faustine
21.10.10, 22:41
Moje obiadowe życie przed Dukanem to przede wszystkim świat zup -oczywiście z masłem bądź śmietaną , czasem zasmażką , dojadanych po dwójce dzieci , wyjadanych na zimno z gara o każdej porze dnia:) Mięso mogło nie istniec. Nie wyobrażałam sobie życia bez zup i pierwsze co sprawdziłam zanim podjęłam decyzję o przejściu na dietę , to to czy można je jeśc. Okazuje się, że takie bez prawdziwych klusek, zabielone 0% mlekiem ,bez ziemniaków nie są już zbyt ponętne i przegrały z leczem , gulaszem i ptactwem na tysiąc sposobów . No i rzadko pojawiają sie w moim menu - czasem flaki ,czasem jarzynowa, barszczyk czerwony- to te najbardziej zbliżone do ideału :)
A gotując " pełnowartościowe" zupy dla dzieciaków zastanawiam się czy w ogóle będę mogła je kiedys jeśc , żeby znów nie nabrac kilogramów ( mam na myśli zjedzenie jednego talerza a nie wiaderka jak mawia mój mąż:) .
Są tu takie zupiary jak ja ?