skiela1
12.06.06, 16:27
To wiadomość wszech czasów dla kinomanów
Kontynuacja kultowego dzieła nie może się udać
Najwyższa pora w kontekście naszej absurdalnej rzeczywistości
Fani polskich komedii czekali na to od lat. W końcu ich marzenie się spełni!
Jeszcze tego lata ruszą zdjęcia do kontynuacji kultowego filmu Stanisława
Barei "Miś".
Tak, prezes Ryszard Ochódzki powraca, tak jak poprzednio, w skórze Stanisława
Tyma, który nie tylko gra w filmie, ale jest jego scenarzystą i reżyserem.
Historia toczy się współcześnie. Ochódzki nie najgorzej poradził sobie ze
zmianą systemu. Jest nieźle prosperującym działaczem sportowym i biznesmenem.
Wokół niego widzimy Polskę, którą znamy, ale przefiltrowaną przez prześmiewczy
zmysł Stanisława Tyma.
"Miś" jest najbardziej oczekiwanym polskim filmem. Tym, pytany przez
dziennikarza tygodnika o scenariusz, mówi: "Niby on jest, ale ja sam się do
niego nie przywiązuję. Wszystko i tak rozstrzygać się będzie na planie". Czyli
i tym razem „prawda ekranu” może być tak nieprzewidywalna jak „prawda czasu”.
To przecież na planie klasycznego „Misia” twórcy bezustannie musieli
dostosowywać swoje pomysły do zastanej rzeczywistości. Klasycznymi już stały
się opowieści o zdobywaniu rekwizytów, znikających paróweczkach, urządzaniu
Londynu w socjalistycznej Warszawie.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3412017.html