Gonitwa myśli Sloggiego

04.09.03, 10:47
Patrzę za okno i czuję, że zdecydowanie jestem meteopatą. Nie, żebym przez tą
szaroburą aurę zamierzał cierpieć, ale znacznie lepiej funkcjonuje mi się gdy
po niebie spacerują pierzaste chmurki zza których wygląda ciepła tarcza
słońca. Dziś jest mglisto i mokro.
W taki dzień siedzenie za biurkiem może urosnąć do rozmiarów katorgi, to nie
jest dobre miejsce na dżdżysty, czwartkowy poranek. Jedyne co mogę zrobić to
pomarzyć, bo zawsze to jakaś forma ucieczki od rzeczywistości. Marzenia
marzeniami, ale przez tą mgłę fantazja nie wzbije się za wysoko. Zatem to
będą marzenia dopasowane do rzeczywistości. A jaka jest ta czwartkowa
rzeczywistość? W gazetach piszą albo o Iraku, albo o wyrodnej matce
uniewinnionej przez sprawiedliwy sąd (sic!). Takiej gazety nawet nie chce się
wziąć do ręki. Może popisać na forum? Salon, hmm, czym jest salon w moim
wyobrażeniu. To nie jest takie proste. W zasadzie pierwsze wrażenie to taki
stereotyp. Duże pomieszczenie, koniecznie w starej kamienicy, takiej
z początków XX wieku. Salon musi być w dużym mieszkaniu, z dużym ciemnym
przedpokojem i sufitem powyżej 4 metrów. Sam salon powinien być duży, ale nie
pusty. Wchodziłoby się przez duże dwuskrzydłowe drzwi. W sumie w motto
napisałem jak widzę taki salon, tylko czy kominek czy piękny narożny piec
sięgający rzędami ozdobnych kafli pod strop? To nie jest taki prosty wybór.
Piec zapełnia sporą część przestrzeni, kominek daje lepsze wrażenie wzrokowe.
Teraz kominki przeżywają renesans, takie złudne poczucie luksusu. Tylko czy
można mieć poczucie luksusu z powodu kominka w segmencie na zamkniętym
osiedlu? Nie biorę pod uwagę kominka w mieszkaniu, w jakimś bloku (nawet
bardzo ekskluzywnym). Co to za kominek, gdy mieszkanie ma trzy metry
wysokości, jest na którymś piętrze jakiegoś nowoczesnego budynku. Kominek
w sterylnym mieszkanku lub apartamenciku na 15 piętrze nie ma sensu, niby
ogień wesoło w nim strzela, ale wychodzisz na korytarz, a tu hydranty, winda
Otis i kamery. W takim kominku nie pali się szyszkami i gałęziami z lasu,
w takim nowoczesnym kominku płoną równiutkie szczapy kupione na stacji Shella
lub innego Statoilu, zero atmosfery.
Zjadłbym coś, może Prince Polo? Z Prince Polo do salonu nie za bardzo, raczej
jakieś ciasto z konfiturami. Zamiast siorbać kawę 3 w 1 wypadałoby zaparzyć
kawę po turecku, albo w jakiś inny sposób. Herbata ekspresowa też nie jest
salonowa, przypomniało mi się jak byłem z Dezetem w herbaciarni na
Francuskiej – to była herbata.
Na szybie przede mną ciekną łzy deszczu, to pierwszy jesienny deszcz.
Na „pogaduchach do poduchy” napisałem, że przydałby mi się katafalk do
spania. Gdy wkoło taka aura najlepiej jest zagrzebać się w kołdrę, włączyć
cichą muzyczkę i pomantykować o życiu.
Ot, taka gonitwa myśli.
    • jeremy27 Gonitwa myśli Sloggiego 04.09.03, 11:02
      Zgadzam się z Tobą. Ja najchętniej dzisiaj leżałbym w łóżku i słuchał sobie
      jakieś płytki, albo popatrzył w TV, ot tak żeby się zrelaksować...Oczywiście to
      wszystko przyu kawce, badż herbacie...przy lekko uchylonych żaluzjach, zeby ten
      smutny krajobraz za oknem nie wdzierał sie zbytnio do wnętrza..
      Czuję już jesień w powietrzu, w kościach...zastanawiam się kiedy przyjdzie ta
      jesienna depresyjka....brrr...kiedy nic sie nie chce i czeka się na słońce jak
      na zbawienie...kiedyu zakłada się coraz to grubsze warstwu ubrań...
      Chcę do domu!!!!Przespać ten czas i obudzić się na wiosnę.
      POZDRAWIAM CIEPŁO.
      • frunze Re: Gonitwa myśli Sloggiego 04.09.03, 11:15
        No właśnie chciałam zacząć podobny wątek smile Dzisiaj, na tę okropną, szarą
        pogodę założyłam wełniany pomarańczowy golf, ilekroć przechodzę koło lustra
        ożywiam się jak widzę ten kolor, hmm, może to jest sposób? smile W taką pogodę
        nie chcę siedzieć sama w domu. Dzisiaj najchętniej poszłabym na kawę do Małej
        Czarnej, na taką wielką, z miodem i cynamonem. Siedziałabym sobie, byłoby
        cieplutko, w tle sączyłaby się muzyczka, a ja patrzyłabym na mokre od deszczu
        ulice i ludzi pod parasolami. Chyba spełnię sobie to małe marzenie, ale
        najpierw 8 godzin w pracy sad Co do salonu, mnie salon kojarzy się z paryskim
        wydarzeniem artystycznym, ale Sloggiemu nie o taki zdecydowanie chodziło smile
        Jak próbuję sobie wyobrazić salon, to widzę ciemne, pomieszczenie, bardzo
        przytulne, z pufiastymi kanapami i fotelami. I z piecem, nie kominkiem, takim
        dużym, malowanym smile A co do cista z konfiturami z przyjemnością zrobię, ale na
        razie trzeba się zadowolić Prince Polo...albo zupką chińską...czy co tam kto
        ma smile I trzeba wrócić do rzeczywistości, bo ja się rozmarzam a góra papierów
        rośnie smile F.
        • sloggi Re: Gonitwa myśli Sloggiego 04.09.03, 11:54
          Nazwa "Salon Odrzuconych" ma tu inne znaczenie. Kiedyś chodziło o ludzi ,
          którym nie pasowała przyjęta forma forów ogolnych - ludzi o szerszym
          światopoglądzie, którzy zawsze idą pod wiatr.
          • frunze Re: Gonitwa myśli Sloggiego 04.09.03, 12:00
            A więc chodziło Ci o taki salon, o jakim i ja pomyślałam, jak zobaczyłam tę
            nazwę smile Gwoli informacji, masz szacownych poprzedników w postaci np Maneta smile
            Salon Odrzuconych 1863 smile Pozdrawiam
    • sharlotka Re: Gonitwa mys´li Sloggiego 04.09.03, 11:06
      Sloggi, lacze sie z Toba....
      w taki dzien jak dzis... sine chmury nad Sopotem, wiatr, atmosfera senna..
      nie jestem w stanie funkcjonowac. Czuje melancholie, czuje brak slonca, brak checi do czegokolwiek. Nie pomaga herbata, czytanie forum, gazet, nic.
      Mysli galpuja jak w zwolnionym tempie przez glowie. Calkiem smutne mysli. I lapie sie na tym, ze zaczynam miec poczatki "dola"... bo nic nie jest
      ostatnio takie jak wydawalo sie byc. Wiele oczekiwan, nadziei, lezy rozsypanych na podlodze. Gorace powietrze z suszarki, spacer nad zimnym,
      ciemnym morzem nie pomaga. I mam wrazenie, ze nikt mnie nie rozmumie, no bo i jak... skoro ja tez tego nie rozumiem.
      Nie znosze tej pogody, tej aury. Chce slonca, lata, ciepla.
      I nawet nie mam w poblizu sklepu z czekolada, buuuu.

      szarlotka, bez bitej smietany i chyba juz troche kwasna..........
      • sloggi Re: Gonitwa mys´li Sloggiego 05.09.03, 11:40
        A może szarloteczka - żubróweczka + soczek jabolowy?
    • nauma Re: Gonitwa myśli Sloggiego 04.09.03, 11:09
      Na gg umieściłem sygnaturkę "dżdż mię wprawia w melancholię"...
      Wychodząc rano do pracy pocałowałem moje Słoneczko, wymruczała "pa, Kochanie" i
      spała dalej, a ja jadąc tak bardzo jej zazdrościłem, że może nie opuszczać
      wygrzanego łóżeczka i że oddałbym wiele, żeby móc się do niej przytulić i spać
      dalej, przechodzić ze snu w półsen i z powrotem...
      Siedzę w pracy i nic mi się nie chce. Sloggi ma gonitwę myśli, Jeremy się
      relaksuje, a ja powoli zapadam się w nic-nie-myślenie. I cieszę się tylko, że
      jest mi ciepło...
      • jeremy27 Re: Gonitwa myśli Sloggiego 04.09.03, 11:13
        nauma niestety ja pracuję od 09.00!!!To wszystko co tam było to moje
        marzenia...siedzę i przerzucam dokumenty za biurkiem, popijam juz zimnawą kawę.
        W pokoju halogenowe sztuczne światło...wszyscy przygaszeni...trzeba to
        przetrwać...staram się relaksować w myślach - ale to też cięzkie...ciągle
        analizuje co ta pora roku przyniesie(zimę w sercu?)...oby nie.Pozdrawima.
    • kolczatka Gonitwa myśli kolczatki 04.09.03, 11:33
      Wczoraj, wracając wieczorem do domku, zobaczyłam wesoło roześmianą mordkę
      księżyca i rozbrykane gwiazdy. Miałam nadzieję, że poranek też będzie radośnie
      rozświetlony promykami słoneczka. I przykra niespodzianka. Brak pomarańczowej
      poświaty tuż przed świtem nie był dobrym znakiem. Zetknięcie ze światem
      zewnętrznym było dotykiem zimnych palców mżawki na mojej twarzy. Brr... Potem
      szybki spacer do pracy i gorąca kawa. A pogoda za oknem uparcie zaciera kolory.
      Wszechobecna szarość i przygnębienie końca lata, które skończyło się tak szybko
      i tak nagle, nie dając nam nawet szansy na pogodzenie się z tym faktem.
      Niestety trzeba odsiedzieć swoje osiem godzin. Potem krótki spacer z psem. Na
      pocieszenie na szczęście mam w perspektywie wieczór z dobrą książką, gorącą
      filiżanką herbaty i kotem mruczącym na moich kolanach. Już nie mogę się
      doczekać!
      A deszcz tylko kap... kap... kap...
      • anahella Re: Gonitwa myśli kolczatki 04.09.03, 17:16
        kolczatka napisała:

        > Wczoraj, wracając wieczorem do domku, zobaczyłam wesoło
        > roześmianą mordkę
        > księżyca i rozbrykane gwiazdy.

        A Marsa widzialas? Ja znow sie na niego pogapilam. Wczoraj
        byl bardziej rumiany niz pare dni temu. Podobno jak jest
        blady to znaczy, ze burze piaskowe na nim szaleja.
        • kolczatka Re: Gonitwa myśli kolczatki 05.09.03, 07:53
          Panu Marsowi pomachałam. Uśmiechnął się pomarańczowo. Nie wiem co to znaczy.
          Ale wyglądał ciekawie.
          Pozdrowionka
          kolczatka
    • jeremy27 myśl Jeremy'ego... 04.09.03, 12:24
      tak właśnie cały czas myślę o perspektywie leżenia w łóżku pod kołdrą...i
      wydaje mi się, że właśnie w takie koszmarne dni nasze mieszkania są bardziej
      przytulne niz kiedykolwiekwink))i wydają się takie przyjazne...prawie sie do nas
      usmiechają...
      P.S. druga herbata i nie jest lepiej...
    • goonia Re: Gonitwa myśli Sloggiego 04.09.03, 18:59
      A ja nie mam okna i nie wiem co sie na bozym swiecie dzieje.
      Pogoda nie wplywa na moje samopoczucie w godzinach pracy, ale potem.......
      Nieraz lubie w chlodny deszczowy dzien isc na spacer a potem wypic kubek
      goracej czekolady. Wycisza mnie taki spacer bo musze walczyc nie tylko ze soba
      ale rowniez z natura wyrywajaca parasolke z reki.
      Pozdrawiam slonecznie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja