Dodaj do ulubionych

korepetycje. kolega - koledze

26.03.10, 13:25
Córka wróciła ze szkoły z informacją, że jej kolega ma pomysł na
udzielanie płatnych korepetycji z fizyki kolegom ze szkoły
(klasy).Moje dziecko uznało, że to świetny pomysł na zarobienie
pieniędzy, ja wręcz przeciwnie - stwierdziłam, że czasami trzeba być
bezinteresownym i nie na wszystko trzeba patrzeć przez pryzmat
pieniędzy. Wywiązała się ciekawa rodzinna dyskusja, po której ja mam
mieszane uczucia.
Argumenty córki: chłopiec(III klasa gimn) jest bardzo dobry z
fizyki -został parę dni temu laureatem olimpiady (już radośnie
wybrał Staszica), bardzo dobrze tłumaczy, czego ona może być
przykładem (pomagał jej w poprawie jakiejś klasówki), jest tani - 25
zł(nie wiem, czy to tanio, nie znam cen), no i takie korki to czysta
przyjemność a nie obowiązek. Chłopak ma dość drogą pasję i na to by
przeznaczał pieniądze. Moim argumentem było własciwie tylko brak
bezinteresowności z jego strony i że gdyby każdy brał pieniądze za
pomoc od drugiego, to wszyscy musielibyśmy za wszystko płacić. A
pomagac sobie trzeba i już.
Dodam, że wzajemne pomaganie w tej szkole jest na porządku dziennym,
jest doceniane przez nauczycieli, są wymierne korzyści z tego w
postaci oceny ze sprawowania , a czasami nawet z przedmiotu.
Ciekawa jestem czy dopuszczacie taka formę zarabiania pieniędzy.
Obserwuj wątek
    • Gość: learning-to-fly Re: korepetycje. kolega - koledze IP: 95.108.50.* 26.03.10, 15:24
      Ale jeśli chłopak chce to robić systematycznie np. 1-2 razy w tygodniu, to wcale
      się nie dziwię, że chce na tym zarobić. Czym innym dla mnie jest pomoc przed
      klasówką czy z trudnym zadaniem, a czy innym regularne lekcje. Jeśli jest dobry
      w tym co robi (umie uczyć) to czemu miałby z tego nie skorzystać? A że zaczyna
      od własnej szkoły to logiczne, gimnazjaliście ciężko na starcie znaleźć kogoś na
      korepetycje inaczej niż po znajomości.
      • verdana Re: korepetycje. kolega - koledze 26.03.10, 16:11
        To niech zarabia - pomysł sam w sobie dobry - ale nie na kolegach z
        klasy... Branie pieniędzy za pomoc od kolegów i przyjaciół być moze
        nie jest naganne, ale nie jest również obojetne moralnie. 16-latek
        zaczynający pomagac kolegom za pieniądze - czy w przyszłosci
        zamierza takze brać kasę za inne przysługi od znajomych? Czy jest
        gotowy płacić, gdy w liceum okaże się, ze potrzebuje pomocy w
        geografii od kolegi z ławki?
        przyjaźń i kolezeństwo chyba wykluczaja tego typu transakcje.
        • Gość: learning-to-fly Re: korepetycje. kolega - koledze IP: 95.108.50.* 26.03.10, 16:27
          Też nie byłoby mi wygodnie brać pieniędzy od kogoś z klasy, ale z drugiej strony
          nie chodziłabym do kolegi za darmo co tydzień. Dla mnie właśnie różnica między
          pomocą koleżeńską a korepetycjami, z które zazwyczaj się płaci zależy od dwóch
          rzeczy: po pierwsze częstotliwości tych zajęć, bo dla mnie korepetycje są
          regularnie i dający też musi się na nie przygotować (więc nie liczę okazyjnej
          pomocy z konkretnym zadaniem czy wspólnej nauki przed klasówką od czasu do
          czasu), a po drugie do tego, czy kolega z klasy jest kolegą na co dzień, czy
          staje się nim jak fizyki nie łapie. To drugie wynika pewnie z własnego
          doświadczenia, bo byłam w klasie, w której niektórzy na ulicy udawali, że się
          nie widzą nawzajem i w takiej sytuacji nie miałabym nic przeciwko zarabianiu na
          "kolegach". Ale fakt, klasa byłaa nieco dziwna, delikatnie rzecz ujmując.
          • verdana Re: korepetycje. kolega - koledze 26.03.10, 17:02
            Jak się "nie widzą" to to już nie jest kolega... Wtedy można nawet
            brać kasę za podzielenie się kanapką:)
            Ale w normalnej klasie to nie jest dobry uklad, pomijając już fakt,
            ze nie jest dobrze, gdy jeden z kolegów jest formalnie nauczycielem
            (czyli ma prawo zadawać i wymagać), a drugi uczniem. Powstaje też
            problem, co robić, jak wzieło się pieniądze od rodziców kolegi, a
            kolega się nie uczy - iść do jego rodziców na skargę? A co, jesli
            uczeń uzna, ze korepetytor jest slaby - rodzice mają go zwolnić? I
            obaj dalej będą w tej samej klasie, tyle, ze skłóceni na wieki?
    • Gość: menodo Re: korepetycje. kolega - koledze IP: *.adsl.inetia.pl 26.03.10, 19:24
      Czy chlopiec zamierza zarejestrowac swoja "dzialalnosc gospodarcza"? Ile ma lat?
      Czy zamierza placic podatek?
      Jesli tak - OK. Korepetycje to usluga jak kazda inna; za prace nalezy sie
      placa, ale niech to bedzie praca LEGALNA.

      • verdana Re: korepetycje. kolega - koledze 26.03.10, 20:04
        Cóż, nie znam nikogo, kto by udzielał legalnie korepetycji. Nie wiem
        nawet, jak to można by zrobić, biorąc pod uwagę, ze z korepetytirem
        trzeba by spisać umowę, nastepnie dac mu wypowiedzenie, jesli jest
        słaby. I czy nie jest jak z nanią - zeby zatrudnić legalnie nanię
        trzeba miec dla niej oddzielną toaletę? Dla korepetytora tez chyba
        trzeba by mieć...
        Sama jestem legalistką, ale przepisy w tym względzie własciwie
        uniemożliwiają w ogóle udzielanie korepetycji.
        • claratrueba Re: korepetycje. kolega - koledze 26.03.10, 20:36
          Cóż, nie znam nikogo, kto by udzielał legalnie korepetycji. Nie wiem
          > nawet, jak to można by zrobić, biorąc pod uwagę, ze z korepetytirem
          > trzeba by spisać umowę, nastepnie dac mu wypowiedzenie, jesli jest
          > słaby.
          Korepetycji udziela sie legalnie w ramach działalności gospodarczej
          zarejestrowanej w Urzędzie Miasta ZUS i US. Nie jest konieczna żadna umowa na
          piśmie i jej wypowiedzenie. Miejsce wykonywanie może byc okreslone lub nie.
          Toaleta też.
          Oczywiście udzielanie odpłatnych korepetycji wymaga spełnienia tych warunków
          (opodatkowania, odprowadzania składek, rozliczenia z US) ale faktycznie-
          niewiele osób zaprząta sobie tym głowę. Po moim 3-letnim procesie z ZUS
          stwierdzam, że postępują racjonalnie.
          Ale wracając do sprawy- pomoc doraźna to inna sprawa- tu byłabym za
          bezinteresownością. Przy regularnej nauce- nie. Abstrahując od kwestii
          powiedzmy, historycznej- zawsze zdolne a niezamożne dzieci zarabiały w ten
          sposób, pozostaje kwestia czysto praktyczna czy psychologiczna- darmowego nie
          traktuje sie tak poważnie jak opłaconego- to dotyczy obydwu stron. Ponadto i
          osoba ucząca i uczona widzi- "warto coś umieć- to się opłaca".
          Pozostaje kwestia czy 15 latek umie uczyć. Bo to nie to samo co umieć.
          • verdana Re: korepetycje. kolega - koledze 26.03.10, 21:33
            Tak, tylko pamietaj, że kiedyś sytuacja była zupełnie inna.
            Korepetytor (zwykle jednak nie kolega z klasy, a uczeń klasy
            wyższej) w wytartym mundurku udzielał lekcji zamożnemu, acz
            leniwemu/niezdolnemu uczniowi. Nie mowię o wyjjatkach, ale z zadady
            rzadko bylo tak, zę ci uczniowie się przyjaźnili, badź nawet
            kolegowali. Korepetytor był czesto kimś na zasadzie "oplaconego
            służącego", dostawał pieniądze, a jeść w kuchni, ze służba.
            Trudno byloby teraz wrocic do tych obyczajów, bo oplacany
            korepetytor - placący uczeń zakłada pewną nierowność, ktora niemal
            uniemozliwia potem normalne koleżeńskie kontakty w klasie.
            Poza klasą - nie widze przeszkod. W klasie - IMO nie do przyjęcia.
            • claratrueba Re: korepetycje. kolega - koledze 27.03.10, 06:08
              Kwestie historyczne (bywało różnie) i koleżeńskie uważam za mniej istotne.
              Bardziej istotne jest czy 15 latek zdaje sobie sprawę i jest gotów do
              odpowiedzialności jaką niesie ze sobą tego rodzaju praca. Nie jest łatwo znaleźć
              metodę, która umozliwi mniej zdolnemu koledze przyswoić wiedzę, z czego osoba
              zdolna na ogół nie zdaje sobie sprawy- to co dla zdolnego rozumie się samo przez
              się, dla mało zdolnego wymaga umiejętnego tłumaczenia. Trzeba wiedziec "jak" i
              miec duuużo cierpliwości. Trzeba umiec ocenić czy jest się w stanie mieć efekty
              z daną osoba i wycofać, kiedy się uzna, że nie. To nie zawsze udaje się
              dorosłym. No i kwestia dyscypliny- lekcja a nie po kwadransie zaczynamy gadać o
              szkole, koncercie itp.- trudno kolegę zebrać do roboty.
              Uwazam, że "młody korepetytor" może spróbować ale musi umieć szybko sie wycofać
              jeśli nie zauważy postępów- nawet jeśli wynikać będą z tępoty korepetytanta lub
              niepoważnego traktowania lekcji. Inaczej syt. w klasie stanie się dla niego
              nieciekawa- "brał kasę, nie nauczył". Natomiast jeśli będzie sukces, będzie dobrze.
              • joa66 Re: korepetycje. kolega - koledze 27.03.10, 08:49
                1) nie powinno się brać pieniędzy od kolegów za sporadyczną pomoc
                przy konkretnych zagadnieniach

                a

                2) nie wierzę, że 15 latek jest w stanie zaplanowac cały proces
                nadrabiania zaległości (czyli regularne korepetycje),że potrafi
                wychwycić specyficzne trudności kolegi, że będzie umiał "balansować"
                między programem bieżącym a programem juz przerobionym czasami kilka
                lat wczesniej.
                • verdana Re: korepetycje. kolega - koledze 27.03.10, 14:22
                  A dlaczego kiedyś 15-llatkowie to umieli, a teraz mieliby nie umieć?
                  • joa66 Re: korepetycje. kolega - koledze 27.03.10, 14:40
                    To, że kiedys to robili to nie znaczy, że to umieli robić. Ani to,
                    że umieliby to robić dzisiaj - szkoła wygląda troszkę inaczej niż
                    kiedyś, inne są też oczkiwania rodziców, inne uczniów.



                    • claratrueba Re: korepetycje. kolega - koledze 28.03.10, 07:24
                      A dlaczego kiedyś 15-llatkowie to umieli, a teraz mieliby nie umieć?

                      To, że kiedys to robili to nie znaczy, że to umieli robić. Ani to,
                      > że umieliby to robić dzisiaj - szkoła wygląda troszkę inaczej niż
                      > kiedyś, inne są też oczkiwania rodziców, inne uczniów.
                      >
                      Skoro wróciłyśmy do kwestii historycznych to zwróćcie uwagę na dwie rzeczy:
                      nauczyciele, choć zarabiali mało, nie dawali korepetycji. To przyniosła dopiero
                      komuna i tak zostało.A zatem dawny niezdolny uczeń nie miał wyboru- musial
                      korzystań z pomocy kolegi lub studenta o ile była uczelnia w mieście. Dawny 15
                      latek zdolny a niezamożny miał alternatywę albo zarobi korepetycjami albo
                      pójdzie do roboty w fabryce, nie ukończywszy gimnazjum (obowiązkowa była tylko
                      szkoła podstawowa- "powszechna") niezdolny analogicznie albo sie podciągnie albo
                      do roboty.
                      Oczywiście, czy te korki były fachowe zależało od obydwu stron. Natomiast co do
                      wymagań szkoły, oczekiwań- na poziomie gimnazjum sprawa była prosta: te szkoły
                      były dla tych, którzy sobie radzili, nie patyczkowały się z odstającymi i było
                      to oczywiste dla rodziców i uczniów. Nie umiesz= nie nadajesz się lub zbyt mało
                      pracujesz. I tu miał pomóc korepetytor- nie nadającemu się przerobić lekcję
                      jeszcze raz, leniwego zmusić do roboty. Nikt nie kwestionował umiejętności
                      nauczyciela, bo jeśli ten nie miał wyników był zwalniany po prostu.

                      • verdana Re: korepetycje. kolega - koledze 28.03.10, 16:02
                        Nauczyciele korepetycji nie dawali, ale wielu uczxniow z
                        zamożniejszych rodzin nadzorowały guwernantki i guwernerzy - czyli
                        byly dorosłe 'fachowe' sily.
                        A tak naprawdę, uczniowie mogli udzielać korepetycji, bo program był
                        bez porowenania latwiejszy i była możliwość, ze jeden uczeń jest
                        dobry ze wszystkiego - teraz raczej niemozliwe.
                        Absolutnie nie jest też prawdą, ze gimnazja "nie patyczkowały się" z
                        uczniami. Uczniowie bowiem płacili. przepychano dzieci zamożnuych
                        rodziców z klasy do klasy, chocby ledwo umialy czytać, nauczycielom
                        dawano lapówki (zjawisko dosyć masowe...), to pierwsze szczególnie w
                        prywatnych gimnazjach, drugie - w panstwowych (choć to bardziej
                        okres zaborów , ale nie tylko). Zostawanie na drugi rok bylo o wiele
                        powszechniejsze i nie hańbiące.
                        I nie jest prawdą, ze nie kwestionowano umiejetności nauczyciela -
                        kwestionowano i to jak jeszcze! Nie mówiąc już o przemocy ucznió
                        wobec nauczycieli (w okresie miedzywojennym) , o której skali nie
                        mamy pojecia.
                        • claratrueba Re: korepetycje. kolega - koledze 29.03.10, 06:57
                          Sorry, verdano. Ale to obraz rzeczywistości w/g IKC- odpowiednika "Faktu".
                          Wszystko, o czym piszesz to zjawiska marginalne. Przemoc wobec nauczycieli
                          wynikała z ich postawy wobec zaborcy lub narodowości- a przynajmniej takie były
                          prateksty.
                          A teraz coś o programie- z historii mojej szkoły:
                          Pierwszy obowiązujący program uchwalony został 23 sierpnia 1906 roku. 0gółem w
                          Gimnazjum nauczano 27 przedmiotów: religii, języka polskiego, rosyjskiego,
                          niemieckiego, francuskiego, łaciny, historii powszechnej, historii Polski,
                          geografii, kosmografii, botaniki, zoologii, mineralogii z geologią, nauk
                          przyrodniczych, biologii, historii Rosji, chemii, fizyki, higieny, arytmetyki z
                          algebrą, geometrii z trygonometrią, logiki z psychologią, prawoznawstwa
                          polskiego, rysunków z kaligrafią, nauki o rzeczach (jej zadaniem było rozwijanie
                          zainteresowania otaczającą rzeczywistością), ćwiczeń fizycznych, śpiewu.
                          Oczywiście, nie wszystkich na raz- obowiązkowy był np. rosyjski (spójrzcie na
                          datę) i łacina (2 lata) a francuski był alternatywnie z niemieckim.
                          Maturę zdawało się z 12-15 przedmiotów, przy czym niektóre łaczono (np. nauki
                          przyrodnicze z biologią i botaniką).

                          • verdana Re: korepetycje. kolega - koledze 29.03.10, 13:35
                            A widziałas i czytałaś ówczesne podreczniki? Mam wrazenie, ze nie.
                            Mają często po kilkadzesiąt stron, są przeciętnie 1/4, 1/5
                            współczesnych podręczników.
                            I zaręczam Ci, ze nie opieram sie na IKC, ale na bardzo wielu
                            publikacjach, w tym własnie podrecznikach szkolnych. Wspomnieniach.
                            Faktach historycznych - w tym kilkunastu ofiarach smiertelnych wśród
                            nauczycieli w dwudziestoleciu, zastrzelonych przez uczniów.
                            Program, jaki podajesz dotyczy jednego gimnazjum - jak mniemam
                            prywatnego - bo zazwyczaj gimnazja dzieliły się na realne i
                            klasyczne. W realnych nie uczono ani tylu językow (zresztą w
                            lkasycznych tez nie wszystkich na raz), nie uczono łaciny,
                            prawoznawstwa. W klasycznych - okrojono do miniumum przedmioty
                            matematyczne.
                            Zwracam Cio tez uwagę, ze dzisiejsza szkola uczy nie mniejszej
                            ilosci przedmiotów tylko nazywa je inaczej. Masz historię (i Polski
                            i powszechną razem), na fizyce jest astronomia, na biologii -
                            higiena, na matyematyce - arytmetyka, algebra, trygonometria i
                            geometria oraz logika (niestety, czesto pomijana) - tyle, ze program
                            jest znacznie szerszy niż kiedyś, na WOS-ie jest i socjologia i
                            podstawy prawa, i podstawy ekonomii (teraz czasem wyrzucone
                            do "przedsiębiorczosci" i podstawy politologii. Zamiast rysunkow
                            jest historia sztuki. Czyli - nie mniej przedmiotów, a program
                            szerszy.
                            Gimnazja, z powodu drugorocznosci, czesto konczono w wieku 20 lat.
    • tukata Re: korepetycje. kolega - koledze 29.03.10, 11:56
      menodo:
      Czy chlopiec zamierza zarejestrowac swoja "dzialalnosc gospodarcza"?
      Ile ma lat?
      Czy zamierza placic podatek?
      Jesli tak - OK. Korepetycje to usluga jak kazda inna; za prace
      nalezy sie
      placa, ale niech to bedzie praca LEGALNA.

      Czy to ma znaczenie ile ma lat pomagając koledze, chyba nie.
      Ale powiedzmy, że ma 16. Dopuszczam taką myśl, że nastolatek w tym
      wieku pomaga regularnie w nauce uczniowi szkoły podstawowej i
      dostaje za to pieniądze. Uważasz, że powinien legalizować taką
      formę zarabiania pieniędzy? A jeśli zarabia nieregularnie, np. kosi
      trawnik u sąsiada, grabi liście lub myje samochód, albo raz na pół
      roku roznosi ulotki to tez powinien zformalizować i zapłacić podatek?

      • claratrueba Re: korepetycje. kolega - koledze 29.03.10, 13:05
        Nie jest możliwe zarejestrowanie dzial. gosp. osoby niepełnoletniej. Usługi
        odpłatne włacznie z wynoszeniem śmieci sąsiadce czy wyprowdzaniem pasa powinny
        być zgłoszone w US, jak każdy dochód. Nikt tego nie robi raczej- bo to 1.
        głupie, 2. nie skutkuje obowiązkiem podatkowym- kwota wolna. Ale w razie
        dowiedzenia sie przez Urząd o takim dochodzie- może być kara. Był już casus kary
        za niezgłoszenie usługi w post. wyprowadzania psa.
        Oczywiście, takie korki będą de iure pracą na czarno. De facto- nikogo to nie
        interesuje. Podobnie opodatkowane powinny być prezenty świąteczne i zaopatrzone
        w akt darowizny. Poważnie.
      • Gość: menodo Re: korepetycje. kolega - koledze IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.10, 13:12
        "> Czy to ma znaczenie ile ma lat pomagając koledze, chyba nie.
        > Ale powiedzmy, że ma 16. Dopuszczam taką myśl, że nastolatek w tym
        > wieku pomaga regularnie w nauce uczniowi szkoły podstawowej i
        > dostaje za to pieniądze. Uważasz, że powinien legalizować taką
        > formę zarabiania pieniędzy? A jeśli zarabia nieregularnie, np. kosi
        > trawnik u sąsiada, grabi liście lub myje samochód, albo raz na pół
        > roku roznosi ulotki to tez powinien zformalizować i zapłacić podatek?"

        Az tak dobrze na podatkach sie nie znam,natomiast wydaje mi sie, ze regularnie
        zarabianie pieniedzy jest praca "na czarna" a to pociaga za soba niefajne
        konsekwencje.

        Natomiast nie widze nic zlego w zarabianiu pieniedzy i to od w miare wczesnego
        wieku. Dlaczego korepetycje maja byc jakas bardziej zdrozna moralnie forma pracy
        niz koszenie trawnikow albo sprzatanie?
        Sama nie skorzystalabym z uslug 16-letniego korepetytora dla swojej corki za
        wiecej niz 10 zl/h - ale nie uwazalalbym go za jakiegos cwaniaka ktory zeruje na
        slabszym intelekcie mojej corki.
        Chlopak ma wiedze i umiejetnosci, chce zrobic na tym "biznes" - co w tym zlego?
        Niech probuje - i niech sam sprawdzi, czy mu sie to oplaca z innych niz
        materialne wzgledow.
        • tukata Re: korepetycje. kolega - koledze 29.03.10, 14:10
          Dlaczego korepetycje maja byc jakas bardziej zdrozna moralnie forma
          prac
          > y
          > niz koszenie trawnikow albo sprzatanie?

          Korepetycje jako takie nie, natomiast udzielanie korepetycji przez
          kumpla już tak.
          • Gość: menodo Re: korepetycje. kolega - koledze IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.10, 14:33
            Dlaczego korepetycje maja byc jakas bardziej zdrozna moralnie forma
            prac
            > y
            > niz koszenie trawnikow albo sprzatanie?

            Korepetycje jako takie nie, natomiast udzielanie korepetycji przez
            kumpla już tak. "

            A to juz inna sprawa. Mnie tez byloby przykro, gdyby moja przyjaciolka
            zaoferowala mi uszycie zaslonek za ilestam tam od metra, zwlaszcza ze nie jest
            krawcowa, ale szyc potrafi i lubi. Gdyby krawcowa byla, to inna sprawa.
            Aczkolwiek zycie nauczylo mnie, ze nie warto laczyc relacji biznesowych i
            przyjacielskich.

            Dlatego mowie - niech ten chlopiec uruchamia swoj biznes i zobaczy, czy aby na
            pewno oplaca sie robic biznesy na potrzebach przyjaciol.
            Kiedy ma sie 16 lat, mozna tego jeszcze nie rozumiec.
    • Gość: menodo Re: korepetycje. kolega - koledze IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.10, 15:05
      Kiedy moja corka byla gimnazjum, duzo wyjezdzalam, a przez kilka miesiecy nie
      bylo mnie w Polsce, wiec mialam z nia kontakt telefoniczny/mailowy. Raz
      przyslala mi wiadomosc, ze wlasnie napisala kilka prac kolezankom z klasy na
      polski. I pochwalila sie, ze jest chyba genialna. Bo okazalo sie, ze potrafi to
      robic bardzo profesjonalnie. To znaczy tym lepszym na 6, a tym slabszym na 3
      tak zeby "pani sie nie poznala". Niestety okazalo sie, ze od tych dalszych
      kolezanek corka wziela pieniadze, w sumie chyba 20 zl. To znaczy - one same jej
      to zaproponowaly, a ona sie zgodzila na stawke chyba 10 zl za prace...

      Ja dostalam szalu, no po prostu myslalm ze rozszarpie ja elektronicznie...Po
      kilku dniach corka sama dala znak, ze oddala kase kolezankom i wiecej juz nie
      bedzie tego robic; ze to rzeczywiscie nieuczciwe wobec pani itd...Gimnazjalisci
      to jeszcze male dzieci,nie nalezy ich potepiac tylko z nimi rozmawiac.
      W 3 klasie corka pomagala wielu swoim kolezankom z roznych przedmiotow, nie
      brala za to kasy, odmowila tez pisania za kogokolwiek pisania prac domowych z
      polskiego.
      • tukata Re: korepetycje. kolega - koledze 30.03.10, 11:30
        Gimnazjalisci
        > to jeszcze male dzieci,nie nalezy ich potepiac tylko z nimi
        rozmawiac.
        j
        Ja nikogo nie potępiam, pomysł płatnych korków był zaczynem dyskusji
        o wrażliwości, koleżeństwie, bezinteresowności i wiązaniu z tym
        pieniędzy. Kolejna sytuacja, przy okazji której można porozmawiać z
        własnym dzieckiem o ważnych sprawach. Kolegę córki znam, jest
        świetnym chłopakiem, bardzo koleżeńskim. Myślę, że pomysł tak szybko
        upadł, jak powstał, bo pieniędzy nie bierze, a pomaga dalej. Może
        sam przemyślał, a może pogadał z rodzicami, nie wiem.
        • Gość: menodo Re: korepetycje. kolega - koledze IP: *.adsl.inetia.pl 30.03.10, 14:43
          "Myślę, że pomysł tak szybko
          upadł, jak powstał, bo pieniędzy nie bierze, a pomaga dalej. Może
          sam przemyślał, a może pogadał z rodzicami, nie wiem."

          No wlasnie tak myslalam, jak pisalas o tym chlopcu, bo ja mialam podobne
          doswiadzcenia ze swoja corka,ktora rowniez ma atrakcyjna "na rynku" wiedze,
          umiejetnosci i talenty, a jednoczesnie bardzo drogie hobby. Poza haniebnym
          procederem pisania wypracowan na dowolny temat, popelnila kilka naprawde
          swietnych portretow babc i cioc swoich kolezanek - kopiujac je ze zdjec.
          Zarobila w ten sposob chyba z 50 zl - i tu juz nie protestowalam, aczkolwiek ona
          sama przyznala, ze praca artysty to chyba nie jest oplacalny biznes i na razie
          zawiesila swoja dzialanosc:)
    • Gość: edzia Re: korepetycje. kolega - koledze IP: 80.50.130.* 20.04.10, 15:15
      no dziecko mysli przyszlosciowo chce miec swoje pieniadze, ale ja swojego nie poscilabym do drugiego 'dziecka' na nauke. Mojego syna puscilam miesiac temu puscilam do platu n akoreptycje, sa tam profesjonalni nauczyciele ktorzy maja bardzo duza wiedze.
    • mmslow Re: korepetycje. kolega - koledze 20.04.10, 22:38
      Czas i wiedza to pieniądz. Jeśli ma przyjaciela, to może (a nawet powinien) pomagać za darmo. Ale od wszystkich innych może spokojnie brać pieniądze. Ludzie powoli się w Polsce uczą, że usługi kosztują. Czym wcześniej - tym lepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka