kriss67
31.05.07, 13:15
"Jest najliczniejszym drapieżnikiem na Ziemi. Liczbę jego ofiar - ptaków i
małych ssaków - szacuje się w milionach. Ale wciąż nie docenia się jego roli
w przyrodzie
Jakiś czas temu Brytyjskie Towarzystwo Ochrony Ssaków rozesłało właścicielom
kotów ankietę "Co przyniósł kotek?". Przez pięć miesięcy mieli notować
zdobycze swoich pupili. Rekordzistką i zarazem urodzoną morderczynią okazała
się kotka Missy z Dorset. Lista jej ofiar zajęła aż siedem stron ankiety,
tylko jednego tygodnia upolowała pięć królików, 17 ryjówek, 11 myszy i siedem
ptaków.
Coraz częściej przyrodnicy zwracają uwagę na zagrożenie, jakie dla dzikiej
fauny stwarzają koty domowe. Badania przeprowadzone w jednej z angielskich
wsi dowiodły, że w ich paszczach ginie tam 30 proc. wróbli. Na wyspach
archipelagu Kerguelen zabijają rocznie ok. 3 mln petreli (ptaków morskich). W
Nowej Zelandii przyczyniły się do gwałtownego spadku liczebności pingwina
żółtookiego.
Naukowcy szacują, że jeden kot rocznie może zabić co najmniej sto zwierząt.
W Polsce żyje kilka milionów kotów.
Łowią wszystko, co się rusza
- Trudno winić instynktowne zachowania łowieckie tych zwierząt - zaznacza dr
Izabela Wierzbowska z Instytutu Nauk o Środowisku Uniwersytetu
Jagiellońskiego. - Problemem jest brak odpowiedzialności właścicieli, którzy
pozostawiają zwierzęta bez opieki i pożywienia. Szczególnie na terenach
wiejskich, gdzie koty i psy często same muszą się wyżywić, polując na dzikie
zwierzęta, głównie ptaki oraz drobne ssaki - dodaje uczona.
Dr Wierzbowska przez trzy lata śledziła 16 na wpół zdziczałych kotów, które
żyły na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego. Okazało się, że rewir łowiecki
kocura może mierzyć prawie 1,5 km kw. Jeden z obserwowanych kotów potrafił
wędrować na odległość 3 km od miejsca, gdzie odpoczywał i był czasem
dokarmiany.
- Areały samców są większe niż samic, zmieniają się też w ciągu roku.
Obserwowane koty były najbardziej aktywne w sezonie wiosenno-letnim, a zimą
najmniej ruchliwe - opowiada dr Wierzbowska. Zwraca też uwagę, że w Ojcowskim
Parku Narodowym przypada aż sześć kotów na kilometr kwadratowy! - Na pewno
wpływają na populację dzikich zwierząt - zaznacza. By się przekonać, jakie
zwierzęta padają ich łupem, naukowcy przebadali kocie odchody. Zebrali 104
próby. Okazało się, że dominującym składnikiem kociej diety (72 proc.) były
gryzonie, a dalej owady (23 proc.) i ptaki (8 proc.).
- Wśród ich ofiar zidentyfikowaliśmy myszy leśne, myszy polne, norniki,
karczowniki, sikory, dzięcioły, kuropatwy, zające, łasice, popielice,
szczury, krety, żaby, zaskrońca - wymienia dr Wierzbowska. Koty zabijały też
ryjówki, ale ich nie zjadały.
- Polują na wszystko, co się rusza, ale niekoniecznie zjadają. Mają bardzo
silnie rozwinięty instynkt łowiecki. Nawet dokarmiane przez człowieka nie
przestaną zabijać - podkreśla naukowiec. Stały się konkurencją dla dzikich
drapieżników. - Łasice czy kuny mają mniejsze szanse w pojedynku z kotem
dożywianym przez człowieka.
Rudy postrach rudzików
Podobne wnioski przyniosły badania pod kierunkiem dr. Krzysztofa Schmidta z
Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży. Na badanym przez niego obszarze
Puszczy Białowieskiej zagęszczenie kotów domowych było wielokrotnie większe
niż np. kun. I mimo że 80 proc. kotów było dokarmianych, to i tak polowały.
Ich łupem padało 6 proc. gryzoni i 12 proc. ptaków żyjących w zasięgu ich
rewirów.
Dagny Krauze ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego od 2004 r. śledzi
poczynania łowieckie kilkunastu kotów. Bada też ich dietę, analizując
pozostałości w odchodach, a także zawartość żołądków zwierząt rozjechanych
przez samochody. Z jej badań wynika, że koty są najbardziej łowne jesienią. -
Po żniwach, kiedy najłatwiej o gryzonie - tłumaczy. Z kolei wiosną przychodzi
sezon na jaszczurki i ptaki, zwłaszcza te, które gniazdują na ziemi albo w
ogrodach. - Znajomy kot, Rudy, w ciągu jednego weekendu pożarł pięć młodych
rudzików gnieżdżących się w roślinności przy tarasie. Grodzenie gniazda nie
pomogło. Kot wymknął się nocą z domu i wybrał młode. Nazajutrz dobierał się
do szpaków z budki, a potem pożarł jeszcze jaszczurkę zwinkę - opowiada
badaczka.
Zimą domowe mruczki są mniej aktywne, ale też lubią zapolować. Czają się obok
karmników (a jeden nawet czyhał na ptaki w środku!). Dagny Krauze: - Jednym
smakują gołębie, inne chętniej zabijają i zjadają szczury. Nie da się
policzyć wszystkich kocich ofiar. Najłatwiej obserwować karmiące kotki. Jeden
z właścicieli opowiadał mi, że jego podopieczna regularnie przynosiła dla
swoich młodych zające, zwykle kilkutygodniowe. Trzy były jednak dość spore -
więc zabrał je kotce i zrobił z nich pasztet.
Jak przeszkodzić kotu w zabijaniu
* nie rozmnażać niepotrzebnie, tj. sterylizować kotki, kastrować kocury;
* ograniczyć wychodzenie z domu, zwłaszcza o zmroku;
* zawiesić na szyi dzwoneczek, który będzie ostrzegał ptaki (są też specjalne
obroże emitujące co kilka sekund sygnał dźwiękowy);
* uczynić niedostępnymi budki i karmniki, otaczając pień drzewa gładką
blachą."
Pozdro
Krzysztof