rb13 **** 18.07.03, 14:34 Motto Ostatni listek wstydu Już dawno odrzuciłam Sunrise 1@gazetaa.pl **** Pokazałaś mi ciało Pokaż może więcej Pokaż swoje wnętrze Naturę pierwotną Swą duszę ulotną Z rozchylonymi płatkami Twą różę ujrzałem Spłakaną perłowymi łzami Zerwać jej nie chciałem Nie mogłem Więc kłamałem ! Dawałem Ci duszę Nie mogłem dać więcej W moich oczach łzy Dziś w mojej ręce Kwiat róży tylko drży Ryś B. Kraków 18.07.2003 godz. 1317 Odpowiedz Link
rb13 To tylko był sen ? 21.07.03, 14:47 To tylko był sen ? Z kąta pokoju wypełza smutek siny Łoskot wskazówek odmierza godziny Towarzyszem mu cisza grobowa W sinościach mgielnych giną słowa Szeptem strachu wypowiedziane O niedotykalnym ,o tym co nie znane Czuję to, widzę w kącie jakieś cienie Są coraz bliżej , nie - to nie złudzenie Ciało me oplatają mgielne opary Zimne ,oślizłe i północ biją zegary Krzyk strachu zamiera mi na ustach Ta postać - spowija ją czarna chusta I ta poświata – blade światła lśnienie Śmierć nadchodzi ,czy to złudzenie Już blisko zimno ,coś mnie dotyka Ręka ze strachem szuka wyłącznika Ostrze światła kłuje po oczach igłami Pustka, znajome ściany, znikły omamy Co za ulga - nie ma tu przecież nikogo Koszmary znikły - och jak mi błogo Cóż tam na ścianie jakaś smuga cienia Znów w obraz w pokoju się zmienia Rośnie, przekształca się i kołysze Wypełza i jakiś okropny jęk słyszę Jęk przeciągły, straszny i wibrujący W korę mózgową się wkręcający Napędza nowym koszmarem sen Nie wiem ktoś ty - czyj jęk jest ten Ręka odruchowo tłumi terkot budzika Otwarte oczy ,jęk ścichł , zanika... Przez okno przesącza się blady dzień Boże - jaka ulga. To tylko był sen ? Ryś B. Kraków 21.07.2003 r. godz.0108 Odpowiedz Link
rb13 Wspomnienia cień 21.07.03, 14:48 Wspomnienia cień Napis wyryty już trochę zbladł Z epitafium został tylko ślad Już tylko brzozy srokaty pień Rzuca wspomnienia szary cień Nad grobem anioł skrzydlaty Patrzy na zwiędnięte kwiaty Na znicz zapomnienia wypalony Na grób szarością zakurzony Minęło ponad pięćdziesiąt lat W pamięci nawet nie został ślad Kraków Ryś B. 21.07.2003 r. godz. 1200 Odpowiedz Link
rb13 Noca wyciągam ku Tobie... 22.07.03, 13:14 Motto Nocą wyciągam ku sobie trwożliwe dłonie Józef Baran Ostra pieśń miłosna Nocą wyciągam ku Tobie trwożliwe dłonie Co nas jeszcze łączy Znaki zapytania Wypalony żar miłości Więc tak to się kończy ? Prócz wspólnego mieszkania Pozostała pamięć Fornirowanych mebli Pokrytych kurzem zapomnienia Dni kiedy nosiłem Cię na rękach Szeptając sprośne słowa Odgłosów wersalki Znowu Daj spokój boli mnie głowa Zostały Ulotne wspomnienia Obiady pospiesznie jedzone Z rozbieganym pilotem Chwile wspólnego zapatrzenia W zatrzymany kanał tv - potem We wspólnym milczeniu Szukamy wypalonego uczucia W pospiesznym zbliżeniu Wsłuchani W oddechy śpiących dzieci Szukamy dogasającej miłości Nieśmiało wyciągając ku sobie ręce Zasypiamy z uśmiechem radości Splatając trwożliwie dłonie W podzięce Coś nas jeszcze łączy! Przytuleni Ryś B. Kraków 22.07.2003 r. godz.1254 Odpowiedz Link
rb13 Furia 28.07.03, 16:46 Furia Mrok złości Skrycie skrada się Niczym dziki kot Wystarczyło Twoje jedno spojrzenie Z szybkością geparda Słowa niczym dwa sztylety Wyfrunęły z moich ust Ostrzami brzytew Uderzyły w Twą postać Zatapiając się w ciele Rozcinając je szarpiącymi ranami Morze nienawiści Dopadło Cię z szybkością tajfunu W uszy uderzyła Kakofonia wyzwisk Krwawe Łzy bólu Spłynęły po Twoich policzkach Ogłuszona Bezwiednie zasłoniłaś się Ręka przed ciosem Tym gestem Spotęgowałaś gniew Czarna burzowa chmura Przez moment Przysłoniła mój umysł Błysk błyskawicy Oświetlił umysł pytaniem Dlaczego? Spójrz na łzy ! Co robisz? Z szarej mgły zapomnienia Wolno z rozpostartym żaglem Napłynęło pytanie O co poszło? Wgryzając się niczym kornik Boże ! Nie pamiętam W geście rozpaczy poszukałem dłoni Uklękłem Całując ją w niemej prośbie Przebacz mi Moja Ukochana ! Ryś B. Kraków 28.07.200r. godz. 1448 Odpowiedz Link
rb13 Re: 34 - Poduszka 30.07.03, 16:51 Poduszka Motto ...sama w pokoju rozebrała się przed lustrem... owca@gazeta.pl Poduszka W Twojej sypialni Z drugiej strony lustra obserwuję Jak ramiączko koszuli nocnej Leniwym gestem zdejmujesz Powoli spływa koszula na dywan miękki I w czułym geście Twe nogi obejmuje Wywołując we mnie piekielne męki Gdy Twe dłonie coraz bardziej śmiałe Zataczając kręgi delikatnie masują Dwie brzoskwinie dojrzałe Oszalały me zmysły Przez lustro patrzę z bliska Niewidzialnymi rękami Dorodne piersi masuję i ściskam Czując ich jedwabistą skórę z atłasu Wyczuwam ulotny zapach ciała Zapach - dzikiego lasu Opuszkiem palca okrążam Delikatnie brązową otoczkę W atawistycznym geście Do nabrzmiałego sutka ustami podążam Nie zważając na me usta Twa dłoń zbiega w złoty trójkąt Znalazła tam rozkwitłą dziką róże Wśród pachnących złotych łąk Spłakaną perłowymi kroplami rosy Mchem złotym omszałą Rozpłomieniona różę rozkoszy I ciało Wenus oszalało Oczy patrzyły półprzytomnie Jakby z zimna jej ciało drżało I zapomniała już o mnie Gdy o grzbiet z poduszki się ocierała Patrzyłem w ciszy jak kwiliła Na przemian śmiała się i jęczała Przez przeszkody skoki ćwiczyła Oblizując lubieżnie usta Cwałując z rozwianym włosem A ja patrzyłem z za lustra Pytając- ten cwał to jawa czy sen Ryś B. Kraków 30.07.2003 r. godz.750 Odpowiedz Link
rb13 Mrok nocy 30.07.03, 16:52 Mrok nocy Mrok nocy otuli mnie szarością Na usta rzuci cień milczenia Ogłuszy wątpliwością Wygładzi mrok wspomnienia Osuszy gorzkie łzy rozpaczy Przykryje oczy płaszczem zapomnienia I nikt rano nie zobaczy Mego cierpienia Zbolałą duszę ochłodzi Krwawe rany zagoi Odpłynę w Charona łodzi Pośród bladych gwiazd roi Odpowiedz Link
rb13 Rozkosz 30.07.03, 16:53 Rozkosz Niczym rozszalały jeździec Wnosiłaś się i opadałaś z powrotem Mienił się trójkąt malowany złotem Mgła niespełnienia zasnuło moje oko Gdy ciało Twe podskoczyło wysoko Niczym smagnięta niewidocznym biczem I zobaczyłem Twą twarz Rozjaśnioną płomiennym zniczem Przez moment Twe ciało Bez ruchu – stężało Jakby o mnie sobie przypominało Przez chwilę na coś czekało W ten krzyk rozkoszy Napełnił sypialni sklepienie Wprawiając ściany w drżenie Przez chwilę jeszcze cichutko jęczałaś Nim padłaś na mnie omdlała Ryś B. Kraków 30.07.2003 r. godz. 008 Odpowiedz Link
rb13 Szept i krzyk 04.08.03, 11:56 Szept i krzyk W pustce przestrzeni płynie żałosny Przez zaciśnięte z bólu wargi Krzyk cichy niemal bezgłośny Pełen bolesnej skargi Szept niespełnienia Sen udając leżysz niezaspokojona Po twarzy spływa słona łza Pieszczot spragniona Wspólnie z nami w ciszy łka Krzyk pożądania Ryś B. Kraków 04.08.2003 godz. 1126 Odpowiedz Link
rb13 Krzyk samotności 04.08.03, 11:57 Krzyk samotności Mówisz To życie mnie tego nauczyło Nieźle dało mi się we znaki Nie wierzę już w żadną miłość Dziś jestem wolna jak ptaki Zapomnę wreszcie o miłości Co łzy przynosi zamiast radości Dla niepoznaki w pancerz ubrana Udajesz twardą niczym ze stali Nie pragniesz być już kochana ! Swą wolnością wokół się chwalisz Kiedy nadchodzi nocy mrok Pragniesz dotyku czułych rąk Przewracając się z boku na bok Czujesz nabrzmiały kwiatu pąk Dłoni mej szukasz rozogniona Zaciskasz w pustce swe ramiona Na ustach czujesz czuły pocałunek Tym pocałunkiem - Twoja łza słona Krzycząc bezgłośnie o ratunek Sama dotykając swego łona Błagania o miłość - nikt nie słyszy Do bólu gryziesz z rozpaczy wargi Krzyk rozkoszy to łkanie w ciszy A ściana echem odbija słowa skargi Wstajesz rano znów niespełniona Samotnością dnia – przerażona Spróbuj wyjść z samotności matni Raz jeszcze może nawzajem Uwierzmy w miłość po raz ostatni Stwórzmy coś - co może być rajem Dla M. Ryś B. Kraków 03.08.2003 r. godz.2346 Odpowiedz Link
rb13 mam przed oczami... 07.08.03, 13:58 Mam przed oczami Mam przed oczami Twoje spojrzenie Słyszę jęk , krzyk i czuję ciała drżenie Tak szybko - jam wciąż niezaspokojona W błagalnym geście zaciskam ramiona Wciąż pragnę choćby małej pieszczoty Ty na moje ciało już nie masz ochoty Przed chwilą szeptałeś słowa miłości Teraz Cię złości każdy gest czułości Mgła niespełnienia przysłania mi oczy Ty już zrywasz się i do łazienki kroczysz Po drodze jeszcze papierosa zapalasz I szybkim krokiem się ode mnie oddalasz Zostałam sama w pomiętej pościeli Sex nas nie łączy ,wszystko inne też dzieli Nadeszła chwila naszego rozstania Wyjdź już – nawet bez słowa pożegnania Ryś B. Kraków 07.08.2003r. godz. 1043 Odpowiedz Link
rb13 w ciepłą noc sierpniową 08.08.03, 11:20 W ciepłą noc sierpniową W ciepłą noc sierpniową Rozgwieżdżoną gwiazd tysiącem Z poświaty księżycowej Obsypana brylantowym pyłem gwiazd Spłynęłaś w srebrnym blasku Otulona płaszczem Z miedzianych włosów Zalśniło ciało Mleczno-kawowym blaskiem Obsypane piegów brokatem Pokryte delikatnym złocistym puchem Rozświetliłaś nagością Posągowym kształtem Oczy moje Wpatrywały się trójkąt Wieńczący dwie antyczne kolumny Z miedzianego mchu Prześwitywał kwiat róży Nieśmiało rozchylając dwa płatki Spłakane bladymi perłami Ręce nieśmiało dotknęły Alabastrowego ciała Głowę wtuliłem pomiędzy Dwie dojrzałe brzoskwinie Wdychając zapach nieba I śniłem W ciepłą noc sierpniową... Ryś B. Kraków 08.08.2003 godz. 945 Odpowiedz Link
rb13 OUSK 08.08.03, 13:06 Operator Urządzeń Sortowni Koksu Pomiędzy obłokami czarnego pyłu Snuły się białe welony Oparów węglowodorów aromatycznych Przy wtórze ogłuszającym huku Spadającego do przesypów koksu Grała chrzęstliwa muzyka Zacierających się łożysk Niedogaszony koks Z radością oddawał swoje ciepło Podnosząc temperaturę powietrza Niczym w saunie Rozgrzana Odurzona oparami fenoli Ubrana w piękny kostium z drelichu Cudownie maskujący kobiece kształty Stałaś Wsparta o szuflę Najlepsze kosmetyki Marki Coks-sort Upiększały Twoja twarz Maseczka z pyłu koksowego Okrywała cienką warstwą twarz Uszminkowane pyłem usta Lśniły upiornym fioletowym kolorem Blond włosy nabrały Ciemno- popielatego koloru Snujące resztki Bladych naftalenowych oparów Dusiły oddech Łzawiły oczy Dwie szaro-czarne perły Płynąc wyżłobiły Białe ścieżki na policzkach Na lustrze kurzu Ujrzałaś twarze swych synów I uśmiech miłości Rozjaśnił zmęczoną twarz Dedykuję - mojej Mamie Ryś B. Kraków 08.08.2003 r. godz.1300 Odpowiedz Link
rb13 Słowo 14.08.03, 14:24 Słowo O jedno słowo nam poszło Nikt z nas już go nie pamięta Jam niewinny Też jesteś święta Powoli w me serce wkręcasz Korkociąg agresji Patrzysz pod światło Kawałki złości pływają w butelce Zepsute wino Skwaśniała miłość Jedno słowo było przyczyną Taplamy się W nienawiści szarej toni Nie widzisz Znaku przebaczenia Mej wyciągniętej dłoni Ryś B. Kraków 12.08.2003 r. godz. 1400 Odpowiedz Link
rb13 Zafrasowany 14.08.03, 14:25 Zafrasowany Bóg Na polanie wsród wyniosłych sosen W przydrożnej kapliczce na skraju dróg W zadumie nad ludzkim losem Zafrasowany przysiadł Bóg Wsparł na dłoni swe smutne oblicze Poczerniały od mgieł i jesiennej słoty Twarz oświetlały mu zgaszone znicze Spękne od mrozu i słonecznej spiekoty Z glową w cierniową koronę ubrany Na grzechy ludzi patrzy w zamyśleniu Przez wszystkich ludzi zapomniany Ból odkupienia znosi w milczeniu Zeschnięte kwiaty leżą w krąg Rozwiane wiatrem wokół kaplicy Hołd mu składa zaschnietej rózy pąk Włożony w potłuczoną donicę Wygrzany słońcem ,wichrem wysmagany Zafrasowany Bóg - cierpliwie czeka Nie bacząc na krwawiące rany Wierząc, że spotka na ziemi człowieka Spisane na trasie Chełm- Kudłacze w Beskidzie Niskim Ryś B. Kraków 12.08.2003 r. godz. 1751 Odpowiedz Link
rb13 Cisza II 14.08.03, 14:26 Cisza II Cisza Po burzy Leżą porozrzucane po mieszkaniu Obumarłe słowa Wymowne milczenie Usta ściągnięte w podkówkę Wrogie spojrzenie Odmierzając czas ciszy Perkusja zegarów głośno dudni Pełne wyrzutów bezgłośne słowa Niewypowiedziane Odbite od mieszkalnej studni Powracają stokrotnym echem Ciszy Opuszczona zasłona milczenia Tłumi rozpacz Łkającą w samotności Ciszy Ukradkiem po twarzy Spływa łza Z ust słonych Szept żałosny niesie Ciche słowo Przepraszam I słowo Rozdarło zasłonę Ciszy Wpuszczając promyk nadziei Ryś B. Kraków 14.08.20003 r. godz. 1047 Odpowiedz Link
rb13 Król wolnego rynku 15.08.03, 11:34 Król wolnego rynku Wychudły jak stara chabeta Rozsiewając wokół smród Niemytego ciała Z oddechem cuchnącym Nieprzetrawionym denaturatem W śmietniku osiedlowym Z twarza pooraną Szczerniałymi bruzdami Od swoich poddanych Odbiera codzienny hołd Król wolnego rynku Sparszywiałe kundle Leniwie odsuwajac sie z drogi Witają go radosnym warkotem Obudzone nieśmiałymi Promieniami wschodzącego słońca Tłuste muchy Całuje jego twarz i ręce Wita piskliwą muzyka Przemykając Miedzy podartymi nogawkami Gromada szczurów Zgrzytliwie fanfary aluminiowych puszek Rozgniatanych dziurawym butem Wieszczą jego zwycięstwo Niczym poczerniała korona Beret z antenka Potargany w misternie liliowe kwiaty Zdobi posiwiałe tłuste włosy Zakrzywionym berłem Grzebie w smietniku Zagryzając nadgniłe jabłko Z oczami przymglonymi Swobodą istnienia Pijany wolnością Z niedopitej puszki Przepłukuje usta Resztką skwaśniałego piwa Przegryza na zagrychę Nadpleśniała kanapkę Z zieleniała szynką Wspominając z pogarda Czas zniewolenia Marną płacę i pracę W Hucie im Lenina Ryś B. Kraków 14.08.2003 godz.1755 Odpowiedz Link
rb13 To tylko mgła była ? 20.08.03, 10:43 To tylko mgła była? W noc bezksiężycową w bezkresie morza Prom mozolnie rysował spienione kreski fal Na ich grzbietach mieniła się jakby zorza Rozświetlając w czerni mroku niknącą dal To czernią, to granatem rozbłyska gwiaździście Gasnącym światłem rozświetla szarość mroku Zalśni przez chwilę niczym posrebrzone liście Śniedzieje, znika otmęcie morskiego obłoku Stałem samotny na rufie, a wokół noc granatowa Tylko w dali snuły się srebrne mgieł opary I usłyszałem z bezkresu ciemności słowa Wierzysz w dusz w połączenie, w miłości czary Wierzysz w miłość od pierwszego spojrzenia Głos słyszałem - lecz nie widziałem twarzy W miłość szaloną, co życie całe odmienia Z trwogą czekałem, co się dalej zdarzy Nagle otuliła prom zwiewna jak muślin mgła Rozsnuła srebrne nici, rozmiękczyła kontury Wszystko rozmazało się w szarościach tła Boże - coś wyłania się z mgielnej chmury Postać rozbłyszczona srebrnymi kroplami rosy W suknię z mgielnej pajęczyny ubrana Twarz jej okalają popielate długie włosy Skąd znam Tę postać,skądś jest mi ze znana W ten zagrała muzyka wiatru rozrywając ciszę Zatańczyła, taneczne figury wciąż zmienia Idąc do mnie powiewnie w tańcu się kołysze Widząc jej urodę - oniemiałem z olśnienia I przyszła biała pokryta jakby szronem Przenikliwie zimna, lecz jak mnie pocałowała Poczułem ogień - Boże - ja w tym ogniu spłonę Nie bój się to ogień miłości - powiedziała Mym pieszczotom nie stawiała żadnego oporu Oszalały z miłości zapomniałem o wszystkim Tylko ona liczyła się tego mrocznego wieczoru Zapomniałem o kimś dalekim ,a tak mi bliskim A wokół nas kłębiły się szarej mgły cienie Gdyśmy przekraczali wszelkie miłości granice Coś przez chwilę mówiło- odpędź to zauroczenie Gdy niebieskim płomieniem jaśniały jej źrenice Nie zauważyłem kiedy pokryły się mrokiem Kiedy z rozpaczą krzyknęła - Muszę wrócić tam Znów stała się tylko mgielnym obłokiem To tylko mgła była ? Więc dlaczego z tęsknoty łkam? Rys B. Kraków 18.08.2003 godz.2135 Odpowiedz Link
rb13 Stary zegar 21.08.03, 09:26 Stary zegar Pyłem obsypany Pyłem zapomnienia Stary zegar Nie odmierza już czasu stukotem Zamarłe godziny Nie rzucają na tarczę smug cienia Pokryte patyną Nie podnoszone w górę z cichym warkotem Smutne wiszą napędowe ciężarki Uśpiony kurzem tkwi klucz W gnieżdzie z pękniętą sprężyną Dziś Bezszelestnie wskazuja czas Elektoniczne zegarki Ryś B. Kraków 20.08.2003 godz.1944 Odpowiedz Link
rb13 Kiedy usłyszysz łkanie ciszy? 22.08.03, 14:43 Kiedy usłyszysz ciszy łkanie ? Kiedy usłyszysz ciszy łkanie ? Zawołasz błagalnie O mikrony szelestu Spragniony Pożądając szeptu Usłyszysz Ciszę zwątpienia Kiedy cisza wyjdzie na spotkanie Zamarły krzyk rozpaczy Rozbije się o ścianę Zmieni się w pył samotności Co zostanie ? Pustka Oczekiwanie Kiedy zobaczysz zamarłą ciszę Krzycząc bezgłośnie Poczujesz Lęk nieistnienia Trwogą oczy zapłoną Co zostanie ? Ciszy Przerażenie Kiedy zostaniesz samotny w ciszy Nie usłyszysz Słów pocieszenia Żebrząc niemo o dotyk Zamkniesz zamglone oczy Co zostanie ? Cisza Zapomnienia Z dedykacją dla „Fenom" z strony www.poezja -polska.art.pl ...aby nigdy nie poczuł lęku ciszy Ryś B. Kraków 21.08.2003 godz. 0112 Odpowiedz Link
rb13 IX list Matrony Polskiej 22.08.03, 14:45 List IX Matrony Polskiej Czyli wakacyjne wspomnienia z Krynicy Zdroju To ja - wasza Matrona Polska moi mili Słyszałam ,że za mną niektórzy się stęsknili Cóż wakacje - czas relaksu i wypoczynku Minął i nadchodzi czas wspominków A wspomnień z urlopu mam co nie miara... Byłam tego roku na urlopie w zdroju - Krynicy Tam inno stare jeżdżą – tak mówią złośnicy Zamieszkałam wspólnie w pokoju trzyosobowym Tuż przy deptaku starym w domu zdrojowym Rano patrzę ledwie ,snują się idąc na śniadanie Starsi panowie o kulach i kuśtykające stare panie No to sobie myślę - ależ ci trafił turnus chorowity Z kim na tańce, na hulanki ,nie wypijesz okowity Zostanie picie wody ,borowinka , masaże i kąpiele Czytanko, głupie rozmowy o chorobach – niewiele Do roboty . Jeszcze się tu naprawdę rozchoruję Boże – do tego coś złego wisi w powietrzu czuję Tego roku nie znajdę nowej turnusowej miłości Ależ mi się trafiło i zalała mnie fala bezsilnej złości Śniadanie jak to we zdroju śniadanie - paróweczka Kawałek masła ,dżem ,dwa plasterki serka i bułeczka Och jest na początek z kożuszkami mleczna zupka I słodziutka cienka herbatka do cynowego kubka W ciszy wszyscy cienkie śniadanie pałaszują I spod oka towarzystwo dyskretnie lustrują Dwóch ,góra trzech mnie się podoba z tej sali Reszta to stare dziadygi ,grubasy i kurduple mali Pan kaowiec - jeszcze się w Krynicy taki uchował Mimo ,że komunę szlag trafił i FWP zbankrutował Zrobił pase i zapowiedział z radosnym uśmiechem Dziś wieczorek zapoznawczy i odbiły się echem Szerokim po całej jadalnej sali jego słowa I na sprawy kultury zeszła przy stolikach rozmowa Co to się w naszym sanatorium po południu działo Każda z pań jęczy z rozpaczy ,że ma ciuchów mało Wszystkie gremialnie pobiegły na deptak do fryzjera Już nikt się nie skarży ,jaki chory i prawie umiera Każdy mówi - to tylko takie małe dopadły mnie bóle Panie przestały kuśtykać i w kąt poszły panów kule Wieczorem do jadalni co czyni honory sali balowej Suną zgodnym krokiem lwy parkietowe i balu królowe I gdy orkiestra zdrojowa argentyńskie tango zagrała Tom o moim co w domu został całkiem zapomniała Jedyny przystojniak co siedzi przy drugim stoliku Mrugnął do mnie mimo ,że przy dziewczyn bez liku Niczym panience krew do głowy falami mi uderza Wstał i w kierunku mego stolika wyraźnie zmierza Już jest blisko ,coraz bliżej mu uśmiech posyłam Co jest przeszedł koło mnie -z rozpaczy zawyłam Co widzę - młody drań szeroko otwiera ramiona I po chwili jakaś młódka z rozkoszy w nich kona... Cdn Rys B. Kraków 22.08.2003 godz.1315 Odpowiedz Link
rb13 X list Matrony Polskiej 25.08.03, 13:59 List X Matrony Polskiej Czyli zapoznawczy wieczorek Pan kaowiec wystąpił z powitalna mową Piękną ze stołówki zrobiono salę balową Podziękujmy brawami panu kierownikowi Dba o to, by nic nie brakowało temu turnusowi Prosimy o gromkie brawa ,a kierownika o słowo Tradycyjnie wybierzemy turnusową królową Zaczął pan kierownik... jeszcze na początku Podam krótko kilka informacji dla porządku Delektujemy się tylko bezalkoholowy drinkami Orkiestra pana Janka do białego rana jest z nami W bufecie na państwa pyszne potrawy czekają Naszą kuchnie starzy bywalcy dobrze znają No cóż życzę paniom i panom wspaniałego balu Przypominam tańczymy w stołówkowym halu Och zagrała muzyka lustrują się panie i panowie Każdy cos tam myśli , głośno tego nie wypowie Jak szykownie choć kolorowo ubrane są panie Zaś każdy z panów wbił się w krawat i ciemne ubranie Te wymyślne pań fryzury , jakby prosto od fryzjera Tylko jam szara myszka ,a niech to cholera Myślałam ,że sanatorium to nie rewia mody Mam nad nimi przewagę -mnie nie brak urody Wyraźnie widzę ,że moja uroda bije na głowę Te wszystkie kandydatki na balu królowe Na parkiecie pustki, na stole stygnie cienka kawa Tylko wszyscy oranżadę piją, ładna mi zabawa Kasia co wspólnie mieszkamy , oranżady mi nalała Wypiłam , łzy mi popłynęły - ona się zaśmiała O głupia Ty ,głupia przecież to czysta wódeczka A tu na zagrychę masz kiszonego ogóreczka Wypijemy jeszcze po jednym i w tany ruszamy Dziś wieczorek zapoznawczy czasu już nie mamy Kto się dziś nie załapie na przystojnego chłopa To mo przekichane mo po prostu po ptokach Tak zawsze mówiła moja babka ze śląskiej krainy Uschniecie w sanatorium bez chłopa dziewczyny Tom wypiła jeszcze jednego i drugiego dla kurażu Patrzę- Och jak wyprzystojniał ten pan od razu Tamten przystojniak - co siedzi przy drugim stoliku Mrugnął do mnie - mimo ,że przy dziewczyn bez liku W ten pan Janek z orkiestry powiedział do mikrofonu Białe tango, panie proszą panów , y do dobrego tonu Przypominam pięknym damom nie należy odmawiać Halo ,panie Zenku gdzie to ? Co ? Pan już idzie spać Toż to dopiero początek naszego balu ,wspólnej zabawy Pan nie tańczy – och zaraz pan nabierze wprawy Jak pan biodro partnerki na swym biodrze poczuje Szybko z pana nieśmiałość gdzieś daleko hen wyparuje Ożesz ta pani co wczoraj o lasce chodziła Z tym przystojnym dziś pierwsza na parkiecie wybyła Kiedy białe argentyńskie tango muzyka zagrała Kobieca wiara z zawrotna prędkością wstawała Jakby krzyknął ktoś - Rany boskie tu się pali Na wyścigi ruszyły czyżby pożar wybuch na sali Biegły jedna przed drugą na wyścigi prawie Teraz wiem ,że każda kuracjuszka przecież wie Jak na zapoznawczym nie załapiesz pana Do końca turnusu już jesteś w kurorcie przegrana Jakie wymyślne figury taneczne wszyscy tu znają Niczym zawodowcy nogi przeplatają Tylko ja bidula com pierwszy raz w kurorcie Nie znała takich figur jak w tanecznym sporcie Każda para do siebie w tańcu przytulona Tak blisko jak nie nigdy nie tańczy ze sobą mąż i żona Mój stary to przy tangu na dystans mnie wodzi Przytul się do mnie proszę ,a on - w tańcu nie uchodzi Mnie chyba co raz bardziej alkohol do głowy uderza A do tego w mym kierunku ten przystojniak zmierza Co ? On do walca mnie prosi i w rękę całuje Ależ on przystojny jak cudownie się czuję Po całym parkiecie w szalonym tańcu wiruję Żyć mi się chce ,wspólnie z nim do nieba wzlatuję... Kiedym rano po balu obudziła się w wymiętej pościeli Na karteczce było napisane Było cudownie!!! Ale nic nas nie łączy a wszystko dzieli ! Rys B. Kraków 25.08.2003 godz. 1346 Odpowiedz Link
rb13 Niczym mimoza 29.08.03, 08:46 Mimoza Hołd składam urodzie mimozy W nieskrywanym zachwycie Na obsypane złotym puchem Wnętrze , które ukrywa skrycie Ukryta w puchowym w kwiatostanie W baldachimie złotem haftowanym Czeka na odkrycie wielka tajemnica Drżąc przed doznaniem nieznanym Delikatnym mym pieszczotom Zwolna nieśmiało się poddaje Pod czułym mym dotknięciem Drżąca niczym osika się staje Składam na kwiatostanie pocałunek Subtelny dowód mojej miłości Ona płatki delikatnie rozchyla Pod wpływem mej czułości Podmuch ust baldachim rozwiewa Pokryty tycjanowym aksamitem Odsłaniając wnętrze strwożone Pod czułym języka dotykiem Zadrżał ze strachu kwiat mimozy Okrasił płatki bladymi perłami Czując ust podmuch ognisty Mgły chłodził się kropelkami Perłowa mgła falami spływała Płomień zachwytu ogarniał ciało Niczym w febrze dygocąc Pożądania zgasić już nie chciało Trzęsąc niczym liście na wietrze Ciało wciąż pocałunków żądało Nienasycone dłoni dotykiem O rozkosz ust i języka wołało Pod wpływem mych pieszczot Mimozą się Twe ciało się stało Pożądaniem , jękiem i krzykiem Niczym mimoza z rozkoszy drżało Ryś B. Kraków 28.08.2003 godz. 2317 Odpowiedz Link
rb13 Palce 29.08.03, 08:48 Palce Moje palce Długie jak pędy wierzbowej łozy Delikatne niczym liście mimozy Pieszczą ciało palców pióropuszem Pod ich dotykiem czarnym tuszem Rozlewają się Twych oczach źrenice Zapalając migotliwe gwiazd mgławice Ryś B. Kraków 27.08.2003 godz. 1945 Odpowiedz Link
rb13 Język 29.08.03, 08:50 Język Mój język Giętki, wijąc się niczym ciało węża Bada zakamarki "tajemnicy" z lękiem Nieśmiałe dotknięcia rozpalają ciało Po chwili łkasz z przejmującym jękiem Pod wpływem jego wibracji ciało drży Już oczy zasnuwają rozkoszy mgły Ryś B. Kraków 27.08.20003 2147 Odpowiedz Link