Dodaj do ulubionych

Ratujmy cebulę...

14.04.05, 09:48
Oto historia pewnej cebuli...
Pewnego ranka zbudziłem się wyjątkowo wcześnie i usłyszałem szlochanie
dochodzące z parapetu kuchennego okna. Zerwałem się z łóżka i podbiegłem
tamże...cóż ujrzałem...cebulka leżała na parapecie okna kuchennego,
bezwładna, bezbronna taka i delikatne zielone pędy w strone okna wypuściła.
Marzyła o wolności...świat chciała poznać...
Czym prędzej więc chwyciłem za miniszpadel, złapałem za butelke z wodą do
kwiatków, delikatnie ująłem cebulkę i wyskoczyłem z domu na podwórze przed
okno me. Wykopałem mały dołek, umieściłem tam cebulkę (pędami w stronę
słońca), lekko przysypałem ziemią i podlałem obficie...i obserwowałem jak
pięła się do nieba...
Lecz cóż to...budzę się dzisiaj rano, odsłaniam okna, spoglądam na
trawniczek...a
tam...........................................................................
..............................................................................
..............................................................................
Obserwuj wątek
    • margala Re: Ratujmy cebulę... 14.04.05, 09:51
      jak moge pomóc twojej cebuli?
      • monk82 Re: Ratujmy cebulę... 14.04.05, 10:10
        margala napisał:

        > jak moge pomóc twojej cebuli?
        >
        ....nie wiem jak jej pomóc...jakiś wandal ją wysadził i porzucił...można ją
        wsadzić z powrotem do ziemi...ale cóż począć z urazem psychicznym...czy ona się
        po tym wszystkim pozbiera...
        • marcotills Re: Ratujmy cebulę... 14.04.05, 11:31
          monk82 napisał:

          > margala napisał:
          >
          > > jak moge pomóc twojej cebuli?
          > >
          > ....nie wiem jak jej pomóc...jakiś wandal ją wysadził i porzucił...można ją
          wsadzić z powrotem do ziemi...ale cóż począć z urazem psychicznym...czy ona się
          po tym wszystkim pozbiera...
          --
          podejrzewam, że to sprawka Szprota Szperacza i Kapitana Szlugersa... wink
          • monk82 Re: Ratujmy cebulę... 14.04.05, 14:20
            marcotills napisał:


            > --
            > podejrzewam, że to sprawka Szprota Szperacza i Kapitana Szlugersa... wink
            >
            >
            Drogi Marcotillsie,

            Otóż oświadczam, iż Kapitan Szlugers i Szprot Szperacz nigdy ale to przenigdy
            nie byliby zdolni uczyńić czegoś tak brutalnego. Jest to czyn sprzeczny z
            zasadami ich etyki moralno-zawodowej! Kapitan i Szprot są istotami prawymi, o
            najwyższym stopniu wrażliwości moralnej!
    • grazia.eni Re: Ratujmy cebulę... 14.04.05, 11:57
      Będę brutalna - poszatkować i na chlebek. I posolić.
    • groha Re: Ratujmy cebulę... 14.04.05, 12:01
      Pozbiera się. Cebulki, to twarde sztukismile Chociaż, ja wiem... Ta Twoja, to
      jakaś delikatna i płaczliwa istota. Wiesz, że to mogła być próba samobójstwa
      poprzez wyskok z ziemi? Otoczona tłumem agresywnej trawy, miała prawo stracić
      chęć do życia. Może czuła się wyalienowana na tym trawniczku? Może zmarzło w
      nocy, biedactwo, nie mając się do kogo przytulić? Jak to samotna, smutna,
      wrażliwa cebulka...
      Musisz zapewnić jej towarzystwo. Poszukaj drugiej cebulki. Tylko niech to
      będzie zdrowy, krzepki egzemplarz, a nie druga mimoza... Aha, i posadź je obie
      z dala od trawnika. Trawa jest zbyt zaborcza. No i nie zapomnij - zielonym do
      góry!
      smile
      • monk82 Re: Ratujmy cebulę... 14.04.05, 14:10
        groha napisała:

        > Pozbiera się. Cebulki, to twarde sztukismile Chociaż, ja wiem... Ta Twoja, to
        > jakaś delikatna i płaczliwa istota. Wiesz, że to mogła być próba samobójstwa
        > poprzez wyskok z ziemi? Otoczona tłumem agresywnej trawy, miała prawo stracić
        > chęć do życia. Może czuła się wyalienowana na tym trawniczku? Może zmarzło w
        > nocy, biedactwo, nie mając się do kogo przytulić? Jak to samotna, smutna,
        > wrażliwa cebulka...
        > Musisz zapewnić jej towarzystwo. Poszukaj drugiej cebulki. Tylko niech to
        > będzie zdrowy, krzepki egzemplarz, a nie druga mimoza... Aha, i posadź je
        obie
        > z dala od trawnika. Trawa jest zbyt zaborcza. No i nie zapomnij - zielonym do
        > góry!
        > smile

        To jest myśl...muszę spróbować...
        Smutno tak patrzeć na nią jak leży i marnieje przed moim oknem...
        Chociaż z drugiej strony jeśli to rzeczywiście była próba samobójcza...to może
        uszanować jej wolę i pozwolić jej tam wśród traw odejść do cebulowego raju???
        • barwa1 Re: Ratujmy cebulę... 14.04.05, 14:53
          Cebula do ziemi! Monk82 na terapię po stracie!
        • sloggi Re: Ratujmy cebulę... 14.04.05, 22:00
          Może było jej gorąco w tych licznych łupinkach?
          • carrramba Re: Ratujmy cebulę... 14.04.05, 22:07
            Proszę nie dotykać, nie reanimować, jak mocna sztuka- przeżyje smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka