groha
10.05.05, 17:17
Koncerty Teatru Bolszoj i Moskiewskiego Teatru Stanisławowskiego w Olsztynie,
Warszawie i Lublinie, zostały odwołane z powodu małego zainteresowania
publiczności.
W niektórych miastach występ rosyjskich artystów jest wręcz bojkotowany,
prawdopodobnie z powodu poniedziałkowego przemówienia prezydenta Rosji
podczas obchodów 60. rocznicy zakończenia II wojny. Prezydent Rosji Władimir
Putin w wystąpieniu podczas moskiewskich obchodów 60. rocznicy zakończenia
wojny nie wymienił Polski w gronie państw koalicji antyhitlerowskiej, nie
odniósł się także do pojałtańskiego porządku w Europie.
Główny organizator, dyrektor Podlaskiej Agencji Koncertowej, Wiktor
Świtoniak, tłumaczy odwołanie koncertów "masowym zwrotem biletów".
"W Lublinie do zwróconych biletów dołączone były listy. Ludzie pisali, że po
poniedziałkowych wypowiedziach prezydenta Putina nie przyjdą na koncert.
Dodawali w nich, że jest im przykro, iż bojkot dotyka rosyjskich artystów,
ale był to jedyny sposób wyrażenia protestu" - powiedział PAP Świtoniak we
wtorek po południu. Dodał, że w wyniku zwrotu biletów i dołączanych do nich
listów nie miał innego wyjścia jak odwołać koncerty w niektórych miastach.
Świtoniak zapewnił, że odwołane koncerty mogą się odbyć w innym czasie.
No cóż, nie pierwszy to przypadek, gdy kowal zawinił, a cygana powiesili...
Wcale mnie to nie dziwi. Jest to, bądź co bądź, czytelna forma protestu.
Ciekawe, czy pan Putin, jeśli się w ogóle dowie o tym bojkocie, przejmie się
nim szalenie i w mig zmieni swoją wredną, antypolską politykę?