sibeliuss
20.10.15, 09:11
Nie jesteśmy krajem wielopartyjnym, nam się wydaje że ugrupowań jest wiele. Otóż tak naprawdę mamy dwie partie, jedną mądrzejszą od drugiej, a obie mające w dolnej części pleców frajerów, którzy na nie zagłosują. Jedna udaje, że jest prospołeczna i liberalna, druga pronarodowo-katolicka, a obie są skrzyżowaniem marnego teatru i szopki. Przecież oni nawet nie udają, że przed wyborami trzeba coś tam tym ludziom popieprzyć, coś z czego trudno będzie ich rozliczyć. Oni gotowe plany mają od dawna, z uporem maniaka je forsują blagując bez zastanowienia, bezczelnie i prosto w oczy. Różni je to, że w jednej partii jest lider z poważnym defektem psychicznym (urojenia przechodzące w zespół utopijno-maniakalny) i asystujący mu psychik od wybuchów, a w drugiej za lidera uważa się całkiem spora grupa ludzi, którzy nie kontaktują się w tej materii między sobą, aby uniknąć konfrontacji i rozczarowania. Póki co na stołek premiera pchają się dwie narwane i znerwicowane kobiety, roztrzęsiona dotychczasowa premierka i kobieta znikąd, która chrzani bzdury, w które sama nie wierzy.
Po co to piszę, po to, że uparcie mam wrażenie, że pozostałe ugrupowania odsunięto na boczny tor, a tylko na nie powinniśmy zwrócić swoją uwagę. W sumie tylko na nie.