10.04.10, 19:44
Jak przeżywacie żałobę, ale nie tą państwową, tylko tą prywatną. Delikatne
pytanie, ale ciekawi mnie, bo każdy przeżywa to inaczej. Mi się nie chce wtedy
żyć, chcę być sam w ciszy i skupieniu. znam takich, którzy mówiąc o żałobie w
sercu prowadzą normalne życie towarzyskie i imprezowe. Nie rozumiem tego.
Obserwuj wątek
    • projek Re: Żałoba 10.04.10, 19:55
      Kiedy rano se snu wybudził mnie sms od operatora, mówiący o katastrofie -
      zdębiałem. Potem zajrzałem do internetu i przeżyłem szok. Wyciszyłem się - nie
      mam ochoty na weekendowe szaleństwa i jakieś rozrywki. W takich momentach
      niezależnie od tego jak się kogoś oceniało należy przystanąć.
      • sibeliuss Re: Żałoba 10.04.10, 20:02
        A rodzinnie? Mam kumpla, który tydzień po śmierci kogoś bliskiego poszedł na
        dyskotekę. Powiedział, że żałobę ma w sercu, a poza tym zmarła osoba nie byłaby zła.
        Nie umiem tego zrozumieć.
        • dorota-s2 Re: Żałoba 10.04.10, 20:51
          Kiedy umarł mój ojciec nie chciałam,nie mogłam w to
          uwierzyć.Organizowałam pogrzeb,stypę ,w czasie pogrzebu myślałam że
          słońce powinno zgasnąć a świat nie ma prawa kręcic się normalnie,ból
          obezwładniał,żałobę ma się faktycznie w sercu,nie ma ochoty na
          rozrywki,spotkania,w sercu jest tak czarno że kolory dookoła
          drażnią,ludzie wokół wracający do codziennych zajęć denerwują.Po
          jakimś czasie jest jeszcze gorzej bo uświadamiamy sobie że ta
          kochana osoba już naprawdę nie wróci chociaz bardzo tęsknimy,po
          kilku latach zmarła mama i było tak samo.Dlatego ogromnie mi żal
          wszystkich rodzin których bliscy zginęli,dla nich nie zginął
          prezydent,poseł,senator tylko ojciec,brat,syn,matka
    • princessofbabylon Re: Żałoba 10.04.10, 20:56
      Wiesz, każdy przeżywa to inaczej, każdy jest przecież inny i inaczej reaguje na
      takie rzeczy. Ja też nie rozumiem pójścia na imprezę, chociaż może jest to
      desperacki krok, jedyny sposób na odcięcie się na chwilę od tego. Ale na
      przykład spotkanie się z kimś? Czemu nie? Jak komuś pomaga wygadanie się
      komuś... Niektórzy nie potrafią sami zostać z tragedią, bo dostają na głowę.
      Muszą do ludzi.
    • keepersmaid Re: Żałoba 10.04.10, 21:35
      Szczerze mowiac to nie wiem...
      Kiedy umarl moj najukochanszy dziadek bylam w szoku, po pogrzebie rodzina
      chciala isc na jakas herbate czy cos, a ja im nawtykalam od kanibali i ucieklam
      z cmentarza (mialam 24-25 lat).
      Kiedy umarla babcia nie bylo mnie w Polsce juz od dawna i jakos nie przyjelam
      tego do wiadomosci - przeciez i tak jej nie widzialam... jakos tak.

      Boje sie co bedzie z rodzicami. Boje sie pod wieloma wzgledami i nie chce o tym
      myslec.

      Emocjonalnie bardzo sie rozsypuje i stosunkowo szybko zbieram.
      Nie nosze zaloby formalnej, ale dopoki sie nie podniose odsuwam sie od swiata.
    • onlodz42 Re: Żałoba 11.04.10, 06:50
      zamykam się w swojej skorupie i warczę na tych, którzy się zbliżą
      bez sensownego powodu
      w sumie wredny pies jestem sad
      • mi.ka.n Re: Żałoba 11.04.10, 10:13
        Wczoraj szok.Dzis potworny rozmiar tej katastrofy coraz bardziej mnie
        obezwładni.Smutek i ból w sercu nie opisany.Ale rozum tez nastawia sie inaczej
        współczuje i rozpacza.
        • anoagata Re: Żałoba 11.04.10, 10:35
          Ja też nie rozumiem tej 'żałoby w sercu'.Spotykam dziewczę wypi......ą idącą na
          dyskotekę,mówię do niej przecież dwa tygodnie temu zmarła twoja babcia a wiem
          ,że byli ze sobą blisko a ona mi mówi,że ma żałobę w *sercu* a ja zastanawiałam
          się gdzie ona ma to serce i nad jej matką.
          • matt.j Re: Żałoba 11.04.10, 11:13
            anoagata napisała:
            > Ja też nie rozumiem tej 'żałoby w sercu'.
            > a ja zastanawiałam się gdzie ona ma to serce i nad jej matką.

            Nie można oceniać tak kategorycznie ludzi. To, że czegoś nie
            rozumiesz nie oznacza, że musisz od razu potępiać czy krytykować.
            Nie podoba mi się taki umoralnianie innych. Nikt nie ma monopolu na
            sumienie wszystkich jak i nie siedzi w cudzej głowie (emocje są w
            głowie a nie w sercu) aby wiedzieć co tak naprawdę i jak przeżywa
            druga osoba.

            Tu nasuwa się pytanie czym jest ”żałoba”.
            Czy przedkładacie „żałobę” na pokaz (smutek wymalowany na
            twarzy, czarny strój, płacz i umartwianie się przez pół roku, itp. )
            nad tym co ktoś ma w sobie? Może nie wszyscy mają potrzebę
            ekshibicjonizmu w wypadku swoich prywatnych emocji po to aby
            zadowolić postronnych? Czy ktoś z potępiających cudze zachowanie
            podczas żałoby choć pomyślał o tym w ten sposób?

            anoagata napisała:
            > Spotykam dziewczę wypi......ą idącą na dyskotekę,mówię do niej
            przecież dwa tygodnie temu zmarła twoja babcia a wiem, że byli ze
            sobą blisko a ona mi mówi,że ma żałobę w *sercu*

            Tak naprawdę nie wiesz czy faktycznie dziewczyna była blisko ze
            swoją babcią. To po pierwsze. Po drugie zauważ, że wszyscy jesteśmy
            inni i inaczej przeżywamy. Niektórzy chcąc nie myśleć i uciekają w
            wir pracy, pomiędzy ludzi, chcą pozbyć się natrętnie przepływających
            myśli o tym co się stało. Chcą przestać płakać i zamartwiać się,
            chcą odpocząć. Robią to na różne sposoby. Weź pod uwagę, że oni żyją
            dalej, chcą żyć. Oni nie umarli razem ze swoją bliską osobą. Daj im
            prawo do życia. Ich życia, nie twojego…
            • anoagata Re: Żałoba 11.04.10, 11:36
              Matt,odpowiem ci tak;po pierwsze jesteś szczęsiarzem jeszcze i bardzo 'bogatym'
              człowiekiem skoro posiadasz tyle osób bliskich.Moi babcie i dziadkowie już nie
              żyli zanim ja przyszłam na ten świat.Po drugie ja nie oceniam tak kategorycznie
              tych i innych ludzi,napisałam,że zastanawiałam się...Skoro piszę,że byli blisko
              to wiem że byli,ponieważ byli i są moimi bliskimi dlatego ośmieliłam się w ten
              sposób zagadnąć do tego dziewczęcia.Myslę,że ludziom jest tak wygodnie
              powiedzieć że mam w *sercu* bo tam nikt nie zobaczy ale czasem trzeba zrobić coś
              dla tz ludzkiego oka,by innych to nie raziło.
              • maheda Re: Żałoba 11.04.10, 11:41
                Podobno innych ocenia się wg siebie. Tak słyszałam.

                Widać dla Ciebie to niewyobrażalne i Ty nie mogłabyś pójść, bo dla Ciebie
                oznaczałoby to brak żałoby.

                Ta dziewczyna może przeżywać wszystko całkiem inaczej.
                Być może (nie mówię, że tak jest na pewno) w ten sposób próbuje nie zwariować.
                • anoagata Re: Żałoba 11.04.10, 11:55
                  maheda napisała:

                  > Podobno innych ocenia się wg siebie. Tak słyszałam.
                  >
                  > Widać dla Ciebie to niewyobrażalne i Ty nie mogłabyś pójść, bo dla Ciebie
                  > oznaczałoby to brak żałoby.
                  > Być może masz rację.
                  > Ta dziewczyna może przeżywać wszystko całkiem inaczej.
                  > Być może (nie mówię, że tak jest na pewno) w ten sposób próbuje nie zwariować.
                  >
                • sibeliuss Re: Żałoba 11.04.10, 11:56
                  Być może masz rację, chociaż w obecnych czasach co raz powszechna jest oziębłość
                  emocjonalna lub po prostu zwyczajna próżność połączona z głupotą.
                  • maheda Re: Żałoba 11.04.10, 12:13
                    Wydaje mi się, że opisane przez Ciebie cechy charakteryzowały wszystkie czasy, z
                    czasami starożytnymi włącznie, a i dużo wcześniej.
                    Tyle, że z uwagi na mniejszą ilość ludzi i gorszy przepływ informacji nie
                    rzucały się tak w oczy.
                • pia.ed Re: Żałoba gdzie indziej 11.04.10, 12:19

                  Sa kraje, w ktorych smierc wydaje sie byc czyms naturalnym, czyms co
                  scisle wiaze sie z zyciem. Widzialam kiedys irlandski film
                  dlugometrazowy, w ktorym otwarta trumna byla postawiona w pubie, bo
                  tak zmarly sobie zyczyl... To byl wprawdzie tylko film, ale
                  kiedy zapytalam kolezanke mieszkajaca od wielu lat w Irlandii to
                  powiedziala, ze "wesole" sposoby zegnania zmarlego wcale nie sa
                  bardzo przesadzone.

                  W Szwecji zdarza sie, ze zmarly w bialym testamencie
                  dokladnie rezyseruje swoj pogrzeb, ktory ma zawierac nadzieje
                  zamiast smutku.
                  W moim domu mieszka kilka emerytek po 80-ce ktorym niedawno zmarli
                  mezowie,
                  o czym dowiedzialam sie nie po ich czarnym ubiorze, bo tego
                  nie stosuje sie w Szwecji od czasow chyba przedwojennych,
                  tylko kiedy ich spotkalam i zapytalam o zdrowie meza ktorego juz
                  dawno nie widzialam ... to powiedzialy mi, ze maz zostal pochowany
                  miesiac temu, bo mial trzeci atak serca czy ciezka astme, wiec tego
                  spodziewaly sie od dawna... Zadnego smutku, bo przeciez to jest
                  naturalny tryb rzeczy, ze ludzie ktorzy osiagneli pewny wiek powinni
                  zejsc z tego padolu.
              • matt.j Re: Żałoba 11.04.10, 12:22
                anoagata napisała:
                > Myslę,że ludziom jest tak wygodnie powiedzieć że mam w *sercu* bo
                tam nikt nie zobaczy

                Racja, ale to też ich prawo, które musimy uszanować. Dlatego wydaje
                mi się, że dla postronnych najmniej istotne powinno być czy
                faktycznie przezywają w sercu i chronią swoje emocje przed obcymi
                czy też nie przeżywają. Jeśli nie przeżywają też mają do tego prawo,
                którego nie można im odbierać. Widocznie sprawiają to okoliczności,
                których postronni nie znają - nic nie dzieje się bez przyczyny…
                Dajmy ludziom prawo aby każdy przeżywał swoje osobiste emocje na
                swój osobisty sposób.

                > ale czasem trzeba zrobić coś dla tz ludzkiego oka,by innych to nie
                raziło.

                Z tym się nie zgadam. Robienie czegoś tylko na pokaz, by ludzi nie
                raziło, szczególnie jeśli jest to coś związane z osobistymi emocjami
                jest obłudne, ale jeszcze gorsze i dla mnie wręcz okrutne, jest
                wymaganie tego od nich. Nie rozumiem jak możesz tak myśleć.

                Moja osobiste emocje uważam, że bardzo prywatna sprawę. Może stąd
                taka duża asertywność u mnie gdy ktoś chce wymuszać ich
                uzewnętrznianie na pokaz, które tylko potrzebne byłoby po to aby
                usatysfakcjonować obcych ludzi. Zapewne też stąd bierze się u mnie
                zrozumienie dla osób, które przeżywają coś wewnątrz siebie.
                • anoagata Re: Żałoba 11.04.10, 12:51
                  Matt,wiem o jakiej obłudzie myslisz,ja pisząc coś dla *ludzkiego oka*,miałam na
                  myśli np tą dziewczynę.Ja i moja rodzina,byliśmy o wiele dalej niż dla niej
                  babcia i my babci odejście jakoś przeżywaliśmy w ciszy i smutku a ona po przez
                  dyskotekę i to demonstacyjnie a mieszka wsród ludzi i im też szacunek jest
                  należny,to raziło mi w oczy.
                  • maheda Re: Żałoba 11.04.10, 12:59
                    Ona ma prawo do przeżywania wszystkiego po swojemu.
                    Z brakiem szacunku dla uczuć (mieszkającej z nią, jak rozumiem?) matki
                    mielibyśmy do czynienia, gdyby zrobiła imprezę w domu.
                  • matt.j Re: Żałoba 11.04.10, 13:32
                    Nie mówię, że mnie nie dziwi wyjście na dyskotekę niedługo po
                    pogrzebie. Sam wolałbym pewnie schować się przed całym światem
                    szukajac spokoju.
                    Ale każdy ma prawo do swojego przeżywania. Ona też. Naprawdę nie
                    odbieraj jej tego. Piszesz o szacunku dla innych, uszanuj też ją, z
                    jej uczuciami, z jej przeżywaniem. Uszanuj ją taką jaka jest.
                    Przyjmij z szacunkiem, że nie wszyscy jesteśmy tacy sami.
              • skiela1 Re: Żałoba 11.04.10, 17:42
                " ale czasem trzeba zrobić coś
                dla tz ludzkiego oka,by innych to nie raziło. '


                chyba bym sie pod ziemie zapadla, gdybym miala w takiej chwili robic
                cos, co by mialo zadowolic innych.
            • iryska2604 Re: Żałoba 11.04.10, 11:41
              To jest cos bardzo osobistego,kazdy przeżywa to inaczej-tak mysle.Pochowałam
              matkę,niecałe 2 lata temu zmarł mój najstarszy syn.To jest straszne-zyjesz jak
              we snie,nie dopuszczasz do siebie tego co się stało,pytasz dlaczego...Najgorsze
              sa noce.Potem czas robi swoje,ból troche odpuszcza, zostaje pamiec i jakas taka
              głupia swiadomosc ze ta osoba gdzies tam jest.Ten okres to jednak nieodpowiedni
              czas na zabawy.
    • matt.j Re: Żałoba 11.04.10, 10:50
      Sam nie doświadczyłem odejścia najbliższych osób w rodzinie, nawet,
      co się nieczęsto zdarza, żyją zarówno moi dziadkowie jak i babcie
      choć wszyscy mają koło 80-tki. Jednak jestem już w takim wieku, że
      bliscy osób z mojej rodziny, moich przyjaciół i znajomych odchodzą,
      nie tylko dziadkowie ale również rodzice, i niestety także
      rodzeństwo.
      Mnie odejście kogoś przerasta emocjonalnie. Przede wszystkim
      przerasta mnie cierpienie rodziny, ludzi którzy stracili najbliższą
      osobę. Oni będą latami odczuwać jego wielki brak i pustkę jaka po
      nim została. Powiedzenie „moje kondolencje” jest zbyt błahe w takiej
      sytuacji. Czasem wole nic nie mówić, ciało potrafi więcej wyrazić
      niż same słowa.
    • katja_24 Re: Żałoba 11.04.10, 11:38
      Na szczescie jeszcze nie doswiadczylam smierci nikogo bliskiego,
      wiec ciezko mi odpowiedziec na to pytanie.
      W obliczu wczorajszej tragedii...mam po prostu wielkiego "dola".
      jest mi przykro, nie mam ochoty na rozmowy. Nie sadzilam, ze tak
      sie tym przejme, ale najwyrazniej moja psychika, caly dzien
      bombardowana samymi zlymi wiadomosciami, powoli siada sad
      • maheda Re: Żałoba 11.04.10, 12:02
        Wyłącz radio i telewizor.
        Ja tak zrobiłam (tzn. wyłączyłam radio, bo TV na szczęście wyrzuciłam) i dobrze
        mi z tym.
        • katja_24 Re: Żałoba 11.04.10, 14:45
          Ja tez dzisiaj zmniejszylam dawke informacji, ale i tak...na necie
          tez tego pelno, mimo wszystko lzy kreca sie w oczach sad
          • maheda Re: Żałoba 11.04.10, 16:16
            Na szczęście istnieją książki, płyty DVD i płyty CD.
            I tego się trzymam smile

            Swoją drogą - nie uroniłam ani jednej łzy.
            Chyba za wielu bliskich straciłam, żeby płakać po obcych.
            • katja_24 Re: Żałoba 11.04.10, 17:05
              Ja tez nie plakalam w pelnym znaczeniu tego slowa...ale lza sie
              zakrecila. Jednak nie jestem taka zimna, na jaka wygladam wink
              • czarna9610 Re: Żałoba 11.04.10, 17:08
                Łza się zakręciła
    • maheda Re: Żałoba 11.04.10, 11:56
      Pamiętam, jak wiele, wiele lat temu umarł mój Tato.
      Zawsze nam mówił, że wszelkie niepomyślne sytuacje, które nas spotykają,
      powinniśmy spróbować... obśmiać. Bo tylko wtedy mamy gwarancję, że nas nie
      przerosną, nie popadniemy w depresję i damy sobie z nimi radę. I że nawet, jeśli
      nie znajdujemy, to żeby śmiać się z czego innego. Bo śmiech (nie chorobliwy)
      pomaga utrzymać równowagę psychiczną.
      Zresztą podobną zasadę wyznawała cała Taty rodzina (bardzo szeroka, bo również
      liczne rodzeństwo jego dziadków razem z potomkami.

      Sam się zresztą tego też mocno i uparcie trzymał, a miał ku temu rozliczne
      okazje (i my przy okazji, już jako dzieci, też).

      Pamiętam śmierć moich obu Dziadków i Babć. W tym jednej, która rozumiała mnie
      zaraz po Tacie, i która nie wytrzymała śmierci mojego Taty, umierając miesiąc po
      Nim...

      Ale ad rem - pamiętam, jak wywieszałam klepsydry z moim rodzeństwem w deszczowy,
      listopadowy dzień. Któreś z nas powiedziało "no, wyobraźcie sobie - dzieci
      wywieszają klepsydry i się śmieją".
      Ponieważ wszyscy uwielbiamy czarny humor, parsknęliśmy śmiechem, a potem co
      klepsydra - próbowaliśmy się od tego powstrzymywać.

      Na pogrzebie Taty nie płakaliśmy (jakieś tam łzy poszły gardłem, ale nikt nie
      płakał wniebogłosy), ani na mszy, ani nad grobem.

      Na stypie w domu było kilkadziesiąt osób, w większości rodzina, sporo sąsiadów,
      kolegów Taty, delegacja jeszcze ludzi spoza...
      I było bardzo, ale to bardzo wesoło.
      Każdy pamiętał Tatę jako osobę wiecznie roześmianą, praktyczną, pomocną i wesoło
      złośliwą. I wszyscy mieli masę wesołych wspomnień.

      Tak myślę, że Tato był pewnie na tej swojej stypie i się też nieźle bawił.

      Czarne ciuchy miałam na pogrzebie.
      Nosiłam je jeszcze krótko po nim, ale szybko je zdjęłam, bo Tata nie znosił,
      kiedy chodziłam na czarno, zaczęłam chodzić na szaro-jasnoniebiesko.
      Malutkiego wtedy swojego dziecka nawet na moment nie ubrałam w ciemne ciuchy.
      Ponad miesiąc potem umarła właśnie moja Babcia i tym samym w ciągu półtora
      miesiąca straciłam jedyne dwie osoby, które mnie rozumiały i z którymi byłam blisko.
      Mama, która w tym samym czasie straciła ukochanego męża i wielbioną matkę, przez
      rok była na środkach uspokajających.

      U nas w domu jest od wielu, wielu lat zasada, której ze wszystkich sił staramy
      się przestrzegać. Po śmierci jest masa rzeczy do zrobienia i trzeba myśleć
      praktycznie, bo płaczem jeszcze nikt nikomu nie pomógł, a zwłaszcza szkodzi się
      tym, którzy zostali i są koło nas.
      Pewnie, że od czasu do czasu każdy popłacze.
      Ale wdziewanie szat żałobnych i zawodzenie nigdy nie było u nas w domu i w
      rodzinie postawą po śmierciach, nawet osób nam najbliższych.
      A sporo tego już było.
    • iuo Re: Żałoba 11.04.10, 14:18
      tak sobie czytam i dziwi mnie ze tak sie nawzajem umoralniacie kazecie uszanowac
      jedni to drudzy tamto
      ludzie sa czesto nieporadni wobec smierci. niekturzy potrzebuja zaloby, czarnych
      ubran pokazywania na zewnatrz ,kondolencji- tak jak czesto jest na wsi ze cala
      wies po kims placze nawet jesli to dla kogos wyglada ze niby na pokaz to chyba
      nie robia tego dla zmarlego ale dla tych co zyja dla ich rodzin, moze im sie
      wydaje ze jakos pokaza ze nie sa obojetni.moze to obludne a moze wlasnei takie
      troche nieporadne taka proba oswojenia smierci po swojemu.
      kilka lat temu zmarl nagle muj kolega i pamietam ze wszyscy umilkli zdawalo sie
      im niestosowne w obecnosci jego dziewczyny o nim wspominac wszyscy twierdzili ze
      ona teraz musi miec spokuj czas itp. w koncu sama powiedziala: ze nie chce tej
      ciszy/ ze chce zeby wspominac/ co z tego ze sie rozplacze ze chce po nim
      plakac.ze nie zniknie jesli nagle zaczniemy udawac ze zniknelo.
      tu tez byla jakas nieporadnosc przyjaciol,bo nie wiedzieli/nie umieli tego ogarnac.
      na pogrzebie mojej babci przyszli cyganie i zaczeli grac muzyke.
      sie zrobila z tego troche chryja ze jak to tak mozna.a mi sie wydaje ze babcia
      by sei cieszyla.cale zycie mieszkala z nimi w jednym miejscu,byli z soba zzyci w
      jakis sposob.mama byla wstawiona a ja sam niewiedzialem co mam myslec.nie
      plakalem.babacia byla mi bardzo bliska bo z nia mieskalem,kochalem ja bardzo ale
      wtedy na pogrzebie myslalem tylko otym ze wruce do matki i jak to bedzie.troche
      sie cieszylem bo zawsze chcialem byc z mama i stalo sei ze juz nie mogla mi uciec.
      i pamietam jeszcze ze okrutnie chcialo mi sie siku.

      nie zawsze wychodzi wszstko tak jak sobie w glowie ulozymy zanim takie cos spotka.


      • matt.j Re: Żałoba 11.04.10, 15:25
        iuo napisał:
        > tak jak czesto jest na wsi ze cala wies po kims placze nawet jesli
        to dla kogos wyglada ze niby na pokaz to chyba nie robia tego dla
        zmarlego ale dla tych co zyja dla ich rodzin, moze im się wydaje ze
        jakos pokaza ze nie sa obojetni.

        Na wsi zazwyczaj wszyscy znają się od dziecka. Jeśli umiera twój
        sąsiad, znajomy, przyjaciel, ktoś z kim się wychowywałeś, ktoś z kim
        codziennie się widywałeś, ktoś kogo znasz od małego to pomimo, że
        nie jest rodziną naturalnym jest, że powstaje żal, smutek, pustka.

        Kiedyś na wsiach w kondukcie pogrzebowym z kościoła na cmentarz szły
        wynajęte zawodzące płaczki. Taka tradycja.
    • menk.a Re: Żałoba 11.04.10, 14:40
      Czuję żal. I niemoc. Swoje już wypłakałam wczoraj. Na zewnątrz raczej jestem
      chłodna. Nie wypisuję pożegnaj w internecie, nie stawiam wirtualnych świeczek,
      nie sypię komplementami jak to mi tego czy tamtego będzie brakowało. Żal ludzi.
      Żal tez tych, którzy muszą mierzyć się że śmiercią najbliższych.
      Mam dosyć pytań dziennikarzy: co pan czuł, jak się pan dowiedział, co by było
      gdyby pani tam była, itd. Rozumiem, że im również jest trudno odnaleźć się w
      takiej sytuacji, ale może lepsze byłoby milczenie.
      Irytuje mnie święt.ojebl.iwość internautów (i nie tylko internautów). Irytuje
      mnie jedyny właściwy wręcz nakaz przezywania tej tragedii. Módl się, płacz, bądź
      cicho, nie podnoś oczu,... Jestem zmęczona taką poprawnością.
      A to że niektórzy normalnie się uśmiechają i wychodzą z domu... Nie potępiam.
      Każdy reaguje na swój sposób. Ostatecznie to obcy ludzie, z którymi nie są
      związani. Więc czemu oczekiwać od nich jakichś łez i udawania??
      • katja_24 Re: Żałoba 11.04.10, 14:50
        W koncu trzeba zaczac zachowywac sie normalnie, bo inaczej czlowiek
        by zwariowal.
        Ja tez nie naleze do wylewnych osob, a jednak mnie to trafilo...i
        caly czas jest mi zal i odczuwam smutek. Postawilam kilka
        wirtualnych swieczek, bo odczuwam taka potrzebe.
    • skiela1 Re: Żałoba 11.04.10, 17:19
      Nie wiem jak to okreslic.
      Ja w sumie bardzo skryta jestem jezeli chodzi o klopoty,choroby czy
      zalobe.
      Trzymam to w sobie ,nawet przed sama soba.Mowia,ze opancerzanie sie
      nie jest dobre,tylko,ze ja nie umiem inaczej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka