia
      Obiady pospiesznie jedzone
      Z rozbieganym pilotem
      Chwile wspólnego zapatrzenia
      W zatrzymany kanał tv - potem
      We wspólnym milczeniu
      Szukamy wypalonego uczucia
      W pospiesznym zbliżeniu

      Wsłuchani
      W oddechy śpiących dzieci
      Szukamy dogasającej miłości
      Nieśmiało wyciągając ku sobie ręce
      Zasypiamy z uśmiechem radości
      Splatając trwożliwie dłonie
      W podzięce
      Coś nas jeszcze łączy!
      Przytuleni

      Ryś B. Kraków 22.07.2003 r. godz.1254
    • rb13 Furia 28.07.03, 16:46
      Furia

      Mrok złości
      Skrycie skrada się
      Niczym dziki kot
      Wystarczyło
      Twoje jedno spojrzenie
      Z szybkością geparda
      Słowa niczym dwa sztylety
      Wyfrunęły z moich ust
      Ostrzami brzytew
      Uderzyły w Twą postać
      Zatapiając się w ciele
      Rozcinając je szarpiącymi ranami

      Morze nienawiści
      Dopadło Cię z szybkością tajfunu
      W uszy uderzyła
      Kakofonia wyzwisk
      Krwawe Łzy bólu
      Spłynęły po Twoich policzkach
      Ogłuszona
      Bezwiednie zasłoniłaś się
      Ręka przed ciosem

      Tym gestem
      Spotęgowałaś gniew
      Czarna burzowa chmura
      Przez moment
      Przysłoniła mój umysł
      Błysk błyskawicy
      Oświetlił umysł pytaniem
      Dlaczego?
      Spójrz na łzy !
      Co robisz?

      Z szarej mgły zapomnienia
      Wolno z rozpostartym żaglem
      Napłynęło pytanie
      O co poszło?
      Wgryzając się niczym kornik
      Boże ! Nie pamiętam
      W geście rozpaczy poszukałem dłoni
      Uklękłem
      Całując ją w niemej prośbie
      Przebacz mi
      Moja Ukochana !

      Ryś B. Kraków 28.07.200r. godz. 1448

    • rb13 Re: 34 - Poduszka 30.07.03, 16:51
      Poduszka

      Motto
      ...sama w pokoju rozebrała się przed lustrem...
      owca@gazeta.pl

      Poduszka

      W Twojej sypialni
      Z drugiej strony lustra obserwuję
      Jak ramiączko koszuli nocnej
      Leniwym gestem zdejmujesz
      Powoli spływa koszula na dywan miękki
      I w czułym geście Twe nogi obejmuje
      Wywołując we mnie piekielne męki
      Gdy Twe dłonie coraz bardziej śmiałe
      Zataczając kręgi delikatnie masują
      Dwie brzoskwinie dojrzałe

      Oszalały me zmysły
      Przez lustro patrzę z bliska
      Niewidzialnymi rękami
      Dorodne piersi masuję i ściskam
      Czując ich jedwabistą skórę z atłasu
      Wyczuwam ulotny zapach ciała
      Zapach - dzikiego lasu
      Opuszkiem palca okrążam
      Delikatnie brązową otoczkę
      W atawistycznym geście
      Do nabrzmiałego sutka ustami podążam

      Nie zważając na me usta
      Twa dłoń zbiega w złoty trójkąt
      Znalazła tam rozkwitłą dziką róże
      Wśród pachnących złotych łąk
      Spłakaną perłowymi kroplami rosy
      Mchem złotym omszałą
      Rozpłomieniona różę rozkoszy

      I ciało Wenus oszalało
      Oczy patrzyły półprzytomnie
      Jakby z zimna jej ciało drżało
      I zapomniała już o mnie
      Gdy o grzbiet z poduszki się ocierała
      Patrzyłem w ciszy jak kwiliła
      Na przemian śmiała się i jęczała
      Przez przeszkody skoki ćwiczyła
      Oblizując lubieżnie usta
      Cwałując z rozwianym włosem
      A ja patrzyłem z za lustra
      Pytając- ten cwał to jawa czy sen

      Ryś B. Kraków 30.07.2003 r. godz.750


    • rb13 Mrok nocy 30.07.03, 16:52
      Mrok nocy

      Mrok nocy otuli mnie szarością
      Na usta rzuci cień milczenia
      Ogłuszy wątpliwością
      Wygładzi mrok wspomnienia

      Osuszy gorzkie łzy rozpaczy
      Przykryje oczy płaszczem zapomnienia
      I nikt rano nie zobaczy
      Mego cierpienia

      Zbolałą duszę ochłodzi
      Krwawe rany zagoi
      Odpłynę w Charona łodzi
      Pośród bladych gwiazd roi


    • rb13 Rozkosz 30.07.03, 16:53
      Rozkosz

      Niczym rozszalały jeździec
      Wnosiłaś się i opadałaś z powrotem
      Mienił się trójkąt malowany złotem
      Mgła niespełnienia zasnuło moje oko
      Gdy ciało Twe podskoczyło wysoko
      Niczym smagnięta niewidocznym biczem
      I zobaczyłem Twą twarz
      Rozjaśnioną płomiennym zniczem

      Przez moment Twe ciało
      Bez ruchu – stężało
      Jakby o mnie sobie przypominało
      Przez chwilę na coś czekało
      W ten krzyk rozkoszy
      Napełnił sypialni sklepienie
      Wprawiając ściany w drżenie
      Przez chwilę jeszcze cichutko jęczałaś
      Nim padłaś na mnie omdlała

      Ryś B. Kraków 30.07.2003 r. godz. 008


    • rb13 Szept i krzyk 04.08.03, 11:56
      Szept i krzyk


      W pustce przestrzeni płynie żałosny
      Przez zaciśnięte z bólu wargi
      Krzyk cichy niemal bezgłośny
      Pełen bolesnej skargi
      Szept niespełnienia

      Sen udając leżysz niezaspokojona
      Po twarzy spływa słona łza
      Pieszczot spragniona
      Wspólnie z nami w ciszy łka
      Krzyk pożądania

      Ryś B. Kraków 04.08.2003 godz. 1126
    • rb13 Krzyk samotności 04.08.03, 11:57
      Krzyk samotności

      Mówisz
      To życie mnie tego nauczyło
      Nieźle dało mi się we znaki
      Nie wierzę już w żadną miłość
      Dziś jestem wolna jak ptaki
      Zapomnę wreszcie o miłości
      Co łzy przynosi zamiast radości

      Dla niepoznaki w pancerz ubrana
      Udajesz twardą niczym ze stali
      Nie pragniesz być już kochana !
      Swą wolnością wokół się chwalisz

      Kiedy nadchodzi nocy mrok
      Pragniesz dotyku czułych rąk
      Przewracając się z boku na bok
      Czujesz nabrzmiały kwiatu pąk
      Dłoni mej szukasz rozogniona
      Zaciskasz w pustce swe ramiona

      Na ustach czujesz czuły pocałunek
      Tym pocałunkiem - Twoja łza słona
      Krzycząc bezgłośnie o ratunek
      Sama dotykając swego łona

      Błagania o miłość - nikt nie słyszy
      Do bólu gryziesz z rozpaczy wargi
      Krzyk rozkoszy to łkanie w ciszy
      A ściana echem odbija słowa skargi
      Wstajesz rano znów niespełniona
      Samotnością dnia – przerażona

      Spróbuj wyjść z samotności matni
      Raz jeszcze może nawzajem
      Uwierzmy w miłość po raz ostatni
      Stwórzmy coś - co może być rajem

      Dla M.
      Ryś B. Kraków 03.08.2003 r. godz.2346
    • rb13 mam przed oczami... 07.08.03, 13:58

      Mam przed oczami

      Mam przed oczami Twoje spojrzenie
      Słyszę jęk , krzyk i czuję ciała drżenie
      Tak szybko - jam wciąż niezaspokojona
      W błagalnym geście zaciskam ramiona

      Wciąż pragnę choćby małej pieszczoty
      Ty na moje ciało już nie masz ochoty
      Przed chwilą szeptałeś słowa miłości
      Teraz Cię złości każdy gest czułości

      Mgła niespełnienia przysłania mi oczy
      Ty już zrywasz się i do łazienki kroczysz
      Po drodze jeszcze papierosa zapalasz
      I szybkim krokiem się ode mnie oddalasz

      Zostałam sama w pomiętej pościeli
      Sex nas nie łączy ,wszystko inne też dzieli
      Nadeszła chwila naszego rozstania
      Wyjdź już – nawet bez słowa pożegnania

      Ryś B. Kraków 07.08.2003r. godz. 1043
    • rb13 w ciepłą noc sierpniową 08.08.03, 11:20
      W ciepłą noc sierpniową

      W ciepłą noc sierpniową
      Rozgwieżdżoną gwiazd tysiącem
      Z poświaty księżycowej
      Obsypana brylantowym pyłem gwiazd
      Spłynęłaś w srebrnym blasku
      Otulona płaszczem
      Z miedzianych włosów

      Zalśniło ciało
      Mleczno-kawowym blaskiem
      Obsypane piegów brokatem
      Pokryte delikatnym złocistym puchem
      Rozświetliłaś nagością
      Posągowym kształtem
      Oczy moje
      Wpatrywały się trójkąt
      Wieńczący dwie antyczne kolumny

      Z miedzianego mchu
      Prześwitywał kwiat róży
      Nieśmiało rozchylając dwa płatki
      Spłakane bladymi perłami
      Ręce nieśmiało dotknęły
      Alabastrowego ciała
      Głowę wtuliłem pomiędzy
      Dwie dojrzałe brzoskwinie
      Wdychając zapach nieba

      I śniłem
      W ciepłą noc sierpniową...

      Ryś B. Kraków 08.08.2003 godz. 945
    • rb13 OUSK 08.08.03, 13:06
      Operator Urządzeń Sortowni Koksu

      Pomiędzy obłokami czarnego pyłu
      Snuły się białe welony
      Oparów węglowodorów aromatycznych
      Przy wtórze ogłuszającym huku
      Spadającego do przesypów koksu
      Grała chrzęstliwa muzyka
      Zacierających się łożysk

      Niedogaszony koks
      Z radością oddawał swoje ciepło
      Podnosząc temperaturę powietrza
      Niczym w saunie
      Rozgrzana
      Odurzona oparami fenoli
      Ubrana w piękny kostium z drelichu
      Cudownie maskujący kobiece kształty
      Stałaś
      Wsparta o szuflę

      Najlepsze kosmetyki
      Marki Coks-sort
      Upiększały Twoja twarz
      Maseczka z pyłu koksowego
      Okrywała cienką warstwą twarz
      Uszminkowane pyłem usta
      Lśniły upiornym fioletowym kolorem
      Blond włosy nabrały
      Ciemno- popielatego koloru

      Snujące resztki
      Bladych naftalenowych oparów
      Dusiły oddech
      Łzawiły oczy
      Dwie szaro-czarne perły
      Płynąc wyżłobiły
      Białe ścieżki na policzkach
      Na lustrze kurzu
      Ujrzałaś twarze swych synów
      I uśmiech miłości
      Rozjaśnił zmęczoną twarz

      Dedykuję - mojej Mamie

      Ryś B. Kraków 08.08.2003 r. godz.1300
    • rb13 Słowo 14.08.03, 14:24
      Słowo

      O jedno słowo nam poszło
      Nikt z nas już go nie pamięta
      Jam niewinny
      Też jesteś święta
      Powoli w me serce wkręcasz
      Korkociąg agresji
      Patrzysz pod światło
      Kawałki złości pływają w butelce
      Zepsute wino
      Skwaśniała miłość
      Jedno słowo było przyczyną
      Taplamy się
      W nienawiści szarej toni
      Nie widzisz
      Znaku przebaczenia
      Mej wyciągniętej dłoni

      Ryś B. Kraków 12.08.2003 r. godz. 1400


    • rb13 Zafrasowany 14.08.03, 14:25
      Zafrasowany Bóg

      Na polanie wsród wyniosłych sosen
      W przydrożnej kapliczce na skraju dróg
      W zadumie nad ludzkim losem
      Zafrasowany przysiadł Bóg

      Wsparł na dłoni swe smutne oblicze
      Poczerniały od mgieł i jesiennej słoty
      Twarz oświetlały mu zgaszone znicze
      Spękne od mrozu i słonecznej spiekoty

      Z glową w cierniową koronę ubrany
      Na grzechy ludzi patrzy w zamyśleniu
      Przez wszystkich ludzi zapomniany
      Ból odkupienia znosi w milczeniu

      Zeschnięte kwiaty leżą w krąg
      Rozwiane wiatrem wokół kaplicy
      Hołd mu składa zaschnietej rózy pąk
      Włożony w potłuczoną donicę

      Wygrzany słońcem ,wichrem wysmagany
      Zafrasowany Bóg - cierpliwie czeka
      Nie bacząc na krwawiące rany
      Wierząc, że spotka na ziemi człowieka

      Spisane na trasie Chełm- Kudłacze w Beskidzie Niskim

      Ryś B. Kraków 12.08.2003 r. godz. 1751

    • rb13 Cisza II 14.08.03, 14:26
      Cisza II


      Cisza
      Po burzy
      Leżą porozrzucane po mieszkaniu
      Obumarłe słowa
      Wymowne milczenie
      Usta ściągnięte w podkówkę
      Wrogie spojrzenie
      Odmierzając czas ciszy
      Perkusja zegarów głośno dudni
      Pełne wyrzutów bezgłośne słowa
      Niewypowiedziane
      Odbite od mieszkalnej studni
      Powracają stokrotnym echem
      Ciszy

      Opuszczona zasłona milczenia
      Tłumi rozpacz
      Łkającą w samotności
      Ciszy
      Ukradkiem po twarzy
      Spływa łza
      Z ust słonych
      Szept żałosny niesie
      Ciche słowo
      Przepraszam
      I słowo
      Rozdarło zasłonę
      Ciszy
      Wpuszczając promyk nadziei

      Ryś B. Kraków 14.08.20003 r. godz. 1047

    • rb13 Król wolnego rynku 15.08.03, 11:34
      Król wolnego rynku

      Wychudły jak stara chabeta
      Rozsiewając wokół smród
      Niemytego ciała
      Z oddechem cuchnącym
      Nieprzetrawionym denaturatem
      W śmietniku osiedlowym
      Z twarza pooraną
      Szczerniałymi bruzdami
      Od swoich poddanych
      Odbiera codzienny hołd
      Król wolnego rynku

      Sparszywiałe kundle
      Leniwie odsuwajac sie z drogi
      Witają go radosnym warkotem
      Obudzone nieśmiałymi
      Promieniami wschodzącego słońca
      Tłuste muchy
      Całuje jego twarz i ręce
      Wita piskliwą muzyka
      Przemykając
      Miedzy podartymi nogawkami
      Gromada szczurów
      Zgrzytliwie fanfary aluminiowych puszek
      Rozgniatanych dziurawym butem
      Wieszczą jego zwycięstwo

      Niczym poczerniała korona
      Beret z antenka
      Potargany w misternie liliowe kwiaty
      Zdobi posiwiałe tłuste włosy
      Zakrzywionym berłem
      Grzebie w smietniku
      Zagryzając nadgniłe jabłko


      Z oczami przymglonymi
      Swobodą istnienia
      Pijany wolnością
      Z niedopitej puszki
      Przepłukuje usta
      Resztką skwaśniałego piwa
      Przegryza na zagrychę
      Nadpleśniała kanapkę
      Z zieleniała szynką
      Wspominając z pogarda
      Czas zniewolenia
      Marną płacę i pracę
      W Hucie im Lenina

      Ryś B. Kraków 14.08.2003 godz.1755
    • rb13 To tylko mgła była ? 20.08.03, 10:43
      To tylko mgła była?

      W noc bezksiężycową w bezkresie morza

      Prom mozolnie rysował spienione kreski fal

      Na ich grzbietach mieniła się jakby zorza

      Rozświetlając w czerni mroku niknącą dal


      To czernią, to granatem rozbłyska gwiaździście

      Gasnącym światłem rozświetla szarość mroku

      Zalśni przez chwilę niczym posrebrzone liście

      Śniedzieje, znika otmęcie morskiego obłoku


      Stałem samotny na rufie, a wokół noc granatowa

      Tylko w dali snuły się srebrne mgieł opary

      I usłyszałem z bezkresu ciemności słowa

      Wierzysz w dusz w połączenie, w miłości czary


      Wierzysz w miłość od pierwszego spojrzenia

      Głos słyszałem - lecz nie widziałem twarzy

      W miłość szaloną, co życie całe odmienia

      Z trwogą czekałem, co się dalej zdarzy


      Nagle otuliła prom zwiewna jak muślin mgła

      Rozsnuła srebrne nici, rozmiękczyła kontury

      Wszystko rozmazało się w szarościach tła

      Boże - coś wyłania się z mgielnej chmury


      Postać rozbłyszczona srebrnymi kroplami rosy

      W suknię z mgielnej pajęczyny ubrana

      Twarz jej okalają popielate długie włosy

      Skąd znam Tę postać,skądś jest mi ze znana


      W ten zagrała muzyka wiatru rozrywając ciszę

      Zatańczyła, taneczne figury wciąż zmienia

      Idąc do mnie powiewnie w tańcu się kołysze

      Widząc jej urodę - oniemiałem z olśnienia


      I przyszła biała pokryta jakby szronem

      Przenikliwie zimna, lecz jak mnie pocałowała

      Poczułem ogień - Boże - ja w tym ogniu spłonę

      Nie bój się to ogień miłości - powiedziała


      Mym pieszczotom nie stawiała żadnego oporu

      Oszalały z miłości zapomniałem o wszystkim

      Tylko ona liczyła się tego mrocznego wieczoru

      Zapomniałem o kimś dalekim ,a tak mi bliskim


      A wokół nas kłębiły się szarej mgły cienie

      Gdyśmy przekraczali wszelkie miłości granice

      Coś przez chwilę mówiło- odpędź to zauroczenie

      Gdy niebieskim płomieniem jaśniały jej źrenice


      Nie zauważyłem kiedy pokryły się mrokiem

      Kiedy z rozpaczą krzyknęła - Muszę wrócić tam

      Znów stała się tylko mgielnym obłokiem

      To tylko mgła była ? Więc dlaczego z tęsknoty łkam?

      Rys B. Kraków 18.08.2003 godz.2135
    • rb13 Stary zegar 21.08.03, 09:26
      Stary zegar

      Pyłem obsypany
      Pyłem zapomnienia
      Stary zegar
      Nie odmierza już czasu stukotem
      Zamarłe godziny
      Nie rzucają na tarczę smug cienia
      Pokryte patyną
      Nie podnoszone w górę z cichym warkotem
      Smutne wiszą napędowe ciężarki
      Uśpiony kurzem tkwi klucz
      W gnieżdzie z pękniętą sprężyną
      Dziś
      Bezszelestnie wskazuja czas
      Elektoniczne zegarki

      Ryś B. Kraków 20.08.2003 godz.1944

    • rb13 Kiedy usłyszysz łkanie ciszy? 22.08.03, 14:43
      Kiedy usłyszysz ciszy łkanie ?

      Kiedy usłyszysz ciszy łkanie ?
      Zawołasz błagalnie
      O mikrony szelestu
      Spragniony
      Pożądając szeptu
      Usłyszysz
      Ciszę zwątpienia

      Kiedy cisza wyjdzie na spotkanie
      Zamarły krzyk rozpaczy
      Rozbije się o ścianę
      Zmieni się w pył samotności
      Co zostanie ?
      Pustka
      Oczekiwanie

      Kiedy zobaczysz zamarłą ciszę
      Krzycząc bezgłośnie
      Poczujesz
      Lęk nieistnienia
      Trwogą oczy zapłoną
      Co zostanie ?
      Ciszy
      Przerażenie

      Kiedy zostaniesz samotny w ciszy
      Nie usłyszysz
      Słów pocieszenia
      Żebrząc niemo o dotyk
      Zamkniesz zamglone oczy
      Co zostanie ?
      Cisza
      Zapomnienia

      Z dedykacją dla „Fenom" z strony www.poezja -polska.art.pl
      ...aby nigdy nie poczuł lęku ciszy

      Ryś B. Kraków 21.08.2003 godz. 0112
    • rb13 IX list Matrony Polskiej 22.08.03, 14:45
      List IX Matrony Polskiej
      Czyli wakacyjne wspomnienia z Krynicy Zdroju

      To ja - wasza Matrona Polska moi mili
      Słyszałam ,że za mną niektórzy się stęsknili
      Cóż wakacje - czas relaksu i wypoczynku
      Minął i nadchodzi czas wspominków
      A wspomnień z urlopu mam co nie miara...

      Byłam tego roku na urlopie w zdroju - Krynicy
      Tam inno stare jeżdżą – tak mówią złośnicy
      Zamieszkałam wspólnie w pokoju trzyosobowym
      Tuż przy deptaku starym w domu zdrojowym
      Rano patrzę ledwie ,snują się idąc na śniadanie
      Starsi panowie o kulach i kuśtykające stare panie
      No to sobie myślę - ależ ci trafił turnus chorowity
      Z kim na tańce, na hulanki ,nie wypijesz okowity
      Zostanie picie wody ,borowinka , masaże i kąpiele
      Czytanko, głupie rozmowy o chorobach – niewiele
      Do roboty . Jeszcze się tu naprawdę rozchoruję
      Boże – do tego coś złego wisi w powietrzu czuję
      Tego roku nie znajdę nowej turnusowej miłości
      Ależ mi się trafiło i zalała mnie fala bezsilnej złości

      Śniadanie jak to we zdroju śniadanie - paróweczka
      Kawałek masła ,dżem ,dwa plasterki serka i bułeczka
      Och jest na początek z kożuszkami mleczna zupka
      I słodziutka cienka herbatka do cynowego kubka
      W ciszy wszyscy cienkie śniadanie pałaszują
      I spod oka towarzystwo dyskretnie lustrują
      Dwóch ,góra trzech mnie się podoba z tej sali
      Reszta to stare dziadygi ,grubasy i kurduple mali
      Pan kaowiec - jeszcze się w Krynicy taki uchował
      Mimo ,że komunę szlag trafił i FWP zbankrutował
      Zrobił pase i zapowiedział z radosnym uśmiechem
      Dziś wieczorek zapoznawczy i odbiły się echem
      Szerokim po całej jadalnej sali jego słowa
      I na sprawy kultury zeszła przy stolikach rozmowa


      Co to się w naszym sanatorium po południu działo
      Każda z pań jęczy z rozpaczy ,że ma ciuchów mało
      Wszystkie gremialnie pobiegły na deptak do fryzjera
      Już nikt się nie skarży ,jaki chory i prawie umiera
      Każdy mówi - to tylko takie małe dopadły mnie bóle
      Panie przestały kuśtykać i w kąt poszły panów kule
      Wieczorem do jadalni co czyni honory sali balowej
      Suną zgodnym krokiem lwy parkietowe i balu królowe
      I gdy orkiestra zdrojowa argentyńskie tango zagrała
      Tom o moim co w domu został całkiem zapomniała



      Jedyny przystojniak co siedzi przy drugim stoliku
      Mrugnął do mnie mimo ,że przy dziewczyn bez liku
      Niczym panience krew do głowy falami mi uderza
      Wstał i w kierunku mego stolika wyraźnie zmierza
      Już jest blisko ,coraz bliżej mu uśmiech posyłam
      Co jest przeszedł koło mnie -z rozpaczy zawyłam
      Co widzę - młody drań szeroko otwiera ramiona
      I po chwili jakaś młódka z rozkoszy w nich kona...

      Cdn

      Rys B. Kraków 22.08.2003 godz.1315
    • rb13 X list Matrony Polskiej 25.08.03, 13:59
      List X Matrony Polskiej
      Czyli zapoznawczy wieczorek

      Pan kaowiec wystąpił z powitalna mową
      Piękną ze stołówki zrobiono salę balową
      Podziękujmy brawami panu kierownikowi
      Dba o to, by nic nie brakowało temu turnusowi
      Prosimy o gromkie brawa ,a kierownika o słowo
      Tradycyjnie wybierzemy turnusową królową
      Zaczął pan kierownik... jeszcze na początku
      Podam krótko kilka informacji dla porządku
      Delektujemy się tylko bezalkoholowy drinkami
      Orkiestra pana Janka do białego rana jest z nami
      W bufecie na państwa pyszne potrawy czekają
      Naszą kuchnie starzy bywalcy dobrze znają
      No cóż życzę paniom i panom wspaniałego balu
      Przypominam tańczymy w stołówkowym halu

      Och zagrała muzyka lustrują się panie i panowie
      Każdy cos tam myśli , głośno tego nie wypowie
      Jak szykownie choć kolorowo ubrane są panie
      Zaś każdy z panów wbił się w krawat i ciemne ubranie
      Te wymyślne pań fryzury , jakby prosto od fryzjera
      Tylko jam szara myszka ,a niech to cholera
      Myślałam ,że sanatorium to nie rewia mody
      Mam nad nimi przewagę -mnie nie brak urody
      Wyraźnie widzę ,że moja uroda bije na głowę
      Te wszystkie kandydatki na balu królowe
      Na parkiecie pustki, na stole stygnie cienka kawa
      Tylko wszyscy oranżadę piją, ładna mi zabawa

      Kasia co wspólnie mieszkamy , oranżady mi nalała
      Wypiłam , łzy mi popłynęły - ona się zaśmiała
      O głupia Ty ,głupia przecież to czysta wódeczka
      A tu na zagrychę masz kiszonego ogóreczka
      Wypijemy jeszcze po jednym i w tany ruszamy
      Dziś wieczorek zapoznawczy czasu już nie mamy
      Kto się dziś nie załapie na przystojnego chłopa
      To mo przekichane mo po prostu po ptokach
      Tak zawsze mówiła moja babka ze śląskiej krainy
      Uschniecie w sanatorium bez chłopa dziewczyny
      Tom wypiła jeszcze jednego i drugiego dla kurażu
      Patrzę- Och jak wyprzystojniał ten pan od razu

      Tamten przystojniak - co siedzi przy drugim stoliku
      Mrugnął do mnie - mimo ,że przy dziewczyn bez liku
      W ten pan Janek z orkiestry powiedział do mikrofonu
      Białe tango, panie proszą panów , y do dobrego tonu
      Przypominam pięknym damom nie należy odmawiać
      Halo ,panie Zenku gdzie to ? Co ? Pan już idzie spać
      Toż to dopiero początek naszego balu ,wspólnej zabawy
      Pan nie tańczy – och zaraz pan nabierze wprawy
      Jak pan biodro partnerki na swym biodrze poczuje
      Szybko z pana nieśmiałość gdzieś daleko hen wyparuje

      Ożesz ta pani co wczoraj o lasce chodziła
      Z tym przystojnym dziś pierwsza na parkiecie wybyła
      Kiedy białe argentyńskie tango muzyka zagrała
      Kobieca wiara z zawrotna prędkością wstawała
      Jakby krzyknął ktoś - Rany boskie tu się pali
      Na wyścigi ruszyły czyżby pożar wybuch na sali
      Biegły jedna przed drugą na wyścigi prawie
      Teraz wiem ,że każda kuracjuszka przecież wie
      Jak na zapoznawczym nie załapiesz pana
      Do końca turnusu już jesteś w kurorcie przegrana
      Jakie wymyślne figury taneczne wszyscy tu znają
      Niczym zawodowcy nogi przeplatają

      Tylko ja bidula com pierwszy raz w kurorcie
      Nie znała takich figur jak w tanecznym sporcie
      Każda para do siebie w tańcu przytulona
      Tak blisko jak nie nigdy nie tańczy ze sobą mąż i żona
      Mój stary to przy tangu na dystans mnie wodzi
      Przytul się do mnie proszę ,a on - w tańcu nie uchodzi
      Mnie chyba co raz bardziej alkohol do głowy uderza
      A do tego w mym kierunku ten przystojniak zmierza
      Co ? On do walca mnie prosi i w rękę całuje
      Ależ on przystojny jak cudownie się czuję
      Po całym parkiecie w szalonym tańcu wiruję
      Żyć mi się chce ,wspólnie z nim do nieba wzlatuję...

      Kiedym rano po balu obudziła się w wymiętej pościeli
      Na karteczce było napisane
      Było cudownie!!!
      Ale nic nas nie łączy a wszystko dzieli !


      Rys B. Kraków 25.08.2003 godz. 1346
    • rb13 Niczym mimoza 29.08.03, 08:46
      Mimoza

      Hołd składam urodzie mimozy
      W nieskrywanym zachwycie
      Na obsypane złotym puchem
      Wnętrze , które ukrywa skrycie

      Ukryta w puchowym w kwiatostanie
      W baldachimie złotem haftowanym
      Czeka na odkrycie wielka tajemnica
      Drżąc przed doznaniem nieznanym

      Delikatnym mym pieszczotom
      Zwolna nieśmiało się poddaje
      Pod czułym mym dotknięciem
      Drżąca niczym osika się staje

      Składam na kwiatostanie pocałunek
      Subtelny dowód mojej miłości
      Ona płatki delikatnie rozchyla
      Pod wpływem mej czułości

      Podmuch ust baldachim rozwiewa
      Pokryty tycjanowym aksamitem
      Odsłaniając wnętrze strwożone
      Pod czułym języka dotykiem

      Zadrżał ze strachu kwiat mimozy
      Okrasił płatki bladymi perłami
      Czując ust podmuch ognisty
      Mgły chłodził się kropelkami

      Perłowa mgła falami spływała
      Płomień zachwytu ogarniał ciało
      Niczym w febrze dygocąc
      Pożądania zgasić już nie chciało

      Trzęsąc niczym liście na wietrze
      Ciało wciąż pocałunków żądało
      Nienasycone dłoni dotykiem
      O rozkosz ust i języka wołało

      Pod wpływem mych pieszczot
      Mimozą się Twe ciało się stało
      Pożądaniem , jękiem i krzykiem
      Niczym mimoza z rozkoszy drżało

      Ryś B. Kraków 28.08.2003 godz. 2317
    • rb13 Palce 29.08.03, 08:48
      Palce

      Moje palce
      Długie jak pędy wierzbowej łozy
      Delikatne niczym liście mimozy
      Pieszczą ciało palców pióropuszem
      Pod ich dotykiem czarnym tuszem
      Rozlewają się Twych oczach źrenice
      Zapalając migotliwe gwiazd mgławice

      Ryś B. Kraków 27.08.2003 godz. 1945
    • rb13 Język 29.08.03, 08:50
      Język

      Mój język
      Giętki, wijąc się niczym ciało węża
      Bada zakamarki "tajemnicy" z lękiem
      Nieśmiałe dotknięcia rozpalają ciało
      Po chwili łkasz z przejmującym jękiem
      Pod wpływem jego wibracji ciało drży
      Już oczy zasnuwają rozkoszy mgły

      Ryś B. Kraków 27.08.20003 2147
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka