Dodaj do ulubionych

wspomnienia z nutka nostalgii

29.01.04, 10:14
pamiętacie swoje pierwsze uniesienia miłosne? a w zasadzie te starania zeby
zdobyc obiekt uczuc. Ja będąc 13-/14-nastoletnim podlotkiem upodobałam sobie
blondyna z kręconymi włosami i w celu zdobycia jego sympatii solidarnie
zażądałam oprawek takich samych jak ów młodzieniec. Były to metalowe, czarne
i ciężkie oprawy, wygladałam w nich koszmarnie, jeszcze gorzej sie czułam, no
ale nie mogłam przeciez sie poddac. Miały zwrócic jego uwage na moja osobę,
efekt: zwracały uwage kazdego spotkanego człowieka, tylko nie wiem czy o taki
mi chodziło. Innym razem widząc go z daleka przez okno wskoczyłam w spodnie w
których we własnym mniemaniu wygladałam wrecz bosko, tyle ze były świeżo
wyprane, co mi jednak nie przeszkadzało, mokre na tyłek wcisłam i obleciałam
blok dookoła zeby "przypadkiem" wyjść mu na przeciw. Efekt : zmarzłam jak
diabli a koles nawet na mnie nie spojrzał. Człowiek młody był to i jakby
troche głupiutki...
Mam nadzieje ze nie ja jedna miałam takie pomysły
Obserwuj wątek
    • sloggi Re: wspomnienia z nutka nostalgii 29.01.04, 10:19
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11207&w=10025172&a=10434614
      • inka.7 Re: wspomnienia z nutka nostalgii 29.01.04, 10:29
        nie przebijesz mnie sloggi, odprowadzanie dziewczyny /nawiasem mowiąc moja
        imienniczka/ do autobusu, nawet zatłoczonego to małe poświęcenie wink
        • sloggi Re: wspomnienia z nutka nostalgii 29.01.04, 10:38
          Aaaaaaaaaaaaaaaaaa, chodzi Ci o poświęcanie się, przemilczę zatem wszystkie
          moje ówczesne głupoty, bo czytającym sfilcowałoby się wszelkie posiadane
          owłosienie.
          • inka.7 Re: wspomnienia z nutka nostalgii 29.01.04, 10:43
            hehe, nie wierze ze było aż tak.... wink
            ale milutko bardzo wspominam opowiesc pewnego pana, który w czasach liceum
            siedział w krzakach na wprost mojego bloku zeby wysledzic do jakiej szkoły
            chodze. Tyle ze ja notorycznie zasypiałam i spóźniałam sie, biedak miał dalej
            wiec spóźniał sie jeszcze bardziej...
            Bylismy potem parą, krótko, bo drogi nam sie rozeszły, ale życie lubi
            niespodzianki, dzisiaj ponownie tworzymy parę, wiec jednak mu sie opłaciło to
            poświęcenie wink
          • oldpiernik Re: wspomnienia z nutka nostalgii 29.01.04, 11:48
            bez głupstw?
            a to się da?

            wrzesień 1978
            nocny powrót ze szkolnej wycieczki i rozmowa, w czasie której ze zwykłej
            koleżanki wyjrzała niezwykłość taka, jakiej się nie zapomina...
            długotrwałe zauroczenie, po którym pozostał w pamięci niejeden obraz...
            i strofa z jej wiersza
            "... tylko gwiazdy rechoczą nad stawem..."
            szczęśliwie dla niej (dla nas obojga) okazałem się zbyt młody na coś więcej niż
            szczenięce zadurzenie smile))

            za to drugi raz... to był jak dotąd ostatni...i trwa... i przyniósł juz
            dorastajace owoce wink))
            --
            ...ale kogo to obchodzi...
            • vika411 Kiedys juz gdzies pisalam jak wygladaly moje... 29.01.04, 12:48
              ...pierwsze milosne wyglupy ale tu napisze jeszcze raz.
              Mialam wtedy siedem lat. Mama zabrala mnie na wczasy nauczycielskie do Gdanska.
              Wczasy byly zorganizowane w szkole przy ulicy sw. Barbary, niedaleko gdanskiej
              starowki(to bardzo wazne bo teren tam byl wowczas bardzo urozmaicony , z
              wojennymi sladami i urozmaicona fauna wielkomiejska, ktora tam zyla sobie jak u
              pana Boga za piecem w symbiozie z ludzmi zamieszkujacymi okoliczne rudery).
              mialam wiec siedem lat, dwa kucyki nad uszami z wiecznie rozwiazanymi
              kokardkami, poobijane kolana, podarte rajtuzy i kiecki, bo uwielbialam wtedy
              lazic po plotach i drzewach z chlopasami z naszych wczasow. Mialam tez az dwoch
              narzeczonych, choc nie mialam dwoch przednich , gornych siekaczy.Narzeczeni
              nazywali sie jeden Jurek a drugi Krzysiek. Obydwaj byli juz uczniami drugiej
              klasy, czym mi szalenie imponowali,byli bardzo zazdrosni jeden o drugiego i
              szalenie ambitni w dogadzaniu kaprysom ukochanej kobiety.Oni mjie wprost
              ubustwiali i mowili, ze fajny ze mnie kumpel i sie ze mna na szczescie moga
              ozenic bo nie jestem , chwalic Boga, chlopakiem.Nie moglam sie jednak
              zdecydowac, ktorego z nich kocham. Wobec tego zdecydowalismy w trojke, ze
              wybiore tego, ktory mi zrobi fajniejszy prezent.Juz nastepnego dnia Jurek mi
              przyniosl zdechlego szczura, ktorym mozna bylo wywijac nad glowa na sznurku i
              straszyc dziewczynki, w tym moja mazgajowata i zawsze grzeczna siostre. Prezent
              spodobal mi sie do tego stopnia, ze w upojeniu maznelam siostre nim we wredne
              pyszczydlo i dostalam od mamy w skore. Podczas brania w skore ani nie pisnelam
              czym zaiponowalam moim narzeczonym do tego stopnia, ze Jurek spiewal mi milosne
              piosenki Ireny Santor a Krzysiek postanowil, ze jutro sie utopi z milosci.
              Podejrzelismy taki film jak jakis facet topil sie skaczac z mostu z milosci i
              on chciel tak samo a nawet lepiej bo postanowil twardo, ze sie utopi w morzu
              nastepnego dnia na plazy a moze to nie jakas marna rzeczka. Nie doszlo do do
              realizacji tego romantycznego pomyslu tylko z tego powodu, ze na plazy nie bylo
              mostu ale za to byl okropnie wielki ratownik, ktory pilnowal czy dzieciaki nie
              wlaza do wody bo byla czarna flaga i sztorm. Most mozna bylo zbudowac
              ostatecznie ale ratownik przesadzil sprawe.Mimo to Krzysiu nie dal za wygrana i
              po poludniu otrzymalam od niego zdechlego kota w pudelku po butach. Kot byl juz
              troche nieswierzy, tu i owdzie wylazily z niego robale, smierdzial jak wszyscy
              diabli i byl bardzo intresujacy. Kazdy go chcial zobaczyc a wszyscy chlopaki mi
              zazdroscili.
              taki piekny prezent przesadzil sprawe i zlamalam Jurkowi serce. zlamalam tym
              bardziej, ze polecialam na kariere finansowa jaka zaczelismy robic z krzyskiem.
              W naszym biznesie cennik wygladal tak:
              Obejrzenie kota- 20 groszy.
              Potrzymanie w pudelku- 1 zl.
              Potrzymanie bez pudelka- 2 zl
              Udzial w planowanym pogrzebie - 5 zl.
              Klientow mielismy mnostwo i wieczorem moglismy sie wybrac na lody do lodziarni
              mis bo dysponowalismy ogromnym majatkiem w wysokosci 14 zl i 60 gr.Kulka lodow,
              kosztowala gr 30.Oczywiscie zabralismy z soba Jurka a kota ukrylismy w sypialni
              pod lozkiem mojej mamy.
              Nie musze chyba dodawac co sie dzialo jak wrocilismy. W kazdym razie na tylkach
              nie moglismy siedziec przez dwa dni a potem musielismy lezec w lozkach bo
              mielismy angine. na szczescie mieszkalismy w tej samej sali szkolnej
              zamienionej parawanami na poszczegolne sypialnie to nie bylo nam nudno.
              Moja wielka miloscv skonczyla sie z wakacjami. Niestety...sad
              • vika411 Re: Kiedys juz gdzies pisalam jak wygladaly moje. 29.01.04, 13:38
                A zapomnialam dopisac, ze po latach, spotkalam Krzyska z rodzina na spacerze w
                parku miejskim. Dziwne bylo to, ze zrozumielismy sie na mrugniecie okiem
                i...wyprawilismy wspolmalzonkow z pociechami po lody w gigantyczna kolejke a
                sami oddalismy sie orgii wspomnien...
                najwazniejszymi slowami w naszej radosnej dyskusji bylo:
                "A pamietasz jak...".
                Wymienilismy numery telefonow...reszta niech pozostanie milczeniem...
                .-))))
    • geograf Re: wspomnienia z nutka nostalgii 30.01.04, 17:45
      moje pierwsze "Zauroczenie" wspominam negatywnie...
      prawda jest,że robiłem wiele głupich,szalonych i śmiesznych rzeczywink ale mimo
      wszystko to z perspektywy czasu jest takie żałosne..ech...lepiej zapomnieć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka