sibeliuss
17.01.08, 10:30
Nie lubię jechać do Centrum, ale czasami trzeba.
Jadę w 170, sporo ludzi. Na Starzyniaku do autobusu chce wsiąść
facet na wózku. Nikt nie chce mu pomóc.
Autobus niskopodłogowy, więc "kuca". Okazuje się, że tej blachy do
podjeżdżania nie używano od dawna. Mam w torbie śrubokręt, podważam
zardzewiały uchwyt, wtaczam wózek i dostaję burę od kierowcy, że
teraz to ta blacha będzie sterczała i drzwi się nie zamkną. Czy to
mój, albo inwalidy problem, że kierowca nie sprawdza stanu
technicznego autobusu przed wyruszeniem na trasę?
Arkadia, pół godziny później mdleje kobieta. Pojawia się dwóch
ochroniarzy, wzywają pomoc przez krótkofalówkę. Wystarczyło kobietę
odpowiednio ułożyć, zdjąć szalik i płaszcz, jakiś pan podał butelkę
z wodą mineralną do kompresu na czoło. Pani ocknęła się.
A gdyby to był zawał, wylew lub przy upadku kobieta uszkodziłaby
sobie czaszkę lub kręgosłup?
Przeraża mnie fakt, że ludzie nie mają pojęcia o pierwszej pomocy i
nic nie robią żeby to zmienić. W takim Izraelu wszyscy raz w roku
mają kurs uczący, a później przypominający o pierwszej pomocy i
postępowaniu w sytuacji zagrożenia.
Musiałem sobie pomarudzić.