ven.to
16.09.10, 19:20
utkwił mi kawałek herbaty w gardle. Tzn. jeden fus z liściastej. Przykleił się koło południa i do tej pory nie mogę go nieczym przepic ani przejeśc. Wkurza mnie niemiłosiernie i cały czas o nim myślę. Nie mogę z kimś sensownie rozmawiac bo cały czas próbuję go przełknąc. Chyba że to wcale nie fus tylko ten fus co mi utkwił jak się napiłam herbaty zrobił mi jakieś zadarcie i ja to czuję jakby to nadal był on. Jest to równie absurdalne jak to że on tam jednak jest.
Jechałam przez park i kasztan spadł mi na głowę. Nie wiem czy pęd kasztana+pęd roweru=siła kwadrat ale mam na głowie guza
I jeszcze rano jak jechałam do pracy trzy razy wpadła mi mucha do tego samego oka! Tzn. trzy muchy wpadły mi do jednego oka w pewnym odstępie czasowym. Nigdy się nie maluję na rower bo zawsze rozmyję tusz i i tak muszę się umalowac na miejscu. Z kolei w drugą stronę nie ma problemu bo zmywam na zajęcia które mam na koniec pracy żeby również nie wyglądac jak szop pracz. I jak się nie maluję to nigdy mi nie wpadła mucha. Dzisiaj wyjątkowo się umalowałam i 0:3 dla much. Ki diabeł? Co one mają do mojego mejkapu?
Czy tylko mi trafiają się takie rzeczy?
Dziwne, bardzo dziwne