Dodaj do ulubionych

Dziwna sytuacja

26.10.05, 01:27
Wlasnie wrocilem od kolezanki. Szybka akcja "wyprowadzka".

Mowila rodzicom, ze sie wyprowadza, ale nie wierzyli.

Niewiadoma byla reakcja ich gdyby do nich dotarlo, ze to prawda, wiec zrobilismy to tak, ze wparowalo pare osob z plecakami, wszystko spakowalo i huzia na dol do auta. Nie byli zachwyceni, ale obylo sie bez siekier itp. Oficjalna wersja jest, ze mieszka u mnie, czyli jak znikne znowu z forum to znaczy ze odwiedzilo mnie paru milosnikow amerykanskich sportow narodowych, ktorzy mowili ze wschodnim akcentem tongue_out

Niby dziwna metoda na opuszczanie gniazdka rodzinnego?

Moze tak, ale dziewczyna mlodsza ode mnie o dwa lata, po studiach, pracuje nierzadko do 21, a oni jej kaza wracac do domu o 20 i robia awantury?

Juz to, ze nigdy sie nie moglem napic na imprezie, bo zawsze trzeba bylo odwiesc Magde (imie zmienione tongue_out) do domu na 23:00 bylo meczace, a co dopiero dla niej...

I to nie jest tak, ze rodzicom sie wydaje, ze ona jest mala dziewczynka - ja mam wrazenie ze to po prostu taka muzulmanska metoda na zachowanie corki w czystosci...
Obserwuj wątek
    • skiela1 Re: Dziwna sytuacja 26.10.05, 01:39
      Jezeli jej taka sytuacja nie odpowiada to dlaczego do tej pory mieszkala z
      rodzicami?Jest dorosla,pracuje.
      Dom to nie hotel pewne reguly obowiazuja(no moze ta godz.20 to przesada,bo
      pozniej piszesz,ze odwoziles ja na 23).Cos wiem na ten temat bo mam takiego
      mlodego w domu.
      • groha Re: Dziwna sytuacja 26.10.05, 01:55
        skiela1 napisała:

        > Jezeli jej taka sytuacja nie odpowiada to dlaczego do tej pory mieszkala z
        > rodzicami?Jest dorosla,pracuje.
        > Dom to nie hotel pewne reguly obowiazuja(no moze ta godz.20 to przesada,bo
        > pozniej piszesz,ze odwoziles ja na 23).Cos wiem na ten temat bo mam takiego
        > mlodego w domu.

        Skiela, wszystko OK, ale zwróć uwagę, że skoro dorosła, samodzielna i
        niezależna finansowo dziewczyna nie może opuścić rodzinnego domu normalnie,
        tylko musi zwiewać z niego, używając fortelu, to jednak coś z tymi rodzicami
        nie teges, nie uważasz? Zabroniłabyś synowi, gdyby dojrzał do samodzielności i
        chciał się wyprowadzić? Pewnie pomogłabyś w przeprowadzce, jestem tego pewnasmile
        • skiela1 Re: Dziwna sytuacja 26.10.05, 02:01
          groha napisała:

          >Skiela, wszystko OK, ale zwróć uwagę, że skoro dorosła, samodzielna i
          > niezależna finansowo dziewczyna nie może opuścić rodzinnego domu normalnie,
          > tylko musi zwiewać z niego, używając fortelu, to jednak coś z tymi rodzicami
          > nie teges, nie uważasz? Zabroniłabyś synowi, gdyby dojrzał do samodzielności i
          > chciał się wyprowadzić? Pewnie pomogłabyś w przeprowadzce, jestem tego pewnasmile

          MNie zastanawia,w jaki sposob rodzice moga zatrzymac dorosla osobe.Musiala ich
          sluchac i jej to pasowalo.Widocznie nie byla gotowa na ta przeprowadzke jeszcze.
          A co do mojego mlodego....masz racje,jeszcze co nie co bym mu dokupila do tego
          mieszkanka.....tylko niech mnie juz po nocy nie budzismile)
          • vika411 Re: Dziwna sytuacja 26.10.05, 02:18
            Dla mnie ta sytuacja wcale nie jest dziwna.Sama mialam matke, ktora twierdzila
            i usilowala mi to zakodowac w podswiadomosci:
            a) sex jest rzecza naganna i obrzydliwa.
            b) szanujaca sie dziewczyna o 20.00 ma byc w domu i basta!
            c) nie wolno mi bylo miec ZADNYCH kolezanek a slowo KOLEGA napawalo mamusie
            zgroza i powodowalo awantury histeryczne!
            ( tak sie meczylam do 21 roku zycia.
            d) w efekcie wyszam za maz za przyjaciela z dziecinstwa(znalismy sie od
            dziecka) i nie dosc, ze byla to swoista forma ucieczki od tej psychopatki to
            jeszcze kompletny niewypal bo...to nie bylo malzenstwo tylko
            niemal "kazirodztwo"- za dobrze sie znalismy poprostu.
            Dzis mam doroslych ( wiekowo) synow. 21 i 19 lat. Jeden studiuje i mieszka
            samodzielnie, drugi w tym roku zdaje mature.
            Maja do mnie pretensje, ze...niczego im nie zabranialam i nie zabraniam.A ja
            uwazam, ze dorastajacy mlody czlowiek musi zyc na wlasny rachunek inaczej
            niczego sie nie nauczy na wlasnych bledach i pozniej za to moze zaplacic wysoka
            cene.
            Poza tym, niektorzy rodzice popadaja w cos rodzaju histerii na sama mysl, ze
            moga stracic suwerenna wladze nad potomstwem i w efekcie ich dorosle dziecko
            nigdy nie jest panem wlasnego zycia tylko niewolnikiem rodzicow.
            uwazam, ze mlodzi postapili slusznie przerywajac ta sytuacje. A skoro uzyli az
            tak drastycznego srodka jak wyzej opisany to znaczy , ze innego wyjscia nie
            mieli.
      • tomek854 Re: Dziwna sytuacja 26.10.05, 02:03
        Do tej pory to ona nie bardzo pracowala - studiowala dziennie. Teraz rzucila kontynuacje studiow i chyba wlasnie po to pracuje zeby tylko moc sie wyprowadzic
        • warszawianka_jedna wylali dziecko z kąpielą 26.10.05, 13:31
          tomek854 napisał:

          > Do tej pory to ona nie bardzo pracowala - studiowala dziennie. Teraz rzucila
          ko
          > ntynuacje studiow i chyba wlasnie po to pracuje zeby tylko moc sie wyprowadzic
          >


          i to jest chore, dziewczyna jest tak zdesperowana, że rzuca studia, byle się
          usamodzielnić. Pewnie rodzice w zamian za utrzymanie chcieli ją sobie
          całkowicie podporządkować. Niestety wylali dziecko z kąpielą.
    • groha Re: Dziwna sytuacja 26.10.05, 01:42
      Czyli brałeś udział w ostatecznym przecięciu pępowiny? To dzielny jesteś smile
      Trochę współczuję, bo są łagodniejsze i milsze dla obu stron metody, ale tu
      widocznie była potrzebna właśnie taka: metoda faktów dokonanych. Mam nadzieję,
      że do jej rodziców przemówi to we właściwy sposób. Ale Ty, na wszelki wypadek,
      jednak trzymaj się od nich z dalekasmile Przynajmniej dotąd, dopóki do nich nie
      dotrze, że mają dorosłą córkę, która ma prawo do własnego, odrębnego życia. To
      może potrwać, więc żeby nie było na Ciebiesmile
      No i wreszcie będziesz się mógł napić na imrezie! smile)
      • barwa1 Re: Dziwna sytuacja 26.10.05, 10:41
        To trudna sytuacja...
        Czasem dorosłe dzieci nie rozumieją, że informowanie rodziców o miejscu i
        czasie swego pobytu to nie ograniczanie ich wolności (dorosłości). Tzw.
        opowiadanie się rodzicom (współmieszkańcom), moim zdaniem, to jedna z zasad
        bezkolizyjnego współżycia z innymi ludźmi. Obojętnie czy to są rodzice,
        koleżanka z pokoju w akademiku czy koleżanka, z którą pracuje się w jednym
        pokoju. Informowanie rodziców o tym gdzie się przebywa i kiedy się wróci służy
        też najzwyczajniej w świecie BEZPIECZEŃSTWU. Zawsze w razie problemów można
        liczyć na bliskich, że nas odnajdą, przyjdą z pomocą...

        Oczywiście problem pojawia się kiedy zasada służy pacyfikowaniu człowieka lub
        iluzorycznej próbie powstrzymania dorosłej córki od popełnienia "grzechu"... To
        chore i szkodliwe dla wszystkich.

        Inna sprawa to forma odejścia. Dorośli tak nie odchodzą. Zawsze jest możliwość
        rozmowy, rzeczowego przedstawienia swoich racji. Nawet, jeśli rodzice nie
        rozumieją, ma się poczucie przyzwoitego, DOROSŁEGO załatwienia sprawy. Kiedy
        rodzice się opamiętają, jest szansa, że docenią właśnie sposób załatwienia
        sprawy. Jeśli nie - to mają problem.

        Mimo wszystko dobrze, że dziewczyna ma przyjaciół. Mam nadzieję, że
        niezawodnych nie tylko na ten momemnt... smile)


        • tomek854 Re: Dziwna sytuacja 26.10.05, 11:32
          > Czasem dorosłe dzieci nie rozumieją, że informowanie rodziców o miejscu i
          > czasie swego pobytu to nie ograniczanie ich wolności (dorosłości). Tzw.
          > opowiadanie się rodzicom (współmieszkańcom), moim zdaniem, to jedna z zasad
          > bezkolizyjnego współżycia z innymi ludźmi. Obojętnie czy to są rodzice,
          > koleżanka z pokoju w akademiku czy koleżanka, z którą pracuje się w jednym
          > pokoju. Informowanie rodziców o tym gdzie się przebywa i kiedy się wróci
          służy
          > też najzwyczajniej w świecie BEZPIECZEŃSTWU. Zawsze w razie problemów można
          > liczyć na bliskich, że nas odnajdą, przyjdą z pomocą...

          Oczywiscie, ale to nie to samo co "masz byc o 20, jak jeszcze raz nie
          przyjdziesz przed 20, to zmienie zamki i nie bedziesz mogla wejsc do domu"
          prawda?

          > Inna sprawa to forma odejścia. Dorośli tak nie odchodzą. Zawsze jest
          możliwość
          > rozmowy, rzeczowego przedstawienia swoich racji. Nawet, jeśli rodzice nie
          > rozumieją, ma się poczucie przyzwoitego, DOROSŁEGO załatwienia sprawy.
          Kiedy
          > rodzice się opamiętają, jest szansa, że docenią właśnie sposób załatwienia
          > sprawy. Jeśli nie - to mają problem.

          Hm... Trzeba by poznac tych konkretnych rodzicow. Z niektorymi sie nie da.
          Jezeli cos nie pasuje do ich wizji swiata, to uznaja ze to nie istnieje po
          prostu i juz. Dopiero teraz moze do nich dotrze, ze ich corka nie zartowala i
          ze moze faktycznie cos jej nie odpowiadalo.

          Dorosli sa zdecydowani. uwazasz, ze jakby sie meczyla kolejne lata spedzajac
          czas na wysluchiwaniu awantur tudziez jalowych dyskusjach to by byla bardziej
          dorosla?
          • barwa1 Re: Dziwna sytuacja 26.10.05, 13:18
            Pewnie niejasno się wyraziłam...
            Oczywiście nie dodałam, że po próbie przedstawienia sprawy w sposób pokojowy,
            nawet, jeśli nie spotka się to ze zrozumieniem, można (jeśli nie należy)
            odejść. Chodziło mi bardziej o zachowanie twarzy przez młodego człowieka, o
            zachowanie poczucia godności i poczucia przyjęcia właściwej postawy. Nie
            chodziło mi o to, żeby katować się mimo wszystko!

            Z mojego doświadczenia też wynika, że nie zawsze daje się uniknąć konfliktu,
            dlatego moja wypowiedź nie miała oznaczać przyzwolenia na złe traktowanie
            kogokolwiek w takiej sytuacji.

            To naprawdę niełatwa sytuacja dla obu stron...
          • skiela1 Re: Dziwna sytuacja 27.10.05, 00:26

            >
            > Hm... Trzeba by poznac tych konkretnych rodzicow. Z niektorymi sie nie da.
            > Jezeli cos nie pasuje do ich wizji swiata, to uznaja ze to nie istnieje po
            > prostu i juz. Dopiero teraz moze do nich dotrze, ze ich corka nie zartowala i
            > ze moze faktycznie cos jej nie odpowiadalo.

            Prawda jest taka,ze my znamy tylko szczatki jej sytuacji w domu,jak jest
            naprawde?Tego nie wiemy.
            Powiedz mi komu ona zrobila na zlosc?? Nie rodzicom,to Ci gwarantuje.
            • tomek854 Re: Dziwna sytuacja 27.10.05, 03:18
              nikomu nie zrobila na zlosc. Po prostu chciala sama moc o sobie decydowac i dopiela tego.

              Bardzo mozliwe ze ona tam wroci. Ale wazne, ze sie odwazyla - teraz rodzice zobacza, ze z nia nie ma zartow...
              • skiela1 Re: Dziwna sytuacja 27.10.05, 03:27
                tomek854 napisał:

                > nikomu nie zrobila na zlosc. Po prostu chciala sama moc o sobie decydowac i dop
                > iela tego.
                >
                > Bardzo mozliwe ze ona tam wroci. Ale wazne, ze sie odwazyla - teraz rodzice zob
                > acza, ze z nia nie ma zartow...
                >
                Czyli chciala cos udowodnic.Jezeli jest tak niezalezna,pewna siebie to powinna
                zrobic wszystko co w jej mocy,zeby udowodnic rodzicom,ze jest dorosla i bez ich
                pomocy doskonale sobie radzi.Jezeli wroci,to przegrywa.I oczywiscie wzmacnia
                zdanie rodzicow,ze ty dziecko sama to nic nie zdzialasz.Ty myslisz,ze ci rodzice
                wystrasza sie ?Nie wystrasza sie, a dadza jej jeszcze bardziej do zrozumienia,ze
                z nimi to nie ma zartow.Zycie to nie je bajka.
                • tomek854 Re: Dziwna sytuacja 27.10.05, 03:45
                  no moze tak
                  ale jakby wrocila, to juz sie nie bedzie bala.
                  "moze i zle, ale lepiej tu, niz gdzie indziej, ale jak chce, zawsze moge sie wyniesc"
                  to lepsze niz "o jak mi zle, ratunku" smile

                  a rodzice - niereformowalni, masz racje wink
                  • skiela1 Re: Dziwna sytuacja 27.10.05, 04:17
                    tomek854 napisał:

                    > no moze tak
                    > ale jakby wrocila, to juz sie nie bedzie bala.

                    smile)najtrudniejszy pierwszy krok potem drugi.....i..smile))
    • eulalija Re: Dziwna sytuacja 26.10.05, 11:52
      Nie da się ukryć, bardzo dziwna ale wcale nie taka rzadka. Obserwowałam to
      wśród swoich koleżanek, u mnie też nie było rewelacyjnie ale ja awanturnica
      jestem, drzwiami trzasnąć potrafiłam i swoje jakoś tam wywalczyłam.
      • towita Re: Dziwna sytuacja 26.10.05, 15:21
        Ja niestety też musiałam swego czasu walczyć z rodzicami. Oczywiście nie tak
        jak w opisanym przykładzie, ale jednak była to walka. Zakończona co prawda
        rozejmem i błogim pokojem i spokojem, ale kosztowało mnie to bardzo dużo...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka