sloggi
02.10.04, 18:02
Jestem po rozmowie z siostrą.
U niej w firmie wybuchłaafera. Wybuchła i zgasła.
Jedna z pracownic posądziła wicedyrektora o molestowanie.
Podczas dochodzenia okazało się, że pomiędzy ta panią i tym panem zaistniał
flirt. Pani oczekiwała po flircie protekcji, a gdy jej nie otrzymała
postanowiła się zemscić.
Czy aby wszystkie afery związane z molestowaniem są rzeczywiście "inną
czynnością seksualną" wbrew przyzwoleniu strony molestowanej? Jak często
molestowanie tak naprawdę jest postępowaniem przyzwolonym, ale gdy okazuje
się, że "atakujący" miał co innego na myśli, aby ratować swoją twarz
i reputację wygodnie jest zasłonić się tym chodliwym ostatnio określeniem?