Dodaj do ulubionych

Choroba wściekłych kierowców

20.01.06, 00:55
Prasa donosi o narastającej wśród amerykańskich kierowców agresji. Z błahych -
obiektywnie patrząc - powodów, na ulicach i szosach Stanów Zjednoczonych
dochodzi do rękoczynów, ba, nawet do strzelaniny.


Kiedyś po rewolwery sięgali jedynie zmotoryzowani, tkwiący w niekończących się
korkach na autostradach w Kalifornii. Było to zjawisko psychologicznie niejako
wytłumaczalne. Ostatnio jednak plaga nagannych czynów dotknęła również
znacznie mniej zatłoczone szlaki stanów środkowych i wschodnich.
Oto pewien krewki staruszek zdenerwował się na współużytkownika jezdni, który
klaksonem próbował skłonić go do szybszego ruszenia ze skrzyżowania po zmianie
świateł. Po wstępnej wymianie obraźliwych słów i gestów, 75-letni J.C.King z
impetem ruszył swoim autem na adwersarza, miażdżąc mu kolana. To tylko jeden z
groźnych w skutkach incydentów.
motoryzacja.interia.pl/news?inf=526602
U nas jest lepiej?
Obserwuj wątek
    • skiela1 Re: Choroba wściekłych kierowców 20.01.06, 05:05
      sloggi napisał:
      U nas jest lepiej?
      Chyba jeszcze nie strzelajasmile
      • lelu Re: Choroba wściekłych kierowców 20.01.06, 07:29
        Te niekorzystne zmiany zachodzą i u mnie. Włuczenie się lewym pasem,
        sygnalizowanie manewru skrętu dopiero w czasie jego wykonywania, wszystkie
        chamsko- cwaniackie wymuszenia, najpierw doprowadzają mnie do szału, a gdybym
        miał broń, to do kryminału.
        • towita Re: Choroba wściekłych kierowców 20.01.06, 08:35
          A mnie wczoraj na Al. Solidarności na trzypasmówce wylazł facet z
          reklamóweczką. Gdybym miała więcej siły to by facet oberwał.
          • fedorczyk4 Re: Choroba wściekłych kierowców 20.01.06, 09:53
            Mnie się tez udziela powolutku. Wracając 5 lat temu do Polski jeździłam
            spokojnie, nawet nie wiedziałam gdzie mam klakson. A teraz trąbię drę mordę,
            gesty wykonuję itp. Raz nawet wyskoczyłam z auta żeby dokonać rękoczynu. Nadal
            wpuszczam, przepuszczam, dziękuję i nie piracę. Ale nad furią wobec chamstwa,
            bezmyślności, głupoty i agresji, panuję coraz mniej.
            • towita Re: Choroba wściekłych kierowców 20.01.06, 11:03
              Mnie się wydaje, że też raczej fajny kierowcą jestem. Jak widzę, że ktoś chce
              zmienić pas to nóżka z gazu. Zjeżdżam z lewego pasa po wyprzedzaniu,
              przepuszczam zawsze pieszych na przejściu... No fakt, czasami też miewam złe
              dni, ale rzadkosmile
            • skiela1 Re: Choroba wściekłych kierowców 20.01.06, 14:42
              fedorczyk4 napisała:

              > Mnie się tez udziela powolutku. Wracając 5 lat temu do Polski jeździłam
              /nie na temat/Twoje dzieci wrocily z Toba?
              • fedorczyk4 Skiela, odpowiedź nie na temat :-) 20.01.06, 15:11
                W dużym stopniu tak. 2/3 wróciły. Potem dojechało najstarsze a wyjechało
                średnie, tak że stan wody na Warcie jest stały.
                • skiela1 Re: Skiela, odpowiedź nie na temat :-) 20.01.06, 15:25
                  fedorczyk4 napisała:

                  > W dużym stopniu tak. 2/3 wróciły. Potem dojechało najstarsze a wyjechało
                  > średnie, tak że stan wody na Warcie jest stały.

                  smile)czyli rownowaga jesttongue_out
    • eulalija Re: Choroba wściekłych kierowców 20.01.06, 12:16
      Zasadniczo na jezdni mam zawsze dzień dobroci dla zwierząt, szczególnie dla
      osłów. Nie trąbię, nie wymachuję rękoma. Też wpuszczam i wypuszczam z nadzieją,
      że kiedyś ktoś mi pomoże wjechać z podporządkowanej albo zmienić pas przed
      skrętem... Chyba się głupio rozmarzyłam.
      • fedorczyk4 Re: Choroba wściekłych kierowców 20.01.06, 12:25
        Bywa że się trfi na ludzkiego człowieka. Pół godziny temu na Saskiej Kępie
        kierowcaa szambiarki leciał do mnie ze 30 m. żeby mi powiedzieć że nie mam po
        co się wycofywać rakiem z jednokierunkowej, bo on za "lekutkom chwilunie
        odjeżdża" smile)
        - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
        • towita Re: Choroba wściekłych kierowców 20.01.06, 12:32
          A ucałowałaś pana? Albo chociaż obdarzyłaś pięknym uśmiechem?
          • f.l.y Re: Choroba wściekłych kierowców 20.01.06, 14:01
            moja złość narasta, kiedy lewym pasem jedzie pańcia albo pańcio 40 km/h- na
            Radzymińskiej/Solidarności
            a wczoraj taka blondi 40+ zasuwała 30 km/h od Ronda Żaba aż do Kondratowicza..
            no krew się gotuje....
            • tomek854 Re: Choroba wściekłych kierowców 20.01.06, 14:23
              A mnie wkurzają ci wszyscy buce, co skręcają w lewo jadąc z południa i wjeżdżają w początek hallera kiedy mają już żółte. Bo żółte jest stanowczo za krótkie i na przykład TIRy nie zdążają, więc się nadziewają na ruszający z przeciwka tramwaj, obaj muszą stanąć, i całe skrtzyżowanie zatamowane. .
      • skiela1 Re: Choroba wściekłych kierowców 20.01.06, 14:46
        Czesciej jezdze prawym,ci lewi niech sie spiesza.I tak baaardzo czesto na
        swiatlach sie znow spotykamytongue_out
    • wiedz-ma Re: Choroba wściekłych kierowców 20.01.06, 15:15
      jako wieczna pasazerka potepiam wszelkich wscieklych kierowcow, bo zagrazaaja
      moejemu bezpieczenstwu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka