Bez mi zakwitł na podwórku. Farba się łuszczy z elewacji po przeciwnej
stronie kamienicy. Nierozpoznana figurka (są dwie wersje - Chrystus
oglądający sobie paznokcie, albo Jan Nepomuc, ale nietypowy) jako jedyny
jasny punkt - bo dwa lampiony obok. Gołębie poszły spać. Sąsiedzi też.
A wszystko dlatego, że rozpoczynam sezon balkonowy, czyli przesiadywanie
pomiędzy wnętrzem a zewnętrzem