Dodaj do ulubionych

A'propos piecyk

18.10.06, 23:33
Kilka minut, kilka chwil po lecie,
Kiedy zimny wiatr dmuchnie w plecy,
Wszystko co nam zostaje na świecie
To mruczący życzliwie piecyk.
To nie oschły, zgryźliwy kaloryfer,
On jest stary i trochę niemodny,
On jak klejnot, rubinem skrzy się
Na jesieni dekolcie chłodnym.
Nie dla niego parady i wiece,
Kiedy śpiewa, to tylko szeptem.
Po co zaraz nam wielkie piece,
Tylko małe jest wierne i ciepłe.

Gdy październik zaczyna grać hejnał
Na swej trąbce, zimnej w dotyku,
Ty przez długie wieczory grzej nas,
Grzej nas, grzej nas, grzej nas, piecyku.
Gdy jak złodziej zakrada się w serca
Zima biała jak wata na patyku,
Ty nam śpiewaj, świeć nam i grzej nas,
Grzej nas, grzej nas, grzej nas, piecyku.

Chociaż głośno porykują osły,
A wciąż pusto i pusto w koszyku,
Po co zaraz palić wszystkie mosty?
Lepiej mocno napalić w piecyku.
Wczoraj przyszli do mnie astronauci
Przed wyprawą w gwiazdozbiór Wodnika,
Że przemarzną na śmierć w tym Kosmosie,
-Pożycz – mówią – kochana piecyka.
On jest pełnym blasku chrabąszczem,
Więc siadamy blisko przy sobie,
Pośród jabłek jesiennych i książek
Wpatrujemy się w złoty ogień...
Obserwuj wątek
    • dimanche Re: A'propos piecyk 18.10.06, 23:41
      Kiedy kopci się w piecyku
      To problemów masz bez liku
      Musisz pilnować opału
      nawet gdy nie masz zapału
      I dbać o to, by nie zgasło
      słuchaj zatem czy nie trzasło

      Nie, wykasujcie to...
      • grazia.eni Re: A'propos piecyk 19.10.06, 00:04
        Oj, pamiętam jaki to był kłopot, bo ja przychodziłam pierwsza ze szkoły i
        paliłam w centralnym. Potem przeprowadziłam się do bloku, a rodzice założyli
        gazowe.
        Ale tęsknię bardzo za patrzeniem w prawdziwy ogień. Kiedyś na pewno będę miała
        chociaż kominek. Prawdziwy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka