Dodaj do ulubionych

Słońce i Merkury w ósmym stopniu Ryb

21.07.06, 14:25
Czy to prawda że Słońce będące w 8*10 stopniu Ryb i Merkury 8*11,są oznaką
bezżenności,staropanieństwa,starokawalerstwa? Podobno oznaczaja również
wichrzycielski charakter wiecznego podróżnika,życie pełne lęków i dar
jasnowidzenia(według encyklopedii D.R.Kutaliowa).Zgadzacie się z tym
autorem?Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • queenmaya Re: Słońce i Merkury w ósmym stopniu Ryb 21.07.06, 15:46
      Jest astrologia profesjonalna i astrologia zabobonna. Ten przykład należy do tej
      drugiej kategorii.
      Światli ludzie, dumnie zwący siebie racjonalistami wyśmiewają każdy rodzaj
      astrologii. Ja z nimi kiedyś walczyłam, ale już przestałam, bo zaczęłam ich
      rozumieć.
      Jeśli ktoś posiadający rozum przeczyta coś takiego może się wyłącznie postukać w
      głowę. Nie możemy się zbytnio dziwić, jeśli uzna wszystkich astrologów za
      durniów, a astrologię za przesądy. Bo niby skąd ma wiedzieć, że istnieje jakaś
      inna astrologia?
      Jeśli będziemy na poważnie powielać takie reguły astrologia nigdy nie zyska
      uznania nauki i nie zasłuży na szacunek ludzi światłych. A my sami narazimy się
      na ostracyzm i pogardę.
      Ja wstydzę się przyznać publicznie do tego, że jestem astrologiem. Nie mam
      możliwości tłumaczyć każdemu, że nie wyznaję takich reguł i że to, czym się
      zajmuję nie ma nic wspólnego z podobnymi przepowiedniami. Nawet gdybym
      próbowała, to i tak nikt mnie nie wysłucha.
    • iokepine Re: Słońce i Merkury w ósmym stopniu Ryb 21.07.06, 17:17
      Bardzo odważne stwierdzenia. Nie wiem, czemu Ryby w dwadzie Bliźniąt miałyby
      dawać takie efekty. Pod koniec stycznia tego roku Uran tranzytował 8 stopień
      Ryb. Mam rozumieć, ze te wszystkie dzieciaczki urodzone wtedy będą samotne?
      Wątpiębig_grin Poza tym co oznacza starokawalerstwo lub staropanieństwo dziś,
      kiedyznaczna częsc populacji ślubu nie bierze? Hmm, innymi słowy, z którego roku
      jets to opracowanie?

      I co ze słonecznymi Rybkami, urodzonymi wtedy? Osobiśnie nie znam nikogo
      urodzonego około 25-26 lutego, ale możesz to sobie sprawdzić empirycznie,
      znajdując takie osoby.

      Podejrzewam, że autor wymieniony przez ciebie na jakiś XIX-to albo nieco
      starszych źródłach.

      Z innej beczki, ale na ten sam temat: mam świetną książeczkę o chirologii,
      reprint z XIX wieku. Barzdo madre i sensowne opisy dłoni, jednak czytając je
      trzeba pamiętać o ówczesnej mentalności. Np. dłonie kobiece białe o różowym
      kolorycie, pulchne i nieco zaokrągląne maja świadczyć wg autora o rozpustności,
      lubieżności i niemoralności kobiety. Dziś mówi się, ze ktoś ma duży
      temperamentbig_grin i nie warościuje się tego, a jeśli już to raczej na pluswink

      Tak samo jest z tymi starymi tekstami astrologicznymi.

      plutonik567 napisała:

      > Czy to prawda że Słońce będące w 8*10 stopniu Ryb i Merkury 8*11,są oznaką
      > bezżenności,staropanieństwa,starokawalerstwa? Podobno oznaczaja również
      > wichrzycielski charakter wiecznego podróżnika,życie pełne lęków i dar
      > jasnowidzenia(według encyklopedii D.R.Kutaliowa).Zgadzacie się z tym
      > autorem?Co o tym myślicie?
      • plutonik567 Re: Słońce i Merkury w ósmym stopniu Ryb 21.07.06, 18:55
        Dzięki za wypowiedzi,owa teoria też wydawała mi się nieco zabobonna,wręcz
        strasząca nieuchronnymi wyrokami losu.Encyklopedia jest napisana przez
        młodego,rosyjskiego astrologa, który bodajże bazował na starych,astrologicznych
        opisach.Czytając tą lekturę można się porządnie wystraszyćsmile
        • queenmaya Re: Słońce i Merkury w ósmym stopniu Ryb 21.07.06, 23:16
          plutonik567 napisał:

          > Czytając tą lekturę można się porządnie wystraszyćsmile

          I to jest właśnie to, o co chodzi ze starymi podręcznikami astrologii.
          Jako młoda dziewczyna znalazłam kiedyś u dziadka przykład interpretacji
          horoskopu, sporządzonego przez miedzywojennego astrologa. Ta przesiąknięta
          determinizmem lektura tak mnie wystraszyła, że przez długie lata obchodziłam
          astrologię szerokim łukiem, a w niebo spoglądałam z lękiem, bo bałam się, że
          jakaś złoczynna gwiazda może zesłać na mnie nieszczęście.
          Strach się bać...
          Dziś czasy się zmieniają i jak słusznie piszą dziewczyny, takie pojęcia jak
          "bezżenność", "starokawalerstwo", "staropanieństwo" czy "rozwiązłość" odchodzą
          do lamusa.
          Trochę dziwne, że ten Rosjanin pisze takie rzeczy, bo znam dość dobrze
          rosyjskich astrologów humanistycznych i mam dla nich wiele szacunku. Właśnie od
          nich się uczyłam smile i wiem, że są to naprawdę rozsądni ludzie.
          • all2 Problem polega na tym... 21.07.06, 23:53
            że takie hasła traktuje się zbyt dosłownie, a to są słowa-klucze, słowa-symbole,
            jak nazwy kart Smierć czy Diabeł w Tarocie.
            Trzeba podłubać i dociec, dlaczego kiedyś szyfrowano jakieś wiązki znaczeń
            właśnie takimi skrótami słownymi, gdzie jest rdzeń, i potem przełożyć ten rdzeń
            na realia i inne aktualia.
            Trochę jest z tym zabawy, ale cenię takie hasełka za zwięzłość smile
            Niekoniecznie ma to coś wspólnego z twardym determinizmem, ten należy już do
            sfery interpretacji całości, a nie określania poszczególnych elementów.

            To uwaga ogólna dot. starszych i bardziej tradycyjnych tekstów, nie chodzi mi
            akurat o poszczególne stopnie zodiaku, bo tu zagadką dla mnie pozostaje, w jaki
            sposób ktoś (kto?) doszedł do takich właśnie, a nie innych znaczeń. Przy
            symbolach sabiańskich przynajmniej określono to jasno: jasnowidzenie i kropka,
            kto chce stosuje, kto nie chce - nie.
            No i oczywiście problem też powstaje, gdy astrolog stosujący takie hasełka nie
            rozsupła tych znaczeń osobie, której horoskop interpretuje, tylko poda je
            dosłownie. To trzeba czytać przez filtr.
      • cytryna76 Zabobony AD 2006 22.07.06, 20:45
        Aby wyczytać podobne bzdury, niekoniecznie trzeba sięgać aż po księgi XIX
        wieczne. Ostatnio w księgarni natchnęłam się na II tom czegoś w
        rodzaju "encyklopedii astrologicznej". Autorem jest jakiś rosyjski astrolog,
        a "cudo" to wydaje chyba Studio Astropsychologii (ma wyjść jeszcze 6 tomów).
        Tutułu nie zapamiętałam, bo szkoda mi było zaśmiecać pamięć
        takimi "rewelecjami" w najgorszym tego słowa znaczeniu.
        Otóż w tej właśnie książce autor podaje "tradycyjne" znaczenie poszczególnych
        stopni zodiaku. Całość utrzymana jest w tonie wieszczo- fatalistycznym.
        Zdążyłam rzucić okiem na znaczenie stopnia mojego słońca, księżyca i
        ascendentu, po czym książkę z impetem odłozyłam na półkę. Okazało się, że z
        wielu powodów muszę być z natury bardzo złym człowiekiem, na pewno posiadam
        szereg strasznych wad charakteru. Tak w ogóle to powinnam być bardzo wysoka
        (mam 165 cm wzrostu!) i ogólnie raczej nie nadaję się do życia w
        społeczeństwie.

        A tak na marginesie zastanawia mnie, dlaczego Studio Astropsychologii wydaje
        podobne "kwiatki",zamiast wydać coś z wartościowej zachodniej literatury
        astologicznej.Argument ekonomiczny jakoś słabo mnie przekonuje, bo wydana
        książka jest niebotycznie droga(ok.80 zł), a ilość sprzedanych egzemplarzy
        liczyć nalezy zapewne raczej w dziesiątkach niż setkach.
        • potrek Re: Zabobony AD 2006 22.07.06, 21:53
          Cytryna76 napisała: Ostatnio w księgarni natchnęłam się na II tom czegoś w
          rodzaju "encyklopedii astrologicznej". Autorem jest jakiś rosyjski astrolog,
          a "cudo" to wydaje chyba Studio Astropsychologii (ma wyjść jeszcze 6 tomów).
          Tutułu nie zapamiętałam, bo szkoda mi było zaśmiecać pamięć
          takimi "rewelecjami" w najgorszym tego słowa znaczeniu.

          Droga Cytryna autorem tegoż II tomu Astrologii Klasycznej jest jeden z
          najlepszych XX wieku astrologów rosyjskich Siergiej A.Wroński. W przedmowie
          ksiązki napisano że jest to opis stopni oparty na wynikach badań 4000
          horoskopów i zacytuje : Także stopień jest bardzo waznym czynnikiem
          astrologicznym i nie wolno go lekceważyć. Zawarta jest w nim potencjalna
          informacja, która może służyć jako klucz do głębszej analizy horoskopu i pomaga
          dostrzec unikalność jednostki. Stopień ma naturę transcendentalną, dlatego
          analizuje się go jako oddzielny, symboliczny obraz, którego znaczenie jest
          ukryte do określonego momentu.
          I bym jeszcze raz powtórzył za autorem wstępu- znaczenie jest ukryte do
          określonego momentu.
          Pozdrawiam serdecznie potrek
          • queenmaya Re: Zabobony AD 2006 23.07.06, 00:43
            Eee tam, co to jest 4000 przebadanych horoskopów, jeśli porównać to z całą
            populacją świata? Śmieszne po prostu.
            Program Astrolog Chwiszczuka i Arańskiego (którego uzywam) też podaje jakies
            stopnie, być może te właśnie (wg. Zawadzkiego). Jest to kompletnie do bani.
            Chyba z 5 razy w moim horoskopie pojawia się "śmierć" (najczęściej nagła lub
            samobójcza) i przynajmniej 2 razy morderstwo. Ale pozytywne znaczenia moich
            stopni są rzeczywiście super i czytając je mogłabym wpaść w zarozumialstwo,
            problem tylko w tym, skąd mam wiedzieć, czy mam do siebie zastosować te
            znaczenia oznaczone "plusem", czy "minusem"? Bo jeśli mam rozumiec, że "złe"
            aspekty oznaczają minusy, a "dobre" plusy, to mam zupełnie przerąbane. W takim
            przypadku mój cudownie zachwycający stopień Księżyca zamienia się w dołującą
            depresję, a dający mi wielki talent do astrologii Pluton zmusza mnie do
            morderstwa lub samobójstwa.
            Wyłączyłam więc opcję wyświetlania tych stopni i nie stosuję ich w swojej praktyce.
            Astrologia powinna pomagać człowiekowi w lepszym rozumieniu jego życia i zadań,
            jakie ma do wykonania, a nie dołować determinizmem i pozbawiać wiary we własne siły.
            • potrek Re: Zabobony AD 2006 - czy napewno ?. 23.07.06, 10:06
              Witaj droga Qennmaju smile
              Wczoraj na programie Planet oglądałem dokument pt: Narkotyki i mózg: Halucygeny
              i ekstazy. Duża część tego dokumentu pokazywała że w każdym człowieku jest
              ukryty taki dziki zwierz nad który każdy normalny człowiek potrafi zapanować,
              gdy nie jest pod wpływem alkoholu czy w/w narkotyków. Uważam także że większość
              osób tu zaglądających (forum) jest na wyższym poziomie świadomości i jak by to
              ująć, opisy stopni ich się nie imają, przynajmniej do czasu smile A klucz do
              stopni minusowych jest według mnie w pewnej Agadzie Talmudycznej.
              Po opuszczeniu arki Noe zaczął zakładać winnicę. Szatan widząc, jak pracuje,
              podszedł do niego i zapytał:
              - Co tu sadzisz?
              - Winorośl.
              - Co z niej będziesz miał?
              -Winogrona są słodki, a wyciśnięty z nich sok raduje serce.
              - Zróbmy więc spółkę, a ja ci będę pomagał w pracy.
              - Zgoda, weź się do roboty.
              Wziął szatan owieczkę, wyjął nóż i zarżnął ją. Potem pryskał krwią owieczki
              wyrastającą z ziemi winną latorośli.
              Dokonawszy tego, zarżnął lwa, małpę i na koniec świnię. Krwią zarżniętych
              zwierząt opryskał winorośl. W jakim celu to zrobił?.
              Szatan chciał przez to pokazać, że kiedy człowiek wypija jeden kielich wina,
              łagodniej niczym owieczka. Po drugim kielichu nabiera hardości, pychy i dumy
              lwa. Po trzecim kielichu zaczyna podskakiwać i wygłupiać się jak małpa. Po
              czwarty kielichu zaczyna się jak świnia tarzać w rynsztoku. Po piątym
              kielichu smile mamy opis stopni minusowych. Heheheheh
              Pozdrawiam serdecznie potrek
              • queenmaya Re: Zabobony AD 2006 - czy napewno ?. 23.07.06, 14:37
                Fajne. Czyli jak doktor Jeckyll i mister Hyde - kiedy jestem trzeźwa, to
                realizuję te stopnie po plusach, a jak się urżnę, to po minusach?
                Tak się składa, że jak za dużo sobie chlapnę, to robi mi sie niedobrze i boli
                mnie głowa, więc się izoluję od świata i idę spać. Gdybym działała na tych
                minusach, to bym zabijała bliźnich lub wpadała w manię samobójczą, a jakoś dotąd
                nie zdarzyło mi się nic z tych rzeczy hehe wink
                Narkotyków nie próbowałam, więc nie mam pewności co by się stało - może to po
                nich doszedłby do głosu ten mój morderczy zapał?
            • arcoiris1 Re: Zabobony AD 2006 23.07.06, 11:04
              Eee tam, co to jest 4000 przebadanych horoskopów, jeśli porównać to z całą
              > populacją świata?


              Już tysiąc to zazyczaj tak zwana reprezentatywna grupa respondentów.
    • astrofru Re: Słońce i Merkury w ósmym stopniu Ryb 21.07.06, 19:23
      Oczywiscie, przedstawiona regula traci glupotą;

      znam dwie osoby z polożeniem Słonca w Rybach, dwadzie Bliźniąt - obydwie mają
      zdolności aktorskie, jedna jest aktorem zawodowo. Wygadane do bólu i sprytne,
      choć nie pozbawione wrażliwości, zawsze okręcają sobie otoczenie wokół palca w
      irracjonalny sposób smile Obydwie w związkach małżeńskich zawartych przed trzydziestką.
      • eevvaa Re: Słońce i Merkury w ósmym stopniu Ryb 21.07.06, 21:07

        -Też znam taką osobę,urodzona 26 lutego.Szcześliwa meżatka, a mąż za nią świata
        nie widzi ponad dwadzieścia lat.Za mąż wyszła w wieku 21 lat.Fakt , ze ma
        wrażliwość na pograniczu jasnowidzenia.Pisala w młodości piękne wiersze, ale
        niedoceniała swojego talentu.-
        ewa
        Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
        • transwizje Re: Słońce i Merkury w ósmym stopniu Ryb 22.07.06, 10:28
          8 st. Ryb, czyli 339 w Kalendarzu tebańskim brzmi: "Mężczyzna podnoszący
          drugiego" i odnosi się do awansu życiowego dzięki zyskaniu bezinteresownej
          pomocy kogoś o wyższym statusie. Często jest to spotkanie sponsora, lub
          mistrza, w jakimkolwiek bądź sensie. Osoba może mieć poczucie osamotnienia w
          świecie, z którego pochodzi, "być inna" w jakiś sposób i szukać celów, wzorów z
          innej sfery, poziomu, niż wrodzony. Zazwyczaj je zyskuje i oddaje z czasem
          uzyskane wsparcie, wspierając bezinteresownie podobnych sobie, młodych,
          potrzebujących wsparcia, wiedzy itp.
          All mówi o odczytywaniu rdzenia znaczeniowego z takich powiedzeń. Popieram.
          Także i wzięcie pod uwagę epoki, w jakich powstały. Być może bezżeństwo kiedyś
          oznaczało niższy status kulturowy, lecz mogło być spowodowane właśnie innością
          w środowisku urodzenia, wrodzoną wyższą, odmienną mentalnością, której nie
          zaspokajały związki z ludźmi o tym samym statusie. Czasy się zmieniły, można
          łatwo znaleźć "zbawców" i zmienić miejsce, formę, poziom funkcjonowania w
          społeczeństwie. Jeszcze 100 lat temu było to o wiele trudniejsze i mogło
          powodować samotność.

          Można jeszcze popatrzeć na 9 st. Ryb (330), gdyż przecież dni urodzenia mają
          zmienne położenie Słonca, zależnie od biegu na niebie w danym roku, tu
          mamy "Mężczyznę bez głowy". W tym miejscu występują często zdolności
          jasnowidzcze, wchodzenia w trans, czyli percepcji na zmienionym poziomie
          świadomości. Nierzadko jest to wywołane jakimś traumatycznym przeżyciem
          granicznym. Na tym stopniu miał bodajże Słońce Swedenborg.

          ---
          www.astrowyrocznia.republika.pl
          www.tareau.republika.pl
          • queenmaya Re: Słońce i Merkury w ósmym stopniu Ryb 22.07.06, 10:56
            Macie rację dziewczyny, dlatego kiedyś astrologia była "wiedzą tajemną", którą
            nie każdy mógł studiować. Nauka u mistrza prowadziła do dokładnego poznania
            wszelkiej symboliki i ukrytych za zwykłymi słowami zaszyfrowanych znaczeń.
            Wszyscy wiemy, że tektów alchemicznych nie da się zrozumieć właśnie dlatego, że
            są zaszyfrowane i słowa mają w nich inne zanczenie, niż te, których używamy na
            co dzień. Być może tak właśnie powstały te określenia. Z czasem zagubiono klucz
            do ich właściwego, symbolicznego czy ezoterycznego odczytania i teraz straszą
            swoją głupią dosłownością.
            Ludzie, którzy zaczynają interesować się astrologią szukają gotowych i prostych
            reguł do zastosowania w interpretacji. Wydaje im się, że wystarczy się nauczyć,
            że planeta A w aspekcie X w planetą B oznacza dokładnie to, a nie co innego i
            już wiemy wszystko o człowieku, którego horoskop leży przed nami.
            Takie dosłowne i bezkrytyczne odczytywanie starych tekstów jest niestety dość
            częste. Świadczy to o bezkrytycznym podejściu do reguł.
            Gdyby taki astrolog sprawdził, czy to, co mówi klientowi bądź pisze w książce
            rzeczywiście się sprawdza jako reguła w każdym przypadku odkryłby, że coś tu się
            nie zgadza.
            Gdy na przykład podaje się, że jakiś stropień powoduje ślepotę, to może chodzi
            tu o ślepotę duchową, a nie o brak wzroku. A przecież łatwo to sprawdzić. Pod
            Warszawą jest miejscowość Laski, w której zakonnice prowadzą zakład i szkołę dla
            niewidomych i niedowidzących dzieci. Wystarczy tam pojechać i porobić dzieciakom
            horoskopy. Materiału do badań jest tak dużo, że aż dziw, że nikt do tej pory
            tego nie zrobił.
            To samo można zrobić bez większych problemów z każdym takim podejrzanym stopniem
            zodiaku czy z każdą gwiazdą stałą, z uwzględnieniem precesji.
            • anahella Re: Słońce i Merkury w ósmym stopniu Ryb 22.07.06, 14:42
              A ja czytam te dyskusje, w sumie kazdy, kto odpowiedzial pytajacemu ma kupe
              racji, mimo ze stanowiska sa nieco odmienne i zastanawiam sie:

              Czy przypadkiem astrologia nie jest sztuka, w ktorej do tego co najwazniejsze
              trzeba dojsc samemu?
              Podreczniki, mistrzowie, reguly i zasady to drogowskazy. Mozna za nimi podazyc,
              mozna je zignorowac. Nie kazdy pokazuje te sama droge, mozna chodzic zataczajac
              kola, wracac do punktu wyjscia ale zadna droga nie jest czasem straconym, nawet
              jesli jakis odcinek okaze sie sromontna porazka.
              • potrek Re: Słońce i Merkury w ósmym stopniu Ryb 22.07.06, 18:17
                8*-9* Ryb władca -Mars i Pluton
                Natura wrazliwa, podatna na odczucia i wrażenia, często pobożna. Spryt,
                zręczność, pomysłowość, błyskotliwość, wytrwałość. Duża siła duchowa. Zdolność
                do wyrzeczeń i poświęceń. Dużo wyjazdów i podrózy także za morskich, niektóre
                mogą okazać się nie udane.
                Pozdrawiam potrek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka