sloggi
20.06.03, 16:24
Półki sklepowe uginają się od specyfików do farbowania włosów. Tysiące
odcieni, setki firm i konsystencji, co tu wybrać?
Nadawanie włosom kształtu lepiej powierzyć fryzjerowi, ale farbowanie można z
powodzeniem wykonać w domu. Odpowiedni kolor rozświetla cerę, podkreśla barwę
oczu. Powinien być zgodny ze stylem bycia i ubierania się danej osoby. Polacy
mają w większości chłodny typ urody, więc odcienie ciepłe nie zawsze im
pasują.
Jeśli zmiana ma być krótkotrwała, do wyboru mamy kilka opcji. Na imprezowe
szaleństwo najlepsze będą pianki koloryzujące, których się nie zmywa, tylko
po nałożeniu od razu układa fryzurę – mają szalone i niepowtarzalne kolory:
jaskrawoczerwony, popielaty, srebrzystozielony; efekt utrzymuje się do
następnego mycia włosów.
Druga propozycja to jednorazowe saszetki, tzw. tonery albo pianki, które
nakłada się na włosy na ok. 20 min. Kolor nie jest intensywny, ale odcień
utrzymuje się do kilku myć włosów. Tonery kosztują 4-5 zł, pianki 12-15 zł.
Jeśli mamy ochotę na przyciemnienie lub zmianę odcienia, najlepiej wybrać
szampon koloryzujący, których na rynku jest całe mnóstwo. Większość z nich
jest bezpieczna dla włosów i prosta „w obsłudze”. W komplecie są zazwyczaj
odżywki z olejkami, woskami owocowymi i witaminami. W niektórych pudełkach
składniki podzielone są tak, aby szampon można było wykorzystać na dwa razy.
Ceny są zróżnicowane, zaczynają się od 10 zł. Kolorów jest cała paleta, ale
na włosach ciemnych nie da się uzyskać miodowego blondu.
Jeśli zmiana ma być drastyczna albo chcemy włosy rozjaśnić, do wyboru mamy
trwałe farby. Liczba odcieni i firm produkujących farby jest chyba nie do
policzenia! Wszystkie farby zmieniają strukturę włosa, „wywabiają” naturalny
kolor, więc właściwie się nie zmywają, tylko odrastają wraz z włosami. Wiele
z tych produktów ma formę maseczki, która nie spływa z włosów, wiele też
wyposażonych jest w pojemniczki do mieszania ze sobą składników i specjalne
aplikatory do nakładania mieszanki na włosy. Jeśli chcemy włosy pozbawić
koloru, żeby następnie nadać im inny, potrzebne będą rozjaśniacze. Zawierają
znacznie wyższe stężenie wody utlenionej niż farby. Farby albo dołączone do
nich odżywki wzbogacone są witaminami A i C, które chronią kolor przed
płowieniem. Ceny farb zaczynają się od 15 zł, a w przypadku tych najbardziej
nowoczesnych dochodzą nawet do 35 zł.
Styliści włosów na nadchodzące lato proponują kolory delikatniejsze i
bardziej naturalne niż w poprzednich sezonach. Do historii odchodzą więc
ogniste czerwienie i wściekłe pomarańcze, a także fiolety i granaty. Modne są
za to naturalne „mysie” brązy, popielatości i blondy. Latem fryzura ma
wyglądać jak naturalnie rozjaśniona słońcem, ma harmonizować z opalonym
ciałem. Włosy nie powinny być „prosto od fryzjera”, mogą być
lekko „wczorajsze”, bez intensywnego połysku. Najlepiej wygląda kilka
mieszających odcieni jednego koloru, ale nie bardzo kontrastowych, odpadają
więc białe pasemka do ciemnych włosów. Farbami odtwarza się to, co naturalne,
rozjaśnia się końcówki i pasemka przy twarzy. Dopuszczalne, a niektórzy
twierdzą, że modne, są odrosty (ale nie czarne!). Naturalne,
ciemniejsze „tło” przy skórze często dodaje wyrazistości twarzy, gdy osoba
ciemnowłosa farbuje się na blond.
(w.g. mag.Dlaczego)