Od kilku dni nie daje mi spokoju postać Dżohara Carnajewa, który dziś - leżąc na szpitalnym łóżku i dopiero co odzyskawszy przytomność – został
formalnie oskarżony o przestępstwo federalne („Use of a Weapon of Mass Destruction”

. Stan Massatchesetts nie ma kary śmierci, ale federalny kodeks karny, który został zastosowany, taką karę przy tym przestępstwie przewiduje.
Starałem się czytać na bieżąco wszystko co się pojawiało w prasie/sieci jak też śledziłem CNN. Nadal nie rozumiem chłopaka i tego, co się z nim stało.
Wujek Rusłan też chyba nie rozumie, ale przypuszcza tyle:
"Being losers; hatred to those who were able to settle themselves. These are the only reasons I can imagine." I póżniej:
"BEING LOSERS! Not being able to settle themselves and thereby hating everyone who did."
To
“losers” mogłoby potencjalnie dotyczyć matki, ojca, brata, ale czy do samego Dżohara?
Ojciec, ponoć z prawniczym wykształceniem, w nowej ojczyźnie zdany jest na to, żeby naprawiać na ulicy samochody za 10$/godzinę. Matka niby pracuje w jakimś spa jako kosmetyczka, ale w końcu kradnie ubrania za 1600 dolców. Aż dziwne, że jej nie deportują, ale pracę traci. Starszy brat rezygnuje ze studiów (z braku pieniędzy). O dziwo, nie znajduje żadnej pracy, a przynajmniej nic o tym nie wiadomo. Mając bokserski talent, przegrywa w pierwszej rundzie amatorskich zawodów na poziomie krajowym. Problemy z kręgosłupem najprawdopodobniej stanowią barierę dla kariery sportowej. Ojciec i matka wracają do Dagestanu i tam zostają. Być może ojciec ma nowotwór mózgu. Tamerlan się żeni i ma dziecko, ale żona wraz z dzieckiem przeprowadza się do swoich rodziców. Tamerlan nie rozumie Amerykanów i nie na nawet jednego wśród nich przyjaciela.
A Dżohar? W 2011 zdobywa miejskie stypendium, które umożliwia mu dalsze studia (biologia morska). Takie stypendia przyznaje miasto w danym roku dla 35-45 najlepszych uczniów szkoły średniej. W ciągu trzech lat, nie ćwicząc wcześniej tego sportu, zostaje reprezentantem szkoły w zapasach i dochodzi do eliminacji na poziomie stanowym. Przez dwa lata jest kapitanem szkolnej drużyny zapaśniczej. Przez dwa lata dorabia jako ratownik na basenie MIT. Jest ogólnie lubiany, a nawet szanowany (przez kolegów z klubu). Pali trawkę. Lubi imprezować. Do Stanów przyjechał w wieku lat 9-ciu, i chyba jako jedyny z rodziny wydaje się zasymilowany. W ubiegłym roku, w rocznicę zamachów wrześniowych, dostaje amerykańskie obywatelstwo.
Nie tylko mnie rzecz nie daje spokoju.