leftt
26.09.07, 15:20
Bardzo subiektywne zestawienie meczów od czasu, kiedy interesuję się
piłką. Nie zawsze są to mecze najlepsze, najgorsze - po prostu te,
które zapamiętałem
1981 - NRD-Polska 2:3. Pięć minut i dwa razy widziałem ojca
kulającego się po podłodze. Potem już mu się to nie zdarzyło.
1982 - Polska-Włochy 0:2 (MŚ) - pierwszy mecz, po którym się
poryczałem (mając 8 lat)
1983 - Widzew - Liverpool 2:0. Słynny kiks Grobelaara.
1984 - Francja - Portugalia 3:2. Nigdy żaden gracz nie zdominował
żadnych mistrzostw tak, jak wtedy Platini. Nawet Maradona 2 lata
później.
1985 - Lech - Borussia Moenchengladbach 0:2. Pierwszy i jedyny mecz,
po którym się rozchorowałem. A było tak fajnie po 1:1 w Gladbach...
1986 - Brazylia-Francja 1:1 i wygrana Francji w karnych. W tym meczu
było wszystko. Nawet Platini i Zico mylili się z karnych. Ale z tych
MŚ pamięta się głównie rękę Maradony...
1987 - Polska-Cypr 0:0. A tak liczyłem na Okońskiego...
1988 - Lech-Barcelona 1:1 przegrana Lecha w karnych. Nerwy przy
radiu, bo dla TVP to było za małe wydarzenie. Jeden karny i byłoby
tak fajnie...
1989 - Szwecja-Polska 2:1. A bramka po bombie Tarasiewicza trzęsie
się pewnie do dzisiaj.
1990 - Lech - Panathinaikos 3:0. Nigdy przedtem ani potem nie
mieliśmy tak silnej ekipy...
1991 - Polska-Anglia 1:1 w Poznaniu, znowu Lineker, ordynarny faul
Woodsa w polu karnym.
1992 - Lech-IFK Goeteborg 0:3. I piętnaście lat chudych...
1993 - Polska -Anglia 1:1 w Chorzowie. A Jezus, Maria!
1994 - Legia - Górnik 1:1 i sędzia Redziński
1995 - Polska - Słowacja 5:0. I jeszcze Wałdochowi urodziła się córka
1996 - Czechy - Portugalia 1:0 - i fantastyczny gol Poborskyego.
1997 - Polska - Anglia 0:2. Tego samego dnia przyjechał Papież.
Zastanawialiśmy się, czy zwycięstwo nad Anglią byłoby większym
wydarzeniem i doszliśmy do wniosku, że tak, bo Papież przyjeżdża
częściej.
1998 - Bułgaria - Polska 0:3. A my cholera jak debile przy radiu, bo
transmisja tylko w jakiejś dziwnej Wizja TV.
1999 - Anglia-Polska 3:1. Nigdy przedtem ani potem nie widziałem 7
obrońców na boisku w jednej drużynie.
2000 - Holandia - Włochy 0:0, zwycięstwo Włochów w karnych mimo 2
czerwonych kartek. I ten Toldo w bramce.
2001 - Polska-Norwegia 3:0. Po 16 latach upokorzeń impreza do rana.
2002 - Polska - Korea 0:2. Najpierw ktoś skopał hymn, a później 2:0
w łeb. Tak, jak cztery lata później...
2003 - Lech - Groclin 2:3. Przecież przyszła żona musi zaliczyć
chociaż jeden mecz na Bułgarskiej. Ale dlaczego przegrywamy w
ostatniej minucie?
2004 - Legia - Lech 1:0, PP wywalczony na Łazienkowskiej. Plus
telefony kumpla na przypadkowe numery w Warszawie.
2005 - Liverpool - Milan 3:3, zwycięstwo Liverpoolu w karnych.
Podziwiam tych kibiców Liverpoolu, którzy w przerwie postawili na
swoją drużynę. Naprawdę zasłużyli na swoje pieniądze.
2006 - Polska - Portugalia 2:1 Przeżycie metafizyczne...
2007 - na razie Portugalia - Polska 2:2. Ale może to się jeszcze
zmieni?