sloggi
15.03.04, 10:32
A może byśmy tak, najmilszy,
wpadli na dzień do Tomaszowa?
Może tam jeszcze zmierzchem złotym
ta sama cisza trwa wrześniowa...
W tym białym domu, w tym pokoju
gdzie cudze meble postawiono,
musimy skończyć naszą dawną
rozmowę, smutnie nie skończoną.
Więc może byśmy tak, najmilszy,
wpadli na dzień do Tomaszowa?
Może tam jeszcze zmierzchem złotym
ta sama cisza trwa wrześniowa...
Jeszcze mi tylko z oczu jasnych
spływa do warg kropelka słona,
a ty mi nic nie odpowiadasz
i jesz zielone winogrona.
Ten biały dom, ten pokój martwy
do dziś się dziwi, nie rozumie...
Wstawili ludzie cudze meble
i wychodzili stąd w zadumie.
A przecież wszystko tam zostało!
Nawet ta cisza trwa wrześniowa...
Więc może byśmy tak, najmilszy,
wpadli na dzień do Tomaszowa?
Jeszcze ci wciąż spojrzeniem śpiewam:
Du holde Kunst... - i serce pęka!
I muszę jechać... więc mnie żegnasz,
lecz nie drży w dłoni mej twa ręka.
I wyjechałem, zostawiłem,
jak sen urwała się rozmowa.
Błogosławiłem, przeklinałem:
Du holde Kunst! Więc tak? Bez słowa?
A może byśmy tak, najmilszy,
wpadli na dzień do Tomaszowa?
Może tam jeszcze zmierzchem złotym
ta sama cisza trwa wrześniowa.
/Wczoraj był wieczorem benefis Jarosława Radka, który w Piwicy pod Baranami
zaśpiewał piosenki, do których muzukę ułożył Andrzej Zarycki. W większości
były to piosenki z repertuaru Ewy Demarczyk, dla której Zarycki komponował,
a które to piosenki uwielbiam. Zawsze słuchając Tomaszowa płaczę i tym razem
również. Pamiętam jak kiedyś w jakimś pamiętniku Tuwim opisał o czym jest ten
wiersz - wstrząsnęło mną to bardzo mocno i tak już trzyma. Więc może byśmy
tak, najmilsi, wpadli na dzień do Tomaszowa? Może tam jeszcze zmierzchem
złotym ta sama cisza trwa wrześniowa... /