Dodaj do ulubionych

Walka o Inzyniera

14.11.05, 14:45
Politechnikom ubylo najwiecej studentow sposrod wszystkich uczelni publicznych.
Problem z naborem maja niemal wszystkie politechniki w kraju.Coraz mniej
kandydatow wybiera tez studia dzienne.Co w tej sprawie robia
politechniki?Zamykaja niektore kierunki albo....przyjmuja tych slabszych i
organizuja dodatkowe kursy np.z matematyki.
W tym roku nie ruszyly m.in. studia na zarzadzaniu i inzynierii na
Politechnice Bialostockiej.
Dochodzi do paradoksu:kandydaci nie interesuja sie elektrotechnika czy
studiami na wydziale mechanicznym,po ktorych bez problemu dostana prace-mowi
prof.Koc,prrektor Politechniki Gdanskiej.

(rzeczpospolita)

hmmm...chyba to tylko przejsciowe jest.Widocznie modne sa inne kierunkismile
Obserwuj wątek
    • zo_h Re: Walka o Inzyniera 14.11.05, 16:08
      Prawda jest taka że kierunki mocno techniczne są trudne i jest na nich
      stosunkowo duży odsiew studiujących.
      • tomek854 Re: Walka o Inzyniera 15.11.05, 13:48
        Hehe, to apropos dyskusji na forum wroclaw (linkowalem w watku o technice dyskutowania). Skoro sa sami humanisci a obowiazkowa matematyka jest "bez sensu" to co sie potem dziwic...

        U nas na fiyce juz zrobili semestr zerowy - jezeli ktos sie dostanie (z konkursu swiadectw) a nie zda wsteponego testu musi chodzic przez semestr na "podstawy fizyki" i "podstawy matematyki" - taka powtorka z ogolniaka. A i tak jakos znaczaco studentow nie przybylo...
        • bogulo Re: Walka o Inzyniera 15.11.05, 14:00
          gdyby nie to, ze i tak jest nadmiar specjalistow w kazdej dziedzinie, to
          moznaby sie bylo martwic, a tak, co za problem
          • tomek854 Re: Walka o Inzyniera 15.11.05, 14:23
            A wiesz jakie jest wziecie np. na nauczycieli fizyki?
          • antidotumm Re: Walka o Inzyniera 15.11.05, 14:24
            Czesto rektorzy i dziekani reklamuja swoje kierunki jako dajace duze mozliwosci
            na ryku pracy. Chca przyciagnac chetnych aby nie stracic racji bytu swojego
            wydzialu.
            W praktyce okazuje sie ze mozliwosci zatrudnienia w wyuczonym lub pokrewnym
            zawodzie sa bliskie zeru (np. materialoznawstwo, chemia, fizyka techniczna).
        • skiela1 Re: Walka o Inzyniera 15.11.05, 14:38
          Powiedz mi,po co umysl humanistyczny ma wkuwac matme,ktorej....no "ani w zab"?
          • tomek854 Re: Walka o Inzyniera 15.11.05, 16:09
            Zajrzyj sobie na tamten watek na wrocławiu, bo mi się nie chce pisać

            W skrócie: matematyka uczy myślenia. I nie są to puste słowa - mam je poparte obserwacją studentów kulturoznawstwa, gdzie mi się zdarzyło postudiować. Nie są głupi, ale wyciągnięcie wniosku banalnego nie nasuwa im się łatwo...

            Odwracając pytanie: po co mi, fizykowi, Słowacki i Norwid?

            Uważam, że powinno być i to i to. U każdego człowieka.
          • tomek854 Re: Walka o Inzyniera 15.11.05, 16:10
            A po za tym czy mottem humanistów nie jest "jestem człowiekiem, i nic co ludzkie nnie jest mi obce"? Bo ostatnio mi się wydaje że to jest "jestem człowiekie, i nic co ludzkie z wyjątkiem matematyki, fizyki, chemii, geografii, biologii i w ogóle wszystkiego do czego trzeba się przyłożyć żeby coś zrozumieć nie jest mi obce, ale za to posiadam pełne prawo do wyrażania opinii na każdy temat" smile
            • skiela1 Re: Walka o Inzyniera 15.11.05, 19:16
              Uwazam,ze humaniscie wystarczy wiedza matematyczna na poziomie srednim.
              Poza tym pamietaj,ze nowe programy edukacyjne daza do tego aby zawezac
              specjalizacje.Paradoksalnie mozna bedzie powiedziec,ze bedziemy mieli mechanika
              od prawego kola i mechanika od lewego kola.I w interesie tego mechanika
              bedzie,zeby znac sie na obu.A jak jeszcze bedzie znal jezyk obcy to i szanse na
              prace lepsze.Ale to jest wybor tego"mechanika",chce byc dobry,chce logiocznie
              myslec musi sie uczyc,bo to jest w jego interesie ale....nie jest konieczne do
              uzyskania dyplomu.
              • tomek854 Re: Walka o Inzyniera 15.11.05, 19:20
                Na poziomie średnim wystarczy. Zgadzam się. I powinno być tak, że matura oznacza że ktoś ma pewne podstawy matematyki (poziom średni) i pewne podstawy z polskiego na pewno - obowiązkowe zdawanie jobu tych na poziomie podstawowym. Do tego jedno z nich na poziomie rozszerzonym + jęz. obcy, + przedmiot dodatkowy. Taka matura powinna być IMHO.
                • skiela1 Re: Walka o Inzyniera 16.11.05, 01:34
                  Poziomu podstawowego to ja wogole nie biore pod uwage.
                  Sredni poziom to podstawa.
    • c.kapturek Re: Walka o Inzyniera 16.11.05, 01:10
      pic a wodę! normalnie ploty w tych gazetach czy co, bo ponoć zawsze chmara
      kandydatów na jedno miejsce.
      owszem na polibudach trzeba zap***dalać z matmą fiza i mechaną, ale taka
      uczelnia daje wieksze możliwości niż humanistyczna (moim skromnym zadniem
      hehe). pozatym zawsze władze uczelniane będą spychac na brak kompetencji
      studentów czy kandydatów na studentów, juz taka w tym ich rola...bo już im się
      wykładac nie chce za grosze <lol2>
      • skiela1 Re: Walka o Inzyniera 16.11.05, 01:37
        c.kapturek napisała:
        juz taka w tym ich rola...bo już im się
        > wykładac nie chce za grosze <lol2>

        I wcale im sie nie dziwie,ze za grosze ,nie maja zadnych motywacji.
        • c.kapturek Re: Walka o Inzyniera 16.11.05, 01:42
          tia, a kiedyś były judymy itp chyba juz taka dola nauczycielska, ważne by naród
          rósł w mądrość....mogą zawsze skorzystac z możliwości wyjazdu za granicę i tam
          wykładać smile
          • skiela1 Re: Walka o Inzyniera 16.11.05, 01:52
            c.kapturek napisała:


            .mogą zawsze skorzystac z możliwości wyjazdu za granicę i tam
            > wykładać smile

            wykladac co?kafelki chyba,nie slyszalam zeby poszukiwali polskich nauczycieli.
            Chociaz znam jednego profesora z politechniki,ktory kilka razy w roku ma
            wyklady(nie kafelkowe)w Stanach.Dzieki temu zyje jako tako.
            • c.kapturek Re: Walka o Inzyniera 16.11.05, 12:50
              wiesz, kazdy orze jak może....czy to pan profesor czy inna grupa społeczna...a
              sprzedajna to jest np dziwka a i to musi dobrze zrobić, bo może byc oszukana i
              nie dostac zapłaty za robote ;D
              to jest adekwatne jak wciskanie kitu, że kazdy student ma gwarantowaną dobra,
              ciepłą posadę po ukończeniu renomowanej uczelni, a tez bywa, ze musza lugać
              fizycznie wink widzisz mój znajomy inż. mgr nie otrzymał pracy na stanowisko
              spawacza, bo mu warunki zdrowotne nie pozwalały na prace na wysokościach, taką
              decyzję podjęła pani doktor stoczniowa...taki life, a chłopak miał zapał wszak
              żadnej pracy się nie boi, a przweciez doswiadczenie ważne i elastyczność itp.
              a zagranicą tak już jest, obojętnie gdzie czy w stanach czy w krajach unii
              europejskiej, zawsze Polak będzie tanią siłą roboczą, jak pozostali
              obcokrajowcy. najlepiej by było, żeby wreszcie ludzie mogli godnie żyć we
              własnym kraju, bo po to jest ojczyzna, a nie tułac się po świecie. zresztą inne
              kraje mają swoje problemy np gospodarcze, czy katastrofy przyrodnicze itp i kto
              wie jak długo jeszcze beda w stanie przyjmować do pracy obcokrajowców, a
              pozatym wszyscy i tak nie dadza rady wyjechać, jakas równowaga musi być....n/tsmile
            • tomek854 Re: Walka o Inzyniera 17.11.05, 00:03
              E tam z mojego wydziału to ciągle gdzieś jeżdżą. Profesorowie do Ameryki wykładać, doktoranci do CERN doświadczenia robić...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka