Co robicie, kiedy dopada Was jakieś mało przyjemne uczucie? Smutek,
rozdrażnienie, chandra, lęk?
Działacie, rzucacie się w aktywność, żeby zapomnieć, nie czuć? [porządki,
zakupy, sport]
Próbujecie dojść rozumowo do przyczyny złego samopoczucia? [co z myśli, to z
serca]
"Zagadujecie" z kimś tą sprawę?
Stosujecie sprawdzony środek typu piwko na chandrę, papieros na rozdrażnienie?
Ja po wypróbowaniu całego repertuaru powyżej coraz częściej ostatnio nie robię
nic. Siadam i pozwalam sobie, żeby to uczucie sobie we mnie "pograło".
Strasznie nie lubiłam negatywnych uczuć we mnie, teraz jakoś widzę, że są
częścią mnie. Niech sobie czasem też dojdą do głosu