frunze 04.11.03, 12:00 Codziennie rano dostaję od mojego taty dowcip, na miły początek dnia. Dzisiejszy był taki: Wysiadł garbaty z autobusu, przewrocił się, pokołysał, pokołysał i usnął... Nie obrażając garbatych, z pracowniczym pozdrowieniem F. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sloggi Re: Dowcip na dziś :) 04.11.03, 13:44 Normalna katolicka rodzina. Pewnego dnia ciszę przy obiedzie przerywa 10-letnia córka oświadczajac poważnie: - "Nie jestem już dziewica". Po tych słowach zapada całkowita cisza. Pozbierawszy się ojciec mówi do matki: - "Marta, ty tu jesteś winna! Jesteś dziwką! Ubierasz się tak frywolnie, że faceci ogladają się za tobą i gwiżdżą! Mało tego, zachowujesz się obscenicznie przy naszej córce!" Do starszej 20-letniej córki krzyczy: - "I ty, ty też tu jesteś winna! Tak samo jesteś dziwka!Pieprzysz się z pierwszym lepszym kolesiem na naszej sofie kiedy tylko wyjdziemy z domu! I to na oczach naszej córki! Kilka dni temu znalazłem na poduszce ślady spermy! I nie myśl sobie, iż nie wiem o tym, że masz w szafce nocnej wibrator! Brudna szmato!" Na to wsciekła matka wrzeszczy na ojca: "Zamknij się, do licha! To własnie ty powinieneś uważać na to co mówisz. To właśnie ty wydajesz pół wypłaty na prostytutki! To ty spacerujesz po dzielnicy czerwonych latarni z naszą małą córeczką! A odkąd mamy telewizję kablową cały czas oglądasz pornole, nawet przy małej! Żeby już nie wspominać o twojej szmatławej sekretarce, która systematycznie robi ci loda i której nie wystarcza nawet to, że ją wyruchasz, a ty dzwonisz potem do domu i tym swoim anielskim głosikiem rozmawiasz nawet z naszą córką!" Zaszokowana i pełna zwątpienia matka zwraca się do córeczki: - "Ale jak to się stało, skarbie? Zostalaś zgwałcona czy wyruchał cię kolega z klasy?" Mała patrzy dużymi oczyma na matkę i mówi: - "Ale nie mamo, pani zmieniła mi rolę w jasełkach, nie jestem już dziewica tylko pastereczka." Odpowiedz Link
kolczatka Re: Dowcip na dziś :) 04.11.03, 14:03 Nie wiem czy to znacie, ale właśnie mnie ten dowcip rozwalił "Panie graja w golfa. Jedna z nich uderzyla pileczke... Chciala prosto, poszlo w lewo. Z obserwujacych je panów jeden zgial sie w pól, wsadzil dlonie pomiedzy uda i wrzasnal! Pani podeszla do niego: -Ja bardzo pana przepraszam, ale to bylo niechcacy... Pan dalej jeczy... - Jestem fizykoterapeutka, moze bede w stanie panu pomóc? Pan nadal jeczy... Pani rozpiela mu rozporek i zaczela masowac... Po kilku minutach pyta: - No i jak? - Bardzo przyjemnie, ale kciuk nadal boli..." Odpowiedz Link
very_famous My Polacy 04.11.03, 18:46 Dlaczego jesteśmy najbardziej "zajebistym" narodem świata? 1. Jako pierwsza nacja na świecie, opracowaliśmy sposób na picie denaturatu, płynu borygo, kwasu siarkowego i wody kolońskiej. 2. Pewien grabarz z Krakowa miał we krwi 9,5 promila alkoholu i przeżył. 3. Natomiast w 1995 roku, jeden z mieszkańców Wrocławia osiągnął absolutny medyczny rekord świata - 14,8 promila. Nasz bohaterski rodak przekroczył trzykrotnie śmiertelną dawkę. A zmarł w wyniku... obrażeń poniesionych w wypadku samochodowym. 4. W zachodniej Europie można znaleźć alkohole z ostrzegawczym napisem: "Dawka śmiertelna - 3,5 promila. Nie dotyczy Polaków!". 5. Polska kupuje piasek i żwir w Republice Południowej Afryki. 6. Pewien reprezentant Polski w kulturystyce 500 razy przekroczył medyczną normę testosteronu w organizmie zdrowego mężczyzny. 7. Władysław Reymont, autor "Chłopów", nie pojechał w 1924 roku do Sztokholmu po odbiór nagrody Nobla, gdyż nie mógł wytrzeźwieć. Pisarz zmarł rok później z powodu alkoholizmu. 8. Polacy chorzy na raka krtani wymyślili sposób palenia papierosów przez rurkę w tchawicy. 9. Jedna na 100 Polek przyznaje, że uderzyła męża. I to wielokrotnie! 10. W marcu 2000 r oku na ulicach Warszawy podczas polowania na tygrysa który uciekł z cyrku, zastrzelono weterynarza. 11. Wśród honorowych obywateli Wrocławia wciąż figurują: Adolf Hitler, Joseph Goebbels i Hermann Goering. 1. Mieszkaniec Nowego Miasta Lubawskiego dwa razy uciekł z prosektorium. Mężczyzna, będąc w stanie kompletnego upojenia alkoholowego, nie dawał żadnych oznak życia. Lekarze, nie mogąc wyczuć pulsu, stwierdzali zgon. 13. Mieszkanka Piotrkowa Trybunalskiego została skazana na trzy lata więzienia. Przez 10 lat unikała kary, zachodząc w kolejne ciąże. 14. W 1998 roku we Wrocławiu wykryto wytwórnię fałszywych studolarówek. Amerykańscy specjaliści z Secret Service ocenili, że są to najlepiej podrobione pieniądze na świecie. Zdaniem Amerykanów fałszywe dolary wykonane zostały staranniej niż .. autentyczne banknoty. Odpowiedz Link
anahella O dolarach 05.11.03, 17:01 very_famous napisała: > Zdaniem Amerykanów fałszywe dolary wykonane zostały > staranniej niż .. autentyczne banknoty. No wlasnie to swiadczy o tym,z e nie byly to tak swietnie podrobione banknoty, bo pewne bledy sa wykonane z premedytacja. Idealne podrobienie byloby wtedy, gdyby falszerz dokonal tych samych nierownosci co autor oryginalnych plytek. Discovery wyprodukowala kiedys swietny program o produkcji i falszowaniu banknotow. Czasem go powtarzaja - jakbyscie mieli okazje to zobaczcie - to po jego obejrzeniu jestem taka srala madrala Odpowiedz Link
malidar Re: Dowcip na dziś :) 04.11.03, 19:14 Mężczyzna w czasach ściągania złomu powypadkowego z Niemiec, przywleka na lawecie do blacharskiego zakładu straszną kupę złomu, mechanik na to patrzy, kiwa głową ze smutkiem, mysli chwilę i mówi: - Mocno trafiony, drogo to wyjdzie, daj pan namiary, za dwa tygodnie powinien być gotów. Po tygodniu mężczyzna odbiera telefon. - Dzień dobry, ja z warsztatu blacharskiego. Szef pyta jak to marka? - A po co szefowi marka samochodu? - Bo mówi, że jak by nie klepał, to mu wiata przystanku autobusowego wychodzi. Grypa nie grypa ale to mnie bawi, pozdrawiam Odpowiedz Link
frunze Re: Dowcip na dziś :) 05.11.03, 14:05 Dzisiaj otrzymałam taki dowcip od mojego rodzonego: Żona z mężem siedzą w restauracji. Żona zamawia: -Stek, pieczone ziemniaczki i lampkę wina. -A warzywo?-pyta kelner. -Och, dla niego to samo, co dla mnie... Odpowiedz Link
frunze Re: Dowcip na dziś :) 06.11.03, 08:42 Rano dostałam od ojczulka następujący: Pewien mlody student mial egzamin pisemny. Siedzial sobie w przedostatnim rzedzie, wiec mógl spokojnie pisac. - Pss...! Masz pierwsze? - uslyszal w pewnej chwili za plecami. - Mam. - To daj. - student przepisal zadanie i podal do tylu po kilku minutach. - Pss...! Masz drugie? - Mam. - To daj. - student przepisal i podal po kolejnych kilku minutach. - Pss...! Masz trzecie? - Mam. - To daj. Po chwili, student slyszy zza pleców cichy, stlumiony glos: Pss...! Zdal pan, prosze indeks... )) Odpowiedz Link
frunze Re: Dowcip na dziś :) 07.11.03, 08:44 Dzisiaj dostałam taki: Facet budzi sie po "grubej" imprezie, na masakrycznym kacu. Idzie do łazienki, tam zaczyna patrzec w lustro i nad czyms intensywnie myslec... Nagle z kuchni dobiega go glos zony: - Heniek, zrobic ci jajecznice? Facet wali sie w czolo: - No wlasnie! Heniek! )) Odpowiedz Link
frunze Re: Dowcip na dziś :) 13.11.03, 09:36 Od taty przyszedł dziś następujący: Syn mówi do ojca: -Tato! Opowiedz mi proszę o tym, jak to w dzieciństwie musiałeś przejść pół pokoju, aby zmienić kanał w telewizorze. I podpis mojego taty na dole - Twój stary ponad miarę ojciec....))) Odpowiedz Link
kolczatka Re: Dowcip na dziś :) 13.11.03, 11:39 Ten dowcip jest, jak dla mnie, przecudny W barze panuje standardowy zgiełk, jednak co parę minut gaśnie światło i cała sala zaczyna wiwatować. Zakonnica podchodzi do baru i pyta, gdzie znajdzie tu toaletę. - Tu, po lewej, ale nie powinna siostra tam chodzić. -Czemu nie? - pyta zaskoczona zakonnica - Bo w toalecie stoi posąg nagiego mężczyzny, przykrytego jedynie listkiem figowym. - Nie szkodzi - odpowiada zakonnica - nie będę patrzyć w jego stronę. Zakonnica idzie do toalety. Kiedy wraca do baru, zastaje standardowy barowy hałas. Jednak kiedy goście zauważają jej wejście, przerywają rozmowy i zaczynają bić jej brawo. Zakonnica, zaskoczona, pyta barmana. - Proszę pana, o co im chodzi, biją mi brawo, bo byłam w toalecie? - Nie, biją brawo, bo została siostra jedną z nas - odpowiada barman. - Nadal nie rozumiem - mówi wciąż zaskoczona zakonnica. - Widzi siostra, ilekroć ktoś uniesie listek na posągu, w barze gaśnie światło. Odpowiedz Link
altu Re: Dowcip na dziś :) 14.11.03, 09:20 Do psychologa przychodzi przygnębiona kobieta i mówi: - Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi... Mam ogromne problemy z ułożeniem sobie prawidłowych stosunków z ludźmi. Czy możesz mi pomóc, ty stara łysa pierdoło? Odpowiedz Link
slo-onko Re: Dowcip na dziś :) 14.11.03, 09:59 Przez kilka dni do pewnego sklepu przychodził upierdliwy klient i pytał o FAfkulce. Zniecierpliwiona ekspedientka widząc, że klient znów zmierza do sklepu, wywiesiła napis: "Nie ma fafkulców". Niezrażony klient wchodzi i pyta: "A są FA w spraju?" Odpowiedz Link
altu Re: Dowcip na dziś :) 17.11.03, 10:01 Przy autostradzie, na pasie zieleni, zatrzymuje się kierowca, bo widzi wynędzniałego emigranta, który żywi się trawą. – Człowieku, nie jedz tego. Ona jest brudna od spalin i psich odchodów. Jesteś głodny, to zapraszam do mnie, nakarmię cię. – Ale ja mam jeszcze żonę! – odpowiada zdziwiony uchodźca. – No to ją też zapraszam, wsiadajcie do auta. – Ale ja mam jeszcze ośmioro dzieci, czterech braci, cztery siostry i wielu kuzynów. – Zaraz, zaraz, co ty myślisz, że ja mam taki wielki trawnik?!... Odpowiedz Link
sloggi Re: Dowcip na dziś :) 19.11.03, 16:33 ) ) Witam ) ) ) ) Święta: ) ) Najpierw trzeba, kurwa, kupić prezenty. Oznacza to, że będę latał po ) ) sklepach, przepychał się przez spoconych ludziz obłędem w oczach, żeby wydać mnóstwo kasy na jakieś pierdoły. ) ) Co gorsza, wszystko już kiedyś komuś kupiłem. Wujek Edek dostał w zeszłym ) ) roku flaszkę,a przecież nie kupię mu w tym roku książki, bo ten facet nigdy nie przeczytał nic ponad tekst na etykiecie półlitrówki. ) ) Ciocia Jadzia rok temu ukontentowała się kremem nawilżającym, co go ) ) kupiłem z przeceny, bo za tydzień kończył się termin ważności. W tym roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery byłby krem przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze,takich zmarszczek żaden krem nie wygładzi, a po drugie,przecież nie wydam na kosmetyki całej kasy na Boże Narodzenie. ) ) I tak ze wszystkimi. ) ) Dziecko mordę drze o jakiś nowy program komputerowy, choć i tak wiadomo, ) ) że przestanie się nim zajmować po 2 godzinach, bo każda gra jest dla tego półmózga za trudna. ) ) Żona będzie miała jak zwykle pretensje, że Kowalska z jej biura dostanie ) ) cośładniejszego. ) ) W rezultacie kupię byle co, jak co roku. Potem śledzik w pracy z ludźmi, ) ) których mordy są mi nienawistne, i patrzenie na męki szefa, który życzy nam "dużo pieniędzy",choć wszyscy wiedzą,że dopiero wtedy byłby szczęśliwy, gdybym pracował za miskę zupy z brukwi przykuty łańcuchem do komputera. Krwiopijca. ) ) Potem wszyscy się nawalą jak szpaki, a pan Henio obślini biust pani Bożeny z księgowości, zamkną się oboje w archiwum, bo oni zawsze walą się jak ) ) króliki, kiedy są naprani. Następnego dnia kac,w dodatku żona będzie robić wymówki. ) ) Jeszcze tylko trzeba jebnąć w baniak karpia, bo małżonka uważacie - ) ) wrażliwa jest i na męki zwierzątka nie może patrzeć, choć mnie męczy od ) ) 15 lat bez zmrużenia oka. Garbata owca. ) ) A jeszcze przynieść i przystroić choinkę. Z dzieckiem, "żeby miało ciepłe wspomnienia z dzieciństwa", ) ) a ono w dupie ma choinkę, mnie, Boże Narodzenie i wszystko. Jak taki ) ) glon emocjonalny może mieć jakiekolwiek wspomnienia? ) ) No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, mać ich w tę i z powrotem. Jedna ) ) wielka męka. ) ) Co za kutas wymyślił ten łzawy termin "rodzinna wieczerza"? Przyjdą ) ) wszyscy ci, od których na co dzień trzymam się z daleka z dobrym skutkiem. Usiądziemy za stołem... A nie, pardon, najpierw ) ) prezenty! Trzeba będzie się kłamliwie ucieszyć, choć z góry wiem, że ten ) ) chujowy krawat kupiony na bazarze od Wietnamczyków dopełniłby liczną ) ) kolekcję podobnych gówien,gdybym oczywiście zawalił szafę takim badziewiem, a nie zaraz następnego dnia wyrzucił wszystko ) ) do śmietnika.Dostanę też najtańszy koniak i jakieś kosmetyki. Jakie - ) ) będę wiedział ostatniego dnia przed Wigilią, kiedy w pobliskim ) ) supermarkecie zaczną wyprzedawać to, czego nie udało się upchnąć ludziom do wigilii. ) ) Po prezentach się zacznie. Te same kretyńskie dowcipy wuja Bronka, ) ) zwłaszcza, kurna, ten o gąsce Balbince. Wszyscy będą dokarmiać mojego psa po to, żeby narzygał w nocy na mnie i pościel bo przecież wiadomo że śpię z psem. Ciotka załzawi się po dwóch godzinach żucia ) ) żarcia z wytrwałością tapira i zacznie płakać, "jak to dobrze, że trzymamy się razem". Gówno prawda akurat, co wykażą następne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy się już,zacznie wyzywać swojego ślubnego ) ) od złamanych chujów. To oczywiście prawda. ) ) Jedyna nadzieja, że akurat w tym roku 6- letnia latorośl kuzynostwa z ) ) Łodzi nie nawali w gacie w połowie kolacji i nie zakomunikuje o tym ) ) radośnie jeszcze przed deserem. Bo to, że coś wywali sobie na łeb ze stołu, to pewne jak w banku.Jeszcze tylko muszę przeżyć debilne gadki o polityce, przy których wszyscy oczywiście skoczą sobie do gardeł i na siebie się poobrażają. Na koniec ciotula Jadzia puści maleńkiego pawika na ścianę koło swojego fotela i można będzie odtrąbić koniec męczarni. A nie,byłbym zapomniał. Kolejną rozrywką będzie wyprawa na pasterkę, bo to religijna rodzina. ) ) No to pójdę, choć nikt nigdy nie wyjaśnił, po nagłą cholerę tłuc się po ) ) nocy, żeby stać na mrozie w bezruchu przez godzinę czy więcej. Ciekawe,czy moja małżonka znowu wywinie orła na ryj na schodkach kościółka - jak to robi od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy? W kościele, jeśli tam się dopcham, ) ) będzie cuchnąć jak w gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoją na własnych ) ) nogach, bo za duży tłok, żeby upaść. ) ) Czasem tylko ktoś beknie albo puści głośno bąka, ale i tak nikt na to nie zwróci uwagi, bo wszyscy drzemią ) ) na stojąco. Wracając trzeba tylko będzie uważać na chłopców z osiedla,bo ) ) w Wigilię katolicka młodzież szczególnie lubi wpierdolić bliźniemu. Rok temu zglanowali wujka Edka,ale on chyba tego nie zauważył,bo był zalany w płaskorzeźbę. Wreszcie wychodzą z chałupy, wory jedne. ) ) Moment zamykania drzwi za ostatnim z tych troglodytów jest najszczęśliwszą chwilą w moim świątecznym życiu.Kilka dni odpoczynku. Ale mijają jak z bata strzelił, bo wielkimi krokami zbliża się kolejny kretyński wynalazek - sylwester.Ludzie! Kto to kurwa wymyślił ?! Już od listopada ślubna wydala z siebie idiotyczne pomysły, żeby pójść na "jakiś bal". Jakbyśmy srali pieniędzmi... Albo żeby gdzieś wyjechać, gdzie gorąco. ) ) A niech se włączy farelkę pod fikusem, będzie miała tropiki w chałupie. I tak przecież skończy się na balandze u Witka. Jasne, trzeba ładnie ) ) się ubrać, bo wszystkim się wydaje, że to jakiś uroczysty dzień. Czyli ) ) żona najpierw puści w trąbę pół budżetu domowego na jakąś kieckę, w której wygląda jak zwykle, czyli jak w worku po nawozach sztucznych. ) ) Ale cena taka,że za to można by żywić jeden powiat w Somalii przez kwartał. ) ) Ja się wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja wymyśliła, że ) ) mężczyzna wygląda dobrze, gdy wdzieje na siebie marynarę, co pije pod pachami. Pod szyją zawiążę sobie kolorowy postronek. I tak mam przewagę, bo ) ) prysnę na dziób jakąś wodę kolońską i jazda, a małżonka kładzie sobie ) ) tapety tyle, że palec w to wchodzi do pierwszego stawu, a daje rezultat mumii Tutenchamona zaraz przed konserwacją. I zajmuje ze trzy godziny. ) ) Łazienka, oczywiście, zajęta i wszyscy pozostali domownicy muszą szczać do zlewu. Wiadomo mamusia się szykuje na sylwestra. U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia się coś nowego, na czym można by oko zawiesić. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie,bo chociaż Wituś ma dużą chałupę,to ryzyko za duże.Zresztą każda kobitka jeszcze przed północą doprowadza się do stanu, w ) ) którym wygląda jak kupa.W tym dniu trzeba być radosnym jak młody pies, szczerzyć zęby w uśmiechu i ruszać w tany, nawet jeśli ni pyty nie mam ) ) o tym pojęcia. Zresztą nikt nie ma, za to wszyscy miotają się w konwulsjach ) ) i po krótkim czasie cuchną, jak gdyby nie myli się z tydzień. Baby w ) ) szczególności. Z facetami jest prostsza sprawa, bo już koło jedenastej są pijani w sztok i bełkoczą albo chcą ruchać wszystko, na co trafią. O północy trzeba obcałować wszystkie te oślinione i śmierdzące wódą mordy, obłudnie życząc wszystkiego najlepszego,choć jedyne, o czym wtedy myślę, ) ) to żeby ich szlag trafił czym prędzej. Potem sylwestrowa noc, banalna do ) ) bólu - rozmazane makijaże kobitek (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy właścicielka walnie mordą w sałatkę),śpiący pokotem faceci, jacyś zarzygani ) ) klienci w kiblu. Norma.Ja, oczywiście,nawalę się już przed północą,żeby uniknąć konieczności potańcówek i dialogów z własną żoną,bo co jej można nowego powiedzieć po 15 latach małżeństwa? ) ) Trzeba tylko doczekać do rana, kiedy ruszą pierwsze autobusy, bo ) ) zamówienie taksówki graniczy z cudem. Pijany i śmierdzący autobus dowiezie nas jakoś do domu. ) ) Można spać. Przeżyłem. ) ) Do siego roku. ) ) ) ) Odpowiedz Link
slo-onko Re: Dowcip na dziś :) 21.11.03, 14:58 Nastolatka wraca nad ranem do domu. Mama jej otwiera, a ona kręcąc majtkami na palcu mówi: - Mamo, nie wiem co to za sport, ale to będzie moje hobby. Odpowiedz Link
slo-onko Re: Dowcip na dziś :) 21.11.03, 14:59 Jak się nazywa rosół z wielu kur? - Rosół skur-wielu! Odpowiedz Link
slo-onko Re: Dowcip na dziś :) 21.11.03, 14:59 Jak się nazywa babcia klozetowa? - Pisuardessa. A jak dziadek klozetowy? - Kałboj. Odpowiedz Link
slo-onko Re: Dowcip na dziś :) 21.11.03, 15:00 Jak się nazywa Niemiec pod wodą? - Peryszkop Odpowiedz Link
slo-onko Re: Dowcip na dziś :) 21.11.03, 15:00 - Dlaczego Kinga została święta? Bo Bolesław był Wstydliwy! Odpowiedz Link
slo-onko Re: Dowcip na dziś :) 21.11.03, 15:01 Facet chciał sobie kupić jakieś drapieżne zwierzę, żeby zagryzło mu teściową, ale w sklepie były tylko pelikany. Sprzedawca powiedział, że są one wyjatkowo grożne, więc kupił dwa. w domu postanowił je wypróbować: - Pelikany na stół!!!! - pelikany totalnie rozpieprzyły stolik. Facet wniebowzięty mówi dalej: - Pelikany na krzesło!!! - ptaki rozdziobują krzesło Nagle wchodzi teściowa i od progu mówi: - Na ch*j ci pelikany??? ... Odpowiedz Link
slo-onko Re: Dowcip na dziś :) 21.11.03, 15:20 Mąż mówi do żony: - Kochanie, nie mogę znaleźć herbaty! - Ty beze mnie to z niczym byś sobie nie poradził! Herbata jest w apteczce, w puszce po kakao, z nalepką "sól". Odpowiedz Link
slo-onko Re: Dowcip na dziś :) 21.11.03, 15:20 Sprzeczka małżeńska. Żona do męża rozkazującym tonem: - Natychmiast wychodź spod tego stołu! - Nie wyjdę! - Mówię Ci wyłaź! - Nie wyjdę! - Wyłaź ty tchórzu! - Nie wyjdę! Chłop musi mieć swoje zdanie! Odpowiedz Link
slo-onko Re: Dowcip na dziś :) 21.11.03, 15:21 Wpada gościu niespodziewanie do domu, patrzy, a tu żona w pełnej akcji z kochankiem. Gościu podchodzi do łóżka i mówi... - Kochana żono, kupiłem ci najlepsze futro, a ty jak mi się odpłacasz? Kupiłem biżuterię, a ty jak mi się odpłacasz? Kupiłem samochód, a ty... mógłby pan przestać jak ja mówię... Odpowiedz Link
slo-onko Re: Dowcip na dziś :) 21.11.03, 15:21 Starsze małżeństwo siedzi sobie przed telewizorem, w bujanych fotelach, przykryci ciepłymi kocykami. Nagle starsza pani wyskakuje z pomysłem: - Dziadku, a może byśmy się tak napili jakiegoś winka? Dziadek nie zastanawiając się długo zszedł do piwnicy i wyciągną mocno zakurzoną butelkę, przetarł etykietę i czyta "KOŃJAK". Zaniósł ją do babci i zaczęli sobie popijać. Pili do momentu, aż butelka była pusta. Po chwili babcia mówi do dziada: - A może skoczylibyśmy do sypialni i pokochali się troszeczkę? Dziadek z uśmiechem na ustach porywa babcię do sypialni i zaczęli się kochać. Mija pierwsza doba, potem następna i następna. Kiedy było już po wszystkim, babcia wysłała dziadka, aby z dokładnością przetarł etykietę i dowiedział się czegoś więcej na temat trunku, który spożyli. Dziadek chwycił butelkę, przetarł dokładnie etykietę i czyta: "KOŃ JAK NIE MOŻE - JEDNA ŁYŻECZKA NA WIADRO Odpowiedz Link
slo-onko Re: Dowcip na dziś :) 21.11.03, 15:22 Siedzi facet nad stawem i lowi ryby. > W pewnym momencie wynurza sie zaba i pyta: > - Prosze Pana, czy ja moglabym wejsc na splawik i skoczyc do wody? > - A skocz sobie - odpowiada facet. > Zaba skoczyla, a facet dalej lowi ryby. > Po chwili zaba znowu sie wynurza i pyta: > - Prosze Pana, a czy ja moglabym jeszcze raz wejsc na splawik i > skoczyc > do wody? > - No, skocz sobie - odpowiada facet. > Zaba skoczyla, a facet dalej lowi ryby. > Po chwili zaba znowu sie wynurza i pyta: > - Prosze Pana, a czy ja moglabym usiasc kolo Pana? > - A siadaj - odpowiada facet. > Zaba siada kolo faceta, a ten dalej lowi ryby. > Siedza tak sobie w milczeniu, az ze stawu wynurza sie druga zaba i > pyta: > - Prosze Pana, czy ja moglabym wejsc na splawik i skoczyc do wody? > Na to pierwsza zaba: > - Spi.....aj! Dobrze mówie, Prosze Pana? Odpowiedz Link
geograf wieczornie ja 26.11.03, 21:37 Pewna kobieta podczas spowiedzi mówi do swojego spowiednika: - Ojcze, mam pewien problem. Otóż mam w domu dwie gadające papugi, samiczki, ale nie wiem czemu tak strasznie bluźnią. - A co takiego mówią? - zapytał ksiądz. Kobitka na to : - W kółko powtarzają : - Cześć, jesteśmy dziwkami, chcecie się zabawić ? Ojciec zaniepokojony myśli, myśli, aż w końcu mówi : - Ja też mam w domu dwie gadające papugi, samce, tylko ze moje całymi dniami czytają Pismo Święte i odmawiają różaniec. Przyprowadź swoje papugi do mnie, wpuścimy je do jednej klatki i wtedy moje papużki oduczą twoje mówić tak brzydko. Kobieta się zgodziła i na drugi dzień przyprowadziła swoje nieznośne papugi do księdza. Wpuścili je do klatki. Ptaki popatrzyły na nowe towarzystwo i po chwili odezwały się papugi - kobiety : - Cześć, jesteśmy dziwkami, chcecie się zabawić ? Papugi księdza podniosły oczy znad Biblii, popatrzyły na siebie i jedna mówi : - Odłóż tę księgę bracie. Nasze modły zostały wysłuchane ! Odpowiedz Link
vika411 Re: wieczornie ja 26.11.03, 21:45 Kowalska, Zielinska i Malinowska, w kawiarni plotkuja o swoich mezach. - Moj to do lozka nigdy nie zdejmuje skarpetek - skarzy sie Kowalska. - A moj to ma zawsze zimne jajka- mowi na to Zielinska. A ja to nie wiem bo jak idziemy spac to moj zawsze zaraz chrapie...ale sprawdze- postanawia Malinowska. Nastepnego dnia spotkaly sie w sklepie. Malinowska ma podbite oko. - Co sie stalo?!- zakrzyknely przyjaciolki. - A nic...- mowi Malinowska z ociaganiem.- Powiedzialam mojemu, ze Kowalski sypia zawsze w skarpetkach a Zielinski ma zawsze zimne jajka... Odpowiedz Link
vika411 Re: wieczornie ja 26.11.03, 22:01 Z notatnika policjanta: W lasku znalezlismy drzewa, krzaki, towary szemranego pochodzenia i trzech denatow z ktorych dwoch przejawialo oznaki tlacego sie zycia w postaci przeklenst a trzeci byl calkiem zalany. Odpowiedz Link
vika411 Re: wieczornie ja 26.11.03, 22:04 Z notatnika policjanta: podejrzany w stanie nietrzezwym pobil poszkodowana przy pomocy orczyka konskiego z powodu niemycia ordynarnych czesci ciala i nieprzyjenego zapachu. Odpowiedz Link
vika411 Re: wieczornie ja 26.11.03, 22:06 Jasiu do pani w szkole: - Pse pani! Moj tata powiedzial, ze jak jesce raz dostane dwoje to ktos tu dostanie po w skore! Odpowiedz Link
vika411 Re: wieczornie ja 26.11.03, 22:57 Ze szkolnego zeszytu: Ksiadz Robak mail wyrzuty po mordzie. Antek umarl bo mal talent zamiast pasac bydlo. Dzieci w piwnicznej izbie mialy niezdrowo, smutno i dlatego Jas nie doczekal. Rozalka byla chora i dlatego wsadzono ja do pieca. Wroble i inne ptactwo to szkodniki bo pozeraja plody rolne a zwlaszcza szpaki, ktore zezeraja czeresnie w naszym sadzie a pozyteczne sa wtedy jak zra robaki i inne pasozyty rolne. Dzieci na wsi w czasie wakacji sluza do mszy i prac polowych i dlatego nie jezdza na wakacje. Odpowiedz Link
altu Re: Dowcip na dziś :) 01.12.03, 13:30 [To jest dowcip angielski. W języku angielskim słowo „cock” znaczy kogut, ale może też oznaczać męskiego członka]. W pewnej małej angielskiej mieścinie był ksiądz, który oprócz obowiązków duszpasterskich oddawał się zajęciom gospodarskim. Szczególnie lubił hodowlę drobiu, z którą naprawdę świetnie sobie radził. Któregoś dnia księdzu zginął kogut. Początkowo myślał on, że ten po prostu uciekł, co się czasami zdarzało. Koguty zawsze jednak wracały. Minęło sporo czasu, a koguta jak nie ma, tak nie ma. Ksiądz zmartwił się i doszedł do wniosku, że koguta ukradziono. Postanowił załatwić sprawę podczas niedzielnej mszy. Kiedy wszyscy zbierali się już po mszy, zatrzymał ich i rzekł: – Mam jeszcze jedną, bardzo wstydliwą sprawę do załatwienia. Chciałbym spytać, kto z tu obecnych ma koguta? Wszyscy mężczyźni wstali. – Nie, nie... To nieporozumienie. Może spytam inaczej: kto ostatnio widział koguta? Wszystkie kobiety wstały. – Oj... nie. To też nie o to chodzi. Może wyrażę się jeszcze jaśniej: kto ostatnio widział koguta, który do niego nie należy? Połowa kobiet wstała. – Parafianie, nie rozumiemy się! Zapytam wprost: kto widział ostatnio mojego koguta? Wstał chórek chłopięcy, ministranci, organista i znajdująca się przypadkiem w kościele koza. Odpowiedz Link
altu List od Mamy Blondynki... 01.12.03, 13:31 Kochany Synu! Piszę do Ciebie tych kilka linijek, żebyś wiedział, że do Ciebie piszę, więc jeśli otrzymasz ten list, to znaczy, że dobrze do Ciebie dotarł. Jeśli go nie otrzymasz, to poinformuj mnie o tym, wyślę go jeszcze raz. Piszę powoli, ponieważ wiem, że nie potrafisz szybko czytać. Ostatnio ojciec przeczytał w pewnej ankiecie, że najwięcej wypadków zdarza się kilometr od domu, dlatego zdecydowaliśmy się przeprowadzić dalej. Dom jest wspaniały; jest tu pralka, chociaż nie jestem pewna, czy jest sprawna. Wczoraj włożyłam do niej pranie, pociągnęłam za sznurek i pranie gdzieś wsiąkło, no ale cóż. Pogoda nie jest tu najgorsza. W tamtym tygodniu padało tylko dwa razy. Pierwszy raz padało trzy dni, drugim razem cztery. Jeśli chodzi o tę kurtkę, którą chciałeś, wujek Piotr powiedział, że jeśli Ci ją wyślę z guzikami, które są ciężkie, to będzie drogo kosztowało, więc oderwałam guziki i włożyłam je do kieszeni. Ojciec dostał pracę, jest bardzo dumny, ma pod sobą jakieś 500 osób. Kosi trawę na cmentarzu. Twoja siostra Julia, ta która wyszła za swojego męża, wreszcie urodziła. Nie znamy jeszcze płci, dlatego Ci nie powiem jeszcze czy jesteś wujkiem czy ciocią. Jeśli to dziewczynka, twoja siostra chce nazwać ją po mnie, ale to będzie dziwne nazwać swoją córkę „mama”. Nie widzieliśmy za to wujka Izydora, tego który umarł w tamtym roku... Gorzej jest z Twoim bratem Jasiem. Zamknął samochód i zostawił w środku kluczyki, musiał iść do domu po drugi komplet, żeby nas wyciągnąć z auta. Jeśli będziesz się widział z Małgosią pozdrów ją ode mnie, jeśli jej nie będziesz widział, nic jej nie mów. Twoja mamusia Krysia PS: Chciałam ci włożyć parę groszy do listu, ale zakleiłam już kopertę. Odpowiedz Link
vika411 Re: List od Mamy Blondynki... 01.12.03, 13:53 genialne! Tak trzeba pisac listy. zaraz napisze Wam co napisalam do rodziny w zwiazku ze swietami. od razu widac, ze nie jestem badynkom. Odpowiedz Link
vika411 Re: List od Mamy Blondynki... 01.12.03, 14:09 Kochana Rodzino. W zwiazku ze zblizajacymi sie swietami chce Was zaprosic do siebie.Wiem, ze sie na Was nie zawiode i przyjedziecie napewno. Warunki mam dla Was przygotowane bardzo dobre. Co prawda troche nam przecieka dach i nadgnily sienniki na podlodze bo dach sie zawalil i dlatego sufit w izbie troche trzeszczy ale to nic.Jak przyjedziecie to pomozecie naprawic. U nas w domu jest duzo swiezego powietrza bo troche sie okna nie domykaja a jedno zakleilismy gazetami to jest zdrowo i przewiewnie. Drzwi spalilismy bo braklo nam drewna na opal ale mozna sie zawsze cieplo ubrac.U nas , jak to na wsi, nie brak swiezego powietrza bo krowe i swinki trzymamy w kuchni. Zimno im bylo w chlewiku to co bylo robic. Zamieszkaly z nami.Czasem nawet sypiaja na naszych siennikach w stolowym, w ktorym gniezdzimy sie z naszymi kurami i koza.Ostatnio nasz inwentarz wzbogacil sie o jakies stworzenia, ktore okropnie gryza i sa male , bordowe i wlaza w meble i pod tapety.Sasiadka mowi, ze one sie nazywaja pluskwy. Sa nawet ladne. Zanim spadna na nas w nocy to najpierw spaceruja po scianach i blyszcza jak sie zapali swiatko. Nasz kot tak sie ostatnio drapie, ze prawie wylinial. Tez ma swoje zwierzatka do zabawy,ktore wesolo skacza i po nas od czasu do czasu. Jak juz przyjedziecie to nie zapomnijcie wziac z soba chociaz suchego chleba to sie go namoczy w deszczowce i zrobimy sobie uczte. Jesli nie macie czasu do nas przyjechac albo sa jakies inne przezskody, to prezenty wyslijcie na poste stant bo my nie jestesmy tu meldowani i przychodzi ciagle do nas policja i nas wyrzuca ale my i tak wracamy na stare smieci. Pies Burek zdechl w zeszla srode, czego i Wam z serca zycze .Wasza Vika. Taki piekny list im napisalam Mam nadzieje, ze wezma sobie do serca)))) i...nie przyjada! Odpowiedz Link
zz_beatka Re: Dowcip na dziś :) 02.12.03, 13:05 Pewnego dnia w Ogrodzie Eden Ewa powiedziała do Boga: - Panie, mam problem - Jakiż to problem Ewo-odezwał się Pan Bóg. - Wiem, że stworzyłeś mnie w swej mądrości - odparła - dałeś mi ten cudowny ogród, pełen wspaniałych roślin i zwierząt, tego śmiesznego węża...ale ja.....po prostu nie jestem szczęśliwa. - Dlaczego Ewo? - O Panie-żaliła się dalej - czuję się tu taka samotna i już mam po dziurki w nosie tych wstrętnych jabłek.Przejadły mi się, w ogóle niedobrze mi kiedy na nie patrzę... Czegoś mi brakuje... - Cóż, droga Ewo, w tej sytuacji widzę tylko jedno rozwiązanie Stworzę dla ciebie mężczyznę. - Mężczyznę? A cóż to takiego jest Panie? - zapytała zaciekawiona. - A...to takie ociężałe umysłowo stworzenie z wieloma wadami. Będzie oszukiwał, będzie okrutny i w ogóle da ci ostro w kość. Ale za to będzie większy i silniejszy od ciebie, będzie lubił polować i zabijać. Będzie trochę tępy i nieokrzesany, egoistyczny...ale...jeżeli będziesz się od niego tego domagać, to zaspokoi twoje fizyczne potrzeby. Niestety będzie dziecinny, z lubością będzie się oddawał tak głupawym czynnościom jak kopanie piłki, picie piwa, zmienianie kanałów w telewizorze. Nie będzie zbyt bystry, będzie potrzebował twojej rady i opieki, bo bez ciebie by nie przetrwał... - To brzmi wspaniale Panie-ucieszyła się Ewa-ale gdzie tkwi kruczek? - Możesz go dostać pod jednym warunkiem. - Jakim? - Tak jak wspomniałem on będzie dumny i arogancki, narcystyczny, więc...będziesz musiała mu pozwolić wierzyć, że został stworzony jako pierwszy. To będzie nasz mały sekret...no wiesz tak między nami kobietami... Odpowiedz Link
altu Re: Dowcip na dziś :) 02.12.03, 13:30 Przecież ja zawsze mówiłam, że Bóg jest Kobietą... Odpowiedz Link
vika411 Re: Dowcip na dziś :) 02.12.03, 13:51 Ciiiicho byc bo jestes zonaty a nie ksiadz! Odpowiedz Link
babik Re: Dowcip na dziś :) 02.12.03, 13:54 To ,że jestem żonaty i nie ksiądz nie oznacza , że nie jestem facetem )) Kurde znowu jakieś stowarzyszenie wojujących feministek ?? Staję Wam naprzeciw jako ten , który będzie walczył o męską godność i równouprawnienie. Do bojuuuuuuuuuuuuuu !!!!!!!!!!! Odpowiedz Link
altu Re: Dowcip na dziś :) 02.12.03, 14:02 Gorzej będzie jak MY przypuścimy atak... Ale wykorzystując Twój bojowy nastrój, może przestawisz mi komodę w mieszkaniu??? Jest diablo ciężka... a ja, biedna kobietka, nie mam wystarczajaco dużo siłki, żeby dać sobie radę... PS To było miłe połechtanie męskiej ambicji,... buziak na dodatnie odwagi! Odpowiedz Link
babik Re: Dowcip na dziś :) 02.12.03, 14:12 Oczywiście , że mogę Ci przestawić komodę . Ale czy przy okazji mogę ją połamać ??? Bo nic mnie tak nie wyładowywuję jak jakaś destrukcja ))) Odpowiedz Link
altu Re: Dowcip na dziś :) 02.12.03, 14:20 Hmmm.. Nie da rady . Komoda jest mi potrzebna. W calości.. ALe wiesz,... hmmm... rozejrzę sie za czymś, co można połamać... Drzwi do lasu! Je mozna łamać do woli... Odpowiedz Link
babik Re: Dowcip na dziś :) 02.12.03, 14:25 Drzwi do lasu )) Mogą być , chociaż jak to się mówi drewna do lasu się nie wiezie. Odpowiedz Link
vika411 Re: Dowcip na dziś :) 02.12.03, 16:51 Z notatnika policjanta: Po wejsciu do wyzej wspomnianej meliny,pobita do krwi ofiara zajscia obrzucila mnie stekiem wyzwisk, wsrod ktorych najbardziej wulgarnych nie mozna przytoczyc bo tam byly maloletnie dzieci, ktore w stanie nietrzezwym palily papierosy i powiedzialy "matka, wyjebaj tego kutasa za drzwi bo zimno!" Odpowiedz Link
frunze Re: Dowcip na dziś :) 05.12.03, 12:44 Jak leci, żartobliwie zapytał kołchoźników Pierwszy Sekretarz? Doskonale, zażartowali w odpowiedzi kołchoźnicy! )) Odpowiedz Link
frunze Re: Dowcip na dziś :) 06.12.03, 12:09 siedzi jeżyk pod płotem i wcina kanapkę z serem przechodzący niedźwiedź pyta: - co jesz ? a jezyk na to: - co niedźwiedź ? Więc niedźwiadek poprawił się i spytał: - co jesz jeżyku? a jeżyk na to: - co niedźwiedziu misiu? Stare, wiem, ale "lubię tylko te filmy, które już widziałam" Odpowiedz Link
altu Re: Dowcip na dziś :) 06.12.03, 19:16 A teraz do mojego dzisiejszego nastroju: Wspomnienia kolesia : Zawsze jak byłem młodym kawalerem, gdy spotkały mnie jakieś zgrzybiałe ciotki na weselach, to poklepywały mnie po ramieniu i mówiły - Będziesz następny. Przestały jak na pogrzebach zacząłem robić im tak samo. PS Pozdrawiam Pruszków! Odpowiedz Link
altu Re: Dowcip na dziś :) 06.12.03, 22:24 Pierwszego dnia szkoly, przed rozpoczeciem lekcji, nauczycielka przedstawia nowego ucznia amerykanskiej klasie: - To jest Sakiro Suzuki z Japonii. Lekcja sie zaczyna. Nauczycielka mówi: - Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z historia. Kto mi powie, czyje to sa slowa: "Dajcie mi wolnosc albo smierc"? W klasie cisza jak makiem zasial, tylko Suzuki podnosi reke i mówi: - Patrick Henry, 1775 W Filadelfii. - Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedzial: "Panstwo to ludzie, ludzie nie powinni wiec ginac"? Znowu wstaje Suzuki: - Abraham Lincoln, 1863 w Waszyngtonie. Nauczycielka spoglada na uczniów z wyrzutem i mówi: - Wstydzcie sie. Suzuki jest Japonczykiem i zna amerykanska historie lepiej od Was! W klasie zapadla cisza i nagle slychac czyjs glosny szept: - Pocaluj mnie w dupe pieprzony japonczyku - Kto to powiedzial? - krzyknela nauczycielka na co Suzuki podniósl reke i bez czekania wyrecytowal: - General McArthur, 1942 w Guadalcanal, oraz Lee Iacocca, 1982 na walnym zgromadzeniu w Chryslerze. W klasie zrobilo sie jeszcze ciszej i tylko dalo sie uslyszec cichy szept: - Rzygac mi sie chce... - Kto to byl? - wrzasnela nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiedzial: - George Bush senior do japonskiego premiera Tanaki w 1991 podczas obiadu. Na to inny uczen wstal i krzyknal: - Suzuki to kupa gówna! Na co Suzuki: - Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 roku. Klasa juz calkowicie popada w histerie, nauczycielka mdleje, gdy otwieraja sie drzwi i wchodzi dyrektor: - Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widzialem. Na co odpowiada Suzuki: - Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budzetowej w Warszawie 2003 roku. PS Pozdrawiam Pruszków! Odpowiedz Link
frunze Re: Dowcip na dziś :) 09.12.03, 09:20 Ach! Uwielbiam to! Z wierzchu chrupkie, a w środku mięsiste... - powiedział biały niedźwiedź wgryzając się w igloo. Odpowiedz Link
kolczatka Re: Dowcip na dziś :) 09.12.03, 09:40 Nauczycielka poleciła dzieciom, żeby napisały wypracowanie, które zawierać będzie cztery tematy: 1. Monarchia 2. Seks 3. Religia 4. Tajemnica Powiedziała, że kto skończy będzie mógł isć do domu. Dzieci zaczęły pisać. Po kilkunastu sekundach wstaje Jasio i oddaje prace. Nauczycielka nie chce wierzyć, że udało mu się już skończyć. Prosi go, żeby odczytał swoje wypracowanie. Jasio czyta z duma: "Ktos zerżnal królowa! Mój Boże! Kto?" Odpowiedz Link
altu Re: Dowcip na dziś :) 17.12.03, 12:12 Środek nocy. Do domu powraca zmęczony nocnymi libacjami, kompletnie zalany mężczyzna. Otwiera drzwi, cichutko, delikatnie skrada sie w przedpokoju, żeby tylko nie obudzić żony, bo awantura gwarantowana. Nagle słychać zgrzyt zegara, wysuwa sie kukułka i kuka 3 razy. "O ku...!" - myśli przerażony mężczyzna - "zaraz wszystko się wyda..., chyba, że dokukam jeszcze 8 razy i nawet jak by się obudziła, będzie myślała , że wróciłem o 11:00". Jak postanowił, tak zrobił, i zachwycony własnš przebiegłoscią położył się spać. Rano budzi go żona. - Kochanie, musisz dzisiaj wcze?nie wstać. - A po co? Przecież dziś sobota. - odpowiada skacowany mšż. - Musisz wstać i oddać nasz zegar do naprawy. - A co się stało?. - Co? jest nie w porządku z kukułką . Wyobraź sobie, zakukała w nocy 3 razy, potem zachichotała szyderczo, parę razy beknęła, dokukała 8 razy, puściła bąka , zaryczała jak wół i poszła do łazienki się porzygać. Odpowiedz Link
altu Re: Dowcip na dziś :) 17.12.03, 12:13 Mężczyzni nigdy nie kłamia (bez powodu) Pewnego dnia, podczas pracy nad brzegiem rzeki drwalowi wypadła siekiera i wpadła do wody. Drwal usiadł i zaczął płakać. Nagle objawił mu się Bóg i zapytał: - Dlaczego płaczesz? Drwal odpowiedział, że siekiera mu wpadła do wody. Bóg zstąpił na ziemię, wszedł do wody i po chwili wyłonił się ze złotą siekierą. - To Twoja siekiera? - zapytał - Nie - odpowiedział drwal. Bóg ponownie się zanurzył i po chwili trzymał srebrną siekierę pytając drwala czy to jego. - Ta również nie jest moja - odparł drwal. Bóg po raz trzeci się zanurzył i wyjął z wody żelazną siekierę. - A może ta? - Tak, to moja siekiera - ucieszył się drwal. Bóg był zadowolony, że taki uczciwy człowiek chodzi po ziemi i w nagrodę podarował mu wszystkie trzy siekiery. Drwal wrócił do domu szczęśliwy. Innego dnia drwal spacerował nad brzegiem tej samej rzeki wraz z żoną. Nagle żona potknęła się i wpadła do wody. Drwal usiadł na brzegu rzeki i zaczął płakać. Ponownie objawił mu się Bóg izapytał: - Dlaczego płaczesz? Drwal odpowiedział, że żona mu wpadła do wody. Bóg jeszcze raz zstąpił na ziemię, wszedł do wody i po chwili wyłonił się wraz z Jennifer Lopez. - To Twoja żona? - zapytał - Tak - odparł drwal Bóg się na poważnie zdenerwował: - Ty kłamco! To nie jest prawda! To nie jest Twoja żona! Drwal odparł: - Boże wybacz mi, to nieporozumienie. Widzisz, jeśli powiedziałbym 'nie' Jennifer Lopez, wróciłbyś i wyszedł z Cameron Diaz, i jeśli znowu powiedziałbym 'nie', poszedłbyś trzeci raz i wrócił z moją żoną, której powiedziałbym 'tak', a wtedy otrzymałbym wszystkie trzy. Ale Panie, jestem tylko biednym drwalem, nie dałbym rady dbać o trzy żony, dlatego właśnie powiedziałem 'tak' za pierwszym razem". Jaki z tego morał? Ano morał z tego taki, że jeśli już mężczyzna kłamie, to zawsze w pożytecznym i zaszczytnym celu!!! Odpowiedz Link