Dodaj do ulubionych

Rodzice a dziecko

05.12.04, 21:07
Obserwuję rówieśników z potomstwem.
Nigdy nie będę miał dzieci, może to i lepiej.
W tych czasach trzeba mieć kasę, aby mieć kasę trzeba ja zarobić, a to jest
czaschłonne. Przychodzi pewien wiek i powinno się mieć dziecko (czego dowodem
jest mnogość forów prywatnych w kategorii dziecko), no bo to już czas i
wszyscy mają. To dziecko rodzi sie, jest słodkie i wszyscy się zachwycają.
A później dziecko rośnie i trzeba się nim więcej zajmować. No a czasu jest tak
mało, w weekend zakupy i zwiedzanie marketów. Wypadałoby dłużej pospać, moze
jednak uda się wcisnąć dziecko rodzicom i iść na imprezę? Po co czytać jakieś
książeczki, włączy się Cartoon i ma sie dzieciaka z głowy, kolejna zabawka też
je zajmie na jakiś czas. Spacer w taki ziąb? Po drodze na parking też sie
przewietrzy.
Wiem, że ten post jest niesprawiedliwy, ale taki ma być w założeniu - krzywe
zwierciadło.
Obserwuj wątek
    • geograf Re: Rodzice a dziecko 05.12.04, 21:30
      Krzywe zwierciadło i ogólnianie-niestety jak zwykle niesłuszne.
      Tylko czemu ten post ma służyć?
      Dyskusji nt. wychowania (jak z resztą można wywnioskować z innych założonych dziś wieczorem przez Ciebie wątków?)

      Każdy ma na to inną receptę,. każde dziecko jest inne i wychowuje się non-stop,a nie raz w tygodniu, dlatego-moim zdaniem-trudno jest na ten temat rozmawiać,m tym bardziej przez intenret.
      Heh...tak się mądrze, a sam dziecka raczej mieć nie będęwink
      • sloggi Re: Rodzice a dziecko 05.12.04, 21:33
        geograf napisał:

        > Heh...tak się mądrze, a sam dziecka raczej mieć nie będęwink
        >
        Ostatnio medycyna bardzo idzie do przodu, zatem nigdy nie pisz nigdy Geografie.
        • geograf Re: Rodzice a dziecko 05.12.04, 21:49
          Wiesz, to zabawnesmile
          ale to Ty napisałeś 'nigdy':
          "Nigdy nie będę miał dzieci, może to i lepiej."
          a ja tylko 'raczej':
          " sam dziecka raczej mieć nie będę"

          Zatem sam nigdy nie mów nigdywink
          Do dziecka nie palę się,bo wiem,że nie mógłbym mu zapewnić dobrego wychowania, zbyt wiele złych cech bym na niewgo przeniósł. A tego nie chcę...
          • very_famous Re: Rodzice a dziecko 05.12.04, 21:54
            Zanim się potniecie na noże przypominam że w Polsce nie będziecie mogli
            adoptować dzieci a gdyście chcieli mieć swoje to trzeba iść do łóżka z
            dziewczyną tongue_out
            Buziaczki
            • reniatoja Re: Rodzice a dziecko 05.12.04, 23:06
              > gdyście chcieli mieć swoje to trzeba iść do łóżka z
              > dziewczyną tongue_out

              Przesadzasz Famous. Wystarczy, ze poproszą jakąs dobra koleżankę o przysługę,
              dostarczą nasienie, lekarz załatwi reszte. Sama mam kolezanke, która
              bezstosunkowo zaszła w ciązę tongue_out
              • geograf Re: Rodzice a dziecko 05.12.04, 23:16
                Łojeju.
                A co to za "przyjemność" cierpieć, bez uprzedniej przyjemności? ;]
                • reniatoja Re: Rodzice a dziecko 05.12.04, 23:19
                  Zależy w czym kto upatruje przyjemność - jeśli lubisz z dziewczyna to jak
                  najbardziej polecam tradycyjną metode zostawania ojcem. Pomysł podsunęłam tym,
                  którzy więcej przyjemnosci czerpią z rodzicielstwa niz z sypiania z kobietami smile
                  • geograf Re: Rodzice a dziecko 05.12.04, 23:39
                    oj...oczywiście masz rację...
                    ale mnie wzięło na czarny humor i pytałem co to za przyjhemność bez wcześniejszej przyjemności cierpieć przy porodzie...wink
                • sloggi Re: Rodzice a dziecko 06.12.04, 22:47
                  Cierpieć bez przyjemności??? (to Ty chcesz być matką tego dziecka???)
                  • geograf Re: Rodzice a dziecko 06.12.04, 22:56
                    Boszzzzzzzz...
                    dobrze,nikt nie zrozumiał mojego żartu.
                    cóż.
                    tak bywa.
                    temat zamknięty.
                    nie ważne.
                    • sloggi Re: Rodzice a dziecko 06.12.04, 23:01
                      Zamknięty?, szkoda.
                      Może dostałbyś nagrodę Nobla.
      • sloggi Re: Rodzice a dziecko 05.12.04, 21:36
        Naturalnie, że jest to poważne uogólnienie, ale od tego chciałbym wyjść.
        Połowa moich znajomych nie wyobraża sobie wychowywania dziecka bez czynnej roli
        swoich rodziców. np. podrzucanie dziecka dziadkom stało się normą.
        • czarna33 Re: Rodzice a dziecko 05.12.04, 23:04
          O co chciałeś zapytać w tym poście??
          Co chciałeś stwierdzić?
          Bo nie rozumiem.
        • bubster Re: Rodzice a dziecko 09.12.04, 20:36
          czasami sie bez tego nie da
          Rodzice tez potrzebuja odpoczynku od obowiazków i wyjscia do kina
          jak raz na miesiac zostawia dziecko z dziadkami to mysle ze nie bedzie to dla
          niego/niej zadne traumatyczne przezycie tongue_outPPPPP

          Bub
          który de facto jako bezdzienna panna to pewnie nie powinien się wypowiadać smile))
          • maja101 Re: Rodzice a dziecko 09.12.04, 21:05
            Nauka mówi, że pierwsze 3 lata życia dziecka są dla niego najważniejsze. Ja też
            ta uważam. I dlatego nigdy bym się nie zdecydowala na dziecko wiedząc że nie
            będę mogła sobie pozwolić na co najmniej 3 lata zajmowania się wyłącznie nim.
            To trudne i smutne, ale dzieci nie powinni miec ludzie którzy chcą je mieć.
            Powinni mieć je ludzie którzy chcą i MOGĄ je mieć. Samo "chciejstwo" nie
            wystarczy. Zresztą kwestia "chcę mieć dziecko" jest dość kontrowersyjna... Czy
            nie zdarza się tak, że to presja kulturowa powoduje że w pewnym momencie chcemy
            się rozmnożyć? Gdy wszyscy naokoło "tiutiają" "Jaki śliczny bobasek!", a ty
            człowieku myslsz sobie: "Muszę to mieć!".To jest tak jak z reklamą. Komu
            przyszłoby do głowy żeby kupić kolorowy papier toaletowy gdyby go nie zobaczył
            w tv i nie dowiedział się że jest "miękki jak aksamit"? W dobie zaawansowanych
            i różnorodnych form antykoncepcji nie powinny istnieć dzieci - pomyłki. A
            jednak istnieją. Ktoś powie, że takie jest odwieczne prawo natury, że ludzie
            się rozmnażają. Jednak kiedyś rozmnażanie odbywało się niejako "przy okazji" z
            braku możliwości przeciwdziałania. Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak
            instynkt macierzyński (czy "tacierzyński"). To że w pewnym momencie chcemy mieć
            dziecko to głównie kwestia presji kulturowej. i jak w większości
            takich "presjogenych" sytuacji jest ona szkodliwa dla osób których dotyka i
            które nie zdają sobie sprawy że działają pod presją. Stąd biora się zaniedbane
            emocjonalnie (i nie tylko) dzieci. Po pewnym czasie dziecko nie jest już
            nowością, beczy w nocy, domaga sie kiszonkowego czy co tam jeszcze moze taki
            maluch wymyśleć.
            Jest oczywiście grupa ludzi którzy wiedzą czego chcą i mogą sobie na to
            pozwolić. Ale takich jest mniejszość.
            • e_r_i_n Re: Rodzice a dziecko 10.12.04, 11:12
              maja101 napisała:

              > Nauka mówi, że pierwsze 3 lata życia dziecka są dla niego najważniejsze. Ja
              > też ta uważam. I dlatego nigdy bym się nie zdecydowala na dziecko wiedząc że
              > nie będę mogła sobie pozwolić na co najmniej 3 lata zajmowania się wyłącznie
              > nim.

              Wiesz, ja to nauka. To są jakies ogólne stwierdzenia, a kazde dziecko to
              indywidualny 'przypadek'. Jesli sie madrze zycie swoje i dziecka rozplanuje, to
              nawet powrot do pracy i oddanie Malucha do zlobka, gdy ma rok, nie zrobi mu
              krzywdy.
            • bubster Re: Rodzice a dziecko 10.12.04, 21:42
              racja
              co nie znaczy że rodzice nie mogą sobie czasami gdzieś wyjśc
              są rodzicami nei NIEWOLNIKAMI
    • e_r_i_n Re: Rodzice a dziecko 05.12.04, 23:55
      Jako Matka - Polka się wypowiem, a co smile))
      Otóż da się wychowac dziecko bez dziadkow pod bokiem (ja takowych mam, ponad
      200 km od siebie...) - u nas od 8 do 15 jest zlobek, a potem mamusia i tatus.
      Owszem, moje studia/praktyka plus praca meza i wymagajacy uwagi i oceanu
      cierpliwosci trzylatek sprawiaja, ze kazdy dzien to ogromna gimnastyka, ale sie
      da. Jesli sie chce. A mi sie chce, bo w nagrode mam wieczorem - 'kocham cie
      mamusiu, mocno, nad zycie'.
      I czytamy ksiazki (Cartoon tez czasami ogladamy smile ), chodzimy na spacery (a
      czasami do marketu - bo jesc trzeba, ubrac sie tez smile ), wylegujemy sie w
      lozku. Ale WSZYSTKO rozsadnie, z umiarem i w zdrowych proporcjach.
      Mysle, ze podstawa to ustalenie hierarchii. Jesli praca i przyjemnosc sa
      wazniejsze od dziecka i jego potrzeb, to wtedy sie zgadzam - nie ma po co
      powolywac go do zycia. A jesli da sie zrownowazyc te elementy (bo nie uwazam,
      zeby rezygnacja z pracy czy wyjscia na impreze byla konieczna w momencie, gdy
      rodzi sie dziecko), to jak najbardziej warto miec dziecko. Tego, co ono daje
      nie da sie opisac. To trzeba przezyc.

      Pozdrawiam!

      PS A teraz sie przyznam bez bicia smile
      Dwa tygodnie temu zostawilismy synka z moja mama i poszlismy do kina smile
    • ewka5 Re: Rodzice a dziecko 06.12.04, 07:37
      podobno dzieciaki najlepiej sie wychowuja w rodzinach wielopokoleniowych, ktore
      zreszta sa na wymarciu, a szkoda. Wiec sam rozumiesz, ze uproszczenia i
      generalizowanie sa do bani.
      • towita Re: Rodzice a dziecko 06.12.04, 08:23
        Tak, dzieci powinni mieć ludzie, którzy chcą je mieć. Pomoc dziadków nie ma tu
        większego znaczenia. Czytać trzeba, bo pani nauczycielka w pierwszej klasie
        każe i to z podziałem na role. Mój 7 letni syn, którego przez kilka lat
        wychowywałam sama narysował mój piękny portret taki na którym włosy "wieją" i
        podpisał "mama na medal". Rzeczywiście tych wszystkich uczuć nie da się opisać.
      • yasioo7 Re: Rodzice a dziecko 06.12.04, 19:39
        Nawet nie podobno - na pewno. Zawsze będę pamiętał mojego Dziadka, który uczył
        mnie majsterkowania, rysowania, pisania i wielu innych rzeczy, zabierał mnie na
        spacer, robił wędkę... Inna sprawa, że pokolenie "nad nami" potrafi nieźle
        wyprowadzić człowieka z równowagi. Będąc rodzicami cały czas czegoś się uczymy,
        popełniamy błędy i naprawiamy je. Przykro jest często słyszeć, że robi się źle,
        nie tak jak trzeba albo w ogóle się nie robi. Stąd prośba do Dziadków i
        Teściów - pozwólcie nam się uczyć. Sami dobrze wiecie, że Rodzicielstwo to
        naprawdę trudna sprawa.
    • gagunia Re: Rodzice a dziecko 06.12.04, 18:56
      eeee tam, sloggi nie przesadzaj. tak bylo od zarania dziejow. najpierw matka
      karmila a pozniej szlo toto na polowanie z ojcem albo bawilo sie przed
      jaskinia. nieco pozniej dzieci bawily nianki, a w biednych rodzinach chodzily
      male zasmarkance boso po podworku. za moich czasow latalo sie z kolegami cale
      dnie, a matka podzrucala mnie do babci na sylwestra czy letnie balety. nie
      wspominajac juz o kluczy na szyi - typowe dla lat 80. a ze teraz mamy
      nowowczesnosc i co krok pedofila, to i dzieci targamy do supermarketow i przed
      tv sadzamy zamiast wypuscic samopas na podworko. tak bylo jest i bedzie.

      ja sie zaklinalam, ze nie bede dzieciaka przed telewizor sadzala, a juz mi sie
      zdarza wlaczyc rano wrobla cwirka, zeby spokojnie poczte sprawdzic i na forum
      zajrzec.
    • natla Re: Rodzice a dziecko 07.12.04, 09:57
      W tym uogólnieniu masz wiele racji, niestety. Dzieci nie są wychowywane przez
      rodziców. To oczywiście też uogólnienie, ale ponieważ pracuję w szkole, to mogę
      stwirdzić z całą odpowiedzialnością, że przynajmniej połowa rodziców, to tacy
      o jakich piszesz. Dzieci im przeszkadzają w życiu. Ale jest 2 str. medalu,
      równie okropna. To nadopiekuńczość i bezstresowe wychowanie dziecka.
    • natla Re: erin 07.12.04, 10:01
      Taka matka jak e_r_i_n. to jest to. smile Jest na tyle młoda, że potrafi podołać
      wszystkiemu i oczywiście wie na czym polega rozsądne wychowanie, a dziecko nie
      jest kulą u nogi. smile
    • athalia Re: Rodzice a dziecko 07.12.04, 11:06
      Moim zdaniem to wszystko kwestia wywazenia. Opiekowac sie dzieckiem trzeba, ale
      tez nalezy mu zostawic jego wlasny swiat i czas na to, by mogl sie on
      ksztaltowac.

      Natomiast ja ogladalam wczoraj debate na temat gier komputerowych w Pr.2 i
      przyznam sie, ze z przerazeniem komentowalismy wnioski z mezem. Nie zdawalam
      sobie sprawy jakie np. Empik sprzedaje gry komputerowe. I chyba tu jest pole do
      popisu dla rodzica. Uswiadomienie najpierw siebie, a pozniej dziecka. A to
      wcale latwe nie jest.
      • natla Re: Rodzice a dziecko 07.12.04, 11:40
        Tak, uważam, że pokazywanie dzieciom przemocy na kazdym kroku, to potworny
        błąd. Zabijanie, maltretowanie staje się dla diecka normalne. I potem wyrasta
        taki bandyta.
      • geograf Re: Rodzice a dziecko 07.12.04, 22:55
        czy możesz przybliżyć treść programu?
        • athalia Re: Rodzice a dziecko 09.12.04, 11:31
          Nie znam tytułu, bo wlaczylam w trakcie trwania. Byl ksiądz, policjantka,
          psycholog, MopMan, producent gier i ktos tam jeszcze. Generalnie rozmowa
          toczyla sie na temat tego, czy dzieci powinny w ogole grac w niektore gry
          strategiczne. Czytali opisy niektorych gier, podawali przyklady, badania.
          Generalnie wniosek programu byl taki. Rodzice pojecia nie maja, w co dzieci
          graja, a pozniej jest problem, bo dziecko nie potrafi odroznic rzeczywistosci
          od swiata wirtualnego i zabija kolezanke, bo przeciez ona ma 3 zycia [autentyk].
    • nauma Re: Rodzice a dziecko 07.12.04, 11:48
      Sloggi, tak z czystej ciekawości: dlaczego zakładasz, że nigdy nie będziesz
      miał dzieci? Owszem, masz takie nastawienie do życia, jakie masz - ale możesz
      to jakoś obejść. Nie kusi Cię, żeby mieć dzieciaka?
    • bettyy Re: Rodzice a dziecko 07.12.04, 16:54
      Tak wiele metod wychowawczych i podejścia do wychowania własnego dziecka jak
      wielu jest ludzi...
      uogólnianie jak zwykle jest niesprawiedliwe... fakt, nie każdy dorosły nadaje
      się na rodzica, ale to nie oznacza że każdy jest beznadziejny bo pracuje.
      W tym momencie też mogłabym zostać nazwana złą matką ponieważ zostawiam swoją 9-
      cio miesięczną córeczkę z babcią, 5 dni w tygodniu ponieważ zaczęłam pracować,
      a nie mam ochoty oddawać małej do żłobka... ale kiedy przychodzę i mała nie śpi
      poświęcam jej cały mój czas... i mimo iż jest malutka wiem, że cieszy się z
      tych chwil ze mną... na spacery w tygodniu chodzi z babcią, bo niestety pora
      roku taka, że gdy zjem obiad zaczyna się robić ciemno...
      Wychodzę z założenia że podejście rodziców do swych pociech zależy też od tego
      w jaki sposób sami zostali wychowani... ale wierzcie mi, dla chcącego nie ma
      rzeczy niemożliwych. Zawsze można znaleźć rozwiązanie.
    • rysio.ochucki Re: Rodzice a dziecko 08.12.04, 00:03
      W krzywym zwierciadle głowy są duże a nóżki małe. Ubaw po pachy jest także gdy
      widok bywa odwrotny. Gorzej kiedy taka mała główka z małym móżdżkiem bierze się
      za wychowywanie. Mam wówczas ochotę zapytać takiego rodzica jak Fred Gruchę:
      ODPOWIEDZIALNOŚĆ - Czy słyszałeś w swoim krótkim życiu taki długi wyraz?

      Dzieci to kupa szczęścia... tyle że z przewagą kupy (jakie szczęście że moja
      druga połówka podziela tą zasadę)
      Posiadając dziecko niewiele czasu zostaje dla siebie, a dodatkowo jaka przy tym
      odpowiedzialność (i to jest ta kupa o której mówię).

      Ale w tym co sloggi pisze jest część prawdy. Bywa nawet gorzej... Matka wydaje
      kasę na "przydupasów" a 6 letnie dziecko lata w koszulce (którą nosiło w wieku
      lat 3 jako sukienkę). Czasem dzieciak się zmartwi i ewentualnie szepnie komuś z
      rodziny. Wiesz babciu/wujku/ciociu* *(odpowiednie wstaw/skreśl)... tatuś to już
      napewno do nas nie wróci. Dziecko jako mebel... ma cartoony to jego świat niech
      się odczepi. Wiek - 7 lat... To nic że dziecko ma problem z podstawowymi
      literami (a chodzi do pierwszej klasy) i nie umie dodawać i odejmować w
      zakresie 5 (na palcach jednej ręki), przecież szkoła się tym zajmie(a raczej
      zajmuje). I taka bywa praktyka nieodpowiedzialnych rodziców. I chciałbym
      napisać że nie jest to bynajmniej rodzina alkoholików, pijaków lecz zwykła
      polska niepełna (już teraz) rodzina... Taki bliski rodzinny przypadek.

      Mamy także inną stronę tego medalu. Są małżeństwa które chcą dzieci i potrafią
      je wychować. Poświęcają im dużo czasu. I jaki diametralnie różny obraz można
      zobaczyć. Dziecko (prawie w tym samym wieku szkolnym) całkowicie inne. Umie
      czytać jak na swój wiek wyjątkowo dobrze. Nie ma problemów z koncentracją w
      szkole i przyswojeniem podstawowych rzeczy. Ma problem - rodzice porozmawiają
      zainteresują się. Zupełnie inna bajka - i to także rodzinny przypadek.

      I dlatego pytam się: Czy jesteś na tyle odpowiedzialny/odpowiedzialna aby móć
      dzieci wychować na ludzi? Bo mieć dzieci to żadna sztuka w porównaniu z tym jak
      je wychować. To jest ogrom odpowiedzialności. Czy matka będąca cały tydzień w
      pracy i widząca dziecko np. 2 dni w tygodniu to odpowiedzialny rodzic?
      Niestety nie wszyscy uświadamiają sobie ogrom odpowiedzialności z posiadania
      dziecka. Kolejny przypadek (jak najbardziej realny). Dziewczyna w ciąży i
      świeżo upieczony (ucieszony że będzie miał potomka) mąż "z przypadku". Nie
      widzieliśmy ich długi czas, ale gdy spotkaliśmy (już długo po rozwiązaniu)
      usłyszałem taki oto tekst od kolesia: "Gdybym wiedział co mnie czeka nie
      decydowałbym się na dziecko". Takie zdanie słyszałem już od dwóch znajomych.
      Przypadek? A może nieznajomość słowa ODPOWIEDZIALNOŚĆ?

      Nie pytaj się czy chcesz mieć dzieci... ale czy będziesz chciał być
      odpowiedzialnym rodzicem ze wszystkimi tego konsekwencjami.
      A jeśli jeszcze masz wątpliwości i nie wiesz czy podołasz (bo "różności
      przeróżniste" może przyszłość przynieść) to polecam książkę "Ballada o
      Januszku" Sławomira Łubińskiego do przeczytania (a potem przemyślenia).
      Został także nakręcony serial na podstawie tej książki:
      www.filmweb.pl/Ballada,o,Januszku,(1987),obsada,Film,id=35869
    • chaladia Re: Rodzice a dziecko 08.12.04, 16:50
      My wystaraliśmy się o córcię dokładnie w ostatnim mmomencie. Gdy ona skończy
      studnia i zacznie zarabiać na siebie, my właśnie przejdziemy na zasłużoną
      emeryturę.
      Córcia ma teraz lat 6, ja 48, a moja Małżonka .... no, nieważne. Mamy taką małą
      stabilizację, córcia ma wszystko, co jej potzreba do prawidłowego rozwoju,
      teściowie od kilku lat są na emeryturze i mogą czasami zaopiekować się wnuczką,
      zameldowaliśmy ją u nich, więc chodzi tam do przedszkola, potem będzie chodzić
      do szkoły, co zdecydowanie ułatwia odbieranie dziecka po zajęciach.
      I dobrze jest. Nie uważam, żeby posiadanie dziecka w jakiś drastyczny sposób
      ograniczało naszą wolność osobistą. NB. Nie potrzafię sobie wyobrazić wybrania
      się na jakąś imprezę bez córki. Jeśli to jest impreza tego rodzaju, że dzieci
      są niemile widziane, to po prostu nie idziemy.
    • goonia Re: Rodzice a dziecko 08.12.04, 17:19
      Coraz wiecej dzieci niestety jest w ten sposob wychowywanych, Telewizja i
      nintendo albo komputer. Tak latwiej, a rodzice tez ludzie i chca odpoczac.
      Wychowanie dziecka to odpowiedzialnosc, ale rowniez ogromne POSWIECENIE. Z
      czego wiekszosc rodzicow nie zdaje sobie sprawy zanim sie zdecyduja na dziecko.
      I niestety po fakcie okazuje sie, ze nie sa na tyle dojrzali, zeby dla dziecka
      zrezygnowac z wlasnych przyjemnosci. Mysl, ze kawalerskie zycie sie skonczylo
      zdaje sie byc zupelnie obca i nie do przyjecia. Jesli jest sie dojrzalym,
      odpowiedzialnym czlowiekiem, to rodzicielstwo przychodzi samo. I jest to
      przyjemnosc. Z wielu rzeczy musialam zrezygnowac, nie mam dziadkow, cioc ani
      nikogo z kim moglabym zostawic dzieci i pojsc chociazby na zakupy. A jednak nie
      stanowi to wielkiego problemu. Chcialam je miec i sa dla mnie najwazniejsze. I
      nie ma takiej imprezy, z ktorej bym dla nich nie zrezygnowala. Oczywiscie
      jestem zmeczona, nie zawsze chce mi sie czytac ksiazeczki, ale jak sie przytule
      do moich dzieciaczkow to jestem najszczesliwsza mama pod sloncem.
      Pozdrawiam
      Goonia
    • asci Re: Rodzice a dziecko 10.12.04, 14:30
      Postawię sprawę trochę inaczej. Czy nie zastanawiacie się czasem, po co w ogóle
      o coś się starać, gromadzić jakieś rzeczy, budować domy, zrabiać, bogacić się
      itp. itd jeśli nie ma się komu tego potem dać, przekazać, zostawić.
      Są chwile kiedy dopada mnie okropna depresja i wtedy sobie myślę, że jakbym nie
      miała dzieci, byłabym wolna, miała czas dla siebie, nie byłabym taka wiecznie
      nieodrobiona, ze stertą nieprzeczytanych książek, niewidzianych miejsc,
      nieodwiedzonych znajomych... Ale przynajmniej wiem że dla kogoś to robię. I
      widzę co w moich dzieciach jest ze mnie, a co z męża, widzę jak rosną,
      zdobywają umiejętności i wiedzę, a przede wszystkim widzę jak bezwarunkowo mnie
      kochają. Nawet jak dostaną karę.

      I druga rzecz, ktoś tam powyżej napisał, że nie ma instynktu macierzyńskiego a
      tylko presja środowiska. Z całym szacunkiem - bzdura wierutna!!!!!!!
      • maja101 Re: Rodzice a dziecko 10.12.04, 15:38
        asci napisała:

        >
        > I druga rzecz, ktoś tam powyżej napisał, że nie ma instynktu macierzyńskiego
        a
        > tylko presja środowiska. Z całym szacunkiem - bzdura wierutna!!!!!!!

        może jakieś argumenty? Z całym szcunkiem oczywiście smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka