Beyonce prawie pokazała majtki (uch, piękna różowa kreacja i fryzura na
spaniela

- wiem, wiem, zaraz co niektórzy napiszą, że złośliwa jestem

i
opłaciło się bo dostała 5 statuetek. Dali jej nawet zaśpiewać z Prince
(miałam o nim lepsze zdanie). Krysia Aquilera musiała zadowolić chyba tylko 1
nagrodą, ale za to miała taki dekolt, że ho, ho

I jeszcze zalotnie go sobie
poprawiała i tłumaczyła, że musi uważać, bo nie chce pokazać więcej niż
koleżanka Janet ostatnio - Krysia nie martw się, mało brakowało

Justin był
trochę lepszy w nagrodach, ze 2 sztuki. Wystąpił w garniturze i z mamą - to
dobry sposób na poprawę zszarganej opinii: pokazać się rodzicielką
("patrzcie, jaki grzeczny i rodzinny jestem"). Oczywiście znowu przeprosił
wszystkich za przypadkowy, niewłaściwy incydent z cudzą piersią (ile razy
jeszcze to usłyszymy?).
Informacje uzupełniające: płyta roku - OutKast, objawienie roku -
Evanescence, najlepsza w kategorii dance jest Kylie, rockowo - Pink,
najlepszy album muzyki alternatywnej(?) - White Stripes, rap - Missy i
Eminem. I na pociechę dla mnie (bo żadnej statuetki nie dostała Alicja Keys
ani Fasolki

najlepszy album reagge to "Dutty Rock" Sean'a Paul'a.