Dodaj do ulubionych

pokusy w pracy...

09.11.10, 12:09
Czesc :) ciekawa jestem jak radzicie sobie z pokusami ze strony kolegów /koleżanek w pracy? A juz nie daj Boże jakiś klient przyniesie słodki dowód wdzięczności :) Tak się też dzisiaj stało, klient z Poznania przysłał nam w paczce rogale marcinskie z okazji zbliżającego się swieta! Wyobrazcie sobie, jest 12.00 kawa i rogal i ohhy i ahhy jakie te rogale dobre :) A ja sie nie skusiłam! Nie dam sie, choc już słysze ze uparta jestem...
Dziś wieczorem kolejne pokusy, przychodzą znajomi na film, zapewne cos przyniosą a ja poczęstuję ich owsianymi bajaderkami :D
Mam nadzieje, ze jeszcze długo nie bede ulegac pokusom :)

Obserwuj wątek
    • mama23lipca Re: pokusy w pracy... 09.11.10, 12:19
      największym wrogiem/ pokusą nazwijamy to jakkolwiek jestem ja sama.
      mogą mnie namawiać - nie dziaął to na mnie. Ale jak ja chcę to jest masakra:-(
    • gusia210 Re: pokusy w pracy... 09.11.10, 12:21
      większość rozumie że jestem na diecie i proponuje tylko raz.A potem się już najpierw pytają czy już skończyłam dietę.:)
      • maniusza Re: pokusy w pracy... 09.11.10, 14:39
        a co ja mam powiedzieć jak jestem Poznanianką i kocham rogale marcińskie?.... w tym roku nie skubne ani odrobiny - zrobie sobie sernik na zimno.

        w pracy tez mam kulturalnych ludzi - wiedzą że nie jem czasem z grzeczności zapytają i tyle. tak jak jedna z Was napisała największą kusiscielką siebie jestem ja sama... na bodxce zewnętrzne jestem odporna gorzej z wewnętrznymi ;)
        • niedzwiedzica_sousie Re: pokusy w pracy... 09.11.10, 14:49
          hej, też jestem poznanianką, chyba sobie jednego zamrożę :) :)
          • kasandra1012 Re: pokusy w pracy... 09.11.10, 14:55
            niedzwiedzica- sousie a to u Was tych rogali nie ma cały rok ?:)
            U nas w Szczecinie mozna znaleźć je cały czas w dobrych cukierniach, ale pewnie nie są to oryginalne jak poznańskie :)
            Bleeee, o czym my tu piszemy :) hihi :)
            • niedzwiedzica_sousie Re: pokusy w pracy... 09.11.10, 18:02
              no właśnie: blee ohyda :) no więc te wstrętne rogaliki są tylko raz w roku, z okazji święta Świętego Marcina - 11 listopada. Oczywiście w dobie komercjalizacji wszelkich tradycji, rogale są w sumie ze 2 tygodnie przed i tydzień po, ale generalnie krótko.
              • aleksandra_b Re: pokusy w pracy... 10.11.10, 10:02
                Heh... u nas dziś w pracy rozdali po dwa takie rogaliki. Schowałam i planuję zabrać do domu (może rzeczywiście zamrozić, jak już wcześniej wspomniano). Trochę kuszą, ale kurczę, tyle już wytrzymałam, to jeden rogalik mnie nie złamie. Dwa też nie. ;) Dobrze, że mam trochę ciasta marchewkowego ze sobą.
        • nancy_callahan Re: pokusy w pracy... 09.11.10, 14:56
          łe tam nigdy nie rozumiałąm tego szału za rogalami marcińskimi.
          Przecież one są obrzydliwie słodkie...
          Beee...
          Dla równowagi miewam w pracy inne pokusy - moja sekretarka raz na jakiś czas kusi mnie zamówieniem czegoś na obiad z jakiegoś fast foodu, a potem zapachami tegoż jedzenia... ale się nie daję. Ostatnio przestała, bo widzi ajk chudnę i nie chce przeszkadzać:)
          • olgab4 Re: pokusy w pracy... 09.11.10, 17:59
            U mnie wykladowcy maja zwyczaj przynosic paczki, ciasteczka z kremem, i czasem zamawiac pizze...i przynosza to na zajecia.
            Jedza wszyscy, az im sie uszy trzesa, a ja siedze i mysle, az pojde do domu i grzecznie zjem makrele wedzona...
            Bywa bardzo ciezko.Ale nie zlamie sie. Nie tym razem.
    • dolmadakia Re: pokusy w pracy... 09.11.10, 18:24
      A dobre te rogaliki są...?
      • emka222 Re: pokusy w pracy... 09.11.10, 18:34
        Mmm, słodkie, aromatyczne, z masą w środku i posypane orzechami..

        Zjesz jednego i jesteś zasłodzona, ale żeby nie zjeść.. hm.. ;-)
        • dorcia1234 rogale marcińskie 09.11.10, 18:41
          nawet miałam pomyśl żeby się do Poznania wybrać w ten weekend, ale ja prawdopodobnie pracuję :-(
          a że mój mąż jest Marcinem to byśmy zaszaleli w tym pięknym mieście
    • siula5 Re: pokusy w pracy... 09.11.10, 18:42
      Ja mam taką pracę że interesanci akurat do mnie nie mają dostępu. A kolega w pokoju wcina tylko kanapki, więc mam słodko w robocie :)
    • rubeus Re: pokusy w pracy... 09.11.10, 20:31
      na szczęście na pokusy w pracy mnie nie wystawiają - wystarczało, że powiedziałem głośno i wyraźnie, że jestem na diecie i się odchudzam (+gadanie na czym ta dieta polega), i mam spokój. A jedna z koleżanek też przechodzi na dukana, więc może ona będzie mi coś 'dobrego' podtykać, a ja będę ją wspierać i pilnować :-)
    • nomya Re: pokusy w pracy... 10.11.10, 08:05
      mama23lipca idealnie nazwała największego swojego wroga :D Mogę się pod tym podpisać obiema 'ręcami', bo tak samo uważam. Największym moim wrogiem w diecie jestem ja sama. Jeśli mam wewnętrzne przekonanie o grzeszeniu, to już koniec, a jeśli tego nie mam, to wszystko sobie może nawet leżeć na widoku w domu i mnie to nie rusza. Np. teraz mam w domu masę zajebistych słodyczy przywiezionych w prezencie przez siostrę i sobie grzecznie leżą w oczekiwaniu na uczty w 3 fazie :) Może je do tej pory rozdam, a może nie, bo jak na razie nie było takiej okazji.
    • slonce12 Re: pokusy w pracy... 10.11.10, 10:19
      koledzy są uświadomieni (mam męskie towarzycho), musiałam im wytłumaczyć moje zachwiania emocjonalne. Grzecznie się ustosunkowali, często wracając z miasta z chińczykiem kupują mi serki, jogurty i kurczaka z grila. Nie komentują, nie częstują, jestem im wdzięczna za wyrozumiałość

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka