Dodaj do ulubionych

metoda Domana

18.07.08, 21:06
Co Pani sądzi o tym sposobie nauki czytania/ liczenia?
Od kiedy to ew. ma sens?
Mam następujące watpliwości:
1. wzrok - czy dla malutkiego dziecka nie jest za wcześnie zmuszać
oko do akomodacji na literach;
2. niektórzy zaczynają (tak też się poleca) nim dziecko skończy rok.
Jaki jest sens uczyć czytania dziecka, które nie umie mówić (na
potrzeby niniejszego postu pozwolę sobie uznać, że wypowiadanie
kilku słów typu mama, tata, pa-pa, hau-hau ciężko szumnie nazwać
mową);
3. co może czytać dwulatek???, gdy się metodą Domana przez rok
czytać nauczy.

Nie wiem, może to coś rozwija (oczywiście MÓZG), ale czy jest
prawdziwe przełożenie tej nauki na rozwój dziecka?
Ostatnio słyszę, że koleżanki uczą swoje dzieciaczki (wiek +/- 1,5
roku) - do tej pory byłam przeciwna (choć lubię wszelkie nowinki
typu miganie z niemowlakiem), ale każda mówi, że jest to super
sprawa (cokolwiek by to oznaczało).
Ciekawa jest opinii pani Jagody i innych mam (w tym mojej ulubionej
Verdany:))
Obserwuj wątek
    • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.chello.pl 19.07.08, 00:59
      Kropkaa

      Bylo duzo o tym na innym forum - Pomoz dziecku rozwinac skrzydla.
      Ostatnio moja kolezanka mi mowila ze ESKK.pl ma cos w rodzaju Domana
      na swojej stronie - czytanie i matma. Daja ci tam taki jurs wraz z
      materialami.

      OK, ja ucze moje dziecie Domanem i b. to lubimy. Pytasz po co uczyc
      jak dziecko nie mowi. Ale ty mylisz czytanie na glos z czytaniem. P.
      Jagoda juz wspominala jak czytanie na glos spowalnia i powoduje brak
      zrozumienia czytanego tekstu. Tego sie nie powinno robic.

      1. wzrok - Doman mowi o tym i dlatego litery musza byc duze i
      czerwone co wyrabia dziecku visual pathways (wzrok)
      2. Nie niektorzy tylko Doman tak mowi. Ma nawet specjalny program
      dla Newborns (noworodkow). I tu b. chodzi o pokazywanie dziecku
      duzych plansz np. czarno-bialych i innych kolorow. Po ok. 5 mies.
      wprowadza sie litery i czytanie.
      3. dwulatek moze czytac wszytko. Mama sama mu moze takie proste
      ksiazki robic. I pamitec tu nalezy o wielkosci czcionki (duze
      czerwone litery) bo dziecko nie bedzie w stanie widziec malej
      czcionki tak jak to jest w normalnych ksiazkach.

      A co to ma rozwijac - miesnei bicepsa za przeproszeniem? Oczywiscie
      ze mozg, postrzeganie, kojarzenie, etc.

      Czy czytasz w miare po ang? Jesli tak moge ci skserowac moje ksiazki
      od Domana. I jeszcze jedno - my tu czesto mowimy ze Doman to
      czytanie i czasami matma. On uwzeglednia caly rozwoj dziecka -
      intelekt, fizyczny i emocjonalny. Wydal ksiazki - Jak nauczyc
      dziecko czytac, Jak nauczyc dziecko matmy, Jak rozwinac fizycznie,
      Jak nauczyc dziecko plywac, Jak dbac o chore dziecko - ADHD,
      porazenie dzieciece, autyzm; poza tym Instytut Domana tez sprzedaje
      mnostwo ksiazek jak odzywiac dzieci, uczyc muzyki (metoda dr
      Suzuki), etc.

      No i wreszcie skad ja to wiem - bylam na jego kursie 2 lata temu.
      Kurs dla rodzicow w Fildelfii. Niedrogi jak teraz o tym mysle (ok.
      $900) a wiedzy i rzeczy ktorych sie dowiedzialam i ludzi - na cale
      wieki :) A propos, te kursy tez sa organizowane w Europie. I wiesz
      co jest w tym najciekawsze - bez wzgledu na pochodzenie (kraj) kazdy
      rodzic tam mysli tak samo - chce najlepszego dla swoich dzieci.
      Bylam na kursie z 2 ojcami - kazdy z nich powiedzial mi prawie to
      samo - jak ich zony wziely kurs na poczatku to one uwazali to za
      absurd. Teraz i jeden i drugi biora te kursy bo chca pomoc sowim
      zonom w edukacji swoich dzieci. Obydwoje wspomnieli ze ich dzieci w
      tak ok. 1 - 1.5 roku rozwinely sie ponad ich wszelkie marzenia.
      Mowimy tu o 3 czy 4 latkach ktore plynnie czytaja ze zrozumieniem,
      znaja podstawy matmy (liczenie, dodawanie, odejmowanie, etc), jakis
      jez. obcy, sa super wysportowane i mysla i kojarza na poziomie 9
      latka. Na kursie mielismy tez rodzicow ktorzy tez demonstrowali nam
      swoje pociechy (taka pokazowa jakby lekcja) - doslownie
      zaniemowilam. I juz nie chce mi sie gadac o takich maluszkach co tam
      czytaja. Ja ci powiem o 6 czy 7 latkach czytajacych Szekspira,
      przygotowujacych prelekcje, piszacych wlasne wiersze, opowiadania...
      Serce sie raduje widzac takie dzieci. I wiedzac ze sa ludzie na
      calym swiecie ktorzy nie uwazaja ze czegos nie mozna bo za wczesnie,
      bo nie z tej rodziny, strefy, etc. Ten kurs po raz kolejny mi
      udowodnil jak malo my ludzie oczekujemy od nas samych, naszych
      dzieci i jak sami swoimi kompleksami nieswiadomie limitujemy je. Bo
      niestety tak to juz wyglada. Wierzymy tysiacom sredniakow i potem
      zrownujemy do sredniactwa nasze dzieci.



      • kropkaa Re: metoda Domana 19.07.08, 09:51
        Dziękuję za odpowiedź.
        Wątek na sąsiednim forum oczywiście znam, ale tam wydźwięk był
        raczej na nie. Dlatego jestem ciekawa opinii Ekspertki od metod
        szybkiego uczenia się.
        Jeśli będziesz mieć chwilę czasu, to o książki proszę. Jest też taka
        polska adaptacja do lokalnych warunków - książka Katarzyny
        Rojkowskiej. Nie pamiętam o jaki tytuł chodzi, ale chyba muszę nabyć
        w takim układzie.
        Widzisz, problem w tym dla mnie jest też taki, że to jest ogromny
        biznes, a zwykle tam, gdzie chodzi o duże pieniądze, idea
        nauki/pomocy/rozwoju dość szybko pustoszeje. Podobnie jak z zabawami
        fundamentalnymi - kilkunastostronnicowe broszurki za nieporównywalne
        do ilości pieniądze, a w środku tak naprawdę rzeczy oczywiste,
        zabawy, którymi dzieci są zabawiane od wieków.
        Wierzę, że można dziecko "wytresować" i nauczyć czytać na zasadzie
        zapamiętania znaków graficznych. Tylko czy kilkulatek czytający
        Szekspira wie co czyta? O czym może prelegować zerówkowicz?
        Owszem, rozumiem, że dla rodziców jest to duma móc się takimi
        osiągnięciami potomka pochwalić, ale czy to nie jest tak że więcej
        jest tu bicia piany niż sensu?
        Może się mylę, nie wiem, ale właśnie dlatego szukam.
        I właśnie czegoś pośrodku - pomiędzy krytyką, bo "zabierasz dziecku
        szczęśliwe dzieciństwo", a zachwytem nad Szekspirem w wykonaniu
        przedszkolaka.
        • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.chello.pl 19.07.08, 11:21
          Kropkaa

          Wiekszosc stron w Polsce jest nieautoryzowanych przez Instytut
          Domana. Ich org. utrzymuje sie tylko z kursow i darow innych. Oni
          nie sa nastawieni na robienie kasy na marzeniach rodzicow. Oni cie
          ucza jak ty sama jako matka mozesz wyksztalcic swoje dzieci lepiej
          niz publiczna czy prywatna edukacja. Biznes to jest gdzie prywatne
          przedszkola czy szkoly zeruja na nas rodzicach. Doman wyraznie mowi
          Matka jest najlepszym nauczycielem swoich dzieci a nie przedszkola
          czy szkoly.

          Jeszcze jedno - znalazlam szkole gdzie ucza od tak 3 lat gry na
          skrzypcach metoda dr Suzuki. Myslalam ze bedzie to drogie jak nie
          wiem, ale okazuje sie ze nie. Place miesiecznie ok. 70 PLN. Fakt,
          musze cwiczyc z dzieckiem (tak zaklada metoda) ale to jest tak
          warte. Metoda Suzuki zaklada ze poprzez nauke gry na instrumencie
          dzieci ucza sie koncentracji, systematycznej pracy i maja lepsza
          pamiec (na poczatku w tej metodzie gra sie tylko ze sluchu). I do
          czego zmierzam - mozna znalesc zajecia ktore nie kosztuja fortune,
          uczyc sie sporo, i nie korzystac z wysrubowanych cenowo uslug
          przedszkoli czy innych tam "akademii dla geniuszy" :)

          Wierzę, że można dziecko "wytresować" i nauczyć czytać na zasadzie
          > zapamiętania znaków graficznych. Tylko czy kilkulatek czytający
          > Szekspira wie co czyta?

          Boze jaka tresura! My mowimy o uczeniu przez zabawe. P. Jagoda sama
          to proponuje. Pisalam tez o tym ze dzieci czytaja ze zrozumieniem.

          Kolejna rzecz, czy ty mozesz mi powiedziec ze w szkole cie nauczono,
          np. rozumiec stary ang. albo polski??? Ja do dzisiaj mam braki w
          edukacji :) Jak sama jeszcze w szkole cos chcialam wiedziec to
          musialam o tym przeczytac lub pytac rodzicow. Nauczyciele mieli to w
          nosie kazdemu z osobna tlumaczyc. Ile jest przeciez ludzi ktorzy
          maja nawet i magistra z calkiem dobrych szkol i sami przyznaja ze
          maja braki w edukacji, mowia kiepsko w jez. obcych albo wogle. I to
          przyklady ze uczac dzieci sama w domu wiecej ich nauczysz bo masz
          wiecej cierpliwosci, bo to twoje dzieci i poswiecisz im wiecej
          uwagi, etc. Zadna nawet najlepsza prywatna szkola tego nie zastapi.


          O czym może prelegować zerówkowicz?
          > Owszem, rozumiem, że dla rodziców jest to duma móc się takimi
          > osiągnięciami potomka pochwalić, ale czy to nie jest tak że więcej
          > jest tu bicia piany niż sensu?

          Jakim chwaleniu. Boze rece opadaja na takie komentarze. Ja sie
          nikomu nie chwale tylko chce zeby moje dziecko nie musialo harowac
          tak jak ja, moglo skonczyc studia wczesniej i miec czas na podroze,
          szybsze usamodzielnienie, etc. Pomysl jaki to ma sens w USA gdzie
          edukacja jest platna, eg.studia medyczne to wydatek rzedu ok.
          $200,000; MBA - ok. $100,000; prawo - ok. $1500,000. Jesli twoje
          dziecko moze dostac stype i skonczyc studia 2-3 lata wdzesniej to
          nie tylko ze nie wydasz tej kasy ale i wczesniej dziecko dostanie
          sie na rynek pracy i bedzie mogl wczesniej odkladac, inwestowac.etc.
          Jesli uda sie dziecku cos wymyslic dla dobra ludzkosci to juz wgole
          lepiej byc nie moze :) Boze czy to nie jest oczywiste? I w POlsce
          darmowa edukacja to juz jest prawie jak jakas bajka. Wiekszosc szkol
          i studiow jest juz slono platna.

          > Może się mylę, nie wiem, ale właśnie dlatego szukam.
          > I właśnie czegoś pośrodku - pomiędzy krytyką, bo "zabierasz
          dziecku
          > szczęśliwe dzieciństwo", a zachwytem nad Szekspirem w wykonaniu
          > przedszkolaka.

          Co to jest szczesliwe dziecinstwo??? Czy nie jest to czas spedzony z
          mama i tata, milosc rodzicow, fajne zajecia?

          • bonga_dax1 Re: metoda Domana 03.11.08, 09:33
            Witam,
            jestem właśnie po lekturze książki "Jak nauczyć małe dziecko czytać?" Jestem
            zachwycona! Mam zamiar rozpocząć naukę jak tylko przygotuję odpowiednie zestawy
            dla mojej 3,5 letniej córki i 14 miesięcznego syna. Chciałabym zaopatrzyć się w
            pozostałe książki tego autora i stąd moje pytanie. Czy któraś z Pań kupowała na
            amazon.com? Czy płaci się za to cło? Czy ewentualnie jest jakaś metoda ominięcia
            tych dodatkowych opłat, bo niestety nie mam rodziny w Wlk. Brytanii ani w Stanach.
            • Gość: gość Re: metoda Domana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.08, 10:35
              jeśli znasz język rosyjski, możesz sobie bezpłatnie sciągnąć z sieci
              www.koob.ru/doman_glenn/
              www.kid.ru/rebenok/index.php
              • bonga_dax1 Re: metoda Domana 03.11.08, 11:40
                Dzięki, niestety z rosyjskim u mnie kiepsko. Już prędzej niemiecki.
                Przypomniałam sobie, że mam znajomą mieszkającą w Niemczech, więc może uda mi
                się kupić bez cła z amazon.de. Przy okazji, czy ktoś wie coś na temat uczenia
                języków metodą Domana? W jego książce znajduje się tylko luźny komentarz, że
                można nauczyć dziecko tylu języków, ile tylko masz ochotę, ale czy metoda z
                pokazywaniem słów ma tu zastosowanie, kiedy dziecko nie zna znaczenia słowa?
                Może należałoby pokazywać karteczki z napisanym słowem i obrazkiem?
                • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: 193.162.192.* 04.11.08, 08:59
                  zaraz, zaraz - przeciez Polska jest w unii to na zakupy w Unii chyba
                  clo nie obowiazuje...USA to co innego ale Wlk. Brytania czy Niemcy
                  to na pewno nie - chyba ze kompeltnie sie myle :)
                • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: 193.162.192.* 04.11.08, 12:18
                  Przy okazji, czy ktoś wie coś na temat uczenia
                  > języków metodą Domana?

                  Uczenie jezykow Domanem jest prawie tak samo jak uczenie czytania.
                  Roznica jest taka ze zamiast pokazywac tylko slowo, pokazujesz
                  kartke ze zdjeciem/rysunkiem ktore ma podpis w jez. obcym. Rozmiar
                  kartek/kartona jest wtedy inny (24x24 cm) ma ksztalt kwadratu na
                  ktory naklejasz, np. zdjecie psa, i pod spodem piszesz "DOG" (jesli
                  uczysz jez. ang.) czerwonym, grubym pisakiem. POtem pokazujesz to
                  dziecku i czytasz slowo. Czyli jest to prawie to samo - reguly i
                  metoda ale forma jest troszke inna.


                  Aha - oto jaki pisak poleca Instytut (naprawde :). Za jednym
                  pociagnieciem masz napisane slowo i nei musisz sie martwic z jakims
                  tam wyplenianiem/pogrubianiem slowa. Pisak musi byc permanentny,
                  troche smierdzi (na powaznie), i starcza na tak ok. 700 slow.

                  www.twenga.pl/cena/21038994.html
                  nie musisz zamawiac z tej strony (nie znam jeje nawet) ale podaje ci
                  link zebyc wiedziala o jaki pisak chodzi.
                  • bonga_dax1 Re: metoda Domana 04.11.08, 14:31
                    Dzięki, tak właśnie sobie wyobrażałam naukę języków tą metodą. Na razie
                    spróbujemy z czytaniem i zobaczymy jakie będą efekty. W sumie jednak zajmuje to
                    sporo czasu, ponieważ trzeba pokazywać zestawy słów 5 razy dziennie w pewnych
                    odstępach, co przy późnym powrocie z przedszkola do domu jest problematyczne. Co
                    do cła, to chyba jednak się płaci, a na pewno są wyższe koszty przesyłki, więc
                    będę molestować koleżankę, która mieszka w Niemczech i kilka razy do roku
                    przyjeżdża do Polski.
                    • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: 193.162.192.* 04.11.08, 15:35
                      Bonga_dax1

                      co do cla to sie nie placi. Nawet sie zapytalam dzisiaj ksiegowej bo
                      nie bylam na milion procent pewna :) Na pewno sie placi podatek od
                      sprzedazy/VAT ale nie clo, bo takowe tylko sa jak sie przekracza
                      granice jakiegos panstwa. Polska jest w Unii to nie ma granic. Chyba
                      ze mieszkasz w Szwajcarii lub Norwegii - te kraje mimo ze sa w
                      Europie do Unii nie naleza - to wtedy tak jak tam mieszkasz lub od
                      nich kupujesz mieszkajac w POlsce wtedy jest clo :)

                      Zalezy w jakim wieku sa dzieci. Im mlodsze tym wiecej mozesz
                      pokazywac. Najgorszy okres jest jak one ruszaja na nogi i zaczynaja
                      byc b. mobilne - wtedy naprawde ciezko je utrzymac w jednym miejscu
                      zeby czytaly. Mialam dni (jak Mloda tak miala 15 mscy), ze moglam
                      tylko 3 slowa pokazac i koniec. Ona wtedy wolala chodzic i biegac
                      niz czegos sie uczyc. Teraz jak juz dobrze chodzi i biega (2.5 roku)
                      b. lubi sie uczyc to moge wprowadzic wiecej slow. Robie tak 10
                      slow/10 wyrazen dwuwyrazowych w jednym zestawie. Potem najczesciej
                      jej tez czytam ksiazki ktore jej robie. Takie ksiazki nie maja
                      wiecej niz 6 zdan. Rozmiar tez kwadratowy (jak do nauki jez. obcego)
                      i na jednej kartce jest zdjecie a na drugiej zdanie, itd. Ksiazki
                      (samemu robione) sa najczesciej juz na etapie pozniejszym. Ale
                      pamietaj im dziecko starsze tym szybciej do tego etapu musisz dojsc,
                      by nie zanudzic takiego starszaka.

                      Pamietam co nam mowiono na kursie - lepiej zrobic mniej z dzieckiem
                      (np. 3 zestawy po 10 slow) i robic to systematycznie niz zaczac duzo
                      a potem nie wyrabiac sie i miec przerwy (bo mamie slow zabraklo na
                      plaszach i musi jej dorobic). Jeszcze jedno - nei ma nic gorszego
                      niz pokazywac dziecku stare slowa ktore ono zna - to "najlepsza"
                      metoda by je calkowicie zniechecic. Dlatego tak wazne jest tu
                      mierzyc sily na zamiary - lepiej mniej i systematycznie niz duzo a
                      rzadko lub raz na jakis czas.
                      • bonga_dax1 Re: metoda Domana 05.11.08, 08:41
                        Dzięki. Dzieci mam dwójkę - 3,5 roku i 16 miesięcy, więc będę musiała dwa
                        zestawy zrobić. Piszesz dziecku na długich (60cm) kartkach jak zalecają, czy
                        zwykłych A4? Gross słów zmieści się na A4 chyba.
                        • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: 193.162.192.* 05.11.08, 08:59
                          Nie nie musisz robic 2 zestawow. Z tego co piszesz ani mlodsze ani
                          starsze jeszcze nie czyta. Tak? Rob jeden zestaw dla obydwu.

                          Ja robie na dlugick kartkach/kartonach. Zamawiam je na
                          www.genialnymaluch.pl Ich kartki sa troche mniejsze niz te co Doman
                          zaleca ale jest ok. Zamawiam u nich tak ok. 10 zestawow (500 kartek
                          in total) raz na tak 1.5 - 2 m-sce. Jesli masz wiecej czasu to na
                          pewno bedziesz potrzebowac wiecej.

                          A4 jest za waskie - do nauki jez. obcych. Chyba ze dwa A4 zlaczone
                          razem. Do nauki czytania jest niewymiarowe, chyba ze przetniesz na
                          pol. Wiesz co - najlepiej jak sama do tego dojdziesz co dla was
                          dziala najlepiej. Nie ma zlotej metody - kazde dziecko jest inne i
                          jego rodzic tez :) Najwazniejsze zeby bylo duzo smiechu, zabawy i
                          radosci w tym czytaniu :) Reszta jest drugoplanowa :)

                          pozdrawiam
                          • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: 193.162.192.* 05.11.08, 09:45
                            Moje Drogie

                            Zalaczam newsletter jaki dostaje z Instytutu Domana raz na miesiac.
                            Cieawe do poczytania.

                            Imaginative Play
                            Whether it's Halloween, Shakespeare, or pretending to be a princess,
                            is there a value to imaginative play?



                            From a kid's point of view, all play is imaginative, otherwise it is
                            not play at all. The benefits of exercising one's imagination are
                            huge. It has been said that anything one can imagine, one can do!
                            Imaginative play is the basis of all creativity. Every poem,
                            painting, and beautiful piece of music is a product of imaginative
                            play. Mozart was famous for his irrepressible imaginative play. He
                            never outgrew it. Every child is born with the exact same sense of
                            imaginative play. This is native to human beings, we do not have to
                            create it. However, we do need to appreciate it and encourage it.
                            How many adults have made it through their childhoods with
                            their imaginative play intact? Not many.
                            The few who have done so create wonderful things. What is
                            more, they always seem to be having a great time doing it. This is
                            the way we were all meant to grow up. When a child is raised in a
                            household where his desire to explore, discover and create is
                            respected, he will be given ample opportunity to explore, discover
                            and create. Parents can aid and abet the child by providing data and
                            a wide playing field on which the child can exercise his creative
                            muscle.

                            Exercise for the Cortex
                            Imaginative play gives the child the opportunity to exercise his
                            cortical muscle and to experiment with the data. The child naturally
                            wishes to create an effect of some kind. Usually the bigger the
                            effect created the better. When he plays he can see what experiments
                            produce the biggest effect and which ones fall flat. He will
                            certainly store what works and discard what does not. Data that has
                            not been tested is not as easy to retrieve as data that has been
                            tested and found to be useful. This tested data will be stored in
                            the front files and will be much easier to access when he needs it
                            in the future. This means his data bank and processor (the brain)
                            will be more useful to him. He will develop the idea that
                            exploration, discovery and creativity are easy for him and fun. He
                            will seek to do more.

                            Poetry and the Arts are the Springboard

                            Children understand that they can be anything, do anything and
                            have anything as long as we do not convince them otherwise. Being a
                            prince or a princess is just the beginning of trying out "being
                            anything". Once a little child is introduced to Shakespeare, he can
                            be "Oberon," or she can be "Titania," or "Puck" or "Bottom". Thus
                            begins a life-long love of poetry and the arts. The benefits of
                            pretending to be anything and everything at the earliest possible
                            moment are gigantic.




                            Students from the The International School perform Shakespeare's
                            Taming of the Shrew







                            Poetry Challenge: Think of all the poems you love. Choose the one
                            that you think your child may like best. Recite that poem every day
                            for your child. Be consistent. After a few weeks, if your child has
                            not already begun to recite it with you, leave out the last word of
                            the last line and see if he joins in. Write and tell us how you are
                            doing.

                            Yesterday upon the stair
                            I saw a man who wasn't there
                            He wasn't there again today
                            Gee I wish he'd go away!
                            - Hugh Means (1875 - 1965)




                            Better Homes and Gardens Blog Features "How To Teach Your Baby to
                            Swim"

                            Popular blog features our newest book


                            How To Teach Your Baby To Swim, authored by Douglas Doman, was
                            recently featured on the Better Homes and Gardens blog. Calling this
                            method of swim instruction "innovative" and "easy," the writer (a
                            former water safety instructor) sat down to interview our vice
                            director. Doman stated that "Babies have been swimming in utero for
                            nine months. It's a matter of having them use it
                  • Gość: r Re: metoda Domana IP: *.adsl.inetia.pl 27.11.08, 18:34

                    jeśli chodzi o robienie napisów na kartkach, to jest to czynność
                    hmm..najwbardziej pasuje tu określenie "upierdliwa" i czasochłonna.
                    tu pisak nie dociągnie, tam się ręka omcknie. eksperymentowałem już
                    z farbami akrylowymi. wychodzi taniej jak pisak (szczególnie, gdy
                    się je trochę rozcieńczy), ale wciąż roboty jest sporo. przeszedłem
                    więc na czerwone wydruki z kompjutra, naklejane na paski kartonu.
                    litery, co ważne, są kształtne i co najważniejsze takie, z jakimi
                    dziecko spotyka się w książkach.
                • sugarxxx Re: metoda Domana 04.01.09, 23:38
                  Ja kupuję w amazon.com. Na książki nie ma cła, nieważne czy z UE USA czy Afryki
            • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: 193.162.192.* 04.11.08, 12:08
              Wiesz co sprobuj zamowic te ksiazki z Instytutu Domana ktory jest w
              Europie. Zadzwon i zapytaj czy ci do POlski wysla (na pewno tak). W
              Europie nie zaplacisz ani grosza za clo, bo jestesmy w Unii i nie ma
              cla (wolny przeplyw towarow i uslug).

              Oto link:

              www.iahp.org/Upcoming-Courses.237.0.html
              Jak wjedziesz na link tam jest grafik kursow Domana w USA i Europie.
              Zadzwon do tego w Italii i zapytaj czy mozesz zamowic materialy do
              POlski. Wtedy beda na 100% zwolnione z cla.

              www.amazon.co.uk/s/ref=nb_ss_w_h_/278-2335936-8367328?url=search-alias%3Daps&field-keywords=doman

              Albo wjedz na Amazon.com (wlk. Brytania lub Niemcy) i zamow
              bezposrednio do Polski (masz link powyzej do UK Amazon). Zamow
              dostarczenie przez kuriera tylko, bo bedzie szybciej i na pewno
              dotrze. Ja tak zamawiam moje ksiazki (do pracy) z Wlk. Brytanii. Nie
              jest az tak drogo.

              pozdrawiam.
              • bonga_dax1 Re: metoda Domana 07.01.09, 08:53
                Dzięki, dzięki. Książki już mam. Brakuje mi tylko czasu na ćwiczenie z
                dzieciakami. Zmodyfikowałam trochę karty do nauki czytania, to znaczy najpierw
                pokazuję słowo i natychmiast obrazek, bo inaczej mój półtoraroczny synek w ogóle
                przestał się tym interesować. Myślę, że nie jest to wielkie "odstępstwo" od
                zasad. W końcu i tak później przechodzi się do książeczek z obrazkami. Mam nieco
                problem z niezanudzaniem dzieci, kiedy usiłuję wcisnąć kilka sesji czytania w
                nasze krótkie wspólne popołudnia. Oni chcieliby codziennie widzieć coś nowego, a
                tu jednak te kilka powtórzeń by się przydało. Lepiej jest w dni wolne, kiedy są
                dłuższe przerwy między sesjami, ale i tak starsza córka woła o nowe słowa, a po
                młodszym też widać pierwsze oznaki znudzenia. No i mam zagwozdkę, czy jeszcze
                zmniejszyć ilość zestawów pokazywanych dziennie (na przykład robić 2 tylko), czy
                szybciej wymieniać słówka. Jak sobie radzicie?
                • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.messagelabs.net 07.01.09, 09:44
                  Mlody teraz woli chodzic bo stal sie b. mobilny i tym sek. Musisz
                  komibnowac zeby go zaintersowac. Albo mow cos w tyms tylu, ok
                  kochanie Mama i twoja siostra teraz sobie poczytaja a ty idz sie
                  baw. Znajac dzieci jak b. chca nasladowac rodzenstwo i rodzicow na
                  pewno zostanie:)

                  musisz kombinowac
                • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.messagelabs.net 07.01.09, 11:22
                  starsza córka woła o nowe słowa, a po
                  > młodszym też widać pierwsze oznaki znudzenia.

                  to czesciej zmieniaj slowa. I zacznij robic jej juz dwuwyrazowe
                  zestawy, albo ze starych slow wez tak z 10 kart i mow corce zeby
                  zaczela skladac sobie dwuwyrazowe wyrazenia i potem jej je czytaj na
                  glos.


                  No i mam zagwozdkę, czy jeszcze
                  > zmniejszyć ilość zestawów pokazywanych dziennie (na przykład robić
                  2 tylko), cz
                  > y
                  > szybciej wymieniać słówka.

                  I jedno i drugie to rozwiazanie. Sprobuj obydwu metod.

                  Aha jeszcze jedno - czy nie lepiej by bylo jakbys te zestawy
                  pokazywla im rano. Dla malych dzieci czas od wstania z lozka az do
                  12 w poludnie jest najlepszy, bo wtedy one sa najbardziej
                  skoncentrowane. PO poludniu jest juz duzo ciezej, ale to nieoznacza
                  ze nie mozna probowac :)
                  • bonga_dax1 Re: metoda Domana 08.01.09, 07:36
                    Spróbuję chyba z mniejszą ilością zestawów i częstszą wymianą rzeczywiście.
                    Metoda: to ja poczytam teraz z siostrą / bratem, a ty się baw - działa tylko na
                    córkę, syn po prostu się idzie bawić ;) A rano nie bardzo, bo dzieci ściągamy
                    przed 6 z łóżek, żeby je zawieźć do niani, a mnie na 7 do pracy... Chyba więc
                    muszę raczej powściągnąć moje ambicje i przygotować plan spokojniejszy,
                    rozłożony w dłuższym okresie.
                    • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.messagelabs.net 08.01.09, 08:50
                      Metoda: to ja poczytam teraz z siostrą / bratem, a ty się baw -
                      działa tylko na
                      > córkę, syn po prostu się idzie bawić ;)

                      a to dobre :) no niestety u niego to jest to ze ruszyl niedawno na
                      nogi i ani mu w glowie siedziec za dlugo w jendym miejscu. To dla
                      niego pokazuj mniej slow a corce wiecej bo ona jest juz w starszym
                      wieku i potrafi sie lepiej koncentrowac.

                      A rano nie bardzo, bo dzieci ściągamy
                      > przed 6 z łóżek, żeby je zawieźć do niani, a mnie na 7 do pracy...

                      Po poludniu jest ok tylko trzeba bardziej kombinowac zeby je
                      zainteresowac. Ale to nie oznacza ze nic z tego nie bedzie. Wtedy w
                      weekendy pokazuj wszystko rano. Aha jeszcze jedno najlepszy czas wg
                      Domana na uczenie to od wstania z lozka do 12 w poludnie a potem po
                      4 po poludniu az do tak 7 wieczor.

                      Chyba więc
                      > muszę raczej powściągnąć moje ambicje i przygotować plan
                      spokojniejszy,
                      > rozłożony w dłuższym okresie.

                      I tak to trzeba robic :) Jak chcesz to zeskanuje ci i wysle mailem
                      fajny artykul od Domana pt "Jak przetrwac pierwsze 6 m-scy". I to
                      dokladnie tak jest pierwsze 6 m-scy to chaos bo musisz kombinowac co
                      dziala a co nie dziala na twoje dzieci, jakie slowa wola, kiedy i
                      jak je uczyc, jak sie samej zorganizowac, jak nadazyc z robieniem
                      slow i wciaz zadbac o dom, etc, etc, etc. Jak to przetrzymasz to juz
                      jestes ok :)

                      Jeszcze jedno czy niania by im mogla z tak 2 zestawy rano pokazywac?
                      Moglabys jej wytlumaczyc co i jak i zademonstrowac i ona chociaz z 1
                      lub 2 zestawy by im mogla rano pokazac a ty reszte wieczorem. To tez
                      moglaby byc opcja...
                      • bonga_dax1 Re: metoda Domana 14.01.09, 10:15
                        Skany bardzo chętnie poproszę. Opcja z nianią działała jakiś czas, bo kobitka też się "wkręciła", lecz tylko na córkę. Teraz pokazuję im słowa i natychmiast obrazki - zainspirowała mnie książka o nauce wiedzy encyklopedycznej i bardzo chętnie biegną "oglądać zwierzaki" na przykład. Trudniej będzie z całymi zdaniami, bo trudno znaleźć odpowiednie obrazki, ale wymyśliłam, że porobię im zdjęcia ilustrujące zdania i być może tak ich zainteresuję. Wreszcie doczekałam się, że chcą "jeszcze, jeszcze" i z pełną premedytacją im te przyjemności dozuję po trochu ;) Jestem właśnie po lekturze książki o nauce matematyki. Czy robiłaś może sama karty z kropkami? W książce cały czas mówią, że można je u nich kupić, ale nic takiego nie znalazłam. Oczywiście na razie będę kontynuowała naukę czytania, ale myślę już, co dalej... Nie mogę się doczekać wakacji, jak będę miała więcej czasu na naukę. Sprawia nam to wszystkim chyba coraz większą radość.
                        • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.messagelabs.net 14.01.09, 10:46
                          > Skany bardzo chętnie poproszę.

                          aha zapomnialam dodac ze jest to po ang i ma tylko 3 strony ale b.
                          cenne uwagi i rady.

                          Trudniej będzie z całymi zdaniami
                          > , bo trudno znaleźć odpowiednie obrazki, ale wymyśliłam, że
                          porobię im zdjęcia
                          > ilustrujące zdania i być może tak ich zainteresuję.

                          To moze przeskocz od razu do ksiazeczek? Wymiary kartek takie jak do
                          uczenia wiedzy encykopedycznej z tym ze na 1 kartce jest zdjecie, na
                          drugiej zdanie, etc. to jest wazne. Moja Mloda uwielbia jak robie
                          jej ksiazeczki z jej zdjeciami z np. naszych wypraw do zoo lub
                          naszych zwierzakow albo nawet jej zabawek. A potem wymyslam jakas
                          krotka hostoryjke (3-4 zdania w calej ksiazece) i pisze to.

                          Czy robiłaś może
                          > sama karty z kropkami?

                          nie. kupilam gotowy zestaw z Instytutu strony. Kosztowal 50 USD. Ale
                          mozesz tez sama zrobic wklejajac kropki na kartony o wymiarach 29x29
                          cm tylko potem koniecznie ja zalaminuj i potem na odwrotnej stronie
                          napisza pisakiem ile tam jest kropek co bys wiedziala bez patrzenia.
                          Mowie powaznie. Jak nei zalaminujesz i nei daj Boze jedna kropka ci
                          sie odklei to wtedy bedziesz im zle pokazywac (np. napisalas na
                          odwrotnej stronie ze masz 85 kropek a jedna odpadla ci z przodu i
                          wtedy zle je uczysz).

                          Inna opcja to isc do jakies drukarni profesjonalnej i pokazac in co
                          potrzebujesz i oni ci to wydrukuja na kartonach.

                          Oczywiście na razie będę kontynuowała naukę czytan
                          > ia, ale myślę już, co dalej...

                          Dalej to juz bedzie z gorki :) Naprawde :) Najgorszy jest poczatek
                          tej nauki a jak maluchy juz zlapia bakcyla to jest luz. Wiesz co
                          Moja teraz robi - czasami mi sie zdarza (w weekend zazwyczaj) ze
                          zamiast ja od razu po sniadaniu uczyc to wole sobie poogladac
                          wiadomosci na TV. Wiesz co ona po tak ok pol godz. robi? Przychodzi
                          do mnie z ksiazeczkami ktore jej zrobilam i prosi bym jej troche
                          poczytala! Ja oczywiscie wtedy lapie sie na moim lenistwie i z
                          ochota jej czytam i pokazuje:)

                          Nie mogę się doczekać wakacji, jak będę miała wi
                          > ęcej czasu na naukę. Sprawia nam to wszystkim chyba coraz większą
                          radość.

                          I tak to jest - jak juz tak jak teraz zlapaliscie bakcyla to juz na
                          zawsze. Gratuluje ci i serdecznie pozdrawiam :)
                          • bonga_dax1 Re: metoda Domana 14.01.09, 10:56
                            Oczywiście może być po angielsku. Właśnie planuję szybkie przejście do
                            książeczek. Nie mogę znaleźć tych kart do nauki liczenia na ich stronie. Może
                            coś się zmieniło? Zamawiałaś bezpośrednio do Polski? Jakoś nie bardzo mi się
                            uśmiecha je robić, bo czas u mnie jest cenniejszy niż złoto ;)
                            • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.messagelabs.net 14.01.09, 11:52
                              Zamawiałaś bezpośrednio do Polski?

                              nie kupilam jak bylam w Instytucie na kursie.
                              www.gentlerevolution.com/mm5/merchant.mvc?Screen=CTGY&Store_Code=G&Category_Code=b
                              tu masz link do tego zestawu do matmy

                              Wiesz co Instytut ma tez przedstawicielstwo we Wloszech - moze
                              zadzwon i zapytaj czy maja i czy mozna zamowic.

                              a tu masz adres filii Instytutu we Wloszech i nadchodzacy kurs we
                              Wloszech w tym roku:

                              Course Name
                              How to Multiply Your Baby´s Intelligence

                              Date
                              April 19-24, 2009

                              Location
                              Fauglia, (PI), ITALY

                              Status
                              Accepting Applications

                              Contact

                              Registrar: Alessandra Bettini
                              Via delle Colline di Lari 6
                              56043 Fauglia (PI)
                              Tel. (39)-050-650237
                              Fax: (39)-050-659081
                              Email: info@irpue.it or registrareurope@iahp.org




                              Jakoś nie bardzo mi się
                              > uśmiecha je robić, bo czas u mnie jest cenniejszy niż złoto ;)

                              no to proponuje znalezienie profesjonalnej drukarni i zamowienie.
                              Znajac zycie zrobia ci to prawie ze od reki ;) Bo jak sama za
                              klejenie sie tych kropek wezmiesz to ci to czasu zabierze chyba z
                              tydzien. Czego ci oczywiscie nie zycze :)
                              • bonga_dax1 Re: metoda Domana 27.01.09, 08:10
                                Próbuję zainteresować książkami Instytutu Domana wydawnictwo, dla którego
                                tłumaczę. Zobaczymy, może coś się uda wydać...

                                Pytanie techniczne do Joanny: jak robisz książeczki do czytania, żeby były w
                                miarę trwałe? drukujesz je, czy wypisujesz ręcznie? w jakim formacie i czym
                                spinasz kartki?
                                • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: 193.162.192.* 27.01.09, 09:31
                                  jak robisz książeczki do czytania, żeby były w
                                  > miarę trwałe? drukujesz je, czy wypisujesz ręcznie? w jakim
                                  formacie i czym
                                  > spinasz kartki?

                                  Zamawiam u znajomej co ma sklep papierniczy juz gotowe przyciete
                                  kartki (taki mniej sztywny karton) o tych rozmiarach 29x29cm, potem
                                  je dziurkuje i wiaze mocno jakas tasiemka. Pisze recznie tym grubym
                                  czerwonym pisakiem zdania. Zazwyczaj 1 dlugie lub 2 krotsze.

                                  MOzesz drukowac czemu nie ale ja jestem tech. zacofana i nei chce mi
                                  sie w dobra drukarke inwestowac :)
                        • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.messagelabs.net 14.01.09, 10:46
                          > Skany bardzo chętnie poproszę.

                          aha zapomnialam dodac ze jest to po ang i ma tylko 3 strony ale b.
                          cenne uwagi i rady.

                          Trudniej będzie z całymi zdaniami
                          > , bo trudno znaleźć odpowiednie obrazki, ale wymyśliłam, że
                          porobię im zdjęcia
                          > ilustrujące zdania i być może tak ich zainteresuję.

                          To moze przeskocz od razu do ksiazeczek? Wymiary kartek takie jak do
                          uczenia wiedzy encykopedycznej z tym ze na 1 kartce jest zdjecie, na
                          drugiej zdanie, etc. to jest wazne. Moja Mloda uwielbia jak robie
                          jej ksiazeczki z jej zdjeciami z np. naszych wypraw do zoo lub
                          naszych zwierzakow albo nawet jej zabawek. A potem wymyslam jakas
                          krotka hostoryjke (3-4 zdania w calej ksiazece) i pisze to.

                          Czy robiłaś może
                          > sama karty z kropkami?

                          nie. kupilam gotowy zestaw z Instytutu strony. Kosztowal 50 USD. Ale
                          mozesz tez sama zrobic wklejajac kropki na kartony o wymiarach 29x29
                          cm tylko potem koniecznie ja zalaminuj i potem na odwrotnej stronie
                          napisza pisakiem ile tam jest kropek co bys wiedziala bez patrzenia.
                          Mowie powaznie. Jak nei zalaminujesz i nei daj Boze jedna kropka ci
                          sie odklei to wtedy bedziesz im zle pokazywac (np. napisalas na
                          odwrotnej stronie ze masz 85 kropek a jedna odpadla ci z przodu i
                          wtedy zle je uczysz).

                          Inna opcja to isc do jakies drukarni profesjonalnej i pokazac in co
                          potrzebujesz i oni ci to wydrukuja na kartonach.

                          Oczywiście na razie będę kontynuowała naukę czytan
                          > ia, ale myślę już, co dalej...

                          Dalej to juz bedzie z gorki :) Naprawde :) Najgorszy jest poczatek
                          tej nauki a jak maluchy juz zlapia bakcyla to jest luz. Wiesz co
                          Moja teraz robi - czasami mi sie zdarza (w weekend zazwyczaj) ze
                          zamiast ja od razu po sniadaniu uczyc to wole sobie poogladac
                          wiadomosci na TV. Wiesz co ona po tak ok pol godz. robi? Przychodzi
                          do mnie z ksiazeczkami ktore jej zrobilam i prosi bym jej troche
                          poczytala! Ja oczywiscie wtedy lapie sie na moim lenistwie i z
                          ochota jej czytam i pokazuje:)

                          Nie mogę się doczekać wakacji, jak będę miała wi
                          > ęcej czasu na naukę. Sprawia nam to wszystkim chyba coraz większą
                          radość.

                          I tak to jest - jak juz tak jak teraz zlapaliscie bakcyla to juz na
                          zawsze. Gratuluje ci i serdecznie pozdrawiam :)
        • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.chello.pl 19.07.08, 11:28
          Tylko czy kilkulatek czytający
          > Szekspira wie co czyta? O czym może prelegować zerówkowicz?

          Wie bo Mama mu to wczesniej wytlumaczyla i dziela sie rolami i
          przygotowuja maly spektakl dla taty i rodziny :) O czym moze
          prelegowac - o wizycie w zoo i zwierzetach; o odwiedzeniu fokarium i
          dlaczego to jest takie wazne by dbac o srwodowisko naturalne; o
          swoim chomiku i jego pochodzeniu, nawykach zywieniowych; etc.

          Sam taki mini projekt dla malucha uczy go logicznego myslenia,
          przygotowania materialow, i publicznego wystapienia.
        • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.chello.pl 19.07.08, 11:41
          Jest też taka
          > polska adaptacja do lokalnych warunków - książka Katarzyny
          > Rojkowskiej. Nie pamiętam o jaki tytuł chodzi, ale chyba muszę
          nabyć
          > w takim układzie.

          Chyba masz na mysli "Jak nauczyc male dziecko czytac" co jest
          tlumaczeniem na jez. pol. metody Domana. Jak wspominalam niestety
          nie przetlumaczono jego innych ksiazek.

          Ale wczoraj wjechalam na eskk.pl i oni tam maja taki kurs
          pod "psychologia" gdzie maja taki wlasnie skondensowany program
          Domana na czytanie i matme. Albo poszukaj tez na allegro.pl

          mozesz tez zamowic na amazon.com (lepiej UK wersja) ale tam sa
          Domana ksiazki w jez. ang. tylko. Ale za to wszystkie nawet te nie
          wydane w Polsce. Poza tym p. Jagoda polecala super ksiazki tu na
          forum. ZAmowilam juz 3 i zaczelam je czytac. Podobne do Domana i
          rownie fascynujace :)
    • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.chello.pl 19.07.08, 01:13
      I dlatego tez tak lubie to forum bo p. Jagoda proponuje tak swietne
      rzeczy. Pokazuje jak uczyc sie i cieszyc sie z nabywania wiedzy.
      • verdana Re: metoda Domana 19.07.08, 09:54
        No, ale po co umiejetność czytania dziecku, ktore nie zna słów?
        malutkie dziecko , które slabo mowi i tak nie zrozumie tego co
        czyta. Nie mówiac już o tym, ze Doman jest metoda dla
        językow "bezodmianowych" "cat" to kot i tyle. Trudno uczyc
        dziecko "kot", "kota", "kotem" "kocie" metoda Domana.
        Mój maż nauczył sie czytac mając lat trzy. Sam. Nie wyszlo mu to na
        dobre - w tym wieku dla dziecka cenniejszy jest rozwoj spoleczny niż
        umiejetność samodzielnego czytania książek.
        Owszem, uwazam,z ę jesli dziecko pyta, nalezy mu pokazywać litery,
        slowa. natomiast specjalnie uczyc malutkie dziecko czytania - nie.
        dzieci nia maja nieograniczonej choć ogromna, przyznaję) możliwosci
        uczenia sie jednoczesnie wszystkiego.
        Nabywanie wiedzy w tym wieku to co innego niż póżniej. Wiedza dla
        dwu-trzylatak to nie tylko cyferki i literki, ale umiejetność
        ubierania się, zabawy z kolegą, robienia babek z piasku, zbiegania z
        gorki i odczytywania uczuc innych ludzi.
        Wszystkie badania wskazuja, ze wiek, w ktorym dziecko nauczylo się
        czytac nie jest skorelowany z jego póxniejszymi osiagnieciami w tej
        dziedzinie. W wieku 10-11 lat rownie dobrze czytaja dzieci, ktore
        umialy czytac jako 3-latki i jako 7 latki.
        • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.chello.pl 19.07.08, 11:36
          Verdana - musze ci powiedziec ze czytam twoje posty czasami i
          naprawde podziwiam twoja wiedzie i erudycje :) Ale tu a propos tej
          metody niekoniecznie wiesz co i jak :)

          Wiem ze jez. pl. to jez. fleksyjny ale i w jez. ang. nie kazdy
          czasownik czy nawet czas przeszly wyglada tak samo. I to tam zmienia
          sie w zaleznosci od osoby. I tu Doman mowi wyraznie ze jesli dziecko
          zna slowo "doing" to i skojarzy slowo "done". Tak samo w jez. pol.
          Jesli zna slowo "umiem" to skojarzy slowo "umieja" czy "umiec".
          Dlatego tez plansze wystarczy zrobic w pierwszej osobie w jez. pol.
          czy jez. ang.

          Nabywanie wiedzy w tym wieku to co innego niż póżniej. Wiedza dla
          > dwu-trzylatak to nie tylko cyferki i literki, ale umiejetność
          > ubierania się, zabawy z kolegą, robienia babek z piasku, zbiegania
          z
          > gorki i odczytywania uczuc innych ludzi.

          Kolejny blad wynikajacy z niewiedzy. Cala ta "nauka" trwa ok. 10 min
          dziennie. Wiec jest czas na baby w piaskownicy, interakcje z
          dziecmi, spacery i bieganie po gorkach :)
          • verdana Re: metoda Domana 19.07.08, 11:53
            Tak - i nauka czytania trwa wiele lat lub co najmniej miesięcy -
            podczas gdy dwa-trzy lata póxniej kilka tygodni, albo i mniej...
            Trochę tak, jak zze zbyt wczesnym nocnikowaniem - zamiast tygodnia,
            uczy się dziecko przez pół roku, a wyniki ma sie takie same, albo i
            gorsze.
            Ale dla mnie zasadniczym pytaniem jest - po co?????
            Po co malutkiemu dziecku umiejetność czytania, skoro samo sobie nie
            poczyta, bo wiekszość książek jest dla niego za trudna - małe
            dziecko, ktoremu się czyta prosi zwykle o wykaśnienia, zadaje setki
            pytań. przypusćmy, ze się nauczy - bedzie czytalo samo nie
            rozumiejac tresci. Moj mąż wspomina, jak czytał ksiązki dla
            starszych dzieci i nie rozumial z nich polowy tresci.
            Rozumiem pokazywanie szyldow na ulicach, skoro dziecko pyta, nie
            rozumim natomiast co matka pragnie osiągnąć ucząc dziecko
            umiejetnosci w jego wieku nieprzydatnej.
            No i język poski jednak zasadniczo różni sie od angielskiego
            odmianą, bez porownania bardziej rozbudowaną.
            • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.chello.pl 19.07.08, 12:20
              Wiesz ja dosyc pozno nauczlam sie dobrze czytac ok. 7lat. W wieku 9
              lat czytalam Czechowa, Twain'a, Sienkiewicza, Dickensa, etc. I
              pamietam ze jak czegos nie rozumialam to lecialam do mamy lub taty i
              mi to tak lopatologicznie tlumaczyli. W szkole sredniej, nie
              czytalam wiekszosci lektur bo je juz znalam i mialam czas na sport,
              muzyke czy nawet imprezy. Potem dopiero na studiach zaczelam sie
              uczyc bo wybralam cos o czym kompletnie nie mialam pojecia (moe i
              mialam ale bardzo blade :). Wiedzialam ze nie moglam wybrac kierunku
              humanistycznego bo bym nic nie robila i dalej jechala na mojej
              wiedzy :) I do czego zmierzam - przydalo sie to moje wczesniejsze
              oczytanie, pamietam do dzis sporo a znowu lektur przerabianych w
              szkole - pustka malo co :(

              wydaje mi sie ze tu juz nawet nie chodzi o konkretne uczenie ale o
              usamodzilenianie dziecka, uwrazliwianie na slowo pisane, na
              rozbudzanie milosci do nauki i nabywania wiedzy. Sama widze ze
              wiekszosc moich kolegow ze szkoly czy studiow jak robila cos tylko
              dla ocen, nie osiagnela zbyt wiele. Ci ktorych rodzice nauczyli
              wyzej wymienionych rzeczy, osiagneli sporo.
              • verdana Re: metoda Domana 19.07.08, 20:03
                Nie przekonałas mnie. przede wszystkim Czechow to nie lektura dla 9-
                latki- jesli nawet zrozumie treść, to powierzchownie, głębi już nie
                zrozumie, ani roddzice nie wytlumaczą. Przeczytanie wczesniejsze
                lektur u moich dzieci u u mnie skutkuje najwyzej tym, ze mamy czas
                na inne lektury... nie na sport, towrzystwo itd - niestety - alwe na
                czytanie kolejnych książek.
                Uwrazliwienie na slowo pisane - tak, z tym się zgodze. Tylko nie
                rozumiem, ale to kompletnie, co ma z tym wspólnego wczesna nauka
                czytania. Uwrazliwienie na slowo pisane to dwie rzeczy - czytanie
                dziecku książek dostosowanych do jego poziomu (nie wieku) i i
                czytanie samemu w obecnosci dziecka.
                Nic tak nie zachęca dziecka do lektury jak powtarzane przez matkę
                zdanie "nie przeszkadzaj mi, nie widzisz, ze czytam i MUSZE
                dowiedziec się co będzie dalej".
                • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.chello.pl 19.07.08, 20:52
                  Ale ja ciebie nie przekonuje. Odpowiadam ci co ja na ten temat mysle
                  i dlaczego lubie ta metoda.

                  Nic tak nie zachęca dziecka do lektury jak powtarzane przez matkę
                  > zdanie "nie przeszkadzaj mi, nie widzisz, ze czytam i MUSZE
                  > dowiedziec się co będzie dalej".
                  Metoda Suzuki tak uczy dzieci grac na skrzypcach. Matka gra i
                  dziecko to obserwuje po czasie tez chce sprobowac ale matka nie
                  pozwala i w koncu jest juz tak zaciekawione ze prosi czy tez moze
                  grac. I tak sie to zaczyna.

                  Wiesz ja zakladam ze w domu w ktorym chce sie zeby dzieci lubily
                  czytac rodzice musza tez to robic a nie zyc przy wlaczonym
                  telewizorze.
    • jagoda.wasowska Re: metoda Domana 27.07.08, 16:22
      To wspaniale, że zainteresowała się Pani metodą Domana. Metoda jest
      niezwykle prosta i skuteczna, zgodna z naturalnym rozwojem dziecka,
      niesie jednak wiele kontrowersji, ponieważ wielu rodziców, a i
      nauczycieli, nie ma podstawowej wiedzy na temat rozwoju
      neurologicznego dziecka.
      Postaram się chociaż w części rozwiać Pani wątpliwości.
      Dziś wiemy już sporo na temat rozwoju mózgu (wszak czytanie związane
      jest z pracą mózgu). W książce "Rewolucja w uczeniu" autorzy
      zapisali niezwykle prowokujące hasło: "Zajmij się mózgiem, w końcu
      nie czytasz nerkami".
      Mózg dziecka w chwili narodzin waży około 350 g. Naukowcy twierdzą,
      że prawie wszystkie komórki nerwowe są już ukształtowane. Mózg
      osoby dorosłej waży ok. 1500g. Ciężar wzrasta nie dlatego że mnożą
      się kolejne komórki nerwowe, ale dlatego że tworzą się połączenia
      neurologiczne (wzrastają neurony, synapsy, komórki mielinizują się -
      to w wielkim skrócie). W wieku 5 lat budowa mózgu, z neurologicznego
      punktu widzenia, jest już w 80% ukończona. 5 lat to niezwykle ważny
      moment, ponieważ w rozwoju dziecka są tzw. momenty krytyczne. 5 lat
      dotyczy sfery językowe - mózg robi "inspekcę" obszaru
      odpowiedzialnego za sferę językową. Ponieważ dzieci uczą się w
      sposób naturalny, chłonąc wszystko, tych połączeń jest bardzo dużo.
      Jeśli jednak dziecko posługuje się tylko jednym językiem (ojczystym,
      zwykle mówionym) niewykorzystywane połączenia ulegają zniszczeniu
      (następuje proces apoptozy). Jeśli jednak dziecko posługuje się
      dwoma, trzema językami, bo np. w takim środowisku żyje, to te
      połączenia odpowiedzialne za sferę językową wzmacniają się. W
      przyszłości taka osoba będzie z łatwością uczyła się kolejnego,
      czwartego i piątego, języka.
      Dotyczy to także czytania. Czytanie jest również związane z
      tworzeniem szlaków komunikacyjnych w mózgu w obszarze językowym.
      Większość jednak mówi: "Jaki sens ma uczenie czytania dziecka, które
      jeszcze nie mówi?" To bardzo ważne pytanie. Zapytajmy jednak
      inaczej:"Od którego momentu dziecko zaczyna się uczyć mówić?"
      Niektórzy mówią: "od roku, no jak ma 2 lata to mówi wyrazy, a czasem
      już jakieś pojedyncze proste zdania".
      Prawda jest taka, że dziecko uczy się mówić już w łonie matki
      (ośrodek mowy zaczyna się kształtować dość wcześnie). Kiedy się
      rodzi mówimy do niego nieustannie - w ten sposób rozwijamy jego
      słownik bierny. Dziecko koduje informacje, rozumie je, ale nie jest
      w stanie ich powiedzieć, bo nie jest jeszcze rozwinięty aparat
      artykulacyjny (rodzice dwulatków wiedzą to najlepiej - w tym wieku
      dzieci często się złoszczą, a przyczyną tej złości jest między
      innymi to, że nie mogą się z nami skomunikować. Wiedzą, co chcą
      powiedzieć, ale nie mogą tego jeszcze wymówić).
      Kolejna sprawa - Czytanie powinno się kojarzyć zawsze z ZABAWĄ!!!
      Kiedy dziecko ma 12 miesięcy (Doman mówi, że to najlepszy wiek na
      rozpoczęcie zabawy w czytanie), czytanie służy STYMULOWANIU mózgu.
      To oznacza, że dzięki tej zabawie tworzą się kolejne połączenia
      neurologiczne - czym jest ich więcej tym potem mamy więcej
      możliwości.Badania wykazały, że 50 % inteligencji mierzonej testami
      rozwija się do wieku czterech lat, kolejne 30% pomiędzy czwartym a
      ósmym rokiem życia, a 20% od ósmego do osiemnastego roku życia.
      Czytanie w tej metodzie, jest więc traktowane jako zabawa, a przy
      okazji dziecko nauczy się czytania (jakże ważna umiejętność - wie to
      każdy z nas. Jeśli pójdziemy do pierwszej klasy i zapytamy
      nauczyciela o trzech najlepszych uczniów zawsze wskaże tych, którzy
      najlepiej czytają).
      I tu nie chodzi o to, czy dziecko nauczy się czytania w rok czy w
      dwa - będzie się tej umiejętności uczyło przez wiele lat, ale chodzi
      również o pozytywne emocje, które towarzyszą tej czynności. Bo
      przecież w zabawie w czytanie bierze udział mama, tata, babcia,
      opiekunka. Dla dziecka czas spedzony z osobą, która je kocha to
      najwspanialszy czas. Nie zgadzam się więc z tym, co napisała jedna z
      osób, że wczesne czytanie nie rozwija umiejętności społecznych -
      wręcz przeciwnie.
      Ileż to razy słyszałam głośne, wręcz histeryczne wołanie:"Ależ to
      jest zabieranie dziecku dzieciństwa!". Moje doświadczenie pokazuje,
      że mówią to zwykle ci , dla których czytanie stanowiło problem,
      kojarzy im się też z czymś trudnym, nieprzyjemnym; z siedzieniem i
      męką przy literkach, z których niewiele dziecko rozumie. Sami
      postrzegali naukę czytania, jako odebranie im dzieciństwa. Jeśli
      zaczynamy naukę czytania w wieku 6 - 7 lat to z neurologicznego
      punktu widzenia jest już za późno. Okres rozwijania sfery językowej
      mamy już za sobą. I dopiero wtedy zaczyna się katowanie dziecka -
      godziny ślęczenia nad książką, małe zrozumienie tekstu, reedukacja
      itd. Oponenci tej metody wywodzą się zwykle z tej grupy.
      Poza tym nauka czytania metodą fonetyczną, czyli literka po literce,
      jest najmniej skuteczną, za to dość bolesną metodą.
      A przeciez zabawa w czytanie (bo taka jest główna idea) jest przede
      wszystkim zabawą.
      Rodzice, którzy wykorzystują tę metodę wiedzą, ile taka zabawa
      sprawia radości i dzieciom i rodzicom.
      Trochę rozbudowała mi się ta odpowiedź, proszę wybaczyć, ale to
      temat bardzo mi bliski. W ten sposób bawiłam się z moim dzieckiem,
      kiedy było małe. Kiedy mój syn w wieku 8 lat przeczytał kolejną,
      piątą część "Harrego Pottera" (około 1000 stron) złożyłam mu
      gratulacje. Odpowiedział, że to dla niego prościzna. Lekturę, na
      którą dostał 2 tygodnie, przeczytał w 20 minut. I tu nie o to
      chodzi, że rodzic uczy małe dziecko czytania, żeby się potem chwalić
      swoim dzieckiem. Chodzi o to, że ja nie ślęczę z moim dzieckiem
      przy jego lekcjach, a on realizuje swoje zainteresowania w czasie, w
      którym inni się uczą.
      Temat jest niezwykle fascynujący - polecam więc literaturę:
      1. Glenn Doman "Naucz małe dziecko czytać" Excalibur, Bydgoszcz 1992;
      2. Gordon Dryden "Rewolucja w uczeniu",Moderski i S - ka, 1999;
      3. Katarzyna Rojkowska "Naucz małe dziecko myśleć i czuć", Ravi 2003.
      W ESKK rzeczywiście można kupić materiały, które są nam potrzebne do
      zabawy w czytanie. Można też takie pomoce zrobić samemu - wymaga to
      jednak trochę czasu.

      Życzę powodzenia i wytrwałości. W razie wątpliwości proszę pytać.
      Jaoda Wąsowska

      • verdana Re: metoda Domana 27.07.08, 16:43
        Alez Pani wlasnie chwali się swoim dzieckiem - i co gorsza technika
        czytania, a nie tym, co z czytania zrozumiał. 5 część Harrego
        Pottera jest już lektura bardzo trudną dla 8-latka i mnie
        interesowałoby, co z książki zrozumiał, a nie tempo czytania - w
        Pani poscie traktowane jako najistotniejsza część procesu czytania.
        Nie sadze, aby zrozumiał nawiazania do czystosci rasowej, do
        faszyzmu, totalitaryzmu co z tego, ze czytał książkę dwa dni, skoro
        nie ma szans zrozumieć, o co w niej chodzi? Myslę, ze w tym wieku to
        idealna lektura do czytania z kims starszym, kto wytlumaczy
        kontekst, a nie tylko przygody.
        I nie zgodze się, ze umiejetność czytania w bardzo wczesnym wieku
        niczego nie zaburza. Moj mąż czytał biegle w wieku 3 lat. Wolał
        czytać, niz mieć kolegow. Jego rodzina wzmacniała te zaintersowania
        _ podobnie jak Pani - i w rezultacie otrzymano niezwykle zdolnego,
        niezwyklego erudyte, ktory ma klopoty z nawiązywaniem jakichkolwiek
        kontaktow spolecznych. Najwyraźnej wszystkie synapsy nie maja czasu
        rozwijać się jednoczesnie - lektura zastapila umiejetnosci kontaktu
        z dziecmi, ktore nie czytaly. Czas spędzony z mama to przeciez nie
        musi byc nauka literek - to moze być równiez czytanie na głos,
        książek na poziomie dziecka, odpowiadanie na pytania zwiazane z
        książka, a nie zostawianie 3-4 latka sam na sam z lektura, z ktorej
        rozumie góra połowę.
        Owszem, jestem zwolenniczka wczesniejszego posylania dzieci do
        szkoly i uczenia czytania, ale w wieku, gdy czytanie jest im na cos
        przydatne - czyli w wieku 4,5-6 lat, a nie w wieku 2, gdzie
        umiejetność czytania może być wykorzystana wcale, albo źle...
        I gdyby miała Pani racje, ze na naukę w wieku 6-7 lat jest za
        późno, to mamy w Polsce całe pokolenia dzieci (co najmniej od czasów
        KEN), ktore nigdy nie nauczyly się dobrze czytać i wszyskie miały
        klopot z nauka czytania - a to ewidentna nieprawda. Po prostu
        nieprawda - nie jest tak, ze od ponad 200 lat dzieci z trudem sie
        uczą czytać, i maja kłopoty.
        Nie jest tez prawdą, że dzieci bardzo wczesnie czytajace maja mniej
        klopotow w szkole. Tak bywa tylko na samym poczatku, a i to nie
        zawsze. Mj syn czytał biegle w Zuchach (nie uczony przez nikogo)i
        owszem - rozwija swoje zainteresowania, ale na stopnie to nie wplywa
        w żaden sposób. Może negatywny... Nigdy nie był wskazywany jako
        najlepszy uczeń, choć czytał biegle w klasie I, a w I gimnazjalnej
        czyta - jak powiedział nauczyciel - w tydzień to co klasa w miesiac.
        Ale stopień z polskiego tego nie odzwierciedla, bo syn ma
        dysortografie - zwiazaną m.in. z tym, ze czyta zdaniami, nie
        slowami.
        Od lat nie uczy się dzieci czytania metoda fonetyczną - juz całe
        lata przed Falskim wprowadzony byl w elementarzach system sylabowy.
        • jagoda.wasowska Re: metoda Domana 27.07.08, 17:14
          Dobrze jest posłuchać doświadczeń innych - jeśli nas zainspirują
          możemy je wykorzystać w swoim życiu. Jeśli nam nie pasują - odrzućmy
          je. Pani wiedza i doświadczenie jest pewnie dużo większe niż
          niejednego uczestnika tego forum. Służy Pani często bardzo trafnymi
          sugestiami.
          Ja pisząc o swoich doświadczeniach pokazuję, jak sprawdziłam teorię
          w praktyce. Dzielę się tym, co przeżyłam - być może ktoś skorzysta z
          moich doświadczeń.
          Krytyka i ocena zwykle nie budują, a zacietrzewiają - czasem widać
          to również na tym forum.
          Nawet jeśli się czasem z Panią nie zgadzam, to szanuję Pani
          doświadczenia, zaangażowanie, wkład czasu i pracy.

          Życzę pogody ducha i słońca (jeśli je Pani lubi).
          Jagoda Wąsowska
    • jagoda.wasowska Re: metoda Domana 27.07.08, 16:58
      Właśnie wzięłam do ręki Książkę K. Rojkowskiej "Naucz małe dziecko
      myśleć i czuć" - wiele mówiący jest podtytuł "zabawa w czytanie,
      matematykę i muzykę od 1. do 5. roku życia".

      Jeszcze raz pozdrawiam
      Jagoda Wąsowska
      • verdana Re: metoda Domana 27.07.08, 18:25
        Pani Jagodo!
        Mam wrażenie, ze jest tu pewien rozdźwiek, zwiazany nie z naszym
        doswiadczeniem, ale naszym rozbieżnym wykształceniem.
        Ja sama czytałam dzieciom na okragło, starsze dzieci czytaly ,
        podobnie jak ja koło 5 roku zycia, ja sama czytałam biegle w wieku 5
        lat, najmłodszy mając lat 4. Tylko my wszyscy nauczylismy się
        czytać "mimochodem", bez świadomej ingerencji dorosłych. Owszem,
        pokazywalam litery, jak prosili, pomagalam czytac, jak prosili - i
        to wystarczylo.
        Tymczasem Pani udziela rad rodzicom, ktorych celem jest nauczenie 2-
        3 latka czytać. I tu widzę problem, bowiem metoda Domana jest dobra
        jako zabawa - i to jest dla mnie oczywiste - i niedobra, kiedy sie
        ja traktuje jako środek do celu, a celem jest, aby 2 latek czytał.
        Dlaczego? Bo jest bardzo prawdopodobne, ze cel nie zostanie
        osiągniety, a dziecko ambitnej matki coraz bardziej zmuszane do
        tego, aby jednak nauczyć sie czytać. Mama wkłada w naukę wiele pracy
        i chce mieć rezultaty. A rezultaty są - albo ich nie ma.
        Stąd tylko krok do tego, aby uznać dziecko za leniwe, niezdolne,
        porownywac z innym (Jasio juz czyta...), i naciskać na dziecko, aby
        tez czytało.
        Na to forum wchodza zwykle osoby, ktore intelektualny rozwój dziecka
        stawiaja na pierwszym miejscu. Uważam, ze czasem lepiej jest
        chlodzic ich zapał, niż zachęcać, ponieważ tak naprawdę nie wiadomo,
        jaki jest ich cel. Znajac mnóstwo matek i ewolucje poglądow na to,
        co powinno umiec dziecko, skłaniam sie do twierdzenia, ze celem
        wiekszosci matek jest mieć dziecko "najlepszego ucznia", a nie
        najszczęśliwsze czy dobrze przystosowane spolecznie.
        Własnie teraz przez prase brytyjska przetacza sie wielka dyskusja na
        temat edukacji wczesnoszkolnej. Okazuje się, ze dzieci brytyjskie,
        chodzace do szkoly od 5 roku zycia mają ścisłe normy tego, co
        powinny umieć - a wiec pieciolatki czytać, liczyć w zakrsie 10 czy
        20 - nie wiem dokladnie, pisać, uzywac znaków przestankowych i wiele
        innych umiejetnosci.
        I oto nauczyciele szkół brytyjskich zaczęli protestować przeciw
        takiemu systemowi, bowiem stwierdzili, ze w tym wieku umiejetności
        to nie wszystko. Są za tym, aby dzieci później musialy nabywać
        konkretnych umiejetnosci, a za to, jak dawniej, sluchały wiecej
        bajek, rysowały, tańczyły, spiewaly. ten system, stosowany od lat na
        wielka skale się nie sprawdził - poziom dzieci jest coraz nizszy,
        zamiast coraz wyzszy, a dzieci coraz bardziej sfrustrowane. Moze
        warto sie zastanowić, dlaczego.
    • kropkaa Re: metoda Domana 27.07.08, 21:50
      Bardzo dziękuję za rady, wskazówki i opinie pani Jagodzie, Joannie i
      Verdanie.
      Wszystkie posty dały mi dużo do myślenia, a chciałam poznać opinię
      kogoś, kto zajmuje się tym zawodowo (pani Expert), stosował (Joanna)
      i kogoś, kto patrzy na takie rzeczy w kontekście społecznym
      (Verdana).
      Na początku byłam bardzo przeciw (wzrok, programowanie geniusza
      etc.), ale próbowałam trochę się odnieść do swojego dzieciństwa.
      Czytać zaczęłam wcześnie (nie pamiętam dokładnie kiedy) i od kiedy
      pamiętam byłam otoczona książkami (czytali mi dużo rodzice). Nikt
      mnie nie uczył czytać i pewnie wyniknęło to mimochodem. Korzyści
      były z tego ogromne - nigdy nie miałam problemów z czytaniem, nie
      dukałam, nie sylabizowałam, nie uczyłam się czytać czytanek w domu,
      bo płynnie potrafiłam je przeczytać z marszu. Oczywiście dobre
      postrzeganie przez nauczycieli etc.
      Kolejnym krokiem było porównanie dziecka, które znam - idzie do 4
      klasy, a czyta fatalnie (np. droga wewnętrzna - droga wnętrza),
      duka, sylabizuje, składa litery. Do tego ma problemy z wymową r, s,
      sz, c, cz czyli po prostu sepleni i mówi niewyraźnie. Pomijając
      kwestię winy rodziców to dziecko nie lubi czytać, czyta na siłę to,
      co musi (czesto lektury czyta na głos matka), męczarnią jest
      odrabianie lekcji. I tak się to toczy - nie umie, nie lubi, nie lubi
      się uczyć ani nie lubi szkoły. Teraz w 4 klasie podejrzewam, że
      będzie tylko gorzej. Zgadzam się z panią Jagodą, że w szkole dziecko
      jest postrzegane przez pryzmat czytania: dobrze czyta - jest
      inteligentne, czyta źle - nie jest inteligentne. Ale też dla samego
      dziecka umiejętność czytania jest krokiem milowym w edukacji - umie
      czytać, lubi ksiązki - ma większy zasób słów, jest chwalone, dobrze
      się czuje w szkole, nie męczy się przy lekcjach w domu.
      Co ja bym chciała dla swojego dziecka? Przede wszystkim, by chciało
      mu się chcieć. Czytać, uczyć, poznawać świat, mieć pasje, hobby,
      zainteresowania. Oczywiście nie chcę sobka tylko kogoś, kto będzie
      lubić ludzi, towarzystwo, rówieśników. Ale przecież jedno nie
      wyklucza drugiego - można chyba to wypośrodkować.
      Chciałam też się tu krótko podzielić z tym, co dało nam miganie z
      niemowlęciem. Metoda również w Polsce dość kontrowersyjna;
      nasłuchaliśmy się, że dziecko nie będzie mówić, że krzywdzimy
      dziecko, że je męczymy - kto to widział "uczyć" ośmiomiesiecznego
      niemowlaka, bla, bla, bla. Tymczasem dla nas była to zabawa,
      uczyliśmy migać w trakcie zabawy czy zwykłych czynności i w niczym
      nie przypominało to nauki. Córka migała kilkadziesiąt znaków, do tej
      pory łączy miganie z mową, a to, co wymawia, już nie miga. Bardzo
      nam to ułatwiło życie - dziecko miało narzedzie do komunikacji i je
      wykorzystywało - nie było zgadywania, krzyków, płaczu, eee i
      wskazywania palcem. Chciała jeść, pić, misia - pokazywała znak i z
      głowy. Oczywiście najciekawsze były jej spostrzeżenia - pies na
      ulicy, kwiatek przy kartkowaniu gazety, ptak za oknem. A przy tym
      ponieważ szybko zrozumiała, że komunikacja ma sens, dość szybko
      zaczęła mówić.
      I na podobnej zasadzie chciałabym jej dać narzędzie, jakim jest
      umiejętność czytania. Nie po to, by w wieku 3 lat czytała
      encyklopedię dla samej idei czytania, ale po to, była to dla niej
      naturalna umiejętność, którą kiedyś, kiedy zechce, będzie mogła
      wykorzystać.
      • verdana Re: metoda Domana 27.07.08, 22:47
        No, problem w tym, ze np. mój mąż dokładnie tak - zaczął w wieku 3
        lat czytac encyklopedie dla samej idei czytania.
        Zdecydowanie mu to nie pomogło w życiu.
        No i weź pod uwagę, ze źle czytajace w 4 klasie dziecko może miec
        dysleksję.
      • jagoda.wasowska Re: metoda Domana 28.07.08, 00:10
      • jagoda.wasowska Re: metoda Domana 28.07.08, 00:16
        Bardzo dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami - obawami
        i nadziejami.
        Szczególnie za opowiedzenie swojej przygody z językiem miganym.
        Znam tę sprwę tylko z literatury. Kilka lat temu powstała praca
        doktorska na temat wpływu języka miganego na rozwój mowy u dzieci
        słyszących. Autorka tej pracy przez "Gazetę" poszukiwała rodziców
        małych dzieci, którzy chcieli nauczyć się klikunastu migów i
        wykorzystywac je w komunikacji z dzieckiem.
        Badania potwierdziły to o czym Pani napisała - dzieci lepiej się
        komunikowały, a używanie języka miganego przyspieszyło mówienie.

        Jeszcze raz dziękuję.
        Jagoda Wąsowska
        • kropkaa miganie 28.07.08, 00:41
          O tej metodzie właśnie kilka lat temu czytałam w "Gazecie". Nie
          miałam wtedy dzieci i nie mogłam się zgłosić do badań, ale temat
          bardzo nam się spodobał i zapadł w pamięć. Jeszcze w ciąży byłam,
          gdy mąż kazał mi szukać kontaktu:) Na zajęcia chodziłam właśnie do
          tejże doktorantki (pracy jeszcze nie obroniła).
          Naszym zdaniem jest to super sprawa, a ci, którzy widzą, jakie
          przynosi efekty, są pod wrażeniem, jakie dziecko (niemowlę!) ma
          możliwości i jak mało o dzieciach wiemy... Jako obraz pozwolę sobie
          przytoczyć tu 2 moje ulubione, dość spektakularne przykłady
          zdolności dziecięcego rozumku:):

          1. tydzień przed roczkiem:
          Sprzątałam w kuchni, gdy z pokoju przywędrowała córcia z jakąś
          tajemniczą zdobyczą w rączce. Rozłożyła skarb na podłodze, a ja,
          zdziwiona, mówię bardziej do siebie niż do niej, bo przecież i tak
          nie spodziewałam się odpowiedzi: "Co to jest??? Skąd to masz?", a
          ona odmiguje mi: "kwiatek"!!! I faktycznie - były to, wzięte z
          doniczki, części tej nieszczęsnej rośliny, którą to dziecko raz po
          raz pozbawia kolejnych łodyg...

          2. 15, 5 m-ca:
          Szliśmy chodnikiem, a z naprzeciwka szły dwie dziewczyny z dwoma
          rasowymi szczeniakami rasy york. Faktycznie, mało te stworzenia
          przypominały psy. Córka bacznie się im przyjrzała, zamigała "pies",
          po czym zaprzeczyła ruchem głowy wzmocnionym "yy" i
          zamigała... "mysz"! Ubaw mieliśmy ogromny, jak się można domyślać...
          • sonka3 metoda Domana 30.07.08, 10:38
            A co myślicie aby zacząć uczyć metodą Domana 1,5 roczniaka a przy okazji aby
            zainteresować prawie 7 latkę, która to czyta słowa literka po literce:( i ciężko
            jej zrozumieć sens w dłuższym zdaniu.
            • jagoda.wasowska Re: metoda Domana 31.07.08, 08:01
              Bardzo dobry pomysł - dzięki zabawie starsze dziecko trochę się
              wyluzuje, a równocześnie zacznie kodować całe słowa nie litery
              (przecież litera nic nie znaczy jest abstrakcją). Pamiętajmy, że
              podstawową jednostką języka jest słowo, nie litera.

              Pozdrawiam
              Jagoda Wąsowska
              • Gość: ag-ga1 Re: metoda Domana IP: *.pl 26.10.08, 23:35
                Mam 4 -letniego synka i córke 21 mies. Chcialabym zaczac ich uczyc
                czytania ta metodą ale nie wiem jaki rozmiar czcionki stosowac do
                nauki. Chcialam wykorzystac karty ze słowami dołączone do Zabaw
                Fundamentalnych - tam piszą, ze dla dzieci do 30 mies. nalezy
                stosowac czcionke w rozmiarze ok. 2,5-3 cm. Natomiast K. Rojkowska
                pisze, zeby zaczynac naukę od czcionki wielkosci 8 cm i zmniejszyc
                ją do 2,5 cm dopiero u dziecka, któe juz poznalo podstawowe slowa i
                uczy sie czytania zdan (chyba niezaleznie od wieku).
                Stad moje pytanie: czy stosowanie kart z Zabaw Fundametalnych ma
                sens (szczególnie w przypadku młodszej córki) czy tez musze zrobic
                lub kupic takie z 8 cm czcionką.
                • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: 193.162.192.* 27.10.08, 10:05
                  ag-ga1

                  Ni przejmowalabym sie az tak bardzo rozmiarem czcionki - pamietaj ze
                  litery musza byc duze, grube i pisane czerwonym pisakiem. Im wieksze
                  i grubsze tym lepiej, bo sa wyrazniejsze i male dziecko z
                  rozwiajajcym sie wzrokiem lepiej je widzi. 8 cm jest ok i tak rob i
                  zacznij zmniejszac dopiero na etapie pisania fraz lub zdan. Na
                  razie - zasada jest jedna im wieksze i grubsze litery tym
                  latwiej :)
          • jagoda.wasowska Re: miganie 31.07.08, 07:56
            Cudne przykłady - dziękuję bardzo
            Moja wyobraźnia zadziałała; szczerze się uśmiałam z "myszy".

            Serdecznie pozdrawiam
            Jagoda Wąsowska
            • achaja17 Re: miganie 19.08.08, 11:56
              witam,
              proszę podpowiedź gdzie można kupić plansze do nauki tą metodą -
              wcześniej robiłam sama ale niunia takie kartki szybko niszczy
              chciałabym coś solidnego - a jaką publikacje polecacie na temat tej
              metody Doawana
              • kropkaa Re: miganie 21.08.08, 14:04
                Możesz kupic na Allegro (ok. 90 zł wraz z kosztami przesyłki) albo
                na stronie www.mamawcentrum.pl ale cena... lekko mówiąc,
                skandaliczna, 229 zł bez kosztów przesyłki. Ta wersja z Mamy w
                centrum o tyle mnie przekonuje, że autorką jest Katarzyna Rojkowska,
                autorka książki "Naucz małe dziecko myśleć i czuć", czyli zachodzi
                podejrzenie, że będzie to wszystko dostosowane do wymogów metody. No
                ale ta cena... Nie widziałam na żywo żadnego z tych zestawów.
                Przymierzałam się do tego droższego, już nawet miałam jechać i
                kupić, ale... przeczytałam, co sądzą psychologowie nt. uczenia
                małych dzieci i znów znalazłam się w punkcie wyjścia. Ale cytat z
                książki umieszczę w osobnym wątku.
    • kropkaa Re: metoda Domana 21.08.08, 14:10
      Już się zdecydowałam, że zaczynam uczyć dziecko czytać. Miałam kupić
      tablice. I przeczytałam w książce "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do
      10 lat" (F. L. Ilg, L. B. Ames, S. M. Baker, wydana przez GWP) na s.
      180:
      "Wbrew wielu, stanowczo zbyt rozpowszechnionym książkon, radzącym,
      jak podnieść iloraz inteligencji Twojego dziecka, co robić, aby
      dziecko było świetnie rozwinięte umysłowo, jak nauczyć małe dziecko
      czytać czy (najnowsza i najbardziej niedorzeczna ze wszystkich), jak
      nauczyć małe dziecko matematyki - we wczesnych latach nie należy
      zbyt wiele w tej sprawie robić.
      Małe
      • kropkaa za szybko kliknęłam 21.08.08, 14:12
        Małe dziecko nie musi umieć czytać, nawet gdyby potrafiło się tego
        nauczyć; z całą też pewnością w pierwszych latach życia nie jest
        potrzebna znajomość matematyki. Rodzice nie mogą uczynić dziecka
        inteligentniejszym, niż zaplanowała to Natura."
        • kropkaa mój komentarz 21.08.08, 14:15
          No i jestem w kropce...
          Ta książka nie jest głupia, jest klasyką gatunku więc traktuje to
          jako znaczący głos w dyskusji.
          Po lekturze tego wątku byłam zdecydowana zdecydowanie;) na "tak", a
          teraz sami nie wiemy...
          • Gość: Joanna Re: mój komentarz IP: 193.162.192.* 22.08.08, 09:32
            Kropkaa:

            Jak uwazasz ze tak ze warto Domanem to skad te watpliwosci? Z
            miganiem mialas tez watpliwosci ale z drugiej strony teraz po
            zastosowaniu uwazesz ze bylo ok? tak? Tak a propos w USA i Kanadzie
            sa juz nawet kasety DVD i ksaizki z miganiem bo tak to jest tam
            popularne. 3/4 moich znajomych to robilo. Ja zaczelam ale nie
            starczylo mi silnej woli :(

            Nie namawiam cie do niczego to twoj wybor. Nie zaszkodzi sprobowac -
            zawsze mozna przestac :)

            Ja uwielbiam to metode, jestem jej wielka entuzjastka i "wielcy
            uczneni" niech sobie pisza co chca :)

            a tak a propos - "wielcy uczeni" z APA (American Pediatrics Assoc.)
            i chyba polscy tez jeszcze 20 lat temu odradzali stanowczo karmienia
            piersia. Moj pediatra mi to sam powiedzial. Dzisiaj wrecz nakazuja.
            I jak tym "autorytetom" wierzyc. I mam takie wrazenie ze za jakies
            20 a moze i mniej lat Doman bedzie uwazany za norme w rozwoju
            dzieci. Dzisiaj nikt tego nie mowi bo malo jeszcze wiemy na temat
            rozwoju mozgu i dzieci wbrew temu co "madre glowy" mowia. Jak ja to
            zawsze mowie pozyjemy, zobaczymy :)

            pozdrawiam i powodzenia
          • Gość: roman Re: mój komentarz IP: *.adsl.inetia.pl 24.11.08, 20:14
            kropkoo,
            ludzie piszą różne książki. czasem mądre, czasem zupełnie nie. do
            ciebie należy poddać je krytyce, a nie bezkrytycznie "łykać"
            wszystko, co tam napisano. pomyśl jak skomentowaliby to samo
            wydarzenie eksperci powołani np. przez rydzykowe "radio maryja", a
            jak przez goszczącą nas "gazetę". komentarze zapewne troszkę by się
            różniły. temat rozpoczęłaś Ty, więc myślę, że po pięciu miesiącach
            czas nadszedł, abyś w końcu sięgnęła do źródła i przeczytała "jak
            nauczyć małe dziecko czytać" Domana. nakład polskiej edycji co
            prawda nie był duży, ale przy odrobinie wysiłku jest to do zdobycia.
            jak przeczytasz, to ocenisz, czy cię to przekonuje, czy
            inni "klasycy" są bardziej wiarygodni. ktoś bardzo mądry kiedyś
            powiedział, że : "CZŁOWIEK ROZWIJA SIĘ DO PIĄTEGO ROKU ŻYCIA. POTEM
            SIĘ JUŻ TYLKO STARZEJE." okropnie prawdziwe.
            książka Domana " jak nauczyć..." ukazała się w połowie lat 60-tych,
            jako "efekt uboczny" prac jego zespołu nad rehabilitacją osób
            niepełnosprawnych umysłowo, głównie z mpd. jego metody uznawane są
            na świecie nawet współcześnie. dlaczego więc książka "jak
            nauczyć..." miała by stracić coś na aktualności? zapewniam cię że to
            działa.
      • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: 193.162.192.* 22.08.08, 09:38
        > "Wbrew wielu, stanowczo zbyt rozpowszechnionym książkon, radzącym,
        > jak podnieść iloraz inteligencji Twojego dziecka, co robić, aby
        > dziecko było świetnie rozwinięte umysłowo, jak nauczyć małe
        dziecko
        > czytać czy (najnowsza i najbardziej niedorzeczna ze wszystkich),
        jak
        > nauczyć małe dziecko matematyki - we wczesnych latach nie należy
        > zbyt wiele w tej sprawie robić.
        > Małe

        Straszne ze ludzie - ba naukowcy takie rzeczy pisza. naprawde...

        tu nie chodzi o podnoszenie ilorazu ale o pelny rozwoj dziecka o nie
        zmarnowanie jego potencjalu. Mozart nie bylby Mozartem gdyby nie
        jego ojciec muzyk ktory od najwczesniejszych lat go ksztalcil i
        cwiczyl z nim. I tak jest w kazdej dziedzinie. Siostry Radwanskie
        nie bylby tak dobre gdyby od najmlodszych lat nie mialy ojca ktore
        je zapisal na tenis i cwiczyl z nimi. I tak jest w kazdej
        dziedzinie. Jak w dzisiejszych czasach gdzie male dzieci sa naprawde
        tak zdolne i nad wiek rozwiniete ktos jeszcze moze takie nonsensy
        pisac??? i ta sa ludzie naukowcy... a moze to jest stara
        publikacja??? nie moge w to uwierzyc ze ktos to napisal w
        dzisiejszych czasach... naprawde...
        • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: 193.162.192.* 22.08.08, 09:42
          Zaraz, zaraz czy oni pisza o metodzie uczenia matmy "najnowsza"?
          Doman opublikowal ta ksiazke jakies 25 lat temu w USA. to jak to
          jest najnowsza??? chyba ze cytat pochodzi z ksiazki napisanej jakies
          25 lat temu takze.... nie uznalabym tak starej publikacj dot.
          rozwoju dzieci za wiarygodna dzisiaj. Tyle nowych rzeczy sie
          dowiedzielismy a propos rozwoju dzieci, tyle nowych rzeczy wiemy a
          propos rozwoju mozgu ze cos co bylo naukowo sensowne 25 late temu
          nie jest dzisiaj.

    • Gość: Magda Re: metoda Domana IP: *.gprs.plus.pl 30.10.08, 20:48
      Witam, pyta Pani o metodę Domana. Oto co o niej wiem:
      1. Nie męczy oka dziecka, gdyz litery są odpowiednio duże. Z tego co pamiętam
      dla najmłodszych dzieci mają ok. 8 cm wysokości. Przecież z pokazywaniem dziecku
      przedmiotów nie czeka Pani, aż będzie odpowiednio duże, ani z pokazywaniem
      obrazków w książce. A dla dziecka wyraz jest niczym innym niż obrazem, to
      dopiero dorośli po szkolnym treningu czytania rozbijają go na litery.
      2. Czy dwulatek w ciągu roku nauczy się czytać? To w dużej mierze zależy od
      tego, czy rodzice, tudzież trener są konsekwentni - trzeba poświęcić na to czas
      codziennie, systematycznie. Nie powiem, ze wszystko i super, ale w dużej mierze tak
      3. Cz jest sens uczyć czytać zanim dziecko zacznie mówić? A czy zmówieniem do
      dziecka czeka Pani, aż ono też będzie umiało mówić. Do 3 roku umysł dziecka ma
      największy w całym życiu potencjał. Niektóre badania mówią, żeIQ jgo jest wyższe
      pięciokrotnie. Więc czy jest sens? dziecko, które chodzi, rozwija mięśnie rąk,
      dziecko, które łapie - mięsnie rąk. mózg tez jest trochę jak mięsień.
      Tyle wymądrzania.
      Pozdrawiam
    • almic1 [...] 05.11.08, 09:46
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • kropkaa Re: metoda Domana 06.11.08, 22:03
        A jak to się ma do metody Domana???
        Poza tym ja nawet za pieniądze nie wrzucam fotek mojego dziecka w
        internet, z jednej prostej przyczyny - nie chcę, by wśród różnych
        główek jednego golaska, jedna była mojej pociechy.
        A tak w ogóle to Twój post jest do wykasowania.
        • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: 193.162.192.* 24.11.08, 09:27
          OK, moi drodzy. Wiecej od Domana :)

          tutaj link do reportazu jaki byl na ABC w zeszlym roku o Domanie i
          jedo Instytucie.
          abcnews.go.com/Video/playerIndex?id=3207632
          I dalej macie kolejny newsletter :)

          "The brain is the only container that
          has the characteristic that the more
          you put into it, the more it can hold."
          - Glenn Doman


          What Does Your Child
          Really Want?
          Here's a great idea - Ask him!



          Whether you have a 8-month-old who uses the birth cry when he
          wants to ask for something, or a severely brain-injured 8-year-old
          who has meaningful sounds but no words yet, knowing what your child
          really needs and wants can be a challenge. Mothers often agonize
          over what new reading words would be best, what print size is best
          right now, or whether or not the new homemade book is sophisticated
          enough for her child. The heart of a great home program is knowing
          what your child really wants every time.
          Here's a great idea - ask him.
          Yes, ask him.
          Your child is the leading authority in the world on what he
          needs and wants. Ask him and he will tell you. Children always know
          what they want but they very often can not express it. Very young
          children and hurt children cannot always retrieve the word they want
          when they want it. Their ideas come quickly but the words do not.
          Sometimes they have no words at all yet, but they have big ideas and
          many needs. This creates frustration, which is deepened by the fact
          that adults are not good listeners and are often not willing to wait
          for an answer.
          Can we blame the baby or the hurt child for using the birth cry
          to get what he wants? It always gets our full attention immediately.
          Often the more civilized attempts to communicate were missed or
          ignored. How can we change this? A simple question and a choice
          board can help enormously.
          We say quietly to the screaming child, "Are you hungry?" and
          then we hold up a little choice board with YES, NO, and OTHER
          written on it in large print. We gently move his hand to touch each
          word. "Is it YES, NO, or OTHER?" we ask. Now we bring his hand
          back and let him choose. He chooses OTHER, so we say "OK, thank you
          for helping me find out what you need."

          OK - tutaj ja dodam ze nie moge wkleic rysunku z przykladami choice
          boards. To jest karta kwadrat o rozmiarze 29x29 cm diagonalnie z
          dwomai kreskami (co da w rezultacie 4 trojkaty) i dajaca dzieciom
          wybor np. na jednym trojkacie piszemy duzymi lterami RYSOWANIE; w
          drugim SLOWA; w trzecim - BITY; w czwartym - ZADNE Z POWYZSZYCH.

          Drugi trojkat ma taki sam podzial I W PIERWSZYM TROJKACIE PISZEMY -
          TAK; w druimg - NIE; trzecim- MOZE; w czwartym - ZADNE z TYCH.


          Different examples of choice boards


          We make a second choice board with THIRSTY, TIRED, or OTHER.
          Again, we move his hand to each word as we say them, then we bring
          his hand back and let him choose. He chooses TIRED.
          "Are you tired?" we ask. Then we hold up the right hand and say
          YES and the left hand and say NO. He immediately looks at the right
          hand (indicating YES). "Ok, let's take a little nap together!" we
          say. He is now content and happy to take a little nap.
          Problem solved. Case closed.
          Our mothers often use little white erasable boards so that they
          can quickly and easily keep changing the choices to find out what
          their child wants. This is not substitute for speech, but rather a
          powerful bridge to develop it. Giving choices enhances the
          development of language and increases the child's willingness and
          desire to communicate.
          It opens the door to better communication so that mother is
          certain that she is doing the right thing for her child. There is no
          more guessing. Those reading words she is teaching now were chosen
          by the child, the print size is the one he picked, and she knows
          that the homemade book she created last week was a hit.


          CHALLENGE

          This week when your child is crying or angry make a little choice
          board. Be gentle, be patient, and trust him. He is a very bright
          fellow he knows what he wants. Be a good detective and find out what
          he wants. Don't give up. Write and tell us how you do.


          • bonga_dax1 Re: metoda Domana 28.11.08, 08:40
            Reportaż ciekawy, choć utrzymany w krytycznym tonie. Zaczęłam już z dziećmi
            naukę czytania - na razie słówka i efekty są bardzo zachęcające, choć widzę
            teraz, że jeszcze za wolno im je pokazuję ;)Przed Świętami dostanę inne książki
            Domana i będziemy się przymierzać do nauki liczenia itd. Nie wiem tylko, czy
            starczy nam czasu, żeby robić to wszystko na raz. Może najpierw to czytanie
            trochę podciągnąć? I tak nie robimy 5 tylko 3 zestawy słówek dziennie, bo przy 5
            się nudzą, poza tym brakuje czasu popołudniami.
            • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: 193.162.192.* 28.11.08, 13:06
              To prawda a propos reportazu. Dla mnie jest ciekawostka jak bardzo
              ten dziennikarz chce udowodnic ze te matki uczace swoje dzieci sa
              niezbyt odpowiedzialne....Dla mnie to jest taka dwulicowosc
              pokazywac cos takiego...Bo z jednej strony krytkuja ta metoda jak
              nie wiem co, ale z drugiej strony przedszkola ktore robia
              takie "popluczyny" Domanem (w Polsce i zagranica)sa tak ostro
              reklamowane i kosztuja fortune... Jak nei nazwac tego inaczej jak
              zalosna hypokryzja?

              I co mnie jeszcze bardziej irytuje od juz calkiem dawna jest to ze
              kazda "madra glowa" mi jako matce wciska co ja mam a czego nie mam
              robic z moim dzieckiem - obcy ludzie mi to mowia! Moje dziecko od
              niemowlectwa przejawialo zainteresowanie ksiazkami. Sama duzo czytam
              i ona b. czesto sama brala moje ksiazki i udawala ze czyta jak juz
              miala tak 10 m-scy. I ja mam jej tego moze zabronic?! To tak jakby
              jej zabronic wychodzic na spacer albo zabronic jej biegac...

              Pozdrawiam madre Mamy i do uslyszenia.
              • jagoda.wasowska Re: metoda Domana 29.11.08, 19:48
                Joanno, bardzo trafna uwaga. Niestety hipokryzja jest na każdym
                kroku. Z jednej strony napiętnowani są rozice, którzy z różnych
                powodów, zaniedbują swoje dzieci, z drugiej zaś strony krytykuje się
                rodziców poświęcających swój czas, zapał, energię swoim dzieciom.
                Często tacy rodzice zostają określeni jako ci, którym "poprzewracało
                się w głowie", "zabierają dziecku dzieciństwo", "chcą ze swojego
                dziecka zrobić geniusza".
                Kiedy przyjrzymy się sławnym ludziom często okazuje się, że swoją
                pasję, swój sukces zawdzięczają swoim rodzicom, którzy działali
                trochę niestandardowo. Ktoś kiedyś powiedział, że matka Otylii
                Jędrzejczak spychała ją do wody kijem. I ta przyznała, że córce nie
                zawsze chciało się pływać, ale jej wadę kręgosłupa można było
                skorygować dzięki pływaniu. Dziś Otylia jest światowej sławy
                sportsmenką. Wojciech Fibak - to koleny przykład dziecka, którego
                ojcieć wysłał na korty. Snobizm? Nie. Dostarczał dziecku potrzebnego
                mu ruchu. Dzięki temu syn osiągnął sławę światową.
                Pisałam wcześniej o swoich doświadczeniach czytelniczych z moim
                dzieckiem. Też uczyłam go czytania metoda globalną. Nie udało mi się
                wdrożyć wszystkich zaleceń Domana. Jednak to co zrobiliśmy
                zaowocowałó. Potrafi przed szkołą obudzić się pół godziny wcześniej
                i czytać. Mam mu tego zabronić? Nie przerażają go książki, które
                mają 1000 stron. Jeśli tylko jest ciekawa czyta ją (ma 9 lat).

                Serdecznie pozdrawiam
                Jagoda Wąsowska
                • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: 193.162.192.* 01.12.08, 08:57
                  Pani Jagodo

                  Prawda, prawda i jeszcze raz prawda. Wpedzono nas rodzicow w jakis
                  taki chory prawie ze schizofreniczny zaulek ze tak sie wyraze.
                  Pietnuje sie matki ktore pracuja (bo zaniedbuja swoje dzieci), te
                  ktore nie pracuja i wymyslaja dzieciom tysiace zabaw edukacyjnych i
                  zajec (np. zabawa Domanem) i w koncu nie wiadomo co robic by nie
                  robic zle czy dobrze...

                  Ja jako dosc mloda matka (nie moj wiek ale male dziecko:) powiem ze
                  na samym poczatku bylam bardzo tym zaniepokojona, mialam nie tysiace
                  ale miliony obaw/watpliwosci. Teraz patrze na mojego 3-latka i widze
                  ze to ja mialam racje i ja dalej mam i coraz bardziej rosne w
                  sile :) Czytajac o pani synku, ktory jest jeszcze naprawde malym
                  dzieckiem i uwielbia czytac, wstaje wczesniej by to robic - wiem ze
                  mam racje i podziwiam matki takie jak pani ktore zaopatrzyly wlasne
                  dziecko w samodzielnosc, daly mu sile i niezaleznosc. Chyle czola -
                  naprawde. Mam nadzieje ze za pare lat i ja bede mogla tak
                  sie "pochwalic" mimo ze to co pani pisze to nie jest chwalenie tylko
                  dla mnie opis tego jak madre i zdolne sa dzieciaczki jesli tylko da
                  im sie szanse i spedzi z nimi czas.

                  dziekuje serdecznie Pani za to forum, cenne uwagi i niezwykle trafne
                  komentarze.

                  Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam
                • verdana Re: metoda Domana 11.01.09, 10:37
                  A moze i jednych i drugich krytykuje się slusznie? dziecku trzeba
                  poswiecac czas, to oczywiste, ale za duzo czasu i za malo czasu to
                  niedobre rozwiązania. Chocby dlatego, ze w tym drugim wypadku
                  rozwijamy w dziecku wlasne pasje, nie dajac mu dostatecznie duzo
                  czasu na to, by robil to , co chce - nie to, czego my chcemy. Może
                  wyrośnie z niego intelektualista, znajacy 5 językow, ale czy
                  wyrosnie czlowiek szczęśliwy.
                  Mnie czytania uczyły w ramach zabawy w szkołę dwie o rok starsze
                  sasiadki. Po dwoch miesiacach czytałam jako 6-latka "W pustyni i w
                  puszczy". Synowi pokazałam litery, czytał jako 4 latek, a jako 9
                  latek już także grube ksiażki. Tyle, ze takie, ktore miał szanse
                  zrozumieć. Sa dzieci, ktore po prostu wczesnie dorastaja do
                  czytania - niezaleznie od stosowanych metod. Sa tez takie, jak moj
                  drugi syn i corka - ktore nauczyly się czytać majac o zgrozo 6 lat,
                  a teraz czytaja bezustannnie. Czy cos stracily, nie czytajac
                  wczesniej - bardzo watpię. Dziecko nie czyta przed szkołą, w szkole
                  (pod lawka) i do północy w swietle latarki dlatego, ze nauczyło sie
                  czytać w wieku lat trzech, tylko dlatego, że albo rodzice zarazili
                  je pasja czytania(chocby czytajac na glos) , albo po prostu samo
                  lubi czytać.
                  Zyskały natomiast czas, na stworzenie wlasnych pasji, nie moich.
                  Moze, gdyby Otylia Jedrzejczak nie musiala być najlepsza,
                  najszybsza, doskonala, moglaby spóźnić się pare minut do domu i nie
                  zabilaby wlasnego brata. Dziękuje, wole dziecko, ktore nie jest
                  mistrzem sportu, ale wyrasta na osobe odpowiedzialną - a na taka
                  Otylia nie wyrosla.
                  Nie jest też prawdą Pani zdanie o rodzicach sławnych ludzi.
                  Przyklad - Maria Sklodowska nauczyła się biegle czytać majac trzy
                  lata, przypatrując się, jak siostra męczy się z elementarzem. Gdy
                  rodzice to zauwazyli, ile razy widzieli ja z książką, zabierali i
                  proponowali lalkę, spacer, bieganie po dworze. I co? Nie
                  poskutkowalo?
                  • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.vnet.pl 11.01.09, 20:17
                    powiem tyle - czytac kazdy moze jeden lepiej drugi gorzej. Chwala
                    pani za to ze dzieci tak czytaja. Ale chyba caly czas traci pani cel
                    tej metody. Jej jednym z glownych celow jest nauczyc dzieci szybko
                    czytac a co za tym idzie oszczedzac im czas w pozniejszym zyciu na
                    inne hobby. I tak juz tu wielokrotnie pisano czytanie jest tylko
                    jednym z celow tej metody bo przede wszystkim chodzi tu o
                    rozbudzenie w dziecku pasji do nauki i stymulacje mozgu.
                    Tak samo jak uprawnianie sportu powoduje rozwoj miesni a przede
                    wszystkim mozgu.

                    Przyklad o Otylii b. daleko posuniety i wielce nietaktowny. Nie zna
                    pani ani tej rodziny ani dokladnych okolicznosci wypadku, bo gdyby
                    tak bylo nie pisalaby pani tak okrutnych slow.
                  • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.messagelabs.net 14.01.09, 10:51
                    > Moze, gdyby Otylia Jedrzejczak nie musiala być najlepsza,
                    > najszybsza, doskonala, moglaby spóźnić się pare minut do domu i
                    nie
                    > zabilaby wlasnego brata. Dziękuje, wole dziecko, ktore nie jest
                    > mistrzem sportu, ale wyrasta na osobe odpowiedzialną - a na taka
                    > Otylia nie wyrosla.


                    I tak mi jeszcze jedno Verdano przychodzi do glowy - moze gdyby tak
                    panstwo polskie zadbalo o drogi to nie dochodziloby do tak
                    smiertelnych wypadkow jak to ma miejsce. I nie ma tu winy kierowcow
                    w wiekszosci wypdakow (no chyab ze nietrzezwy) tylko wina kiepskich
                    drog, slabego oznakowania i nie istniejacych kar dla tych lamiacych
                    prawo.
                    • verdana Re: metoda Domana 14.01.09, 13:36
                      Otylia zostala skazana prawomocnym wyrokiem - nie za stan dróg, ale
                      za przekroczenie szybkosci. Gdyby nie byla Otylia, siedziałaby teraz
                      w wiezieniu - i słusznie. Duze przekroczenie predkosci przy
                      wyprzedzaniu jest karygodne i nie ma na to usprawiedliwienia.
                      Nie musze znać stosunków rodzinnych, by uznać to, co zrobila
                      Jedrzejczak zw wysoce nieodpowiedzialne.
                      • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: *.messagelabs.net 14.01.09, 14:00
                        > Nie musze znać stosunków rodzinnych, by uznać to, co zrobila
                        > Jedrzejczak zw wysoce nieodpowiedzialne.

                        No tak to wielce ciekawe podejscie - z jednej strony twierdzisz ze
                        nie musisz znac jej stosunkow rodzinnych by ja oceniac ale zaraz tak
                        to naciagac do tego jak zostala wychowana??? Co jej wychowanie ma z
                        jej umilowaniem do predkosci i zwyklym piratowaniem? Co to ze matka
                        ja wychowala na olimpijska plywaczke ma do jej piratowania na
                        drogach?

                        Pracowalam kiedys nad projektem dla firmy ubezp. i oto co statystyki
                        mowia: mlodzi ludize oraz emeryci sa w grupie najwiekszego ryzyka za
                        kierownica i z racji tego maja najwyzsze stawki.

                        Mlodzi bo piratuja i brawuruja na drodze (i nie wynika to z ich
                        wychowania ale z glupiej szczeniackiej brawury) a emeryci bo po 70-
                        ce maja klopoty ze wzrokiem (najczesciej) i postrzeganiem. I to sa
                        dane statystyczne a nie moja opinia. '

                        I jak ta twoja teoria o jej wychowaniu na mistrzynie olimpijska a
                        jej wypadkiem ma sie do rzeczy??? Brakuje ci argumentow i dlatego
                        posuwasz sie do takich tanich argumentow.
            • Gość: roman Re: metoda Domana IP: *.adsl.inetia.pl 03.12.08, 19:18
              wydaje mi się, że idąc schematem zalecanym przez Domana można łatwo
              przedobrzyć. znudzisz nie tylko dzieciaki ale i przede wszystkim
              siebie. docelowe 5 zestawów 3 razy dziennie jest możliwe
              przeprowadzić w warunkach idealnych, a życie codzienne nimi nie
              jest. nie traktuj samej metody jako celu, a jedynie jako
              kierunkowskazu, w jakim kierunku iść. najważniejsza w tym wszystkim
              jest regularna stymulacja dziecięcego mózgu. a z nauką liczenia itd
              może faktycznie poczekaj, chyba że zdecydujesz się robić to kosztem
              czytania. ale to tylko moje skromne zdanie. najlepszym sposobem,
              aby krótszą drogę pokonać w dłuższym czasie jest iść szybciej.

    • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: 193.162.192.* 30.01.09, 11:01
      Moi Drodzy

      Dzis dotalam kolejny newletter od Instytutu i link na 4 latke
      czytajca Konstytucje USA. Pamietajmy ze to jest stary ang., nie
      uzywany obecnie ze b. trudnym slwonictwem no i tekst ma ponad 200
      lat.

      Kolejny przyklad ze chciec to moc i ze nie ma rzeczy ktorych nasze
      maluchy nie sa sie w stanie nauczyc. One potrafia wszystko jesli
      tyko mama lub tata poswieca im czas :)

      www.youtube.com/watch?v=yA9FO806p4k&feature=channel
      • bonga_dax1 Re: metoda Domana 02.02.09, 13:03
        A gdzie newsletter? ;) Gdybyś mogła przesłać mi materiały, o których wcześniej
        rozmawiałyśmy na bpiro@interia.pl, please.
        • Gość: Joanna Re: metoda Domana IP: 193.162.192.* 02.02.09, 13:47
          w newsletter tylko to bylo reszta dot. wykladow jakie maja.

          A propos - maja kurs we Wloszech w tym roku. W Puglii jak sie nie
          myle...

          tak dzieki ze mi przypomnialas - wysle ci to w tym tyg :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka