Dodaj do ulubionych

Dylemat...

12.07.12, 08:53
www.tvn24.pl/strazak-ma-ratowac-doroslego-czy-zarodki-mialbym-dylemat,264345,s.html
A może psychiatra rozwiąże ten dylemat posła? I nie mam na myśli tego czy nadaje się na strażaka...
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: Dylemat... 12.07.12, 09:24
      Psychiatra niewątpliwie się przyda, acz nie do rozwiązywania dylematów. I najlepiej niech od razu przyjdzie z kaftanem.
      Chryste, znaczy, cierpliwości!, jak mawiał niezapomniany kapitan Mamert Stankiewicz!
      • loczek62 Re: Dylemat... 12.07.12, 09:32
        Ujęłaś mnie wspomnieniem postaci Kapitana Żeglugi Wielkiej Mamerta Stankiewicza. To postać z mych ulubionych książek z dzieciństwasmile
        A tu następny kwiatek:
        "Joachim Brudziński (PiS) mówi, że żeby urodziło się jedno dziecko z in vitro, muszą zginąć jego bracia i siostry...."
        • loczek62 Re: Dylemat... 12.07.12, 09:34
          I tak mamy zabobon vs nauka
          wyborcza.pl/1,126764,12107053,In_vitro___fakty_i_mity.html
          • 1zorro-bis Re: Dylemat... 12.07.12, 09:45
            pic? Czy nie pic? Oto jest pytanie.....big_grinbig_grinbig_grin
        • anoagata Re: Dylemat... 12.07.12, 14:46
          loczek62 napisał:

          > Ujęłaś mnie wspomnieniem postaci Kapitana Żeglugi Wielkiej Mamerta Stankiewicza
          > . To postać z mych ulubionych książek z dzieciństwasmile
          > A tu następny kwiatek:
          > "Joachim Brudziński (PiS) mówi, że żeby urodziło się jedno dziecko z in vitro,
          > muszą zginąć jego bracia i siostry...."
          Coś słyszałam o tych braciach i siostrach Brudzińskiego ale myślałam że mam jakieś zwidy,to jest dopiero gościu...
          • opuncja.figowa Re: Dylemat... 13.07.12, 09:07
            Joachim Brudziński (PiS) mówi, że żeby urodziło się jedno dziecko z in vitro, muszą zginąć jego bracia i siostry...
            Ale o co chodzi, prawdę rzekł.
            Skoro o rozsądku gdzieś mowa, proszę powiedzieć, co z tymi zarodkami ma się dziać? Mają pleśnieć po lodówkach? A jak wpadną w ręce szalonego naukowca, czy surogatki i po latach okaże się, że jedna z sióstr bawi wnuk, a druga raczkuje i wyciąga ręce po spadek?
            • loczek62 Re: Dylemat... 13.07.12, 10:05
              opuncja.figowa napisała:


              > Ale o co chodzi, prawdę rzekł.
              > Skoro o rozsądku gdzieś mowa, proszę powiedzieć, co z tymi zarodkami ma się dzi
              > ać? Mają pleśnieć po lodówkach? A jak wpadną w ręce szalonego naukowca, czy sur
              > ogatki i po latach okaże się, że jedna z sióstr bawi wnuk, a druga raczkuje i w
              > yciąga ręce po spadek?

              Zarodek? A gdzie powstał ten zarodek? Może się samodzielnie rozwijać, rosnąć, dojrzewać? Raczej nie. Czyli to byt wirtualny. A jak już bardzo chce to niech adoptuje ten zbiornik z ciekłym azotem w którym są przechowywane komórki i niechaj śpiewa kołysanki, przewija i karmi butelką. Ale wówczas to panowie z kaftanem zapewne przyjdą...
              • opuncja.figowa Re: Dylemat... 13.07.12, 10:52
                Zarodek powstał tak, jak jego braciawink i tak samo może się dalej rozwijać (to żadna nowość), a matka za 30 lat może potencjalnie zostać matką po raz drugi, trzeci, czwarty. Ktoś jej zabroni? Nie widzisz tu problemu etycznego? Pierwsze słyszę, że życie jest bytem wirtualnym.

                jak już bardzo chce to niech adoptuje ten zbiornik z ciekłym azotem w którym są przechowywane komórki i niechaj śpiewa kołysanki, przewija i karmi butelką.
                - To do mnie, czy J. Brudzińskieg?
                • loczek62 Re: Dylemat... 13.07.12, 12:59
                  opuncja.figowa napisała:
                  > Nie widzisz tu problemu etycznego? Pierwsze słyszę, że życie jest bytem wirtualnym.

                  Życie? W zbiorniku z ciekłym azotem?

                  > Zarodek powstał tak, jak jego braciawink i tak samo może się dalej rozwijać

                  A jak się ma on niby rozwijać w tym ciekłym azocie? A powstał w wyniku działań laborantki na szkiełku laboratoryjnym. To jest życie?
                  • opuncja.figowa Re: Dylemat... 13.07.12, 14:11
                    A jak się ma on niby rozwijać w tym ciekłym azocie?
                    A poprzez implantację i nie odwracaj uwagi od kwintesencji.

                    powstał w wyniku działań laborantki na szkiełku laboratoryjnym. To jest życie?
                    Dziecku z probówki tez zadałbyś takie pytanie?
                    • loczek62 Re: Dylemat... 13.07.12, 14:16
                      Ale sądzę że dyskusja nie dotyczy dzieci tylko tego co w azocie i tylko tego.
                      • opuncja.figowa Re: Dylemat... 13.07.12, 14:29
                        Ano właśnie, problemem kontrowersyjnym i etycznym jest sprawa "niepotrzebnych" zarodków, ich selekcji i dalszego być albo nie być. Sam, jeśli dobrze rozumuję, na to wskazujesz:
                        "Joachim Brudziński (PiS) mówi, że żeby urodziło się jedno dziecko z in vitro, muszą zginąć jego bracia i siostry...."

                        Ale, ale, nie odpowiedziałeś na moje pytanie odnośnie Joachima Brudzińskiego (PiS). No więc?
                        • loczek62 Re: Dylemat... 13.07.12, 14:35
                          Zdecydowanie do Akimka, chyba że Ty też masz takie ciągoty by "przysposobić zbiornik z zarodkami...
                          Ależ ja twierdzę że nie muszą zginąć. Mogą istnieć w tym −195,8 °C bycie do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej...
                          • opuncja.figowa Re: Dylemat... 13.07.12, 14:51
                            nie muszą zginąć. Mogą istnieć w tym −195,8 °C bycie do końca świata
                            Znaczy uwiezione na wieki wieków? Nie załatwiasz problemu, a odsuwasz na bok i nie bierzesz pod uwagę, co sie stanie np. gdy wpadną w ręce szaleńca, czy głupca.
                            • loczek62 Re: Dylemat... 13.07.12, 14:55
                              Nie zastanawiam się, bo coś co powstało na szkiełku laboratoryjnym według mnie nie jest dzieckiem, braciszkiem czy siostrzyczką. Nie jest człowiekiem. Jest to sztucznie stworzona komórka. Człowiekiem się staje w chwili narodzin sic.
                              • skiela1 Re: Dylemat... 13.07.12, 20:26
                                loczek62 napisał:

                                >. Człowiekiem się staje w chwili narodzin sic.

                                Kod genetyczny czlowieka pozostaje niezmienny od poczecia az do momentu smierci,czyli co to jest ?pies?
                                • loczek62 Re: Dylemat... 13.07.12, 21:06
                                  A ja myślałem że o człowieczeństwie to dusza świadczy? Pies też ma DNA...
                    • loczek62 Re: Dylemat... 13.07.12, 14:23
                      opuncja.figowa napisała:

                      > A jak się ma on niby rozwijać w tym ciekłym azocie?
                      > A poprzez implantację i nie odwracaj uwagi od kwintesencji.

                      Ależ kwintesencją są zarodki w ciekłym azocie, a wątek nie dotyczy implantacji.
    • gazeta_mi_placi Re: Dylemat... 12.07.12, 10:54
      Dla osoby rozsądnej nie ma takiego dylematu.
      • opuncja.figowa Re: Dylemat... 12.07.12, 13:58
        Dla osoby rozsądnej nie ma takiego dylematu.
        Znaczy, ze co?
        • 1zorro-bis Re: Dylemat... 12.07.12, 14:21
          znaczy....pic!big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka