Dodaj do ulubionych

Ślubuję ci rozwód

04.12.07, 00:16

Dziś młodzi ludzie żyją szybko. Jeszcze szybciej biorą ślub i tak samo
błyskawicznie się rozchodzą. Prawie co dziesiąty rozwodnik ma zaledwie roczny
staż małżeński.

- To nie jest tak, że my się jakoś pokłóciliśmy - opowiada 26-letnia Magda,
doradca finansowy z Warszawy, która kilka miesięcy po ślubie powiedziała
swojemu Jaśkowi: "Kochanie, musimy porozmawiać". Następnego dnia umówili się
na lunch w fast foodzie i tam sprecyzowała, że chodzi jej o rozwód. - Jasiek
przyznał, że też chciał to zaproponować - dodaje. Właśnie złożyła pozew. Co
się stało, że im nie wyszło? - To nie kwestia braku poznania. Mieszkaliśmy ze
sobą trzy lata. Doszliśmy do momentu, że oboje potrzebowaliśmy jakichś zmian.
Już jak braliśmy ślub, umówiliśmy się, że gdy nadejdzie ten moment, to się
rozwiedziemy - przyznaje kobieta. Magda i Jasiek wytrzymali ze sobą 11 miesięcy.

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4730033.html
To jakas paranoja.
Obserwuj wątek
    • priw Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 01:03
      Ech,wydaje mi się,że powodów takiego stanu rzeczy jest całe
      mnóstwo...Mocniejsza pozycja kobiety,tzn.jej uniezależnienie się od
      mężczyzny chyba nie jest tu bez znaczenia.A ogólnie rzecz biorąc-
      ślub,jako wartość mocno się zdewaluował i nie jest już dla
      większości tym,czym mógł być dla naszych dziadków,czy rodziców.Ale
      chyba lepiej wziąć rozwód,niż po 50-ciu latach powiedzieć(albo
      usłyszeć),że największą porażką życiową było właśnie te 50 lat ze
      współmałżonkiem...
      • skiela1 Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 01:46
        Za duzo Hollywood a za malo reality.
      • agulaszek Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 08:27
        Nie sposób się z Tobą nie zgodzić.
        Może rozwód po 11 miesiącach to faktycznie błyskawicznie, ale jeśli
        jedna osoba na widok drugiej reaguje alergicznie to chyba lepiej
        skończyć ten kabaret niż się nie wiadomo w imię czego mordować.
    • orin Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 09:02
      Skąd ta paranoja? Dużo mówi wypowiedź terapeutki na koniec:

      "Dlaczego młodzi rozstają się tak szybko? - Dziś lansuje się zbyt wyidealizowany
      wizerunek rodziny - twierdzi dr Maria Gdowska, znana terapeutka małżeństw i
      wieloletni mediator i biegły sądowy w sprawach rodzinnych. - W reklamach widzimy
      różowe obrazki szczęśliwych i uśmiechniętych małżeństw. Młodzi się tym
      zachłystują. Potem, gdy rośnie kontrast między tym, co jest, a tym, co by
      chcieli, sięgają po najprostszą rzecz - rozwód. Stał się dla nich przepustką do
      kolejnej szansy na szczęśliwość - dodaje."

      Dlaczego młodzi są tak naiwni?
      Bo wmówiono im, że:
      1. najważniejsza jest miłość. No więc kochają się rok, dwa i ślub. A że mylą
      miłość z zakochaniem czyli stanem trwającym 1,5 do lat to takie skutki.
      2. trzeba przetestować związek - przed ślubem mieszkają razem, jest fajnie, luz,
      wolność a drobiazgi przykrywa zauroczenie i zakochanie więc test wygląda na zdany.
      3. najważniejsze partnerstwo - facet cos tam upichci, czasem posprząta, stara
      się opuszczać deskę klozetową i rzucać skarpetki do kosza - nieźle, dotrenuje
      się go po ślubie smile
      4. starzy nic nie wiedzą o współczesnym życiu, babcia nie potrafi obsługiwać
      nawet tel. kom. a Yahoo to ona krzyczała na sąsiada - ich porady są niepotrzebne.
      5. Ja kocham jego, nieważni są jego rodzice, znajomi, koledzy, złe nawyki
      wyplenię, niebezpieczne ciągoty wyeliminuję.

      • orin Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 09:33
        w pkt 1 miało być "trwającym 1,5 do 4 lat"
    • p_k_79 Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 09:30
      Cóż..
      Wmawia nam się, że możemy mieć wszystko "naj", jednocześnie
      pozostając indywidualistami, a jeśli coś nie idzie, to.. po co dach
      łatać gdy pada, skoro mozna sie przeprowadzić do nowego domu? Kiedyś
      koszty były spore (pewne napiętnowanie społeczne Rozwodników,
      pretensje ze strony Rodziny) - dziś rozwód załatwia się czasem
      szybciej, niż ślub i na zasadzie deseru po obiedzie. Do tego
      dochodzi kult "życia na maksa" - każde doznanie powinno mieć
      intensywność skoku na bungee - więc mylenie stanu zakochania z
      głęboką dojrzałą miłością, o którą trzeba dbać by żyła, a i tak
      zdarzają się szare okresy monotonii, to norma. Wtedy najłatwiej "jak
      nic nie czuję, to co sie bede męczyć". Fast fodd zastąpił francuską
      restaurację..
      • orin Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 09:41
        Dokładnie.
        Do swojej listy dopiszę jeszcze:
        6. Wyolbrzymianie znaczenia "dopasowania" - szuka się tej drugiej połówki
        jabłka, po czym następuje przygnębiające odkrycie, że to nie ta i poszukiwania
        od początku. Związek to nowy byt, nowa jakość, obie strony tworzą go i ewoluuje
        on w czasie. Miłość przechodzi wiele faz.

        > Fast food zastąpił francuską restaurację.

        W przypadku Magdy nawet dosłownie smile

        • p_k_79 Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 09:49
          Wiesz, to dopasowanie byłoby jeszcze całkiem niekiepskie, gdyby bylo
          PRZED. Wtedy byłyby to świadome oczekiwania (przecież wiadomo, ze
          jeśli szukam rodzinnego kombi, to nie kupię Porsche Carrera), nie
          tylko wymagania (wtedy usiłuje się młotkiem "dopasować" zakupione
          Porsche do wyobrażeń). Nie mówiąc już o tym, że zamiast siebie
          dopasować do nowych warunków, chce się koniecznie drugą osobę
          dopasować pod siebie". Niedawno czytałam raport jakiejś Psycholożki
          nt. pokoleń urodzonych po 82 roku. Wynika z niego, ze to najbardziej
          narcystyczne pokolenia od lat pięćdziesiątych XX w. Obawiam się, że
          ma rację w swoich spostrzeżeniach, a tutaj mamy okazję czytać o
          częsci skutków.
        • agulaszek Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 09:50
          uważasz, że tzw. dopasowanie nie jest konieczne?
          a jeśli nawet po latach, mimo przejścia przez te swzystkie etapy
          ewolucji nie jedzie się tandemem tylko na dwóch odzielnych
          hulajnogach to warto taką parodię pary ratować??

          Pozdrowienia od cosmoblądi ;D
          • p_k_79 Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 10:03
            Agulaszkusmile Wiadomo, że nie jeździmy po bandziewink Co innego
            rzeczywisty błąd (nie Wszyscy dojrzale wchodzą w Związek, Ludzie się
            zmianiają nawet na tyle, że zaczynają tłuc swoja Połówkę - fizycznie
            bądx psychicznie - i trudno, by Ktoś wymagał pozostawania na łasce
            kata.. itede), co innego uznawanie Małżeństwa za zupełnie
            bezwartościowy stan przejściowy. Odnosimy się do sytuacji opisanych
            artykułemsmile

            Co do dopasowania, pisałam wyżej: co innego oczekiwania, co innego
            wymagania.. niby niewielka, a jednak róznicawink

            Ja spadam, miłego dnia i ciekawych rozmów Państwu życzącsmile
            • agulaszek Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 10:49
              dyszka wink
              i ja zmykam bo spóźnić sie na 12:00 to dopiero byłby wstyd wink
          • orin Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 10:06
            > uważasz, że tzw. dopasowanie nie jest konieczne?

            Uważam, że jest przeceniana jego rola. Albo inaczej, trudno tak naprawdę
            oszacowac to dopasowanie, szczególnie w pierwszych miesiącach, latach związku.
            Bo jak ocenić to dopasowanie skoro zauroczenie zakłada nam różowe okulary?
            Mogą to zrobić ci, którzy patrzą z boku, rodzice, znajomi, starsi. Kiedyś to
            było ważne, dziś lekceważone.

            > a jeśli nawet po latach, mimo przejścia przez te swzystkie etapy
            > ewolucji nie jedzie się tandemem tylko na dwóch odzielnych
            > hulajnogach to warto taką parodię pary ratować??

            Wszystko zależy od przyczyn. Terapia często pomaga.
            • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 10:34

            • agulaszek Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 10:47
              orin napisał:

              > > uważasz, że tzw. dopasowanie nie jest konieczne?
              >
              > Uważam, że jest przeceniana jego rola. Albo inaczej, trudno tak
              naprawdę
              > oszacowac to dopasowanie, szczególnie w pierwszych miesiącach,
              latach związku.
              > Bo jak ocenić to dopasowanie skoro zauroczenie zakłada nam różowe
              okulary?
              > Mogą to zrobić ci, którzy patrzą z boku, rodzice, znajomi, starsi.
              Kiedyś to
              > było ważne, dziś lekceważone.

              Masz rację, ale po latach, kiedy spadną owe okulary powinno się
              tworzyć drużynę (tak rozumiem słowo dopasowanie) a nie dwa odzielne
              byty, bez wspólnych temetów i zainteresowań a zamiast tego ciągła
              walka o to czyja racja jest najracjejsza. I tylko czasem sił już
              brak. Wtedy chyba pozostaje już tylko rozwód.

              >
              > > a jeśli nawet po latach, mimo przejścia przez te swzystkie etapy
              > > ewolucji nie jedzie się tandemem tylko na dwóch odzielnych
              > > hulajnogach to warto taką parodię pary ratować??
              >
              > Wszystko zależy od przyczyn. Terapia często pomaga.

              Ale czasem odchodzi na nią chęć. Zwłaszcza kiedy żadna ze stron nie
              wykazuje chęci pojednania.
            • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 10:49
              Mam ambiwalentny stosunek do kwestii. Błąd jest w samej przysiędze
              małżonków. To przysięganie miłości po grób jest zadaniem
              karkołomnym. Bywa tak, że kiedy opadają emocje i łagodnieje stan
              zakochania pozostaje intymna przyjaźń i wzajemny szacunek. To jest
              stale otwarty bilet na przyszłość. Dlatego też przyrzekać
              można "..wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę.."
              bo to własny wybór konsekwentnie ponawiany każdego dnia, nawet wtedy
              kiedy ogień już nie taki gorący. Zdarza się jednak,że i najlepsza
              wola nie wystarczy. Pozostaje trwanie w związku z próbami
              dostosownia czyli właśnie uczciwości małżeńskiej i wierność
              przysiędze albo świadomość skuchy i zmiana modelu. Na inny, co wcale
              nie znaczy,że lepszy.
              • skiela1 Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 19:08
                Nie powinno sie przysiegac czegos co nie jest w naszej mocy.
                • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 22:45
                  podpisuję się pod tym. To raczej zaklęcia niż przysięgi.
                  • orin Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 23:15
                    Niech zgadnę, nie udało wam się zachowac przysięgi czy znalezc
                    chętnego/ą na nią?
                    • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 23:26
                      strzelaj
                      • orin Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 23:34
                        Oboje to pierwsze.
                        • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 23:44
                          pudło, w każdej opcji. Za siebie mówię.
                          Wnikliwości brak, nadinterpretacja i owszem.
                          • orin Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 23:51
                            Ano tak bywa. Ach, te inklinacje do hazaru, ale ograniczone do
                            pokera i brydża tylko. Znaczy, szczęśliwy żonkiś z Ciebie smile
                            • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 23:55
                              Nic nie znaczy. Szybki w tych wnioskach jesteś smile Blef i robienie
                              założeń wpisane w hazard. I to Cię tłumaczy wink
                              • orin Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:12
                                No i rachunek prawdopodobieństwa. Możesz więc byc jeszcze
                                nieszczęśliwym żonkisiem, kawalerem, gejem, księdzem albo małolatem.
                                • p_k_79 Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:18
                                  Albo mieć całkiem niezły ubaw..

                                  (ja nic nie mówiłam, jakby cowink)))
                                • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:22
                                  oprócz prawdopodobieństwa jest pewnik. Wiele do wyboru już nie
                                  zostało. I może na tym zakończmy chybił-trafił. Nie stan cywilny
                                  jest tematem wątku.
                                  • orin Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:23
                                    Nieee??
                                    No to od jutra nie piję!
                                    • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:24
                                      słusznie.. dasz radę!
                                      • orin Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:31
                                        > słusznie.. dasz radę!

                                        Nooo myślę, każdego dnia daje radę.
                                        Tylko Ty mnie wytłumacz co jest tematem tego wątku jak "Nie stan
                                        cywilny"?
                                        Bo inaczej rano deja vi dostanę.
                                        No albo stwierdzę że to Ty byłeś pijany.
                                        • p_k_79 Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:35
                                          Orinsmile
                                          Tematem tego wątku jest łatwość decydowania o rozwodzie i idąca za
                                          tym niefrasobliwość podejmowania decyzji o zawarciu Związku (a
                                          własciwie z ty, co za czym idzie, to może odwrotnie..)
                                          Nie jest nim STAN CYWILNY..
                                          A już na bank nie jest nim STAN CYWILNY P.MABIWYsmile Wierz mismile)))
                                          • orin Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:42
                                            OK< dajmy spokój stanowi cywilnemu Pana Malediwy. Wrómy do jego
                                            kretyńskiej (to zdaje się ulubione słówko na tym forum) wypowiedzi o
                                            bezsensowności ślubowania po grób.
                                            Więc ...
                                            więc ...
                                            jestem przeciw i nie zgadzam się!
                                            • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:47
                                              Faktycznie za dużo chlapnąłeś chłopie. Kindrsztuby zaczyna Ci
                                              brakować i ze zrozunieniem nie całkiem oki. Ślubować i owszem ale
                                              nie małpim swendem wszystko. To czego dotrzymanie od Ciebie żależy.
                                              • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:50
                                                Poza tym jeśli się z czymkolwiek nie zgadzasz, to absolutnie nie
                                                znaczy ,że masz jedynie słuszną rację, a jedynie ,ze masz taką
                                                nadzieję.
                                                • orin Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:55
                                                  Serio? popłaczę się zaraz.
                                                  • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:56
                                                    chusteczkę ?
                                              • orin Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:54
                                                Kindersztubę mam w dupie. A co od Ciebie zależy? Co możesz
                                                gwarantowac na 100%? Nie w tym rzecz.
                                                • p_k_79 Panowie.. 05.12.07, 00:58
                                                  przyhamujcie trochęsad
                                                • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:59
                                                  a to widać!

                                                  mogę i chcę starać się, aby dotrzymać tego, co ślubowałem.
                                            • p_k_79 Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:48
                                              Masz prawo.. ale to jednocześnie oznacza, ze trzeba uważać na
                                              przywiązywanie wagi do Twojego słowa, skoro jesteś w stanie
                                              przysięgać cos, co nie tylko od Ciebie zależy - raz; dwa - "na zaś",
                                              nie wiedząc, czy za lat dwadzieścia będziesz tego samego zdaniasmile

                                              Oczywiście, przerysowałam to nieco i spersonalizowałam - chodzi
                                              głównie o sens przysięgania "do grobowej deski". Przy czym Każdy ma
                                              wybór, jakie przysięgi składa.. ważniejsze jest, czy się z nich
                                              wywiązuje chyba, prawda?smile Dlatego ta rozmowa mnie nieco bawi, bo..
                                              patrz moja sygnaturkasmile)) Nie o to, co trzeba, pytamysmile
                                              • orin Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:51
                                                Przysięgam - to znaczy, że wykazuję determinację i postanowienie
                                                dołożenia wszelkich starań aby to dotrzymac. Nikt nie wie co się
                                                zdarzy za 30 lat, za dwa lata czy też że mi schiza nie odbije za dwa
                                                miesiące. Nie w tym rzecz.

                                                Przysięga nie dotyczy absolutu tylko warunków początkowych.
                                                Więc nie sprowadzajcie sprawy do absurdu bo za chwilę się okaże, że
                                                nie będzie można podpisac żadnej umowy.
                                                • p_k_79 Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:56
                                                  Czyli dobrnąłeś do sednasmile) Umowa cywilna ma skutki prawnesmile
                                                  Przysięga to czcza gadanina, o ile nie idą za nią czyny. A, ze
                                                  czynom nie trzeba deklaracji słownych, to lepiej skupić się na
                                                  sensownym działaniu niż na bezsensownym gadaniu. Tak sprawę widzę
                                                  ja. Dla Ciebie moze to mieć znaczenie symboliczne - nie widzę
                                                  przeciwwskazań, takie właśnie jedynie ma w rzeczywistoścismile
                                                  • orin Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 01:00
                                                    Mylisz się. Przysięga małżeńska też ma skutki prawne.
                                                  • p_k_79 . 05.12.07, 01:02
                                                    Konkordatowa.

                                                    A tak poza tym, to chyba mam dość.. ta dyskusja zeszła na
                                                    dziwne "argumenty" miejscami.. dobranoc Panomsad
                                                  • orin Re: . 05.12.07, 01:03
                                                    > Konkordatowa.

                                                    Różne.
                                                • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:56
                                                  ta Twoja przysięga to deklaracja. Moja to obietnica. Nie ma już mowy
                                                  o warunkach wstępnych. Jest kuminacja i kontynuacja według
                                                  najlepszej woli.


                                                  --bez bezsensu
                                                  niczym sens
                                                  jeszcze wciąż
                                                  • orin Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:58
                                                    > ta Twoja przysięga to deklaracja. Moja to obietnica. Nie ma już
                                                    > mowy o warunkach wstępnych. Jest kuminacja i kontynuacja według
                                                    > najlepszej woli.

                                                    Właśnie mówimy o tym samym. Deklaracja i obietnica
                                                    najstaranniejszego jej wykonania. I dlatego ma sens.
                                                  • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 01:02
                                                    można by jeszcze drążyć. Skoro jednak niechcący wyszedł konsensus,
                                                    to zakładam, że tak jest.
                                                  • orin Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 01:29
                                                    > można by jeszcze drążyć. Skoro jednak niechcący wyszedł konsensus,
                                                    > to zakładam, że tak jest.

                                                    Według mnie konsensus. A jak nadwyrężyłem zanadto te... no ...
                                                    konwenanse to 'pomyłujie hospodi' bo krewki jestem i krotochwilny,
                                                    ale lubię twardych i rzeczowych polemistów takich jak Ty i PeKa smile
                                                  • skiela1 Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 01:02
                                                    Znasz to?smile

                                                    "Nie obiecuję Ci wiele, bo tyle to prawie nic, Najwyżej wiosenną zieleń,
                                                    Najwyżej pogodne dni, Najwyżej uśmiech na twarzy I dłoń w potrzebie. Nie
                                                    obiecuję ci wiele, bo tylko po prostu siebie."

                                                    W. Whitman
                                        • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:38
                                          ooooooo, to prawie abstynencja wink

                                          no, za Twoje wnioski, stwierdzenia i stany, to ja nie odpowiadam.
                                          Jak sam wiesz, a jutro być może się utwierdzisz, stan jest
                                          konsekwencją np rozwodu albo nadużycia.
                        • p_k_79 Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 23:46
                          No dobrze, Orin.. to ja Ci zadam inne pytanie.. czy, jeśli przysięgi
                          nie dotrzymujesz, to świadczy o Tobie?
                          • orin Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:07
                            Wiesz jaka jest jedynie prawdziwa odpowiedź na takie pytanie?
                            "To zależy"

                            Przysięga to symbol. Służy innym wartościom i celom. Niedostrzeganie
                            tego robi z nas niewolników formalizmów.
                            • p_k_79 Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:15
                              No i się migasz..

                              Przysięgi czynią z nas formalistów. A, jak to bywa, na jedną
                              formułkę znajdzie się następnawink Pytanie, czy lepiej nie przysięgać,
                              czy przysięgać, mając furtkę możliwości szybkiego rozwiązania
                              przysięgi..
                              • orin Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:17
                                Jaka furtka szybkiego rozwiązania przysięgi?
                                Nie ma łatwej furtki. Chyba, że mówisz o ceremonii ślubu cywilnego,
                                ale to lewacka kpina.
                                • p_k_79 Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:20
                                  Bynajmniej. Ale w tę ścieżkę na pewno nie skręcimy, bo nie mamy
                                  wspólnego mianownika do dyskusjismile)))

                                  A od innej strony patrząc.. dla znikomego procenta Katolików brak
                                  unieważnienia sakramentu ślubu jest tragedią życiową i problemem
                                  jakimkolwieksmile Już od dawnasmile
                                  • orin Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:28
                                    PeKa, otwierasz jedne furtki, zamykasz w tym czasie inne, kto za
                                    Tobą nadąży?
                                    Mosad Cię szkolił?
                                    Może tak skoncentrujemy się na jednym wątku i bez zbyt głębokich
                                    aluzji bo prosty chłop jezdem i lekko wypity?
                                    • p_k_79 Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:29
                                      No ja się właśnie zastanawiam, jak się do siebie usmiechniesz,
                                      przeczytawszy siebie jutro;DD

                                      Mogemy sie stuknąćsmile Szklankami, się ma rozumiećwink
                                      • orin Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:34
                                        Nie strasz mnie jutrem, lepiej zamów taksówkę na rano. Tylko niech
                                        nie walą do drzwi jak ostatnim razem!
                                        • p_k_79 Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:36
                                          smile))

                                          To może tak już lulu pójdziesz?wink Nie będą musieli szturmowaćwink
    • sibeliuss Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 22:29
      Wszystko ma być łatwe, szybkie, nagłe - zatem płytkie jak pasmo przyjemności.
      • agulaszek Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 22:33
        w tym przypadku może o tak...
        • sibeliuss Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 22:35
          Nie wierzę w wielkie naprawy. Z wróbla się orła nie zrobi - prawda Aga, z
          puchacza jastrzębia też nie wink
          • agulaszek Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 22:57
            dokładnie smile
            idę sobie z tego wątku bo takie teoretyzowanie do niczego nie
            prowadzi...
            ktoś gdzieś coś przeczytał, może sam napisał pracę tylko większości
            prakseologii brak wink
      • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 22:44
        osobiście, bym się przed tym płytkim pasmem nie wzbraniał. Nie ma
        powodu, żeby było trudno i siermiężnie. Trudności niekoniecznie i
        nie wszystkich wzmacniają. Może to i próba charakterów, siły uczuć i
        dojrzałości. Cóż.. nie wszyscy jednakowo dobrze zdają egzaminy.
        • p_k_79 Re: Ślubuję ci rozwód 04.12.07, 23:55
          Jasne.. tylko jaką wartość ma coś, o co się w ogóle nie trzeba
          starać? Jest.. obojętne.
          • mabiwy Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:03
            a kto mówi o braku starań? Tyle, że wolę truskawki i szampana, niż
            kwaśny agrest i mineralną. Przynajmniej wtedy, kiedy jest to
            możliwe smile
            • p_k_79 Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:17
              Róznica jest ogromna w podejściu.. można stwarzać sobie truskawki i
              szampana (starać się), a można stwarzać sobie agrest i mineralną
              (idąc na łatwiznę niestarania, kiedy każdy minus można wyolbrzymiać
              pod niebo) wink
              • orin Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:22
                > można stwarzać sobie agrest i mineralną

                PeKa, ja tylko zmrożoną finlandię sączę, nie wiem co Ty bo nam się
                fazy rozjechały ...
                • p_k_79 Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:25
                  Multiwitaminęsmile))

                  Tłumaczę: można widzieć szklankę do połowy ustą, bądź pełną.. zależy
                  od nastawienia, nie płynu w szklancesmile
                  • orin Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:32
                    PeKa, przelewasz z pustego w próżne.
                    • p_k_79 Re: Ślubuję ci rozwód 05.12.07, 00:33
                      Toś skontrargumentowałsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka