Dodaj do ulubionych

O Warszawie rozebranej po wojnie...

19.05.05, 15:48
Niszczyli ocalałe po wojnie kamienice, a może przywrócili Warszawę do życia?
Działalność Biura Odbudowy Stolicy ciągle wyzwala silne emocje.
Przed trzema miesiącami Zespół Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy ZOK
zorganizował oskarżycielski wobec BOS happening. Obrońcy zabytków zarzucili
wówczas tej instytucji pozbawianie miasta historyczno-kulturowej tożsamości
przez do burzanie ocalałych po wojnie kamienic.

Wczoraj odezwali się obrońcy BOS. Wspólnie ze Stowarzyszeniem Architektów
Polskich zorganizowali dyskusję o roli Biura.

- Chcieliśmy zbudować nowe, współczesne miasto -mówił architekt Jerzy
Główczewski z BOS.

- BOS przywrócił Warszawę do życia - przekonywał architekt i urbanista Bogdan
Wyporek. - Na miejscu ciemnych i dusznych podwórek-studni powstawały
nowoczesne budynki z dużo lepszymi warunkami.

-Opowiadanie o ciemnych, ciasnych kamienicach to demagogia - ripostował
architekt i znany polityk Czesław Bielecki. - W czynszówce przy ul. Wilczej 8,
w której mam biuro, kupują dziś mieszkania nowojorczycy! Ostańce XIX-wiecznej
architektury były traktowane niegdyś przez BOS jako relikty zdegenerowanej,
niezdrowej przeszłości - zarzucał.

- Ludzie chcieli likwidacji tych wypalonych ruin, bo potrzeby mieszkaniowe
były ogromne - utrzymywał Bogdan Wyporek.

W rzeczywistości wielu właścicieli przeznaczonych pod kilof kamienic
bezskutecznie prosiło o zgodę na ich remontowanie i rozpaczało po rozbiórce. -
Zawalił się cały mój świat -opowiadała Teresa Chymkowska, która przed wojną
mieszkała przy Żurawiej 31. - Kamienica znowu zaczynała żyć, wracali
lokatorzy, sklepikarze, rzemieślnicy, gdy nagle przyszedł nakaz rozbiórki.
Zbudowano tam później gmach Ministerstwa Rolnictwa. Wokół było tyle pustych
placów, a oni i tak musieli rozebrać ten budynek, cudem ocalały od niemieckich
bomb i ognia!

- Nie mamy nic przeciwko przedstawianiu różnych poglądów na temat BOS, ale
protestujemy przeciwko publicznemu szkalowaniu tak zasłużonej dla Warszawy
instytucji! - deklarowali organizatorzy wczorajszej debaty. -Do tej pory
rzeczywiście za mało się o tym rozmawiało, dlatego ta dyskusja jest tak
potrzebna.
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_050519/warszawa_a_8.html
Obserwuj wątek
    • very_famous Re: O Warszawie rozebranej po wojnie... 19.05.05, 21:06
      Chcieli m.in. rozwalić pl.Zbawiciela z kościolem aby wybudować tam
      socjalistyczne koszmarki w stylu MDM. Cale szczeście ze im nie starczyło forsy.
      Ale to zaledwie jeden przykład. Czego nie zniszczyli niemcy - zniszczyła komuna.
      • tomek854 Biedactwa... 19.05.05, 21:29
        Lepiej chyba zburzyć żeby wybudować coś innego, niż zburzyć, żeby wywieźć cegły na odbudowę np. Poznania?

        We Wrocławiu do dziś straszą całe kwartały ulic do dziś nie zabudowane, co pojechały na cegły do Wawy....
        • impostor Re: Biedactwa... 19.05.05, 22:24
          logika Kalego. nic wiecej. nie znasz tego?
        • very_famous Re: Biedactwa... 19.05.05, 22:57
          > Lepiej chyba zburzyć żeby wybudować coś innego
          Zburzyć aby postawić betonową karykaturę budynku.

          > We Wrocławiu do dziś straszą całe kwartały ulic do dziś nie zabudowane, co
          pojechały na cegły do Wawy....
          Lubię takie narodowe wypominanie. Jak pisał kiedyś Norwid - "jesteśmy żadnym
          społeczeństwem"...
          • tomek854 Re: Biedactwa... 19.05.05, 23:02
            HIhi smile A Ty z Warszawy pewnie wink

            Nie ja zacząłem przecież temat smile

            Na "jak to źle mieć wyburzone ładne budynki i zbudowane brzydkie" odpowiadam "jeszcze gorzej mieć zburzone ładne budynki i nie zbudowane żadne"
            • very_famous Re: Biedactwa... 19.05.05, 23:16
              >A Ty z Warszawy pewnie wink

              Od pokoleń.

              Skoro się już licytujemy które miasto miało gorzej - uważam że najgorzej mieć
              taką BOS która wydaje "sensowne" decyzje.
              • tomek854 Re: Biedactwa... 19.05.05, 23:21
                Tak? smile To lepiej, zeby o odbudowie Twojego miasta decydowało inne miasto w taki sposób jak to było z Wrocławiem, czy np. z Głogowem?
                • very_famous Re: Biedactwa... 19.05.05, 23:29
                  Weź pod uwagę łaskawie ile zostało Warszawy po wojnie a ile Wrocławia...
                  • tomek854 Re: Biedactwa... 19.05.05, 23:42
                    Hmmm

                    Według wystawy, która stoi u nas na rynku, organizowanej nota bene przez Muzeum Powstania Warszawskiego (nawet pilnujący wystawy chłopacy nie potrafili odpowiedzieć na moje pytania i przepraszali, że oni z Wawy są...) we współpracy z Ossolineum, Wrocław był _proporcjonalnie_ najbardziej zniszczonym miastem.

                    Do tego jeszcze rozebranym potem w dużej części na cegły dla Warszawy.

                    Warszawska starówka została odbudowana od razu - śpiewano o tym pieśni ("Jak młode stare miasto", "A tu jest Warszawa", "Budujemy nowy dom", "MDM"... że tylko nieliczne wymienię z tych, co mam w playliście...). Ostatnią kamienicę na rynku Wrocławskim (pod złotym słońcem i tą obok) odbudowano bodaj w 1995 roku... Chociaż nie, w 1997, bo już rynek był wyremontowany.

                    Ja rozumiem, że wtedy chętnie niszczono, "bo to było niemieckie" - taka propaganda.

                    Jednak my jesteśmy młodzi - Twoim od zawsze miastem jest Warszawa a moim Wrocław. Tu się urodziliśmy, lubimy te miasta i tak dalej. Jedyna różnica jest taka, ze ty możesz sobie powiedzieć "Gdyby nie Biuro Odbudowy Stolicy ten a ten kwartał ulic byłby dużo ładniejszy" a ja mogę sobie powiedzieć tylko "Gdyby nie Biuro Odbudowy Stolicy ten a ten kwartał ulic byłby."

                    Warto czasem wychylić noska ze stolicy i spostrzec, ze nie tylko Warszawa jest pięknym miastem, które warto było odbudować po wojnie, zamiast je niszczyć. Ba, ośmielę się nawet stwierdzić, ze Warszawa nie jest nawet najładniejszym z miast, które należało odbudować a nie je niszczyć...
                    • very_famous Re: Biedactwa... 19.05.05, 23:54
                      Wychylam 'nosek' ze stolicy i doceniam piękno i urok innych miast, chyba Cie
                      nawet rozczaruję bo dostrzegam szpetotę swojego miasta tongue_out Własnie o to w tym
                      chodzi że Wawa nie jest ładnym miastem bo została "nieładnie" odbudowana -
                      szybko, bez pomysłu, bez polotu. Miasto nadal nie ma koncepcji na zabudowę -
                      ciągle panuje wolna amerykanka budowlana. I dlatego doceniam te stare nowe
                      "kamienice" oraz przedwojenne budynki.
                      • tomek854 Re: Biedactwa... 20.05.05, 00:27
                        No - tu nie chciałem pisac, ale skoro sama zauważasz, to Warszawa jest brzydka jak cholera jak dla mnie - choć mało ją znam, bo poznałem kilka ładnych zakamarków a na pewno jest ich więcejsmile - ja uwielbiam najbliższą mi stolicę (sercowo i kilometrażowo) - Pragę...

                        Ja w międzyczasie poczytałem trochę o tym masowym szabrownictwie na rzecz stolicy - oj, nieładnie to było zrobione smile

                        Jeżeli chodzi o naszą dyskusję - widzę tu dwie płaszczyzny

                        1. Odbudowa zaraz powojenna - no tu, to powinniście dyplomatycznie milczeć a nie marudzić, jak wam cięzko było po wojnie. Bo wyobraź sobie taką moją np. babcię, która własnymi rękami odbudowywała tramwaj i jak jej radość z tego, że będzie mogła jechać do pracy tramwajem zostala zdruzgotana, jak pewnego dnia na przystanek zajechała ciężarówka, bo tramwaje poszły na Warszawę...

                        2. Szersze spojrzenie na sprawę:
                        "Co nagle to po diable" - w gruncie rzeczy na dzień dzisiejszy wyszliśmy na tym budowaniu stolicy lepiej, bo najpierw odbudowaliśmy brzydko i na chybcika Warszawę, a teraz mamy kupę wolnego miejsca w centrum, gdzie możemy pobudować sobie ładne (lub mniej ładne) rzeczy - nawet na samej starówce... I dobrze wam tak tongue_out tongue_out tongue_out

                        Podoba mi się to, że w pewnym stopniu władze Wrocławia pilnują jednak jakiegoś umiaru w budowie i nie licząc nielicznych wpadek jak solpol raczej takich brzydactw jak u Was się nie stawia.
                    • tomek854 Parę przykładów (nie tylko z Wrocławia): 20.05.05, 00:18
                      Cywile szabrowali Ziemie Zachodnie detalicznie, zaś rząd hurtowo. Przykładem może być tzw. "Dar Wrocławia" dla warszawskiego MZK w postaci wagonów typu "L", "Lw" i trzech typów doczep "P-17". Wrocław sam potrzebował komunikacji, ale nowa władza chciała pokazać stolicy, że ją odbuduje błyskawicznie.

                      www.ztm.waw.pl/historia/hist06.php (zaznaczam - Warszawska strona tongue_out )

                      Tego, że Elbląg był kiedyś miastem, które śmiało konkurowało swoją urodą z Gdańskiem czy Królewcem, nie trzeba nikomu, kto choć trochę interesuje się historią, tłumaczyć. Stare Miasto z niepowtarzalnym pięknem swojej historycznej zabudowy zostało spalone w 1945 roku. Reszty zniszczenia dokonała wywózka cegły do Warszawy (...)

                      www.portel.pl/artykul.php3?id_akt=5945&id_dz=3
                      Ruiny spalonej kamienicy podobnie jak całej żydowskiej zabudowy poszły na odbudowę Białegostoku i Warszawy (zgodnie z hasłem: „cały naród buduje swoją stolicę”wink.

                      www.slonko.com.pl/sztuka_05.php
                      Przypominam sobie, że pozyskane przy odgruzowywaniu cegły ze Szczecina wywożone były całymi wagonami do Warszawy zgodnie z patriotycznym wówczas hasłem: "Cały naród buduje swoją stolicę"

                      miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34952,2582780.html
                      "Piętnastolecie" było pierwszym nowym powojennym osiedlem w Radomiu. Nawet samo zdobywanie materiałów na jego budowę będące zasługą wspomnianego wyżej prezydenta, jest bardzo wyraźnym znakiem ówczesnych trudności i pokazaniem tego, że nie wszystko było takie jak się uczy dziś młode pokolenia. Zdobycie cegły w latach pięćdziesiątych graniczyło z cudem. Mniejsze miasta były rozgrabiane z materiałów, które były wysyłane w ramach akcji "cały naród buduje swoją stolicę" do Warszawy. To, co zostawało pozwalało na częściowe odbudowywanie najważniejszych budynków zużyte do budowy fabryk. Radomiowi na budowę nowych dzielnic nie starczało przydzielanych materiałów. Jednak przez radomski dworzec przejeżdżały pociągi z cegłami do odbudowywania Warszawy lub Kielc, które były ówczesną stolicą województwa

                      www.historicus.pl/prace/wyd/civitas/15.htm
                      Trochę o tym poczytałem - nawet nie myślałem, ze to na aż taką skalę się działo - myślałem, że trochę z W-wia, trochę z Głogowa i trochę ze Szczecina - a tu prosze - nawet nie "niemieckie" miasta...
        • sloggi Re: Biedactwa... 20.05.05, 02:18
          tomek854 napisał:

          > Lepiej chyba zburzyć żeby wybudować coś innego, niż zburzyć, żeby wywieźć
          cegły na odbudowę np. Poznania?
          >
          > We Wrocławiu do dziś straszą całe kwartały ulic do dziś nie zabudowane, co
          pojechały na cegły do Wawy....
          >
          Co Ty za bzdury piszesz.
          Powiedz skąd masz informacje o cegłach?
          • tomek854 Re: Biedactwa... 20.05.05, 02:27
            1. Z tych licznych źródeł, które podałem wyżej
            2. Z wystawy o wrocławiu powojennym, która ma miejsce na naszym rynku właśnie - jest tam wprost napisane pod zdjeciem wąskotorówki wiozącej gruz (cytuję niedokładnie):
            "Do centrum miasta doprowadzono linie kolejową która służyła do wywożenia cegieł majacych posluzyc do odbudowy Warszawy"
            3. Od mojej mamy - przewodnika miejskiego po W-wiu
            4. Ze wspomnien mojego dziadka z jednej strony i babci z drugiej - pionierów wrocławia
            5. Z ksiazek - bodajze "Wroclaw" wydawnictwa dolnoslaskiego o tym pisze
            6. Z ust radnego Glogowa, ktory nam kiedys (harcerzom) podczas jakiejs imprezy opowiadal o odbudowie starowki, z ktorej zbudowany jest Wasz Barbakan smile

            Wiecej w tej chwili nie pamietam, ale jak sobie przypomne, to dam znac smile

            PZdr smile
            • sloggi Re: Biedactwa... 20.05.05, 02:32
              O ile wiem, a kiedys to sprawdziłem to mamy cegłę głogowską, myśliborską i
              koszalińską. Z Wrocławia mieliśmy tramwaje i kostkę bazaltową. Teraz po 60
              latach nie ma o co kruszyć kopii i jeśli chcesz się ze mną spierać to trafiłeś
              na nieodpowieniego rozmówcę - bo dla mnie nie ma to dziś żadnego znaczenia.
              • tomek854 Re: Biedactwa... 20.05.05, 02:38
                Spierać się nie muszę smile I tak wam starówki nie rozbierzemy, żeby odzyskać "nasze" cegły, więc dyskusja ta nic nie zmieni. Ale jak zarzuciłeś mi, że to są bzdury, to podałem Ci parę źródeł, żebyś zobaczył, że się mylisz

                P.S. Wysłałem Ci majla na pocztę gazecianą (z innej beczki)
                • sloggi Re: Biedactwa... 20.05.05, 02:42
                  Kończąc temat - Waszą czy cegłę z Breslau?
                  • tomek854 Re: Biedactwa... 20.05.05, 02:53
                    Tak jak napisałem - naszą, z Wrocławia - mojego miasta.

                    A Warszawa na przykład przed 1918 też nie była w Polsce - czy to znaczy, że budynki zbudowane w XIX wieku są Rosyjskie?
                    • sloggi Re: Biedactwa... 20.05.05, 03:06
                      tomek854 napisał:

                      > Tak jak napisałem - naszą, z Wrocławia - mojego miasta.
                      >
                      > A Warszawa na przykład przed 1918 też nie była w Polsce - czy to znaczy, że
                      budynki zbudowane w XIX wieku są Rosyjskie?
                      >
                      Wtedy nie było Polski Tomku.
                      • tomek854 Re: Biedactwa... 20.05.05, 03:24
                        Ale Polacy mieszkali... A "jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy" sloggusiu smile
                        • tomek854 Re: Biedactwa... 20.05.05, 03:37
                          Troszkę się rozpedziłem, ale odebrałem to "Tomku" jako jakieś takie "z góry" (i nic to nie ma wspólnego z Warszawskością Twoją tongue_out ). Przepraszam smile

                          To, że nie było Polski wtedy wcale nie jesst odpowiedzią na moje pytanie. Bo ja to wiem doskonale, ale to nic nie zmienia - zbudowano budynek za czasów kiedy Twoje miasto było na terenie innego państwa - czy to go czyni obcym?

                          A generalnie chodzi mi o coś, czego Ty chyba za bardzo nei łapiesz - o to, że to, że te cegły były z breslau nie wyklucz tego, że były z naszego miasta...

                          A tak w ogóle nasza dyskusja już chyba dawno nie jest o cegłach.

                          Tak sobie myślę - że my jakoś we Wrocławiu mamy fajne podejście do naszego miasta - o ile 1000 lecie Wrocławia jest zrozumiane, bo 1000 lat temu on też był polski, to już 300 lecie uniwersytetu, który w 1945 praktycznie miał zerwaną ciągłaść (nasz utworzyli profesorowie ze Lwowa) jest zupełnie czym innym. A my naszych, wrocławskich niemieckich noblistów traktujemy jako naszych - nawet to napisałem od razu - "naszych wrocławskich" smile

                          Byłem niedawno w Gorzowie - tam wiszą banery "60 lat Gorzowa" - jakoś to dziwnei wygląda na kilkusetletniej katedrze... Fajnie, że Wrocław jest już oswojonym miastem...Ale szkoda że na razie tylko przez nas, a dla niektorych jest to ciągle niemieckie Breslau...

                          Dobranoc - jak nie zasnę, to jeszcze wstanę, bo mi się ściąga i nie mogę kompa wyłączyć smile
                          • sloggi Re: Biedactwa... 20.05.05, 12:11
                            Zaczynasz być tak przekonywujący z tym kompem jak Frida.
                            ps. Jesteś młodym pokoleniem Wrocławia. Moja rodzina z Krzyków ma trochę inne
                            podejście.
                            • tomek854 Re: Biedactwa... 20.05.05, 12:21
                              > Zaczynasz być tak przekonywujący z tym kompem jak Frida.
                              ?? Chyba nie jestem w klimacie ;/

                              > ps. Jesteś młodym pokoleniem Wrocławia. Moja rodzina z Krzyków ma trochę inne
                              > podejście.

                              No, ale ja myślę, że to jest tak jak z moją rodziną.

                              Moja Babcia zawsze wspomina "u nas na Wołyniu" - bo nigdy tam nie była.

                              A druga rodzina pochodzi z okolic Miechowa - jeździmy tam co roku na wszystkich świetych, i oglądamy jak niszczeje dom mojego pradziadka przejęty przez państwo... I wiemy, ze to juz jest nie nasze, że to przesłość - łatwiej się z tym pogodzić, a zatem łatwiej poczuć Wrocław jako swoje miasto...

                              Po za tym to chyba dobrze, że młode pokolenie tak się identyfikuje? smile
                              • sloggi Re: Biedactwa... 20.05.05, 12:35
                                Identyfikuje ok - ale bez odcinania korzeni.
                                • tomek854 Re: Biedactwa... 20.05.05, 12:38
                                  Co masz na myśli?

                                  Jeżeli chodzi Ci o moje korzenie - tak wschodnie jak i z innych miejsc w Polsce to pamiętam o nich

                                  Jeżeli Ci chodzi o niemiecką historię mojego miasta to też - przeszczepili mnie i to są też teraz moje korzenie po trochu...
                            • frida2 Re: Biedactwa... 20.05.05, 12:40
                              sloggi napisał:

                              > Zaczynasz być tak przekonywujący z tym kompem jak Frida.

                              Podważasz skuteczność mojej siły perswazji? smile
                              • tomek854 Re: Biedactwa... 20.05.05, 12:42
                                Ale o co mu chodzi, bo ja chyba nei wiem uncertain
                        • sloggi Re: Biedactwa... 20.05.05, 12:08
                          tomek854 napisał:

                          > Ale Polacy mieszkali... A "jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy"
                          sloggusiu smile
                          >
                          Wkręcasz mi śrubkę tongue_out
                          • tomek854 Re: Biedactwa... 20.05.05, 12:22
                            > Wkręcasz mi śrubkę tongue_out

                            nie wiem, co to znaczy - to źle, czy dobrze? smile
                            • sloggi Re: Biedactwa... 20.05.05, 12:37
                              tomek854 napisał:

                              > > Wkręcasz mi śrubkę tongue_out
                              >
                              > nie wiem, co to znaczy - to źle, czy dobrze? smile
                              >

                              Mi to w sumie nie przeszkadza.
              • impostor Re: Biedactwa... 20.05.05, 02:39
                sloggi tu nie chodzi o te cegly, czlowieku...
                • sloggi Re: Biedactwa... 20.05.05, 02:43
                  impostor napisał:

                  > sloggi tu nie chodzi o te cegly, czlowieku...

                  Wiem, wiem - te cegły to był kiedyś żelazny temat jatek na forach Wrocka i Wawy.
                  (po cegłach ze Lwowa jakos nie płaczą).
                  • tomek854 Sloggi 20.05.05, 02:51
                    Twój wątek brzmi "jakże piękne byłoby moje miasto gdyby nie głupie decyzje powojenne"

                    i moja odpowiedź brzmi "moje też by było piękne gdyby nie głupie decyzje powojenne"

                    Dodatkową kwestią jest to, że odbudowa Twojego działa się kosztem mojego. Obojętnie, czy to kosztem NASZYCH, WROCŁAWIAN tramwajów (choć pochodzących z breslau), NASZYCH, WROCŁAWIAN brukowców czy czegokolwiek innego... No i kosztem pracy własnoręcznej moich dziadków przy odgruzowywaniu miasta...

                    A cegły tak - _mojego_ miasta. Ja się urodziłem we Wrocławiu a nie we Lwowie (ani nie w Breslau). I to ja codziennie jadąc do centrum mijam pusty plac pomiędzy Poltegorem a Hotelem Wrocław (tam gdzie msze odprawiał Papież podczas kongresu) oraz parę innych, pomniejszych.

                    A dlaczego mam płakać po cegłach ze Lwowa? Po pierwsze ich nie wywieźli na odbudowę Warszawy tongue_out A po drugie, z tym miastem mnie nic nie łączy...
                    • sloggi Re: Sloggi 20.05.05, 02:55
                      A mnie Wilno wzrusza, choć urodziłem się wiele lat po wojnie.
                      A gdy widzę obskurnego Ikarusa ruszającego spod Stadionu Dziesięciolecia pełnego
                      pakunków z tekturową tabliczką za szybą z napisem Panvezys - to myślę, jedzie do
                      nas.
                      • tomek854 Re: Sloggi 20.05.05, 02:59
                        Ha. A widzisz - bo ty mieszkasz w Warszawie i by Ci nie zrobiło różnicy, gdyby teraz ktoś przyszedł i powiedział "Słuchajcie, odkręcamy Jałtę, Breslau zuruck nach Deutchland, Wilno do nas". A ja mieszkam we Wrocławiu - i wierz, że mi by zrobiło smile
                        • sloggi Re: Sloggi 20.05.05, 03:06
                          Ja jestem rodowitym Warszawiakiem, rodzina ojca mieszka tu przynajmniej od 14
                          pokoleń. Rodzina Mamęcji wyjechała do włości na Kowieńszczyznę w roku 1919,
                          wróciła w 1945:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15852&w=12147470
                          Każdy normalny człowiek pieje na temat swojego i tylko głupi będzie oczekiwał
                          czegoś odwrotnego.
                          Kochaj sobie swój Wrocław, ja kocham moja Warszawę - czy jest w tym coś dziwnego?
                          O Poniewieży mówimy w rodzinie "u nas", bo wszystko tam zostało - tak jak w
                          wierszu Tomaszów Tuwima. Armia Czerwona rodziny nie przesiedliła tylko
                          wypędziła. Mama urodziła się już podczas tułaczki w przydrożnej szopie koło
                          Ejszyszek. W Warszawie okazało się, że też już nic nie mamy.
                          • tomek854 Re: Sloggi 20.05.05, 03:23
                            Odechciało mi się spać tongue_out

                            Z tamtego forum:
                            > U mnie w rodzinie nie mówiono nigdy na Ziemie Zachodnie "odzyskane", bo przed
                            > 1939 r. nie należały do Polski (nie można odzyskać czegoś co nie było nasze).

                            Tak się składa, ze Wrocław należał do Polski już wcześniej smile Mieszko I tu randkował z Dąbrówką, założono tu jedno z pierwszych Polskich biskupstw...

                            > Kochaj sobie swój Wrocław, ja kocham moja Warszawę - czy jest w tym coś dziwneg
                            > o?

                            Nic - to bardzo dobrze smile Tylko że nie o tym mówiliśmy...
                            • sloggi Re: Sloggi 20.05.05, 12:18
                              Jak skończę Mikrokosmos to sobie porozmawiamy smile
                              • tomek854 Re: Sloggi 20.05.05, 12:24
                                ale ja też będę musiał przeczytać najpierw, zeby wiedzieć co tam piszą wink
                                • sloggi Re: Sloggi 20.05.05, 12:39
                                  tomek854 napisał:

                                  > ale ja też będę musiał przeczytać najpierw, zeby wiedzieć co tam piszą wink
                                  >
                                  No to będziesz miał problem jak mój kuzyn z Koszalina.
                                  On mnie pytał o pewne sprawy związane z jego miastem.
                                  • tomek854 Re: Sloggi 20.05.05, 12:42
                                    Być może, ale ja (uważam) troszkę o mieście wiem. Raczej chodziło mi w sensie "Co ten Davies tam nawypisywał" smile
                    • sloggi Tomek 20.05.05, 02:56
                      Tym lokalnym patriotyzmem przypominasz Geografa, który za złe słowo o Łodzi
                      gotów wydrapać oczy smile
                      A ja swój patriotyzm mam w środku.
                      • tomek854 Re: Tomek 20.05.05, 02:58
                        E to nie wink Ja jestem gotów wydrapać oczy tylko za słowo o Wrocławiu nieprawdziwe smile
                        • sloggi Re: Tomek 20.05.05, 03:00
                          tomek854 napisał:

                          > E to nie wink Ja jestem gotów wydrapać oczy tylko za słowo o Wrocławiu
                          nieprawdziwe smile
                          >
                          I tym się różnimy.
                          • tomek854 Re: Tomek 20.05.05, 03:25
                            No, nie bierz tego aż tak poważnie - bo tak bardzo się nie różnimy - Ty teżpotrafisz bronić swego...
                            • sloggi Re: Tomek 20.05.05, 12:19
                              tomek854 napisał:

                              > No, nie bierz tego aż tak poważnie - bo tak bardzo się nie różnimy - Ty też
                              potrafisz bronić swego...
                              >
                              To chyba normalne smile
                              • tomek854 Re: Tomek 20.05.05, 12:23
                                jak najbardziej smile
                      • geograf Re: Tomek 20.05.05, 12:23
                        no żeś pojechał nieco za daleko...
                        ekhm...
                        uncertain
                        • sloggi Re: Tomek 20.05.05, 12:31
                          geograf napisał:

                          > no żeś pojechał nieco za daleko...
                          > ekhm...
                          > uncertain
                          >
                          >
                          Z tego co tam na górze czytam to w XIX wieku nie budowano nic polskiego. To
                          Twoja Łódź jest żydowska, niemiecka czy rosyjska?
                          • tomek854 Re: Tomek 20.05.05, 12:40
                            Do mnie pijesz? wink To Ty zacząłeś o tym, że przedwojenne cegły są niemieckie, a nei nasze smile...
                          • geograf Re: Tomek 20.05.05, 12:42
                            Zależy o którą kamienicę pytasz.
                            Jeśli w Łodzi coś polskiego budowano,to polskimi rękami.
                            Bo kapitału polskiego jako takiegu tu nie było. Chyba, że jakiś kościół, szpital...ale również niekoniecznie.
                            Łódź czasów Ziemi Obiecanej nie została wybudowana za pieniądze Polaków. Dobrze o tym wieszwink
                            • tomek854 Re: Tomek 20.05.05, 12:43
                              bardzo lubię Ziemię Obiecaną - to jedna z moich ulubionych książek, a ulubiona mojego taty - chyba mnie zaraził...
    • zo_h Re: O Warszawie rozebranej po wojnie... 20.05.05, 09:15
      Niestety socjalizm we wszystkich miastach zostawił mniejszą lub większą pustkę
      architektoniczną. I nie mówię tu jedynie o wszechobecnych rozbiórkach czynionych
      w ramach "rewitalizacji", którym jedyne co przyświecało to hasło: "po co
      będziemy odbudowywać te sanacyjne, kapitalistyczne budynki skoro my zbudujemy
      lepsze robotnicze ... nasze swojskie". Praktycznie każde miasto ma kompleks tego
      wielkopłytowego bękarta, jakimi są szare, nieciekawe blokowiska.
      A co do cegieł to myślę, że nikt poza władzą nie chciał po nie sięgać. A tym
      bardziej właściciele kamienic, które przeznaczono na rozbiórkę aby uzyskać
      miejsce pod twory socrealizmu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka