kkokos
05.05.11, 22:07
to skoro podzieliłam się już błędami ortograficznymi na ścianie i bełkotem w ulotce goethego, to dopiszę inne kwiatki - a byliśmy w siedmiu szkołach.
- występy uczniów. za pierwszym razem można znieść długowłosego gitarzystę w czarnym swetrze, zawodzącego "dom wschodzącego słońca", ale jeśli po nim występują trzy panienki tańczące niby w YCD do jakiegoś hip hopu, to robi się trochę absurdalnie - a jak w trzeciej z kolei szkole oglądasz pokaz sztuki walk indyjskich z kijami w wykonaniu uczniów i absolwentów, to naprawdę masz dość.
- wypychanie na środek dobrego ucznia z klasy maturalnej, żeby opowiedział, jak jest w tej szkole. biedak bełkocze parę zdań, że jest cudownie, i z ulgą ucieka. po co ten występ??? (m.in. goethe)
- wystawa zdjęć z ekshumacji w katyniu. w łączniku między szkołą a salą gimnastyczną. dyrekcja chwali się, że "szkoła współpracuje z panem specjalizującym się w fotografii kryminalistycznej" i zachęca do obejrzenia "unikatowych zdjęć": kilku czarno-białych z ekshumacji niemieckiej i wielu dużych, w dużych zbliżeniach, kolorowych z ekshumacji jakiejś bardzo niedawnej. zaiste, właśnie po to tam poszliśmy.
- kontrolowanie uczniów, którzy rozmawiają z kandydatami i rodzicami. na siedem szkół na szczęście tylko w jednej były z tym problemy. ponieważ zawsze pytam "co ci się w tej szkole nie podoba" (raz usłyszałam "nie ma palarni"), tu też spytałam, ale usłyszałam tylko gadkę-szmatkę o konieczności noszenia identyfikatorów. dziewczynki jakieś takie skrępowane były - zrozumiałam, gdy zza swoich pleców usłyszałam głos nauczycielki "i chyba jeszcze ten tłok w szkole trochę przeszkadza, powiedzcie pani, że ciasno mamy trochę", a dziewczynki grzecznie powtórzyły, że ciasno w szkole trochę.
- czytanie słowo po słowie prezentacji rzuconych na ścianę. też tylko raz tak trafiliśmy, ale jednak.