Dodaj do ulubionych

koszmar soczewek

27.09.05, 20:10
u miłego Pana Optyka próbowałem je założyć przez godzine. Obaj stracilismy
cierpliwość i Pan Optyk wysłał mnie do kolegi Od_Ciężkich_Przypadków

Dlaczego ja jestem tak wrażliwy na wkładanie sobie czegokolwiek do oka? Jak
to przezwyciężyc?
Obserwuj wątek
    • impostor Re: koszmar soczewek 27.09.05, 20:14
      to mam dla ciebie rade.
      wsadz sobie cos w pupecje (np swieczke, ogorka itepe). potem sprobuj znowu z
      soczewka do oka. jak nie bedziesz dawal rady to przypomnij sobie tego ogorka w
      tylku smile)))
    • f.l.y Re: koszmar soczewek 27.09.05, 20:14
      uwierzyć, że soczewek w oczach nie będziesz czuł...
      czujemy wypadnięta rzęsę...okruszek czegostam...

      uwierz mi, też miałam obawy przed 'ciałem obcym w oku' smile ale zupełnie tych
      szkieł nie czuć - czasem tylko, jak się je odwrotnie założy...

      noszę szkła ponad 5 lat...czasem nawet w nich zasnę...
      jescze nigdy nie miałam żadnego zapalenia czy wysuszenia spojówek...
      jak dla mnie - cudny wynalazek!

      i polecam...
    • matya Re: koszmar soczewek 27.09.05, 20:15
      dasz radesmile moja siostra przez tydzien wstawala o pol godziny wczesniej ale
      jakos sie nauczyla. kwestia wprawysmile mi od jakiegos czasu nie potrzeba lusterka
      do zakladania/sciagania.
    • skiela1 Re: koszmar soczewek 27.09.05, 20:22
      gacus napisał:

      >> Dlaczego ja jestem tak wrażliwy na wkładanie sobie czegokolwiek do oka? Jak
      > to przezwyciężyc?

      Ty sobie lepiej nic(oprocz soczewek)do oka nie wkladajsmile)
      To moze byc TEN przypadek.Moja corka nie wpusci sobie kropli do oczu i juz.
    • lady.oracle Re: koszmar soczewek 27.09.05, 20:23
      Soczewki Johnson&Johnson (takie do noszenia bez zdejmowania na noc), mimo, że grubsze, znosiłam doskonale i nie maiłam problemów z ich zakładaniem. Natomiast cięzko znosiłam Bausch&Lomb (może nabawiłam się do nich urazu, bo lekarka nei mogła mi ich założyć i krzyczała na mnie jak przedszkolanka).
      • jolajola1 Re: koszmar soczewek 27.09.05, 20:38
        nosze soczewki od ponad 3 miesiecy, sama sobie zakładam, czasem z malutkimi
        problemami, sama zdejmuje, niemalże odruchowo
        ale wieczór, który spedziłam u optyka podczas gdy uczył mnie zakładania i
        zdejmowanie soczewek pamiętam do dzisiaj, kazdą cholernie bolesną minutę, brrrr
    • zo_h Re: koszmar soczewek 27.09.05, 20:41
      Jak pomyślę że wkładam sobie coś w oko ... to aż przechodzi mi dreszcz po plecach.
      • skiela1 Re: koszmar soczewek 27.09.05, 20:45
        Mnie tezsmile)
        Jak mnie wizazysta malowal to mu mowie,wszystko mozesz ale nie oczy.Na sama
        mysl,ze ten pedzelek moze mu sie wymsknac ciarki mi przechodzily.
    • very_famous Re: koszmar soczewek 27.09.05, 23:06
      Ja noszę wiele lat soczewki i generalnie doszłam do takiej wprawy że mogę
      soczewki zdjąć bez patrzenia w lusterko a zakładam je w 30 sekund. Ale pamiętam
      że na poczatku strasznie oporni mi to szło.
    • modern_witch Re: koszmar soczewek 27.09.05, 23:10
      dwa razy w życiu miałam soczewki, teoretycznie miesięczne, w praktyce miałam
      ich zwykle dość po tygodniu... ciągle je czułam, przeszkadzały, zakladanie bylo
      ciezką traumą a w dodatku nie moglam ich znieść na oczach dłużej niż 3 godziny
      w ciągu dnia.
      Stwierdziłam w końcu, że chrzanię taką zabawę. Podobno ładnie mi w okularachwink
    • sloggi Re: koszmar soczewek 27.09.05, 23:19
      Niestety nie mogę nosić soczewek.
      • skiela1 Re: koszmar soczewek 27.09.05, 23:20
        sloggi napisał:

        > Niestety nie mogę nosić soczewek.
        Niektorym ladnie w okularachsmile)
        • marrtawu Re: koszmar soczewek 28.09.05, 01:39
          A zdecydowalibyście się na korekcję wzroku operacyjną? Okularów nie znoszę -
          nie umiem w nich się przytulać, całować, w ziemi parują, latem ślepnę od
          słońca, zawsze zapryskam je czymś, co nie daje się doczyścić... A codzinnej
          gimnastyki wkładam/zdejmuję/myję mam doooość!
          • skiela1 Re: koszmar soczewek 28.09.05, 01:47
            marrtawu napisała:

            > A zdecydowalibyście się na korekcję wzroku operacyjną? -
            Slyszalam cos o tym,laserowo to robia ale czy to cieszy sie popularnoscia to
            nie wiem.Nie ma tego problemu,jeszcze nie potrzebuje okularowsmile
            • marrtawu Re: koszmar soczewek 28.09.05, 02:00
              No to przecie ja tylko do ślepaków kieruję swoje pytaniesmile
              • skiela1 Re: koszmar soczewek 28.09.05, 02:15
                marrtawu napisała:

                > No to przecie ja tylko do ślepaków kieruję swoje pytaniesmile
                Ale slyszalam!(sluch tez mam jeszcze dobry)wink,ze robia najpierw jedno oko a
                potem po jakims dluzszym czasie drugie.Czy sie obawiaja,ze moga dwa schrzanic?
                albo czy to ma jakis efekt pooperacyjny?
                • marrtawu Re: koszmar soczewek 28.09.05, 02:19
                  Chyba sobie można wybrać, jak mają robić. Generalnie to słyszałam dużo historii
                  o wysokim ciśnieniu śródgałkowym i konsekwencjach gorszych niż przed zabiegiem.
                  Ale słyszałam też o tym, że ludki całkowicie pakowali swoje wielkie minusy w
                  futerał i już nie pytali nikogo o numer nadjeżdżającego autobusu.
                  Pozdrawiam wszystkich rozczulających ślepaków (sama siebie rozczulam, jak
                  szukam okularów, bo czegoś innego nie mogę znaleźć).
                  • gacus Re: koszmar soczewek 28.09.05, 09:48
                    nie lubiłem okularów. w szkole podstawowej przeszkadzały mi grać w piłkę nożną,
                    teraz po prostu albo parują, albo sie gubią, albo gną albo 1000000 innych
                    rzeczy. Nie lubię w momencie erotycznego uniesienia nagle tracić sekundy na
                    ich zdejmowanie... a ponadto uważam ze wyglądam w nich źle.
                    • impostor Re: koszmar soczewek 28.09.05, 11:02
                      jakze ja cie gacek doskonale rozumiem... dokladnie to o czym piszesz, miliardy
                      roznych pierdol, ktore utrudniaja zycie, sa dzielem tych cholernych okularow. a
                      co do sciagania ich z nosa, zeby sie pocalowac - kurdeeeee... smiech mnie
                      bierze, jak czasami musimy oboje zdjac na raz smile)))
                      • yigael Przyzwyczaisz się. 28.09.05, 11:42
                        Mnie pierwszy raz założyła okulistka, traumatyczne doświadczenie. Gorzej, że
                        wieczorem musiałem je samodzielnie zdjąć /żadnego soczewkowca w pobliżu nie
                        było - konsultowły mnie tylko koleżnaki telefonicznie/ zdjęcie lewej trwało
                        tylko 40 minut - prawej /jestm prawooczny/ ze trzy godziny. Moja zazwyczaj
                        nieodporna na przekleństwa Mamuśka przestała reagować na piętrowe wiąchy
                        rzucane wrzaskiem takim że echo wtórowało i walenie pięścią w glazurę /kubeczek
                        odpadł wink / - zareagowała dopiero gdy obraziwszy przodków wszystkich znanych mi
                        postaci realnych i fikcyjnych skonstatowałem parząc sobie /w jednej soczewce/
                        herbatkę: k.... moja mać! Rodzina pokładała się ze śmiechu, a po pewnym czasie
                        zaczęła się niepokoić. W końcu szkło nie tyle wyjąłem ile wypłakałem - zawinęło
                        się, a ja nie byłem w stanie ani go wyjąć ani wyrównać - intensywne drażnienie
                        i mruganie zrobiło swoje.
                        Po pół roku zdejmowałem już i zakładałem szkła odruchowo nawet bez lustra /acz
                        daleko mi do biegłości znajomej, która zakłada i zdejmuje sobie sobie oba szkła
                        jedną ręką - lewe palcem wskazującym, prawe środkowym nie naruszając przy tym
                        wytuszowanych rzęs - zawsze jestem pod dużym wrażeniem/. Od dwóch lat
                        stwierdziwszy, że co prawda umiem zakładać/zdejmować - ale mnie to męczy tak
                        jak konieczność zakładania okularów noszę soczewki night and day - zakładam je
                        raz a po miesiącu wyjmuję i zakładam nowe. Jestem pod stałą opieką okulisty i
                        jak na razie zero problemów czy powikłań. Nie czuję ich zupełnie, trzymają się
                        mimo tarcia oczu - zdarza mi się /co nie znaczy że to polecam - to debilizm
                        ale mi się zdarza/ pływać w nich bez okularków za to z otwartymi oczami i ...
                        nic, są na miejscu.
                        Reasumując przyzwyczaisz się - blokada przed czymkolwiek w oku jest czysto
                        psychiczna /niestety bardzo silna/ po jej przełamaniu problem znika całkowicie.
                        • margaretek Re: Przyzwyczaisz się. 28.09.05, 11:58
                          Tez jestem ślepakiem smile
                          Mam soczewki , nie sprawia mi zadnego problemu zakładanie, czy
                          zdejmowanie....problem jest w wytrzymaniu w nich kilku godzin. Mam tzw. suche
                          oko i po jakims czasie zaczynam czuc te soczewki, potem oko robi sie czerwone i
                          jako prózna kobieta wiem , ze juz fajnie nie wygladam smile Próbowałam róznych
                          kropli nawilzajacych itd.... nic. Zakładam soczewki tylko w niezbednych
                          momentach, czyli basen, albo jak jest bardzo ostre słońce i musze załozyc
                          słoneczne okularki.Po prostu ładnie mi w okularach .... z koniecznosci smile
                          • dc22 Re: Przyzwyczaisz się. 28.09.05, 14:15
                            zakladnia soczewek? a jaki to problem??

                            sprobujcie je zdjac........ to dopiero koszmar smile

                            ja u okulisty przesiedzialam godzine prawie, bo powiedzial ze mnie nie wypusci
                            dopuki nie bedzie mial pewnosci ze do niego nie wroce nastepnego dnia z prosba
                            o wyjecie soczewki smile

                            dodatkowo - "zapuscilam" paznokcie i dopiero teraz mam niezla polke z
                            wyciaganiemsmile))
    • kolczatka Re: koszmar soczewek 28.09.05, 15:02
      Przezwyciężenie dużej wrażliwości na ciało obce w oku to kwestia czasu
      niestety. A co do nauki i dopasowania szkieł polecam serdecznie mojego
      oftalmologa - zajmuje się tylko i wyłącznie soczewkami. Kilku osobom już
      poleciłam i nikt nie miał zastrzeżeń.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka