mich_al
14.10.06, 01:05
Historia miłosna, wiec jesli ktos nie chce niech nie czyta....
Znalismy sie od paru miesiecy. Od poczatku miedzy nami pojawila sie jakas
niewidzialna nić łączaca nas. Dzieliła nas tylko odległość, ale i tak nie
miało to znaczenia. Rozmawialismy ze soba całymi godzinami codziennie,
widywalismy sie tylko w weekendy co pare (2-3) tygodnie. Ale i tak było
wspaniale. Zapewnialismy sie o wzajemnej miłości. Planowaliśmy wspólnie wiele
rzeczy, wspólny Sylwester, wspólne wakacje... Było super. Spełniło sie moje
najwieksze marzenie... "KOCHAĆ i BYĆ KOCHANYM"...Ale pewnego dnia
powiedziała, że przestała czuć to co czuła wcześniej, że chyba sie pomyliła
co do swoich uczuć..., że nigdy wczesniej z nikim nie czuła sie tak dobrze,
że nikt inny wcześniej nie okazał jej tyle takich wspaniałych uczuć jak ja i
że dlatego się pomyliła co do swoich uczuć i że nie może ze mna być, bo nie
czuje tego.
Czy można tak z dnia na dzień zupełnie zmienić swoje podejście ?
Czy można sie tak z dnia na dzień odkochać ? Bo wiem że mnie kochała...
Jestem tego pewien, bo czułem się kochany. A teraz nie wiem co mam zrobić.
Ona chce żebyśmy byli dalej przyjaciółmi, a ja nie wiem co robić....